Dodaj do ulubionych

Co robic, co robic

IP: *.dynamic.chello.pl 26.09.11, 18:57
Kilka dni temu maz stwierdzil, ze wyobraza sobie zycie z inna kobieta. Powiedzial, ze czuje sie winny, bo juz tak ma kilka miesiecy i probowal to zmienic i nie moze. Jeszcze kilka miesiecy temu powiedzialabym do widzenia, spadaj i sobie do niej idz. Ale mamy kilkumiesieczne dziecko, ktore oboje bardzo kochamy. On nie odejdzie, bo jest synek, ja z tego samego powodu. Dodatkowo, chyba go jednak mimo wszystko kocham, ale on mnie juz nie, co tym bardziej sprawia, ze czuje sie upokorzona bedac z nim.
Nie zdradzil mnie, nawet sie z nia nie spotykal, zeby 'zabic w zarodku' to uczucie, ale co z tego. Chyba juz jednorazowa zdrada z pozadania by mnie mniej zmartwila niz takie zakochanie(?).
Rozmawiamy, nie klocimy sie, ja pochlipuje tylko czasem, ale wiecznie tak sie nie da zyc...
Obserwuj wątek
    • Gość: mm Re: Co robic, co robic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 19:17
      to teraz zapytaj męża,jak on sobie wyobraża dalsze, wasze życie po obwieszczeniu tej hiobowej wieści.
      Nie"chlipaj" tylko wymagaj od dorosłego, bądź,co bądź, mężczyzny żeby zdał sobie sprawę iż ma rodzinę i tu nie ma miejsca na huśtawki emocjonalne.Albo w te, albo we wte..!!!
      Chyba nie masz zamiaru żyć na co dzień z rozterkami sercowymi twojego męża..???
      • Gość: Goscinnie na foru Re: Co robic, co robic IP: *.dynamic.chello.pl 26.09.11, 19:22
        O dobre. Ale on mowi, ze nie wie i ze synka nie zostawi
        • Gość: Dora Re: Co robic, co robic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.11, 19:33
          Gość portalu: Goscinnie na foru napisał(a):

          > O dobre. Ale on mowi, ze nie wie i ze synka nie zostawi

          Kopa w dupę i niech alimenty płaci. Co za osioł.
        • Gość: mm Re: Co robic, co robic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 19:48
          no to teraz dużo zależy od ciebie i od twojej siły wewnętrznej.
          Czy będziesz w stanie wziąć na przeczekanie,bo być może kiedyś mu przejdzie to zauroczenie.
          Ale czy ty będziesz potem umiała z tym żyć..??
          Czy będziesz umiała mu zaufać..??
          Czy nie będziesz sie bała,że sytuacja może sie powtórzyć nawet w innej konfiguracji..??
          No i, czy jest i będzie warto dać mężowi aż tyle...!!
          To już sama musisz rozstrzygnąć.
          • Gość: Goscinnie na foru Re: Co robic, co robic IP: *.dynamic.chello.pl 26.09.11, 20:13
            No wlasnie. Plus pytania, czy dziecko nie zauwazy ze cos jest nie tak. Mam wrazenie, ze on nawet liczy na to ze ja kogos spotkam i sie zaurocze...
            • Gość: mm Re: Co robic, co robic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 20:31
              przyznam sie,że takiego podejścia twojego męża nie rozumiem zupełnie.
              On ma chyba problemy z dojrzałością.
              Jedno nie ulega wątpliwości, masz prawo wymagać od męża żeby zaczął zachowywać się jak mąż i ojciec..!!Tu i teraz..!!!
              A on zachowuje sie jak pensjonarka,podatna na porywy serca.Na litość,nie tak wygląda małżeństwo,rodzina i obowiązki z tym związane..!!
              Uświadom mu to, albo dla dobra dziecka rozejdźcie się,bo dziecko na pewno zauważy że cos jest między wami nie tak.
              I jeszcze coś,zdaje się,że w waszej rodzinie to ty będziesz musiała teraz podjąć jakąś decyzję.Dla dobra dziecka właśnie,bo nie ma sensu czekanie na taki cud,że wszystko samo sie rozwiąże.Chyba,że chcesz czekać..???Ale uwierz, szkoda czasu..!!
              • n.wataha Re: Co robic, co robic 27.09.11, 09:50
                Gość portalu: mm napisał(a):

                > przyznam sie,że takiego podejścia twojego męża nie rozumiem zupełnie.

