Dodaj do ulubionych

Smiechy w Londynie...

16.10.05, 01:35
Bo ja tu czekam na jakies relacje...
Bo na ziemi emerykanskiej siakos nie bylo okazji ale nie jest powiedziane,
ze nie mozna sie spotkac w Londynie ( na marginesie dodam, ze ostanio
zauwazylem, ze jak mysle o Europie to Paryz, Lazurowe Wybrzeze, Hiszpania czy
Londyn to jakos mi sie zdaje wszystko niedaleko a tu czlowiek nawet w NIu
Jorku nie byl...)

Ja tez mysle mocno o wyjezdzie do Anglii. Jeszcze nie teraz ale tak za rok ,
dwa....
Obserwuj wątek
    • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Londynie... 16.10.05, 15:24
      Krotke relacje juz byly...:)
      Hmmm dziwna rzecz, ale jakos nie trafiam na Polakow w Londynie. Na kazdym
      londynskim forum mozna przeczytac, ze nie da sie przejsc przez miasto, nie
      nadeptujac na naszego rodaka. Tymczasem poznalam jednego pracujacego w
      restauracji, jedna kelnerke, widzialam trzech panow z puszkami polskiego piwa(
      zeby nie bylo watpliwosci-rozmawiali po polsku). Dzisiaj jest slonecznie( jak
      na Londyn, to raczej niecodzienne zjawisko;-) chociaz temperatura dosc niska.
      Wybieram sie na wycieczke, bo widzialam zaledwie malutki wycinek miasta przez
      te kilka dni. Milego:)
      • rysunkowapostac Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 03:17

        Wiecej , wiecej!!!
    • macko74 Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 05:54
      londynek.net/
      jake tam sa smiechy.....rozne...zajzec warto ;-)
      Pozdr.
      Macko.
      • rysunkowapostac Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 06:34
        Macko ! Dzieki! Swietna stronka!
        • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 12:25
          Po wizycie w Camden Town....Bardzo pouczajaca wycieczka;-) Na ulicach pomiedzy
          sklepikami i stoiskami, spotkac mozna mlodych Afro-Amerykanow, oferujacych,
          cytuje:"skunk, marihuana, skunk, marihuana";-) Poza tym mozna "zdjac" simlocka
          i kupic lizaki z tym co powyzej:) Oferta przypomina Stadion Dziesieciolecia.cdn
          • nekos Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 15:58
            camden town!! oj bywalem tam prawie co tydzien!! to byly czasy. ale marihuany
            tak wtedy nie sprzedawali. no a z tymi afro-amerykaninami to mnie
            rozsmieszylas.w.ciemnosci:-))
            • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 16:47
              hm poprawnosc polityczna nekos, poprawnosc:)
              • nekos Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 17:08
                wiem ze poprawnosc:-) ale dlaczego afro-amerykanie??
                moze lepiej afro-brytyjczycy. to sa po wiekszej czesci ludzie urodzeni i
                wychowani w uk. 2-3 generacja.
                • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 19:30
                  Fakt...:) z mojego przyzwyczajenia jeno:)
                  • nekos Re: Smiechy w Londynie... 18.10.05, 16:41
                    smiechy a nie szokuja cie ceny w londynie?? przeciez tam jest straszna
                    drozyzna. czasami zastanawiam sie jak ludzie tam daja sobie rade. londyn jest
                    napewno drozszym miastem od tokio. w porownaniu z chicago w londynie jest
                    przynajmniej dwa razy drozej. mam na mysli wyzywienie, wynajecie mieszkania,
                    ciuchy, itd. nie mowie juz o benzynie (galon ponad 6 usd) a zarobki wcale nie
                    sa wyzsze niz w usa. a moze sie myle. ostatni raz bylem w londynie 2 lata temu
                    i bylem doslownie przerazony. glupia kanapka kosztuje okolo 10 usd. w tokio za
                    ta cene moge zjesc porzadny lunch w restauracji:-))
                    • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Londynie... 18.10.05, 18:53
                      Faktycznie Londyn jest uwazany za bardzo drogie miasto. Mialam okazje poznac
                      badzo mila Japonke. Pochodzi z Kioto, a od paru miesiecy podrozuje sobie po
                      Europie. Miala takie samo zdanie, jak Ty, ze ceny sa wyzsze nawet od
                      tokijskich. Wydaje mi sie jednak, ze zarobki Brytyjczykow sa relatywne do cen.
                      Jak sie czlowiek przenosi z Polski czy z USA ( na przyklad:)to wszystko wydaje
                      sie byc bardzo drogie. W tej chwili wynajmuje pokoj, ktory dziele z jedna
                      osoba, w calkiem dobrej dzielnicy, niedaleko Notting Hill i place za niego £80
                      za tydzien. W Chicago mozna sobie calkiem niezle pomieszkac za te same
                      pieniadze i nie trzeba z nikim dzielic pokoju:)
                      Kanapka w Subway'u kosztuje mniej wiecej £3,50 ( 6-inch). Bufet w China Town,
                      najtanszy jaki widzialam i jadlam, £4.95. I to nie bylo nic wymyslnego.
                      Doslownie moze 8 potraw do wyboru.
                      Dzisiaj za to ubawilam sie w polskim sklepie w Hammersmith. Cieniutkie
                      kabanoski kosztuja tam ponad £7!!! Inne wedliny w podobnej cenie. Chyba tylko
                      dlatego, ze jak narazie niewiele jest sklepow oferujacych polska zywnosc.
                      Pododno Hindusi robia konkurencje naszym rodakom i zaczeli rowniez sprowadzac
                      polskie produkty. Sprzedaja oczywiscie taniej:)
                      • nekos Re: Smiechy w Londynie... 19.10.05, 15:49
                        notting hill zupelnie jak na filmie:-) a bylas juz na portobello??
                        • w5w7 Re: Smiechy w Londynie... 03.11.05, 08:18
                          smiechy!!!!! Ale Cie wcięło:( Odezwij sie, czekamy na relacje z Londynu.
          • bar_nata Re: Smiechy w Londynie... 17.10.05, 16:05
            Ooooo...... oferta jest bogatsza.......na Stadionie dziesięciolecia azjaci i
            rosjanie nie oferują lizaków z "wkładką" ( przynajmniej nie tak otwarcie i
            nachalnie )
    • masiko Re: Smiechy w Londynie... 19.10.05, 00:42
      Ja tez przenioslam sie z "ziemi amerykanskiej" na "angielska... i nie zaluje. W
      USA spedzilam 3,5 roku, z czego 2,5 w Chicago (slynne Jackowo) i okolicach
      (Melrose Park). Tesknie czasem za miastem, ale nie za zyciem jakie tam wiodlam :
      (. Znajomi uwazali, ze jestesmy szaleni dobrowolnie wyjezdzajac
      z "amerykanskiego raju(ja, maz i dziecko),ale nie zaluje. Nie jest nam tu
      lekko, ale i nie jest zle... a co najwazniejsze dla mnie, nareszcie jestem
      LEGALNIE i moze zabrzmi to smiesznie, ale w pewnym sensie czuje sie wolna :).
      Czesto czytam Wasze Forum zeby powspominac Chicago, czasem sie niezle usmieje,
      az sie lezka zakreci w oku od wspomnien.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze wytrwalosci, bo wiem, ze wielu jest
      tam potrzebna.

      Gosia
      • cvaniaceq + / - Chicago vs. London 05.11.05, 18:14
        siemanko!
        tez sie wypowiem cos w tym temacie. znam temat z autopsji spedzilem w londynie
        pol roku zanim przylecialem do usa na zielona karte, tam wowczas bylem
        nielegalnie.
        zycie pomiedzy uk a usa jest o tyle inne ze tutaj w usa jest latwiejsza
        sytuacja ekonomiczna - przynajmniej ja tak widze, mozna miec auto ( a nawet
        trzeba ) tam mozna sie poruszac bez problemu po calej metropolii metrem. cenu w
        usa sa nizsze, nawet bym powiedzil niskie np. tam mieso, wedliny a co dopiero
        mowic na Hammersmith ( chicagowskie jackowo ) polskie produkty sa
        masakratystycznie drogie, pamietam jak przylecialem do usa i poszewdlem do
        sklepu i porownywalem czego ile moglem kupic za Ł a ile czego za $ to wyszlo ze
        za powiedzmy 50USD moge miec jak sami wiecie sporow koszyku, tam za 50Ł hmm no
        bylo by cos moze z 1/3 ( oczywisice zalezy gdzie kupujesz ale i tak o 1/3
        mniej ).
        Kolejna sprawa mieszkanie nie pamietam dokaldnie ile tam placilem ale jakos z
        1tyg szla na ... dzielony pokoj z inna osoba i to mialem tanio po znajomosci (
        stacja Hounslow West ) fakt zawsze bylo wesolo z kim pogadac, ale to ciagle
        skrepowanie, tutaj place 600USD za duuuze 1bdr w chicago (NW) i mieszkano
        eleganckie, komfort.
        A teraz moze cos co z innego punktu widzenia, wydaje mi sie ze UK przewyzsza USA
        glownie tym ze maja tanie i bardzo wygodnie polaczenia z Polska, oczywiscie
        pamietam o tym ze Polska lezy 2h od Anglii lecac a USA z 10h lub wiecej .. ceny
        transatlantykow? masakra! Mam wielu znajomych mieskzjacych tam i baaardzo czest
        sa w Polsce ja od 17msc jak jestem w USA bylem raz .. na 6 dni i kosztowalo to
        sporo kasy.
        Sprawa urlopow i dni wolnych, w Angli sa tzw 'bank holiday' czyli dni wolne
        jest ich kilka w roku + inne swieta. Kolega z narzeczona dostali nowa prace
        dobrych firmach w styczniu i nie bylo problemu by obydwoje wzieli 2tyg urlopu
        na wiosne. Zreszta sami wiemy ze gdy ktos nam nawet z Polski mowi ze maja dlugi
        weekend to nie tak jak w USA 3 dni w tym sob i nie, ale czesto wyglada to ze
        weekend zaczyna sie juz w czw a nawet w srode ;) raj drodzy chicagowienie, co ?
        No i podsumowanie:
        Tu w USA jest mi dobrze szczegolnie od kad mieszkam juz razem ze swoja
        dziewczyna, ale mam jakis sentyment to Londynu i jego charakteru, stylu bycia,
        ludzi. Moze ktoregos dnia sie poprostu wykypi ten 'one way ticket' i pozegna
        sie o'Hare i cale miasto a przywita Heathrow Airport i Londyn ;)
        Pozdroowka czekam na komentarze
        --
        cv_
        • marxx Re: + / - Chicago vs. London 05.11.05, 21:15
          Rozmawialem wczoraj ze Smiechami, zyja , chodza do pracy i potwierdzaja , ze
          jest drogo, i nie tak latwo z praca jak w Chicago.
          Al ejak ktos jest odporny na problemy i chce byc w Europie to jest lepiej niz
          dobrze :)
          • rysunkowapostac Re: + / - Chicago vs. London 05.11.05, 21:57
            Marxx nie mozna miec wszystkiego wychodzi z tego...
            • marxx Re: + / - Chicago vs. London 05.11.05, 23:14
              Ano tak...moze i dobrze...wyobrazasz sobie co by sie dzialo , jakby kazdy
              dostawal wszystko o czym sobie marzy ...sodoma i gomora :)
              Na razie uwazam ze Szikago jest rewelacyjne ...dokladnie zdajac sobie sprawe z
              wielu minusow
              • cvaniaceq Re: + / - Chicago vs. London 05.11.05, 23:41
                a co jest takiego rewelacyjnego wg Ciebie marxx ?
                • marxx Re: + / - Chicago vs. London 05.11.05, 23:53
                  a to ze jest to miasto robotnicze
                  ma wspaniala architekture (budynki fabryczne z przelomu XIX XX w
                  wspaniale muzea
                  od cholery zieleni jak na tak duza metropolie
                  jest jezioro duze jak morze
                  niesamowite kluby do sluchania muzyki sa co rusz koncerty ...z ta muza to
                  moglby byc tu osobny temat ...jazz / blues....
                  miedzynarodowe towarzystwo...ludzie z roznych stron/kultur no i ze wszystkich
                  stron Polski ...z tym ze z Tarnowa najwiecej :)

                  m
                  • w5w7 Re: + / - Chicago vs. London 06.11.05, 08:17
                    hmmm...w Tarnowie rzeczywiscie jakoś coraz mniej ludzi:) echhh...żatownisiu:)
                  • cvaniaceq Re: + / - Chicago vs. London 10.11.05, 01:37
                    a no to w sumie marxx masz racje przyznaje ;)

                    PS tutaj zamieszczam link do polonijnej gazety jaka i mi sie zdazalo miec
                    czasem w reku mieszkajac jeszcze na wyspie

                    www.polishexpress.co.uk/
                    polecam lekture ;) i czekam na komentarze
                    • marxx Re: + / - Chicago vs. London 10.11.05, 01:41
                      Chicago mi sie podoba...serio.moze tez dlatego, ze nie oczekuje od tego miasta
                      aby bylo drugim Gdanskiem, Paryzem, Berlinem.....
                      Chicago to Chicago.......fajne miejsce , ale aby to dostrzec trzeba troszke sie
                      odstresowac i wyjsc do ludzi :)
                      m

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka