Gość: gosc25 IP: 80.244.140.* 11.08.04, 10:15 Witam. Jestem z dziewczyna juz kilka m-cy, powoli zaczynamy wspolzycie. Prosze doswiadczonych panow i panie o kilka rad (sztuczek) jak ja doprowadzic do orgazmu? (i po czym poznac ze ma orgazm) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: 40latek Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.04, 12:30 Cześć gosc25, Wzbudziłeś moją sympatię, bo jak sam napisałeś POWOLI rozpoczynacie współżycie, a dziś jakby wszystko robi się na łapu-capu... Po drugie myślisz o Niej i Jej przyjemności, a nie tylko o sobie a więc zaczynasz być dorosłym facetem. Skorzystaj zatem obserwacji i doświadczenia 40latka (a wciąż doskonale pamiętam swoje pierwsze partnerki ;-)) Techniczne sztuczki zostawmy na potem, bo kobiety w ogóle (a szczególnie te młodziutkie) potrzebują do łóżka najpierw ogromu uczuciowego "podkładu": Twej miłości, czułości, romantyzmu i rycerskości. Dla faceta to niepojęte, ale tak JEST! Bądż więc dla niej przede wszystkim wpaniałomyślny, delikatny, szarmancki i opiekuńczy. Daj jej poczucie bezgranicznego zaufania i bezpieczeństwa. Pokazuj na każdym kroku, że jest Ci najważniejszą i najbliższą osobą na świecie. Mów jej o tym, szeptaj czułe słówka do uszka, przynoś kwiaty, małe prezenciki i trochę rozpieszczaj. Bądź w tym inny (lepszy!) niż Twoi rówieśnicy (ale i nie pozwól sobie wiejść na głowę, bądź "twardy" i stanowczy kiedy trzeba - to musisz niestety sam wyczuć kiedy i jak). W Tobie teraz buzują seks- hormony a w niej wrażliwość, uczuciowośc i wyobraźnia. Dlatego do niczego w "tych sprawach" jej nie zmuszaj i nie naciskaj - ona musi SAMA tego chcieć! Ale Twoja w tym głowa, żeby tego chciała... Ale gdy już przekona się, że ją naprawdę kochasz i jaki jesteś przy tym wspaniały, będzie na samą myśl o Tobie robiło jej się ciepło między nogami. Wtedy dopiero jest dobry moment na rozpoczęcie normalnego współżycia i stosunków. A najlepiej poczytaj książki, np. "Kobiety są z Venus, mężczyźni z Marsa". Teraz trochę obiecanej techniki. tylko nie myśl, że istnieją jakieś jedne, uniwersalne. Każda kobieta ma swoje upodobania a najcudowniejsze jest właśnie ich odkrywanie u tej Twojej, jedynej w sobie... Jedno zapamietaj: Ty jesteś gotów niemal w każdej chwili, ale ona potrzebuje bardzo dużo czułych i delikatnych pieszczot, żeby być równie gotowa co Ty! Na długo przed tym zanim dotrzesz do jej skarbu, poświęcaj jak najwięcej uwagu jej strefom erogennym. U faceta to zwykle penis, okolice penisa i.. penis ;-) ale u kobiet tak samo wrażliwe są kark, szyja, usta, uszy, piersi, biodra itd. (moja żona np. ma uszka co najmniej tak samo wrażliwe jak łechtaczkę). Zaczynaj więc od delikatnego głaskania i całowania twarzy, uszu, szyi, karku. Obserwuj dyskretnie jej reakcje, w miarę jak się pieścicie - zacznie się mocniej tulić, szybciej oddychać, skóra jej lekko poróżowieje... Nie poprzestawaj na tym, tylko pieść ją tak z 5x dłużej niż Tobie się wydaje, że trzeba ;-) Wyszukuj miejsca, na które najmocniej reaguje. Po długiej (!!!) grze wstępnej możesz sięgnąć dłonią jej muszelki. Jeżeli ma tam lepko i mokro, jesteś na dobrej drodze. W przeciwnym wypadku wycofaj się i zacznij od nowa albo odłóżcie to na inny moment. Najłatwiej sprawisz jej orgazm pieszcząc łechtaczkę w sposób, w jaki sama to robi. Jeśli jest otwartą osobą, zapytaj jej jak, albo niech ona pokaże Ci jak to robi. Ewentualnie zapytaj jakieś swej bliskiej kumpeli. Jeśli nie, musisz to sam odkryć, co nie jest łatwe. I tu znów polecam odpowiednie książki. Próbuj łagodnego, rytmicznego pocierania łechtaczki palcem lub językiem (albo swoim rozbójnikiem). Tak czy siak, musi być tam mokro i ślisko. Szybciej i wolniej, mocniej i słabiej ale wszystko delikatnie, z dużym wyczuciem. Gdy zacznie głośniej oddychać, prężyć się albo wić czy mruczeć lub wzdychać - robisz dobrze. Nie przestawaj (chyba że sam powie stop), a orgazmowi zazwyczaj towarzyszy krótka seria szybkich i gwałtownych skurczów jej brzucha i pochwy, często drgawki całego ciała, mogą wystąpić na skórze kropelki potu. Niektóre nasze panie przy tym krzyczą, jęczą, drapią lub wręcz omdlewają na moment... Życzę powodzenia, sprawianie rozkoszy ukochanej osobie to jedno z najcudowniejszych przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc25 Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: 80.244.140.* 11.08.04, 13:27 Hm... Piekne Dzieki. Widze ze przede mna (nami) dluga, przyjemna i skuteczna (mam nadzieje) droga do raju;) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40latek Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.04, 15:03 Oj, droga do raju bywa długa, zazwyczaj skuteczna, a na pewno baaardzo przyjemna ;-) Zapytam z ciekawości - ile macie lat? A jeżeli masz pytania - też wal śmiało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ADa Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: 195.94.200.* 11.08.04, 15:34 Acha, już wiem dlaczego wolę facetów po 40 - tce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milo Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: *.waw / 213.195.142.* 11.08.04, 15:45 dolaczam sie do zdania, ze faceci po 40 wiedza co i jak z kobieta.....Pozdrawiam wszystkich "dojrzalych", mniam mniam trzydziestka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gorąca go 40latka IP: 80.53.192.* 12.08.04, 11:18 Mam prawie 30 lat.Mąż dośc chłodny.Możesz mi zrobić to,co robisz żonie? :) miauu a tak poważnie przeczytaj mój post jeśli możesz;podpisana jestam tak jak tu:gorąca;może coś wymyślisz zazdroszczę Twojej żonie;szczerze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40latek Re: do Gorącej IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.04, 15:25 Twój może tylko raz? A kiedyś mógł więcej? Ile ma latek? Może tu tkwi przyczyna... Przed 40tką mogłem prawie non-stop, teraz też muszę "chwilę" odsapnąć ;-) A jak długo, to już zalezy od partnerki... Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 27.12.04, 09:28 Gość portalu: 40latek napisał(a): > Życzę powodzenia, sprawianie rozkoszy ukochanej osobie to jedno z > najcudowniejszych przeżyć. > Sto procent racji, wlasnie dlatego ze jest ukochana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miła do Gość 40 latek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 15:33 Witam! przeczytalam Twoja opowiedz i musze przyznac ze zrobilo to na mnie wrazenie-chcialabym abys poradzil mi malo doswiadczonej kobietce ktora niedlugo rozpocznie ten piekny rozdzial w zyciu jakim jest wspolzycie jak sie zachowac wobec mojego narzeczonego aby nie tylko mi bylo dobrze ale takze mojemu partnerowi, a musze przyznac ze doswiadczony z niego gosc w tych sprawach- bardzo prosze o odpowiedz i z gory dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40latek Re: do Gość 40 latek IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.04, 17:54 Ej kochani! Przemiłe jest to co piszecie, szczególnie dziewczyny o "facetach po 40-ce" ;-) ale... Nie czuję się odpowiednim autorytetem... nie jestem alfą i omegą w tych sprawach... co więcej, czasem sam potrzebowałem porad fachowca... No to się porobiło... mam tu prowadzić kącik porad seksualnych dla płci obojga??? Odpowiedziałem Gościowi25, bo uważam, że to fajny, wartościowy chłopak i chciałbym bardzo, aby byli ze swoja panną szczęśliwi. Żeby nie popełniali błędów wynikających z niewiedzy, skoro ta wiedza jest dostępna. I żeby Ona nie nabrała na resztę życia niechęci do seksu, bo to wspaniała sfera naszego życia. Mogę jedynie napisać Wam o tym, czego sam doświadczyłem i dowiedziałem się podczas SWEGO życia. Wasze może wyglądać podobnie, albo zupełnie inaczej... Chcecie czytać co ma Wam, młodzi, ma do powiedzenia facet 40-latek? Ha, przecież mam syna w Waszym wieku! Co prawda jakoś niezbyt wierzę w to, co wskazuje mi kalendarz ;-) a i syn traktuje mnie jak dobrego kumpla a nie swego "starego Jareckiego", ale.. Do licha, co ja mam z Wami zrobić..? Okay - byłoby chyba nie fair, gdybym odpowiedział jednej osobie a innej nie... No więc Miła, piszesz, że jesteś "niedoświadczoną kobietką"? To cudownie, a zatem nie czyń sobie wyrzutów, bo ta Twoja niewinność jest piękna. I zapewniam Cię, że bardzo ekscytująca dla prawie każdego faceta (nawet takiego "doświadczonego i po 40-ce" jak ja ;-)). Jeśli masz bardziej doświadczonego czy starszego partnera, to ja (osobiście) uważam to za bardzo dobry początek. Jeśli On przy tym jest mądry, czuły i najważniejsze - kocha Cię - to nie powinnaś mieć z tym problemów. Jesteś w o tyle komfortowej sytuacji, że generalnie facetom dużo nie trzeba by przestąpić owe Siódme Bramy Niebios. To my jesteśmy w tej "gorszej" sytuacji bo orgazm u Was, kobiet, jest o wiele bardziej złożony. On jeśli zechce czegoś konkretnego od Ciebie, powinien delkatnie, krok po kroku poprowadzić Cię za rączkę. Ma być Ci przewodnikiem w ten piękny świat. Ale i myślę sobie, że fajnie byłoby, gdybyś i Ty mogła go czymś zaskoczyć '-). Tylko nie spiesz się z niczym i niczego nie rób wbrew sobie - w łóżku dopuszczalne jest wszystko, ale tylko to, co akceptują OBOJE z partnerów. I tak oto dochodzimy do lekcji nr 1 (ale nie obiecuję, że będą następne...). Mam teraz mało czasu, więc nie napiszę zbyt obszernie. Dla faceta (wbrew pozorom) wspomniany wyżej "podkład" także jest bardzo ważny, tyle że innego rodzaju. Podobnie jak kobietki, my faceci też mamy przeróżne upodobania więc nie wiem co Twój lubi (spróbuj przepytać go delikatnie). Generalnie, mężczyźni to "wzrokowcy". Myślę więc, że bez ryzyka można doradzić Ci, żeby go najpierw podkręcić Twoimi wdziękami. Lekki makijaż, rozpuszczone włosy, wyeksponowane dobrze dopasowanym biustonoszem piersi, opięta pupa i nóżki w pończochach plus seksowne figi - to obudzi bestię nawet w nieboszczyku ;-) Ale stop - nic od razu, pokręć się tak dłużej k/niego, np. na spacerze czy wspólnej imprezie, niech go Twój widok nęci i rozpala zmysły, ale niech to będzie tylko wstępna przekąska przed daniem głównym, które schrupiecie na kolację '-) Podkreślam - nic od razu, faceci to myśliwi, niech ma wrażenie że mu się wymykasz, niech na Ciebie wciąż poluje... Będąc już w (lub przy) łóżku, rozbieraj go powoli, znienacka dotknij jego rozbójnika dłonią lub ustami, chwileczkę popieść go (delikatnie!) i się wycofaj, zajmij go innymi pieszczotami. Powtórz tak kilka razy a za ostatnim zostaw w swych ustach główkę jego żołnierza, obejmij pełną dłonią trzon i poruszaj rytmicznie dłonią gora-dół. W tym samym czasie mocno drażnij mu główkę językiem, uważając na zęby (schowaj je za wargami). Po czymś takim totalny orgazm powienien rozsadzić mu głowę. Co jeszcze? Uruchom własną fantazję. Czytaj poradniki. I okazuj mu śmiało swoje pragnienia, schowaj cały swój wstyd, bądź aktywna, masturbuj/pobudzaj się na jego oczach. Nie znam faceta, na którego to nie podziałałoby. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
seksykotka Re: do Gość 40 latek 25.12.04, 12:34 Mmmm widze że tu roi sie od osób bardzo doswiadczonych.ńo to uwarzajcie bo mam pytanko bardzo ważne i prosze o odpowiedz a wiec jestem z moim facetem 2lata i kochamy sie od 1.5roku no i mamy problem:nie potrafie dojsc do orgazmu <a przynajmiej takiego jak by mnie zadowalał>gdy on jest na mnie!Ja gdy jestem na nim <na jezdżca> mam wspaniały orgazm i w tym problem poradzcie mi prosze co zrobic by gdy on jest na mnie miałam zadowalający orgazm?????Dodam że przed każdym stosunkiem uprawiamy długą miłość francuską!Nie mam juz pojecia co robic nawet mi jest głupio przed partnerem bo ja ciagle na nim on też chce być czasem góra.Z góry dzieki za odp Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Re: do Gość 40 latek 31.12.04, 04:39 Pozycja na jezdzca to jedna z najfantastyczniejszych pozycji dla mezczyzn, wiec nie nie martw :) Odpowiedz Link Zgłoś
artur737 Samo zloto 11.08.04, 18:01 Gość portalu: gosc25 napisał(a): > Witam. > Jestem z dziewczyna juz kilka m-cy, powoli zaczynamy wspolzycie. Prosze > doswiadczonych panow i panie o kilka rad (sztuczek) jak ja doprowadzic do > orgazmu? (i po czym poznac ze ma orgazm) Bardzo prosto: wprowadzajac oczekiwanie. Czyli dwa kroki do przodu i jeden do tylu. Popiescisz troche, aby za chwile zamyslic sie na moment gleboko i nie robic nic. Albo popiescic chwile piersi aby za chwile zaczac piescic jej maly palec u reki. Chinczycy podobna wychodza na papierosa W CZASIE STOSUNKU. Kobieta wtedy mysli, co jest grane? Dlaczego nagle zwolnil lub przestal lub wyszedl? Ale to pracuje na twoja korzysc i po pewnym czasie w ten sposob doprowadzisz ja do szalenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kkkarolina Re: Samo zloto 29.08.04, 17:47 artur737 napisał: > Bardzo prosto: wprowadzajac oczekiwanie. Czyli dwa kroki do przodu i jeden do t > ylu. Popiescisz troche, aby za chwile zamyslic sie na moment gleboko i nie robi > c nic. Albo popiescic chwile piersi aby za chwile zaczac piescic jej maly palec > u reki. Chinczycy podobna wychodza na papierosa W CZASIE STOSUNKU. Kobieta wte > dy mysli, co jest grane? Dlaczego nagle zwolnil lub przestal lub wyszedl? > Ale to pracuje na twoja korzysc i po pewnym czasie w ten sposob doprowadzisz ja > do szalenstwa. To nie jest dobry pomysł. Studzi a nie ponieca :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mila do 40 latek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 09:32 Dziekuje serdecznie za odpowiedz! Pozdrawiam cieplutko! Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Dlaczego tylko 40-latkowie? 12.08.04, 23:29 Ja tam powiem coś od siebie. Mam 27 lat i tak naprawdę, moje igraszki zaczęły się dopiero rok temu. No niestety byłem totalnym prawiczkiem w tych kwestiach. Ale nie siedziałem w chacie i nie myślałem tylko o tym jednym. Fakt facet myśli o tym średnio bodajże co 6 sekund (kobieta ponoć co 12) więc myślałem, ale przedewszystkim szukałem. W necie jest full porad forum itp. trzeba tylko poszukać. Czytałem podobną książkę co "nasz" 40-latek ale bardziej dla samotnych "Marsjanie i wenusjanki na randce" Johna Graya. Bardzo dobra książka a dostałem ją na urodziny jak byłem samotnikiem. Miała zmienić moje myślenie o tym że kobiety są inne i facetów nie traktują szablonowo ale że są podobne do facetów. Po książce odniosłem odmienne wrażenie i wiem że my z marsa wy z wenus. Ale jak się wie gdzie wenus to można zrobić przyjemnie. Do czego zmierzam, z książki zrozumiałem że jak to ujął autor "trawa po drugiej stronie płotu nie zawsze jest bardziej zielona tylko trzeba dbać o swoją" No i dbam o nią. Koleżanki jej mówią że ze mną ma za dobrze, a ja tam nie narzekam. Nie rozumiem facetów którym kobieta mówi że "boli ją głowa". Moja nigdy nic takiego mi nie powiedziała, ale może dlatego że sam widzę kiedy lepiej przeczekać bo woli żeby ją przytulić i pogadać jak ma problem (i tak się wtedy nie skoncentruje na miłości mimo że mi nie odmówi) niż się poprostu bzykać. Teraz technika Podpisuję się obiema rękoma pod słowami 40 latka. Moja luba wystarczy że jej szepnę na ucho że ją kocham troszkę języczkiem popieszczę uszko potem usta, piersiątka, brzuszek i pępuszek i wchodzimy w majtki. I tu najlepiej zrobić chwilę przeerwy a sama powie "nie czuję cię tam". Moja zawsze już jest tam wilgotna i aż się dziwię że tak szybko. Naprawdę kobietki rajcują piersi, uszy, kark, usta. Jak masz trochę czasu poszukaj stron www o masażu (ja znalazłem nawet o masażu ucha) Aha zapomniałbym o stopach udach itp. od pasa w dół. Tylko nie łaskotajcie ich pod stopami bo śmiech popsuje wszystko. No a jak już jest wilgotno to poprostu uchylmy muszelkę i parę ruchów z góry na dół (np. dwoma palcami żeby małą muszelkę mieć między palcami) No i potem zabieramy się za perełkę. Tutaj możesz ruchy koliste albo takie coś jakby "łaskotanie", kobieta sama ci powie czy mocniej czy lepiej. Moja luba nie może się pohamować i mówi czy mocniej i czy wolniej. No a potem to już zalezy co chesz zrobić. Ja lubię pieścić ją kciukiem od środka a 4 palcami przesuwać po jej łonie. Dostawała orgazmu nie raz co czułem na palcu bo były skurcze. Orgazm możesz też rozpoznać na jej twarzy. Czesto występuje rumieniec. No i oczywiście jęki choć nie zawsze muszą być. Jak szepcze że już dość i po wszystkim i się przytula znaczy że było OK. Zresztą nawet jeśli nie dostanie orgazmu ale będzie się przytulać i czuła się wspaniale to też dobrze bo przecież jak kobiecie dobrze to i facet zadowolony. Aha na koniec jeszcze należy powiedzieć że kobiety odczuwają dwa rodzaje orgazmu. Pierwszy to podczas pieszczenia perełki a drugi gdy wejdzie się do środka. Ten drugi chyba jest intensywniejszy. Tak sądzę bo jak czuła mnie w środku to już nie myślała o "kuleczce" i chciała tylko więcej. Być może to tylko tak moja ale myślę że kobiety są podobne. No i nie zapomnij jej szepnąć do ucha na koniec że była fantastyczna, to jest jak dobra reklama na przyszłość i przytulenie też. Teraz coś bardziej osobistego. Tak dla odróżnienia żeby zadziwić dziewczyny (bo niektóre dziewczyny takich facetów jak ja traktują właśnie z góry na "NIE" w sprawach seksu). Chodzi mi o to że jestem niepełnosprawny co często dziewczyny od razu widzą "No to w łóżku też nie przydatny". Nie mówię że wszystkie takie są kobiety bo w końcu moja ukochana nie jest taka ale większość i to taki stereotyp. Moja druga połówka też jest na wózku. Tak się składa że ona jest 100% kobietą i czuje także od pasa w dół więc wszystko czuje. Ja mimo że "Big ben" stoi na sztorc nie czuję go i przez to na razie obawiamy się takiego "normalnego" seksu uprawiać. Ona boi się że nie czując mógłbym coś tam "uszkodzić" a ja i tak nie czuł bym pełnej satysfakcji. Dlatego wolę względem niej miłość francuską i "paluszki-świntuszki". Jest w pełni usatysfakcjonowana i myślę że to nie "Benkiem" podbija się serce kobiety i niekoniecznie nim trzeba ją doprowadzać do orgazmu. To tyle mojego przekazu. Nie jestem ekspertem ale jak na moje 27 lat i tak chyba wiedzę mam niezłą :-) Przynajmniej mnie wystarcza by być z moją ukochaną szczęśliwą parą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: Dlaczego tylko 40-latkowie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 10:22 Mantisie77 nie myslalam, ze istnieja jeszcze na swiecie faceci z takim podejsciem jakie masz Ty. Widac ze kochasz i sznaujesz swoja partnerke, ze pragniesz zaarowno swojego, a glownie jej szczescia. Nie jestes typowym meskim egoista w lozku, ktory chce dla siebie jak najwiecej i nie pyta czy jego kobieta ma w danej chwili ochote na sex. Facet musi to wyczuc, ze nie dzis, porobmy cos innego. Kobiety nie zawsze potrafia odmowic, wtedy robia wszystko na sile, a przeciez to ma byc przyjemnosc dla obu stron. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40latek Re: Dlaczego tylko 40-latkowie? IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.04, 14:08 Hej Mantis77, Fajnie że jesteś. Przy takich chłopakach ja Ty, Gość25 i paru innych (niewielu...) z tego forum, przestaję wstydzić się, że jestem facetem! A często się wstydzę, za tych wszystkich samolubnych tępaków, którym przez sam fakt posiadania penisa, wydaje się że są mężczyznami... Masz rację - teraz macie Internet, prasę, pełne księgarnie i otwarte podejsćie do seksu jest nawet "trendy". Nie mam więc usprawiedliwienia dla żadnego nieuka! W latach gdy ja byłem szczeniakiem, była co najwyżej Michalina Wisłocka, babcia już dzisiaj ;-) ale i ona dała mi impuls do myślenia. Nagle dotarło do mnie że może być inaczej niż moja męska natura postrzega świat. I było to wspaniałe odkrycie, które kompletnie zmieniło mój stosunek do Kobiet, seksu i świata w ogóle. Czyli "dla chcącego...". A tzw. Ars Amandi to naprawdę sztuka, mogę to dziś śmiało powiedzieć. Z moich partnerek każda była w łóżku kompletnie (!!!) inna. Tak inna jak tylko inni mogą być ludzie, twarze, charaktery. Przykładowo, jedne całowane po stopach, natychmiast odpływały w "zaświaty", inne wpadały w taką śmiechawkę, że z mety było po ptakach ;-) Jednym wystarczało 5 minut czułej pieszczoty by gwałtownie odlecieć, innym nawet po godzinie było daleko do Nieba. Czasem wolały bym był trochę brutalny, innym razem chciały by dotykać je jak skrzydłem motyla. Tak więc nie ma uniwersalnej recepty na fantastyczny czy chociaż udany seks, bo każdy z nas jest inny. Mało tego - ustawicznie zmieniamy się, w miarę jak dorastamy, doświadczamy tego i owego, starzejemy sie itd. Niby to banał, ale mało kto z nas tak _naprawdę_ to rozumie. Wystarczy poczytać to lub inne fora, ileż to problemów niesie życie w związku, gdzie łóżko dzieli zamiast łączyć. Niestety, ośrodki seksualne umiejscowione są w takich obszarach mózgu, do których nie mamy dostępu na poziomie zwykłej świadomości. Największą sztuką jest tu zatem wzajemne POROZUMIENIE oraz TOLERANCJA. A tysiąckroć łatwiej o to, gdy między dwojgiem partnerów jest Miłość. Wtedy oboje chcemy ewoluować i dopasowywać się do siebie nawzajem tak, by obojgu razem (i każdemu z osobna) było dobrze. Tyle że bez elementarnej choćby wiedzy i podstaw tzw. kultury seksualnej jest to - śmiem twierdzić - niemożliwe. Owszem, być może zdarzy się raz na 10 000 (a raczej 10 000 000) wypadków, że trafimy na osobę, z którą bez żadnych specjalnych zabiegów idealnie "dogadujemy się" w łóżku - ona lubi dokładnie to samo co on, tak samo mocno/słabo i tak samo długo i w identyczny sposób, ale szanse na to są - sami widzicie... Nie chciałbym popadać w mentorski ton, ale kochani - uczcie się siebie nawzajem. A gdy coś nie wychodzi - rozmawiajcie o tym ze sobą. Szczerze i od razu! NIC tak nie psuje związku i nie oddala partnerów od siebie, jak zaskorupianie się i trwanie w milczeniu. Na koniec dwa słowa do Mantisa: jeśli uznasz za stosowne - powiedz to, co niżej przytoczę, wszystkim swoim niepełnosprawnym koleżankom. Okay? Gdy miałem ze 20- parę lat, niczego mi w urodzie/zdrowiu/wyglądzie nie brakowało i generalnie podobałem się kobietom (oczywiście nie wszystkim, są gusta i guściki). Kiedyś spotkałem na swej drodze niepełnosprawną dziewczynę. Z wyglądu średnio- atrakcyjną (na marginesie dodam, że wg mnie każda jest atrakcyjną, gdy JEST Kobietą...). Przez jakiś czas mieliśmy okazję bywać w swoim towarzystwie. Z wolna odkrywałem w niej cudowną duszę, wielkie serce i wspaniały charakter. Im lepiej ją poznawałem, tym bardziej byłem ślepy na jej wyraźnie widoczne kalectwo. W końcu zupełnie przestał się dla mnie liczyć jej wygląd, bo zakochałem się jak szalony w jej duszy i od tej chwili, do bólu marzyłem aby kochać się z nią. Wziąć we władanie i pieścić to ciało, które nosiło w sobie tak cudną duszę. Na sam dźwięk jej głosu, miałem natychmiast mocny wzwód i byłem o krok od tego, by wszystkie gwiazdy zwaliły mi się na łeb. Jaki z tego morał? Ha, seks/pożądanie to wcale nie ciało a najbardziej erogennym punktem "G" jest nasz mózg... Pozdrawiam wszystkich zwolenników Ars Amandi '-) Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Dygresja i porady dla wszystkich. 13.08.04, 16:19 Odbiegnę troszkę od tematu, ale chcę na coś zwrócić uwagę. Bo w sumie do tego zachęciła mnie ostatnia część tego co napisał 40-latek. Jest wiele dziewcząt i kobiet które są zakompleksione i się wstydzą pokazać bo "niby są brzydkie" otóż powiem to wyraźnie NIE MA BRZYDKICH KOBIET. W moim mniemaniu są zadbane i nie zadbane. I wcale nie chodzi mi tutaj o chodzenie bez przerwy na solarium, do kosmetyczki i do fryzjera. Nie o to chodzi bo nie można przesadzać. Wystarczy drobny i delikatny makijarz zrobiony samemu. Powiem więcej kobiety które są przesadnie opalone i umalowane kojarzą mi się z "plastikowymi panienkami" Jak takie puste barbie co to ładne opakowanie a w środku pustka. Bo przecież kobieta która ma jakieś zainteresowania nie powinna znaleźć aż tyle czasu żeby kilka razy w tygodniu chodzić na solarium i chodzić do fryzjera. Skoro jest aż tak wyszykowana to dla mnie znak że może być "narcyzem" i dbać tylko o siebie. A kto chce partnera egoistę? Prawda jest taka że facet popatrzy za taką obejrzy się ale na pewno nie będzie chciał z nią być. To tak jak z drogimi samochodami. Każdy się obejrzy chce się przejechać ale nie każdy chce taki bo się boi że ukradną i będzie drogi w utrzymaniu i taki sportowy to dla rodziny mało przydatny. Do czego zmierzam. Dziewczyny nie łamcie się że macie 5 kilo nadwagi czy troszkę grubsze uda czy większy nos. Jak facet zakocha się w wnętrzu nie będzie na to zwracał uwagi. Powiem więcej ja jestem na tyle "walniętym" facetem że podobają mi się dziewczyny które mają dość duż "grecki" nos, najlepiej z takim małym załamaniem. Wiele dziewczyn myślało że się nabijam i ma z tego powodu kompleksy a ja mam takie może i nawet "zboczenie" że mi się to podoba i każda jaką zobaczę ma u mnie za taki nos już na dzień dobry plusa. Moja dziewczyna też ma taki nos :-) Taki duży nos to też przewaga bo można lepiej powąchać kwiatki od faceta prawda? :-) A jeśli chodzi o otyłość to naprawdę dziewczyny często przesadzacie. Tyleczek musi być lekko szeroki bo jak się zechce facetowi klepnąć przez tyłek to nie będzie miał ochoty go szukać tylko zrobić to odruchowo i poczuć rękę na czymś mięciutkim. A z doświadczenia wiem że osoby otyłe (mówię tu już o zdecydowanej widocznej nadwadze) przeważnie są bardziej miłe i sympatyczne. Być może wynika to z tego że dużo przykrych rzeczy doświadczyły w życiu i są bardzo czułe. To tyle chyba jeśli chodzi o kobiety. Teraz coś dla facetów (jeśli któryś do tego momentu doczyta wogóle) Często się zdażało że jeszcze kilka lat temu zastanawiałem się jak zwrócić na siebie uwagę kobiet i o czym z nimi gadać. I najlepiej wtedy podpytać koleżanek (nie nastawiać się że ta koleżanka będzie od razu naszą kobietą, lepiej nawet popytać tych co na 100% wiemy że nie będzie) I ja tak zrobiłem. No i dzieczyna powiedziała mi że każdy musi znaleźć to coś (w sumie to nic odkrywczego mi nie powiedziała) ale zacząłem myśleć. I znalazłem coś czego nigdy, powtarzam nigdy bym w sobie nie podejrzewał. Jako umysł ścisły nigdy bym nie podejrzewał że będę pisał wiersze. No ale napisałem jeden na urodziny mojej matki potem drugi trzeci dla jakiejś koleżanki i tak poszło. Teraz mam ich już ponad setkę i nadal co jakiś czas coś tworzę. Niektórym się podobają innym nie. Ale dziewczynom przeważnie tak. Ale tylko dlatego że zawsze chcę coś wsadzić w nie od serca. I można powiedzieć że tym też można "złapać" dziewczynę. Kiedyś myślałem że romantyzm jest do kitu bo w dzisiejszych czasach liczy się facet "macho" skóra, fura i komóra. Ale tak nie jest i już o tym wiem. Moja dziewczyna mnie w tym upewniła. A więc faceci nie bójcie sie robić czasem "niemęskie" rzeczy bo to też zbliża nas do kobiet. Aha jeszcze dodam że przez pewien okres miałem problem z ubiorem (pierwszy wizerunek faceta też jest ważny) Po prostu ubierałem się beznadziejnie tylko dlatego że uważałem że ważne żebym się dobrze czuł a nie ważne czy to pasuje kolorystycznie i ładnie na mnie wygląda. Ale od czego są przyjaciele i szczere słowa krytyki (tak nie bójmy sie usłyszeć że jesteśmy beznadziejni bo przyklasnąć każdy może a przyjaciel powie prawdę). Najlepiej znów podpytać koleżanek i przyjaciółki bo one powiedzą jacy faceci się podobają. No i coś tam wymieniłem fryzurkę skróciłem rach ciach i posypały sie komplementy od dziewczyn które w tej "metamorfozie" nie uczestniczyły a które znały mnie wcześniej. To naprawdę było fajne i dodawało otuchy gdy kobieta nagle ci mówi że zrobiłeś się jakiś przystojny czy coś. A teraz rada dla wszystkich kobiet i mężczyzn. Wspaniałych ludzi z wnętrzem nie znajdziemy na byle jakiej dyskotece czy imprezie w lokalu. Nie tam się poznaje wspaniałych ludzi i ich wnętrze. Postarajmy się znaleźć jakieś hobby i udzielać się gdzieś poza pracą. Podam tylko przykłady: stowarzyszenia, kościół, organizacje sportowe, kluby osiedlowe, domy kultury, kółka zainteresowań. Tam spotkamy ludzi z pasją którzy są inni od przeciętniaków. Zresztą poczytajcie "Marsjanie i wenusjanki na randce" tam jest bardzo dobrze to opisane i polecam tą książkę bo samotniaków podbuduje psychicznie. A teraz do 40-latka: Tak ja też zaczynałem od "Sztuki kochania" Wisłockiej ta kultowa książka chyba się nie zestarzeje. Choć przyznam że nie czytałem jej tylko przeglądałem na lekcjach PDŻ (Dla tych co nie mieli i są za młodzi PDŻ = Przystosowanie Do Życia w rodzinie coś jak teraz wychowanie seksualne) a że mielismy fajną babkę psycholog od tego, to nam fragmenty czytywała ;-) A teraz coś dla poszukiwaczy z zbiorów moich linków: O seksie: www.he.com.pl/Kobieta/seks.html www.he.com.pl/Kobieta/Seks/Ks51sex.html www.he.com.pl/Kobieta/kobieta.html www.seksoteka.pl uwodzenie.com O masażu: www.he.com.pl/Zdrowie/Akupresura/akupresura.html www.seksoteka.pl/archtem8.htm Coś z "mojej" branży ;-) Czyli niepełnosprawni i seks: www.pfm.pl/u235/back/167637/navi/146099 www.pfm.pl/u235/back/170458/navi/171451 Odpowiedz Link Zgłoś
mela1 Re: Dygresja i porady dla wszystkich. 13.08.04, 16:52 Podoba mi sie to, co piszesz:) Nie wszystko, bo o Marsjanach i Wnsusjankach mam kiepskie zdanie, jak w wszystkich poradnichach. "Obslugi" kobiety (nie tylko w lozku) nie mozna sie nauczyc z ksiazki, tylko z wlasnych doswiadczen, bo kazdy czlowiek jest inny. Jedna lubi romantyczne wiersze, inna nie, jednak trzeba dlugo drapac za uszkiem, inna zdazy przy tym zasnac. ALe mysle, ze Twoje sukcesy z dziewczyna nie biora sie z naczytania poradnikow, tylko bardzo fajnej, otwartej postawy i "chcenia" zeby bylo wam dobrze. W tym, co piszesz jest sporo dystansu do siebie i mysle, ze paru forumowiczow powinno to wlasnie poczytac, zamiast zastanawiac sie nad dlugoscia penisa i czestotliwoscia masturbacji. Porady odstraszaja mnie tym, ze zawsze mam wizje chlopca, ktory sie naczytal, ze kobiete trzeba dlugo dlaskac po wskazanych miejscach i oczekiwac cudu. A caly sekret w tym, zeby nie byc egoista, dac cos z siebie, nie koncentrowac sie na swoich kompleksach, tylko na reakcjach i uczuciach partnera. Jak sie ma duzo checi i otwartosci, to mysle, ze mozna wielu postow z glupimi pytaniami uniknac. Z tego, co napisales Ty wlasnie taka otwarta na partnerke postawe reprezentujesz. Moze paradoksalnie niepelnosprawnosc Ci w tym pomogla, bo jakos tak sie dziwnie sklada, ze ludzie, ktorzy maja prawdziwe problemy i obiektywne trudnosci, lepiej sobie z nimi radza. naczytalam sie sporo o mezczyznach, ktorzy nie podejmuja wspozycia, bo maja kompleks za malego penisa, kompleks prawiczka, zyc im sie nie chce, bo maja 21 lat i nigdynie mieli kobiety itp. powinno Cie chyba poczytac. Mnie zawsze zimny prsznic w postaci kogos, kto ma gorzej niz ja, a jednak sobie z tym dzielnie radzi, zawsze dobrze robi na wydumane problemy. Pozdrawiam bardzo serdecznie i zycze wielu dalszych sukcesow z dziewczyna:) fajnie, ze sa ludzie z takim podejsciem do zycia, seksu i milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieorietujaca Re: do 40latka lub facetow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 11:53 Ja tu mam problem, chodze po chatach i pytam facetow jak sprawic im przyjenosc..:)..no ale niestey ow chlopcy i panowie mysla ze ja sobie zarty robie.Ale prosze znalazlam forum..gdzie sie niektorzy potrafia prosto i jasno wyslowic na tematy ktore mnie interesuje:) Moj chlopiec:)..nie chce mi nic podpowiadac..wiec mam prosbe...jesli mozecie napiszcie wiecej jak sami sie masturbujecie albo jak partnerki sprawiaja wam przyjemnoscNarazie stosunek nie wchodzi w gre. Ja chyba nie mam zbyt bujnej fantazji i opory..wiec bede naprawde bardzo wdzieczna..tylko prosze konkretnie i dokladnie:),bo mniej wiecej to ja wiem:) Odpowiedz Link Zgłoś
crashoverride24 Re: do 40latka lub facetow 15.08.04, 12:07 Gość portalu: nieorietujaca napisał(a): > Moj chlopiec:)..nie chce mi nic podpowiadac..wiec mam prosbe...jesli mozecie > napiszcie wiecej jak sami sie masturbujecie Kładę kciuk na napletku - na górze żołędzi - a palec wskazujący na dole żołędzi tam gdzie jest wędzidełko. Następnie wykonuje szybkie ruchy góra dół. Innym sposobem jest skierowanie silnego strumienia wody na odsłoniętą żołędź w okolicach wędzidełka. Orgazm wtedy jest bardzo silny. -- wiem, że nic nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EMI Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 12:24 zE MA ORGAZM TO SAM ZOBACZYSZ. A POZA TYM TO CIERPLIWOSC. JELI ZACZYNACIE, TO NAJPIERW MUSICIE SIE NAUCZYC SIENNIE SAMYCH NA WZAJEM, A ORGAZM ZSAM PRZYJDZIE, WIEM Z DOSWIADCZENIA, U MNIE TRWAŁO TO 3 MIESIACE, A KOCHALISMY SIE NA POCZATKU PRAWIE CODZIENNIE. POZDRAWIAM RADA ONA MUSI SIE PRZEDE WSZYSTKIM ROZLUZNIC I ODDAC PORYWAJACEJ JA NAMIETNOSCI I NIE SKUPIAC SIE NA SZCZYTOWANIU!!! POZDRAIWMA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ida Re: fajne link IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 13:38 40-latek i mantis77 udzielaja bardzo praktycznych rad. Te linki sa naprawde swietne, zwlaszcza te o masazu. Odpowiedz Link Zgłoś
ioz Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 16.08.04, 14:36 jesli chodzi o "perelke" :) to ciagle te palce, jezyk, wargi, sprobojcie czlonka to tez fajna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martynka Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? IP: *.devs.futuro.pl 18.08.04, 10:41 ojej, jestem pod wrazeniem. ładnie piszecie :) Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 20.08.04, 13:52 Skoro ładnie piszemy moe ktoś jeszcze coś fajnego napisze o swoich doświdczeniach? Odpowiedz Link Zgłoś
akraksja Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 24.08.04, 00:04 oo jak cudownie, ze znalazlam to miejsce, potwierdzam opinie 40-latka,ze przyjemnie jest wiedziec, ze faceci tacy,jak mantis77, gosc25, czy 40-latek istnieja!!! wlasnie... seks to wspaniala sprawa, jak doprowadzic do orgazmu? stosujac sie do rad 40-latka ;), no i szukac wlasnych drog, mnie np bardzo rozpala pocieranie karku nieogolona broda; wszelkie pieszczoty łechtaczki takze, ale niesamowicie przyjemne jest takze pieszczenie "malego" (zadziwiajce jak malo jest sensownych okreslen na te czesci ciala; penis brzmi tak lekarsko), imitowanie ruchow frykcyjnych, no i ten wytrysk np na moj brzuch - wspaniale uczucie!, no i oddech mezczyzny wtedy... Odpowiedz Link Zgłoś
filomena25 Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 20.09.04, 22:20 To ja ze swojej strony dodam, zeby sie nie dziwic zadnej reakcji partnerki. Ja kochałam się pierwszy raz rok temu, niedługo po 25 urodzinach , dokładnie w Dzień Dziecka (tak jakoś samo wyszło, już po fakcie się zorientowaliśmy :-) I dzięki bezgranicznej wręcz cierpliwości partnera ( ja siebie bym po drodze kilka razy za drzwi wystawiła), który był swiadkiem łez bezsilnosci, dzikej furii, rozżalenia, zniechęcenia, spowodowanych "niewymiernymi" dla mnie efektami kochania się stałam się kobietą, która naprawdę lubi sex, rozmawia o nim, szuka rozwiązań i we własnym mniemaniu jest bardzo seksowną kotką mruczącą w łóżku i świetną partnerką i przjaciółką poza nim. Ciesze się, że stało się to wtedy kiedy juz tylko pragnęłam, juz bez żadnych "ale". Ale też nie byłoby tak komfortowo za pierwszym razem, gdyby nie świadomość 100% zabezpieczenia ze strony "anty". Tutułem podsumowania: dajcie sobie duuuuuuuuużu czasu na dotarcia się i nie zdziw się, kiedy partnerka rozpłacze się lub bedzie ciskac piorunami, to dobrze wrózy. Powodzenia. Pozdrwawiam. Paulina. Odpowiedz Link Zgłoś
kasztelanka1 Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 21.09.04, 20:59 Trochę z doświadczeń moich: Kobiety , żeby czuć się dobrze w łóżku, potrzebują bezpieczeństwa. Czyli między innymi - antykoncepcji. Trzeba tę sprawę dobrze wyjaśnić, bez żadnego "nie martw się o to", zwłaszcza, jeśli są niedoświadczone. Lepiej przesadzać niż żeby został stres. Ja z moim partnerem stosowaliśmy na początku tabletki i prezerwatywę, bo ja się panicznie bałam ciąży. A z taką myślą w głowie, to na orgazmach trudno się skupić. Druga sprawa: znam wiele dziewczyn, które za bardzo się martwią "co powinny", żeby zaspokoić faceta. Na początku jest to też bardzo rozpraszająca myśl. Na pewno nie jest to reguła stuprocentowa, ale sądzę, że z dziewczynami "początkującymi" nie ma co eksperymentować. Ja sama pamiętam, że ziany pozycji, choćby najprostsze, okropnie mnie z początku stresowały. Nie trzeba przesadzać i w ogóle nie zmieniać nic, ale powoluku. Faceci często chcą w łóżku pokazać, co umieją, a to wcale nie wychodzi na dobre. Następna rzecz: pierwsze kilka razów (wale nie tylko pierwszy) bywają bolesne i niekomfortowe. Trzeba to uszanować i o tym pamiętać. Po pierwsze, nie domagać się seksu trzy razy dziennie. Po drugie, uświadomić sobie, że orgazm u kobiety się wypracowuje. U mnie trwało cztery miesiące regularnego współżycia, a z tego co wiem i tak poszło szybko. No a potem, orgazm przy każdym stosunku nie jest obowiązkowy. Pamiętam wakacje pod namiotem, kiedy przez dwa tygodnie nic nie wyszło, bo się za bardzo denerwowałam, że nas ktoś ułyszy. (Następne były już lepsze:). Niekomfortowe warunki, natrętne myśli - wszystko, co rozprasza - uniemożliwia pełną satysfakcję. Z czasem jest to coraz łatwiejsze. Teraz przeżywam orgazm gdzieś raz na dwa podejścia - i robię postępy. Dopóki tak jest, bardzo mnie to satysfakcjonuje. I na koniec: rozmawiać. Naprawdę, to jest cudowna droga. Ja mam to szczęście, że mój chłopak jest lekarzem. Więc po pierwsze, nie wstydzi się mówić o ciele i fizjologii, a po drugie - mam do niego w tych kwestiach zaufanie. Każdej kobiecie życzę takiego otwartego partnera. Jego postawa naprawdę otworzyła we mnie coś - tak jak filomena: z zastrzchanej dziewczynki stałam się seksowną kobietą. Panowie, apeluję ja także: Nie zniechęcajcie się odmowami, płaczami, strachem. Cierpliwość czyni cuda. A co do sztuczek i trików, to tego uczymy się sami i nieźle nam idzie:) Odpowiedz Link Zgłoś
ulus07 Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 21.12.04, 18:51 Mam podobny problem. Jestem z dziewczyną od pół roku i zauważyłem że jak dłużej pieszcze jej łechtaczke to skarży się że ją to łaskocze...co w takiej sytuacji mam zrobić ?? Odpowiedz Link Zgłoś
wolfer34 Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 19.12.25, 11:11 ulus07 napisał: > Mam podobny problem. Jestem z dziewczyną od pół roku i zauważyłem że jak dłużej > pieszcze jej łechtaczke to skarży się że ją to łaskocze...co w takiej sytuacji > mam zrobić ?? Jak czytam te komentarze to ręce opadają serio. Kolego rada starego wiarusa. Nie jest ważne jak tylko jak długo będziesz penetrował. Jak skończysz powiedzmy po 10 minutach laska cie wyśmieje i to by było na tyle. Mogę dać ci radę. Żeby nie dać plamy na początek weź sobie godzinę przed 2 tabletki Stud Pills to jest na przedłużenie stosunku i śmiało jedź ją ile dasz radę. Ja po tych tabletkach mogę nawet 40 minut bez przerwy ostro. Jeszcze żadna nie składała reklamacji że za słabo ją dojechałem Odpowiedz Link Zgłoś
seksykotka Re: Jak doprowadzic ja do orgazmu? 25.12.04, 23:11 A czy ktoś odpowie na moje pytanko????Pod tym samym nickiem pleas Odpowiedz Link Zgłoś