                Nie zdradził, ale powiedział, że byłby w stanie.
                Chyba jednak rozumiem jego intencje. Po prostu próbuje Ci coś przekazać. Zapewne, że nie jest szczęśliwy w Waszym związku, ale nie potrafi Ci powiedzieć prosto z mostu o co mu chodzi. A prawdopodobnie chodzi mu właśnie o seks.
                Jeśli mówi o możliwej zdradzie, a nie zdradził, czyli raczej jest to "krzyk rozpaczy" faceta, który ma problemy z wyartykułowaniem o co mu naprawdę chodzi.

                Usiądźcie razem i spokojnie, bez podnoszenia głosu, nawet starając się okazać choćby uśmiech, porozmawiać co między Wami nie gra. Spróbować porozmawiać bez pruderii również o sprawach łóżkowych, a zapewne znajdziecie przyczynę, że coś między Wami zgrzyta. Powtórzcie taką rozmowę po np. 2 tygodniach, czy ta poprzednia przyniosła poprawę i czy jeszcze coś można w Waszych relacjach poprawić.
    • ewa.zeromska Re: Co robic, co robic 27.09.11, 10:16
      Powinnaś zastanowić się nad tym, dlaczego mąż w ogóle to powiedział, bo wypowiedziane przez niego słowa miały przecież jakiś cel!
      W jego życiu, z tego co zrozumiałam, jeszcze nie ma innej kobiety, ale jest na to gotowy.
      Znakiem tego, wysłał ci bardzo czytelny sygnał, że wasz związek siada.
      Czas na bardzo poważną rozmowę o was.
      Bez atakowania, obrażania się, pokazywania drzwi i wystawiania walizek.
      Musisz dowiedzieć się, czego mu brakuje. Emocji, miłości, seksu?
      Sugeruję, żeby każde z was powiedziało drugiemu, co czuje, czego oczekuje i co możecie wzajemnie dla siebie zrobić, żeby związek uratować. Nie tylko dla dobra dziecka ( to argument zastępczy), ale dla siebie.
      Może, niestety, okazać się, że miłość się wypaliła. Że on nie jest w stanie wykrzesać dla ciebie żadnego uczucia, poza przyjaźnią, czy poczuciem obowiązku.
      To może być chwilowy kryzys, który jeśli oboje się bardzo postaracie, minie, albo nie.
      Sama wiesz, że nie da się nikogo zmusić do miłości, ale odwołajcie się do przeszłości, do miłości, która was połączyła.
      Niewykluczone, że mąż poczuł się odsunięty i niekochany, bo ty skoncentrowałaś się na dziecku. Może ma podstawy, żeby tak się czuć.
      To co dla ciebie, jako młodej matki, jest normalne, on odbiera całkiem inaczej.
      Mąż ostrzegł cię, uprzedził, więc teraz ruch należy do ciebie i postaraj się, żeby to był mądry ruch. Budujący, nie niszczący.
      Wiele par przechodzi emocjonalny kryzys z chwilą pojawienia się dziecka.
      Wiele się zmienia, a kobiety radzą sobie z tym lepiej, dużo bardziej naturalniej, niż mężczyźni.
      Nie chodzi o to, że mężczyzna nie kocha swojego dziecka. Kocha, nawet bardzo, ale cierpi z powodu zepchnięcia go na drugi, a nawet trzeci plan, a kobieta tego nie czuje i nie zauważa. I robi się problem.

      Nie ma co chlipać po kątach i wmawiać sobie, że mąż cię nie kocha.

      Po prostu uzmysłów sobie, że w domu masz dziecko i mężczyznę i każdemu z nich potrzebna jest twoja miłość.
      Pogadajcie o tym spokojnie, nie bójcie się tej rozmowy.
      Pozdrawiam
    • Gość: ewa Re: Co robic, co robic IP: 89.174.106.* 27.09.11, 12:14
      Jakiś czas temu powiedziałam mężowi, że chciałabym się zakochać i to z wzajemnością. I że nie wiem, czy jeśli pojawi się w moim życiu ktoś, kto wzbudzi moje emocje, to będę w stanie się temu oprzeć. Nie powiedziałam tego z wyrachowania, chęci dopieczenia mu itp., tylko dlatego, że byłam już tak zmęczona naszymi ciągłymi problemami, nieustannymi nieporozumieniami, że marzyłam o oddechu. Marzyłam, by przez chwilę czuć się kochana, upragniona, najważniejsza, zamiast wciąż chodzić na kompromisy, ciągle maglować te same sprawy. Wiem, że to egoistyczne postawienie sprawy, ale już jakoś tak jesteśmy skonstruowani, że potrzebujemy innego człowieka. I jeśli relacja, w której jesteśmy na co dzień, jest przez długi czas niesatysfakcjonująca, to ta potrzeba bliskości przechodzi do sfery marzeń. Myślę, że dobrze, iż mąż ci o tym powiedział. Skoro to zrobił, to znaczy, że wciąż mu na tobie zależy i tylko w pewien sposób pokazuje ci, że w obecnym układzie jest mu źle. Lepiej, że ci powiedział, niż po prostu związał się z kimś na boku.
    • Gość: GOŚĆ Re: Co robic, co robic IP: *.146.176.38.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 29.09.11, 21:08
      Nie będę się wymądrzać, ale znam to z autopsji.
      To było tak, mój mąż zmienił pracę, zaczął nowy etat w sowim życiu zawodowym, poznał nowych kolegów i koleżanki. A że jest facetem interesującym jedna tak postanowiła go zdobyć - dodam mężatka z 2 dzieci - zaczęła do niego smsować, dzwonić, przychodzić i zwierzać się ze swoich problemów, mówiąc mu jaki jest wspaniały i że ja jako żona go nie doceniam. Wmówiła mu, że ja go ograniczam i nie rozumiem, a ona dla swojego męża jest taka wyrozumiała i wspaniałomyślna. Zamąciła mu w głowie. Zrobił się nieobecny nic go nie interesowało, cichaczem wymykał się z domu na długie spacery z psem, zakupy itd. Niestety moja intuicja zaczęła mi podpowiadać, że coś jest nie tak - nie dawał mi całusa rano na przywitanie, nie dzwonił do mnie, a jak ja do niego telefonowałam to był zły. Któregoś wieczoru gdy przytulałam się do niego, czułam, że on tego nie chce, zapytałam się go wprost co się dzieje, odpowiedział mi (jak zaczęłam nalegać), że się zakochał i że kocha dwie kobiety i takie tam. Szok! Nie wiedziałam co mam zrobić, myśleć, cały świat legł w gruzach. Zaczęłam z nim rozmawiać i dowiedziałam się co robię źle jaka jestem beznadziejna itp. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Płakałam, krzyczałam, byłam zła, nienawidziłam tej kobiety, nie umiałam sobie z tym poradzić. To tak trwało kilka miesięcy, on chciał być ze mną, obiecywał, że już nigdy się z nią nie spotka nie będzie dzwonił smsował. To było na nic, bo ciągle przyłapywałam go na kłamstwach, pewnego dnia nie wytrzymałam i wywaliłam go z domu. Błagał mnie na kolanach abym pozwoliłam mu zostać, obiecywał..... Dałam mu szanse, ale wciąż mu nie wierzę, utracił moje zaufanie, wciąż mimo iż upłynęło dużo czasu zastanawiam się czy znowu mi czegoś nie wykręci.
      Na koniec mogę powiedzieć, że wyciągnęłam wnioski z tej bolesnej lekcji:
      - w związku trzeba dużo rozmawiać i nie zamiatać problemów pod dywan,
      - trzeba też myśleć o sobie o swoich pasjach i realizować siebie,
      - że są kobiety potrafią tak manipulować facetami, że ci robią mega głupoty.

      Zrobisz jak zechcesz:) W każdym razie powodzenia.
      • Gość: Goscinnie na foru Re: Co robic, co robic IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 22:11
        Dziękuję za odp. Póki co miotam się między smutkiem a wkrzeniem. Jak mi przejdzie, będę myślec, co dalej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka