Dodaj do ulubionych

Cos jest ze mna nie tak

IP: 194.106.125.* 26.08.01, 01:23
Chcialbym przede wszystkim pogratulowac pomyslu utworzenia takiego forum.
Przeczytalem wiekszosc wypowiedzi i mam wrazenie, ze sporo dowiedzilalem sie o
zyciu seksualnym. Ale do rzeczy.

Jestem 28 letnim facetem, w stalym zwiazku od 5 lat. Jestesmy szczesliwi,
kochamy sie, uprawiajac seks osiagamy orgazm. Najgorsze jest jednak to, ze dla
mnie to za malo. Poprostu mam hysia na punkcie skokow w bok i uprawiania seksu
z innymi kobietami. Zdarz mi sie uprawiac przelotny seks z napotkanymi tego
samego wieczoru kobietami- ale to chyba nie jest najgorsze, fatalne sa
rownolegle zwiazki , ktore zagrazaja mojemu stalemu zwiazkowi. Wiem ze gdyby mi
sie sypnal staly zwiazek nie bylbym sie w stanie odnalezc. Mimo to regularnie
spotykam sie z kochankami (tak je nazywam)- takie male przelotne milosci,
fascynacje. Z reguly duzo czasu spedzam w biurze i w podrozach stad latwo mi
zawsze znalezc 2-3 godziny na spotkanie na kawe i seks np. w wynajetym pokoju
hotelowym. Niestety jestem swiadom, ze kiedys to sie sypnie, Warszawa nie jest
duzym miastem, boje sie ze moj staly zwiazek sie rozsypie a sam zostane na
lodzie z kochanka... Z drugiej strony nie moge sie powstrzymac, probowalem
przestac sie spotykac z jedna to znalajdowalem sobie kolejna. Z reguly seks z
inna kobieta daje mi cholernie duzo satysfakcji. Cos z instynktu zdobywcy albo
poprostu fetysz, sam juz nie wiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: kloss Re: Cos jest ze mna nie tak IP: 149.201.241.* 26.08.01, 02:23
      facet chory jesteś psychicznie. idź do psychloga. radzę
    • Gość: Ona Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.acn.waw.pl 26.08.01, 09:47
      Oj, współczuję Twojej kobitce... No chyba, że ona ma podobny sposób na życie!
      • Gość: ona Re: ona do Onej IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 31.08.01, 13:15
        sluchaj, to ja jestem ''ona'', wiec bardzo cie prosze, nie uzywaj mojego pseudo,
        bo sie moi znajomi myla i biora cie za mnie, a ja sie potem dowiaduje, ze
        uprawiam sex raz w tygodniu!!!!! bede wdzieczna.

        pozdrawiam,
        ona.
    • Gość: fiona Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.01, 14:43
      Moze jednak wbrew pozorom nie jestes typem czlowieka
      mogacym zyc w stalym zwiazku. Zastanow sie, czemu
      "zdobywanie" twojej stalej partnerki nie daje ci takiej
      satysfakcji, jak innych. A moze jestes z nia tylko
      dlatego, ze daje ci poczucie bezpieczenstwa, prowadzi
      dom? A moze to jej czegos brakuje, tego czegos, co
      znajdujesz u innych? Piszesz, ze bez tego stalego
      zwiazku "nie potrafilbys sie odnalezc". Nie piszesz
      jednak, ze kochasz swoja partnerke. Moze jestes do niej
      tylko przyzwyczajony? Jesli tak jest, to uczciwie
      bedzie sie z nia rozstac. Nikt nie zasluguje na bycie
      wprowadzanym w blad.
    • andrzej.depko Re: Cos jest ze mna nie tak 28.08.01, 16:27
      Trudno jest mi odpowiedzieć dlaczego tak się dzieje , wyłącznie na podstawie
      jednego objawu, czyli nadmiernej aktywności seksualnej. Powodem mogą być
      określone problemy intrapsychiczne, których rozwiązania szukasz w poprzez
      ucieczkę w seks, czy też pragniesz w ten sposób potwierdzić swoje męskie Ja,
      rekompensując niepowodzenia w innych dziedzinach, czy życie seksualne w związku
      małżeńskim nie dostarcza Ci należytej satysfakcji, czy udowadniasz sobie w ten
      sposób , że nie jesteś ukrytym homoseksualistą. Czy jest to wynik nadmiernego
      popędu seksualnego uwarunkowanego biologicznie. Sądzę, iż jeżeli rzeczywiście
      obawiasz się perturbacji małżeńskich, skonsultujesz się z psychologiem lub
      seksuologiem zanim Twoja aktywność wpędzi Cię w kłopoty.
    • Gość: pawel Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 18:30
      wez sobie do serca rade doktora!!!. postepowalem podobnie i wprawdzie
      nie ''sypnelo sie'', ale moja zona cos wyczula i w koncu NIE machnela reka na
      jakiegos wielbiciela i nasze malzenstwo stanelo na krawedzi. Wyszlismy juz na
      prosta, w koncu sie kochamy od ponad 10 lat, ale mam za sobą niezly horror,
      ktorego nikomu nie zycze. Tobie tez nie. Wykorzystywanie tego, ze
      jestesmy ''mlodzi, piekni i bogaci'' nie jest warte takich przejsc. Nie marnuj
      czasu, zabieraj ją do kina, spacer i mow jej czesto, ze ją kochasz....tak jest
      lepiej, i zobaczysz sam, ze ona starczy Ci za te wszystkie ''przygodne'' razem
      wziete....
    • Gość: bartek Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.*.*.* 29.08.01, 09:15
      Rozumiem Cię w całej rozciągłości. To co napisałeś, jest odzwierciedleniem
      mojego życia. I masz rację, Warszawa to małe miasto, o czym niejednokrotnie
      mogłem się przekonać, gdy do mojej żony docierały wiadomości o mnie, że
      spotykam się z innymi kobietami.
      Ale podobnie jak Ty, niewiele umiem z tym zrobić. Jedna kochanka za drugą,
      przelotne znajomości, czasami tylko na jeden raz, na dwie godziny, by poźniej
      już nigdy się nie spotkać. Nie wiem, czy udowadniam sobie męskość. Być może,
      choć chyba nie muszę. Po prostu moja natura podpowiada mi, by korzystać z
      przygodnego seksu, z przygodnych znajomości. Zauważyłem, że seks z przygodnie
      poznaną kobietą, dziewczyną, jest jakościowo zupełnie inny. To zrozumiałe. Za
      pierwszym razem jesteś inaczej podniecony, niż wtedy, gdy idziesz do łóżka z tą
      samą kobietą po raz 500. Swoją żonę bardzo kocham. Nasze współżycie jest
      fantastyczne, naprawde, kochanką jest wyborną (jak zacząłbym opisywać co razem
      robimy, to połowę z Was zadziwiłbym, a połowę zniesmaczył, więc nie będe tego
      robił). A mimo wszystko nie umiem żyć bez seksu z innymi ludźmi. Co do
      odpowiedzi Pana Doktora i stwierdzeń o ukrytym homoseksualiźmie. W moim
      przypadku nie muszę niczego ukrywać, bo już dawno sobie uświadomiłem, że jestem
      biseksualistą z krwi i kości.
      Próbowałem znaleźć wyjście z impasu poprzez namawianie swojej partnerki do
      seksu grupowego, jednak bez rezultatu. Zbyt bardzo ją kocham, by poświęcić
      związek i szukać sobie partnerki, która będzie wraz ze mną sypiała z innymi.
      Dlatego pozwalam sobie na skoki w bok. Staram się oczywiście robić to
      dyskretnie, co niestety nie zawsze się udaje. Ale naprawdę nie umiem
      powstrzymać się od tego.
      U psychologa i seksuologa też byłem. Powiedział mi to, co sam wiedziałem.
      Powinienem się zastanowić nad tym, czego naprawde pragnę. Na czym mi naprawdę
      zależy. Powiedział też, że powinienem się w takim razie zastanowić nad
      przerwaniem tego związku, by nie brnąć dalej w kłopoty. Te wizyty nie dały
      absolutnie nic, nie wniosły niczego nowego.
      Tacy jesteśmy i musimy z tym żyć, albo zwyczajnie stwierdzimy, że jest to nałóg
      i będziemy walczyli z tym jak z papierosami czy alkoholem. Mnie palenie udało
      się po 11 latach rzucić, więc liczę, że kiedyś gdy moje libido osłabnie, będę
      także umiał się wyzwolić od skoków w bok.

      Pozdrawiam i życzę szczęścia. Oby Warszawa nie była taka mała.
      • Gość: ania Re: Cos jest ze mna nie tak IP: 157.25.122.* 29.08.01, 09:56
        a ja mam tylko jedno pytanie

        czy zabezpieczacie swoje STAŁE partnerki przed zarażeniem AIDS, chorobami
        wenerycznymi?

        rozumiem, że kochając się z kobietą którą znacie 20 min nie wiecie kim jest,
        jakie życie seksualne prowadzi, czy jest zdrowa...

        niezależnie od oceny waszego zachowania uważam - jako kobieta i młoda mężatka -
        że wasze żony nie zasługują na to by przypłacić wasz sposób na życie i to jacy
        jesteście życiem /AIDS/

        może to co napisałam zmusi was do pomyślenia o nich, o waszych kobietach
        • Gość: zulu Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.regionet.pl 29.08.01, 14:05
          Wiem ze zwami coś jest nie tak i ze zasługujecie raczej na wspolczucie.
          Mimo to poraza mnie twoj egoizm JB.
          Seks z innymi kobietami dostarcza MI duzo satysfakcji
          Jak MÓJ związek się rozsypie to JA sie nie pozbieram

          to jest fenomenalne

          Zastanawiam sie co wasze kobiety maja z tych związkow? Może po prostu jestescie
          bogaci a one lubią luksusowe życie...
          • Gość: bartek Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.*.*.* 30.08.01, 10:33
            Zulu, kobieta i mężczyzna różni się diametralnie w sferze psychiki. Dla Ciebie
            jest niepojęte, że można kochać swoją żonę, a jednocześnie mieć ochotę na
            współżycie z innymi kobietami. Mężczyzna raczej nie pojmuje zdrady w kwestii
            czynienia swojej partnerce krzywdy, a raczej w kwestii konieczności zdobycia
            wielu samic. To znajduje trochę odzwierciedlenia w atawistycznych cechach
            człowieka. Mężczyzna dąży podświadomie do zapłodnienia jak największej ilości
            kobiet, by przekazać im swoje geny.
            Nie wiem, czy wymagam, czy nie wymagam porady lekarskiej. Napiszę raz jeszcze,
            że żaden psycholog ani seksuolog nie dał mi jakichkolwiek rad, na które
            wcześniej z racji swojego wykształcenia nie wpadłbym sam. Gdybym miał taki
            przypadek jak swój z zawodowego punktu widzenia przed sobą, radziłbym takiemu
            pacjentowi znalezienie sobie takiej partnerki, która ma zbliżone potrzeby do
            moich. Kobiety o mentalności mężczyzny, która nie utożsamia miłości z
            wiernością. Zauważ proszę, że to nasz krąg kulturowy tylko wykształcił w nas
            poczucie konieczności utożsamienia związku małżeńskiego z wiernością. W innych
            kulturach jest zupełnie inaczej. To nie fizjologia podpowiada nam, że
            powinniśmy kochać jednego partnera i być mu wiernym, tylko nasze wychowanie
            wyniesione z domu, ze szkoły, a przez niektórych praktykujących z koscioła.-----
            --
            • Gość: rico Re: Cos jest ze mna nie tak - na pewno! IP: 195.136.25.* 30.08.01, 11:10
              Gość portalu: Bartek napisał:

              >Mężczyzna raczej nie pojmuje zdrady w kwestii
              >czynienia swojej partnerce krzywdy, a raczej w kwestii konieczności zdobycia
              >wielu samic. To znajduje trochę odzwierciedlenia w atawistycznych cechach
              >człowieka. Mężczyzna dąży podświadomie do zapłodnienia jak największej ilości
              >kobiet, by przekazać im swoje geny.

              No i potwierdza się teoria Darwina, że człowiek jednak pochodzi od małpy.
              Bartek jest typowym przykładem braku posługiwania się swoim rozumem. Zamiast
              niego używa z powodzeniem popędu, zupełnie jak zwierzątko które na wiosnę chce
              mykać i "zapładniać jak największą ilość samic". Gratuluję seksualnego
              podejścia do życia! I nie przejmuj się, że robisz źle krzywdząc żonę - kiedyś
              za to zapłacisz albo syfilisem albo adidasem albo rozwodem albo kulką w łeb od
              stałego parnera twej kochanki. Wybór zależy od ciebie - to tylko kwestia czasu,
              jeżeli się nie opamiętasz. Radzę brać częściej zimną kąpiel, może być z żoną.

              • Gość: Bartek Re: Bartek do Rico IP: *.*.*.* 30.08.01, 11:39
                Rico, przeczytałem sobie już Twoje wypociny w innych tematach i skonkluduję
                szybko: ten typ człowieka, którym Ty jesteś to osoba, dla której seksualność
                mogłaby zupełnie nie istnieć. Bierze się to zapewne z kilku czynników: 1. Twoje
                żcie erotyczne nie istnieje i nie istniało (przyczyny mogą być rożne:
                nieatrakcyjność, nieśmiałość, kompleksy), 2. Twoje życie erotyczne jest
                szczątkowe, bowiem przenosisz swoją energię na inne dziedziny życia (co
                powoduje, że Twoja partnerka czuje niedosyt, chyba że ma takie samo podejście
                do spraw seksu jak Ty), 3. Twoje życie erotyczne jest jeszcze bujniejsze niż
                moje, tylko tutaj próbujesz rozgrzeszyć się za swoje niecne występki. Wybierz
                sobie jedna z trzech teorii. Której byś nie wybrał to współczuję Ci. Nie jesteś
                dla mnie żadnym autorytetem, byś wydawał sądy na mój temat. Ja jako psycholog,
                mam zapewne pełniejszą legitymację by osądzać Ciebie, a nie na odwrót.
                • Gość: rico Re: Rico do Bartka IP: 195.136.25.* 30.08.01, 13:23
                  >Nie jesteś
                  >dla mnie żadnym autorytetem, byś wydawał sądy na mój temat. Ja jako psycholog,
                  >mam zapewne pełniejszą legitymację by osądzać Ciebie, a nie na odwrót.

                  No to marny z ciebie psycholog, Bartku. Chyba nie na wszystkie zajęcia
                  chodziłeś a może jak był omawiany podobny temat to ty w tym czasie byłeś
                  zajęty "obrabianiem" pani profesor. Co do twych trzech teorii to muszę cię
                  rozczarować bo naprawdę żadna, powtarzam żadna nie pasuje do mnie. I aby dać ci
                  minimum satysfakcji to może powiem coś od siebie. Jestem facetem, mam 32 lata i
                  od 5 lat jestem szczęśliwym mężem wspaniałej kobiety. Nie wiem czy moje życie
                  seksualne jest ubogie (ale wg ciebie zapewnie tak) jeżeli kocham się z żoną 3-4
                  razy w tygodniu, czasami częściej czasami mniej. Mógłbym częściej ale moja
                  partnerka nie ma takich potrzeb, poza tym późno przychodzi do domu i jest po
                  prostu zmęczona intensywną pracą w pewnej instytucji finansowej. Nigdy nie
                  skarżyła się, że za mało się nią zajmuję - wprost przeciwnie - mówi, że jestem
                  niewyżyty i trudno mnie zaspokoić. A więc drogo kolego, wcale nie jest tak jak
                  myślisz, wcale nie jestem żadnym sflustrowanym i zakompleksionym facetem co to
                  nie wie co to jest porzędny seks. Wprost przeciwnie. Tylko wiesz co, ja jednak
                  mam inne spojrzenie na świat. Cieszę się z tego co mam: że mam rodzinę, dobrą
                  pracę, kochającą żonę, trochę pieniążków i zdrowie, które jest najważniejsze w
                  życiu. Dziękuję Bogu, że nie spotykają mnie żadne nieszczęścia, że jestem zdrów
                  i nie muszę grzebać jedzenia na śmietnikach. Nie rozumiem jak można przejmować
                  się takimi "głupotami" typu "ja chcę więcej seksu a żona nie chce". Dla mnie
                  jest to po prostu błahy problem i nie przejmuję się takimi rzeczami bo ja nie
                  żyję tylko po to by mieć dziennie 5 orgazmów. A co do przygodnych stosunków z
                  kobietami ledwo co poznanymi, to w twoim przypadku nie jest to normalne. Wiesz,
                  teraz modna jest tolerancja, tolerancja na wszystko nawet na to co od wieków
                  uważane jest za ZŁO. Ty dobrze wiesz, że źle robisz bo inaczej nie pisałbyś
                  takich rzeczy publicznie i dodatkowo szukasz usprawiedliwienia wśród
                  internautów a jeżeli ktoś (np. taki jak ja) trochę cię opieprzy i powie wprost,
                  że robisz źle, to zaraz wymyślasz, że to musi być jakiś zakompleksiony gość.
                  Powiem ci jeszcze, że istnieje w języku potocznym takie określenie twego
                  niemoralnego postępowania: to słowo to kurewstwo. Tak też traktuję takich
                  osobników, którzy "sypią" się na prawo i lewo z kim popadnie, byle sobie tylko
                  ulżyć na chwilę. Jeśli jesteś taki mądry i szukasz usprawiedliwienia to powiedz
                  o tym swoim problemie i wszytkich przygodach swej żonie. Może ona cię biedaku
                  zrozumie, bo ja za cholerę nie potrafię. Powodzenia.
                  • Gość: Bartek Re: Rico do Bartka IP: *.*.*.* 30.08.01, 13:39
                    Zawsze z miłą chęcią polemizuję na ciekawe tematy, więc i tym razem pozwolę
                    sobie na kilka słów w kwestii wyjaśnienia.
                    Po pierwsze, nie próbuję znaleźć tutaj żadnego rozgrzeszenia za me niecne
                    występki. Rozumiem swoją słabość, tak jak inni rozumieją swój nałóg nikotynowy,
                    alkoholowy czy narkotykowy. Zawsze byłem cholernym realistą i osobą świadomą
                    swych zachowań. Musisz jednak Rico zrozumieć, że są różni ludzie i różne ich
                    potrzeby. Ty nie potrzebujesz mieć wielu partnerek, jak nie potrzebuję jeździć
                    co roku na Rivierę, by tam odpoczywać. Myślę, i cieszę się jednocześnie z tego,
                    że masz udane życie erotyczne. Ciekawym jednak, co byś zrobił, gdyby nagle
                    Twoja żona powiedziała: "Sorry Rico, ale mnie seks już nie interesuje. Tak w
                    ogóle, to jest to mało istotna sfera życia dla mnie". Ciekawy jestem, jak
                    zareagowałyby Twoje głęboko zakorzenione wartości takie jak: szczęście
                    rodzinne, poczucie bezpieczeństwa, etc. Myślę, że po pierwszym okresie walki i
                    próby zrozumienia małżonki, odezwie się Twoja seksualność, która podpowie Ci,
                    że należy dać jej upust. Owszem, możesz się wówczas masturbować, ale jak długo?
                    Choćbyś nie wiem jak próbował mnie i innych przekonywać, że Twoje zachowania są
                    sztywne i niezmienne, to wątpie by takimi pozostały, gdybyś stanął w takiej
                    sytuacji, którą przedstawiłem Ci powyżej. Ja przed taką nie stanąłem i otwarcie
                    mogę powiedzieć, że zdradzam, bowiem potrzebuję coraz to nowych bodźców
                    (głównie wzrokowych) dla zaspokojenia moich potrzeb. Nie musisz mi współczuć,
                    bo nie współczuję nawet sobie. Co do mojej żony to kwestia jest bardziej
                    złożona. Mam nadzieję, że nigdy nie będzie postawiona w sytuacji, że dowie się
                    o moim postępowaniu.
                    -----
                • Gość: ania Re: do Bartka IP: 157.25.122.* 30.08.01, 13:32
                  Gość portalu: Bartek napisał(a):

                  > Nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem, byś wydawał sądy na mój temat. Ja jako
                  psycholog, mam zapewne pełniejszą legitymację by osądzać Ciebie, a nie na odwrót.

                  dlaczego szukasz więc tu pomocy?
                  lekarzu lecz się sam!

                  ps. śmiałabym się gdyby moja przyjaciółka ukrywająca przed mężem podobne praktyki
                  okazała się Twoją żoną
                  • Gość: Bartek Re: do Bartka IP: *.*.*.* 30.08.01, 13:48
                    Gość portalu: ania napisał(a):

                    > Gość portalu: Bartek napisał(a):
                    >
                    > > Nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem, byś wydawał sądy na mój temat. Ja
                    > jako
                    > psycholog, mam zapewne pełniejszą legitymację by osądzać Ciebie, a nie na odwró
                    > t.
                    >
                    > dlaczego szukasz więc tu pomocy?
                    > lekarzu lecz się sam!
                    >
                    > ps. śmiałabym się gdyby moja przyjaciółka ukrywająca przed mężem podobne prakty
                    > ki
                    > okazała się Twoją żoną

                    Ja tu szukam pomocy? Przeczytaj prosze wszystkie moje posty, to zobaczysz, ze
                    występowałem tylko i wyłącznie w roli osoby wykazującej zrozumienie dla autora
                    pytania do Pana Doktora.
                    Jeśli ta Twoja przyjaciółka jest moją żoną, to namów ją koniecznie do ujawnienia
                    się. Będziemy wtedy mogli wspólnie uprawiać seks z innymi ludźmi. Umiem
                    odgraniczyc miłość od fizyczności, więc nie będę o jej kontakty seksualne z
                    innymi zazdrosny.------Poza tym, odgranicz psychologa od lekarza. Oba zawody mają
                    niewiele ze sobą wspólnego. Również tok edukacji jest odmienny.
                    • Gość: ania Re: do Bartka IP: 157.25.122.* 30.08.01, 16:21
                      ale jesteś mądry!

                      bardzo się cieszę że potrafisz sobie wszystko wytłumaczyć z psychologicznego
                      punktu widzenia i jesteś z siebie bardzo zadowolony - mało jest w naszym kraju
                      tak zadowolonych z siebie ludzi jak Pan Bartek

                      ale skoro podziela się zrozumienie dla przedstawionych tu PROBLEMOW to może nie
                      jest tak łatwo żyć zdradzając żonę (ukochaną), rozmieniać się na drobne i
                      myśleć o tym czy się wyda?

                      więc może Pan Bartek nie ma aż tak wielu powodów do zadowolenia?

                      czekam na bardzo mądrą i błyskotliwą odpowiedź
                      bardzo jestem ciekawa jak bardzo można opanować sztukę tłumaczenia się przed
                      sobą i przed innymi...
                      • Gość: Bartek Re: do Bartka IP: *.*.*.* 30.08.01, 16:50
                        Gość portalu: ania napisał(a):

                        > ale jesteś mądry!

                        Ja tak siebie nie oceniam, ale dziękuję. Jest mi miło.
                        >
                        > bardzo się cieszę że potrafisz sobie wszystko wytłumaczyć z psychologicznego
                        > punktu widzenia i jesteś z siebie bardzo zadowolony - mało jest w naszym kraju
                        > tak zadowolonych z siebie ludzi jak Pan Bartek

                        To prawda. Należe do ludzi pogodnych i zadowolonych z życia, a nie do
                        malkontentów jak większość naszego społeczeństwa, która jest wiecznie z czegoś
                        niezadowolona. Ja jestem szczęśliwy, bo nie brakuje w moim organizmie "witaminy
                        H", a myśle, że duża ilość ludzi właśnie z tego powodu mocno się frustruje.
                        >
                        > ale skoro podziela się zrozumienie dla przedstawionych tu PROBLEMOW to może nie
                        >
                        > jest tak łatwo żyć zdradzając żonę (ukochaną), rozmieniać się na drobne i
                        > myśleć o tym czy się wyda?

                        Jest łatwo i nie jest łatwo. Najchętniej opowiedziałbym o wszystkim swojej żonie
                        (która zresztą wie, że z miłą chęcia sypiałbym z innymi partnerami, lecz niestety
                        nie podziela moich upodobań np. do seksu grupowego - cóż, szanuje i rozumiem, ona
                        ma inne potrzeby niż ja). I nie wydaje mi się, że rozmieniam się na drobne.
                        Najszczęśliwszy byłbym robiąc to razem z nią. Skoro jednak ona jest tak
                        sceptycznie do moich potrzeb nastawiona zmuszony jestem robić to sam i to w
                        sposób na tyle dyskretny, by się nie dowiedziała o tym i bym ją tym nie uraził.
                        >
                        > więc może Pan Bartek nie ma aż tak wielu powodów do zadowolenia?

                        Mam wiele powodów do zadowolenia. Nie tylko z powodu życia erotycznego, zapewniam.
                        >
                        > czekam na bardzo mądrą i błyskotliwą odpowiedź
                        > bardzo jestem ciekawa jak bardzo można opanować sztukę tłumaczenia się przed
                        > sobą i przed innymi...

                        Osądzisz sama, na ile tę sztukę opanowałem a na ile moja "twórczość" trąci
                        szczerością.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: ania Re: do Bartka IP: 157.25.122.* 31.08.01, 14:27
                          czy to nie dziwne że wszyscy tu to mało kulturalni ludzie, zacofani mieszkańcy
                          ciemnogrodu, dodatkowo jeszcze bardzo religijni? a Ty jeden jesteś doskonały,
                          cudowny i same achy!
                          ty możesz dokonywać rozbioru psychologicznego osób tu wypowiadających się, ale
                          Ciebei nie można kwalifikować jako faceta pozbawionego uczuć

                          gepe - jest sojusznikiem w piętnowaniu
                          tassman - prokuratorem
                          ja - chamem bez kultury
                          Twoja żona - osobą mało otwartą na nowe doświadczenia seksualne (Jej niechęć do
                          orgietek z Twoimi lalami)

                          tylko Ty jesteś ok, Ty cacy

                          zastanów się!
                          cały świat jest przeciwko Tobie?
                          może warto coś zmienić?
                          • Gość: JB JB raz jeszcze IP: 194.106.125.* 31.08.01, 16:46
                            Na poczatku pozwole sobie zaznaczyc, ze nie jestem zonaty - ale jestem w stalym
                            zwiazku - a jest to pewna roznica swiadczaca o moim swiatopogladzie i podejsciu
                            do zycia. Tzn. razem z partnerka mieszkamy i spedzamy wspolnie wiekszosc
                            wolnego czasu. I wcale nie wychowalem sie w jakiejs liberalnej rodzinie, swoj
                            stosunek do stalego pozycia z partnerem budowalem przez kilka lat. Zapewne duze
                            znaczenie mialy tutaj moje studia w USA. Stosunek mlodych Amerykanow do seksu
                            jest zupelnie inny niz Polakow. Ale o paradoksie, wcale nie nazywam tego co
                            wyprawiam z moja kochanka czy przyjaciolkami z amerykanska uprawianiem seksu,
                            ale uprawianiem milosci. To cos wiecej, to nie tylko zaspokojenie fizycznych
                            potrzeb, ale takze kontkat dwoch jednostek ludzkich, ktory powoduje wrecz
                            metafizyczne zblizenie.

                            Zgodze sie, ze mam zapewne cos nie tak z poziomem hormonow w organizmie. Zawsze
                            bylem nadpobudliwy seksualnie. Potwierdza to rowniez fakt, ze zaczalem
                            nadzwyczaj wczesnie tracic wlosy (na glowie :)) i po wielu wedrowkach po
                            gabinetach lekarskich dowiedzialem sie, ze to podnisiony poziom horesterolu.
                            Zatem, nie jestem jakims ciemnoskorym macho, tylko dosc przecietnie
                            wygladajacym facetem. Moze tylko mam nieco delikatniejsze podejscie do kobiet
                            na tle innych facetow. Nigdy ich nie zmuszam do stosunkow, to przychodzi samo w
                            miare zblizania sie ku sobie.

                            Moje rownolegle przlotne zwiazki moga tez wynikac ze sklonnosci do ryzyka. Tak
                            w zyciu zawodowym jak i osobistym. Zawsze lubilem, kobiety niedostepne, mezatki
                            i narzeczone, ktorych romans ze mna kosztowal konflikty wewnetrzne a mnie
                            grozil restrykcjami ze strony mezow (lub synow). Wbrew pozorom, nie lubuje sie
                            w "latwych panienkach" - takie wlasciwie mnie nie pociagaja.

                            Zas co do szczescia, zapewne daje je zonie i nie tylko jej. Z tego powodu
                            akurat nie mam wyrzutow, bo "to jest dobre". Mam natomiast obawy, ze gdyby
                            dowiedziala sie o stalej kochance to bylby definitywny koniec naszego bycia
                            razem. Powoduje to czasem u mnie poczucie paranoi. Wiem, ze jestem w potrzasku
                            i nie moge sie wydostac i nie potrafie nic z tym, zrobic. To dlatego napisalem
                            posta, siedzac przy komputerze pozna noca w obcym kraju w wielkim miescie.

                            To raczej cos z permanentnego poczucia braku spelnienia. Nawet jesli ono
                            przychodzi to pozniej znika. I wcale NIE oznacza to ze partnerka nie daje mi
                            rozkoszy. Nie, jest to najwspanialsza kobieta jaka kiedykolwiek w zyciu
                            poznalem i nawet budzac sie u boku innej kobiety najpierw mysle wlasnie o niej.
                            Moj stosunek do M (od Milosci) jest zupelnie inny niz do innych kobiet, im
                            nigdy nie mowie, ze je kocham (chyba, ze ktos czuje blusa i lubi zarty).

                            Co do HIVa, raz na miesiac robie badania krwi, a zwazywszy, ze wirus rozwija
                            sie okolo 3 tygodni prawdopodobienstwo zarazenia mojej M jest znikome. Nie
                            uprawiam tez seksu analnego raz z tytulu wiekszego zagrozenia zarazeniem, dwa z
                            powodow estetycznych. W ogole to nie jestem zadnym wyuzdanym erotomanem,
                            uwazam, ze sztuka jest podobnie jak w kuchni przygotowanie wysmienitego "dania"
                            przy uzyciu minimalnej ilosci dodatkowych skladnikow, ktore zabijaja wlasciwy
                            smak.

                            Problem w tym, ze kiedy jestem zupelnie sam zdaje sobie iz gdy odejdzie M -
                            jestem niczym. Z drugiej strony nie jestem w stanie przerwac swoich podbojow...

                            Bartku pozdrawiam. Ciesze sie, ze nie jestem jedyna osoba borrykajaca sie z
                            takimi problemami.
                            • Gość: zulu Re: do JB i do Bartka IP: *.regionet.pl 01.09.01, 19:01
                              Nie chce was osądzać, bynajmniej. Mam jednak prawo do wyrazenia własnego zdania
                              na temat tego zjawiska. Otóż wy profanujecie słowo miłość(oczywiście
                              prawdopodobnie ja nazywam tym słowem zupełnie inny stan ducha niż wy) Dla mnie
                              jako kobiety, wasza miłosc była by niczym.
                              Nie ma dla was rady, po prostu to jest cena jaką musicie zapłacic za życie
                              jakie wybraliscie. (takie prawo karmy)
                            • Gość: zulu Re: Do JB IP: *.regionet.pl 01.09.01, 21:51
                              JB zstanawiam sie po co tu na forum własciwie
                              napisałeś: czy po to by podzielić sie swoim lękiem i
                              w ten sposób go ukoić, by uzyskać konkretną radę czy
                              też by szukać tu poparcia i usprawiedliwienia swego
                              sposobu życia. Jesli chodzi o to ostatnie musisz
                              sobie zdac sprawe z tego ze wieksza częsc
                              społeczenstwa(a są to nie tak jak pisał
                              Bartek,otumanieni indoktrynacja religijna osobnicy z
                              ciemnogrodu lecz wartościowi ludzie, mający poczucie
                              swojej wartości, zdolni do zycia rodzinnego
                              spolecznego i emocjalnego)uwaza takich jak ty w
                              najlepszym razie za niedojrzalych, w najgorszym za
                              chorych i zakompleksionych a wielu czuje tez
                              pogarde(pozwole sobie na osobista dygresje: tez nie
                              czuje szacunku do takich jak ty osobników).

                              Co do rady: nie rozumiem dokładnie czy chcesz sie
                              uwolnic z musu posiadania kochanek, czy tez
                              oczekujesz ze uzyskasz od nas pewnosc co do tego ze
                              twoja kobieta sie nie dowie. Albo juz wie, albo na
                              pewno sie dowie, przezyje szok, będzie czuła niesmak
                              do końca zycia wspominając cie, a poza tym pewnie
                              ułozy sobie szczesliwe zycie z normalnym facetem.

                              W przeciwienstwie do Bartka który uzbrił sie po zeby
                              w odpowiednie teorie ktore bronia jego swiatek, z
                              toba jest naprawde zle. Co to znaczy ze sie nie
                              pozbierasz gdy sypnie sie twoj zwiazek? Dorosły silny
                              niezalezny mezczyzna pwinien kochac kobiete ale nie
                              jej POTRZEBOWAC,
                              Rada: Musisz sie zdecydować czego chcesz, zazwyczaj
                              ci co chca miec wszystko zostaja z niczym.
                              No tak ale ty juz przeciezdawno straciles kontrole
                              nad wlasnym zyciem i nad sobą i NIE POTRAFISZ SIE
                              POWStRZMAC(nawiasem mowiac wolna wola jest tym co
                              decyduje o naszym człowieczenstwie)
                              I znowu zaczynam moralizować ale cholender, jesli
                              chcesz sobie pomoc musisz najpierw uswiadomić sobie
                              kim naprawde jesteś. A na pewno jesteś egoistą do
                              kwadratu, nawet obawiajac sie ze twe zdrady sie
                              wydaja myslisz o sobie, co ty biedny zrobisz jak ci
                              sie związek sypnie. Nigdy nie pomyslałes co wtedy
                              bedzie z twoja kobietą jak poczuje sie ponizona i
                              zraniona?
                              Naucz sie patrzeć poza koniec własnego nosa, jesli to
                              jeszcze mozliwe.
                              • Gość: volvo Re: Do JB IP: 149.201.241.* 03.09.01, 10:05
                                JB i Bartku to co uprawiacie (wasze pseudoproblemy) to po prostu zwykłe
                                kurwiarstwo.
                                Piszecie że kochacie swoje żony (czy stałe kobiety) - hmm... pozwolę sobie
                                zauważyć że jeśli się kogoś kocha to seks z tą osobą daje po prostu najwięcej
                                zadowolenia. Nie ma nic co do tego można porównać. Po co "uzupełniać" sobie
                                konto na boku.
                                Wiecie co ja bym rozumiał jakbyscie mieli po 20 lat i nie zakończony proces
                                rozwoju psychicznego i emocjonalnego. Ale w takim wieku ? Czy Wy po prostu nie
                                możecie zająć się czymś innym jak waszymi niezaspokojonymi ch... ?
                                Ja obecnie mam taki okres że z powodu wyjazdu nie mogę się spotykać z moją
                                ukochaną osobą od 6 miesięcy.
                                I co czekam po prostu i serio sam pomysł seksu z jakąś inną przypadkową mnie po
                                prostu dziwi ? Po Co ? Przecież to tylko trochę lepsze jak onanizm - a ile
                                stawia się na szali !
                                Bartek wiesz jak mi by moja Ukochana Osoba zaproponowała seks grupowy to bym
                                padł. Dziwię się że ona to toleruje.
                                Biedna jest i zaszczuta Twoimi kłamswami, szantażykami i obietnicami.
                                No ale przecież dla Ciebie nie istnieje słowo MY (no chyba że w odniesieniu do
                                Twojego stadka i kolekcji kurewek - masz jakiś notesik lub album zdjęć
                                Zdobytych Kobiet?). Jeśli tak - to serio jesteś stukniety.
                                Katastrofa wisi... powodzenia !
                                • Gość: anna Re: IP: 157.25.122.* 03.09.01, 11:05
                                  Pan Bartek zarzucił, że zamiast radzić JB bardzo go tu wszyscy-ja między innymi-
                                  oceniają, prawie spalają na stosie.
                                  faktem jest że podeszłam do problemu bardzo emocjonalnie, za bardzo!
                                  panowie nie potrzebują emocji
                                  potrzebowali podzielić się z ogółem że tak żyją, bo są jakcy są. i kropka.
                                  faktem jest również że jestem młodą mężatką i nie mam dużego doświadczenia
                                  ale mój mąż nie zrobiłby mi tego co panowie swoim żonom, partnerkom i jestem
                                  tego pewna
                                  bo mój mąż kocha mnie naprawdę
                                  mogę obiecać że nie będę więcej oceniać bo rezygnuję z tego wątku
                                  pozdrawiam wszystkich
                                  ale nie umiem pomóc bo nie umiem nie ocenić
                                • Gość: Bartek Re: Do JB IP: *.*.*.* 03.09.01, 11:25
                                  Nie bede z Toba polemizowal, gdyz uzywany przez Ciebie jezyk jest rozny od
                                  jezyka konstruktywnej polemiki. Choc to ponoc ja jestem ten zly, a Ty ten
                                  dobry. Ciekawe czy tak samo mowisz do wlasnej szacownej malzonki. Bo jesli tak,
                                  to ja wspolczuje.
                                  Nastepny sprawiedliwy. Idz na lawnika, w ramach czynu spolecznego bedziesz mogl
                                  spelniac zaszczytna funkcje obecnosci czynnika spolecznego na posiedzeniach
                                  sadu.
                            • Gość: O Re: JB raz jeszcze IP: *.MAN.atcom.net.pl 03.09.01, 13:47
                              Gość portalu: JB napisał(a):

                              > Na poczatku pozwole sobie zaznaczyc, ze nie jestem zonaty - ale jestem w stalym
                              >
                              > zwiazku - a jest to pewna roznica swiadczaca o moim swiatopogladzie i podejsciu
                              >
                              > do zycia.
                              .................
                              > Zas co do szczescia, zapewne daje je zonie i nie tylko jej.
                              Czy mi sie zdaje, czy Pan sobie sam zaprzecza? nie jestes zonaty a masz zone,
                              ktorej dajesz szczescie?????????
                              Cos mi sie tu nie podoba....
                              Albo tak nieudacznie probojesz sie zakamuflowac, zeby cie towja partnerka nie
                              rozpoznala (watpie mocno w te Stany)
                              Jesli rzeczywiscie nie chcesz, by to wyszlo na jaw, to pilnuj sie mocno (choc nie
                              masz szans na dluzsza mete, wczesniej czy pozniej sie wydasz gestem lub slowem)
                              POzdrawiam, choc nie popieram
                              O
            • Gość: lili? Re: Cos jest ze mna nie tak IP: 195.116.167.* 03.09.01, 22:51
              Gość portalu: bartek napisał(a):

              > Zulu, kobieta i mężczyzna różni się diametralnie w sferze psychiki.
              W swerze psychiki może i tak ale i kobiety i mężczyzn obowiązuje chyba szczerość
              i przyzwoitość.
              Szczerość i przyzwoitość ? Do kogo ja to mówię? Do łatwychh facetów?
              • Gość: Bartek Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.*.*.* 04.09.01, 08:57
                Gratuluje umiejętnosci wyrywania slow z kontekstu.
                Wiecej "no coments" (bo szkoda czasu).
        • Gość: bartek Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.*.*.* 30.08.01, 10:35
          Nie wyobrażam sobie, bym mógł spotkać się z przygodnie poznaną partnerką i nie
          uzywać prezerwatyw. Mój nieosłonięty członek jest tylko dla mojej żony. Reszta
          musi "lizać cukierek przez papierek" :-))))))
    • Gość: Desperat Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.stud.uni-goettingen.de 29.08.01, 17:32
      Witajcie!!!
      Zgadzam sie z JB i Pawlem co do skali problemu. I nie
      rozumiem oponentow, albo raczej rozumiem ze oni tego
      nie rozumieja bo nie oczuwaja czegos takiego. Ja nie
      mam ani zony ani takiego doswiadczenia zyciowego jak
      moi szanowni przedmowcy (rowniez Ci ktorzy maja
      odmienne zdanie) ale ten problem tez mnie "dotknal".
      Jednak w moim przypadku ktos mnie "podkablowal" i
      dziewczyna mnie opuscila. Sama zapewniala mnie
      dodatkowo ze i tak "cos czula". Zatem stracielem
      kobiete, ktora kochalem i kocham, ktora w pelni mnie
      zaspokajala seksualnie, ktora byla czula, mila,
      wyrozumiala i stala "murem za mna". Oczywiscie nie wiem
      czy ja odzyskam, a bardzo bym tego chcial. Sam juz nie
      wiem dlaczego tak sie ze mna dzialo. OK jestem mlodszy
      od Was wiec moze chcialem sobie cos udowodnic, a moze
      jednak nie. Zawsze pociagalo mnie flirtowanie,
      adorowanie i zwracanie na siebie uwagi kobiet. A ze
      czasami zdarzalo sie tak, ze wykonywaly one
      niespodziewany krok do przodu to dochodzilo do mniej
      lub bardziej intymnych sytuacji. Ale czy ja nie mam
      prawa kochac tej jednej kobiety mojego zycia. Juz sam
      nie wiem. Chcialbym sie z tego wyleczyc ale nie wiem
      czy jest jakas skuteczna metoda. Czy to jest tak ze
      jezeli zobacze na wlasne oczy np. sto (liczba pierwsza
      z brzegu, nie majaca znaczenia) nagich kobiecych
      piersi, nagich lon oraz przespie sie z tymi stoma
      kobietami to mi ulzy (tylko ze moja kobieta nie bedzie
      na mnie tak dlugo czekala). A moze po prostu juz taki
      jestem. I od razu dodam ze nie jest mi z tym dobrze.
      Chetnie nie zawracal bym sobie glowy innymi kobietami
      tylko skupil sie na tej jednej. Pociagaja mnie jednak
      (mam nadzieje pociagaly) inne spodniczki. A moze moj
      przypadek nie jest taki beznadziejny jak poprzednikow
      (prosze nie czuc do mnie urazy z powodu przykladu) i po
      tym "zimnym prysznicu" opamietam sie? Licze na cenne
      uwagi i spostrzezenia doswiadczonych internautow i
      internautek.

      Chcialbym jeszcze zaznaczyc ze nie mam problemu ze
      znalezieniem innej partnerki ale zalezy mi na odbudowie
      tego co stracilem. Ponadto moja kobieta byla ze mna
      szczesliwa i snula wiele planow na przyszlosc, ktore ja
      zniszczylem.
      • Gość: zulu Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.regionet.pl 29.08.01, 20:13
        Nie martw sie jest kupe facetów, znajdzie takiego który ją uszczęsliwi i da jej
        pełną szacunku przyszłość.
        Masz rację, w życiu was nie zrozumie, nie zrozumie jak można kochać kogoś a
        jednocześnie go poniżać i ranić.
        Jeszcze coś mnie ciekawi: straciliscie kontrolę nad własnym życiem, nad sobą,
        jestescie ubezwłasnowolnieni, marionetki w mocy czegoś silniejszego od was.
        Nie rozumiem, nie potrafie poradzić...
        Wiecie co mysle ze wy traktujecie swoje kobiety jak matki. Dają poczucie
        bezpieczeństwa, przytulą gdy wam zle, pogrozą palcem gdy chłopczyk
        niegrzeczny, ale zawsze wybaczą, bo kochają.
        Ale kobiety nie chca byc waszymi matkami, na pewna nie, a i wy już powinniscie
        sobie poradzić bez mamy, w końcu dorośli ludzie, niezalezni...
        • Gość: Desperat Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.stud.uni-goettingen.de 30.08.01, 15:58
          Wiesz Zulu jak to ma byc rada to lepiej nie zostawaj
          doradca bo nie wiele osiagniesz. Albo moze idz na kurs
          PR. Chyba nie dokladnie przeczytales moj list. Ja nie
          chce zeby ja uszczesliwial jakis inny facet. Chcialbym
          byc to ja. Jest taka pionenka "I have a dream ..."
          Ale marzenia sa po to aby sie spelnilaly, prawda?
          Pozdrawiam.
          • Gość: ona Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 31.08.01, 13:04
            skoro chcesz ja uszczesliwic, to DLACZEGO TEGO NIE ROBISZ????!!!!
            myslisz, ze kobiet nie pociagaja inni faceci? MYLISZ SIE. tez sie ogladamy za
            waszymi dupami (doslownie i w przenosni, i przepraszam za wulgaryzm). ale
            zadnej rozsadnej istocie, ktora KOCHA, a co za tym idzie SZANUJE, PODZIWIA,
            BRONI, TROSZCZY SIE, o te jedna, wybrana osobe nie przyjdzie do glowy, no, moze
            troche przesadzilam, przyjdzie, ale tego nie zrobi, wyskoczyc na szybki sex do
            sasiadki/sasiada!!! jesli robisz cos takiego, to znaczy, ze ona w twojej
            swiadomosci i nieswiadomosci nie jest wlasnie TA jedyna, z ktora chcesz cos
            budowac. twoje niby wyrzuty sumienia sa smieszne, nie sadzisz? albo dobrze,
            zakladamy, ze to cie naprawde boli, ale sam sobie nie radzisz z problemem.
            polecam dobrego psychologa. najwazniejsze jest, zebys odnalazl siebie i swoje
            PRAWDZIWE potrzeby. byc moze okaze sie, ze TA kobieta wcale nie jest TA, co
            wcale nie znaczy, ze jej nie kochasz. mozecie sie tylko mijac w swoich
            oczekiwaniach. a szczera rozmowa nie zawsze pomaga. potrzebujecie, na pewno -
            ecie, bo to ma byc zwiazek, duzej perspektywy i bezstronniczosci.

            aha, jeszcze jedno, pamietajcie Drodzy Panowie, kobiety ZAWSZE wiedza kiedy je
            zdradzacie, bo to sie czuje w zachowaniu partnera. tylko NIE ZAWSZE daja to po
            sobie poznac.
    • Gość: tasman jestes po prostu....zreszta przeczytaj IP: *.pgnig.com.pl 31.08.01, 08:10
      Przeczytałem twój post i tak sobie pomyslałem. Mówisz "kocham swoja partnerkę,
      swiat by mi sie zawalił na bańke gdyby dowiedziała sie tego wszystkiego...".
      Powiem ci szczerze. Dla mnie jestes gnojem i najgorszym rodzajem dupka jakiego
      mozna sobie wyobrazić. Zaraz ci wytłumacze dlaczego. Po co marnujesz zycie
      kobiecie z która sie ozeniłeś? Wiedziałeś że masz nonstop potrzeby wieksze niż
      na jedna kobietę, a mimo to ozeniłes sie wiedzac że bedziesz ja zdradzał.
      Uwazasz że to jest OK? Nie rozumiem takich ludzi - zeni sie z kobieta, po czym
      zaczyna ją zdradzać. To po co sie żeniłeś kolego? Byłbys wolny nie miałbys
      takiego "problemu". A tak marnujesz zycie twojej zonie, kłamliwie zdradzając ja
      nonstop. Jestes najgorszym rodzajem typu meskiego -potrzebujesz cos udowadniac?
      I robisz to - ale trzymam kciuki zeby twoja zona dowiedziała sie o wszystkim i
      zeby z Toba skonczyła. Zasługuje na cos wiecej niżeli kłamliwego gnoja jakim
      jestes.....
      Ciekawe jak sie czujesz patrząc jej w oczy, rozmawiając czule, bedac z nia sam
      na sam? Gdzie twoje serce? Jak czujesz sie co rano patrząc w lustro -dobrze?
      Ale to trzeba byc prawdziwym mężczyzną - a nie casanova barów mlecznych -zeby
      sobie odpowiedziec na takie proste pytania.
      Twoje zycie jest bardzo bardzo ubogie. Wszystko kreci sie wokól przypadkowego
      seksu, bez uczucia, wszystko jest budowane na fundamencie kłamstwa. I ty
      myslisz ze tak sobie przezyjesz "fajnie" zycie?
      Chciałbym zobaczyc twoją mine panie Macho jakbys sie dowiedział, że opuszcza
      cie zona (uprzednio dowiedziawszy sie jak naprawde ja ''kochałes'') i jak
      dowiadujesz sie od pana doktora wiadomosci w stylu ''nie wiem jak to
      panupowiedziec, ale jest pan HIV positiv"....Tego ci potrzeba abys zrozumiał co
      utraciłeś i abyś zobaczył jak gówniane zycie prowadzisz...

      Miłego zakłamanego kolejnego dnai zyczy ci
      tassman

      • Gość: Bartek Re: jestes po prostu....zreszta przeczytaj IP: *.*.*.* 31.08.01, 11:55
        Następny sprawiedliwy. A Ty jesteś we wszystkim doskonały? Nikomu w życiu nie
        zrobiłeś świnstwa? Spójrz na swoje podwórko, napewno coś by się znalazło. Tutaj
        nikt nie prosi Cię o osądy, tylko o ewentualne rady. Jeśli nie umiesz
        konstruktywnie nic powiedzieć ponad to, że obrażasz autora pytania, to po co
        tutaj w ogóle wchodzisz?-------
        • Gość: tassman bartek IP: *.pgnig.com.pl 03.09.01, 09:25
          Nie wiem czy wiesz kochany kolego co to jest forum? jesli nie ( a iwdze ze nie)
          to zajtrzyj do słownika. Przyda ci się. Na forum moge sie wypowiadać tak jak chcę
          i9 tak jak myslę. A tak własnie mysle o zachowaniu tego kolesia "który ma chyzia
          na punkcie skoków w bok". Dla mnie to jest najgorsze dranstwo jakie facet robi
          kobiecie...I po co wyjeżdzasz od razu z tym katolicyzmem? Po co te cyferki? Masz
          kolego widze jakies zahamowania na tym punkcie. Po co mieszasz do
          tego "przyziemnego" problemu katolicyzm? Zastanów się zanim wyjezdzasz z takimi
          textami....
          A słowo podtrzymuję: KOLEŚ KTÓRY ZDRADZA SWOJA ŻONĘ JEST NAJGORSZĄ KANALIĄ.
          Zdania nie zmieniam :))))

          Pozdrawiam
          Tassman

          Gość portalu: Bartek napisał(a):

          > Następny sprawiedliwy. A Ty jesteś we wszystkim doskonały? Nikomu w życiu nie
          > zrobiłeś świnstwa? Spójrz na swoje podwórko, napewno coś by się znalazło. Tutaj
          >
          > nikt nie prosi Cię o osądy, tylko o ewentualne rady. Jeśli nie umiesz
          > konstruktywnie nic powiedzieć ponad to, że obrażasz autora pytania, to po co
          > tutaj w ogóle wchodzisz?-------
    • Gość: gaga Re: Cos jest ze mna nie tak IP: 212.160.78.* 31.08.01, 09:11
      powiem krotko: jestes nie fair (o czym sam wiesz) i bedqc twojq zonq odeszlabym
      m.in. dla wlasnego bezpiczenstwa - robiqc wczesniej tesrt na HIV, bo znam
      malzenstwo ktore rozpadlo sie ale sie zeszlo z powrotem, kiedy okazalo sie ze
      oboje sq seropozytywni, w wyniku "przygod" faceta. Prezerwatywa nie chroni
      przed AIDS w 100% (a moze po prostu nie zawsze sie zabezpieczal?). Teraz
      czekajq razem na przedwczesnq smierc i tylko dlatego razem, ze latwiej im
      prowadzic wspolne baardzo drogie leczenie. Jest to tragedia ktora bedzie coraz
      czesciej udzialem polaków, bo za wschodniq granicq jest juz cala armia chorych
      na AIDS ludzi. Pomysl o tym, ze nikt nie zna dnia ani godziny...
      W kazdym bqdz razie zycie w klamstwie jest zapewne dyskomfortem nie do
      przejscia na dluzszq mete... Proponuje hipnoze, konsultacje z psychologiem a
      przede wszystkim POWIEDZ ZONIE! Powiedz jej co robiles (moze tylko oszczedz jej
      dokladnych opisow!), i popros jq o pomoc - idzcie do psychologa razem, niech i
      ona cie pilnuje - jesli chcesz to przerwac musicie sie z tym uporac razem. MOze
      to ryzykowne, ale przynajmniej uczciwe.

      a tak n a marginesie: to mit ze faceci MUSZA to robic z kimkolwiek i jak
      najczesciej. po prostu trzeba umiec kontrolowac swoje odruchy - tym sie roznimy
      od zwierzqt, ze mamy mozliwosc kontroli nad wlasnym zyciem

      pozdrawiam
      gaga
      • Gość: rico Re: Cos jest ze mna nie tak-do gaga IP: 195.136.25.* 31.08.01, 09:41
        Brawo gaga!!! Trafiłaś w sedno! Myślisz tak samo jak ja. Ja podobnie myślałem
        wcześniej - no może trochę zbyt brutalnie i wprost wyrażałem swoje myśli. Taka
        niestety jest prawda - kłamstwo nie popłaca na dłuższą metę, szczególnie w
        małżeństwie.
        • Gość: Bartek Re: Cos jest ze mna nie tak-do gaga IP: *.*.*.* 31.08.01, 10:27
          Najważniejsze to znaleźć sobie sojusznika, to
          piętnowania innych za swoje postępowanie.
          • Gość: tassman Re: Cos jest ze mna nie tak-do bartka IP: *.pgnig.com.pl 03.09.01, 09:29
            A ty Bartku masz już swojego sojusznika?
            Tassman

            > Najważniejsze to znaleźć sobie sojusznika, to
            > piętnowania innych za swoje postępowanie.

      • Gość: Bartek Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.*.*.* 31.08.01, 10:26
        Wybacz, ale Twoje rady w stylu "Powiedz żonie"
        świadczą o braku znajomości psychologii małżeństwa.
        Mniemam, że w 90% to wydanie na siebie wyroku, albo
        zaprzepaszczenie dotychczasowych relacji w związku
        (mniemam, że jeszcze nie zostały zaprzepaszczone).
        Idiotyzm. Lekarze dla dobra pacjenta też czasami
        mijają się z prawdą. Tu oczywiście żadnych związków ze
        sztuką lekarską niedostrzeżemy, ale mechanizm osłony
        "pacjenta" (którym w tym przypadku jest współmałżonek)
        powinien być podobny. Ciekawym jak Ty byś zareagowała,
        gdybyś się dowiedziała, że w trakcie Twojego np. 5
        letniego małżeństwa Twój mąż przespał się z powiedzmy
        setką (100)innych partnerów. Pewnie przeszłabyś do nad
        tym do porządku dzienniego i zaproponowała wizytę u
        specjalisty. Bo tak z treści Twojego postu wynika.
        Wątpię i śmiem wątpić, czy są tacy małżonkowie, którzy
        byliby w stanie taką pigułkę szczerości przełknąć.
        ------
        • Gość: ania Re: Bartek IP: 157.25.122.* 31.08.01, 10:52
          Gość portalu: Bartek napisał(a):

          > Co do AIDS, nie bądź taką panikarą. To są sporadyczne
          > przypadki (chyba, że posiadasz znajomych z marginesu
          > społecznego, wśród którego rzeczywiście szerzy się ta
          > plaga naszych wieków, głównie z powodu narkomanii).
          > Oni naprawde musieli mieć pecha. W naszym kraju ocenia
          > się liczbę zarażonych wirusem na ok. 15 000-20 000
          > tysięcy. To nie jest wiele, zważywszy, że jest nas
          > blisko 40 mln. To zaledwie 0,05% populacji.

          Bartek! ten procenr populacji to właśnie tacy jak ty puszczalscy zasilający potem
          rzesze mieszkańców Dworca Centralnego!
          większych głupot jak twoja wypowiedź na temat AIDS dawno nie słyszałam!
          jak coś takiego może pisać człowiek choć trochę wykształcony?!
          jeśli mogłam z tobą dyskutować dotychczas po przeczytaniu tej wypowiedzi
          rezygnuję... nie mamy o czym

          Oczywiście im współczuję. Ale trudno mi stosować jako środek
          > zapobiegawczy przeciwko AIDS akurat wierność, podczas
          > gdy tak naprawdę można mieć pecha i być zupełnie
          > uczciwym wobec swojego partnera i również zakazić się
          > wirusem (fryzjer ostatnio skaleczył mnie w ucho i skąd
          > mam wiedzieć, że nie skaleczył tą samą brzytwą kogoś
          > seropozytywnego). Nie popadajmy w panikę. Oni mieli
          > pecha i tyle. To tak samo jak z wypadkiem w Gorzowie,
          > kiedy na dwójkę przechodniów zawalił się mur i
          > zginęli. Myśle, że autor pytania podobnie jak i ja nie
          > bierze sobie do łóżka panienek z Dworca Centralnego,
          > które są wiecznie zaćpane, tylko zapewnia sobie w celu
          > zaspokojenia swych chuci nieco bardziej komfortowe
          > warunki, dobierając bardziej selektywnie swoje
          > partnerki.

          człowieku! a czy chętna lalunia dobrze ubrana korzystająca z usług wielu panów w
          garniturkach nie może być chora? no takie brednie że szlag mnie trafia!

          > -----------
          • Gość: Bartek Re: Bartek do Ani IP: *.*.*.* 31.08.01, 11:30
            Nie musisz mnie pozdrawiać. Nie oczekuję tego. Masz rację: nasza polemika
            dalsza nie ma sensu, zwłaszcza kiedy oponentem jest osoba z brakiem
            elementarnych zasad kultury. To oczywiście o Tobie.
            Ja mimo wszystko pozdrawiam.
            • Gość: rico Re: do Bartka IP: 195.136.25.* 31.08.01, 12:31
              Bartek, usilnie szukasz jakieś rady na swój wybujały temperament. Szukasz
              bratniej duszy, która cię pochwali i pogłaszcze po głowie. Ale wiesz co? Nikogo
              takiego nie znajdziesz bo każdy choć troche normalny człowiek prędzej cię
              op...doli niż ulituje. Bądź wreszcie prawdziwym, wiernym mężczyzną, który kocha
              jedną kobietę (jak nakazuje kultura i zwyczaj) i przestań strugać wielkiego
              młodego, niewyżytego "dupczyka", który w swym nieszczęściu wymaga porady na swe
              problemy życiowe od kolego po fachu. Musisz stać sie normalnym facetem,
              kochającym swą żonę a nie notorycznie a nawet chorobowo ją zdradzającym. Zdrada
              w małżeństwie oczywiście może się zdarzyć, bo nikt nie jest doskonały, sam ją
              nie wykluczam, bo i ja mogę kiedyś zdradzić swą żonę ale u ciebie jest to
              wprost chorobliwe i nienormalne. Nikt nie udzieli ci rady, sam musisz sobie
              pomóc, tym bardziej, że sam jesteś psychologiem i znasz się na rzeczy. Zacznij
              już od dzisiaj, jeżeli zależy ci na rodzinie i żonie i bądż wreszcie prawdziwym
              mężczyzną dla swej żony a nie psem uganiającym się za sukami. Bo tym właśnie
              różnimy się od zwierząt, że mamy rozum a nie tylko ślepy popęd. Życzę ci żebyś
              i ty więcej posługiwał się rozumem i uczuciem bo inaczej (mimo posiadanego
              wyższego wykształcenia) nie za bardzo przypominasz homo sapiens. Powodzenia i
              dorośnij wreszcie do roli poprawnego męża i ojca!
            • Gość: ania Re: Bartek IP: 157.25.122.* 31.08.01, 13:45
              czy to nie dziwne że wszyscy tu to mało kulturalni ludzie, zacofani mieszkańcy
              ciemnogrodu, dodatkowo jeszcze bardzo religijni? a Ty jeden jesteś doskonały,
              cudowny i same achy!
              ty możesz dokonywać rozbioru psychologicznego osób tu wypowiadających się, ale
              Ciebei nie można kwalifikować jako faceta pozbawionego uczuć

              gepe - jest sojusznikiem w piętnowaniu
              tassman - prokuratorem
              ja - chamem bez kultury
              Twoja żona - osobą mało otwartą na nowe doświadczenia seksualne (Jej niechęć do
              orgietek z Twoimi lalami)

              tylko Ty jesteś ok, Ty cacy

              zastanów się!
              cały świat jest przeciwko Tobie?
              może warto coś zmienić?
              • Gość: Bartek Re: Ostatnie moje słowa dla Ani i Rico IP: *.*.*.* 31.08.01, 14:29
                Gość portalu: ania napisał(a):

                > czy to nie dziwne że wszyscy tu to mało kulturalni ludzie, zacofani mieszkańcy
                > ciemnogrodu, dodatkowo jeszcze bardzo religijni? a Ty jeden jesteś doskonały,
                > cudowny i same achy!
                > ty możesz dokonywać rozbioru psychologicznego osób tu wypowiadających się, ale
                > Ciebei nie można kwalifikować jako faceta pozbawionego uczuć
                >
                > gepe - jest sojusznikiem w piętnowaniu
                > tassman - prokuratorem
                > ja - chamem bez kultury
                > Twoja żona - osobą mało otwartą na nowe doświadczenia seksualne (Jej niechęć do
                >
                > orgietek z Twoimi lalami)
                >
                > tylko Ty jesteś ok, Ty cacy
                >
                > zastanów się!
                > cały świat jest przeciwko Tobie?
                > może warto coś zmienić?

                Aniu,
                To zabawne, jak bardzo dajesz się ponieść emocjom. Ja piszę to z uśmiechem na
                twarzy, a Ty (po słowach sądząc) z pianą na ustach. Wyluzuj trochę, uśmiechnij
                się, to życie jest piękne i trzeba umieć z niego korzystać. Na mojego
                poprzedniego posta, w którym zarzucałem co po niektórym z Was umiejętność tylko
                wydawania negatywnych sądów nie raczyłaś odpowiedzieć. Raczyłaś natomiast wyciąć
                z kontekstu słowa dotyczące AIDS, tak jakbym puszczał się (w Twoim języku tak to
                zostało nazwane) ze swoimi laluniami (ciekawe skąd tyle pogardy do innych kobiet,
                myśle że ma to jakieś głębsze podłoże, prawda?) bez prezerwatyw. Wyjaśnie więc,
                że nie interesują mnie ani tanie dziwki, ani innej maści prostytutki. Tutaj w
                sieci jest wiele osób podobnych mnie i JB, osób płci żeńskiej, które także umieją
                odgraniczać sfere seksualną od sfery uczuciowej. Jeśli Ty nie potrafisz to jest
                to Twoja prywatna sprawa. Napiszę raz jeszcze: NIE SZUKAM TUTAJ ŻADNEJ POMOCY.
                WYSTĄPIŁEM TYLKO I WYŁĄCZNIE JAKO OSOBA, KTÓRA DAŁA ZROZUMIENIE POCZYNANIOM JB,
                AUTORA PYTANIA DO P.DOKTORA. Czy to już jest jasne?-------
    • Gość: Aga Re: Cos jest ze mna nie tak IP: 10.1.10.* / 195.116.28.* 31.08.01, 13:58
      Ja Was nie rozumiem . Nie można zdradzić kogoś kogo się kocha, ludzie. Albo wóz
      albo przewóz .
      Jeżeli mój partner zdradziłby mnie nie musiałabym nawet z nim rozmawiać , bo
      domyślił by się że to koniec z nami. Bardzo go kocham ale podejrzewam że moja
      miłość wygasła by w tempie expresowym . Trochę łez , parę zmian w planach i po
      kłopocie. Takie jest życie. Po co mi koleś , który mnie by zdradzał.
      Wcześniej koleżanka pisała o tym że kobiety też mają okazję na zdrady ale
      powstrzymuja się od tego (biore pod uwagę każdą przciętną normalna kobietę). I
      mogą sobie z tym poradzić a faceci nie .
      Moi drodzy mam nadzię że pomyslicie w ybierzecie wierność. Pozdrawiam,
      Aga
    • Gość: lili Re: Cos jest ze mna nie tak IP: 195.116.167.* 31.08.01, 14:22
      Koledzy. Przestańcie się zasdłaniać wybujałymi problemami psychofizycznymi. Wy
      jesteście po prostu ŁATWI. I za to będziecie ponosić konsekwencje.


      Jesteście jak mój były facet. Byliśmy ze sobą na bardzo poważnie . Po wyjściu
      szydła z worka zerwałam z nim pomimo, że świetnie się rozumieliśmy w inych
      sprawach. Teraz dzwoni do mnie co tydzień od trzech lat i domaga się , żebym do
      niego wróciła. Przedtem wybaczyłam mu raz . O raz za dużo.
    • Gość: ala Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.dialup.medianet.pl 04.09.01, 16:06
      super hobby w dobie aids.....
      • Gość: Bartek Re: Cos jest ze mna nie tak IP: *.*.*.* 04.09.01, 16:20
        Wszyscy dziekuja Tobie za blyskotliwa wypowiedz. Ja
        czasami jak nie mam nic do powiedzenia, to siedze
        cicho i trzymam gebe na klodke. Ale widze, ze
        niektorzy nie wstydza sie zabierac glosu wtedy, gdy
        nie maja o czym mowic.
    • Gość: ex-zona opinia zdradzanej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 16:39
      Szanowny JB,
      Jestem ex-zona zdradzajaceggo mnie niegdys meza. Czytajac Panski list doszlam
      do wniosku, ze moj byly maz moglby byc jego autorem. On tez mowil, ze kocha, ze
      jestem jego swiatem, ale nie przeszkadzalo mu to w ranieniu mnie klamstwem i
      zdradami. Moje 7 lat zycia bylo czekaniem. On klamal, zdradzal, ja czekalam i
      wybaczalam. Silna nerwica, zszargane nerwy, podkrazone lub zapuchniete oczy-
      tak placilam ja za jego zdrady. Po siedmiu latach malzenstwa odeszlam, a on
      zostal sam.
      Jestem szczesliwa rozwodka w nowym zwiazku- moj nowy partner wie, ZE MILOSC TO
      ROWNIEZ SZACUNEK DLA KOBIETY.
      Moj byly maz do dzisiaj (minely 3 lata od rozwodu) nie moze sie pogodzic z moim
      odejsciem. Ale chyba nie dlatego, ze mnie kochal- czy mozna mowic o milosci,
      kiedy sie notorycznie poprzez zdrady poniza partnerke- lecz dlatego, ze stracil
      bezpowrotnie cos, co bylo zawsze "jego".
      Zycze Ci,JB, abys zastanowil sie, czy warto?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka