Dodaj do ulubionych

nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc?

10.10.01, 00:26
Jestem z moim chlopakiem od trzech lat. Nasze zycie seksualne uwazam za bardzo
udane. Jedyny problem to taki, ze nie wiem jak wytlumaczyc mu, ze czasem nie
mam ochoty na seks. nie chce, zeby myslal, ze nie lubie seksu (w ogole lub, co
gorsze, z nim). Caly czas czuje sie winna, a on chodzi sfrustrowany. Moze to
nienormalne, ale chyba nie powionnam sie "zmuszac"?
Obserwuj wątek
    • Gość: marek Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: 130.225.149.* 10.10.01, 09:39
      Jestescie mlodzi, jemu rzeczywiscie bedzie sie ciagle chcialo i glownie (lub
      tylko) poprzez Twoja zgode na wspolzycie bedzie oceniac Twoja jego akceptacje.
      Lepiej poradza Ci tutejsi lokalni experci, niz ja.
      Ale wiem na pewno - zmuszanie sie przez Ciebie doprowadzi do fatalnych skutkow!
      Coz rozmowa i liczenie na doroslosc chlopaka...
      • Gość: Bona Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.10.01, 10:53
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Lepiej poradza Ci tutejsi lokalni experci, niz ja.
        Lokalni eksperci - swietne określenie :)))ale adekwatne ;-)
        Co do reszty wypowiedzi marka - zgadzam się w zupełności. Tylko jeszcze coś :
        piszesz, że uważasz Wasz seks za udany. Rozumiem, co masz na myśli. Ale wydaje mi
        się, że nie można mówić, że seks jest udany, skoro jest taka dysproporcja w
        potrzebach i rodzi ona tyle frustracji u obojga. Pan Doktor na pewno zaproponuje
        jakieś rozwiązania pozwalające na "wyrównanie". Ja nie wiem, co można w takiej
        sytuacji zaproponować, poza szczerymi rozmowami i wyjaśnieniem sobie wzajemnych
        oczekiwań, w celu zniesienia napięć. Żebyście nie obwiniali się wzajemnie i każde
        z osobna siebie. Bo to chyba już ma miejsce. Może niezbędna byłaby wizyta u
        specjalisty?
        • Gość: Bona Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.10.01, 11:13
          Chciałabym wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach:
          1.Wyrażę pewien pogląd, który kiedyś już tu przedstawiłam i wiem, że jest on
          niepopularny (przynajmniej jest opór w otwartym przyzaniu , że być może nie
          jest taki bezsensowny). Uważam, że seks w trwałych związkach jest tak samo
          istotny jak cała reszta, jest jednym z filarów, na których wspiera się cały
          związek. Jeśli dwoje ludzi chce być ze sobą, być może całe życie, powinni
          zastanowić się, czy pod tym wzgledem do siebie pasują - czy ich potrzeby i
          oczekiwania są zbliżone i czy ewentualna dysproporcja nie będzie rzutować w
          przyszłości na całość i trwłość związku.
          2.Chciałabym Cię zapytać, czy zrobiłaś/zrobiliście coś, żeby Wasze kontakty
          seksualne były bardziej zharmonizowane? Mam na myśli jakieś
          specjalne "atrakcje" dla zbudowania erotycznej atmosfery : romantyczne kolacje,
          scenografia typu "światło i dżwięk" :-) , czyli odpowiednia muzyka, świece,
          może inne światło (np. czerwone), tańce przytulane, filmy na video (jest bardzo
          fajny film "Kamasutra", nie wiem czy dostępny na kasetach, ale chyba tak -
          "Kamasutrę" do wspólnego czytania też bym polecała). Ważne jest, żebyś czegoś
          takiego nie traktowała jako "kliniczne" sposoby na Twoje problemy, tylko jako
          ekscytującą erotyczną zabawę.

          Pzdr!
          • Gość: barabasz Re: Bona, Bona IP: *.bund.de 10.10.01, 13:00
            dziewczyno (lokalny ekspercie), ona po prostu nie ma tak czesto ochoty, jak on !
            czyzbys nigdy jeszcze nie slyszala o tej (normalnej w mlodym wieku)
            dysproporcji potrzeb ? daruj sobie wiec "swiatlo i dzwiek" tudziez "romantyczne
            kolacje". powiedz jej lepiej, ze ma zwrocic uwage swojego chlopaka (meza ?) na
            inne mozliwosci "rozladowania napiec"...
            rozbawiony nieco ("swiatlem i dzwiekiem")
            b.
            • Gość: Bona Barabaszu, Barabaszu! IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.10.01, 13:39
              Gość portalu: barabasz napisał(a):

              > dziewczyno (lokalny ekspercie), ona po prostu nie ma tak czesto ochoty, jak on
              > !
              > czyzbys nigdy jeszcze nie slyszala o tej (normalnej w mlodym wieku)
              > dysproporcji potrzeb ? daruj sobie wiec "swiatlo i dzwiek" tudziez "romantyczne
              >
              > kolacje". powiedz jej lepiej, ze ma zwrocic uwage swojego chlopaka (meza ?) na
              > inne mozliwosci "rozladowania napiec"...
              > rozbawiony nieco ("swiatlem i dzwiekiem")
              > b.

              Barabaszu, "swiatło i dżwięk" było sformułowaniem żartobliwym (co podkreśliłam
              emotionką), więc jeśli Cię ubawiło, to cieszę się.
              Myślę, że nie bardzo zrozumiałeś problem Moniki, ani nie potrafisz przewidzieć
              mozliwych konsekwencji stanu, w jakim się znalazła. Ale z tymi normalnymi
              dysproporcjami masz sporo racji. Tylko czy o to tutaj chodziło?

              Jeśli możesz, Ty z kolei sobie daruj "lokalnego eksperta". Sformułowanie zabawne
              i mnie tez się podobało - w innym kontekście.
              Pzdr!
              • Gość: barabasz Re: Bono, nasz dobry duszku, IP: *.bund.de 10.10.01, 14:17
                moze to Ty jednak jestes ta, ktora nie bardzo zrozumiala...
                ona ma po prostu mniejsze potrzeby, bo jest na takim etapie. statystycznie
                rzecz bioroac bedzie miala wiekszy apetyt po trzdziestce.
                jasne jest, ze nie musi miec z tego powodu zadnych kompleksow, badz wyrztow
                sumienia. ty zas (przypuszczam, ze mimowolnie) sugerujesz jej jednak, ze to ona
                powinna cos zmienic ("swiatlo i dzwiek", "romantyczne kolacje", kamasutra
                wreszcie), a zatem - to z nia jest cos "nie w porzadku".
                poniewaz uwarzasz sie za osobe "w tych sprawach" doswiadczona (inaczej nie
                zabieralabys chyba tak czesto glosu), dziwie sie, ze podsuwasz dziewczynie -
                niefortunne - pomysly na "zwiekszenie apetytu"...
                apetyt jest taki, jaki jest - zadna kamasutra tu nic nie zmieni, tym bardziej u
                dziewczyny, ktora raczej nie jest wzrokowcem (w "tych sprawach").
                pozdrawiam Cie, dobry duszku !
                -b.
                • Gość: barabasz Re: sorry IP: *.bund.de 10.10.01, 14:20
                  za "uwarzasz" - pisalem troche za szybko i poszlo bez korekty...
                  b.
                  • Gość: Bona Re: sorry IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.10.01, 23:58
                    Nie bierz wszystkiego tak statystycznie, bo w przypadkach jednostkowych
                    statystyka zawodzi! To jedno. A drugie - nie twierdzę, że jestem taka
                    doświadczona. Wiele osób na forum wypowiada się ( Ty i ja też ) z różnym
                    poczuciem "doświadczoności". Forum z załozenia jest miejscem, gdzie można
                    wypowiedzieć się niezależnie od tego, czy będzie to wypowiedż wzięta pod uwagę,
                    czy nie. Jest z założenia i z natury demokratyczne. Od Twojego rozsądku zależy,
                    którą wypowiedż uznasz za godną uwagi, a którą nie. Jeśli nie zgadzasz się z
                    moimi argumentami, przedstawiaj kontrargumenty. Nie posługuj się nieuczciwym
                    chwytem erystycznym "ad personam". W taki sposób nigdy do niczego nie
                    dojdziemy, tylko będziemy się przerzucać nieuprzejmościami.
                    Jesli zamierzasz znowu mieć coś do mnie, to sobie daruj. Chyba, że do
                    argumentów. Pzdr!
                    P.S. Czemu czepiasz się tych "dobrych duszków"? Czy ja się mianowałam?
                  • Gość: Bona Re: sorry IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.10.01, 00:11
                    A całą resztę podtrzymuję. Wyrażnie chyba zaznaczyłam, że nie nalezy tego
                    traktować, jako przypadek kliniczny. I że sprawa "dobrania się" może mieć duże
                    znaczenie. A różne "światła i dzwięki" nie miały na celu wpędzania dziewczyny w
                    ślepą uliczkę, tylko zasugerowanie jej takiej drogi edukacji seksualnej, która
                    W NIEJ mogłaby rozbudzić większą aktywność erotyczną z korzyścią DLA NIEJ. A
                    ty chcesz statystycznie i po bożemu. Niech pokornie czeka do tej trzydziestki (
                    a może czterdziestki, bo i takie propozycje są), niech się facet sam zaspokaja
                    ( bo o seksie oralnym w takiej sytuacji chyba nie mozna mówić), ewentualnie
                    niech idzie na dziwki, lub do bardziej rozbudzonej koleżanki. Gratuluję
                    wrażliwości, empatii i logiki na dokładkę! Pzdr!
                    • Gość: lucki Re: Do Bony IP: *.*.*.* 11.10.01, 09:06
                      Brawo Bona, choc watpie by "filozofa chlopskiego" Barabasza sensowna
                      argumentacja interesowala. On szuka tutaj tylko zaczepek. Dlatego ja przestalem
                      byc wrazliwy na jego "wycieczki" pod moim adresem, i proponuje byc takze
                      uniewrazliwila sie na jego impertynencje. On nawet do dr. Depko nie ma
                      szacunku.--
                      • tassman do Luckiego i Barabasza 11.10.01, 10:00
                        Gość portalu: lucki napisał(a):

                        > Brawo Bona, choc watpie by "filozofa chlopskiego" Barabasza sensowna
                        > argumentacja interesowala. On szuka tutaj tylko zaczepek. Dlatego ja przestalem
                        >
                        > byc wrazliwy na jego "wycieczki" pod moim adresem, i proponuje byc takze
                        > uniewrazliwila sie na jego impertynencje. On nawet do dr. Depko nie ma
                        > szacunku.--
                        • Gość: lucki Re: do Tassmana IP: *.*.*.* 11.10.01, 10:25
                          Napisze Ci tylko raz, wiecej nie mam zamiaru. I napisze juz nie jako
                          doradzajacy innym tylko jak facet facetowi. ----
                        • Gość: lucki Re: do Tassmana czesc II IP: *.*.*.* 11.10.01, 10:32
                          Wątek nr 218 04-10-2001 13:56 cyt: "Analis sorry, ale pieprzysz, ..........jak
                          potłuczony. Jestem facetem - i jakos w odpowiedziach na 'zarzuty' damskiej
                          strony nie ma nic przekonujacego. same banialuki. A gdzie odpowiedz na pytanie:
                          co jak zona powie nie dla seksu analnego? Zabrakło ci watłych argumentów....
                          Fakt faktem -to zawsze facet wychodzi z propozycją uprawiania analu. Kobieta
                          jest tutaj strona nastwaiona w 99% na nie i nie mów Analis ze babki sa spoko
                          ustwione do analu...Nie jest tak, a mówiac ze jest inaczej nie masz
                          racji....Trzeba duzo szczęscia aby spotkac analbabkę z nastawieniem na "tak".
                          Moze ty jestes taki lucki (hehe ;-)) boy? Pozdrawiam"
                          Wątek nr 218 04-10-2001 08-57 cyt: "A moze to ty masz pecha Lucki? Nie
                          odebrałes tak tego? tassman"
                          Wątek nr 218 04-10-2001 09:03 cyt: "Widzę, że zawiazało sie na forum
                          Towarzystwo Wzajemnej Adoracji im. Analnego Kontaktu....No gratuluję :)))) Ilu
                          juz macie członków??? ;) Pozdrawiam tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 09:09 cyt: "Cytuje ciebie: "O kurcze, ile u Ciebie
                          matematyki. No poprzyj swoje liczby konkretnymi badaniam i lub autorytetami.
                          Jestes kolejnym przypadkiem potwierdzajacym smutna statystyke, ze Polacy sa
                          jednymi z najgorszych czytelnikow w Europie." No Analis to czekam na Twoja
                          szczególową statystyke (na która sie tu tak mocno powołujesz) o czytelnictwie
                          Polaków....Śmiało poprzyj swoja wypowiedz liczbami, źródłem skad zaczerpnałes
                          tę wiedzę......Bardzo jestem ciekawy :)))) Głosno krzyczysz " Statystyki?
                          Konkrety!" No to czekam...... Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie
                          wiesz co wyciagniesz....Znasz to? Pozdrawiam tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 13:01 cyt: "Czyli tak jak sadziłem. twoje uczone
                          statystyki którymi tak czesto podpierasz sie jak starzec lagą sa wziete z
                          sufitu....Trzeba było tak od razu, po co ta bawełna? Pozdrawiam Tassman"
                          Wątek nr 218 04-10-2001 14:34 cyt: "ruda to ....po prostu facet. Marek nieźle
                          to zagrałeś, skoro taki szczwany lis jak Analis łyknął twoja "żabę" jak młody
                          pelikan. Wystrychnięty na dudka machoanalboy???"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 13:05 cyt: "...powiedział ten który najgłosniej ujada
                          ( i w dodatku fałszuje) Tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 13:04 cyt: "Rudy widzę ze i ty nalezysz do towarzystwa
                          wzajemnej adoracji pod patronatem Luckiego.....Tak -to jedyna słuszna
                          droga...... Pozdrawiam Tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 08:56 cyt: "Barabasz, Słuchaj dalej 'madrosci'
                          praktyka i teoretyka w jednym -Luckiego, a bedziesz chodził w sandałach w
                          zimie :) pozdrawiam ps. Jesli on twierdzi, że 2 z trzech babeczek kochaja anal
                          seks - to ile z nich ma wąsy?hehehe"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 12:11 cyt: "Lucky powoli, powoli staje sie filozofem
                          tego forum.....Przechodzi swoistą ewolucję od amatora psychologa do filozofa
                          pazurami broniacego swojego zdania (oczywiscie wszystko oparte na praktyce -a
                          jak !!!!). Oby mu sie udało....bede obserwował twoje postepy :))) Tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 12:39 cyt: "NIC DODAĆ NIC UJĄC -W TYM POSCIE JEST
                          WSZYSTKO :)) Strzała barabasz :)"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 12:37 cyt: "Witaj obronczyni Luckiego, To miło ze
                          stajesz w obronie guru tego forum -Luckiego. z pewnoscią poczuje sie jeszcze
                          pewniej po twoim poscie. Tak Lucki i jego doswiadczenia -w KAŻDEJ
                          dziedzinie....A wiesz czekam z niecierpliwoscia na jakis post w
                          stylu "uwielbiam sie kochac z nieboszczykami -nekrofilia -jakby fachowo nazwał
                          rzecz Lucki" i na madre rady Luckiego na tym polu. No bo nie inaczej -na 100%
                          Lucki tez miał doswiadczenia tego typu....Nie wierzę ze nie miał i ze nie
                          doradzi :)))On wie WSZYSTKO !!!!!! Wisz czaem tak bywa że sa tacy farciarze w
                          zyciu, rzadkośc ale są - przedstawiciel Lucki - którym trafia sie wszystko co
                          najlepsze, a nam szarym myszkom co pozostaje? Tylo sycić nasze umysły wiedza
                          i "doswiadczeniem" Luckiego. I nie próbować podwazac jego zdania.....Co to to
                          nie :)) Momo wybrałas jedyna słuszna droge na tym forum...twój post o tym
                          swiadczy... A ja i taki Barabasz zostaniemy "ukamienowani" niepodważalnymi
                          argumentami Luckiego.....Niech sie dzieje wola Luckiego :))))"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 12:23 cyt: "a nie mówiłem barabasz...nasz Lucki
                          zachowuje sie bardzo podobnie do naszych polityków w sytuacji gdy np.
                          przegraja wybory. To nie ich wina tylko elektorat nie dorósł do
                          bycia "za".......... czyzby mały repeat? tassman Pozdrawiam tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 12:20 cyt: "Widzę ze i ty Barabasz powoli stajesz się
                          czarna owca dla Luckiego. Za duzo pytasz, zabierasz głosu, próbujesz
                          podważać "praktyczną" wiedze Luckiego, nie słuchasz tego co on ma ci do
                          powiedzenia i nie bierzesz tego do serca i masz...zalazłes mu za skórę.
                          Czytałem juz jak "objechał" cie za obijanie sie na lekcjach matematyki...Hmmm
                          niedobrze..... jestes podpadziocha. Znajac Luckiego - odpowie ci ze zanizasz
                          jego poziom i "postaszy" ze nie bedzie odpisywał..... Ja na twoim miejscu juz
                          zacząłbym sie bac :)) Pozdrawiam Tassman"
                          Wątek nr 218 05-10-2001 12:15 cyt: "Jestem pod wrazeniem twoich wywodów
                          matematycznych. Do jakich wniosków doszedłeś? jesli mozesz podaj źródło z
                          którego zaczerpnałes te obfite wiadomosci %-towe na temat kobiet uprawiajacych
                          anal. Czekam...... Tylko mały pleasek: nie wyjezdzaj z textem "to jest oparte
                          na moich osobistych doswiadczeniach" - bo zaczyna mi to przypominać przechwałki
                          Casanovy Barów Mlecznych..... Pozdrawiam tassman"
                        • Gość: lucki Re: do Tassmana czesc III IP: *.*.*.* 11.10.01, 10:38
                          Tyle miales "inteligenciku" do powiedzenia. W kazdym poscie albo: osobiste
                          wycieczki pod czyims adresem, albo wartosciowanie kogos, albo impertynencje,
                          albo zwykle glupoty. ANI JEDNEJ RADY!!!!!! Nawet nie rozumiesz tego co jest
                          slowem pisanym na tym formum, bo gdyby porownac Twoje odpowiedzi z postami
                          wczesniejszymi i z zawartymi w nich wypowiedziami to kazdy stwierdzi, ze
                          nalezysz do tego szacownego grona osob, ktorzy po pierwsze: nie rozumieja co
                          się do nich pisze, po drugie: nie maja wiele do powiedzenia, ale chca byc
                          zawsze przed pierwszym szeregiem, zawsze na topie. Masz jakies problemy ze
                          soba? Pojdz do specjalisty a nie nudz i nie truj tutaj, obrazajac innych. Wiec
                          zamknij sie prosze jesli nie masz nic do powiedzenia, bo draznisz mnie swoja
                          glupota. DO TEJ PORY POWSTRZYMYWALEM SIE I IGNOROWALEM TWOJE CHAMSTWO, ALE BRAK
                          MI JUZ CIERPLIWOSCI.----
                      • Gość: Bona Re: Do Bony IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.10.01, 11:04
                        Dzięki za wszparcie ,Lucki! :-)
                    • Gość: <<. Re: sorry IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 12.10.01, 16:50
                      bona,jestem pod wrazeniem elokwencji i umiejetnosci radzenia sobie w takich
                      sytuacjach..kurcze...jestem pelna podziwu;-)))ze bez klotni i obrazania ktos
                      jeszcze(niestety nikoniecznie ja do takich ludzi naleze)potrafi dyskutowac
    • Gość: Olesia Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: 195.117.10.* 10.10.01, 14:27
      Nigdy nie zmuszaj się do seksu , nigdy pamiętaj to najgorsze co możesz zrobić.
      Seks to przyjemność i chęć bycia z drugą osobą a nie przymus .MOże poprostu ty
      i twój parner macie dwa różne temperamenty seksualne, wytłumacz mu że seks to
      nie sport!!!!Jak tak bardzo potrzebuje to niech sobie konia wali!!!
      • Gość: Momo Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.cezex.pl 10.10.01, 15:31
        Gość portalu: Olesia napisał(a):

        > Nigdy nie zmuszaj się do seksu , nigdy pamiętaj to najgorsze co możesz zrobić.
        > Seks to przyjemność i chęć bycia z drugą osobą a nie przymus

        Pewnie że sex to przyjemność, ale czasami można po prostu wyjść na przeciw
        potrzebom drugiej osoby, po prostu mieć radość z dawania siebie tej drugiej
        stronie, kochanej osobie. Podkreślam: CZASAMI, aby nie weszło w nawyk, ale warto
        pomyśleć o tym.


        .MOże poprostu ty
        > i twój parner macie dwa różne temperamenty seksualne, wytłumacz mu że seks to
        > nie sport!!!!Jak tak bardzo potrzebuje to niech sobie konia wali!!!

        Oleśia, czemu tak brzydko mówisz:((

      • Gość: KAJA Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.01, 15:44
        Czy Ty jesteś tą samą Olesią, która od kilku lat udaje orgazm?? Jeśli tak, to
        zastanawia mnie jak ma się Twoja rada w obliczu tego, że sama nie masz ochoty
        na zbliżenia (cytat z Twojego postu pt. Udawanie!!!) a praktykujesz je?
        • Gość: Olesia Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: 195.117.10.* 11.10.01, 08:44
          W związku z tym że wiem jak jest, nie polecam tego ,bo wiem jakie to
          upokarzające dla kobiety.
          dzięki
          • Gość: KR$ Refleksja... IP: *.ipt.aol.com 31.10.01, 01:55
            Po co byc z kobieta jesli i tak trzeba sobie 'walic konia'? Jakby moja
            dziewczyna zaproponowala mi w taki sposob takie rozwiazanie to bardzo szybko
            bysmy sie rozstali...
            • Gość: Problem Re: gdybanie KR$'a IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 08.11.01, 08:49
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > Po co byc z kobieta jesli i tak trzeba sobie 'walic konia'? Jakby moja
              > dziewczyna zaproponowala mi w taki sposob takie rozwiazanie to bardzo szybko
              > bysmy sie rozstali...

              MOże Ty, kiiedy mówisz o tym jako o sytuacji hipotetycznej, misz proste
              rozwiązanie-rozstać się. Ja mam podobnę sytuację co iz2001 tylko, że jestem tę
              drugą stroną. Jestem facetem, który najczęsciej słyszy "nie mam ochoty", ale
              kocham swoją dziewczynę na tyle, że wciąż jestem z nią i nie mogę sobie wyobraźić
              zdradzenia jej.
              Pozdrawiam
      • Gość: Gustaw Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.01, 09:01
        Nie zmuszać się - zgoda!
        Seks nie sport - zgoda!
        Ale z tym samozaspokajaniem się to głupi pomysł. On szybko znajdzie sobie kogoś z
        kim będzie znacznie przyjemniej niż samemu ze sobą.

        Bardzo trudno jest coś poradzić w takiej sytuacji. Rozumiem że kiedy iz2001 w
        końcu się się zachciewa to wtedy jest super? Jeśli tak to on przyzwyczai się do
        tego że nie codziennie jest niedziela. Gorzej jeśli na codzień jest "dziś nie" a
        od święta "no już dobra byle szybko". Albowiem prysły zmysły. Ja bym wtedy radził
        odwołać się do uczuć wyższych. Chcą uratować swoją miłość to niech siadają i
        wspólnie, szczerze poszukają przyczyny która spowodowała że się oddalili. To może
        być bolesne ale tylko prawda ma moc leczniczą.

        Gucio



        Gość portalu: Olesia napisał(a):

        > Nigdy nie zmuszaj się do seksu , nigdy pamiętaj to najgorsze co możesz zrobić.
        > Seks to przyjemność i chęć bycia z drugą osobą a nie przymus .MOże poprostu ty
        > i twój parner macie dwa różne temperamenty seksualne, wytłumacz mu że seks to
        > nie sport!!!!Jak tak bardzo potrzebuje to niech sobie konia wali!!!

    • iz2001 Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? CIAG DALSZY 10.10.01, 22:57
      iz2001 napisał(a):

      > Jestem z moim chlopakiem od trzech lat. Nasze zycie seksualne uwazam za bardzo
      > udane. Jedyny problem to taki, ze nie wiem jak wytlumaczyc mu, ze czasem nie
      > mam ochoty na seks. nie chce, zeby myslal, ze nie lubie seksu (w ogole lub, co
      > gorsze, z nim). Caly czas czuje sie winna, a on chodzi sfrustrowany. Moze to
      > nienormalne, ale chyba nie powionnam sie "zmuszac"?

      Widze, ze powinnam napisac troche wiecej:
      1. Oboje mamy po 25 lat
      2. Nie ograniczamy sie do pozycji "na misjonarza"
      3. Zle mnie zrozumieliscie (lub raczej zle sie wyrazilam) - ja sie NIE ZMUSZAM
      do seksu, napisalam tylko ze nie zamierzam tego robic.
      4. Kiedy ulegne (dam sie namowic, a nie ZMUSZE), nigdy nie zaluje.
      5. Moj chlopak potrafi w poludnie zadzwonic z pracy z pytaniem, czy wieczorem
      cyt: "sa szanse na sex". Wtedy jeszcze nie wiem w jakim nastroju bede wieczorem...
      6. Kocham go jak wariatka!

      • iz2001 my przeciez ROZMAWIAMY 12.10.01, 00:36
        ... jak w temacie. Co chwile ten "drazliwy temat" pojawia sie w naszych
        rozmowach. Rozmowy rozmowami, ale jakos nic z nich nie wynika. On mowi, ze
        rozumie, ze jako facet ma wiekasze potrzeby (???) i mam prawo za nim "nie
        nadazac". On rozumie mnie, ja rozumiem jego, ale ciagle cos nie gra :(((
        PS. Jak dlugo zwykle sie czeka na opinie szefa?
        • Gość: KR$ Ale bida.. IP: *.ipt.aol.com 31.10.01, 01:59
          Boze jak ja wspolczuje Twojemu chlopakowi... On musi do Ciebie dzwonic z pracy
          i pytac z nadzieja w glosie czy jest dzisiaj szansa na seks? Toz to komedia!!!
          Dajcie wy sobie spokoj. Zastanawiam sie w ogole co to za safandula jest, ze
          jeszcze sie Toba interesuje w takiej sytuacji.
    • Gość: lucki Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.*.*.* 11.10.01, 09:05
      Brawo Bona, choc watpie by "filozofa chlopskiego" Barabasza sensowna
      argumentacja interesowala. On szuka tutaj tylko zaczepek. Dlatego ja przestalem
      byc wrazliwy na jego "wycieczki" pod moim adresem, i proponuje byc takze
      uniewrazliwila sie na jego impertynencje. On nawet do dr. Depko nie ma
      szacunku.--
      • Gość: marek Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: 130.225.149.* 11.10.01, 10:09
        Monika, dorzucila pare szczegolow.
        Nie zmusza sie, tylko ulega.. Hmmm..
        Moim zdaniem telefon z pracy, "czy sa szanse na sex", jest bardzo niepotrzebny
        (fatalny). Z czasem dojdziesz do nerwicy sexualnej i zahamowan (obym sie
        mylil). Znam kogos, kto sie tak zachowywwal (jak Twoj chlopak)i doprowadzil do
        duzych klopotow. To chyba jest dobra pora, zeby mu powoli tlumaczyc, ze to nie
        tak. Nie wolno sie umawiac na sex! to ma wyjsc samo, ale nie musi. Nie kazde
        przytulenie i pieszczoty musza oznaczac stosunek (u niego na pewno tak). Im
        predzej sie tego nauczy, tym lepiej dla Was. Czy z nim mozna delikatnie o tym
        porozmawiac? Radze.
        • Gość: barabasz Re: GRATULACJE TASSMAN !!! IP: *.bund.de 11.10.01, 11:15
          doczekales sie chlopie wielkiej nobilitacji: lucki pisze do Ciebie "nie jako
          doradzajacy innym tylko jak facet facetowi".
          czyzby do naszego kochanego wirtuoza seksu zaczelo pomalu docierac, ze
          ekspertem tego forum (tym od doradzania) mial byc niejaki dr Depko, a
          nie "lucki" ?
          moj maly promyczek nadziei przygasl niestety, kiedy dotarlem do "czesci III":
          nasz wirtuoz, z wlasciwa sobie "konsekwencja", r a d z i Ci, abys udal sie do
          specjalisty...
          kiedy bede mial troche wiecej czasu, skrobne nieco na temat pewnego
          triumwiratu "moznych" tego forum. mysle rowniez o (malym) manifescie pod
          roboczym tytulem "forumiarze zdrowego rozsadku laczcie sie przeciw dyktaturze
          towarzystwa wzajemnej adoracji!"
          tymczasem pozdrawiam -
          troszke smutny, bo przez l. "po macoszemu" potraktowany
          b.
          • Gość: lucki Re: GRATULACJE TASSMAN !!! IP: *.*.*.* 11.10.01, 11:21
            Gość portalu: barabasz napisał(a):

            > doczekales sie chlopie wielkiej nobilitacji: lucki pisze do Ciebie "nie jako
            > doradzajacy innym tylko jak facet facetowi".
            > czyzby do naszego kochanego wirtuoza seksu zaczelo pomalu docierac, ze
            > ekspertem tego forum (tym od doradzania) mial byc niejaki dr Depko, a
            > nie "lucki" ?

            A Ty miales byc z "inteligencikiem" Tassmanem ciaglym krytykiem i oceniającym?
            Nie wydaje mi się, by ktoś Ciebie prosił o krytykę, która tak chętnie służysz.
            Żonę w domu też tak krytykujesz czy cicho siedzisz pod pantoflem?

            > moj maly promyczek nadziei przygasl niestety, kiedy dotarlem do "czesci III":
            > nasz wirtuoz, z wlasciwa sobie "konsekwencja", r a d z i Ci, abys udal sie do
            >
            > specjalisty...
            > kiedy bede mial troche wiecej czasu, skrobne nieco na temat pewnego
            > triumwiratu "moznych" tego forum. mysle rowniez o (malym) manifescie pod
            > roboczym tytulem "forumiarze zdrowego rozsadku laczcie sie przeciw dyktaturze
            > towarzystwa wzajemnej adoracji!"
            > tymczasem pozdrawiam -

            Skrobnij, skrobnij, moze cos zabawnego z tego wyjdzie.
            > troszke smutny, bo przez l. "po macoszemu" potraktowany
            > b.
            >

            Szczerze przyznaje, ze wypadasz lepiej niz "inteligencik" Tassman. Jestes happy?

            Pozrawiam
            • Gość: barabasz Re: rozbrajajaca szczerosc, lucki IP: *.bund.de 11.10.01, 12:43


              > Szczerze przyznaje, ze wypadasz lepiej niz "inteligencik" Tassman.

              - bede sie rzeczywisci musial powaznie zastanowic, czy aby nie zdystansowac sie
              calkowicie i nieodwolalnie od moich konszachtow z Tassmanem...skoro szkodza mi w
              Twoich oczach...

              > A Ty miales byc z "inteligencikiem" Tassmanem ciaglym krytykiem i
              oceniającym? ?

              "a wy murzynkow bijecie!" - skad ja to znam, drogi lucki ?

              j a nie uzurpuje sobie - w przeciwienstwie do Ciebie - roli guru tego forum.
              skoro Ty dobrze czujesz sie w tej roli, musisz sie liczyc z krytyka.
              Twoja "pretensja" do mnie potwierdzasz to, co napisalem niedawno do momo: lucki
              nie potrzebuje rownorzednych partnerow do dyskusji (ta przerasta jego sily),
              lucki potrzebuje wiernopoddanczego (najlepiej zenskiego) audytorium.
              jesli wiec, moj drogi, nie znosisz glosu krytycznego, bo obawiasz sie o swoj tron
              (pozycja akceptowana nawet przez dr Depko: "nie wyobrazam sobie tego forum bez
              lucki"), zaloz - najlepiej nie wirtualny - klub Twoich fanek, ktore beda z
              nabozenstwem sluchac Twoich kazan.

              na koniec sprostowanie Twojej insynuacji na temat mojego rzekomego braku respektu
              ("nawet dla dr Depko" - sic!):

              masz racje o tyle, iz ja nie mialem, nie mam i miec nie bede respektu
              dla "autorytetow", chocby nie wiem jak "uznanych". weikszosc ich okazuje sie przy
              blizszym poznaniu nadmuchanymi balonami, z ktorych szybko ucieka powietrze. moja-
              skromna- rozla jest przykladanie igielki i obserwacja skutkow.
              mialem natomiast, mam i miec beda respekt i szacunek dla
              kazdego "zdrowomyslacego" CZLOWIEKA, ktory nie jest ogarniety przemozna potrzeba
              stawiania sie na swieczniku posrodku grona wiernych, badz tez epatowania
              sluchaczy analnymi (falowymi!) orgazmami wlasnej zony.
              wybacz, drogi lucki, Ty masz na prawde problem.
              pozdrawiam
              -b.


              • Gość: lucki Re: rozbrajajaca szczerosc, lucki IP: *.*.*.* 11.10.01, 13:00
                Gość portalu: barabasz napisał(a):

                >
                >
                > > Szczerze przyznaje, ze wypadasz lepiej niz "inteligencik" Tassman.
                >
                > - bede sie rzeczywisci musial powaznie zastanowic, czy aby nie zdystansowac sie
                >
                > calkowicie i nieodwolalnie od moich konszachtow z Tassmanem...skoro szkodza mi
                > w > Twoich oczach...>

                Nie powinno Ci zalezec na opinii u takiego ingnoranta jak ja. Dlaczego wiec
                ironizujesz?



                > > A Ty miales byc z "inteligencikiem" Tassmanem ciaglym krytykiem i
                > oceniającym? ?
                >
                > "a wy murzynkow bijecie!" - skad ja to znam, drogi lucki ?

                Wybacz, ale nie nadazam za Twoim tokiem myslenia. Podziel sie wieksza iloscia
                swych cudownych mysli, bo chocbym nie wiem jak wysilil swoj intelekt, to nie
                umiem zrozumiec o co Ci chodzi. Zreszta zauwazylem, ze Twoje odskocznie od tematu
                bywaja czeste jak i czesto nie zrozumiale.

                >
                > j a nie uzurpuje sobie - w przeciwienstwie do Ciebie - roli guru tego forum.

                Ja takze nie uzurpuje sobie roli ani "guru" ani "prokuratora", co Ty w zwyczaju
                masz czynic.


                > skoro Ty dobrze czujesz sie w tej roli, musisz sie liczyc z krytyka.

                Konstruktywna krytyka i polemika zawsze jest przeze mnie mile widziana. Ale nie
                wycieczki pod moim adresem bez argumentow.


                > Twoja "pretensja" do mnie potwierdzasz to, co napisalem niedawno do momo: lucki
                >
                > nie potrzebuje rownorzednych partnerow do dyskusji (ta przerasta jego sily),

                Ja potrzebuje, i wsrod wiekszosci forumowiczow ich znajduje. Wielkie slowa
                uznania, nawet dla tych, ktorzy maja odmienne poglady od moich, i umieja przy
                okazji zaprezentowac je bez zlosci, agresji, nienawisci, czego niestety ani Ty
                ani Tassman ani teraz Max nie potraficie.


                > lucki potrzebuje wiernopoddanczego (najlepiej zenskiego) audytorium.

                Nie potrzebuje audytorium. Nie mam natury A.Leppera, zapewniam.

                > jesli wiec, moj drogi, nie znosisz glosu krytycznego, bo obawiasz sie o swoj tr
                > on
                > (pozycja akceptowana nawet przez dr Depko: "nie wyobrazam sobie tego forum bez
                > lucki"), zaloz - najlepiej nie wirtualny - klub Twoich fanek, ktore beda z
                > nabozenstwem sluchac Twoich kazan.

                Wystarcza mi jedna fanka w postaci mojej zony.

                >
                > na koniec sprostowanie Twojej insynuacji na temat mojego rzekomego braku respek
                > tu
                > ("nawet dla dr Depko" - sic!):
                >
                > masz racje o tyle, iz ja nie mialem, nie mam i miec nie bede respektu
                > dla "autorytetow", chocby nie wiem jak "uznanych". weikszosc ich okazuje sie pr
                > zy
                > blizszym poznaniu nadmuchanymi balonami, z ktorych szybko ucieka powietrze. moj

                Rozumiem, ze Ty detym balonem nie jestes. Spojrz krytycznym okiem na siebie i
                dostrzez, ze nie zjadles wszytkich madrosci na tym swiecie i nie na wszystkich
                dziedzinach zycia znasz sie dokonale. Wiec czasami spusc glowe i przyjmij jako
                pewnik zdanie innych ludzi, specjalistow w danym temacie (nie mowie o sobie, ale
                o dr. Depko). Jesli natomiast uwazasz, ze nie ma on racji w tym co pisze, to
                wystap do Agory z propozycja zmiany obsady stanowiska seksuologa na Forum i
                zaproponuj swoja kandydature. Bo z tonu Twoich wypowiedzi wnioskuje, ze
                najchetniej to bys uczynil, bo tylko Twoje racje sa prawidlowe i sluszne.

                > a-
                > skromna- rozla jest przykladanie igielki i obserwacja skutkow.
                > mialem natomiast, mam i miec beda respekt i szacunek dla
                > kazdego "zdrowomyslacego" CZLOWIEKA, ktory nie jest ogarniety przemozna potrzeb
                > a
                > stawiania sie na swieczniku posrodku grona wiernych, badz tez epatowania
                > sluchaczy analnymi (falowymi!) orgazmami wlasnej zony.

                Dla Ciebie niestety "kazdym zdrowomyslacym" czlowiekiem jestes tylko i wylacznie
                Ty i takie pieski, ktore kreca sie wokol Twojej osoby w postaci Tassmana.
                Rozumiem Twoje zapedy do pelnienia roli lidera, ale moze cechy osobowosci Ci nie
                pozwalaja i frustrujesz sie z tego powodu niepotrzebnie, widzac ze inni oprocz
                Ciebie tez maja cos do powiedzenia. I maja najczesciej do powiedzenia nie w
                sposob zjadliwy tak jak Ty to czynisz, tylko w sposob grzeczny i kulturalny, a
                takze uprzejmy wzgledem Ciebie.

                > wybacz, drogi lucki, Ty masz na prawde problem.
                > pozdrawiam
                > -b.

                Tak, wiem, tylko Ty nie masz problemow. Zapomnialem, ze jestes najdoskonalszy.
                Powodzenia w dalszym psuciu atmosfery na Forum razem z Tobie podobnymi.
                Pozdrawiam
                • Gość: barabasz Re: "na goraco", lucki: IP: *.bund.de 11.10.01, 13:47
                  Gość portalu: lucki napisał(a):

                  > Nie powinno Ci zalezec na opinii u takiego ingnoranta jak ja. Dlaczego wiec
                  > ironizujesz?
                  >
                  gdzie Twoja logika, chlopie ? no wlasnie dlatego !!!

                  > Wybacz, ale nie nadazam za Twoim tokiem myslenia. Podziel sie wieksza iloscia
                  > swych cudownych mysli, bo chocbym nie wiem jak wysilil swoj intelekt, to nie
                  > umiem zrozumiec o co Ci chodzi. > bywaja czeste jak i czesto nie zrozumiale.

                  no comment !

                  > Konstruktywna krytyka i polemika zawsze jest przeze mnie mile widziana. (...)
                  Wielkie slowa uznania, nawet dla tych, ktorzy maja odmienne poglady od moich
                  (...).

                  czcze gadanie, lucki ! pokaz "post", w ktorym "uznawales konstruktywna krytyke"
                  badz "wyrazales uznanie" dla tych, ktorzy maja odmienne poglady

                  > Wystarcza mi jedna fanka w postaci mojej zony.

                  otoz to, caly lucki ! barabasz, moj drogi, ma w zonie partnerke, nie fanke...


                  > Wiec czasami spusc glowe i przyjmij jako pewnik zdanie innych ludzi,
                  specjalistow w danym temacie

                  wiem, moj drogi, ze nalezy "spuszczac glowe i przyjmowac za pewnik" - to
                  odwieczne pragnienie moznych tego swiata: cezarow, papiezy, hitlerow, stalinow
                  etc. etc. (czasem tesz "koryfeuszy" nauk). "niespuszczajacy" byli rzucani lwom na
                  pozarcie, paleni na stosach, mordowani w lagrach. mnie sie raczej udalo - bylem
                  jedynie przez lata "nawiedzany" przez SB tudziesz "internowany". pozwol wiec, ze
                  bede nosil moja glowe raczej pionowo...

                  > Dla Ciebie niestety "kazdym zdrowomyslacym" czlowiekiem jestes tylko i wylaczni
                  > e Ty i takie pieski, ktore kreca sie wokol Twojej osoby w postaci Tassmana.

                  i znowu ta projekcja, kochany psychologu...

                  > Powodzenia w dalszym psuciu atmosfery na Forum

                  - wiem, moj drogi lucki, ze TOBIE psuje atmosfere, mea maxima culpa !
                  na usprawiedliwienie mam tylko tyle, ze moze choc jednego "forumiarza" uchronie
                  przed "spuszczaniem glowy" i "przyjmowaniem za pewnik". wierz mi, przyjacielu,
                  wiecej mi do szczescia nie trzeba...

                  pozdrawiam serdecznie
                  -b.
                  • Gość: lucki Re: IP: *.*.*.* 11.10.01, 14:34
                    Gość portalu: barabasz napisał(a):

                    > gdzie Twoja logika, chlopie ? no wlasnie dlatego !!!

                    Niech wiec pozostanie, ze to Ty jestes logiczny, a nie ja.

                    >
                    > no comment !

                    No wlasnie, to jest to, co najbardziej mnie wzrusza w Twoich postach. Po co masz
                    komentowac, jak i tak pewnie glupi lucki nie zrozumie. Ty jestes madry, wiec
                    kazdy ma przyjmowac Twoj tok rozumowania. A moze sam nie wiesz, co chciales wtedy
                    powiedziec? Bo ja wlasnie mam taka teorie na Twoje zachowania w stylu "no comment"


                    >
                    > czcze gadanie, lucki ! pokaz "post", w ktorym "uznawales konstruktywna krytyke"
                    > > badz "wyrazales uznanie" dla tych, ktorzy maja odmienne poglady

                    Doczytaj, a pozniej przedstawiaj swoje zdanie. Ja w ostatnim poscie napisalem,
                    ze "wyrazam uznanie", a nie ze kiedys wyrazalem uznanie. Nie wkladaj mi wiec
                    innych slow do ust i nie kaz mi sie z nich rozliczac.

                    > otoz to, caly lucki ! barabasz, moj drogi, ma w zonie partnerke, nie fanke...

                    Ty zawsze zrozumiesz wszystko w sposob taki, by byc oportunista wzgledem mnie.


                    >
                    > > Wiec czasami spusc glowe i przyjmij jako pewnik zdanie innych ludzi,
                    > specjalistow w danym temacie
                    >
                    > wiem, moj drogi, ze nalezy "spuszczac glowe i przyjmowac za pewnik" - to
                    > odwieczne pragnienie moznych tego swiata: cezarow, papiezy, hitlerow, stalinow
                    > etc. etc. (czasem tesz "koryfeuszy" nauk). "niespuszczajacy" byli rzucani lwom
                    > na
                    > pozarcie, paleni na stosach, mordowani w lagrach. mnie sie raczej udalo - bylem
                    >
                    > jedynie przez lata "nawiedzany" przez SB tudziesz "internowany". pozwol wiec, z
                    > e
                    > bede nosil moja glowe raczej pionowo...

                    Bardzo wspolczuje Twojej przeszlosci, jednak nie uwazam, ze jest ona legitymacja
                    do wynioslosci wzgledem chocby dr. Depko czy innych. Duzo wieksze wrazenie
                    zrobilbys na mnie, gdybys jako cnote uwazal skromnosc.

                    >
                    > > Dla Ciebie niestety "kazdym zdrowomyslacym" czlowiekiem jestes tylko i wyl
                    > aczni
                    > > e Ty i takie pieski, ktore kreca sie wokol Twojej osoby w postaci Tassmana
                    > .
                    >
                    > i znowu ta projekcja, kochany psychologu...

                    I znowu nie nadazam za Twoim tokiem myslenia. To, ze Tassman jest jak Twoj piesek
                    to jest projekcja? Czy to znaczy, ze to wlasnie ja chce byc tym pieskiem? Chyba
                    cos nie dobrze z Toba Barabasz, albo nie wiesz na czym polega projekcja. Nie
                    schlebiaj sobie tak bardzo. Rozumiem, ze masz bardzo wysokie mniemanie na temat
                    wlasnej osoby, wrecz narcystyczne, ale daruj sobie te glupawe stwierdzenia, ze to
                    byla projekcja. A moze projekcja bylo, ze ja sam uwazam siebie za jedynego zdrowo
                    myslacego czlowieka? Jesli tak to tez jestes w bledzie.


                    > - wiem, moj drogi lucki, ze TOBIE psuje atmosfere, mea maxima culpa !

                    Po mnie splywa to jak po kaczce. Uzywajac jezyka wspolczesnych nastolatkow
                    powiem, ze "wali" mnie to co Ty sobie o mnie myslisz, bo ani nigdy sie nie
                    spotkamy, ani prawdopodobnie inne zrzadzenia losu nie spowoduja, ze kiedykolwiek
                    bedziemy mieli ze soba kontakt w inny sposob niz tutaj na forum. Sprobuj sie
                    ocenic, sprobuj sobie zadac pytanie, dlaczego jestes taki konfliktowy, dlaczego
                    zamiast w pogodzie ducha uczestniczyc w tym forum, to bawisz sie w oschlego
                    moralizatora, krytykanta etc. Co tak naprawde do mnie masz, ze zaszczycasz mnie
                    tyloma atakami pod moim adresem? Co Cie we mnie boli najbardziej? Przeciez nigdy
                    nie odpowiadam na Twoje wypowiedzi. Widac innym nie przeszkadza tak bardzo, ze
                    zabieram glos w ich sprawach, skoro powstrzymuja sie od "doprowadzania mnie do
                    pionu". Tylko Tobie wszystko przeszkadza, kazda moja wypowiedz. Masz cos wiecej
                    ode mnie do powiedzenia? Jesli tak to mow. Ja Ci w tym nie przeszkadzam, wiec
                    uszanuj takze moje prawo do wypowiedzi.


                    > na usprawiedliwienie mam tylko tyle, ze moze choc jednego "forumiarza" uchronie
                    >
                    > przed "spuszczaniem glowy" i "przyjmowaniem za pewnik". wierz mi, przyjacielu,
                    > wiecej mi do szczescia nie trzeba...

                    A wyobraz sobie, ze ja inne pragnienia dotyczace mojego szczescia mam. I naprawde
                    nie sa one zwiazane z Forum. Zbyt serio podchodzisz do wszystkiego i to powoduje,
                    ze sam sobie stwarzasz problemy. A tym problemem na tym forum wydaje sie byc:...
                    lucki, ktorego nie wiedziec czemu pietnujesz za kazda jego wypowiedz.


                    >
                    > pozdrawiam serdecznie
                    > -b.


                    Ja tez pozdrawiam
                    • Gość: barabasz Re: ad personam lucki IP: *.bund.de 11.10.01, 15:55
                      Gość portalu: lucki napisał(a):

                      >
                      > No wlasnie, to jest to, co najbardziej mnie wzrusza w Twoich postach.

                      - nie wzruszaj sie zbytnio, lucki. wzruszenie maci trzezwosc sadu, jak widac na
                      zalaczonym obrazku (Twoj "post")

                      > Doczytaj, a pozniej przedstawiaj swoje zdanie. Ja w ostatnim poscie napisalem,
                      > ze "wyrazam uznanie", a nie ze kiedys wyrazalem uznanie. Nie wkladaj mi wiec
                      > innych slow do ust i nie kaz mi sie z nich rozliczac.

                      - brawo, lucki, komentujesz sie sam, wiec znowu: no comment. jedyne, czego
                      winszuje, to rozbrajajaca szczerosc: Ty nigdy i nigdzie nie wyrazales uznania dla
                      opinii odmiennych...ktos, kto nazywa oponentow "pieskami" (np.w postaci Tassmana)
                      daje wyjatkowy dowod pogardy dla "innowiercow"

                      > Ty zawsze zrozumiesz wszystko w sposob taki, by byc oportunista wzgledem mnie.

                      -boze uchowaj, abym mial byc "oportunista" wzgledem Ciebie ! moze przy okazji
                      zajrzysz do "slownika wyrazow" ?

                      > Bardzo wspolczuje Twojej przeszlosci, jednak nie uwazam, ze jest ona legitymacj
                      > a do wynioslosci wzgledem chocby dr. Depko czy innych. Duzo wieksze wrazenie
                      > zrobilbys na mnie, gdybys jako cnote uwazal skromnosc.

                      - blagam, nie rozczulaj sie nad moja przeszloscia.
                      jestem zupelnie przekonany o tym, ze skromnosc (wobec Ciebie) wywoluje Twoja
                      aprobate; co do "wrazenia" - smiem znowu watpic...
                      swoja droga: jakze zabawnym jest ogladac puszacego sie pawia perrorujacego o
                      skromnosci...

                      > A moze projekcja bylo, ze ja sam uwazam siebie za jedynego zdrowo
                      > myslacego czlowieka?

                      - brawo, lucki ! nie jest wiec az tak zle z Twoim kojarzeniem...

                      Po mnie splywa to jak po kaczce.

                      -kto by pomyslal...

                      dlaczego jestes taki konfliktowy(...) Przeciez nigdy nie odpowiadam na Twoje
                      wypowiedzi.

                      rozumiem, ze moja opozycje w stosunku do Twoich uzurpatorczych tendencji na
                      posiadanie prawdy odbierasz jako konfliktowosc.
                      poza tym: masz krotka pamiec, lucki. odpowiadales i robisz to nadal. przestalem
                      Ci sie podobac z powodu odmiennych pogladow na Twoj postulat "dzieci dla
                      homoseksualistow"; wycofales sie z dyskusji, poniewaz (cytat) "chlop swoje a baba
                      woje"...

                      > a tym problemem na forum wydaje sie byc lucki, ktorego nie wiedziec czemu
                      pietnujesz za kazda jego wypowiedz.

                      - nie placz, przyjacielu. wierz mi, chce, abys pozostal "lucki"
                      zwracajac uwage na "pekniecia" w Twojej osobowosci (wszystkowiedzacy ekspert
                      contra puszacy sie swoimi "wyczynami" seksualnymi nastolatek) probuje rowniez
                      Tobie pomoc...

                      serdecznie

                      -b.
        • iz2001 Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? 11.10.01, 14:10
          Gość portalu: marek napisał(a):

          > Monika, dorzucila pare szczegolow.
          Hmmm... Jaka Monikaq? Mam na imie Iza (stad "iz" w loginie)
          • Gość: marek do Izy, nie do Moniki! IP: 130.225.149.* 11.10.01, 15:28
            Bardzo Cie Izo przepraszam. Myslalem o Tobie i odpowiadalem Tobie (a Monika
            wziela sie z sasiedniego watku...).
            • iz2001 Re: do Izy, nie do Moniki! 12.10.01, 00:24
              Gość portalu: marek napisał(a):

              > Bardzo Cie Izo przepraszam. Myslalem o Tobie i odpowiadalem Tobie (a Monika
              > wziela sie z sasiedniego watku...).
              Nie szkodzi, a przy okazji dziekuje za odpowiedz

    • Gość: gia jak mu to wytlumaczyc? PROSTA ODPOWIEDZ: IP: 212.160.78.* 11.10.01, 14:29
      iz2001 napisał(a):

      > Jedyny problem to taki, ze nie wiem jak wytlumaczyc mu, ze czasem nie
      > mam ochoty na seks. Caly czas czuje sie winna, a on chodzi sfrustrowany

      na takie problemy - tylko rozmowa.
      po prostu powiedz mu szczerze, ze czasem nie masz ochoty na seks, ze nie wynika
      to z twojej niecheci do niego jako osoby. kochasz go, ale po prostu jestes
      kobietq i nie odczuwasz, az takiego parcia na zrealizowanie tego polqczenia dusz
      w sposob fizyczny. chcesz zeby cie czasem tylko cie przytulil i pogadal albo
      pomilczal razem z tobq. oczekujesz od niego wyrozumialosci, bo nie chcesz go
      oklamywac, tylko zyc w prawdzie. po prostu powiedz mu prawde o tym co czujesz i
      spytaj czy moze to zaakceptowac, zeby moc z tobq byc - a to nie oznacza tylko i
      wylqcznie lozka.

      nigdy sie do niczego nie zmuszaj.

      nigdy nie klam by go zadowolic - kiedy odkryje klamstwo bedzie rozgoryczony

      nigdy nie udawaj ze jest ci dobrze - bo nigdy sie juz nie dogadacie, kiedy jest
      NA PRAWDE dobrze, a kiedy tylko staracie sie zrobic dobre wrazenie...

      i jeszcze jedno - nie da sie utrzywmac dlugo zwiqzku, w ktorym jedna strona
      zawsze musi sie podporzqdkowac. tylko partnerstwo sprawia,ze ludzie nie
      nienawidzq sie po latach.
      gia
      • Gość: barabasz Re: jak mu to wytlumaczyc? PROSTA ODPOWIEDZ: IP: *.bund.de 11.10.01, 14:34
        BRAWO GIA !!!
        -b.
        • Gość: Bona Re: jak mu to wytlumaczyc? PROSTA ODPOWIEDZ: IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.10.01, 16:35
          No, proszę! Barabaszowi w końcu coś się spodobało, chociaż dokładnie to samo
          (m. in.) i ja miałam na myśli, i Lucki. Czyli chodzi o to, kto się wypowiada,
          nie jak lub o czym.
          Mam wrażenie, że Barabasz i Tassman mają po prostu nieodpartą potrzebę
          kwestionowania autorytetu. I nie chodzi mi o wsadzanie kija w mrowisko, tylko o
          sypanie piasku w tryby. Dr Depko autorytetem jest, niezależnie od tego, co chcą
          Rzeczeni Panowie sobie myśleć. Przypisują też trochę na wyrost aspiracje
          Luckowi i mnie, chociaż - jeśli w ogóle świecimy, to raczej blaskiem odbitym (
          bardziej dotyczy to mnie, niż Luckiego , bo on faktycznie reprezentuje wysoki
          poziom rzetelnej wiedzy). Zdolność kwestionowania autorytetów jest cechą bardzo
          pożądaną i pożyteczną. Więcej nawet - jest jednym z niezbędnych czynników
          postępu. Jesli jednak uprawia się to tylko z samej frustracji (piasek w
          tryby ), zaczyna być to po prostu bezsensowne jako kwestionowanie dla
          sportu : "bo coś mi tu nie odpowiada". Kwestionowanie staje się w efekcie
          czymś, co tylko niweluje skutki własne. Powszednieje, stając się czymś co
          zatraciło pierwotną funkcję i znaczenie. Alarm codziennie wszczynany bez
          wielkiej potrzeby doprowadzi do tego, że w wielkiej potrzebie nikt go nie
          potraktuje poważnie i wszyscy zostaną poszkodowani.
          Dajcie sobie spokój, Panowie! Chyba, że poza osobistym ( a w gruncie rzeczy
          niewielkim) dyskomfortem chodzi Wam o coś naprawdę poważnego. Można przecież
          przedstawiać opozycyjne poglądy ( co i tak ma miejsce ) bez potrzeby osobistej
          dyskredytacji adwersarzy (wspominane już "argumentum ad personam").
          Pzdr!
          • Gość: barabasz Re: do Bony IP: *.access.de.clara.net 11.10.01, 17:35
            masz (czesciowo) racje, Bona. w pierwszej Twojej wypowiedzi rzeczywiscie
            mowilas o potrzebie zwyklej rozmowy. w drugiej dopiero zaczelas bajdurzyc
            o "swiatlach i dzwiekach", "romantycznych kolacjach" tudziez innych kamasutrach.
            honoru nie musze zwracac, bo nikomu go nie odbieralem, ale - patrz pierwsze
            zdanie.

            pozdrawiam
            - b.
            • Gość: Bona Re: do Bony IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.10.01, 17:56
              Gość portalu: barabasz napisał(a):

              > masz (czesciowo) racje, Bona. w pierwszej Twojej wypowiedzi rzeczywiscie
              > mowilas o potrzebie zwyklej rozmowy. w drugiej dopiero zaczelas bajdurzyc
              > o "swiatlach i dzwiekach", "romantycznych kolacjach" tudziez innych kamasutrach
              > .
              ---W czym jedno przeczy drugiemu? I rozmowy proponowałam, i "kamasutry" z takim
              samym przekonaniem. Na kazdą niemalże dolegliwość jest wiele sposobów.

              > honoru nie musze zwracac, bo nikomu go nie odbieralem, ale - patrz pierwsze
              > zdanie.
              >
              ---Czy ja się domagałam satysfakcji?
            • iz2001 Re: do Barabasza (bylo: do Bony) 12.10.01, 00:28
              Gość portalu: barabasz napisał(a):

              > masz (czesciowo) racje, Bona. w pierwszej Twojej wypowiedzi rzeczywiscie
              > mowilas o potrzebie zwyklej rozmowy. w drugiej dopiero zaczelas bajdurzyc
              > o "swiatlach i dzwiekach", "romantycznych kolacjach" tudziez innych kamasutrach

              a co widzisz zlego w romantycznych kolacjach?
              • Gość: barabasz Re: Barabasz do Izy IP: *.bund.de 12.10.01, 10:01
                wierz mi, Iza, nie mam absolutnie nic przeciw romantycznym kolacjom; mam
                takowych nawet sporo za soba i wiem, ze moga byc rzeczywiscie wspaniale,
                zwlaszcza jesli uwienczone sa... wspolnym sniadaniem.

                wydaje mi sie jednak nadal, ze romantyczne kolacje nie sa panaceum na Twoj
                problem, jesli jest to w ogole Twoj problem. nie sadze, abys Ty musiala
                podejmowac kroki w celu "zwiekszenia apetytu". nawet srednio inteligentny facet
                (przypuszczam, ze Twoj co najmniej do takich sie zalicza) musi zrozumiec, ze
                masz czasem inne potrzeby, niz seks. jest faktem powszechnie wiadomym, ze
                krzywa "zapotrzebowania" dwudziestoparoletniej kobiety jest na ogol nizsza, niz
                mezczyzny-rowiesnika. facet musi to zrozumiec. Ty mozesz mu pomoc poprzez
                rzeczowa rozmowe, w ktorej wyjasnisz mu ten fizjologiczny fakt, ktory nie ma
                nic wspolego z tym, "jak bardzo go kochasz". jako mezczyzna nie wyobrazam sobie
                czerpania przyjemnosci z seksu, kiedy wiem, ze kobieta robi to bez
                zaangazowania, bo uwaza, ze musi.
                wierz mi, Iza, jesli jego zycie nie sprowadza sie do seksu, jesli on jest z
                Toba przede wszystkim dla Twojej OSOBOWOSCI, na ktora seks sklada sie tylko
                miedzy innymi - bedzie w stanie to zrozumiec i "przezyc".

                z najlepszymi zyczeniami
                -b.
                • iz2001 Re: Barabasz do Izy 12.10.01, 11:29
                  Obys mial racje...
                  Pozdrawiam,
                  Iz
    • Gość: Luk Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.acn.waw.pl 12.10.01, 12:11
      Słuchaj może nie jestem doswiadczony w kwestii seksu,ale juz sie kochalem.Z
      moja partnerka sie rozumiemy i ja ona czegos nie chce to nie.Twoj partner musi
      Cie docenić.Nie chodzi z Tobą tylko dla seksu.Jesteście już po 3 latach to
      wyjaśnij mu to.Jak to zaprzeczy wiem ze to bedzie bolalo ale powiedz mu pa
      pa.Zawsze jak sie nie zgodzisz to wtedy powiedz mu że nastepnego razem bedzie
      lepiej niz mialo byc teraz.Nie musisz go oklamywac powiedz mu to otwarcie.!!!
      Nie czuj sie winna,bo kobieta nie zawsze chce i Cie rozumiem.Męższczyzna zawsze
      chce,ale nie musi zawsze tego robić.
      • Gość: CD Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? IP: *.jgora.dialog.net.pl 12.10.01, 22:51
        Gość portalu: Luk napisał(a):

        > Słuchaj może nie jestem doswiadczony w kwestii seksu,ale juz sie kochalem.Z
        > moja partnerka sie rozumiemy i ja ona czegos nie chce to nie.Twoj partner musi
        > Cie docenić. Nie chodzi z Tobą tylko dla seksu. Jesteście już po 3 latach to
        > wyjaśnij mu to.Jak to zaprzeczy wiem ze to bedzie bolalo ale powiedz mu pa
        > pa.Zawsze jak sie nie zgodzisz to wtedy powiedz mu że nastepnego razem bedzie
        > lepiej niz mialo byc teraz.Nie musisz go oklamywac powiedz mu to otwarcie.!!!
        > Nie czuj sie winna,bo kobieta nie zawsze chce i Cie rozumiem.Męższczyzna zawsze
        > chce,ale nie musi zawsze tego robić.

        Dlaczego wszyscy rozpatruja problem na korzysc kobiety? A jezeli iz2001
        przedstawila sytuacje bardzo stronniczo?

        Mam 25 lat i jestem w stalym zwiazku od ponad 3 lat. Jak powiedzial Luk, ja
        jako mezczyzna zawsze mam ochote, a ona jako kobieta nie. Nie nalegam i tak
        potrafi uplynac nawet miesiac, zanim dojdzie do kolejnego zblizenia. Zawsze
        to ja rozpoczynam gre, a nigdy ona, i to potem ja mam wyrzuty, ze ja do czegos
        zmusilem. Zdazaja sie nam rozmowy na ten temat i zawsze koncza sie stwierdzeniem,
        ze ja po prostu mam wieksze potrzeby. Kocham ja wiec sie godze na wszystko,
        ale jak dlugo mozna chodzic "tylko dla przytulania" i obietnic na przyszlosc?
        • iz2001 Do CD 13.10.01, 02:44
          Gość portalu: CD napisał(a):

          > Dlaczego wszyscy rozpatruja problem na korzysc kobiety? A jezeli iz2001
          > przedstawila sytuacje bardzo stronniczo?
          > Byc moze dlatego, ze to ja prosze tu o pomoc...
          > Mam 25 lat i jestem w stalym zwiazku od ponad 3 lat. Jak powiedzial Luk, ja
          > jako mezczyzna zawsze mam ochote, a ona jako kobieta nie. Nie nalegam i tak
          > potrafi uplynac nawet miesiac, zanim dojdzie do kolejnego zblizenia Zawsze
          > to ja rozpoczynam gre, a nigdy ona, i to potem ja mam wyrzuty, ze ja do czegos
          > zmusilem.
          nie miej wyrzutow - skoro Ci ulega, to znaczy, ze krzywda sie Jej nie dzieje
          Zdazaja sie nam rozmowy na ten temat i zawsze koncza sie stwierdzeniem,
          > ze ja po prostu mam wieksze potrzeby. Kocham ja wiec sie godze na wszystko,
          > ale jak dlugo mozna chodzic "tylko dla przytulania" i obietnic na przyszlosc?
          Im dluzej bedziesz przytulal, glaskal i piescil, tym wieksza szansa, ze nabierze
          ochoty. Czy dla facetow to naprawde takie trudne??? To tak niewiele, a na kobiety
          dziala lepiej niz wszystkie hiszpanskie muchy razem wziete.
          Tylko jedna rada: rob to tak, zeby Twoja dziewczyna nie domyslila sie o co
          naprawde Ci chodzi...
        • Gość: KR$ Moja porada IP: *.ipt.aol.com 31.10.01, 02:18
          Znajdz normalna dziewczyne. Miesiac bez zadnej aktywnosci seksualnej? Moja by
          mnie chyba rozerwala na strzepy... Poza tym mnie mierzilaby kobieta ktora nigdy
          by mnie nie chciala zaciagnac do lozka.
    • iz2001 Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? 19.10.01, 17:46
      W zasadzie nie mam nic do dodania, pisze tylko po to, zeby moj problem znow byl
      na gorze listy... moze Pan Doktor zauwazy i cos poradzi. Bede wdzieczna,
      pozdrawiam,
      Iza
    • andrzej.depko Re: nie zawsze mam ochote, jak mu to wytlumaczyc? 08.11.01, 01:48
      Oczywiście, że nie powinnaś się zmuszać. Na dłuższą metę jest to nie do
      przyjęcia , gdyż taka sytuacja spowoduję u Ciebie powolne zniechęcenie do
      kontaktów seksualnych. Stanowicie przykład zespołu niedopasowania seksualnego
      na tle różnicy w pobudliwości seksualnej partnerów. W związku partnerskim w
      którym istnieją duże różnice w pobudliwości seksualnej, mogą się rodzić
      konflikty na tym tle. Pierwsze symptomy widać już u Was : ” Cały czas czuje się
      winna, a on chodzi sfrustrowany. Może to nienormalne, ale chyba nie powinnam
      się "zmuszać"? ”. Konflikty powstają najczęściej wówczas , gdy któreś z
      partnerów traktuje własny typ pobudliwości seksualnej jako układ odniesienia
      dla związku. W Waszym przypadku wskazana byłaby psychoterapia reedukacyjna,
      której celem jest akceptacja inności typów pobudliwości seksualnej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka