Dodaj do ulubionych

fryzjer w USA

03.10.05, 22:31
Dla mnei nieustajace pasmo meki i wygladania jak pozal sie Boze. Nie
spotkalam tutaj dobrego fryzjera, moze mam taka gebe za kazda mnie tnie tak,
ze wygladam starzej od wlasnej mamy ale tez na ulicach nieciekawie w DC-ja
jestem tak zdesperowana ze podejde i zapytam gdzie sie ciela jak tylko
zobacze fajnie obcieta babke-od pol roku sie czaje i nic. Czy koniecznie
musze isc do super salonu? Bylamw Bubbles, pani polecona przez forumke, no
strzyzenie dobre (chodzi mi o fachowosc, dobre cieniowanie, masaz przy myciu
i fakt, z ejak odrastaja to nie bez sensu ale zachwuja ksztalt), sprzedala mi
super szampon z serii Sebastian ale fryzura nadal jak stara ciotka. A
doklandie tlumaczylam o co mi chodzi, ze chce wygladac mlodziej, bardziej
nonszalancko a nie starzej i nobliwie. No i zaplacilam 70 dolcow (mycie,
strzyzenie, modelowanie szampon plus odzywka, napiwek) . Czy to malo? Czy mam
isc do drozszego salonu?
Obserwuj wątek
    • bozena73 Re: fryzjer w USA 03.10.05, 22:36
      Oj, rozumiem Cie bardzo dobrze...
      Ja tez mam takie same problemy..tzn. mam swoja fryzjerke ktorej bylam wierna prawie dwa lata ale
      zauwazylam teraz u niej ze po prostu juz jak zauwazyla ze i tak do niej chodze, to po prostu olewa to
      co robi..Bylam u niej w sobote na pasemkach..powiedzialam jej jak chce a ona i tak zrobila swoje, po
      prostu nie slucha. I wyszly dokladnie tak jak nie chcialam. Obciela tez mnie chociaz jej mowilam aby z
      dlugosci nie scinala, to tez sie nie posluchala i obciela..
      Najgorsze w tym jest to, ze lubie ja jako osobe, jest moja kolezanka i glupio mi powiedziec ze mi sie
      nie podoba to co mam na glowie :-(((((
      No i teraz szukam nowej fryzjerki...i naprawde nie mam pojecia gdzie zaczac poszukiwania :-(((
      • mjermak Re: fryzjer w USA 03.10.05, 22:42
        Ja mialam fryzjerke co do domu przyjedzala i to samo, bardzo sympatyczna jako
        soba i wtedy jak siedzialam z mala w domu to nawet machalam reka na nie taka
        fryzure bo mialam sobie z kim pogadac.
        Poza tym do tej pory kazde wakacje spedzalamw Polsce i "wyprowadzalam" sobie
        fryzure i potem to juz byla tylko kosmetyka. No chyba ze wpadlam w rece jakiejs
        ambitnej co mnei zrobila na szaro. Teraz bylamw Hair cuttery z braku czasu i
        kasy i zalamana jestem .
        • foxie777 Re: fryzjer w USA 04.10.05, 00:48

          Niestety musze dolaczyc sie do tej opini. Mialam swietnego
          koloryste, ktory po 7 latach wyjechal do innego stanu.
          A nowy Francuz z Paryza robi co chce. Place kupe forsy, tez 70 za obciecie
          ze juz nie wspomne o pasemkach. No i co ?. Nie jestem zadowolona.
          Tez zauwazylam, ze na poczatku jest dobrze, a potem cos sie psuje.
          Nie moge tego zrozumiec, bo przeciez specjalista powinnien Zawsze
          robic super.
          Mam te doswiadczenia od wielu lat, i juz watpie, ze znajde kogos
          kto mi "dogodzi". To nie jest sprawa forsy, bo w tych drogich
          salonach tez knoca.
          Po prostu zycze Ci powodzenia.

          pozdrawiam
          • marekatlanta71 Re: fryzjer w USA 04.10.05, 01:14
            Moja zona probowala wszystkiego w USA i niestety jedynym fryzjerem ktory strzyze
            tak jak trzeba jest salon Vidal Sassoon'a - ceny nieziemskie, ale strzyga
            dokladnie, sluchaja czego sie chce a po wyjsciu czlowiek nie musi chowac sie
            tydzien w domu. Sprawdzilem na ich stronie ze maja dwa salony w NYC:
            Crown Building
            730 Fifth Avenue
            New York, NY 10019

            oraz:

            90 Fifth Avenue
            New York, NY 10011

    • skibunny Re: fryzjer w USA 04.10.05, 02:03
      ach, wiem co masz na mysli... ja mam ten sam problem; przez 12 lat nie
      znalazlam tu "swojego" fryzjera! w Polsce bylo jakos latwiej, moje cienkie,
      proste wlosy nie byly jakims wyjatkiem, a tu kazdy rozklada rece:)
      korzystajac z rad dziewczyn z forum w srode ide "pod noz" - podziele sie
      wrazeniami:) w VS bylam kilka razy i za kazdym razem trafialam do kogos innego,
      bo jest tam duza rotacja... strzyzenia zalezaly od osoby, poziom nie byl
      wyrownany...
      natomiast w Polsce mam wlasna mistrzynie nozyczek:) mianowicie moja siostra!!!
      w jej rece oddaje sie z zamknietymi oczami:) szkoda, ze tak daleko;)
      zycze Wam powodzenia i cierpliwosci w poszukiwaniach, oraz przypominam, ze
      wlosy zawsze odrosna:) nawet z najgorszych strzyzen:)
    • mjermak Re: fryzjer w USA 04.10.05, 16:42
      Marna pociecha ale zawsze. Wiem, wlosy odrosna ale mnie od roku musza tylko
      odrastac bo fryzury nie mam. A teraz pracuje w biurze w Waszyngtonie, niby nie
      musze tutaj wygladac biznesowo ale chcialabym wygladac fajnie i tak "urban".
      • skibunny Re: fryzjer w USA 04.10.05, 18:32
        Kochana, jak ja Ciebie rozumiem:) ja juz od 2 lat staram sie zapuscic, z bardzo
        krotkich (annie lennox) i to jest nieustanna meczarnia, kleska za kleska...
        wlasnie jutro mam znowu isc i juz sie nastawilam, ze znowu nie bede zadowolona:)
        bo sama nie wiem co robic... a na inwnecje fryzjerek w US juz przestalam
        liczyc... a naprawde chcialabym miec na glowie cos, co wyglada jak fryzura, a
        nie pomylka fryzjera
        pozdrawiam
        • aniutek Re: fryzjer w USA 04.10.05, 21:37
          hehehe rozumiem !!!!! wrocilam niedawno z Pl wiec mam dobrze wystrzyzony leb jade w listopadzie
          wiec do zimy bedzie OK a pozniej???
          hmmmm znalazlam na manhattanie fryzjera, nazywa sie takamichi hair, przeniesli sie z 1street na
          great johnes
          tutaj sa review newyork.citysearch.com/review/32900083
          mnie strzygla Melissa - bylam bardzo zadowolona, zapuszczalam wlosy ( z Annie Lenox wlasnie :) i ona
          uczynila to niemile przeistoczenie w miare bezbolesnie, POLECAM !!!
          • mjermak Re: fryzjer w USA 04.10.05, 22:26
            czyli mam perspektywe jezdzenia do fryzjera do NY, hmmm
            • aniutek Re: fryzjer w USA 04.10.05, 23:25
              hehehe no chyba :)
    • zuzula4 Re: fryzjer w Chicago 31.10.05, 10:07
      Nie ma tutaj nikogo z Chicago? Szukam dobrej fryzjerki, najlepiej polki, one
      chyba strzyga najlepiej:)
    • patka.f Re: fryzjer w USA 01.11.05, 16:21
      Dołanczam sie skarg i zażaleń :) Jestem w Philadelphii dopiero drugi rok, ale od
      razu zauwazyłam, że fryzjerzy nie umieją tu dobrze strzyc...a co najgorsze- nie
      umieją nawet doradzić w jakiej fryzurze byłoby mi dobrze :(
      Zawsze każda wizyta u fryzjea to dla mnie duzy stres, ale przestałam sie już
      krępować i jak dotąd zawsze mówię na koniec ze niestety, ale mi sie nie podoba i
      nie jestem zadowolona..One przewaznie wtedy otwierają oczy ze zdumienia- Jak to?!
      A ja musze tłumaczyc, czy one nie widzą jak ja wyglądam i potem tłumacze
      dokładnie co muszą zrobic, zeby jakos uratowac sytuacje...i zebym chociaz nie
      ryczala, po wyjsciu z salonu.. Przewaznie na koncu przyznaja mi racje, ze
      rzeczywiscie wyglądam teraz duzo lepiej...ale czy to ja mam im mowic? Przeciez
      to one sa ekspertkami od fryzur i twarzy..No coz- cały czas licze, ze znajde
      kogos dobrego dla siebie..Jak macie jakies namiary na Philadelphie i okolice to
      dajcie znac. Pozdrawiam.
    • maruda78 Re: fryzjer w USA 03.11.05, 18:11
      Ech, znam ten bol :-)))).
      Chodze do Polskiej fryzjerki (tej samej co Bozenka - dzieki ;-) - jak dotad
      niezle robila balleyage, chociaz z samym scieciem jest juz gorzej :-/.
      Wybieram sie do niej wkrotce znowu, mam nadzieje, ze i tym razem bedzie bez
      tragedii...
      A swoja droga kazda wyprawa do fryzjera to dla mnie starszny stes, gorzej jak u
      ginekologa ;-D.

      M.
      • tessa17 Re: fryzjer w USA 25.11.05, 08:24
        ooooooooo, to jest problem.... jak zobaczylam moja przyjaciolke po powrocie od
        podobno"dobrej fryzjerki", bylam przerazona.... Poniewaz bylam na wycieczce w
        Meksyku tam wstapilam do "salonu"( widzialam duzo Amerykanek, no i
        zaryzykowalam strzyzenie. Sluchajcie, nawet w Polsce tak dobrze nie mialam
        scietych wlosow :),a kosztowalo mnie to tylko 4 dolary, z radosci dalam
        dziewczynie 5 dolarow napiwku:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka