gosciowa111
01.10.11, 22:17
zakochalam sie w moim koledze z pracy. to on pierwszy zwrocil na mnie uwage, na poczatku wcale mi sie nie podobal i nie bralam go pod uwage, poniewaz bylam z innym chlopakiem. potem moj owczesny chlopak mnie zostawil, a kolega wciaz wysylal mi rozne wiadomosci i staral sie zwrocic na siebie uwage. wciaz zero zainteresowania z mojej strony, bylam wrecz poirytowana tym zachowaniem. ale nadszedl dzien kiedy z powodu sily wyzszej (strajk transportu) musialam go poprosic o podwozke do domu (mieszkamy w jednej miejscowosci, a pracujemy w drugiej). w samochodzie zaczelismy gadac i... nagle sie okazalo, ze ten chlopak jest interesujacy! od tamtego czasu zaczelam na niego patrzec innymi oczami, ale wiadomo - w pracy lepiej byc ostroznym z romansami, wiec nie dalam tego po sobie poznac. szkoda tylko, ze potem kiedys od niechcenia rzucil, ze 'jego dziewczyna costam...'. zamurowalo mnie, ale mysle ze nie dalam tego po sobie poznac.
Mam zelazna zasade - nigdy nie umawiac sie z zajetymi facetami (zle doswiadczenia z przeszlosci). Zatem przestalam na niego zwracac uwage, wyjechalam na wakacje z kolezankami, dobrze sie bawilam i generalnie git. Kiedy i on wrocil ze swoich wakacji, pierwsza rzecz jaka mi powiedzial, bylo ze o mnie snil. Obrocilam sprawe w zart, ze nie powinien snic o pracy. Zaczelismy znowu gadac. On od czasu do czasu mowil mi komplementy. Moja kolezanka, ktora pracuje w tej firmie dluzej, powiedziala mi zebym byla z nim ostrozna, bo on w przeszlosci uwiodl dwie inne dziewczyny, nie przestajac oczywiscie byc zwiaznym ze swoja dziewczyna. No wiec wszystko wydawalo sie jasne. Jeszcze jeden nedzny babiarz, jakich nie znosze. Postanowilam dac mu nauczke. Niech sie jeszcze troche odsloni, a wtedy powiem mu co mysle o takich jak on. Kontynuowalismy nasze wiadomosci i rozmowy.
Tylko, ze musze teraz przyznac, ze sytuacja wymknela mi sie troche spod kontroli... :) ten facet jest cholernie interesujacy, mamy te same pasje, podobne charaktery, temperament i swiatopoglady, moglabym z nim gadac w nieskonczonosc... odkad odkrylismy, ze nadajemy na tych samych falach, nasze rozmowy staly sie tez bardziej osobiste, takie jak miedzy dobrymi przyjaciolmi. niechcacy zmienilam o nim zdanie. zlagodnialam. i wydaje mi sie, ze on tez. po tym jak na mnie patrzy, jak sie usmiecha, jak z radoscia wita mnie codziennie od rana. taka osobe chcialabym miec u swojego boku. no i tu sie zaczyna problem... :(
nie rozumiem, czy on zwyczajnie chce sie zabawic pozostajac ze swoja dziewczyna, czy tez moze cos nie gra w ich zwiazku i woli rzucic tamta, a zwiazac sie ze mna.
no bo czy facet zakochany w swojej dziewczynie (niektore przyklady):
- robi po kryjomu zdjecia swojej kolezance z biura (tak tak! jakis czas temu pokazal mi zdjecia, jakie mi pstrykal telefonem w czasie zebrania, na samym poczatku naszej znajomosci, kiedy jeszcze mi sie nie podobal),
- proponuje jej przejazdzki motorem (trasa widokowa oczywiscie),
- wysyla swoje wiersze (ladne! kiedy mu powiedzialam ze jego dziewczyna jest szczesciara, w sensie ze dostaje od niego wiersze, powiedzial ze ona nie wie, ze on pisze i zebym nie pytala dlaczego),
- mowi ze jest zazdrosny (powiedzialam mu, ze jest jak pies ogrodnika, a on ze faktycznie...)
nie jestem osoba naiwna, wiem ze czesto zajeci faceci chca sie dowartosciowac i flirtuja za plecami partnerek, ale troche stracilam dla niego glowe... nie moge przestac o nim myslec, zasypiam i budze sie myslac o nim, nie moge sie skoncentrowac w pracy, zyje jak nacpana, wiedzac doskonale, ze po haju przyjdzie dol, ale nie potrafie sie zmusic do zrezygnowania, to jest taka slodka meka (teraz juz wiem co poeci mieli na mysli ;))...
jeszcze dodam, ze nie bylo miedzy nami zadnego kontaktu fizycznego, caly czas udajemy jakby nic miedzy nami nie bylo...
mysle, ze powinnam z nim przeprowadzic rozmowe, zapytac wprost jak on to sobie wyobraza, ale zdaje sobie sprawe, ze to moze skonczyc nasza znajomosc, nie mam sily na razie zeby sie na to zdobyc...
co o tym myslicie? porozmawiac z nim na serio czy jeszcze poczekac i zobaczyc jak sie sytuacja rozwinie?