Dodaj do ulubionych

prawda na raty

IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.11, 00:14
Jestem na etapie wychodzenia z trzyletniego związku i chciałabym, żeby ktoś się przyjrzał tej sytuacji z boku i ewentualnie coś doradził. Po paru pierwszych randkach (mieliśmy wtedy odpowiednio 24 i 28 lat) mój partner powiedział się, jest po rozwodzie, małżeństwo zawarł bardzo wcześnie, związek rozpadł się po pół roku. Ponieważ uważałam sytuację za czystą, nikomu nie odbierałam męża ani ojca (dzieci nie mieli), przez rok byliśmy bardzo szczęśliwą parą. Po mniej więcej roku dowiedziałam się od niego, że była jeszcze jedna ... żona, z tą drugą żoną małżeństwem byli 8 miesięcy, tuż po ślubie ona zaszła w ciążę, ale poroniła. Oczywiście przyznał się sam, a zatajenie argumentował tym, iż bał się, że mnie straci, zapytałam się wtedy ile tych kobiet w jego życiu było - no i dowiedziałam się, że w sumie 5. Jakoś przebolałam tę drugą żonę, byłam zakochana, poza tym jego zachowaniu wobec mnie nie mogłam nic zarzucić. Nie mieszkaliśmy razem, ale spotykaliśmy się codziennie i wydawało mi się, że z jego strony nie spotkają mnie już żadne niespodzianki. Po dwóch latach zaręczyliśmy się i planowaliśmy ślub. Tuż po zaręczynach zmieniłam pracę i konieczne stało się "bywanie" w towarzystwie - do tamtej pory byliśmy raczej domatorami. No i przeraziło mnie to, że bardzo wiele kobiet on zna. Czułam się jak ostatnia kretynka, bo np. chciałam go przedstawić mojej koleżance z pracy i słyszę "znamy się":( Okazuje się, że jest spore grono pań, do których można rzec "startował", już nawet nie wnikałam czy z powodzeniem czy nie. W ciągu ostatniego roku dowiedziałam się, że oprócz tych żon są jeszcze syn i córka, z kolejnymi dwiema paniami. Z córką nie utrzymuje żadnych kontaktów, ponieważ wyjechała razem z matką za granicę, z synem sporadyczne, jego była dziewczyna nie życzy sobie częstszych spotkań. Oczywiście tego już było za wiele, jakoś też na krótko przed wiadomością o dzieciach znalazłam jego komórkę, o której istnieniu nie wiedziałam i przez przypadek widziałam, że kontaktował się niedawno z inną dziewczyną- potem jakoś się mętnie tłumaczył, ale przede wszystkim był wściekły, że tę komórkę znalazłam. Wiem, że to brzmi jak fabuła jakiegoś kiepskiego filmu, ale załamałam się kompletnie, dla mnie był to pierwszy tak poważny związek, również pod względem intymnym. Czuję się teraz jak pierwsza naiwna, już rozumiem te wymowne spojrzenia jego rodziny - pewnie sobie myśleli, że jestem kolejna idiotka. Wiem, że w takim przypadku dalsze bycie razem nie ma sensu, ale... nie wiem, jak się mogłam w takie coś wpakować- dzieliło nas 30 km, więc nie bardzo miałam jak go sprawdzić. Pani Ewo, czy ja naprawdę byłam taka głupia, czy też mężczyzna może się tak maskować?
Obserwuj wątek
    • n.wataha Re: prawda na raty 01.09.11, 09:19
      > już rozumiem te wymowne spojrzenia jego rodziny - pewnie sobie myśleli, że jestem kolejna
      > idiotka.

      No bez owijania w bawełnę jesteś. Sama zresztą piszesz, że miłość Cię zaślepiła. Ale przecież te pozostałe również, więc niczym raczej się wśród jego partnerek nie wyróżniasz. No może tym, ze chodziliście ze sobą AŻ 2 lata zanim zdecydowaliście się na ślub.

      Więc może właśnie to Ty jesteś tą jedyną, której szukał?
      Olej przeszłość i zacznij myśleć o budowaniu przyszłości. Co z tego, że miał xx partnerek (a szczególnie koleżanek, ja również mam setki koleżanek, a kolegów tylko kilku) jeśli wśród tych xx wybrał Ciebie?
      • lilyrush Re: prawda na raty 01.09.11, 09:49
        n.wataha napisał:

        Co z tego, że miał xx
        > partnerek (a szczególnie koleżanek, ja również mam setki koleżanek, a kolegów
        > tylko kilku) jeśli wśród tych xx wybrał Ciebie?

        Cóż- gdyby kwestia dotyczyła tylko tego, to poparłabym Cie w całej rozciągłości.
        Ale jeśli ktoś zataja formalne małżeństwo i 2 dzieci to jednak juz jest przesada....
      • Gość: joabo27 Re: prawda na raty IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.11, 09:49
        > Olej przeszłość i zacznij myśleć o budowaniu przyszłości.

        Ja już zdecydowałam - nie chcę z nim być. Mam żal, że powiedział mi na początku wszystkiego i na takim zakłamaniu raczej nie da się budować. Moje pytanie dotyczy raczej przyszłości i jest skierowane do Pani Ewy i kobiet tu piszących. Czy i jak sprawdzać takiego potencjalnego kandydata, żeby nie wyjść znów na naiwną? Ja postawiłam na szczerość, ale jak widać się na tym przejechałam

        Co z tego, że miał xx
        > partnerek (a szczególnie koleżanek, ja również mam setki koleżanek, a kolegów
        > tylko kilku) jeśli wśród tych xx wybrał Ciebie?

        Myślę, że co innego jest mieć setki koleżanek, kilka partnerek czy nawet nieudany związek małżeński za sobą, a co innego mieć dwie żony i dwójkę dzieci z kolejnymi dwiema paniami. Nie do przejścia dla mniej jest zwłaszcza jego luzackie podejście do bycia ojcem.

        niczym raczej się wśród jego partnere
        > k nie wyróżniasz. No może tym, ze chodziliście ze sobą AŻ 2 lata zanim zdecydow
        > aliście się na ślub.

        Ślub to on chciał brać już po kilku tygodniach znajomości, ale to akurat nie wydało mi się podejrzane, bo mam w swoim otoczeniu wiele szczęśliwych par, które zawierały małżeństwa po bardzo krótkim czasie na czele z moimi rodzicami, którzy pobrali się po 4 miesiącach i od 30 lat są razem.
        • izawawa Re: prawda na raty 01.09.11, 10:24

          >Czy i jak sprawdzać takiego potencjalnego kandydata, żeby nie wyjść znów na naiwną?
          Czasem myśleć głową a nie tylko sercem i emocjami ;)
          A tak naprawdę - dwa, trzy "wykryte" kłamstwa powinny zapalić nam ostrzegawcze światełko.
    • lexi777 Re: prawda na raty 01.09.11, 10:17
      Zwiewaj dziewczyno gdzie pieprz rośnie, ciesz się że nie masz z owym panem dzieci ani slubu. A naiwnością się nie przejmuj, wyrasta się z takich rzeczy po paru związkach;>
      I ciesz się też, że po takim intymnym związku z rozrywkowym panem nie wyniosłaś poważniejszej choroby przenoszonej droga płciową, radziłabym się dobrze przebadać.Pozdrawiam
    • ewa.zeromska Re: prawda na raty 01.09.11, 10:36
      Nie, nie byłaś głupia, absolutnie nie!
      Byłaś normalna, szczera, ufna, bo niby dlaczego nie?
      Niestety, trafiłaś na zwykłego drania, to przypadek i gorzka lekcja. Oczywiście dobrze robisz, że nie brniesz w to dalej i ze nie liczysz na cudowną przemianę.
      Problem jest w tym, co dalej?
      Bowiem krzywda, którą ten facet ci wyrządził polega na tym, że zblokował cię na innych mężczyzn. Teraz nie łatwo któremuś uwierzysz, może nawet nadmiernym podejrzeniem kogoś dotkniesz, czy obrazisz.
      I to jest właśnie ten ból.
      Z jednej strony musisz być ostrożna, ale bez przesady.
      Proponuję ci następujące wyjście. Jeśli poznasz kogoś nowego, kogoś kto cię zainteresuje i już będziesz na etapie rozmów "poznających", nie ukrywaj tego co ci się przytrafiło.
      Nie zaczynaj od tego, bo nie powinnaś zwierzać się komuś przypadkowemu, ale kiedy już zaczniesz poznawać człowieka, wtedy coś opowiedz. Bez szczegółów, nie musisz robić wiwisekcji, ale coś powiedzieć powinnaś.
      Facet musi zdawać sobie sprawę z przyczyn twojego dystansu, ostrożności. Wtedy, jeśli będzie mu naprawdę zależało, to będzie się starał. A jeśli okaże się, że chodzi mu tylko o romans, o szybki seks, to zniknie z twojego życia, bez rozpaczy.
      Nie oskarżaj siebie za to co się stało. To nie twoja wina. Po prostu miałaś pecha.
      Czasami wydaje się, że łajdak ma łajdactwo wypisane na twarzy, otóż rzadko kiedy i dlatego udaje mu się lawirować.
      I tak dobrze, że nie wzięliście ślubu, że nie masz z nim dziecka. Żal mi tych innych kobiet.
      Tak naprawdę tobie udało się wywinąć.
      Powodzenia, patrz optymistycznie w przyszłość. Naprawdę jest mnóstwo bardzo przyzwoitych facetów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka