Dodaj do ulubionych

in vino veritas

28.01.04, 04:37
dawno mnie nie bylo , wiec postanowilem to uczcic ..butelka Tokaja rodem z
Wegier. Tak sobie mysle o alkoholu i jego rodzajach w zwiazku oczywiscie z
Polskimi zwyczajami, ewolucji naszych smakow , gustow, okazji sprzyjajacych
jego spozywaniu itd. pamietacie wasze etapy poznawania jegoo dzialania?/
moze byc smiesznie , a nawet troche sentymentalnie , przypomnijmy sobie i
innym "dziwne" historie..
Boze , co ja pisze ...
Obserwuj wątek
    • anyaw73 Re: in vino veritas 28.01.04, 04:59
      Mysle ze poczatki nasze byly pewnie dosc podobne, piwko, winko, duzo winka,
      kibelek i znowu piwko, winko i rownierz wodeczka i kibelek ................
      :)
      • konrad.k Re: in vino veritas 28.01.04, 05:00
        hehhehhehehhhee.
      • anyaw73 Re: in vino veritas 28.01.04, 05:02
        a w sumie to ja chyba zaczelam od takiego wina w kartonie ktore bylo popularne
        pod koniec lat 80' , chyba bylo hiszpanskie albo wloskie, pewne jest jedno
        bylo bardzo tanie :)
        • konrad.k Re: in vino veritas 28.01.04, 05:11
          butelka Premium wodka, planty, chleb... do popitki heh, malo lat jeszce
          mialem, totalna beztroska, teraz brzmi to banbalnie , wtedy bylo fantastycznym
          przezyciem. Do dzisiaj sie smieje jak spadlem z lawki..trochje wstyd ale co
          tam.
          • tenzinn Re: in vino veritas 28.01.04, 05:28
            Poczatki, chyba koniec podstawowki jakies tam lekkie podpijanie jabcoczkow.
            ehhh duzo bym dal teraz za butelczyne poczciwego jabcoka.
            Tak na powaznie to chyba pierwszy raz uraznalem sie w pierwszej klasie liceum na
            wycieczce w Kazimierzu.
            Z tego co pamietam to pilismy "Krakusa", 2 butelki na 8 chlopa a do tego pare piw.
            Efekt picia byl bardzo zaskakujacy.
            Spalolone przescieradlo w hotelowym pokoju ( kolego przysnal sobie z fajka w
            rece), polamana wersalka.
            No i tzeba wspomniec ze zwinelismy ksiazke meldunkowa recepcjonistce.
            Wiem ze popisalismy tam naprawde straszne bzdury. Chcieli nas wywalic po
            pierwszej nocy.
            Nasz profesor niezle sie musial tlumaczyc. A pozniej my przed nim.
            Pozniej z czasem poznalem smaki naprawde roznych alkoholi.
            Milo pamietam impreze gdzie spirytus przepijalismy woda z jeziora.
            Niemusze wspominac jak sie czulismy rano:))
    • tradycja1 Re: in vino veritas 28.01.04, 05:31
      W moim zyciu alkohol zagoscil dosc pozno jak na zycie mlodej osoby.
      Nie znam smaku taniego polskiego wina ani zadnych eksperymentow :(
      Pierwszy raz (chyba) bylam na lekkim rauszu w Ustce na plazy, pilismy noca
      Poloneza, ehh wspanialy czas.
      • konrad.k Re: in vino veritas 28.01.04, 05:52
        plaza w ustce jest cudowna..jedyna knaipka dzie dawalli Zywca byla pod
        parasolkiem na przeciw kina...dwa tygodnie z zycia wyjete..milosc,
        alkochol,zachody i wschody slonca, totalne zatracanie poczucia czasu. cztery
        lata ,pokoleji. ehhh co to byly za czasy.
        • marxx in spititus veritas 28.01.04, 06:09
          wszedzie jest fajnie, gdzie nas marzenia i dobre wspomnienia poniosa!


          cudownie jest znajdowac cudownosci w tych brudnych sniegu zaspach dnia
          codziennego!
        • tradycja1 Re: in vino veritas 28.01.04, 06:13
          "Morza szum ,ptakow spiew
          zlota plaza posrod drzew
          wszystko to w letnie dni
          przypomina Ciebie mi...."

          Plaza w Ustce faktycznie jest piekna, noca wygladala jak najpiekniejsze
          miejsce na swiecie.Biegalismy po falochronie z tabliczka -uwaga! obsuwajace
          sie kamienie, chodzenie i plazowanie w poblizy falochronu grozi wypadkiem.
          Wstep na falochron zabroniony.
          Urzad miejski w Slupsku.
          /chyba dobrze odczytalam ze zdjecia/
          Pamietam jak przemila pani w sklepie monopolowym co znala sie na rzeczy, do
          wodki sama dodala plastikowe kubki, zaproponowala tez jakies paluszki, po czym
          powiedziala" Jak bal to bal" haslo to powielalismy potem dlugo.
          • marxx Re: in vino veritas 28.01.04, 06:23
            Boze..... biedne dzieci:((((
            Jak mozna biegac z takimi tabliczkami na piersi!:(((

            tradycja1 napisała:

            Biegalismy po falochronie z tabliczka -uwaga! obsuwajace
            > sie kamienie, chodzenie i plazowanie w poblizy falochronu grozi wypadkiem.
            > Wstep na falochron zabroniony.
            > Urzad miejski w Slupsku.
            • tenzinn Re: in vino veritas 28.01.04, 06:25
              nad polskim Baltykiem nie bylem:(((
              ale za to z gor mam przefantastyczne wpomnienia i to nie alkoholowe:))
              duzo bym dal za 1 noc w Gorcach na Maciejowej.
              Gdzie klimat do picia byl przedni...ehhhh:))
              • tenzinn Re: in vino veritas 28.01.04, 06:42
                Nie biegalem po faloochronie za to mamy w brzesku stary jaz, gdzie mimo 100 tys
                tabliczek zakazujacych wszystkiego, ludzie tlumnie kompali sie w rzece.
                A i imprezki przednie tez tam byly. Nie jeden raz plywalo sie tam w ubraniu :)))
                najlepsze czasy byly jak policja robila oblawy na ludzi:))
                Z kilometra bylo ich widac jak jada. W tym czasie wszyscy spokojnie przechodzili
                na drugi brzegi i tak w kolo Macieju:))
            • tradycja1 Re: in vino veritas 28.01.04, 06:40
              >Jak mozna biegac z takimi tabliczkami na piersi!:(((
              Nie napisalam ze mielismy ja na piersi!(ach)
              Pier(w)si raz czlowiek sie zapomnial, poczul szum fal w glowie, wyzwalil swoje
              skrepowanie...ehh.
              W gorach jest lepiej nie ma sie kaca takiego.
    • littlewing Re: in vino veritas 29.01.04, 00:31
      Zubrowka w duzej ilosci i nie powiem nic wiecej ...lw

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka