Dodaj do ulubionych

Niedopasowanie

19.07.04, 15:48
Jesteśmy z żoną razem od kilkunastu lat. Od samego początku zona nie
wykazywała zbyt wielkiej ochoty na seks. Wydawało mi się, że będę w stanie
jakoś z tym żyć. To wspaniała kobieta i sądziłem, że dam sobie radę z
tym "drobiazgiem". Niestety w ostatnich latach jest ze mną coraz gorzej. Nie
radzę sobie z sakramentalnym "nie", coraz bardziej zapadam się w sobie,
odsuwam od żony i od wszystkich innych spraw. Leczyłem się jakiś czas temu na
depresję, farmakologia pomogła na jakiś czas ale czuję że to wszystko wraca i
to jeszcze silniej. Boję się że nasz związek się rozpada, a ja tego naprawdę
nie chcę. Do tego czuję jak powoli staję się alkoholikiem.
Wielokrotnie z żoną o tym rozmawialiśmy. Niestety nic z tego konstruktywnego
nie wynika i zawsze sprowadza się do stwierdzenia - przecież skoro nie mam
ochoty to nie będę się zmuszać... Próbowałem wielu rzeczy żeby to zmienić,
ale chyba już skończyły mi się pomysły.
Żeby rzucić nieco więcej światła na całą sprawę. Żona jest normalną zdrową
kobietą. Kiedy dochodzi do zbliżenia, przeżywa praktycznie zawsze normalne i
chyba satysfakcjonujące orgazmy. Problemem więc nie jest jakaś dysfunkcja ale
niedopasowanie temperamentów. W tej chwili i tak jest nieźle, bo kochamy się
raz na dwa, trzy tygodnie.
Rzecz jednak w tym, że mam poczucie że to absolutnie nie zależy ode mnie.
Załamuje mnie to, ze owszem mogę mieć na to wpływ ale wyłącznie negatywny.
Nie mogę natomiast w żaden sposób wpłynąć pozytywnie. Nie mogę nigdy "trafić
na podatny grunt", zawszę muszę czekać na sygnał z drugiej strony. No i jeśli
już ten sygnał się pojawia to ja czuję się zbyt zablokowany, żeby tak po
prostu się z tego cieszyć i to wykorzystać. Zamiast mieć z tego przyjemność,
myślę głównie o kolejnych dwóch tygodniach abstynencji. I tak da capo al
fine...
Wracając do żony. Jest osobą o zdecydowanie niskim ciśnieniu krwi, co zdaje
się czasem jest skorelowane z poziomem libido. Nie bierze środków
antykoncepcyjnych, bo to już kompletnie zabijało jakąkolwiek chęć na seks.
Nie ma chyba żadnych urazów, złych wspomnień na tym punkcie (choć oczywiście
wiem tylko tyle i chciała mi powiedzieć). Nigdy też nie było inaczej. Taki
stan oziębłości utrzymuje się od zawsze. W ostatnich latach nawet jest pewna
poprawa w sensie "statystycznym" ale wynika ona chyba po prostu z większej
świadomości i większych starań żony. Ani dwie ciąże, ani bardzo dobre, ani
bardzo złe okresy w naszym wspólnym życiu nie powodowały jakichś
większych "odchyleń od normy"...
Czy z tym można coś zrobić? Nie chcę stracić rodziny i tego wszystkiego z tak
wydawałoby się błahego powodu jak to że mi się "chce częściej" (nota bene nie
mam pojęcia co to znaczy częściej, wiem tylko że nie tak rzadko). Zdaje się
że to się jednak daje leczyć. Zarówno psychologicznie jak i farmakologicznie.
Przy czym chodzi mi o leczenie obu stron, bo przecież może to ze mną coś jest
nie tak, albo może jedynym rozwiązaniem jest obniżenie moich potrzeb, tak
żeby wystarczało mi wtedy kiedy i wtedy jak chce żona. Nie wiem.... Wiem
tylko że już nie daję rady i potrzebuję pomocy. Proszę niech ktoś do mnie
napisze...
Obserwuj wątek
    • dadaczka Re: Niedopasowanie 20.07.04, 13:39
      niestety, to dość częsty problem, dotykający zarówno mężczyzn, jak i kobiety
      (mężów i żony) - jest tu gdzieś (fora prywatne) nawet osobne forum "brak seksu
      w małżeństwie". Poza tym, że współczuję, że proponuję wizytę u seksuologa (Wam
      obydwojgu - może on by znalazł jakieś rozwiązanie) i zachęcam, żebyś się nie
      poddawał w próbach "skomunikowania" się z żoną w tej kwestii - niestety nic
      sensownego nie mogę Ci napisać.
    • unlucky Re: Niedopasowanie 21.07.04, 10:00
      Heterosapiens, jak ja Ciebie dobrze rozumiem...
      U mnie jest to samo, tyle, że zaczęło się po zajściu Żony w ciążę. tyle , że to
      trwa już od 2 lat.
      Przedtem było cudownie.

      I tu pytanie. Czy ktoś może mi (nam) polecić dobrego specjalistę-seksuologa
      w Krakowie? Bo bez fachowej pomocy chyba sobie nie poradzimy, a poziom
      frustracji nieustannie rośnie.

      Unlucky
    • ambx Jak myślisz, skąd jest tyle agencji towarzyskich? 28.07.04, 16:19
      Hetero!
      Daj sobie eksperymentalnie dyspensę. Idź, skorzystaj z zawodwej obsługi. Oddaj
      sie w ręce profesjonalistek! Po dwóch godzinach będziesz zrelaksowanym chłopem,
      lepszym pracownikiem, a także... lepszą głową rodziny. Gdy zredukujesz napięcia
      i frustracje psychoseksualne, przejdzie ci też deprecha! Napewno wyjdzie
      taniej niż płatni seksuolodzy! Albo regularnie wal konia w łazience wspominając
      grzechy młodości... Wybór należy do ciebie. Ale swoim dzieciom koniecznie
      powiedz, że dobre małżeństwo opierać się musi na dopasowaniu seksualnym. Jako
      troskliwy ojciec, zażądaj, by przed ślubnym kobiercem przemieszkali MINIMUM rok
      razem z współnarzeczonym, spawdzając zgodność charakterów i temperamentów. Zrób
      to dla swych dzieci, a gdyby żona protestowała, że to "nie wypada", spórz jej
      głęboko w oczy i... powiedz parę szczerych słów na temat dopasowania
      temperamentów w małżeństwie. Będzie już na tyle dojrzała, że zrozumie.
      • dadaczka hłe, hłe 28.07.04, 19:36
        niestety, mieszkanie nawet kilka lat razem przed ślubem niczego nie gwarantuje.

        To tak na marginesie
    • archiwald4 Re: Niedopasowanie 29.07.04, 14:50
      Cześć Hetero!
      Dopiero teraz tu natrafiłam na twój list, pisałam do ciebie na forum o braku
      seksu w małżeństwie. Widzę, że jesteś bardziej zdołowany niz myślałam, ale
      myslę, że podstawą polepszenia Twojego stanu jest to, że gdy dochodzi do
      zbliżeń są dla żony satysfakcjonujące. Chyba już nic więcej niż na tamtym forum
      ci nie poradzę, ale jesli będziesz w dołku, a może ci to pomóc, to pisz na
      priva do gazety. I jeszcze jedno:CHŁOPIE, TYLKO NIE ALKOHOL!!!! Nie uzyskasz
      tym więcej seksu, a zabijesz miłość. ściskam cie mocno, walcz o wasze
      małżeństwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka