Dodaj do ulubionych

Buractwo w Chicago i okolicach

07.12.04, 00:01
Heja!
Szanowna kolezanka Mrozosia miala szczescie zobaczyc smietanke
polonijnoburacza na koncercie zespolu Armia w Cafe Lura. Przypomnialo mi to,
ze jestesmy w centrum wielkiej wojny miedzy z zastepami buractwa, remizy,
zacofania, zadufania i wiecznie niczym nieusprawiedliwionego wysokiego
mniemania o sobie (Zli/Orki/Gnomy)
a watpliwosciami, checia bezinteresownej pomocy, brakiem widzenia w kazdym
konkurenta, checia otwarcia sie na ludzi, checia nauki
(Ludzie/Elfy/Hobbici)

Jak czesto jestesmy swiadkami tej walki?
Jak czesto spotykamy Gnomy ? :)
A moze od czasu do czasu sami lubimy komus bezinteresownie przypiepszyc?


Mnie ostatnio oslabila polska kontraktorka z bejzmentu...niby dorosli ludzie,
mozna sie z nimi bez problemu komunikowac (znaja jezyk polski!!!) a odkrecaja
nie swoja wode (osobne kraniki dla kazdego pieterka) czyli kradna, ale na
jaka kwote!!!! Jakies 3 moze 4 dolce na caly miesiac!

Jakie wy macie przypadki????


PRECZ Z BURACTWEM!!!!!

m




Obserwuj wątek
    • szaaaa Re: Buractwo w Chicago i okolicach 07.12.04, 19:41
      cos tym musi byc, bo patrzac na reakcje innych ludzi ze jestem z chicago,
      przestalam sie tym chwalic.
      • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 07.12.04, 23:15
        Czesc!

        Wiem o co Ci chodzi :(((
        Ale myslenie stereotypowe o Polakach w Chicago chyba tez trzeba zaliczyc do
        buractwa i cyganskiej muzyki!
        Dlaczego kazdy Polak w Chicago ma byc gburem, burakiem i chamem, przeciez sami
        wiemy , ze tak nie jest...i nie tylko dlatego , ze ewentualnie tez potrafimy
        miec "za wysokie mniemanie o samych sobie" :)

        Napisz Szaaaa jakimi reakcjami ludziska Ciebie uraczyli???

        m
        • evek Re: Buractwo w Chicago i okolicach 08.12.04, 00:33
          evek od 3 miesiecy jest z Chicago i jest fajna ;O) przekonal sie o tym niejaki
          marxx, co to evka widzial ;O) a przy okazji on tez jest z Chicago i jest fajny
          ;O)- evek go widziala ;O)

          ale do chicagowskich historii buraczanych dodam "mile" panie, serwis
          sprzatajacy jak nic (slyszalam wymieniane uwagi!) , ktore pchaly sie do
          zatloczonego autobusu linii 77 wprost w samym centrum "Polski" czyli na
          skrzyzowaniu Belmont z Milwaukee. mimo, ze tuz za przepelnionym autobusem
          jechal pusty i kierowca przepelnionego grzecznie prosil, zeby nie wsiadac, bo
          on tylko ludzi wypuszcza! ale panie nie zrozumialy i pchaly sie dalej. kiedy
          pewna mloda kobita (Meksykanka) nie przesunela sie przy wejsciu - bo nie miala
          juz gdzie, to panie "mile" obrzucily ja bardzo stylowa wiazanka po polsku...

          powiem tak:
          1. nie mam nic przeciwko serwisom sprzatajacym
          2. mozna angielskiego nie umiec - trudno, ale kultura obowiazuje wszedzie!
          mysle.

          i pozdrawiam!
          • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 08.12.04, 01:23
            Ksiezniczki przyjechaly na goscinne wystepy do Chicago a tu chamstwo mowi w
            jakims obcym jezyku i w dodatku ma czelnosc cos wymagac np zeby pojechac innym
            autobusem.

            Ludzie nie dbaja o innych nie dbaja o samych siebie:(

            Stroje polakow wolaja o pomste do nieba...i nie chodzi mi ze nie sa kupowane
            na Michigan Ave. niestety ciuchy czesto maja brudne to samo kudly :(
            Nie mowiac juz o tym , ze czesto waniajet:((( A jaki usmiech ma kontraktorka
            kiedy w sklepie zaopatruje sie w spirytus!!! Oczywiscie pieknie czerwone nosy
            dodaja tylko uroku w trakcie dokonywania zakupow.

            Raz zaskoczyl mnie pan ktory stal przy kasie kupujac spirytus i cos jeszcze,
            zobaczylem , ze pani kasjerka patrzy sie na jego twarz cos niewyraznie , gdy
            adwrocil sie do mnie, ujrzalem na jego czole ogromna kilkudniowa rane jakby mu
            ktos tubajforem udzielil reprymendy, brzegi rany wywiniete na zewnatrz, a przez
            srodek plastereczek dzieciecy (taki na paluszek) w jakies zwierzaczki.
            Koszmar!!!

            PS: tak podchodzac to spraw sami sie zalatwia:(

            m


            • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 08.12.04, 17:16
              Hhahahahahahahahahahahahahahahaha!!!
              Sorka, ale nie moglam sie opanowac, tak mnie rozbawil Twoj post.
              Caly czas sie smieje, hahahaha!
              Choc pewnie nie powinnam.
            • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 08.12.04, 17:33
              Z serwisem tez mialam przezycia. Tzn pracowalam w jednym. Jak zobaczylam moje
              kolezanki po raz pierwszy, to stwierdzilam ze wpadlam z deszczu pod rynne (
              srednia wieku 45 lat). I zaczelo sie , wiekszosc Ukrainek, byly tez Polki (
              wyksztalcone emerytowane nauczycielki).
              Dla mnie szok mentalny, bo musialam wlezc do cudzego domu sprzatac, ogladac
              ich "prywatnosc", dziwne uczucie, ale przyzwyczailam sie. Wlasciciele domow
              polubili mnie i nikogo innego nie chcieli, a plusem w tym byl moj angielski.
              Doszlo do tego , ze chcieli mi pomoc znlezc inna prace i prawie pomogli, tylko
              ze sama jakos sobie dalam rade.
              Odeszlam od tematu...Te baby po jakims czasie zaczely na mnie plotkowac, ze
              podrywam mlodego kierowce. Bo siadalam na przedzie obok niego i z nim
              gadalam!!! Glupota, a Ukrainki byly na tyle glupie ,ze cytowaly moje polskie
              zwroty grzecznosciowe by mi dopiec. Glupie, stare, zazdrosne baby!!!
              Pa!
              • smiechy.w.ciemnosci Re: Buractwo w Chicago i okolicach 08.12.04, 21:53
                Jak czytalam o zachowaniu tych Ukrainek przypomnialo mi sie moja praca w
                sklepie. Zaraz po przyjezdzie zaczelam "kariere" w "deli". Moje kolezanki z
                pracy rozbawil fakt, ze studiowalam, o pracy na kasie moglam pomarzyc hehe. Tam
                sie "awansowalo" jak mowily, po pol roku! :) A jak powiedzialam,ze znalazlam
                inna prace, pytaly ze zdziwieniem :"Gdzie Ci bedzie lepiej?"
                Ciekawe...:)
                • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 08.12.04, 22:55
                  Haha, w sklepie tzw deli tez mam doswiadczenie. Wlasnie ze sklepu przenioslam
                  sie do serwisu, a powyzej okreslilam te zmiane z deszczu pod rynne.

                  Byl to maly polski sklepik, gdzie jedna pracownica- kierowniczka pracowala juz
                  baaardzo dlugo cos moze z 8 lat, a reszta druzyny sie zmieniala.

                  Bardzo potrzebowalam pracy, a ze byl to okres wakacyjny nie wybrzydzalam.
                  Pracowalo sie 7 dni w tyg., od 10.00 rano do 21.00, co 4 niedziela ( o
                  laskawco) byla wolna. Najgorsze ,ze jak nie bylo co robic , to i tak bylo
                  trzeba sciemniac , ze cos sie dziala. Szef mial wszedzie zainstalowane kamerki
                  i bylam niczym bohater jakiejs reality show.
                  Ale najciekawsza byla placa $5.00 za godz. Dla mnie to byl szok!
                  Wracalam kazdego dnia do domu padnieta,po 11h na nogach, nie mozna bylo usiasc
                  i odpoczac, i do tego ta mala kasa.
                  Poza tym szef nie rozmawial , nie upominal tylko od razu DARL sie, a ja nie
                  znosze jak sie na mnie krzyczy.
                  Po miesiacu odeszlam z ulga.

                  Ha swoja droga ciekawy temat "Amerykanska Siezka Kariery"
              • evek Re: Buractwo w Chicago i okolicach 09.12.04, 01:36
                znam kobite, ktora pracuje "na domkach" i jest calkiem fajna i normalna! to jak
                sie jej udalo nie "wtopic" w towarzycho??! :O)
                • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 09.12.04, 04:36
                  Szczerze piszac, to czy ktos jest chamem lub idiota niezalezy od tego co
                  robi ... a nawet niezalezy od tego jakie ma wyksztalcenie (niestety)

                  Jest ogromna ilosc normalnych wrecz wspanialych osob zapierniczajacych na
                  domkach lub na dachach, po prostu te osoby oddzielaja zycie "zawodowe" od
                  prywatnego!
                  Oczywiscie mozg im sie wlacza dopiero po pracy:)

                  Problem jest tylko jeden:)
                  Liczba osob ktore tu przyjechaly aby wyrwac kase...nawet po trupach innych:(
                  Niestety sa to tez osoby ktore w wiekszosci przyjechaly tu delikatnie piszac z
                  niewielkich "miasteczek" gdzie jedyna rozrywka bylo opicie sie i obicie zony
                  lub znajomego.
                  To wszystko niestety TU przyjechalo:(

                  Przypomnialo mi sie spotkanie z gosciem z Lodzi, facet ma apteke , niestety
                  musial tu przyjechac aby odrobic jakis zaciagniety kredyt. Zona prowadzi biznes
                  w Polsce a maz maluje za dolce sciany 10 godzin na dobe.
                  Facet strasznie marudzil na Stany, ze nic nie ma tu jakiejkolwiek
                  intelektualnej rozrywki, ze dno kulturalne, ze pustynia, ze w Polsce to dopiero
                  kwitnie zycie intelygencji...
                  Troche sie wqrwilem , i mowie do niego:
                  "skoncz z praca 10 godzin dziennie, sprawdz kina , teatry lub muzea, chcesz
                  przeczytac ksiazke za darmoche, wejsc na internet za darmoche idz do
                  biblioteki, przestan tylko marudzic ...kasa to nie wszystko (cale szczescie)"

                  uslyszalem tylko
                  "no tak, no tak"

                  Pewnie gosciu dalej uprawia orke, moze to przypadek beznadziejny (komornik w
                  Polsce )
                  Ale wiele jest osob ktore mowia i robia jak ten zlodzi :) a mogliby zmienic
                  zupelnie twarz Polonii!!!

                  PS:JEEP...DODGE...CHRYSLER


            • m4verick Re: Buractwo w Chicago i okolicach 16.01.05, 02:02
              marxx napisał:
              > Ksiezniczki przyjechaly na goscinne wystepy do Chicago a tu chamstwo mowi w
              > jakims obcym jezyku i w dodatku ma czelnosc cos wymagac np zeby pojechac
              > innym autobusem.

              Ty Marxx jak cos napiszesz to mozna spasc z krzesla...hehe

              > Nie mowiac juz o tym , ze czesto waniajet:((( A jaki usmiech ma kontraktorka
              > kiedy w sklepie zaopatruje sie w spirytus!!! Oczywiscie pieknie czerwone nosy
              > dodaja tylko uroku w trakcie dokonywania zakupow.

              pinpongi to pierwsza klasa, coprawda nie mam czasu nawet ostatnio na
              jakiekolwiek zakupy, ale tez lubie robic sobie rozne experymenta. fajna
              psychozaba, ciezko zrozumiec jakim kluczem posluguja sie niektorzy prawda?


              > Raz zaskoczyl mnie pan ktory stal przy kasie kupujac spirytus i cos jeszcze,
              > zobaczylem , ze pani kasjerka patrzy sie na jego twarz cos niewyraznie , gdy
              > adwrocil sie do mnie, ujrzalem na jego czole ogromna kilkudniowa rane jakby
              mu
              > ktos tubajforem udzielil reprymendy, brzegi rany wywiniete na zewnatrz, a
              przez
              >
              > srodek plastereczek dzieciecy (taki na paluszek) w jakies zwierzaczki.
              > Koszmar!!!

              zdjecie!!!!! gdzie zdjecie tego zenka?

        • efedra Re: Buractwo w Chicago i okolicach 09.12.04, 17:05
          marxx napisał:

          > Czesc!
          >
          > Wiem o co Ci chodzi :(((
          > Ale myslenie stereotypowe o Polakach w Chicago chyba tez trzeba zaliczyc do
          > buractwa i cyganskiej muzyki!

          Karolku, bardzo Cie prosze, nie mieszaj cyganskiej muzyki do buractwa!
          Mam slabosc do cyganskiej muzyki i Cyganow, choc do nich nie pod kazdym
          wzgledem. Spotkalam wielu Cyganow - i z Polski i tutejszych - utalentowanych,
          inteligentnych, wyksztalconych, wiedzacych czego chca.
          pzdr,
          e.
          • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 09.12.04, 21:58
            O tych Cyganach to tylko tak dla jaj...
            Ale jesli mam napisac o nich serio, to ok. roku temu dostalem propozycje
            kupienia kilku rzeczy taniej , mialem tylko takiemu jednemu dac 500$ zaliczki,
            mialo to byc legal i takie tam, no i cyganiatko ulotnilo sie z gotowka:)))

            Lubie Bregovica za jego cyganskie instrumentarium.
            Ale dla mnie prawdziwy Cygan to chyba taki snujacy sie miedzy miastami a nie
            osiadly pan inzynier :)

            m


            • mrozosia O Cyganach lub Polit. Popr. Romach 09.12.04, 22:33
              Cygan to czarodziej , mami mami i zarabia na omamionych. To tez sposob na
              zycie , ktory nie kazdemu sie podoba. A ze kradziona kura podobno
              smaczniejsza , to tez od nich slyszalam. Oni powinni podrozowac, a nie siedziec
              w jednym miejscu to ich natura.
              W moim rodzinnym miescie sporo ich zyje. W szkolach romskie dzieci maja nawet
              specjalny program nauczania z ich wlasnym jezykiem.
              Coz, jest to element tez i polskiego krajobrazu i tzreba sie do tego
              przyzwyczaic i cieszyc sie ta ich innoscia.
              ;-))
              • marxx Podwojna moralnosc rodakow... 20.12.04, 03:22
                A moze tez i innych narodowosci :(

                Co niedziele do kosiola, bicie sie w piers, usta pelne bogobojnych farazesow,
                moralizatorski stosunek do innych... a potem, woda, druga zona, trzeci maz,
                podkradanie zarcia, kasy i skarpetek sasiadom lub wspollokatorom

                A na koniec teksty typu ....Jacy to Polacy sa dla siebie niedobrzy!

                m
    • ewka5 Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.12.04, 06:01
      no to sobie poczytalam watek - poznawcze ma dla mnie znaczenie. Pieknie,
      pieknie. Oraz jeszcze piekniej.
      Za jakis czas wlacze sie w te opowiesci, a tymczasem powiem tylko, ze
      najczesciej spotykalam i spotykam tu ludzi do sensu, poukladanych jakos,
      normalnych, choc zdarzylo mi sie natknac na - nie bede owijala w bawelne -
      skurwysynstwo takie, ze do dzis nie wierze.
      Marx, pytalam w innym watku - Ty to czy nie Ty?
      • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.12.04, 13:34
        > Marx, pytalam w innym watku - Ty to czy nie Ty?

        Czesc Ewka5!!!!!
        Przepraszam ze dopiero teraz odpowiadam na to pytanie!
        Tak, ja to ja :))))))))
        Wysledzilas mnie:)))))) Chociaz to niepowinno byc takie trudne, pseudonim
        artystyczny + wstawki o Gdansku + pobyt w szikagowie + kilka innych spraw:)

        m

        PS: Oj, mozna tu spotkac rozne osobniki.....

        m
        • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 25.12.04, 16:09
          Z reklamy radiowej imprezy noworocznej w miejscu ktore nazywa sie.....
          Szato Ric (na Milwokach)

          "...a po polnocy barszcz z krokietem..."

          jakos bardzo mnie to ubawilo...

          m
          • wawa_mokotow Re: Buractwo w Chicago i okolicach 02.01.05, 01:54
            Ja juz troszke sie uodpornilem i na radio, i na telewizje i na prase, ale
            pamietam jak doznalem lekkiego szoku gdy:
            1 wzialem do reki slynny "Dziennik Zwiazkowy" - oprocz ogloszen i weekendowego
            dodatku "Kalejdoskop", tego nie da sie czytac.Kto to wydaje? Cos strasznego
            2.wszelakie reklamy w prasie, sa po prostu prymitywne.W Polsce to moze na
            poczatku lat 90-tych cos takiego mozna bylo zobaczyc
            3. telwizja- Polvision .Buhaha.I zalosne spoty reklamowe Dodga.Totalna
            amatorszczyzna
            4.Radio.Mysle o trzech stacjach 1030;1080;1490.Sluchanie tej ostatniej, sprawia
            mi po prostu bol.Wszystkie sa zlepkiem 5-ciu piosenek na krzyz rozdzielonych
            nawet nie "wywiadami" z reklamodawcami, gdzie ci ostatni nawet nie sa do nich
            czesto przygotowani, prowadzacy program musi bidak dwoic sie i troic aby cos z
            nich wyciagnac.To nie jest radio.To nie tak radio ma wygladac.Reklamy musza
            byc - one daja " jesc", ale na litosc boska nie tak bezczelnie prezentowane.
            5.popatrzmy na szyldy reklamowe.....cos ohydnego- lata 70-te-PRL-sklepiki
            Gminnych Spoldzielni , kwiaciarenek i fryzjerow pt" U Zdzisia".
            Reasumujac: jezeli tak wygladaja polskie media w chicagolandzie, nie dziwmy sie
            ze zyjac tutaj uwazani bedziemy za burakow chicagowskich.
    • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 02.01.05, 02:25
    • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 02.01.05, 02:30
      la
      • gosiula4u Re: Buractwo w Chicago i okolicach 03.01.05, 06:53
        Bardzo ubawilam sie czytajac o Waszych doswiadczeniach z polskim buractwem w
        Chicago. Moje droga w Stanach pozwolila mi sie tylko otrzec o Chicago(
        spedzilam tam krotkie dwa tygodnie na samym poczatku swojego zycia na
        emigracji). Nie znaczy to jednak, ze zostalo mi oszczedzone zetkniecie z
        poloctwem.
        Moj pierwszy blad polegal na wyborze LOT'u. Do Chicago lecialam w cudownym
        towarzystwie wszelkiego rodzaju prostactwa, ktore musialo sie upic. Reszty
        mozecie sie juz domyslec-glosne, durne rozmowy, wibrujace smiechy i jeszcze
        wiekszy smrod kolektywnych alkoholowych oddechow. Nic tylko plakac.
        Mieszkam na przedmiesciach, nie tylko miedzy Amerykanami. Owszem spotykam sie
        z roznego rodzaju prostactwem, ale nie ma jak nasze rodzime, polskie...
        Nie dalej jak w zeszlym tygodniu, spotkalam pania z serwisu sprzatajacego. W
        pierwszych zdaniach naszej rozmowy nie omieszkala mnie poinformowac, ze
        -pochodzi z Krakowa(w podtekscie reszta ludzi pochodzi z polskiego zascianka)
        -jej corka skonczyla AWF i jest baaaaaardzo inteligentna( nic nie mam przeciwko
        absolwentom AWF'u, sama jestem absolwentka wyzszej uczelni i sie z tym nie
        obnosze, jednakze znam wielu ludzi wyksztalconych, a bardzo glupich)
        -byla glowna ksiegowa w Polsce( czytaj:reszta ludzi to totalne glaby, nie
        siegaja jej do piet)
        -ona najlepiej sprzata, bo robi to z uczuciem?????( komentarz jest tu zbedny)
        Sluchalam jej z zadziwieniem, mialam jednak "trudnosci" z kilkoma zmyslami.
        Zapach jaki ja otaczal nie nalezal do wybitnie przyjemnych. To samo mozna bylo
        powiedziec o doznaniach wizualnych. Przypuszczalnie nie myje sie, nie pierze
        ubran lub zaniedbuje oba powyzsze. Gadala dosc duzo i bardzo szybko. Mnie bylo
        szczerze wstyd. Nie chce, zeby kobiety jak ona budowaly obraz Polaka/Polki w
        Stanach czy gdziekolwiek indziej.
        Pozdrawiam wszystkich i zycze Wam samych milych doswiadczen na obczyznie.

        P.S. Pozdrowienia dla Marxx'a. Spotkalismy sie w trakcie wizyty Miki w Chicago.

        • anyaw73 Re: Buractwo w Chicago i okolicach 03.01.05, 16:18
          No tak moji kochani! Macie racje tak jest, kazdy z was opisal historie mi mniej
          lub bardziej znana. Rownierz zgadzam sie z wieloma opiniami, ale!
          No wlasnie jest to " ALE ".
          Czy sie kiedys zastanowiliscie z kad sie to buractow tu wzielo i ze nie jest to
          zjawisko ktore sie pojawilo tylko w Chicago. Prawda jest smutna to buractow i
          prostactow przyjechalo sobie z Polski a tu poprzez skupisko
          ich...........poprostu sa bardziej widoczni. To buractow i prostactwo to my
          Polacy i trzeba sobie zdac sprawe ze caly nasz narod nie jest piekny i zloty,
          modry i inteligetny (wedlug mnie jest odwrotnie). A teraz tak na pocieszenie
          was ze buractwo nie tylko w Chicago sie dzieje - historyjka.
          Mialam szczescie znalesc sie w Brukseli nie dlugo (3 tygodnie) po wejsciu
          Polski do EU i coz za mile zaskoczenie mnie sptkalo. Wieczorem przechadzajac
          sie po glownym rynku dobiegly mnie pijackie spiewy naszych rodakow w stylu
          " Hej szable w dlon..........." ku mojemu zdziwieniu nie byli to jacys
          mlodociani swietujacy nasze wejscie a bardzo poprawnie ubranych dwoch
          dzentelmenow i jedna pani w garniturkach ktorzy sie do tego powaznie zataczali
          i pomiedzy i wyciem mozna bylo uslyszec bardzo grozne slowa "Bruksela Nasza!!!!"
          Nie wiem kto to byl, ale zrobilo mi sie bardzo przykro i ogolnie nie przyjemnie
          i wiecie co.........w tym momecie w zyciu bym sie nie przyznala ze jestem Polka
          a jestem z tego akurat bardzo dumna.
          Ania,
          • smiechy.w.ciemnosci Re: Buractwo w Chicago i okolicach 03.01.05, 19:25
            Nie tak dawno temu widzialam pana prowadzacego Mercedesa. Nic ciekawego poza
            tym, ze na tablicy rejestracyjnej bylo napisane "Merol". Cudo po prostu.
            • wawa_mokotow Re: Buractwo w Chicago i okolicach 04.01.05, 01:14
              smiechy.w.ciemnosci napisała:

              > Nie tak dawno temu widzialam pana prowadzacego Mercedesa. Nic ciekawego poza
              > tym, ze na tablicy rejestracyjnej bylo napisane "Merol". Cudo po prostu.
              Gosiu musial byc tak wiekowy jak i marka ktora jechal.Dzisiaj juz nie " merol"
              tylko " Mesio" :-).Moze ktos podchwyci na swoja tablice?Ja tez widzialem
              pieknego cadilaca i rejestracja "tadzio" bodajze.Pasowalo to jak swini trampki
              • smiechy.w.ciemnosci Re: Buractwo w Chicago i okolicach 06.01.05, 02:07
                Taak, sa tez "Gosie" itp.Urocze;-)
                • moniamm Re: Buractwo w Chicago i okolicach 06.01.05, 06:46
                  eeeeeee to jeszcze nic przeboj jaki widzialam samochod marki bmw - koloru nie
                  pamietam - z tablica "beemka" :P
                • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 07.01.05, 05:22
                  Czesc!
                  Zawsze gdy jade samochodem prowadze badania socjologiczne, takie male,
                  amatorskie, gdy wypatrze moje ulubione blachy pod
                  nazwa "ZOSIA2" "AGUSIA" "AGA" "MIRKA" ITP..... musze przyspieszyc i zerknac
                  jak to ksiezna prowadzi takie cudowniutkie autko.
                  W 90% za kierownica siedzi kobiecina w wieku 38-50 lat , urodzona w Polsce,
                  przed przyjazdem do USA zamieszkujaca metropolie do 20 tys ( najczesciej do 9
                  tys) zaniedbana, fryz to krotka trwala, kolor zolto sraczkowaty, ciemna kortka
                  3/4 z kapturem (kaptur z futerkiem)
                  Twarz spracowana , smutna , szara, bez wyrazu ...
                  praca, dom, praca, dom, praca, dom..........
                  szkoda

                  m
                  • dzul1 Re: do Marxxa 07.01.05, 07:26
                    Marxx, rozumiem twoje zaciecie socjologiczne, ale wytlumacz mi prosze, w jaki
                    sposob dostrzegasz fakt, ze owa Kazia, Mirka itp. urodzila sie w Polsce? (Nie
                    mylic z byciem Polakiem). Bo z reszta jestem sie w stanie zgodzic. Pomijam
                    sposob dostrzezenia tegoz zjawiska, ale coz zlego jest w urodzeniu sie w
                    Polsce? Marxx, "co z ta Polska"? Pozdrawiam. Dzul
                    • wawa_mokotow Re: do Marxxa 09.01.05, 04:03
                      moze po prostu wystarczy goralska husta na szyi lub co gorsza- na glowie.U
                      panow, prawie bezbledne wydaja sie ...wasy.Jak widze gosia z wasem, to od razu
                      mysle ze rodak.prawie zawsze trafiam.
                      • polboy50 Re: do Marxxa 09.01.05, 07:08
                        A gosciu przemykajacy do domu z czarna plastikowa torebka ? I kartonikem
                        Marlboro....chm, no tak tego nie widac.
                    • marxx Re: do Marxxa 14.01.05, 21:43
                      Czesc Dzul!
                      Ja nic do tego nie mam, ze ktos sie urodzil w Polsce! (tym bardziej ze sam sie
                      tam urodzilem!)
                      Ale fakt jest faktem, ze rodaka mozna poznac po wygladzie, tak smutne twarze
                      maja tylko nasi krajanie :(

                      m

                      • m4verick Re: do Marxxa 16.01.05, 02:07
                        marxx napisał:
                        > Ja nic do tego nie mam, ze ktos sie urodzil w Polsce! (tym bardziej ze sam
                        sie tam urodzilem!)
                        > Ale fakt jest faktem, ze rodaka mozna poznac po wygladzie, tak smutne twarze
                        > maja tylko nasi krajanie :(

                        kazdy tutaj piszacy jest urodzony w Polsce, daje sobie reke uciac. Ale z tym
                        rozpoznawaniem "naszych" to tez na poacztku tego nie widzialem a teraz trafiam
                        100%. (szczegolnie do dziewczyn...hehe)
                        Niestety kartoflowe ryje sie rozpoznaje wszedzie, kwestia tylko punktu widzenia.
                        Mi to nie przeszkdza i jestem dumny z tego ze jestem Polakiem. (ok ok juz nie
                        bede wracam do historii)
                  • m4verick Re: Buractwo w Chicago i okolicach 16.01.05, 02:04
                    marxx napisał:
                    > Czesc!
                    > Zawsze gdy jade samochodem prowadze badania socjologiczne, takie male,
                    > amatorskie, gdy wypatrze moje ulubione blachy pod
                    > nazwa "ZOSIA2" "AGUSIA" "AGA" "MIRKA" ITP..... musze przyspieszyc i zerknac
                    > jak to ksiezna prowadzi takie cudowniutkie autko.
                    > W 90% za kierownica siedzi kobiecina w wieku 38-50 lat , urodzona w Polsce,
                    > przed przyjazdem do USA zamieszkujaca metropolie do 20 tys ( najczesciej do
                    9
                    > tys) zaniedbana, fryz to krotka trwala, kolor zolto sraczkowaty, ciemna
                    kortka
                    >
                    > 3/4 z kapturem (kaptur z futerkiem)
                    > Twarz spracowana , smutna , szara, bez wyrazu ...
                    > praca, dom, praca, dom, praca, dom..........
                    > szkoda

                    takie zycie, realty show!
                    • efedra Re: Buractwo w Chicago i okolicach 16.01.05, 16:26
                      m4verick napisał:

                      > marxx napisał:
                      > > Czesc!
                      > > Zawsze gdy jade samochodem prowadze badania socjologiczne, takie male,
                      > > amatorskie, gdy wypatrze moje ulubione blachy pod
                      > > nazwa "ZOSIA2" "AGUSIA" "AGA" "MIRKA" ITP..... musze przyspieszyc i zer
                      > knac
                      > > jak to ksiezna prowadzi takie cudowniutkie autko.
                      > > W 90% za kierownica siedzi kobiecina w wieku 38-50 lat , urodzona w Polsc
                      > e,
                      > > przed przyjazdem do USA zamieszkujaca metropolie do 20 tys ( najczesciej
                      > do
                      > 9
                      > > tys) zaniedbana, fryz to krotka trwala, kolor zolto sraczkowaty, ciemna
                      > kortka
                      > >
                      > > 3/4 z kapturem (kaptur z futerkiem)
                      > > Twarz spracowana , smutna , szara, bez wyrazu ...
                      > > praca, dom, praca, dom, praca, dom..........
                      > > szkoda
                      >
                      > takie zycie, realty show!

                      1. Az dziw, ze tak dokladnie ogladajac te panie - lacznie z tym, ze kurtka ("u"
                      a nie "o") jest trzy czwarte, a kaptur (na plecach, skoro tak dobrze widac
                      fryzure) jest obszyty futerkiem, nie powodujesz codziennie wypadkow.

                      2. Czy na pewno masz na mysli show handlu nieruchomosciami (realty), czy moze
                      chodzilo ci o reality skow?


                      • efedra Re: Buractwo w Chicago i okolicach 16.01.05, 16:29
                        > 2. Czy na pewno masz na mysli show handlu nieruchomosciami (realty), czy
                        moze chodzilo ci o reality skow?

                        To jest literowka. Oczywiscie ma byc "reality show".
                        • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 16.01.05, 21:35
                          Spoko Efedra, nie martw sie , wszyscy wiedza ze to tylko drobna literowka.

                          Ja za to musze sie pokajac...ortografia to nie jest moja mocna
                          strona..........ale zamierzam sie poprawic!!!

                          Ale burak ze mnie!

                          m

                          PS:pozdrowienia dla WSZYSTKICH!

                          m
    • dzul1 Re: Buractwo w Chicago i okolicach 16.01.05, 22:53
      O Boze! Nie poczulam sie zbyt dobrze jako potencjalna dziewczyna, Polka itp. z hm... "kartoflanym ryjem". A tak powaznie, odkad jestem w Szikagowie-cytuje Marxxa-na kazdym kroku dostrzegam rzeczone buractwo, ale staram sie zauwazac rowniez zalety naszych rodakow i podkreslac je. Dlaczego mamy sie nawzajem dolowac, trzeba chyba znac swoja wartosc, nie? Wiem, ze watek w zalozeniu mial byc do smiechu, chyba sie czepiam.... Najgorsze jest chyba to, ze Chicago jest przedziwnym skupiskiem tej mniej madrej czesci Polakow, na ktorej ta bardziej rozgarnieta czesc zarabia pieniadze. Nie spotkalam w zadnym innym miejscu takiej ilosci glupoty naszych rodakow, lacznie z fatalna telewizja, pt. "uwazajcie na siebie". Co to w ogole ma byc? W Polsce osoby tego pokroju nie zostalyby wpuszczone na wizje, nawet w podrzednym programie telewizji lokalnej w Koziej Wolce. Pozdrawiam.
      • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 17.01.05, 03:44
        Nie czepiasz sie!!!!!
        Ten watek powstal nie z powodu "dopiepszania" ! Sam wlasnorecznie uwazam , ze
        jest coraz lepiej z polonia w Szikagowie, jestem za tym aby podkreslac , ze
        idzie na lepsze!!!!
        Ale to , ze jeszcze jest daleko do obrazu POLAKA wladajacego angielskim,
        ubranego jak czlowiek, pachnacego czymkolwiek ale nie potem, nie bluzgajacego
        na K... czy inne CH... bo ci idioci amerykanie go za kija nie potrafia
        zrozumiec , ze chce kupic flaszke taniej wody....
        wlasnie o tym wszystkim nie mozemy zapominac!!!! Min. dlatego, zebysmy mieli o
        czym pisac na forum! (ale nie tylko!!!)
        :)))))))

        m

        PS: Czy mozesz napisac, co to jest za program "Uwazajcie na siebie" ???

        marxx
        • szaaaa Re: Buractwo w Chicago i okolicach 17.01.05, 03:50
          marxx napisał:

          > Nie czepiasz sie!!!!!
          > Ten watek powstal nie z powodu "dopiepszania" ! Sam wlasnorecznie uwazam , ze
          > jest coraz lepiej z polonia w Szikagowie, jestem za tym aby podkreslac , ze
          > idzie na lepsze!!!!
          > Ale to , ze jeszcze jest daleko do obrazu POLAKA wladajacego angielskim,
          > ubranego jak czlowiek, pachnacego czymkolwiek ale nie potem, nie
          bluzgajacego
          > na K... czy inne CH... bo ci idioci amerykanie go za kija nie potrafia
          > zrozumiec , ze chce kupic flaszke taniej wody....
          > wlasnie o tym wszystkim nie mozemy zapominac!!!! Min. dlatego, zebysmy mieli
          o
          > czym pisac na forum! (ale nie tylko!!!)
          > :)))))))
          >
          > m
          >
          > PS: Czy mozesz napisac, co to jest za program "Uwazajcie na siebie" ???
          >
          > marxx
          >


          wlasnie dlatego by nie zapominac zakladamy watki typu "znaczenie imion"
          • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 17.01.05, 03:57
            No wlasnie!
            Ale co masz na mysli?
            A jesli chcesz totalnej poprawnosci , i usmiechow w kazda strone, watkow typu
            Kochamy sie
            Jak moge wam pomoc
            Cudowne Chicago
            i bla bla

            To chyba niestety nie tu, jestesmy normalnymi ludzimi (tak sadze) , czasami
            zdaza nam sie zrobic cos nie tak , ale niestety takie jest zycie, jesli komus
            to nie odpowieda, moze zrobic kilka (!) rzeczy:
            -napisac watek bardziej interesujacy!!!
            -odpowiedziec bardziej dosadnie i wyczerpujaco a nie w 10 wyrazach
            -nie wchodzic na TAKIE forum!

            PS: a co u Ciebie Szaaaa???

            m
            • dzul1 Re: Buractwo w Chicago i okolicach 19.01.05, 20:32
              Nie zagladalam tutaj przez kilka dni, a tu jakies swiete oburzenie ... Marxx,
              chyba mam prawo wyrazic wlasny poglad, czyz nie? Uwierz mi, moje odczucia
              odnosnie spolecznosci polskiej w Chicago sa podobne jak Twoje, chcialam jedynie
              zwrocic uwage na to by nie uogolniac, zreszta wszyscy wiemy, ze nie kazdy Polak
              to pijak, zlodziej itp... Ale zeby od razu odsylano mnie na inne fora?
              Niepotrzebnie sie unosisz, ale coz, nie obrazilam sie bynajmniej i bede tu
              czesciej zagladac. UWAZAJCIE NA SIEBIE to idiotyczne haslo niejakiego Szabli,
              ktory prowadzi Monitor Polvision i raczy nim widzow na zakonczenie kazdego
              swojego wystapienia co zostalo wziete z "Take care "itd. Zenada. Pozdrawiam
              • smiechy.w.ciemnosci Re: Buractwo w Chicago i okolicach 19.01.05, 22:36
                Dobre:) a mi sie podobalo jak pan Szabla w rozmowie z p. Buzkiem (calej
                przeprowadzonej po polsku wtracil "very important persons" . Juz chyba 'VIP"
                brzmi lepiej.
                • dzul1 Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 05:48
                  Smiechy, rzeczywiscie ta rozmowa pokazala, ze dziennikarstwo Polvision nie stoi
                  na wysokim poziomie, hm oglednie mowiac. Buzek zupelnie zdominowal Szable,
                  ktoremu pozostalo jedynie przytakiwanie glowa. Do rozmowy z bylym premierem nie
                  byl przygotowany, co wyszlo w pytaniu o konstytucje europ. Buzek
                  powiedzial "nie glosowalismy nad konstytucja, tylko nad raportem, a to zupelnie
                  cos innego". Szabla po tym kompletnie sie zagubil. Co do VIP, mogl uzyc
                  odpowiednika polskiego, albo nazwac ich politykami wyzszego szczebla, czy cos w
                  tym stylu.
                  No, teraz przynajmniej Marxx mnie nie zloi, ze tylko "kocham was" i "w czym
                  moge pomoc".
                  • marxx Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 06:31
                    Kiedy to bylo z Buzkiem ? a moze tylko Wy ogladacie to TVpolvision :)

                    DZUL!!! Post swoj jednak moglas zakonczyc ...KOCHAM WAS!!!!!!!

                    :)
                    m
                    • dzul1 Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 07:14
                      Wywiad z Buzkiem wyemitowali chyba w niedziele-ale nie jestem pewna.
        • leidarosa Re: Buractwo w Chicago i okolicach 01.02.05, 04:23
          A propos zapachu buractwa z Chicago: sa dwa warianty-albo won potu lub
          przeciwnie...zapach wody toaletowej uzytej w duzym nadmiarze, szczegolnie u
          facetow...Nos skreca...no ale przeciez musi burak pokazac, ze stac go na
          VERSACE....hehe....albo moze w ten sposob zabijaja zapach potu???? Ech....
    • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 15:58
      Chyle glowe przd tymi, ktorzy maja sile i Polvision ogladaja, ;-)) przeciez
      tego nie da sie ogladac. Probowalam, ale po krotkim czasie czlowiekowi nerwy
      siadaja.
      • smiechy.w.ciemnosci Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 16:47
        Jedna dobra rzecz w Polvision to wiadomosci z Polski.
        • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 16:50
          Czy masz na mysli wiadomosci robione przez dziennikarzy z TVP z Teleexpresu??
          Bo nie jestem pewna czy to to...kiedys widzialam takie chyba na kanale 23 (??)
          • smiechy.w.ciemnosci Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 19:42
            Kiedys chyba mieli wiadomosci z "4" a teraz sa chyba z Polsatu.
            • mrozosia Re: Buractwo w Chicago i okolicach 20.01.05, 23:28
              Aha
              No te z "4" pare razy widzialam i zdziwilam sie , bo nawet nadawano w nich na
              SLD.
              Pozdro!
              • tenzinn Re: Buractwo w Chicago i okolicach 21.01.05, 02:15
                Jesli cos chcecie o burakach to prosze bardzo.
                Jakis arcyburak wszechczasow, ktory prawdopodobnie mieszkal wczesniej gdzies w
                lesie lub na bagnach, wynajmuje dokladnie pod moi mieszkaniem sypialnie.
                Dzis ten osobnik o typowo buraczanych rysach (wasik, skorzana laciata kortka),
                nie mogl spac w nocy i rozgadal sie chyba ze swoja zburaczona baba.
                0 godzinie 4.30 AM nie dalem rady i zaczalem walic w podloge.
                Pol godziny ciszy o godzinej 5 AM znow jechanka na Janka.
                Na moje bicie w podloge burak wlaczyl na caly regulator radio (tez buraczane
                1490 czy jakos tak).
                Burak kiedy nie buczy, to chrapie ale tak chrapie ze slychac go nie tylko w
                mojej sypialni ale w calym mieszkaniu....tragedia
                • korespondent_wojenny Re: Buractwo w Chicago i okolicach 21.01.05, 10:15
                  Tenn- pestycydem go pestycydem....
                  od rana do wieczora (oczywiscie jak juz pojdziesz do pracy)
                  • marxx Kurier codzienny 02.02.05, 04:15
                    Podpis pod zdjeciem trzech protestujacych Zydow na okladce "Kuriera
                    codziennego"

                    "z lewa ...(tu nazwisko).....z centra....(tu nazwisko)....z prawa... (nazwisko)"


                    Przypomnial mi sie od razu skecz z MDM....... skrzyzowanie , Mann siedzi za
                    kolkiem malucha (zdaje sie)...i pyta sie Materny:

                    -Jak tam sprawy?
                    -dobrze!

                    -Jak tam zlewy?
                    -odetkane!

                    samochod rusza....i oczywiscie sruuuu!

                    PS: uwaga na zlewy!!!!!

                    m

                    :)




                    -----------------------

                    www.hanusia.republika.pl/hanusia.htm
                    • marxx dakt tejp 17.05.05, 15:52
                      Wczoraj w polskim sklepie widzialem naszego rodaka w butach poklejonych srebrna
                      tasma!
                      jak mozna odpierdzielac taka wioche jesli nowe buty mozna kupic juz od 10 $

                      ?

                      m
                      • cuski Re: NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA 17.05.05, 18:24
                        Marxx napisał:
                        "Wczoraj w polskim sklepie widzialem naszego rodaka w butach poklejonych srebrna
                        tasma!
                        jak mozna odpierdzielac taka wioche jesli nowe buty mozna kupic juz od 10 $"

                        NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA, LECZ KAZDE ZE SLOW, KTORE WYCHODZI Z UST JEGO !
                        • marxx Re: NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA 17.05.05, 21:02
                          AAAAMEEEN! :)

                          A tak serio dakt tejp to nawet wysilajac mocno wyobraznie to nie szata, a
                          czlowiek polatany w/w tasma i kupujacy w sklepie za dolary wodke i mielone
                          (czyli pracujacy) nie jest niestety intelektualista a zwyczajna fleja:(

                          m


                          cuski napisał:

                          > Marxx napisał:
                          > "Wczoraj w polskim sklepie widzialem naszego rodaka w butach poklejonych
                          srebrn
                          > a
                          > tasma!
                          > jak mozna odpierdzielac taka wioche jesli nowe buty mozna kupic juz od 10 $"
                          >
                          > NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA, LECZ KAZDE ZE SLOW, KTORE WYCHODZI Z UST JEGO !
                          >
                          • speranzaa Re: NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA 18.05.05, 01:55
                            uliczkami chicago pelno wedruje takich flejow, az wstyd, na wodke to ma, ale
                            zeby kupic se nowe ubranie( nie musi byc markowe i drogie) to juz szkoda!!!!
                            >
                            > A tak serio dakt tejp to nawet wysilajac mocno wyobraznie to nie szata, a
                            > czlowiek polatany w/w tasma i kupujacy w sklepie za dolary wodke i mielone
                            > (czyli pracujacy) nie jest niestety intelektualista a zwyczajna fleja:(
                            >
                            > m
                            >
                            >
                            > cuski napisał:
                            >
                            > > Marxx napisał:
                            > > "Wczoraj w polskim sklepie widzialem naszego rodaka w butach poklejonych
                            > srebrn
                            > > a
                            > > tasma!
                            > > jak mozna odpierdzielac taka wioche jesli nowe buty mozna kupic juz od 10
                            > $"
                            > >
                            > > NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA, LECZ KAZDE ZE SLOW, KTORE WYCHODZI Z UST JEGO
                            > !
                            > >
                            >
                            >
                          • gdansk70 Re: NIE SZATA ZDOBI CZLOWIEKA 19.05.05, 07:25
                            a moze to byly kowbojki z ktorymi trudno mu bylo sie rozstac?(patrz
                            film "Harley Davidson and Marlboro Man") hi,hi.
                      • tradycja1 Re: dakt tejp 17.05.05, 18:56
                        hehe to moze taki stylowiec byl....wprowadzajacy nowe trendy ;)
                        W mojego brata HS polowa klasy do szoly chodzi w spodniach od pidzamy, wiec juz
                        mnie nic nie zdziwi.
                      • littlewing Re: dakt tejp 17.05.05, 19:58
                        w WalMart juz od 4$ ,ale wiesz Marxx mam takiego znajomego ,dla ktorego i to
                        jest bardzo duzo...Tam w Ameryce.Przegial troche z marzeniami i spotkal sie z
                        rzeczywistoscia...Wrocil do Polski po skladce na bilet.I tak bywa.Ale ten
                        opisany przypadek jest faktycznie smieszny.Pewnie z Tarnopola gosciu byl??? Tam
                        lubia srebrne Odidosy...;)))) lw
                        • rysunkowapostac Re: dakt tejp 18.05.05, 06:55
                          Mogl byc z Krakowa... Mialem takich kolegow co kierunkowskaz mieli na tejpie a
                          nawet potem dzure w tlumiku...
                          • marxx Re: dakt tejp 18.05.05, 21:07
                            hehehe ...dobre

                            Cale szczescie ze klockow nie mocowali na w/w tasme!

                            PS:uwaga autentyk!
                            w latach 80 przyszla pewna ilosc samochodow Dacia do Polski.... i byly tam
                            wtrynione klocki hamulcowe ze sklejki! Zgroza!

                            m
                            • marxx Re: dakt tejp 06.10.05, 23:33
                              Czy nam sie podoba czy sie nam nie podoba, cos takiego w Chicago tez istnieje

                              zdaje sie ze to jest autentyk (!!!)
                              z plot ..podobno ten Czesiek z Grajewa popelnil samobojstwo
                              www.humorkowo.com/mp3dowciapy/czesio_z_grajewa_-_telefon_do_polski.mp3

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka