Dodaj do ulubionych

Kraj mastodontow

04.07.12, 18:10
Kiedy wiele lat temu wyjezdzalam z Polski do Ameryki, pozostawialam w Polsce zgrabna i nowoczesna pralke firmy Bosh.
Po przyjezdzie do Ameryki najpierw zetknelam sie z pralniami publicznymi, dalej roznymi wersjami zakazow posiadania pralki prywatnej w nieprywatnym domu. Musze przyznac, ze po kilkudniowych negocjacjach z landlady kupilam w 10-tym dniu zamieszkania w tym kraju najprostsza pralke automatyczna, gdyz nie wyobrazalam sobie prania brudow publicznie. Kolejnym szokiem byla wielkosc pralek jakie staly w sklepach. Moja, ze wzgledu na to, ze nie posiadala kilkunastu programow, nalezala do najmniejszych, a i tak byla gabarytowo o polowe wieksza niz moje malenstwo boshowskie w Polsce.
Kilka lat temu moje dzieci po nabyciu nie domow, ale przyzwoitych mieszkan mialy problem z kupieniem lodowek, ktore w "tym kraju" dostaja choroby co sie chyba nazywa mastodontia. Po prostu lodowki nie mogly sie zmiescic w drzwiach kuchennych. Polowania na lodowke zakonczyly sie jeszcze wowczas sukcesem. W jednym wypadku wyjeto framuge, w drugim kupiono jakis przedziwny model, plaski, ale z szafowymi drzwiami. Lodowka ta stala na glebokiej przecenie, zaden szanujacy Amerykanin widocznie nie chcial kupic takiego wstydu. A w trzecim przypadku lodowka juz stala w mieszkaniu, do tej pory nie wiadomo jakim cudem wepchnieta.
No i ta trzecia lodowka w podnajmowanym obecnie mieszkaniu (od lat wynajmuje je para naukowcow z jednym dzieckiem) wlasnie sie zepsula. Wlasciciel mieszkania udal sie na polowanie internetowo - sklepowe, azeby kupic nowa. Po tygodniu sprawa miala sie jeszcze gorzej. Nie wspominajac o zapewne dobrym dla sieci handlowych wynalazku - wiekszego gabarytowo towaru nigdy nie ma na stanie, zostanie dostarczony w ciagu..., to po prostu nie ma juz stosownych rozmiarow ( a przeciez ubylo moze 10% mieszkan z tak kompromitujacymi drzwiami).
Na lodowke, dobrze obmierzona trzeba bylo czekac 4 dni. Towar przywieziono, nie wszedl, moze o jakies 3 mm na zakrecie, mimo zdjetych wszelkich drzwi. Zabrali, za transport trzeba bylo zaplacic. Za stosowna wielkosc nastepnej lodowki gwarantowal sklep, i znow po kilku kolejnych dniach panowie wniesli, rzucili fachowym okiem i powiedzieli, ze nawet nie beda jej wyciagac z opakowania - nie wejdzie - maja doswiadczenie. Zabrali, trwaja negocjacje w sprawie niepotracania kosztow transportu. Oczywiscie przez caly czas trwaly poszukiwania w internecie, bo jedynych akceptowalnych dla drzwi mieszkania lodowek zostalo w Ameryce zaledwie kilka. Sa one 10-12 kubikowe (wiec jednak troche nie wypada wstawiac takiej lokatorom), w prehistorycznej cenie ok. 500dol. , a prawidlowa dla amerykanskiego obywatela pod wzgledem wielkosc lodowka kosztuje obecnie ok. 2000$.
Klamliwie narzekam, bo mozna kupic w stosownych rozmiarach lodowke europejska w cenie od 3 ,5tys dol. w gore. Czasem czas czekania kilka tygodni.
W miedzyczasie trwaly poszukiwania firm naprawiajacych, a mnie zlecono kupienie na czas awarii - lodowki biurowej. Dlatego obejrzalam sobie dzial sprzetu domowego w Home Depot swiezym okiem, bo od lat tam nie zagladam, a nie tylko wysluchiwalam opowiesci o perypetiach lodowkowych. I wtedy nasunelo mi sie skojarzenie, ze jestem w krainie mastodontow. Po co te srebrno - metaliczne potwory, ktore w takim zgromadzeniu moga przerazic dziecko, a mnie skojarzyly sie z nowoczesnym prosectorium. Czy teraz ludzie jedza dwa razy wiecej niz 10 lat temu i rodziny tez sie podwoily liczebnie? Nawet te 10 lat temu, nie tylko dla Polaka, te amerykanskie lodowki wydawaly sie ogromne. Czy sa braki w zaopatrzeniu i trzeba kupowac na zapas wszelkich galonow, tac z miesami, sokow, "sodow"? Ile mozna trzymac tak propagowana nieskazona genetycznie, na zdrowych nawozach zywnosc, ktora naprawde psuje sie szybciej i zadnej wielkosci lodowka jej nie pomoze. Oszczednosc czasu? Ile przez tydzien oprozni lodowke 4-osobowa rodzina?
Dotyczy to nie tylko lodowek , ale pralek, suszarek, kuchni ( dlaczego te same 4 palniki musza byc w tak poteznej oprawie)?
I w sumie ten amerykanski sprzet na tle europejskiego wzornictwa wyglada brzydko, nienowoczesnie, niezgrabnie, czego rekordy paskudztwa bija amerykanskie kuchenki ( kuchniska?)
Wracajac do owej lodowki, w koncu znaleziono firme z b.ladna strona internetowa i tak strasznymi chamami w serwisie. Coz bylo zrobic, trudno sie bylo obrazic, bo powiedzieli, ze jak znajda czesc to naprawia. Znalezli, naprawili. Ale oni to tez dinozaury z minionych epok, kto jeszcze cos naprawia.
Amerykanie przegrali z Japonczykami w autach, bo jednak drogi, ulice nie chcialy sie rozciagnac, a Amerykanie nie umieli wyprodukowac malego, nowoczesnego, z dobrze wykorzystana powierzchnia samochodu. Tak samo nie umieja wyprodukowac malej porcji, malego opakowania, a wrecz przeciwnie wszelkie "Costki B&Jeje" kwitna.
Przeciez to paranoja, nawet ten, ktory kiedys robil skromne zakupy teraz posiadajac lodowke monstrum, lub kilka monstrumow ulega pokusie wiekszych zakupow. A potem zre, na zmiane z odchudzaniem sie.
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 18:57
      Sorry, ale ja nie wiem o co te pretensje. I love American appliances :) No moze oprocz stainless steel, ale na te panuje moda chyba na calym swiecie, na pewno nie tylko w USA. Chcialabym miec kuchenke z szescioma palnikami, nie wiem jak mozna przyrzadzic obiad swiateczny dla 20-30 osob na malej kuchence z czterema palnikami gdzie jedna patelnia zachodzi na dwa:O Lodowki sa duze bo musza zmiescic water i ice dispensers, miec regulowane (pod wzgledem temp. i wilgotnosci) poziomy i compartments (w optymalnych warunkach produkty dlugo pozostaja swieze). Nie wiem o co chodzi z rozmiarem drzwi, tez mieszkalam w roznych mieszkaniach i lodowka zawsze przechodzila, jedynie problemem bylo kupienie lodowki spelniajcej moje wymogi a mieszczacej sie we wnece miedzy szafkami, ale udalo sie. Jesli drzwi sa za male bo mieszkanie jest stare no to trudno, kupujesz najzwyklejsza "polska" lodowke, ewentualnie powiekszasz drzwi. Do mieszkania lokatora w zupelnosci wystarczy taka: salestores.com/daewooelectr.html - i nawet w waskie drzwi sie zmiesci (zastanawia mnie rozmiar tych drzwi, jak musza byc waskie, przeciez wtedy nie tylko lodowka ale i zaden wiekszy mebel przez nie nie przejdzie). A jak nie to niech lokator sam sobie kupi, lodowka nie jest czyms co musi byc dostarczone przez wlasciciela, m.in. z tych powodow o ktorych wspomnialas. Zreszta ja osobiscie nie chcialabym miec lodowki czy pralki "po kims" - wiadomo co w nich bylo? Widzialam jakis czas temu gdy z budynku wyprowadzala sie jakas dziewczyna, wyniesiono jej lodowke, popryskano spray'em i... chodnik zrobil sie czarny od uciekajacego robactwa, brrr! Tak samo wstawienie do mieszkania lokatora pralki, zmywarki czy wanny z masazem, kompletna pomylka (kolosalne rachunki za wode).

      Najlepiej appliances kupowac w malych sklepikach, a w NYC bezposrenio w magazynie, w ktorym zaopatruja sie wszystkie sklepy, w internecie pwoinnas znalezc gdzie to jest.

      PS. Sorry, jesli ktos nosi jedno ubranie przez caly tydzien to moze wystarczy mu pralka w "polskim" rozmiarze, ja lubie gdy duza koldra moze sie luzno obracac i byc rzeczywiscie wyprana, wydezynfekowana, i prawie wysuszona, przy uzyciu galona wody :)
    • robin153 Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 19:02
      Naprawde? Mysmy kilka lat temu kupowali nowa lodowka ( stara sluzyla wiernie 17 lat bez zajaknienia) i widzialam male lodowki w Searsie. My mamy bardzo minimalistyczne wymagania i olbrzymia niechec do spedzenia duzej ilosci czasu na zakupach -wiec zdecydowalismy sie na kolejny prosty model - fakt jest duzawa, ale w naszym domu mamy standardowa wneke na standardowa lodowke. Wzornictwo faktycznie w USA jest mniej zdobne niz w Europie, naprawy potwornie drogie - ale mnie sie podoba fakt ze w zasadzie urzadzenia sie nie psuja, wysluza swoje i w dostepnej cenie mozna kupic kolejne na 20 lat. No big deal:)

      .
      • katlia Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 19:31
        Moja lodowka, jedna z najtanszych w Searsie (chyba byla tylko jedna tansza, z jakis 12 modeli) jest moze tylko troche wieksza niz te duze w Europie.

        Co do rozmiarow, coz: jeszcze do lat powiedzmy 70tych, Amerykanskie rodziny po prostu byly wieksze! Mam wielu znajomych amerykanow ktorzy maja 3 dzieci, a pokolenie temu mieliby wiecej. Jak wiemy, duzo Amerykanow mieszka daleko od sklepu, robi zakupy duzy raz w tygodniu, kupuje duzo mrozonek, itp. Rozwiazanie: duze pralki, duze lodowki. Chcesz cos mniej typowego, to plac. Tak samo jak w Europie zaplacisz slono za nietypowo duze appliances.

    • sondra Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 21:08
      A ja w wielu punktach zgadzam się z Zytą. Oczywiście, można kupić urządzenia kuchenne o małych gabarytach, ale to są zwykle urządzenia gorszej jakości. Wszystko lepiej wyposażone musi być też większe, bo ogółowi Amerykanów, w sposób typowy dla kultury dorobkiewiczów, dostatek kojarzy się przede wszystkim z ilością i wielkością, a nie z wydajnością i estetyką.

      Lodówki to może nienajlepszy przykład, ale większość amerykańskich domowych urządzeń pozostaje daleko w tyle za Europą pod względem technologii i wzornictwa. Ogromne, ładowane od góry pralki, zużywające hektolitry wody i robiące hałas na cały dom i porażające brzydotą prymitywne elektryczne kuchnie królowały w amerykańskich sklepach (i w dalszym ciągu dominują w domach mniej zamożnych Amerykanów) na długo po tym, kiedy w Europie stały się standardem pralki ładowane z przodu i kuchnie indukcyjne. Nie wspomnę już o wyposażeniu standardowej amerykańskiej łazienki, z umywalką w kształcie muszli ze sztucznego marmuru i ohydnymi szafkami ze sklejki fornirowanymi na brązowo.

      Niecałe dwa lata temu kupowaliśmy nową lodówkę i przy okazji poczyniłam szereg obserwacji. Mnie akurat podobają się urządzenia kuchenne wykończone na "stainless steel", ale bardzo trudno było znaleźć model, który miałby również boczne ściany stalowe zamiast pokrytych parszywym purchatym plastikiem w kolorze szarym. Po drugie, chcieliśmy sporą lodówkę z tzw. francuskimi drzwiami i okazało się, że istnieje bardzo mało płytszych modeli. Zgodnie z zasadą "większe jest lepsze" znakomita większość lodówek ma głębokość ok. 35 cali, czyli o 10 cali więcej niż głębokość standardowego kuchennego blatu. Dodam, że po pobieżnym przejrzeniu domów towarowych typu Sears skoncentrowaliśmy się na specjalistycznych sklepach sprzedających "europejski" sprzęt i nastawionych, sądząc po cenach, na klientelę z górnego 1% przedziału dochodów. Znaleźliśmy wreszcie lodówkę, która nam odpowiadała, zapłaciliśmy jak za zboże, po czym okazało się jak to dobrze, że jednak uparliśmy się przy tej płytszej, bo wyjęta z kartonu i z odczepionymi uchwytami ledwo przeszła przez nasze (standardowe) drzwi wejściowe (dom zbudowany w 1996 r.).

      Nasza sąsiadka, która właśnie sprzedała swój townhouse o identycznych gabarytach jak nasz, negocjowała z nabywcą, żeby wziął także (oczywiście za darmo) pozostawiony przez poprzednich właścicieli stary telewizor olbrzymich rozmiarów, stojący w przerobionej na pokój telewizyjny piwnicy. Nabywca okazał się jednak nie taki głupi i uparł się, że telewizor musi odejść. Skończyło się na tym, że sąsiadka wynajęła ekipę, której udało się to monstrum wydłubać z piwnicy, po odkręceniu balustrady na schodach, uszkodzeniu framugi drzwi i zarysowaniu dwóch ścian, które to szkody sąsiadka oczywiście musiała naprędce naprawić przed sfinalizowaniem umowy sprzedaży.
      • robin153 Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 21:28
        Ogromne, ładowane od góry pralki, zużywające hektolitry wody i robiące hałas na cały dom i porażające brzydotą prymitywne elektryczne kuchnie królowały w amerykańskich sklepach (i w dalszym ciągu dominują w domach mniej zamożnych Amerykanów) na długo po tym, kiedy w Europie stały się standardem pralki ładowane z przodu i kuchnie indukcyjne.


        Moja kupiona 19 lat temu ma regulacje poziomu wodu, moge zrobic male pranie i jest cicha. Zwykly Kenmore. Fakt, ze USA daleko, daleko w tyle za europejska ekologia - ale musze przyznac ze w naszym regionie jest dramatyczna poprawa w tej dziedzinie. .
        • sondra Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 21:53
          robin153 napisała:

          > Moja kupiona 19 lat temu ma regulacje poziomu wodu, moge zrobic male pranie i j
          > est cicha. Zwykly Kenmore.

          Standardowe pralki "top loader" mają zwykle trzy ustawienia poziomu wody, ale nawet to najniższe zużywa sporo więcej niż pralka ładowana od frontu. Nie wspominając już o tym, jak niszczą ubrania. Spróbuj w takiej pionowej pralce uprać delikatną jedwabną bluzkę albo kaszmirowy sweter.
          • robin153 Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 22:16
            Spróbuj w takiej pionowej pralce uprać delikatną jedwabną bluzkę albo kaszmirowy sweter.
            Ooo- ja takie rzeczy oddaje do pralni albo piore recznie. Nawet by mi do glowy nie przyszlo wsadzic do mojej pralki:):):) Jak w europejskich pralkach da sie uprac kaszmiry to oddaje im honor:)

            Moj chyba ma piec poziomow ale nie chce mi sie sprawdzac. W naszej rodzinie z trzema chlopakami uprawiajacymi sport ten amerykanski toporny sprzet ze swoja prostota obslugi i objetoscia sprawdzil sie idealnie. Ale nie jest to sprzet na kaszmiry i jedwabie - masz racje:)
            • sondra Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 22:33
              robin153 napisała:

              > Jak w europejskich pralkach da sie u
              > prac kaszmiry to oddaje im honor:)

              Da się :-). Już w pralkach sprzed 20 lat był program na "pranie ręczne" (i to nie jest oszustwo marketingowe).

              > W naszej rodzinie z t
              > rzema chlopakami uprawiajacymi sport ten amerykanski toporny sprzet ze swoja pr
              > ostota obslugi i objetoscia sprawdzil sie idealnie.

              A sprawdzaliście przez te lata, ile zaoszczędzilibyście na wodzie i elektryczności, gdybyście używali urządzenia w stylu europejskim?

              To jest właśnie różnica między amerykańskim a europejskim sprzętem - ten pierwszy jest prosty w obsłudze i mało zawodny, ale toporny, zajmuje dużo miejsca i zużywa dwa razy więcej wody i energii - czyli jest całkowicie kompatybilny z amerykańskim stylem życia (może oprócz kwestii transportu przez czasami za małe drzwi wejściowe). I o to chyba autorce wątku chodziło :-).
              • robin153 Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 22:42
                A sprawdzaliście przez te lata, ile zaoszczędzilibyście na wodzie i elektryczności, gdybyście używali urządzenia w stylu europejskim?

                Podejrzewam ze nic bysmy nie zaoszczedzili bo chlopaki wykonczyliby jak nic ze dwie europejskie pralki piorac w nich swoje buty do biegania:)

                zajmuje dużo miejsca i zużywa dwa razy więcej wody i energii - czyli jest całkowicie kompatybilny z amerykańskim stylem życia (może oprócz kwestii transportu przez czasami za małe drzwi wejściowe).


                Tak ja to rozumie - ale akurat moim zdaniem pralki i lodowki to nie jest jeszcze najgorsza rzecz w USA :)
                • sondra Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 23:02
                  robin153 napisała:

                  > akurat moim zdaniem pralki i lodowki to nie jest jeszcz
                  > e najgorsza rzecz w USA :)

                  To, żeby użyć wyrażenia pewnej naszej wspólnej znajomej, nie ulega najmniejszej frekwencji :-).
          • miskidomleka Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 01:38
            sondra napisała:

            > Standardowe pralki "top loader" mają zwykle trzy ustawienia poziomu wody, ale n
            > awet to najniższe zużywa sporo więcej niż pralka ładowana od frontu

            Ale można kupić toploadera high efficiency, ja mam taką, dobiera ilość wody do ilości prania, i bierze jej naprawdę niewiele. I chyba nie niszczy bardziej niż front-loader, bo nie ma takiego tradycyjnego słupa pośrodku, tylko dość gładki bęben, nawet bez takich przegródek przewracających pranie jak w wielu front-loaderach lub w suszarkach.

            Lodówki duże lubię, mam sporą i chętnie miałbym większą, albo chociaż zmniejszył zamrażalnik który zajmuje kupę miejsca a jest pustawy.
      • robin153 Re: Kraj mastodontow 04.07.12, 21:34
        Nasza sąsiadka, która właśnie sprzedała swój townhouse o identycznych gabarytach jak nasz, negocjowała z nabywcą, żeby wziął także (oczywiście za darmo) pozostawiony przez poprzednich właścicieli stary telewizor olbrzymich rozmiarów, stojący w przerobionej na pokój telewizyjny piwnicy. Nabywca okazał się jednak nie taki głupi i uparł się, że telewizor musi odejść. Skończyło się na tym, że sąsiadka wynajęła ekipę, której udało się to monstrum wydłubać z piwnicy, po odkręceniu balustrady na schodach, uszkodzeniu framugi drzwi i zarysowaniu dwóch ścian, które to szkody sąsiadka oczywiście musiała naprędce naprawić przed sfinalizowaniem umowy sprzedaży.

        Jak nie mam specjalnie negatywnych obserwacji w zwiazku z pralkami i lodowkami - tak te olbrzymie telewizory to zupelnioe inny zwierz. Zaryzykowalabym stwierdzenie ze im kto mniej wyksztalcony tym wiekszy TV :) ogladany przez caly dzien.
      • edytkus Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 03:48
        sondra napisała:

        > Nasza sąsiadka, która właśnie sprzedała swój townhouse o identycznych gabarytac
        > h jak nasz, negocjowała z nabywcą, żeby wziął także (oczywiście za darmo) pozos
        > tawiony przez poprzednich właścicieli stary telewizor olbrzymich rozmiarów, sto
        > jący w przerobionej na pokój telewizyjny piwnicy. Nabywca okazał się jednak nie
        > taki głupi i uparł się, że telewizor musi odejść. Skończyło się na tym, że sąs
        > iadka wynajęła ekipę, której udało się to monstrum wydłubać z piwnicy, po odkrę
        > ceniu balustrady na schodach, uszkodzeniu framugi drzwi i zarysowaniu dwóch ści
        > an, które to szkody sąsiadka oczywiście musiała naprędce naprawić przed sfinali
        > zowaniem umowy sprzedaży.

        czy mam rozumiec ze dom wybudowano wokol telewizora? no bo przeciez musial tam jakos byc wniesiony?
      • staua Re: Kraj mastodontow 24.07.12, 16:59
        Ja tez chce wlasnie kupic lodowke ze stalowym wykonczeniem i zastanawiam sie, jak bardzo chcialabym, zeby boczne scianki tez byly stalowe. Zadnych takich lodowek nie widze, poradzisz mi cos? Bo nie mam porownania. Nie pamietam, jaka Wy macie...
    • aniutek Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 02:37
      Pralki- zagadzam się, te tutejsze w porównaniu z dostępnymi w Pl są okropne, piora kiepsko - funkcja prania w 90 C jest zadkoscia, prędkość odwirowywania niełatwo znaleść info.
      Kuchnie - można znaleść fajne elektryczne blaty kuchenne- są świetne w użyciu i zgadzam się, ze 6 palnikow przydaje się szczególnie w dużych rodzinach czy w domu w górach :) gdzie się dużo balanguje.
      Lodówki- ciężka sprawa znaleść coś zgrabnego, ładnego, funkcjonalnego i trwałego, nie mającego monstrualnych rozmiarów. GE jaka mamy w NYC od lat 10 od 8 ma połamane szuflady, nie Udało mi się dokupić nowych, nie ma :( a są g wniane plastikowe naplastikowych szynach chociaz lodówka cała jest jak czołg i stainelss steel....
      LG w górach jest duża, ss, ale już wykończona znacznie lepiej, dobrze zaprojektowane szuflady, polki, wysuwane szklane polki łatwe do umycia, wszystko szczelne, nie przecieka, jeste sealed - widzę znaczna poprawę z lodówka 10 letńia a może to zasługa firmy? Inny europejski projekt?

      Tv duże i płaskie lubię, nie rozumiem jak można z przyjemnością oglądać dobry film na ipadzie czy iPhone? A może to ten brak wykształcenia, Plus słaby wzrok ze starości ;)
      • robin153 Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 03:38
        nie rozumiem jak można z przyjemnością oglądać dobry film na ipadzie czy iPhone

        Te osoby ktore znam z mostrualnymi TV nie ogladaja na tym monstrualnym TV dobrego filmu. Ten monstrualny TV jest wlaczony caly dzien, a na podlodze przed nim raczkuja dzieci.

        rzadko mnie cos wkurza, ale to mnie wkurza.
      • edytkus Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 04:35
        pi
        > ora kiepsko - funkcja prania w 90 C jest zadkoscia


        a co Ty pierzesz w takich temperaturach? Ja przewaznie piore na zimno, nawet meza ubrania uwalane w jakichs smarach, klejach i olejach. Jedyne co mi w praniu nie schodzi to w zasadzie tylko farby akrylowe. Cala reszta pierze sie dobrze, na pewno wiecej zalezy nie tyle od pralki co od srodkow odplamiajaco-pioracych.

        Moja pralka Samsung w momencie kupowania miala lepsze parametry i wiecej opcji niz pralki Samsung w PL. Przy czym dobra pralke mozna tu kupic za 1-2 tygodniowki. Dlatego wiele osob wybiera tanie top loaders, po co maja placic ponad tysiac gdy moga miec pralke za mniej niz polowe tego?

        Kuchenki indukcyjne sa fajne do czasu gdy okaze sie ze w domu nie ma pradu, zimą, kurcze, nawet herbaty nie da sie przyrzadzic ;) Nie mowiac juz ze gaz jest polowe tanszy i nie dostarczany w butlach ;) Nie wiem czy wiecie ale europejskie kuchenki gazowe emituja 2.5 raza wiecej dwutlenku wegla niz amerykanskie (takie przepisy).
        • edytkus Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 08:16
          edytkus napisała:

          >Nie wiem czy wiecie ale europejskie
          > kuchenki gazowe emituja 2.5 raza wiecej dwutlenku wegla niz amerykanskie (taki
          > e przepisy).


          sorry, tlenku wegla
        • miskidomleka Re: Kraj mastodontow 05.07.12, 23:55
          edytkus napisała:

          > pi
          > > ora kiepsko - funkcja prania w 90 C jest zadkoscia
          >
          >
          > a co Ty pierzesz w takich temperaturach?

          No właśnie, OIP amerykański standard prania "hot" nawet nie osiąga temperatury nie tylko 90 ale nawet 60 stopni, a i tak wszystko sie spiera.
          • myelegans Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 01:19
            W zyciu nie pralam niczego w 90C. Z czystej ciekawosci, co sie w takich temperaturach pierze i po co? Ciezko zabrudzone, zaplamione, zawszone? Serio, nigdy nie piore w takich temp i parchow nie dostajemy.
            Sterylizacja i tak nie wyjdzie, zreszta na blok operacyjny moje pranie nie idzie, po wyciagnieciu z pralki, po suszarce i pierwszym kontakcie z rekami sterylnosc szlag trafia, pasozytow nie posiadamy. Mnie to zycie ulatwia: 3 poziomy wody i temp zimna, ciepla, goraca. Styknie. Nie mam ani front loader, ani flat screen. Lodowke lubie duza, bo mamy srednio 3 galony mleka, pojemnik z woda itd. Wzornictwo mi lata, bo specjalnie trendi nie jestem, ma byc praktyczne i spelniac funkcje. Nie zaplacilabym tzw. Europejskich cen za poczucie estetyki i blednie pojeta ekologie.
            • edytkus Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 01:37
              myelegans napisała:

              > W zyciu nie pralam niczego w 90C. Z czystej ciekawosci, co sie w takich tempera
              > turach pierze i po co?

              niedawno zdarzylo mi sie wyjac z pralki biale ubrania zafarbowane na rozowo. Uratowalo je gotowanie we wrzacej wodzie z dodatkiem Rit Color Remover - polecam, wszystko sie wybielilo!, ktory nie nadaje sie do uzytku w wodooszczednej pralce. To byl jedyny raz gdy uzylam do prania temp. nawet wyzszej niz ww 90 stopni :O Ale duzy garnek (zapelniany z siedem razy) i drewniana lyzka chyba sie nie licza?

              > bledn
              > ie pojeta ekologie.

              no wlasnie, mnie zastanawia dlaczego np. drewniana podloga jest ekologiczna? przeciez scieto na nia niejedno drzewo
              • aniutek Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 02:25
                Ooooo
                Czasem sobie lubie wygotowac białe rzeczy ot co :)
                • myelegans Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 02:39
                  Wystarczy bleach dodac i wybieli i przy okazji odkazi
                  • aniutek Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 03:16
                    Nie, nie wystarczy, mowimy o rożnych odcieniach białości ;)
              • aniutek Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 02:40
                edytkus napisała:

                > myelegans napisała:
                >
                > > W zyciu nie pralam niczego w 90C. Z czystej ciekawosci, co sie w takich t
                > empera
                > > turach pierze i po co?
                >
                > niedawno zdarzylo mi sie wyjac z pralki biale ubrania zafarbowane na rozowo. Ur
                > atowalo je gotowanie we wrzacej wodzie z dodatkiem Rit Color Remover - polecam,
                > wszystko sie wybielilo!, ktory nie nadaje sie do uzytku w wodooszczednej pralc
                > e. To byl jedyny raz gdy uzylam do prania temp. nawet wyzszej niz ww 90 stopni
                > :O Ale duzy garnek (zapelniany z siedem razy) i drewniana lyzka chyba sie nie l
                > icza?
                >

                Zdarzyło mi się gotować wielkie pranie ubrane wraz z długopisem ......


                > no wlasnie, mnie zastanawia dlaczego np. drewniana podloga jest ekologiczna? pr
                > zeciez scieto na nia niejedno drzewo

                Dlatego, ze podłoga pcv i inne tego typu są plastikowe, non bio degradable, śmierdzi chemia, jest mniej trwała, nie można jej np cyklinowac.

                Ktoś pisał tu o estetyce, no cóż jak mawiał poeta " są gusta i gusteczka, jednemu podoba się matka, drugiemu córeczka"
                Ja wole mieć mniej ale wysokiej jakości, lubię rownież otaczac się rzeczami pięknymi, ale patrz jw.
                • edytkus Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 07:24
                  aniutek napisała:


                  > Dlatego, ze podłoga pcv i inne tego typu są plastikowe, non bio degradable, śm
                  > ierdzi chemia, jest mniej trwała, nie można jej np cyklinowac.


                  www.biophage.com/logging-and-forest-ecology.html
                  www.ecologyactioncenter.org/sustainable-living/eco-furniture.shtml
                  drewno tez musi byc zabezpieczone chemikaliami przed gniciem i innymi zniszczeniami. Jest klejone, impregnowane, malowane, lakierowane etc. etc. Pily, maszyny do scinania, przewozu, obrobki zuzywaja energie, produkuja spaliny.

                  Bambusowa i z korka owszem, sa ekologiczne, ale zwykla drewniana raczej nie za bardzo.
                  • klaudona Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 13:55
                    Drewniana podloga dobrze dobrze utrzymana wytrzyma 100 lat wiecej. Raz na jakis czas trzeba ja przeszlifowac i polakierowac. Lakier gdy juz wyschnie nie smierdzi i nie truje. Plytki pcv, laminowane podlogi itp trzyba raz na kilka lat wymieniac czym zanieczyszcza sie srodowisko.
                    • edytkus Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 17:26
                      klaudona napisała:

                      > Plytki pcv, laminowane podlogi itp trzyba raz na kilka lat wym
                      > ieniac

                      nie u mojej tesciowej :O
                      • klaudona Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 21:15
                        Dziury mozna tez zakleic srebrna tasma. Widzialam takie wynalazki w pewnym mieszkaniu.
            • sondra Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 06:30
              myelegans napisała:

              > Nie zaplacilabym tzw. Europejskich cen za poczucie estetyki i bledn
              > ie pojeta ekologie.

              Dlaczego "błędnie pojętą"? Wiele amerykańskich urządzeń, jak np. tradycyjne pralki top-loader (nie HE, które są tutaj dość nowym wynalazkiem) zużywa więcej wody i energii niż odpowiednie europejskie urządzenia. To jest obiektywny fakt.

              Jeżdżenie Toyotą Sequoią zamiast Priusem też niektórym ułatwia życie :-).
        • aniutek Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 02:27
          Nie piore bo nie mam, ale chętnie bym potraktowała 90 stopniami białe ręczniki czy pościel
          • myelegans Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 02:42
            Kupuje kolorowe, ja nawet prania nie segreguje, wszystko razem wsypuje
            • aniutek Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 03:21
              Jak juz napisalam
              " jak mawiał poeta " są gusta i gusteczka, jednemu podoba się matka, drugiemu córeczka"
              Ja wole mieć mniej ale wysokiej jakości, lubię rownież otaczac się rzeczami pięknymi, ale patrz jw. "
              • edytkus Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 05:03
                Aniutek, moze sprobuj prac z proszkiem RIT white wash: stain remover and whitener for non-bleachable whites.

                Wg informacji z internetu obecne na rynku detergenty wymagaja max 150 stopni F.
              • robin153 Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 14:03
                Ja wole mieć mniej ale wysokiej jakości, lubię rownież otaczac się rzeczami pięknymi
                To jest wg mnie bardzo ekologiczne podejscie:)

                noteasytobegreen.wordpress.com/2010/08/12/100-personal-items-minimalism-environmentalism/
                • myelegans OT 06.07.12, 19:16
                  Ludzie zabieraja sie za ekologie od cytopyge strony zazwyczaj, bo najczesciej sensu ekonomicznego jest w tym niewiele, wiec tylko racjonalizuja sobie ekologiczne rozwiazanie dla lepszego samopoczucia. np., kupujac samochod hybryde, bo zuzywa mniej benzyny, ale kosztuje 2X wiecej niz niehybryda. Za druga polowe mozna duzo tej benzyny kupic, koszta sie i tak nie zamortyzuja, bo bateria w tej hybrydzie padnie duzo wczesniej niz zacznie sie zwracac oplacalnosc hybrydy. Dlatego dopoki hybrydy, albo elektryczne nie beda kosztowaly tyle ile obenie sredniej klasy benzyniaki, dopoty beda je kupowali tylko trendy upper class.

                  Podobnie z wieloma innymi "green solutions". Dopoki tradycyjne pralki, lodowki, (dodaj wlasne) beda kosztowaly duzo mniej niz te tzw. energoszczedne i ekologiczne, dopoty ludzie beda te tansze kupowali, bo ma to dla nich ekonomiczny sens.
                  To nie wina Amerykanow, tylko tego, ze energia tutaj jest po prostu wciaz bardzo tania, gdyby byla tak droga jak w Europie, rozwiazania europejskie zaraz by sie znalazly.

                  Sorry za off-top, ale kraj mastodontow powstal z jakiegos powodu i powod pieniadza jest zawsze najmocniejszym argumentem, nie estetyka (zmieniajaca sie tak raz na 10 lat, obecnie stylistyka AGD lata 60 jest na topie) , ani ekologia.
                  • katlia Re: OT 06.07.12, 20:15
                    Cos w tym jest. Znajomi ktorzy zyja w Washington DC przez 10 lat mieli tylko jeden samochod. Zylo im sie z tym zupelnie dobrze, ograniczali jezdzenie samochodem bo czasami po prostu musieli. W koncu kupili drugi samochod - hybyrda. Bo chcieli popierac technologie - tak, oni sa upper class, nie trendy, ale bardzo 'zieleni'. Rok potem Grzesiek sam przyznal, ze jezdza wiecej samochodem bo moga. Zabraknie czegos w domu, zona ma stary samochod, to on wskakuje do hybryda i jedzie do sklepu bo dlaczego nie? Przedtem ich syn jezdzil metrem do kolegow, ale z drugim samochodem to nagle metro wydawalo sie mniej atrakcyjne bo trzeba dojsc do przystanku, a jezeli chlopach ma wrocic wieczorem to juz nie tak bezpiecznie... e tam, podwioze syna i potem odbiore. I siup do samochodu. A przedtem to jak czegos nie mial pod reka, to... too bad. Albo syn po prostu nie jechal do kolegi, i tez bylo OK. Grzesiek przyznal sie ze powod byl ekologiczny, ale rezultat juz nie tak bardzo.
                  • sondra Re: OT 06.07.12, 21:11
                    myelegans napisała:

                    > Ludzie zabieraja sie za ekologie od cytopyge strony zazwyczaj, bo najczesciej s
                    > ensu ekonomicznego jest w tym niewiele, wiec tylko racjonalizuja sobie ekologic
                    > zne rozwiazanie dla lepszego samopoczucia. np., kupujac samochod hybryde,

                    Mieszasz w tym wywodzie ekologię z opłacalnością. Jest oczywiste, że coś jest opłacalne dla konsumenta, nie znaczy jeszcze, że jest korzystne dla środowiska i vice versa, ale Ty najwyraźniej zakładasz, że jeśli nie zaoszczędzi się szybko pieniędzy, to "zabieranie się za ekologię" nie ma sensu. Tymczasem konsumentem mogą powodować także inne motywacje niż tylko chęć doraźnego zaoszczędzenia, np. poczucie odpowiedzialności za środowisko.

                    > bo zu
                    > zywa mniej benzyny, ale kosztuje 2X wiecej niz niehybryda.

                    Nieprawda. Ceny hybrydowych samochodów różnią się od cen odpowiednich niehybrydowych modeli o kilka tysięcy, co wynosi od kilku do kilkunastu procent ceny samochodu. 

                    > koszta sie i tak nie zamortyzuja, bo bateria w tej hy
                    > brydzie padnie duzo wczesniej niz zacznie sie zwracac oplacalnosc hybrydy.

                    Czy dysponujesz jakimiś realnymi danymi na ten temat, czy to kolejne twierdzenie z cytopyge wyciągnięte?

                    Po jakim czasie wydatek na hybrydę się "zwróci" to oczywiście zależy od aktualnej ceny benzyny i od rocznego przebiegu. W moim mieście znakomita większość taksówek to hybrydy (Camry) i podejrzewam, że zwraca im się to w pierwszym roku. Indywidualnym konsumentom kupno hybrydowego pojazdu dawało do niedawna prawo do sporego kredytu podatkowego. Poza tym w niektórych lokalizacjach są ułatwienia dla posiadaczy hybrydowych i elektrycznych samochodów (np. specjalne miejsca do parkowania, co też przekłada się na finansową oszczędność).

                    Ekonomika i wpływ na środowisko samochodów benzynowych vs. hybrydowych to jest skomplikowany temat. Sama produkcja akumulatorów do hybryd jest bardzo szkodliwa dla środowiska, ich trwałość, a także faktyczne zużycie paliwa przez hybrydy są przedmiotem sporów. Ale sposób, w jaki Ty tę sprawę podsumowałaś, nijak się nie ma do rzeczywistości.

                    > To nie wina Amerykanow, tylko tego, ze energia tutaj jest po prostu wciaz bardz
                    > o tania, gdyby byla tak droga jak w Europie, rozwiazania europejskie zaraz by s
                    > ie znalazly.

                    Po pierwsze, energia jest dużo droższa niż nam się wydaje, jeśli doliczymy np. koszty zbrojeń na nikomu niepotrzebne wojny w Zatoce Perskiej. Po drugie, energię można dużo bardziej opodatkować (jak to się robi w Europie). Więc tak, to w dużej mierze "wina" Amerykanów, bo wszelkie ograniczenia dostępu do taniej energii (= marnotrawstwa) są trudnym problemem politycznym.
                    • edytkus Re: OT 06.07.12, 21:22
                      sondra napisała:


                      > Mieszasz w tym wywodzie ekologię z opłacalnością. Jest oczywiste, że coś jest o
                      > płacalne dla konsumenta, nie znaczy jeszcze, że jest korzystne dla środowiska i
                      > vice versa, ale Ty najwyraźniej zakładasz, że jeśli nie zaoszczędzi się szybko
                      > pieniędzy, to "zabieranie się za ekologię" nie ma sensu.

                      alez ona niczego nie zakladala, napisala jak jest w rzeczywistosci, jakie jest podejscie przecietnego konsumenta.



                      > Po jakim czasie wydatek na hybrydę się "zwróci" to oczywiście zależy od aktualn
                      > ej ceny benzyny i od rocznego przebiegu.

                      kupowanie hubrydy nie ma sensu gdy dojezdza sie do pracy godzine autostrada, a tak ma sporo moich znajomych
                      • sondra Re: OT 06.07.12, 21:28
                        edytkus napisała:

                        > alez ona niczego nie zakladala, napisala jak jest w rzeczywistosci, jakie jest
                        > podejscie przecietnego konsumenta.

                        Myelegans napisała:

                        Ludzie zabieraja sie za ekologie od cytopyge strony zazwyczaj, bo najczesciej sensu ekonomicznego jest w tym niewiele

                        To nie jest omówienie opinii przeciętnego konsumenta, tylko jej własna konkluzja, że jeśli coś nie ma sensu ekonomicznego, to jest ekologią "od d..y strony".
                        • myelegans Re: OT 06.07.12, 23:33
                          To moze tak, dopoki bedzie tani sprzet, tanie samochody nawet te zrace paliwo, czy energie dopoty ludzie beda to kupowali, bo jest.... tansze. Gdyby benzyna nagle zaczela kosztowac 10/galon, to zostalibysmy Europa bardzo szybko. Energia w tym kraju jest tania i zuzywamy jej 25% w skali swiatowej.
                          90% spoleczenstwa kupuje mastodonty bo tansze, nikt o energo- i wodooszczednosc sie nie martwi
                          a reszta kupuje ze: snobizmu, pseudoekologii, albo zeby sobie samopoczucie i image poprawic pt "zmiejszam swoj carbon print, jestem swiadomy i postepowy."
                          Ci sami ludzie oblatuja swiat, bo "uwielbiaja podroze" zuzywajac jet fuel, ktorego nigdy tymi pralkami energooszczednymi nie zbilansuja, a swoj carbon print mnoza wielokrotnie w porownaniu do tych co nie podrozuja i mastodonty maja.
                          A podroze samolotowe sa powszechne, bo ... bilety lotnicze sa stosunkowo tanie, a latanie nie jest jakims luksusem.
                          • sondra Re: OT 07.07.12, 00:06
                            myelegans napisała:

                            > To moze tak, dopoki bedzie tani sprzet, tanie samochody nawet te zrace paliwo,
                            > czy energie dopoty ludzie beda to kupowali, bo jest.... tansze. Gdyby benzyna n
                            > agle zaczela kosztowac 10/galon, to zostalibysmy Europa bardzo szybko. Energia
                            > w tym kraju jest tania i zuzywamy jej 25% w skali swiatowej.
                            > 90% spoleczenstwa kupuje mastodonty bo tansze, nikt o energo- i wodooszczednosc
                            > sie nie martwi

                            OK, ja się z tym zgadzam, natomiast bulwersuje mnie, dlaczego nazywasz  używanie hybrydowych samochodów albo energiooszczędnych pralek "pseudoekologią". Te urządzenia realnie zmniejszają nasz carbon footprint, niezależnie od tego, czy były kupione ze snobizmu i czy właściciel podróżuje odrzutowcami czy nie. Oskarżasz ludzi ekologicznie nastawionych o racjonalizowanie swoich wyborów dla lepszego samopoczucia, a trochę wychodzi na to, że sama dorabiasz analogiczną filozofię a rebours do faktu, że masz niewydajną pralkę :-).

                            Twierdzenie, że Hondy Insight albo Priusy kupuje tylko upper class jest totalnie z księżyca. Zresztą nawet gdyby tak było, nie byłoby nic w tym złego. Zawsze nowinki technologiczne są najpierw skierowane do zamożniejszej części społeczeństwa, a w miarę rozwoju technologia tanieje i staje się dostępna dla wszystkich.
                            • myelegans Re: OT 07.07.12, 01:05
                              Mozesz sie bulwersowac do upojenia, nic mi do tego. Tylko okropna hipokryzja jest posiadanie ekologicznych hybryd, energo i wodo-oszczednych pralek z jednej strony, a z drugiej latanie po calym swiecie, klimatyzowanie 3000m2 domu, zraszanie trawnikow, i korzystanie z pol golfowych, na ktorych utrzymanie zuzywane sa bog wie jakie hektolitry wody.
                              Tak troche jak Al Gore producent filmow, ekolog cala geba, mieszkajacy z zona w domiszczu, w ktorym mala wioske afrykanska moglby pomiescic za frakcje tego, co zuzywal na utrzymanie molocha, ale Oskara zdobyl, a ja na niego nawet glosowalam.
                              Sama to robie, ale otwarcie mowie, ze nie jestem ekologicznie trendy i swoj podamiarowy carbon footprint zostawiam, bo dla mnie to ma sens ekonomiczny i praktyczny.

                              PS. pralke i suszarke mam 12 letnia z odzysku (zaplacilam stowe za zestaw), z 3 ustawieniami i bede jej uzywala dopoki nie padnie, bo ma to dla MNIE sens, nie dorabiajac ideologii. Podobnie kupuje samochody z odzysku, bo to ma ekonomiczny sens, i nigdy nowego samochodu nie kupie, zwlaszcza hybrydy, ktora mi 17-20 lat nie przejezdzi bo nie jest tak skonstruowana, bo samochody tez zajezdzam do smierci junkyardowej. Robilam rachunki z olowkiem w reku i nijak sie nie kalkuluje, i pewnie niejedni tak samo robia.

                              Mamy wieksze ryby do upieczenia na ziemi niz energo i wodooszczedne pralki, ktore uzywa Smith i na dodatek lechtaja jego poczucie estetyki, i jak temu Smithowi poprawia tododatkowo samopoczucie, to "more power to him", bedzie mniej chorowal :D
                              • sondra Re: OT 07.07.12, 01:54
                                myelegans napisała:

                                > Mozesz sie bulwersowac do upojenia, nic mi do tego. Tylko okropna hipokryzja je
                                > st posiadanie ekologicznych hybryd, energo i wodo-oszczednych pralek z jednej s
                                > trony, a z drugiej latanie po calym swiecie, klimatyzowanie 3000m2 domu, zrasza
                                > nie trawnikow, i korzystanie z pol golfowych, na ktorych utrzymanie zuzywane s
                                > a bog wie jakie hektolitry wody.

                                Strasznie emocjonalnie do tego podchodzisz, powiało walką klasową :-), ale wbrew Twoim wyobrażeniom nie każdy właściciel hybrydy ma dom o powierzchni 3000 m kw. i gra w golfa :-).

                                Moim zdaniem lepiej robić trochę, w miarę swoich możliwości finansowych i życiowych, niż nic. A już zupełnie bez sensu jest budowanie "straw men" czyli przedstawianie wszelkich osób, które starają się zmniejszyć swój carbon footprint jako bandy egocentrycznych snobów i hipokrytów.
                                • myelegans Re: OT 07.07.12, 02:37
                                  Cynicznie, nie emocjonalnie :P ja sie nie bulwersuje i jestem jednym w wielu hipokrytow i z reka na sercu sie przyznaje.
                                  Dla zaspokojenia sumienia daje na Sierra Club i inne ekologiczne inicjatywy i dalej piore w tej swojej nieenergo i niewodooszczednej 12+ letniej pralce i jezdze z napedem na 4 kola i na Smart cart, ani innego Fiata jak to w Cambridge i Sommerville bardzo modne sie nie przesiade, bo mi sie po prostu nie kalkuluje. Dziecku na studia i wlasna starosc odkladam.
                                  Jak benzyna pojdzie mocno do gory, przesiade sie na transport publiczny, albo rower, ale zmusi mnie do tego tylko ekonomia, nie ideologia.

                                  O, mamy jeden samochod na rodzine. Kompensuje za brak energowodooszczednej pralki i lodowki rozmiarow pudelka do butow?
                                  • asia.asz Re: OT 07.07.12, 02:51
                                    nie wiedzialam ze jestes z okolic bostonu, tzn swita mi ze z usa piszesz (z emamy),
                                    z ciekawosci zapytam: a skad dokladnie?
                                  • robin153 Re: OT 07.07.12, 05:28
                                    O, mamy jeden samochod na rodzine. Kompensuje za brak energowodooszczednej pralki i lodowki rozmiarow pudelka do butow?

                                    Mysle ze tak :) My niestety mamy trzy samochody na trzy dorosle osoby, i boleje nad tym ale ani czasowo and finansowo mi sie nie oplaca przerzucic na autobus i metro.
                  • staua Re: OT 06.07.12, 22:52
                    myelegans napisała:

                    > dopoty beda je kupowali tylko trendy upper class.

                    He, he.

                    Life goes on long after the thrill of living is gone
            • nanuk24 Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 02:19
              ja jednak wole z pralki wyciagac biale bluzki, a nie posarzale.
    • asia.asz Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 23:04
      mamy lodowke na pewno wieksza niz ta w europie ale nie jest jakas wielka
      a ja od jakiegos czasu stwierdzam ze chcialabym miec ze 2x taka;)
      bo jak zrobie zakupy na tydzien to jest zapelniona i zeby cos wiecej wepchnac musze kombinowac i przesuwac, zakupy ze sklepu polskiego mroze, podobnie pieczywo i swieze ryby, ostatnio lod doszedl, lody, warzywa mroze zeby co jakis czas miec do zupy i zamrazalnik pelen
      tak jest ze jak sie robi zakupy raz na jakis czas to trzeba miec gdzie je przechowywac, a warzywniaka pod nosem brak, chleb jest pod nosem ale tego nie jadamy wiec kupuje wszystko raz na jakis czas przy okazji przejazdu, wyjazdu po ta rzecz
      co do pralek to sie nie wypowiem, bo zaraz sie okaze ze za tanie plyny kupuje;)
      a ja wprost przeciwnie, nie moge sobie pozwolic na powtarzanie prania (place po 2 dol za jedno) wiec nie bede eksperymentowac z proszkami, mam tide, gain, mam wywabiacz plam itp itd
      a nadal nie cierpie tych pralek, pranie w nich mnie nie cieszy a efekt nie satysfakcjonnuje...
      nie wiem, to przeciez nie powinno byc nic trudnego, wsypuje proszek/wlewam plyn, wrzucam ubrania i powinno sie ladnie uprac, w polsce, portugalii to dzialalo, w usa te same czynnosci a efekt inny, gorszy...
      doszlam do jakiegos tam efektu w miare ok, uzywam juz mniej proszku (tzn w granicach podanych na opakowaniu) i uzywam plynu do plukania z zapachem i jakos idzie, ale nadal biel nie taka jak powinna byc, dodalam kiedyc bleach to mi smierdzialo po praniu, moze za malo inteligentna jestem do prania w usa, nie wiem;)
      co do wielosci tv to rozumiem to ze chce sie ogladac na wielkim ekranie, my tez czasem mowimy sobie jak fajnie by bylo obejrzec film na takim ekranie, ale nam sie nie oplaca kupowac, jak ogladamy razem 1-2 na miesiac, a tv nie mamy (nigdy nie mielismy)
      jak ktos oglada czesciej to pewnie chce miec jak najwiekszy i niech mu sie dobrze oglada, byleby nie mial go wlaczonego 24/dobe przy dzieciach jak to robin pisala, ale to w sumie od wielkosci nie zalezy, bo szkodzi czy jest to wielki monitor czy maly...
      • edytkus Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 23:24
        asia.asz napisała:

        >
        > doszlam do jakiegos tam efektu w miare ok, uzywam juz mniej proszku (tzn w gran
        > icach podanych na opakowaniu) i uzywam plynu do plukania z zapachem i jakos idz
        > ie, ale nadal biel nie taka jak powinna byc, dodalam kiedyc bleach to mi smierd
        > zialo po praniu, moze za malo inteligentna jestem do prania w usa, nie wiem;)

        ja do prania bleach nie uzywam w ogole, jedynie do sprzatania. Moze jakosc wody jest nieodpowiednia? Probowalas innej pralki w innej pralni?
        • asia.asz Re: Kraj mastodontow 06.07.12, 23:34
          nie, jakos tak zawsze wolalam pralnie w swoim budynku niz takim gdzie kazdy z ulicy moze wyprac, ale moze sie przemoge i poprobuje w innych pralniach, tylko wiesz, wkurzajace byloby jakie jezdzenie z praniem gdzies dalej zeby miec fajnie wyprane ubrania zamiast wstawic u siebie.... z dwojka dzieciakow i mezem ciagle pracujacym tych pralek troche jest i piore na zmiane biale i ciemne (tzn raz jedne a za kilka dni nastepne) wiec tych wypraw byloby sporo

          ps. co to znaczy niedopowiednia woda. bo wode ostatnio dostalismy jakies pismo z urzedu miasta o jakosci naszej kranowki i niby ma byc ok (podane bylo skad ja biora, ile razy w ciagu roku bylo cos nie tak, ludzie tu pija kranowke, wiec czemu mialaby byc zla do prania)?
          • sondra Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 00:28
            Woda teoretycznie może nadawać się do picia, bo nie zawiera powyżej normy mikroorganizmów ani ciężkich metali, a jednocześnie być dość twarda, co przeszkadza w praniu. Ale ja uważam, że woda w Cambridge jest właśnie bardzo miękka, a wy korzystacie chyba z tego samego zbiornika (?).

            Wybielacz z chlorem jest "tricky" w użyciu; jeśli się przedobrzy, to ubrania mogą źle pachnieć, a nawet zżółknąć, ale czy próbowałaś bezchlorowy, np. Oxi Clean? (pewnie też jest nieekologiczny...)
            • asia.asz Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 01:26
              > Wybielacz z chlorem jest "tricky" w użyciu; jeśli się przedobrzy, to ubrania mo
              > gą źle pachnieć, a nawet zżółknąć,

              jesli uzywam czegos pierwszy raz zawsze robie jak kaze instrukcja:) wiec pewnie chodzi o rodzaj wybielacza, niz o ilosc
              sprobuje tego oxi, dzieki:)


              ps. cambridge ma inne zrodlo wody niz reszta miast, nasze idzie z Quabbin i Wachusett Reservoirs in Central Massachusetts, cambridge ma z reservoirs at Fresh Pond, Stony Brook in Weston and Waltham,
              • sondra Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 01:43
                asia.asz napisała:

                > cambridge ma z reservoirs at Fresh
                > Pond, Stony Brook in Weston and Waltham,

                Ja wiem, że my korzystamy z Fresh Pond, myślałam, że Wy też, bo to przecież tuż obok. Fresh Pond ma nawet jakiś rezerwowy zbiornik na terenie samego Belmont.

                Moim zdaniem nasza woda bywa za miękka; kiedy się myje włosy, to trudno spłukać pianę. I tak źle i tak niedobrze :-).
                • asia.asz Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 01:57
                  no wlasnie nie, tez sie zdziwilismy ze tymi rurami ciagna wode tyle kilometrow... od zbiornika Quabbin to z 60-80 km (na oko patrzac na mape)

                  nasza raczej tez miekka, mamy czajnik elektryczny, nic sie nie osadza (pamietam z pl jak to bylo z taka woda ze studni swojej/ale z kranu/ jak sie osadzalo w czajniku)
          • sondra Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 00:35
            Co do telewizora, to nowoczesny HDTV, zwłaszcza podświetlany LED, to jest zdecydowanie inna jakość i nie dziwię się nikomu, że to kupuje (no, może trochę dziwię się mojemu staremu, bo on kupił, chociaż nie ogląda telewizji). Ale telewizor sąsiadki z mojej opowieści to był taki staroświecki odbiornik z tubą (CRT), tyle że monstrualnych rozmiarów. Na takim telewizorze im większy ekran, tym gorszy był obraz, zwłaszcza z bliska (a ten stał w dość małym pomieszczeniu). Moim zdaniem zadziałał tu typowy efekt "większe jest lepsze, stać mnie, więc kupuję".
    • nanuk24 Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 02:17
      A ja chcialam wtracic, ze kuchnie to sa prosektoria i nie ma sie co oburzac. Wprawdzie ludzi w lodowie nie trzymamy, ale zwierzatka i owszem, nawet im czasem flaki wyprowamy. Prosektorium - tez mi obelga:-D
      Mam wielka lodowe(zapchana po brzegi) i - o jezusickukochany - zamrazarke mam w piwnicy, tez raczej zaladowana, bo prosze ja ciebie, jak na dzikusa z Polski wypuszczonego w swiat przystalo, wpadlam do amerykanskiego molocha i nie wiedzialam, co z lodowek wyciagac! No to nabralam lodow i gdzies to trzeba trzymac. No ale zeby podtrzymac polska tradycje, na piwo tez miejsce musialo sie znalesc, wiec wstawilismy lodowke do garazu, za to samochod poza garazem, bo mi sie do niego nie zmiesci. Pralki wielkiej nie mamy, ale juz zaluje, ze mi sie koldra king size nie zmiesci.

      • robin153 Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 05:08
        Ha?
        A tobie nanuk24 co sie stalo?
        • fogito Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 09:42
          A propos pralek, to po każdym pobycie w Stanach i praniu w owej pralce od góry wszystkie nasze rzeczy są szare a nie białe. I dopiero po powrocie wyprane w nowocześniejszej europejskiej pralce wracają do swojego białego koloru.
          W Stanach wszystko musi być większe, bo ludzie są więksi ;) Kraj olbrzymów w olbrzymich samochodach z olbrzymimi lodówkami. Tylko domy wydają się być mniejsze chyba na zasadzie paradoksu ;)
          • robin153 Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 13:53
            A ja z kolei mam odwrotne wrazenie - po praniu w pralce mojej mamy w PL moje rzeczy sa jakies niedoprane. Czy to jest kwestia moze bardziej proszkow czy faktycznie pralki? ( I musze sie przyznac ze nigdy jeszcze tyle sie nie narozmawialam na temat pralek i prania :):):)

            • edytkus Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 15:06
              IMO to jest kwestia wody. U mojej Mamy w PL absolutnie nie wolno prac zadnych bialych rzeczy - potem nadaja sie tylko do wyrzucenia. Moja siostra ilekroc leci w odwiedziny pierze u rodziny meza na drugim koncu kraju albo przywozi nieprane. Tak bylo juz nawet kilkanascie lat temu gdy jeszcze sama w PL mieszkalam i ktos przyjezdzal w gosci.

              www.howtocleanstuff.net/how-to-wash-whites-in-high-iron-water/
          • edytkus Re: Kraj mastodontow 10.07.12, 21:05
            fogito napisała:

            > A propos pralek, to po każdym pobycie w Stanach i praniu w owej pralce od góry
            > wszystkie nasze rzeczy są szare a nie białe. I dopiero po powrocie wyprane w no
            > wocześniejszej europejskiej pralce wracają do swojego białego koloru.

            no ale dlaczego nie wymienicie pralki na lepsza? Zreszta nie wiem czy to pomoze jesli z woda cos jest nie tak. U zrodla moze byc OK ale po drodze do pralki moga sie z nia dziac rozne rzeczy. Gdy wynajmowalam mieszkanie u mojej tesciowej zdarzylo sie ze przez jakis czas goraca woda w lazience okropnie smierdziala, tesciowa wymienila bojler na nowy i problem minal. Jakosc rur, ich szczelnosc tez nie sa przeciez bez znaczenia. Niedawno czytalam (na forum polskim) o niebieskiej wodzie w kranach, poszukalam w internecie, okazuje sie ze niedaleko glownej rury musi przebiegac prad w wyniku czego zachodzil proces elektrolizy.



            > Tylko domy wydają się być mniejsz
            > e chyba na zasadzie paradoksu ;)

            znamienne ze pisze to osoba z kraju w ktorym przecietne mieszkanie to 40-50m2 przy czym 25% mieszkancow nie stac nawet na tyle. Przecietny dom w PL to 100-140m2 podczas gdy przecietny dom w USA to 2300 sq feet czyli ok. 213.6 m2 (home ownership in the U.S. in 2009 - 67.4%, 6% owns two; tylko w Hiszpanii, Wloszech i Irlandii jest wiecej wlascicieli)


            www.apartmenttherapy.com/average-home-sizes-around-the-151738
            Meanwhile, new home size in the US is decidedly extravagant compared to that in other countries. A survey and data comparison conducted by the (now-defunct, unfortunately) British Commission on Architecture and the Built Environment found the size of an average new American home built in the 2000s to be approximately twice as large in floor space as one in Spain or France, and nearly three times as large as the average in the UK.

            Dzisiaj paradoksem jest raczej to ze im wiekszy dom tym mniej ludzi go zamieszkuje.

            PS. W NYC jest zakaz budowy mieszkan ponizej 40 m2.
            • edytais Re: Kraj mastodontow 16.07.12, 09:16
              beatamc, wyjelas me slowa z ust...
              Lodowki mielismy mniejsze w PL, ale za to cala piwnica byla pelna wekow, ktore wymagaja chlodniejszych temperatur. Byla beczka ogorkow i kapusty kiszonej, kilka skrzyn ziemniakow, jablek, marchewki itp itd... Mi kilka lodowek trzebaby kupic, zeby miec gdzie przechowywac to co w PL mielismy w piwnicy!
              Poza tym czasy sie chyba zmienily jesli chodzi o czestotliwosc zakupow, wielkosc sklepow, i czas tych kupujacych. Za czasow mini lodowek, mniej kobiet pracowalo a zakupy swieze byly robione czesciej w malych ilosciach, ha, nawet mleko bylo dowozone pod drzwi w butelkach w USA. Teraz wiecej kobiet pracuje do ciemnej nocy, wiec na zakupy co 2 dzien nie ma czasu. Kupuje sie rzadziej, no wiec i lodowki musza sie powiekszyc.
              Ja sie ciesze, ze tu sa takie wielkie lodowki, bo nie wiem gdzie ja bym wsadzila swoje domowe ogorki, ktore kisze nie tylko bo zdrowsze ale tez bo kocham ogorki bez octu, a takich ja w Arkansas nie znajde (w NYC moze latwiej) :) Szkoda, ze piwnicy nie mamy, bo mamy 2 lodowki i malo! Jedna zamrazalka sluzy jako nastepna lodowka a w niej wino domowej roboty meza, bo ... piwnicy nie mamy! W domu winkowi za cieplo a 50 butelek ma czekac pare lat zanim zaczniemy pic.... Zamrazalka z winkiem w garazu, a temp w garazu ostatnio nieciekawa. W AR mamy 3 miesiace temperatur powyzej 100F w lecie, wiec bez lodowek monstrualnej wielkosci sie nie da. Planujemy wykopac tzw root cellar czyli piwnice, ale nie pod domem, wiec bedziemy bardziej eko. Moze to nie ekologiczne tyle wina robic :( no i ogorki i kapuste kiszona.... Przynajmniej ja odrobine kompensuje, bo sama hoduje i niczym chemicznym nie pryskam, no i transport jest tani: nozny 10 metrow od domu.
    • beatamc Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 15:38
      mnie juz kolumbryny nie dziwia. Po tylu latach tutaj zaczelam proces przeskalowywania.
      Zreszta po pojawieniu sie w Polsce supermarktow przyjdzie i czas na puchniecie lodowek.

      O przypomnialo mi sie cos. MOze lodowki byly male w Polsce, ale wiekszosc ludzi , ktorych znalam (nie mieszkajacych w bloku) miala w piwnicach zamrazarki. Wiec objetosciowo wychodzilo, ze w polandzie lodowki+zamrazarki+ spizarnie+piwnice z przetworami zajmowaly zdecydowanie wiecej miejsca niz tutaj :)
      • myelegans Re: Kraj mastodontow 07.07.12, 15:52
        Moi rodzice zawsze mieli duza zamrazarke otwierana od gory gdzie ladowaly swinskie tusze, mrozone owoce, maliny, truskawki ,porzeczki, wisnie itd z wlasnego ogrodu. Mama mrozila tez warzywa.
        Rodzina na wsi ma 2 takie zamrazarki i 2 pralki, jedna na tzw. Rzeczy robocze, druga na cala reszte i czesto, gesto obie chdza na raz. Rodzina to rodzice plus 3 dzieci.

        W blokach ze wzgledu na gabaryty taki sprzet by sie nie zmiescil.
        Podobnie w condo tutaj, najczesciej zestaw stackable pralka- suszarka mieszczace sie w klozecie jak nie ma pralni w piwnicy. Tez kiedys taka mialam i zostawilam lokatorom.
        • ladybug Re: Kraj mastodontow 08.07.12, 03:35


          > Podobnie w condo tutaj, najczesciej zestaw stackable pralka- suszarka mieszczac
          > e sie w klozecie

          W sensie, że w łazience?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka