Dodaj do ulubionych

Grupa wsparcia dla kochających za bardzo

IP: *.aster.pl 29.03.12, 09:14
Kochani,
Proponuję założyć tu nieformalną grupę wsparcia dla osób kochających za bardzo. Uzależnionych od miłości. Osób, którym destrukcyjna miłość niszczy życie i nie pozwala poczuć się szczęśliwym. Wiem, że dotyczy to głównie kobiet, to my częściej uzależniamy się od miłości do partnera, który na miłość nie zasługuje: zdradza, używa przemocy psychicznej lub fizycznej, nie liczy się z naszymi potrzebami.
Wiem, że samotne wychodzenie z takiego nałogu jest trudne. Ja jednak postanowiłam wyjść. Potrzebuję Waszego wsparcia, mądrych słów. Sama też pomogę, wiadomo, że komuś pomagać jest łatwiej niż sobie, ma się to cudowne, obiektywne spojrzenie.
Jeśli jesteście w podobnej sytuacji piszcie. Trzymajmy się razem.
Obserwuj wątek
    • Gość: smutna Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.87.152.* 29.03.12, 13:30
      Och jak ja to znam. Czuję się jak ostatnia ścierka bo mam taki wewnętrzny przymus całym moim życiem służyć Jemu. Ale mnie rzucił w poniedziałek i postanowiłam nie napisać, nie prosić, nie dzwonić. Chcę wreszcie - mimo bólu, mimo okropnych myśli wyjść z tego. A nawet nie mam komu się wygadać - tego jak on mnie traktuje a ja na to pozwalam nikomu nie powiem bo wstyd pozwalać na takie upodlenie. Ale może to już będzie koniec. Wyję z bólu ale trzymam się w całkowitym odcięciu.
      • Gość: and Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.233.238.* 29.03.12, 14:10
        Jesteście z Warszawy?
        • Gość: smutna Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.87.152.* 29.03.12, 14:12
          Niestety, żeby to chociaż w dużym mieście mieszkać. Jelenia Góra.
      • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 29.03.12, 20:36
        Smutna,
        Nie bądź smutna bo jesteś bardzo bardzo dzielna że się odcięłaś. Ja się niestety parę razy złamałam w ostatnich dniach i dzwoniłam do niego. Ale po tych telefonach było jeszcze gorzej. Wyłam jeszcze bardziej. To jak rozdrapywanie rany. Nie wyj z bólu. Takich kobiet jest więcej i jakoś z tego wychodzą. Mam nadzieję że i nam się uda.
        Trzymaj się mocno swojej godności. A ja trzymam kciuki za Ciebie. Pomaga mi książka: Kobiety, które kochają za bardzo, napisanej przez panią psycholog Robin Norwood. Mam ją w wersji elektronicznej, na maila mogę podesłać jeśli chcesz:)
        • Gość: poezja_1983 Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.doplaty.gov.pl 12.04.12, 10:55
          o ja bym chciała te książkę, może na maila gazetowego.
          a sama polecam 'koniec współuzależnienia'
        • Gość: Agnes Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.ip.netia.com.pl 25.04.12, 09:42
          bardzo proszę o maila również na adres akwa4@interia.pl
    • Gość: kropka Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.12, 14:12
      www.slaa.pl/
      • Gość: kobieta gosc Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.smgr.pl 29.03.12, 15:00
        Hm, ja uzależniona nie jestem,ani od seksu ani od osoby. Raczej kocham, próbuję znaleźć rozwiązanie - o ile jest szansa na to, jeśli druga strona też chce tego samego. Potrzebuję bardziej wparcia.
        • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 29.03.12, 20:48
          Jak nie jesteś uzależniona od miłości to znaczy, że kochasz zdrowo. Nie dasz się skrzywdzić. A jeśli coś Was łączy ważnego to przecież rozwiązań jest mnóstwo. Nie piszesz gdzie sedno sprawy więc trudno Ci coś poradzić..
          • Gość: kobieta gosc Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.ip.netia.com.pl 06.04.12, 11:31
            W moim wątku, który pewnie gdzieś juz spadł, pisałam o tym , co mnie gryzie.Czasem myślę, że może nie jestem uzależniona od miłości ale na dobrej drodze do tego....A skrzywdzić się chyba dałam....niestety, zapominając w związku o ...sobie.
      • Gość: Iza Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.12, 17:14
        Weszlam na tą stronę podaną przez kogoś powyzej, niech mi ktoś proszę wytłumaczyć co to znaczy WSPÓŁUZALEŻNIENIE ale potocznie, bez słownych zawirowań w praktyce. Dziekuję.
        • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 29.03.12, 20:42
          Jeżeli Twój partner jest uzależniony (alkohol, narkotyki, sex itd.) a Ty z nim wciąż jesteś to najprawdopodobniej jesteś właśnie osobą współuzależnioną. To znaczy, że Twoje życie zależy od jego nałogowych zachowań. I mnóstwo rzeczy, które robisz w życiu, np. kryjesz go przed rodziną czy znajomymi, ukrywasz to, że on Ciebie źle traktuje, na zewnątrz udajesz, że wszystko jest w porządku. Od jego picia lub niepicia zależy Twoje dobre samopoczucie.
      • Gość: Kiz Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 18:37
        Bardzo ciekawa ta strona. Kiedy zrobiłam test wyszło mi, ze na ok połowę pytań moge odpowiedziec tak. Wygląda na to, ze jestem uzależniona, zwłaszcza prawdziwe jest stwierdzenie, że moje samopoczucie jest zależne od sytuacji między nami. Dlaczego nie jest to szczęśliwa miłość? To związek na odległość, mamy swoje zobowiązania w swoich krajach, ale on zawsze przedkłada swoje sprawy i rodzine nade mnie i wymaga, żebym to zrozumiała. To ja sie zawsze muszę dostosować, choc on potrafi jak chce. Nie liczy sie z moimi potrzebami głównie emocjonalnymi. Wykorzystuje moje zaangażowanie, a sam tylko deklaruje. Cała reszta ok. Ja nie umiem podjąc decyzji o końcu ani w niej wytrwać, bo zdaję sobie sprawę,ze w moim wieku po prostu zostanę sama. On chyba podobnie i tak oboje sie męczymy, ciągle żyjąc złudzeniem(chyba) że kiedyś będziemy razem i będzie cudownie. Ale nic w tę stronę nie zmierza. Po przeczytaniu 12 kroków stwierdziłam, ze tylko 1 mam za sobą, więc nie wiem, czy to musi byc jeszcze gorzej, żeby chcieć się wyleczyć?
        • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 06.04.12, 10:35
          Kiz,
          Może nie trzeba wszystkiego od razu ucinać definitywnie tylko na początek próbować zmienić swoje podejście. Nie musisz być cała dla niego. Ja doszłam do tego, że bez mojego już potrafię żyć i nawet mam dobry humor. To tak jakbym zawsze bała się głębokiej wody a teraz uczę się pływać. Ten lęk przed samotnością okazuje się nie taki straszny:)
    • Gość: gość kobieta Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.smgr.pl 29.03.12, 14:57
      Ja jestem za.
    • Gość: p Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.12, 23:15
      pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia w odważnych decyzjach

      Ja z takiego związku wyszłam, dojście do siebie zabrało sporo czasu (z pomocą psychologa), ale efekt jest taki, że teraz czuję, że żyję i nie boję się o każdy kolejny dzień.

      Jeśli macie wątpliwości czy wychodzić z trudnego związku - tak, trzeba wychodzić dla własnego dobra. Ja tylko żałuję że zrobiłam to dopiero po ponad 10 latach
      • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 29.03.12, 23:49
        Dzięki, że jest i pozytywne świadectwo, że można:)
        Jak sobie poradziłaś z trudnymi początkami? To chyba najbardziej pomocna wiedza dla mnie
    • Gość: Zagubiona Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dag.pl 30.03.12, 09:02
      Witam,
      sądzę, że to świetny pomysł, stworzyć taka grupę wsparcia.
      Ja uzalezniłam się od jednego mężczyzny, który przez pół roku traktował mnie jak pluszaka do wypłakiwania się, zwodzil mnie, ze moze mnie kocha, a moze nie, ze sam nie wie... Że jestem wartościowa osobą, ale on ma blokadę po swoim ostatnim nieudanym związku, nie umie się zaanagazować. Znaczy, to ze nie umie się zaangazowac wyszło po jakimś czasie oczywiście. Kilka razy zrywał ze mna kontakt, ale zawsze odzywał sie pierwszy, jak juz stawałam na nogi i wtedy wszystko zaczynało sie od nowa. Przez niego jestem teraz w fatalnym stanie. Od trzech dni nie mamy ze sobą kontaktu, to była moja decyzja, na którą on oczywiście przystał, bo jemu przecież nie zalezy. Najwyżej nie ma z kim pogadac na czacie.... Echhhh długo by pisac o mojej głupocie, ale on naprawdę wydaje mi sie największa milościa mojego życia.
      • Gość: smutna Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.87.152.* 30.03.12, 09:55
        A moja "miłość" prosto w oczy mówiła mi, że mnie nie kocha. Co mu nie przeszkadzało być w ciągłym kontakcie telefonicznym, mailowym czy osobistym. Każda chwila wolna razem. A ja głupia myślałam, jak można kogoś nie kochać i ciągle z nim być? Tylko tak chyba mówi. Robiłam za matkę, kochankę, psychologa w jednym. Ze 3 miesiące wałkował wszystkie swoje związki a ja słuchałam a łzy lały się jak grochy. Ale wyleczyłam go tym z obsesji. Oczywiście nie do końca... Potem inne jazdy się zaczęły - walka z hipochondrią, natręctwami i takie tam. A w napadach agresji słyszałam, że jestem stara, mam brzydkie ciało i co on ze mną robi skoro jest dwie klasy wyżej jeśli idzie o wygląd. Wszystko było moją winą, wszystko. Źle się czuł bo ma brzydką dziewczynę, napił się bo ja nie odebrałam telefonu i go nie powstrzymałam, jest nieszczęśliwy bo jest wierny i to go niszczy. I ja to znosiłam w pokorze i zastanawiałam się co zrobić aby nie był taki nieszczęśliwy. Co dobrego ugotować, jaki prezent mu dać aby się uśmiechnął. Oczywiście nigdy nie dołożył się do moich zakupów czy opłat ale ze wszystkiego korzystał na maksa. I nawet seks z nim nie był jakiś wspaniały bo myślał tylko o sobie. A ja byłam tak wdzięczna, że on mnie chce i jest ze mną, że tylko to wystarczało. No bo kto by chciał taką brzydką, starą babę? Jestem chora psychicznie bo czy normalna osoba dała by się tak upokarzać? A to i tak nie wszystko jeszcze...
        • Gość: Zabubiona Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dag.pl 30.03.12, 10:06
          Strasznie przykre to wszystko, co napisałaś Smutna. To potworne, jak nisko mozna upaśc z milości. Wiem jednak, ze jesli będziemy dzielne i teraz przetrwamy najgorszy czas, to potem będzie juz coraz lepiej.
          Ja od mojej "miłości" też po jakims czasie usłyszałam, ze mnie nie kocha... Ale, jak sam stwierdził, przeciez zawsze moze pokochać, sa ku temu podstawy. Jestem dobra, szczera, inteligentna, czuje ogromna namiętnośc wobec mnie... Z tego przeciez moze się zrodzic miłość. Tak mna manipulował, a ja głupia wierzyłam, bo nie wyobrażałam sobie, jak mozna kogos przytulac, calować nie czując kompletnie nic z milości. Dla niego byłam gotowa zrobic rewolucje w moim zyciu, ale on po prostu nie chcial mnie, bo mnie nie kochal i nie kocha.
        • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 30.03.12, 10:12
          Smutna,
          Tylko nie próbuj uwierzyć w to, że jesteś głupią starą babą:)
          Chyba jest tak, że swoje musimy wszystkie przecierpieć zanim zmądrzejemy.
          Ja mówię sobie tak: rezygnuję ze wszystkiego co złe, nie próbuję się odegrać (to też jakaś forma uzależnienia) i oddaję się w ręce siły wyższej, która, mam nadzieję czuwa nade mną i nie da mi upaść do końca (miewam myśli samobójcze, niestety).
          Najważniejsze to zbudować swoją wartość BEZ mężczyzny.
          Pomyśl, nawet seks nie byl wspaniały. U mnie tak samo. To za czym tęsknimy? Za upokorzeniem? Za cierpieniem? Nie warto tak się bać samotności. W takim związku i tak jesteśmy samotne plus niszczymy sobie życie i zdrowie każdego dnia.
        • casimierka Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo 30.03.12, 11:18
          Też to słyszałam - nie kocham Cię, nie jesteś kobietą mojego życia, nic z tego nie będzie. I też zawsze dzwonił więcej nawet - był obcokrajowce, więc przyjeżdżał, wydając grubą kasę na bilety - na pytanie dlaczego przyjeżdża skoro nic do mnie nie czuje - odpowiadał: A wolałabyś żebym nie przyjeżdżał? A ja doszukiwałam się uczuć, których moim zdaniem nie potrafił wyrazić bo - nieudany związek, rozwód Rodziców itp. On nie był nawet draniem, po prostu w ogólnie go nie obchodziło jak ja się mogę czuć i myślał tylko o sobie. W końcu mnie rzucił, ale też nie tak jakby należało to zrobić. Zwodził, nie chciał rozmawiać aż w końcu wydusił z siebie, że kogoś poznał... i że musiał mnie jeszcze raz zobaczyć, żeby się przekonać, że skoro nie chce mnie, to znaczy, że ta Inna jednak się liczy. A ja cieszyłam się, że mogłam mu pomóc....Nawet się nie zezłościłam. A byłam zmuszona mieszkać z nim jeszcze prawie miesiąc bo nie miałam się gdzie podziać. Myślę, że gdybym potrafiła się tak po prostu na niego wściec to by mi pomogło. Na razie tęsknię - przecież był "taki fantastyczny" a mimo wszystko przez 1,5 roku był ze mną...Choć nigdy tak naprawdę nie był mój przecież.... To już był mój drugi taki uzależniający związek. Pierwszy ciągnął się prawie 6 lat, drugi był klinem na pierwszy i nie cierpię już tak bardzo jak wtedy. Znam mechanizmy, rozumiem. To trochę pomaga. Myślę, że jest nas takich kobiet więcej niż myślimy. Spragnione miłości za wszelką cenę i godzące się na wszystko byle "był" - On, Mężczyzna.
          • Gość: Zagubiona Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dag.pl 30.03.12, 12:23
            On nie był nawet draniem, po prostu w ogólnie go nie obch
            > odziło jak ja się mogę czuć i myślał tylko o sobie.

            To zdanie dosłownie wyjęłas mi z ust. Najgorsze jest własnie to, że oni często nie są draniami i to własnie mimo wszystko trzyma nas przy nich. Jak to sie mówi, nie biją, nie piją, zadaja bol w białych rękawiczkach... "mój" to nawet przekonywał mnie,z ę on doskonale rozumie, jak ja cierpię, bo sam kiedyś kochał pomimo, że nie był kochany... Echhhh
            • Gość: smutna Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.87.152.* 30.03.12, 12:40
              ale jazda. Ja też nasłuchałam się o jego niespełnionej miłości sprzed 2 lat. Tyle tego było, że myślałam co to był za związek, paroletni pewnie. Ciągle ona, wszystko wydarzyło się gdy był z nią. Potem okazało się - to były 2 miesiące. No i dlatego tak mnie rozumiał, bo zna siłę miłości, już dwa lata cierpi biedaczek. Dopiero ja mu trochę pomogłam się z tego wyleczyć. No i nie może mnie zostawić bo wie jak ja cierpię z miłości do niego. Ale za to on cierpi przy osobie, której nie kocha. Mówiłam, to zostaw mnie, szukaj szczęścia, jakoś przeżyję. Ale on taki wrażliwy, nie mógł znieść mojego cierpienia i wracał mimo swego cierpienia (moja wina jak zwykle)
              • Gość: Zagubiona Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dag.pl 30.03.12, 13:12
                Nieźle...
                Zastanawiam się, dlaczego tak długo trwałam/trwałysmy przy nich ... Ja chyba po prostu, jak wiekszośc pewnie, karmiłam sie nadzieją, jakimis ochłapami uczucia, szczątkami zainteresowania, wymyslonymi przeze mnie dowodami jakiegos tam zaangazowania z jego strony.
                Najgorsze jest to, że niestety wciąż czekam, że sie odezwie...
      • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 30.03.12, 09:59
        Miłość jest to rzecz obustronna. A jeżeli tylko Ty kochasz a on ma gdzieś to jest to tylko cierpienie. Więc być może on jest tylko największym cierpieniem Twojego życia a nie miłością życia.
        Acha, facet, którego obdarzamy takim uczuciem czuje się z tym jak pączek w maśle, kto by nie chciał żeby laska tak za nim szalała, że on zawsze łaskawie może wrócić, jak mu np. coś innego nie wyjdzie.
        Dziewczyny, naprawdę zasługujemy na coś lepszego!
        • Gość: smutna Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.87.152.* 30.03.12, 10:04
          Hej nowa. To mój mail jakbyś mi tą książkę przesłała: rozgwiazda@autograf.pl
          • Gość: nowa Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.aster.pl 30.03.12, 10:17
            wysłałam:)
            • Gość: smutna Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: 62.87.152.* 30.03.12, 10:18
              już czytam na pniu :) dzięki
        • Gość: Zagubiona Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo IP: *.dag.pl 30.03.12, 10:08
          Dzięki, Nowa... Wiem, ze zasługujemy. Przyjaciel powiedział mi,z e to tylko emocje przeciez, nie mam z nim dziecka, wspólnego konta, kredytu... To racja, to tylko emocje lub az emocje...
    • Gość: Alfred konser Paradoksy na starcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.12, 14:04
      Osoby "kochające za bardzo" moim zdaniem nie tyle potrzebują grupy wsparcia co bardziej nowego sensu w życiu, niezależnego od partnera (nawet tego najwspanialszego). Taką samodzielność i jednocześnie obiekt pochłaniający czas, energie i emocje może dać jedynie autentyczna pasja/hobby. Zdarzyło mi się być z "kobietą kochającą za bardzo" i dla mnie, jako normalnego faceta przytłaczające było to że żyła moim życiem zamiast potrafić żyć swoim. Co jednocześnie nie przeszkadzało jej w demonstrowaniu egocentryzmu. Zamiast zamęczać swojego partnera i siebie swoimi obawami, troskami, podejrzeniami polecam przeznaczyć czas na odkrycie jakiejś pasji. Takiej która absorbuje czas, pieniądze, energię itd. Człowiek bez pasji to człowiek pusty. Pozdrawiam
      • Gość: Zagubiona Re: Paradoksy na starcie IP: *.dag.pl 30.03.12, 14:47
        Ależ ja mam pasje i to kilka pasji, mam równiez syna, który pochłania mnóstwo czasu i energii. Mam równiez pecha, ze pokochałam niewłaściwego mężczyznę.
        • Gość: nowa Re: Paradoksy na starcie IP: *.aster.pl 30.03.12, 15:01
          Bo to właśnie jest jakiś defekt emocji, który nie pozwala cieszyć się normalnym życiem i każe wybierać drani i potem kurczowo trzymać się ich.
          Zagubiona, ja w swoim własnym przypadku doszłam do wniosku, że to nie pech, bo pecha to można mieć raz i z takiego faceta, który sprawia, że się źle czujesz, zrezygnować. A jeżeli się do tego wraca, to jak ćma do światła, wiadomo, że cię to spala ale lecisz, to to już jest chorobliwe.
          Tak czy inaczej, mocna koncentracja na innych sprawach pomaga.
          • Gość: Zagubiona Re: Paradoksy na starcie IP: *.dag.pl 30.03.12, 15:25
            Z pewnością masz rację, moze tak byc jak piszesz. Ciągnie Ciebie do takich mężczyzn po prostu. Pewnie psycholog miałby wiele do powiedzenia w tym względzie. Jednak w moim przypadku bylo inaczej, to pierwszy mężczyzna którego tak mocno pokochałam za nic właściwie... Choc podobno własnie kocha się za nic, jednak powinno to byc uczucie odwzajemnione.
      • Gość: nowa Re: Paradoksy na starcie IP: *.aster.pl 30.03.12, 14:54
        Święte słowa z tą pasją,
        facet nie może stanowić centrum świata. My, kobiety, jesteśmy bardziej skłonne niż faceci do podporządkowania życia drugiej osobie. A grupa wsparcia jest właśnie po to, żeby powiedzieć sobie wzajemnie: Jesteś wartościowa jako TY a nie jakaś tam czyjaś połówka, skoncentruj się na swoim własnym życiu.
        • Gość: Martyna grupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.12, 11:46
          Zapisuję się do grupy wsparcia. Macie jakieś inne forum, blogi? cokolwiek?
          • Gość: ... Re: grupa IP: *.dynamic.chello.pl 11.04.12, 13:37
            www.kobieceserca.pl/index.html
            www.kobieceserca.pl/czytelnia.html
            • Gość: Agnes Re: grupa IP: *.ip.netia.com.pl 25.04.12, 09:43
              bardzo proszę o maila (książka) na adres akwa4@interia.pl
          • Gość: sloneczna Re: grupa IP: *.play-internet.pl 15.05.12, 08:05
            bardzo chcialabym nalezec do tej grupy wsparcia potrzebuje ludzi ktorzy maja identyczne problemy
        • enex Re: Paradoksy na starcie 03.05.12, 19:46
          Tez poprosze ksiazkę enex@gazeta.pl
    • arth1987 Re: Grupa wsparcia dla kochających za bardzo 28.04.12, 23:00
      Około pół roku temu rozstałem się z dziewczyną (teraz mówię: NA SZCZĘŚCIE!). Na początku było oczywiście cudownie ale po ok 3-4 miesiącach przyszła pierwsza zdrada. Wybaczyłem (głupek). Później było już tylko gorzej. Zrobiła się bezczelna, zaczynała do mnie o wszystko mieć pretensje. Coraz częściej zaczynałem chodzić sfrustrowany (o zdradzie nie zapomniałem więc to tez zaprzątało moje myśli). Myślałem, że wspólny wypad nad morze może coś poprawi ale zaraz po przyjeździe musiałem wyjechać do pracy na 3 miesiące. Wytrzymała tydzień. Po tym stwierdziła, że zrywa ze mną bo świetnie się bawi i pewnie mnie zdradzi a tego nie chce (hahaha). Po wakacjach stwierdziła, że chce wrócić, ja twierdziłem, że nadal ją kocham itp. Powrót był koszmarny! Traktowała mnie jak śmiecia, a po ok 3 tygodniach ponownie zdradziła. I co? Nie zerwałem z nią. Później na światło dzienne wyszły jej inne zdrady. Zerwałem z nią DOPIERO po 2 miesiącach od powrotu. Stanowczo nie chciała spędzić ze mną Sylwestra i podawała dosyć sprzeczne i śmieszne powody. Domyśliłem się, że pewnie chodzi o innego (kolejnego faceta). Nie czekałem na to co się okaże i na szczęście zerwałem z nią 2 dni przed Sylwestrem. Później okazało się, że w dniu gdy z nią zrywałem siedziała już u siebie z jakimś kolesiem :D (a twierdziła, że będzie w domu u rodziców :D). To tak pokrótce :D
      Uzależniłem się od tej kobiety, może dlatego, że była tą pierwszą. Ale w tym momencie cieszę, się, że mam już ją z głowy. Niestety dowiedziałem się też, że zbyt łatwo się przywiązuję do innych, robię sobie nadzieje i dosyć szybko uzależniam :) Druga strona to taka, że wyciągnąłem wnioski i przynajmniej wiem czego unikać :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka