Dodaj do ulubionych

kontrola partnera?

10.09.11, 11:15
Zastanawiam się czy, a jeśli tak, to w jaki sposób kontrolujecie swoich partnerów. Czasami mam wrażenie że moja żona coś przede mną ukrywa, ale nigdy nie odważyłem się na sprawdzenie jej telefonu czy e maila. Zaufanie swoją drogą, a z etycznego punktu widzenia niby be, ale zastanawiam się czy gdyby wykryć wcześniej jakieś "zagrożenie" to można by zareagować i może nawet uratować związek. Co o tym sądzicie, czy taka kontrola od czasu do czasu nie będzie przesada? Oczywiście wszystko z głową, nie mówią o monitoringu 24h
Obserwuj wątek
    • ona85ona85 Re: kontrola partnera? 10.09.11, 12:21
      Hmmm, wiesz co... Ja jakoś kompletnie nie wierzę w sprawdzanie, śledzenie czy kontrolowanie.

      Po pierwsze - uczuć i emocji nie da się u kogoś podejrzeć. To, co byś zobaczył, to tylko efekty tego, co dzieje się "w środku" Twojej żony, tego, co ona myśli i odczuwa. Raczej mocno zajęłabym się pogłębianiem więzi. Więcej rozmów, więcej uwagi. Zatroszcz się o nią może ciut bardziej, kiedy poczuje się bezpieczna i zaopiekowana, sama Ci powie, jeśli coś jest nie tak.

      Po drugie - jak zaczniesz kontrolować, sam się tylko nakręcisz na jakieś paranoje. Tak mi się wydaje. Po prostu czasem trzeba zaufać. I raczej zacząć kontrolować samego siebie, w ogóle zadbać o siebie, swój rozwój, zainteresowania, formę itd.
      • Gość: patitoo Re: kontrola partnera? IP: *.play-internet.pl 16.09.11, 20:59
        Pięknie napisane i bardzo prawdziwie. Przez kontorlę straciłem super związek. Mineło 2 lata ciągle żałuję i nie mogę się z tym pogodzić. Kontorluje nakręcasz się, osoba kontorolowa coraz bardziej się oddala. Błędene koło.
        Wystarczyło rozmawiać. Stracieł super kobietę i 8 lat życia. Teraz żyję z dnia na dzień życie przecieka mi przez palce. Nie umiem się odnaleść. Nie kontroluj !!!
        Mam łzy jak to przeczytałem.
        • ona85ona85 Re: kontrola partnera? 20.09.11, 18:49
          Ojej, ktoś docenił mój post, tym razem to ja jestem zaskoczona. Dziękuję :)

          I naprawdę głęboko wierzę, że doświadczamy i popełniamy błędy po to, żeby się czegoś nauczyć. Oraz: próbować trzeba i warto, bez względu na to, ile razy wcześniej i jak mocno się potknęliśmy. Głowa do góry. Szczęście to drzwi, do których klucze leżą w naszych rękach (jak pisał Dostojewski).
    • ewa.zeromska Re: kontrola partnera? 11.09.11, 09:53
      Zamiast zastanawiać się jak kontrolować, pomyśl, dlaczego w ogóle przychodzi ci to do głowy.
      Coś musi być nie tak w twoim związku, czegoś się obawiasz.
      Proponuję, żebyś zaczął od siebie, od zastanowienia się, czy dajesz swojej kobiecie to, czego ona oczekuje. Warto o tym rozmawiać, a nie domyślać się i knuć.
      • karmazynowysfinx Re: kontrola partnera? 12.09.11, 11:37
        ewa.zeromska napisała:

        > Zamiast zastanawiać się jak kontrolować, pomyśl, dlaczego w ogóle przychodzi ci
        > to do głowy.

        Po prostu podejrzewam że coś może być nie tak, widzę że ma przede mną jakieś tajemnice, np wyłącza jakieś rozmowy na gg jak wchodzę do pokoju, jak dostanie smsa to nie otworzy go przy mnie tylko idzie na stronę itd. drobne sprawy ale mnie aż korci żeby sprawdzić, wtedy był bym pewny co robić dalej.
        • ewa.zeromska Re: kontrola partnera? 12.09.11, 11:45
          Skoro tak, to nie kontroluj podstępnie, tylko zwyczajnie zapytaj i nie daj się zbyć byle czym. Nawet jeśli trochę boisz się takiej otwartej rozmowy, to i tak jest ona lepsza od pozorów i niepewności.
        • martusia416 Re: kontrola partnera? 13.09.11, 15:19
          Albo Cię zdradza, albo organizuje przyjęcie - niespodziankę. Zapytana raczej nie przyzna się ani do jednego, ani do drugiego ...
    • tomek_251 Re: kontrola partnera? 12.09.11, 13:55
      Jak ci się wydaje, że baba coś kręci to zapewne coś kręci. Pamiętaj o tym, że często sami idealizujemy osoby z, którymi się spotykamy. Uważasz np... nie byłaby na tyle głupia, żeby tak ostentacyjnie udawać (gg i smsy), a pewnie jest. Nie kontroluj, spytaj się, jak zacznie coś kręcić zakończ znajomość i idź do Dekady.
      • Gość: Mirek Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.09.11, 19:06
        Przyznam że kontroluję okazjonalnie swoją kobietę – piszcie co chcecie ale czasami to jedyne rozwiązanie, jak chce się związek uratować przed poważnym kryzysem. Np. żona prowadziła sobie rozmowy z „kolegą” z liceum na GG, historię kasowała a wiedziałem że coś kręci, zaczęło się psuć między nami nagle bez wyraźnej przyczyny. Jak się pytałem o co chodzi to nie chciała rozmawiać i mówiała że wszystko jest ok. Poszukałem w sieci i zainstalowałem na jej laptopie spylogera taki programik co to zbiera informacje z kompa, nie chce mi się pisać jak to działa, jak kogoś interesuje to może zobaczyć TU, dowiedziałem się co i jak. okazało się że spotyka się z nim, w porę zareagowałem i porozmawiałem z nią poważnie, oznajmiłem że wiem od znajomego który ich widział na mieście razem, wydaje mi się że się trochę przestraszyła i przestała się z nim spotykać i wszystko wróciło do normy. To było trzy lata temu, od tej pory układa nam się dobrze a nie wiadomo co by było jak bym się nie zainterweniował. Dla jasności - Od tej pory programiku nie używam.
        • Gość: 36-latka Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.play-internet.pl 13.09.11, 19:33
          Czytam i nie wierzę...
          1. Albo się komuś ufa, albo nie. Jak się nie ufa, to nie ma sensu być ze sobą.
          2. Jaki cel ma kontrolowanie? Nie wierzę, że to jest lepsze od szczerej rozmowy.
          3. Jeśli ktoś np umawia się z kimś, rozmawia, to znaczy, że w związku coś się dzieje niedobrego - i to należy poprawić, a nie wprowadzać kontrolowanie. Jeśli ktoś twierdzi, że w związku wszystko jest ok, a druga strona jednak "zdradza" w jakikolwiek sposób - to znaczy, że takie już ma hobby i kontrola tego nie zmieni;p
          4. Jak ktoś będzie chciał zdradzić, to i tak zdradzi. Żaden, nawet najlepszy system kontroli temu nie zapobiegnie.
          5. Osobiście, gdyby mój parter mnie sprawdził w jakikolwiek sposób, straciłby w moich oczach szacunek i zaufanie. Jestem z nim, bo chcę być, a nie bo muszę. I to by wyjaśniało wszystko.
          • Gość: Popek Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 13:23
            a jestem zdania że warto czasem sprawdzić co i z kim druga połówka robi . nie jest to żaden akt desperacji jak ktoś tu pisze, a jedynie dbanie o związek - jeśli ci zależy dbasz, jeśli nie to nie robisz nic. a jak wychodzisz z założenia "że jak będzie chciała to i tak cię zdradzi" i nie interesując się pozwalasz jej robić co chce to swoim brakiem zainteresowania prowokujesz do zdrady. poza tym kobiety lubią jak facet się interesuje i jest zazdrosny. takie jest moje zdanie.
            • Gość: marlenka Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.09.11, 14:57
              Ludzie zwykle brną w zdrady bezmyślnie, a ocknięcie się (refleksja 'co ja właściwie robię') często następuje w momencie, gdy partner dowiaduje się o sprawie. Im wcześniej się dowie, tym lepsze perspektywy naprawy związku. A poza tym, trochę zazdrości jest przyjemne, tzn. że mu zależy :)
              • Gość: 36-latka Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 15:32
                "Brną w zdrady bezmyślnie"?? A skąd masz takie wnioski? Ja z obserwacji mam zupełnie inne. Zdradza się, bo się czegoś poszukuje, a "przez przypadek" zdradza się wyjątkowo rzadko. Skontrolowanie kogoś ma na celu poprawę relacji w związku? Ciekawy pomysł... Jakież to szczęście, że oboje z partnerem nie wpadamy na taki pomysł "poprawiania" naszych relacji;p Pozdrawiam optymistów i tych, którym się w ten sposób udało:)
                • Gość: marlenka Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.09.11, 16:22
                  Tak, serio uważam, że ludzie brną bezmyślnie w zdrady :) Naprawdę :)
                  Chodzi o to, że ludzie zdradzają wtedy gdy w ich związku coś źle funkcjonuje, gdy czegoś im brakuje. Ale zwykle nie zdają sobie z tego sprawy i ulegają jakiejś fascynacji zamiast pracować nad związkiem. A z nowym związkiem (jeśli w ogóle ze zdrady wyniknie dłuższy związek) będzie to samo co ze starym, czyli i dobre i złe strony.
            • Gość: 36-latka Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.play-internet.pl 14.09.11, 15:28
              Kontrolowanie a zainteresowanie to dwie różne sprawy. Ciekawy to przejaw zainteresowania, jeśli ktoś przegląda komuś kieszenie, czyta smsy, maile, zakłada programy szpiegowskie w komputerze... To wchodzenie w strefę prywatności, która każdemu się należy. I absolutnie zgodzić się nie mogę z tym, że to ma być "dbanie o związek".
        • amartin83 Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" 18.09.11, 21:21
          Tak wlasnie mialem, nagle sie zmienila, mowila ze wszystko jest ok. Mialem ochote ja sprawdzic ale wybralem zaufanie. Dzisiaj spotyka sie z kims innym. A moglem sie pokusic o sprawdzenie..
          • Gość: Popek Re: ja kontroluję a raczej "nadzoruję sytuację" IP: *.play-internet.pl 23.09.11, 13:44
            Tu jest ciekawy blog w tych tematach blog.spy-shop.pl/ :)
    • Gość: BEniu Re: kontrola partnera? IP: 213.156.126.* 14.09.11, 18:00
      Najlepszym sposobem na kontrolowanie partnera jest jego brak :)
      ----------------------------
      drukarnia internetowa
    • potwor_z_piccadilly Re: kontrola partnera? 14.09.11, 22:27
      karmazynowysfinx napisał:

      > można by zareagować i może nawet uratować związek. Co o
      > tym sądzicie, czy taka kontrola od czasu do czasu nie będzie przesada?

      Nie będzie przesadą.
      Działaj chłopie i to z ikrą. Jak trzeba będzie jakąś dziurę w ścianie wywalić to ją wywal, jak trzeba będzie potrząsnąć, potrząśnij, jak zagrozić, zagróź, bo ta ważna gra i nie myśl że robisz to wyłącznie w swoim interesie. Robisz to też w jej interesie, bo być może twoje zdecydowane działanie uchroni ją przed tym
      www.youtube.com/watch?v=vNP-Yz50NDE&feature=related
      Może mi się dostanie od części pań, ale niech tam.
      Pamiętaj.
      Karty przy orderach, a kobieta przy nodze.


    • Gość: malena Re: kontrola partnera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 23:05
      Jeśli masz poważne podejrzenia (a nie tylko "wydaje Ci się") - sprawdź.
      Zaczęłam podejrzewać, że coś jest nie tak, sprawdziłam telefon (nigdy wcześniej tego nie robiłam, a wtedy czułam, że powinnam) - znalazłam. Na nasze szczęście. Znajomość galopowała w złym kierunku. Zimny prysznic na jego głowę (i na moją również), refleksje, zmiany, wyszliśmy z tego obronną ręką.
      Dzisiaj nawet on mówi, że dobrze zrobiłam zaglądając do jego komórki.

      • Gość: Michał Re: kontrola partnera? IP: *.171.118.226.static.crowley.pl 19.09.11, 23:56
        Cóż, to ogólnie dylemat moralny. Też miałem kiedyś ten sam problem. Mój związek się zakończył po tym jak sprawdziłem swoją dziewczynę. I nie żałuję, bo dziś miałbym poroże, z którym przez drzwi bym nie przeszedł.

        Identyczne zachowania. Kręcenie, kombinowanie, pilnowanie telefonu, gg. Do dziś nie zrozumiem po co ktoś z kimś się wiąże, a na boku kręci, kłamie... To był jak strzał w stopę, a to co przeczytałem przeszyło mnie do tego stopnia, że długo się pozbierać nie mogłem.

        Myślałem, że juz nigdy nie zaufam, ale są ludzie, którym można ufać. Jestem w szczęśliwym związku. Znam hasła swojej dziewczyny, mam dostęp do jej komputera, a nawet przez myśl mi nie przychodzi żeby cokolwiek sprawdzić. Nawet teraz, gdy wyjechała na wymianę studencką, nie mam żadnych wątpliwości, że jest mi wierna i nie muszę tego sprawdzać.

        Wtedy myślałem, że coś ze mną nie tak, że jestem nie w porządku, a to po prostu się czuje...
        • Gość: Landrynka Re: kontrola partnera? IP: *.superkabel.de 20.09.11, 00:35
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          > Cóż, to ogólnie dylemat moralny. Też miałem kiedyś ten sam problem. Mój związek
          > się zakończył po tym jak sprawdziłem swoją dziewczynę. I nie żałuję, bo dziś m
          > iałbym poroże, z którym przez drzwi bym nie przeszedł.
          >
          > Identyczne zachowania. Kręcenie, kombinowanie, pilnowanie telefonu, gg. Do dziś
          > nie zrozumiem po co ktoś z kimś się wiąże, a na boku kręci, kłamie... To był j
          > ak strzał w stopę, a to co przeczytałem przeszyło mnie do tego stopnia, że dług
          > o się pozbierać nie mogłem.
          >
          W takiej sytuacji czlowiekowi usuwa sie grunt pod nogami na dlugie lata.
          Tez nie rozumiem, po co byc z kims i jednoczesnie "uzywac" sobie na boku?
          Mysle, ze klamca i kombinator cale zycie bedzie tak postepowal.

          > Myślałem, że juz nigdy nie zaufam, ale są ludzie, którym można ufać. Jestem w s
          > zczęśliwym związku. Znam hasła swojej dziewczyny, mam dostęp do jej komputera,
          > a nawet przez myśl mi nie przychodzi żeby cokolwiek sprawdzić. Nawet teraz, gdy
          > wyjechała na wymianę studencką, nie mam żadnych wątpliwości, że jest mi wierna
          > i nie muszę tego sprawdzać.
          >
          > Wtedy myślałem, że coś ze mną nie tak, że jestem nie w porządku, a to po prostu
          > się czuje... <

          Podpisuje sie pod kazdym Twoim zdaniem i kazdym slowem; masz calkowicie racje.
          Smieszne i tragiczne zarazem jest, kiedy osoba klamiaca "w zywe oczy" sie zapiera
          (mimo faktow!), obraza, jest zbulwersowana niemoralnoscia "grzebania w prywatnosci",
          na dodatek wyzwie od chorobliwie zazdrosnych i obraza sie... (istny cyrk!)
          Zawsze uwazalam i uwazam, ze jesli jest sie uczciwym, prostolinijnym i nie ma
          sie nic do ukrycia, to niepotrzebna jest ta cala maskarada i ukrywanie wszystkiego,
          pilnowanie na kazdym kroku komorki etc.
          Ja jeszcze jestem na tym etapie, ze nikomu nie ufam i chyba nigdy nie zaufam... :-(

          Zycze Tobie wszystkiego najlepszego w nowym zwiazku :-)

          • beatkaa32 Co robić-oceńcie proszę 20.09.11, 18:20
            Zdecydowałam się napisać, bo jestem kontrolowana. Ale może zacznę od początku. Jesteśmy małżeństwem od 7 lat. Mamy dwójkę dzieci. Wydawało mi się, że się dobraliśmy. Do Sylwestra 2010/2011. Poszliśmy na prywatkę do znajomych. Wszystko było OK do momentu, kiedy chciałam już wyjść do domu. Prosiłam kilkakrotnie, prosiły dzieci... tatuś miał czas... wrociłam z dzieciakami do domu. Pan mąż wrócił jakieś 15 min po nas... i się zaczęło - awantura, tłuczenie naczyń, wrzaski piekielne i przerażenie w oczach moich dzieci... Od tamtego czasu coś się między nami zmieniło. Straciłam do niego szacunek, nie wiem czy to co czuję to jeszcze miłość... wszystko pozornie wróciło do normy. Aż do sierpnia. Pojechaliśmy do dawno nie widzianej kuzynki na weekend. Wymieniliśmy się ze znajomymi numerami telefonów. Po powrocie , od czasu do czasu wymienialiśmy zdawkowe smsy z zapytaniem: co słychać? jak leci? to wszystko. I właśnie o jeden z takich smsów poszło. Mój mąż ubzdurał sobie, że go zdradzam. Przeszukał mi telefon, a potem rzucił mi nim w twarz. Na nic zdało się tłumaczenie, że to tylko kolega, dawny znajomy z którym nic mnie nie łączy. Tłumaczyłam ja, tłumaczyła moja siostra. Na nic. Bez przerwy robi mi wymówki, że coś przed nim ukrywam. Nie mam już siły, tracę szacunek do niego i do siebie. Zaczynam wierzyć w to, co mi wmawia. Nie wiem jak długo dam tak radę . Nie mam już sił.
            • Gość: dzikus Re: Co robić-oceńcie proszę IP: *.play-internet.pl 21.09.11, 11:16
              Droga Betko32 to o czym piszesz to już jest chore, ale wg mnie lepiej jakby mąż co jakiś czas sprawdził ci tel, czy nawet na kompie zainstalował jakiś Spylogger i potwierdził że wszystko jest jak najbardziej ok i wtedy by nie było awantur, krzyków itd, bo najgorsza jest właśnie ta niepewność... więc wg mnie jeśłi nie ma się nic do ukrycia pozwolić na dyskretną kontrolę tego typu, niż wiecznie kłucić się i starać udowodnić brak winy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka