zyta2003
23.03.06, 23:40
Co mi sie w Ameryce nie podoba - ciag dalszy, lub co jest inne niz w Polsce,
a do czego sie przyzwyczailam, ciag dalszy:
1. Uklad calowy , zamiast nieporownanie bardziej przejrzystego metrycznego.
Wyjasniam, ze prowadzona od kilkunastu lat akcja napisow w dwoch systemach
nic nie daje. To tak, jakby wprowadzono przejsciowo ruch prawo i lewo-
stronny jednoczesnie. Jak moze nawet nie "prosty Amerykanin" wychowany w
uncjach uwierzyc, ze wygodniej jest uzywac zamiast jednego funta 454 g. Jak
wykazaly liczne tv sondy niewielu Amerykanow wie ile uncji ma jeden funt, czy
cali stopa, a oszukiwanie ile stop kwadratowych ma kupowane lokum jest
nagminne, bo kazdy wierzy na slowo, gdy stoi przed niewykonalnym dla siebie
zadaniem zamieny stop i cali liniowych na kwadratowe. A o jednostkach
objetosci nie wspominajac. Ile i czego ma np. jedna pinta?. Oczywiscie jesli
sie z tym urodzilo, to tak jak z krotsza noga, nawet sie nie wie, ze moze byc
przejrzysciej. W NY na przyklad jedne szpitale waza i mierza dzieci w funtach
i uncjach, a inne w kg i cm. Dlatego w wielu polskich domach na lodowce
przyczepione sa przeliczniki, azeby przepis kulinarny wyszedl odpowiednio.
Tak na powaznie jest to wzajemnie spore utrudnienie w produkcji eksportowej,
handlu. Oczywiscie znacznie przyjemniej jest chudnac w funtach niz
kilogramach. Najlatwiej przyzwyczaic sie do mil i galonow i nikt nie uzywa
zadnych przelicznikow.
2. Stopnie Farenheita, tez nie w systemie dziesietnym, wiec woda wrze w
dziwnej temperaturze, podobnie jak i zamarza, o koniecznosci przeliczania
pieczenia nie wspominajac. Osobiscie po latach "czuje" ile to jest 80,czy 90
F, ale zimowe temperatury ciagle musze sobie uzmyslawiac.
3. Napiecie 110V, ktore z jednej strony jest bezpieczniejsze, a z drugiej
strony mniej korzystne w zwiazku z coraz liczniejszym uzywaniem roznych
urzadzen. Dowodem na to jest wprowadzanie w nowych domach napiecia 240V, czy
220(?), jak rowniez mozliwosc podlaczenia nowych urzadzen do obydwoch napiec,
co podraza ich cene.
4. Szalenie niewygodny system, ze w nawet w budynkach apartementowych
pralnie sa w piwnicy, nie mowie nawet o mniejszych domach, gdzie podnajmujac
mieszkanie jest omal zawsze zastrzezenie odnosnie pralki, ktore wlasciciel ma
obowiazek ustawic w piwnicy, jesli budynek ma pow. 6 mieszkan. Powoduje to,
ze nawet,kiedy pralnia jest w piwnicy nie mowiac na ulicy to pranie jest
calym rytualem, a nie "przy okazji" robot domowych. Jedni mowia, ze tak sie
utarlo z powodu tego napiecia 110, a drudzy, ze pralnie zakladaly mafie,
wlasnie do prania pieniedzy i wymusily odpowiednie przepisy budowlane i
instalacji. Na wszelki wypadek informuje, ze mam pralke w domu, ale szkoda mi
tych co traca godziny na patrzenie sie w wirujacy beben.
5. Mylilam sie poczatkowo uzywajac systemu 17 godz. Teraz 5p.m. mi nie
przeszkadza, chociaz w wojsku uzywa sie 17-tej. Widocznie bardziej
przejrzysta.
6. Brak zeszytow w trzy linie dla najnizszych klas, co powoduje, ze dzieci
pisza strasznie. Zdaje sobie sprawe, ze pisanie reczne jest w zaniku, ale na
razie jeszcze nie zniklo. Podobnie nie moge sie nadziwic, ze nie uzywa sie do
matematyki zeszytow w kratke, to tez spowodowaloby schludniejsze prowadzenie
zeszytu i mozliwosc narysowania np prostokata, lub osi wspolrzednych bardziej
udatnie niz w zeszycie w jedna linijke.
7. Na szczescie juz wycofywane okna sztormowe wg starego modelu, tzn.
suwane w gore i w dol i w jaki sposob to umyc, (najlepiej nie myc dochodzi do
wniosku wielu Amerykanow). Teraz okna te prosciutko kladzie sie i mycie jest
latwe.
8. Klimatyzatory w oknach, co jest ogromnie szpecace. Naogol umocowane na
stale, i pewna czesc okna nigdy nie jest myta, nie mowiac o tym, ze sa
obtykane szmatami, zeby nie wialo. Wyjmowanie z okien tych urzadzen, co ja
czynie, jest wielce klopotliwe, a niestety nie tylko ja nie mam centralnej
klimatyzacji, czy chociaz klimatyzatorow w scianach.
Na zakonczenie informuje, ze w watku co mi sie podoba w Ameryce napisalam z
wielka sympatia o tym kraju w kontekscie nie drobiazgow zycia codziennego
tylko idei tego panstwa. Kazdy ocenia kraj wg swoich wartosci. Dla jednych
wazna jest demokracja, czy tez wolnosc osobista i latwosc zycia nawet za cene
przynajmniej w NY obrzydliwych, szpecacych klimatyzatorow w oknach, czy tez
nieudanego ciasta, bo zle przeliczylam.