sarastro
20.10.01, 01:31
Szanowny Panie Doktorze!
W wątku pt. zoofilia niejaki Znudzony poruszył bardzo ważny temat. Jego post
uważam za majstersztyk i szczerze podziwiam.
Niestety, Pan, Doktorze, zbył go. Nie wiem czy celowo chciał Pan wymigać się od
stanięcia oko w oko z problemem, czy nie do końca uchwycił Pan sens
zagadnienia. W każdym z powyższych przypadków postaram się jednak poprosić Pana
o ustosunkowanie się do pewnych spraw, które, przyznaję, i mnie nieco nurtują.
Otóż chodzi własnie o tytułowe granice normalności.
Z jednej strony Pan, i inni ludzie patrzący z naukowego punktu widzenia,
mówicie, że wszystkie zachowania seksualne, o ile akceptowane przez obie
strony, są OK. Tak więc seks oralny jest super (jeśli obojgu robi dobrze),
analny - też super. Homoseksualizm absolutnie nie jest zboczeniem i biada temu,
kto w ogóle śmie pedałów uważać za zboczeńców. No dobrze, ale w takim razie
zjadanie fekaliów, siusianie na twarz też jest OK (jeśli obojgu robią dobrze).
Nekrofilia też przecież (dlaczego miałaby być wyłączona z uciech ars amandi).
Jeśli truposz był legalnie nabyty droga kupna na przykład, napisał w
testamencie, że zezwala na wykorzystanie się po śmierci w ten sposób, to...
No dobrze, sprowadzam sprawę do absurdu. Gdzie jednak leżą granice normalności?
Druga skrajność jest taka, że narządy płciowe służą do kopulacji i jedynie to
jest naturalne. W szczególności seks oralny jest totalnym zwyrodnieniem, bo to
nie po bożemu.
Jakoś buntuje mi się dusza, jak patrzę na wybiórczość w tolerowaniu pewnych
zachowań. Np. homoseksualizm nie jest zboczeniem, ale zoofilia jest. Proszę
oświecić mnie, jaka jest różnica, bo ja przyznam, że nie widzę żadnej.