Dodaj do ulubionych

Jesli on.....

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 09:50
jesli maz unika zblizen. Nie chce pojsc do seksuologa. Zona odnosi wrazenie, ze
kobieta nie jest dla niego atrakcyjna (w ogole cialo kobiety). Jesli dojdzie do
zblizenia jego reakcje sa prawidlowe, ale nie ma potrzeby czestych zblizen.
Zona czuje sie odrzucona. On mowi, ze to jej wina. Ona twierdzi, ze tak bylo od
poczatku bez wzgledu na uklady miedzy nimi. Co to moze oznaczac?? Czy moze miec
wplyw to, ze jest on jedynaczkiem mamusi, ktora caly czas go adoruje i
napuszcza na zone. Sama swojego meza przegonila. Syn czuje sie wobec matki
bardzo lojalny i troszke, chcialby , aby zona byla taka jak ona. Sam ma sporo
damskich zachowan-ewidentnie poprzez wychowywaniw w babincu. Panie doktorze,
czy te czynniki moga miec wplyw? ZE dla niego kobieta to tylko opiekuncza
mamuska, a nie partnerka. Co poradzic zonie, ktora jest bliska depresji. Moze
to sie wydac smieszne, ale takie odrzucenie jest czyms strasznie upokarzajacym
i smutnym.
za komentarze dzieki prosze pan doktora o pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: fnoll ech... IP: *.ds.uj.edu.pl 04.11.01, 10:58
      droga Aso

      jak to się stało, że zostaliście małżeństwem?

      bo wiesz - jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz (i wykochasz) ;-)

      wasze małżeństwo tworzycie RAZEM, wy we dwoje, i oboje w równym stopniu
      jesteście za jego kształt odpowiedzialni, OBOJE - ingerencja osób trzecich w
      zdrowym związku jest niedopuszczalna

      jeśli twój mąż ceni sobie bardziej swoją matkę od ciebie, to znaczy, że nie dojrzał
      do małżeństwa i ma poważny problem

      pytanie - dlaczego wybrałaś właśnie jego???????????

      ręce opadają, jak się ludzie potrafią unieszczęśliwiać nawzajem...

      może by tak rozwód?

      pzdr!

      fnoll
      • Gość: asa Re: ech... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 12:06
        tu nir chodzi o mnie, tylko o przyjaciolke, ktora sie wyzala. tez zadawalam to
        pytanie. cos ich jednak cignelo. sa sfery, w ktorych sa zgodni. ona liczyla, ze
        bedzie dobrze. on nie chce rozwodu.
        • Gość: fnoll ojej... ;-) przyjaciółka? IP: *.ds.uj.edu.pl 04.11.01, 12:49
          droga Aso

          to co, poplotkujemy sobie o twojej przyjaciółce? ;-)

          a potem wydrukujesz dla niej posty jakie ewentualnie ktoś jeszcze zamieści na tym wątku?

          eeee, no i co przyjdzie z tego?

          poza tym - i co z tego, że nie chce rozwodu? lepiej się w jakikolwiek sposób wyplątać z takiej
          sytuacji, niż być zakładnikiem niedojrzałego mężczyzny przez resztę lat, pomóż jej jak możesz,
          to będzie lepsze niż zakłądanie wątku o problemach przyjaciółki

          bo czas leci nieubłaganie! po co go marnować na nieszczęśliwe małżeństwo?

          pzdr!

          fnoll
          • Gość: asa Re: ojej... ;-) przyjaciółka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 13:02
            tu nie chodzi o plotkowanie. ja po prostu szukam sposobu, aby jej pomoc, sama
            nie bardzo wiem, co sadzic na ten temat. wcale jej nie bede nic drukowac, bo
            nie chce, aby sie o tym dowiedziala. widze, ze cierpi i jest samotna. ja nie
            mam za duzo czasu, aby sie nia zajac. chce wiec jej cos zaproponowac. moze pan
            doktor cos mi poradzi. o rozwodzie pisalam-facet nie chce. mysle, ze dla niej
            to tez jakas rewolucja. wiec moze to schorzenie jest jakos do wyleczenia.
            a swoja droga straszny z Ciebie niedowiarek .:((((
            • Gość: D Re: ojej... ;-) przyjaciółka? IP: *.teleaudio.com.pl 05.11.01, 19:29
              Dlaczego nie chce rozwodu?, bo ma kto mu obiadki podstawiać pod nos, bo ma
              uprasowane koszulki, bo zwyczajnie jest wygodny!!!
              A,że się z Tobą nie kocha, to dla niego żaden dramat, kocha się z inną, bo
              każdy mężczyzna lubi uprawiać seks.
              Kobieto, zachowaj trochę godności, nie skamlaj i odejdź od niego.
              • Gość: asa Re: ojej... ;-) przyjaciółka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 20:51
                no wlasnie. ja tez jej sugeruje, ze moze on kogos ma. twierdzi, ze nie. zreszta
                to chyba prawda. tylko, czy mozliwe, aby facet byl tak wstrzemiezliwy??
              • Gość: czarny Re: ojej... ;-) przyjaciółka? IP: *.acn.waw.pl 06.11.01, 19:43
                Gość portalu: D napisał(a):
                > każdy mężczyzna lubi uprawiać seks.
                > Kobieto, zachowaj trochę godności, nie skamlaj i odejdź od niego.

                Nie zapomnij spalic stanika przy okazji.
                Co za bzdury...


          • Gość: lodziara Re: ojej... ;-) przyjaciółka? IP: *.chello.pl 17.11.01, 12:56
            Gość portalu: fnoll napisał(a):

            > droga Aso
            >
            > to co, poplotkujemy sobie o twojej przyjaciółce? ;-)
            >
            > a potem wydrukujesz dla niej posty jakie ewentualnie ktoś jeszcze zamieści na t
            > ym wątku?
            >
            > eeee, no i co przyjdzie z tego?
            >
            > poza tym - i co z tego, że nie chce rozwodu? lepiej się w jakikolwiek sposób wy
            > plątać z takiej
            > sytuacji, niż być zakładnikiem niedojrzałego mężczyzny przez resztę lat, pomóż
            > jej jak możesz,
            > to będzie lepsze niż zakłądanie wątku o problemach przyjaciółki
            >
            > bo czas leci nieubłaganie! po co go marnować na nieszczęśliwe małżeństwo?
            >
            > pzdr!
            >
            > fnoll
            Chyba szukasz partnera idealnego .Gdyby kobiety wszystkie myślały podobnie jak
            ty byłyby same rozwódki i panny.
            De facto nie jest tak ,ze są związki idealne a rozwód nie jest jedynym
            rozwiazaniem jest . Głupotą jest go doradzać nie znając nawet osobiście
            problemu.
            Twoja defraudacja tematu zasługuje na dekapitację!

        • Gość: Bona Re: ech... IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.11.01, 21:21
          A mnie też na myśl przyszło to, o czym Fnoll pisze na początku - o
          nierozpoznaniu. Też kiedyś taki pogląd wyraziłam ( i to nie raz), ale jakoś to
          utonęło w obronie uczuć niezależnych od wszystkiego, obrony miłości bez
          oglądania się na takie "drobiazgi", gdy najważniejsze jest to co
          najwazniejsze :))) Niezależnie od tego, czy mówimy o przypadku Asy, czy jej
          przyjaciółki - niczego to nie zmienia. Jeśli jednej lub obu stronom tego
          zwiazku coś w nim tak bardzo nie odpowiada, najpierw należy zastanowić się nad
          sensem jego kontynuowania. Jeśli taki sens istnieje, a nikt z zainteresowanych
          nie wie, jak polepszyć wzajemne relacje - to chyba nic innego nie pozostaje,
          jak zwrócić się o pomoc do specjalisty. Albo/albo. Może jest tak, że zwiazek
          jest podtrzymywany tylko dlatego, że mimo pewnych niedogodności odpowiada on
          jedej lub obu stronom? Trzeba chyba sobie na takie pytania szczerze
          odpowiedzieć.
          Pzdr!
          • Gość: lodziara Re: ech... IP: *.chello.pl 17.11.01, 13:00
            Gość portalu: Bona napisał(a):

            > A mnie też na myśl przyszło to, o czym Fnoll pisze na początku - o
            > nierozpoznaniu. Też kiedyś taki pogląd wyraziłam ( i to nie raz), ale jakoś to
            > utonęło w obronie uczuć niezależnych od wszystkiego, obrony miłości bez
            > oglądania się na takie "drobiazgi", gdy najważniejsze jest to co
            > najwazniejsze :))) Niezależnie od tego, czy mówimy o przypadku Asy, czy jej
            > przyjaciółki - niczego to nie zmienia. Jeśli jednej lub obu stronom tego
            > zwiazku coś w nim tak bardzo nie odpowiada, najpierw należy zastanowić się nad
            > sensem jego kontynuowania. Jeśli taki sens istnieje, a nikt z zainteresowanych
            > nie wie, jak polepszyć wzajemne relacje - to chyba nic innego nie pozostaje,
            > jak zwrócić się o pomoc do specjalisty. Albo/albo. Może jest tak, że zwiazek
            > jest podtrzymywany tylko dlatego, że mimo pewnych niedogodności odpowiada on
            > jedej lub obu stronom? Trzeba chyba sobie na takie pytania szczerze
            > odpowiedzieć.
            > Pzdr!


            Nie odpowiada jeden aspekt- niekoniecznie cały związek jest do dupy i trzeba
            się rozstawać.Fakt rozmowa szczera mogła by dużo wyjaśnić.
            Istnieje jeszcze opcja ,że facet jest biseksualny z większą skłonnością do
            własnej płci a małrzeństwo i żona to tylko przykrywka przed ludzmi.
    • Gość: asa Re: Jesli on.....do p. doktora!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 21:00
      panie doktorze , czy moge liczyc na odpowiedz. rozumiem, ze moze nie jest to
      tak chodliwy temat jak seks analny lub lykanie spermy. bylabym wdzieczna za
      zajecie stanowiska.
      • Gość: asa Re: Jesli on.....do p. doktora!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 09:50
        a ja???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka