Dodaj do ulubionych

Problem - kac moralny.

17.12.03, 12:50
Mam problem, który robi się dla mnie coraz powazniejszy. Mam 25 lat, jestem
dziewicą, od 1,5 roku mam fantastycznego chłopaka. W zwiazku układa nam sie
dobrze, kochamy sie, rozumiemy itd. Rzecz w tym , ze zawsze po
"poważniejszych" pieszczotach odczuwam bardzo silną niechęć do samej siebie,
do chłopaka, wyrzuty sumienia. W moim domu rodzinym o seksie specjalnie się
nie rozmawiało, ale nie traktowano też tego tematu jako zakazany. Jesli o coś
pytałam dostawałam odpowiedź, sporo czytałam tak więc edukacje seksualną
odebrałam właściwie "samodzielnie" :) Dosć długo byłam praktykującą, dość
ortodoksyjną katoliczką (juz nie jestem od ok. 3 lat) - moze tu upatrywać
przyczyny moich problemów? Z poczatku myslałam, ze wszystko "rozejdzie sie po
kościach" ale widzę że nie - problem nasila sie. W tej sytuacji nie ma w ogóle
mowy o rozpoczęciu współżycia, bo sądząc z moich rekacji dotychczasowych,
jeżeli w ogóle cokolwiek by się udało to, po fakcie, z dzikim kacem morlnym
zakończyłabym związek, nie mogąc spojrzeć miłemu w oczy... Chłopak jest w tej
cąłej sytuacji cudowny - nie naciska, daje mi czas - tylko jak długo mozna
czekać???? Coraz bardziej sie boję, ze w końcu to czekanie mu sie znudzi...
Nie ma to zwiazku z tym, ze czuje sie do czekokolwiek przymuszana - często
jest tak, ze to ja iunicjuje pieszczoty, po czym rekacja moja po fakcie jest
dokładnie taka sama jak wtedy, kiedy incjujue je on. Paradoksalnie temperament
mam dosyć duży, więc kwestia oziębłości nie wchodzi w grę... Zupełnie nie wiem
co robić, skąd sie biorę te koszmarne wyrzuty?????
Obserwuj wątek
    • jugger Re: Problem - kac moralny. 17.12.03, 13:39
      NIE ZNAM SIĘ NA TYM, ale myślę, że do końca nie kochasz tego chłopaka lub coś
      powoduje, że sama nie jesteś przekonana, że on naprawdę cię kocha. Po prostu on
      Ci się podoba, jest miły, czuły, chodzicie razem do kina, teatru, ale w twojej
      podświadomości coś cię blokuje. DO KOŃCA NIE JESTEŚ PEWNA CZY TO WŁAŚNIE TEN
      JEDYNY. Po prostu czasami nie nadajecie na tych samych falach i to powoduje, że
      po jakichkolwiek większych pieszczotach masz wyrzuty sumienia. Gdybyś była
      pewna, że to jest miłość twojego i jego życia to przypuszczam, że ich by nie
      było. Bo w końcu miłość to chęć bycia blisko z drugą osobą. Poza tym wierz mi
      jeżeli facet cię NAPRAWDĘ KOCHA to poczeka z tym nawet do ślubu. Ty zanim
      podejmiesz jakieś kroki upewnij się, że chcesz aby to właśnie był on. Zapewne w
      części chodzi tutaj także o to, że zostałaś wychowana w rodzinie z pewnymi
      zasadami i gdy teraz łamiesz te zasady to masz wyrzuty sumienia. Ale moim
      zdaniem to nie to powoduje, że się z tym źle czujesz. Wiem, że mój komentarz
      spowoduje, że zaczniesz mieć wątpliwości i się zastanawiać. Chciałbym się
      jednak mylić i mam nadzieje, że to prawdziwa wielka miłość. W każdym bądź razie
      życzę abyś podjęła trafną decyzję. Pozdrawiam.
      • barti111 Re: Problem - kac moralny. 17.12.03, 20:29
        Pomyślec można, ale jakby sie każdy tak wmyślał latami czy to jest przyjaźń
        czy kochanie to by nie było na świecie wpadek:) ...po za jedną: po ślubie się
        może wiele okazać, nie lepiej wiedzieć wcześniej? Z tego co mówisz wynika że
        się kochacie, ale mam wrażenie że z każdym partnerem byłoby podobnie jak chodzi
        o tę sprawę...Pan doktor jak zajrzy w weekend to sie może więcehj wypowie...
    • magda010 Re: Problem - kac moralny. 18.12.03, 12:05
      Nie wierze w takie rzeczy, ze po slubie sie okaze i lepiej sprawdzic
      wczesniej. Bzdura. Najgorsze co moze byc to sie pospieszyc. Niestety sama
      zrobilam ten blad kiedys, a zwiazek sie rozwalil. No i niestety mam kaca
      moralnego i wiem, ze to byl szczyt glupoty. Teraz na dodatek przezywa to
      nielatwo moj narzeczony. Z nim tez sie pospieszylismy, ale na szczescie
      przetrwalo, kochamy sie i bierzemy slub. Nie zmienia to jednak mojego zdania,
      ze zeby to zrobic, trzeba byc absolutnie pewnym, ze sie tego chce i ze to jest
      ta jedyna osoba, z ktora chce sie byc do konca zycia. To zalezy od wrazliwosci
      i wychowania czlowieka. Nie ma przeszkod, zebys czekala nawet do slubu.
    • dari68 Re: Problem - kac moralny. 19.12.03, 16:29
      Aneczka - w te pędy zostaw świntuszenie i zacznij normalnie się kochać tzn. nie
      tylko pieszczoty, ale także stosunek. Jak przeżyjesz tą głęboką bliskość
      kilka-kilkanascie razy to przestaniesz mieć do siebie pretensje.
      No i pamiętaj, że Kościół Katolicki rozciągnął sam sobie przykazanie "Nie
      cudzołóż" na cały seks choć dotyczyły ono tylko seksu z osobami ochajtanymi.
      Nie po to Bóg stworzył seks by się ludzie za to piętnowali lecz nim cieszyli.
      Więc wrzuć luz i raduj się życiem i partnerem.

      pozdrawiam
      Dari
    • andrzej.depko Re: Problem - kac moralny. 29.12.03, 00:29
      Twoim problemem jest brak samoakceptacji dla seksualności i zachowań
      seksualnych. Mając jak sama piszesz duży temperament seksualnych musiałaś
      przez wiele lat go represjonować z uwagi na wyznawany światopogląd. Z jednej
      strony duże potrzeby z drugiej silne wypieranie.
      ( ” Dość długo byłam praktykującą, dość ortodoksyjną katoliczką ”)
      Wynikiem tego jest zaburzony rozwój psychoseksualny wywołujący u Ciebie
      swoistą dysocjację między psyche a ciałem. O sile owego dystansu do swojego
      ciała decydować mogą również czynniki osobowościowe, co również może potęgować
      poczucie winy i wstydu oraz doprowadziło do powstania zahamowań. Z uwagi na
      mocno manifestujące się objawy awersji jak piszesz ” sądząc z moich reakcji
      dotychczasowych, jeżeli w ogóle cokolwiek by się udało to, po fakcie, z dzikim
      kacem moralnym zakończyłabym związek ” wskazane byłoby abyście zasięgnęli
      porady u seksuologa lub psychologa zorientowanego na terapię zaburzeń
      seksualnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka