Dodaj do ulubionych

Szczesliwe bezdzietne z wyboru

03.04.06, 00:46
Wpisujcie sie. Jestem jedna z nich. Dziwi mnie brak zrozumienia niektorych
dla tego wyboru. Latwiej chyba zrozumiec kobiety, ktore decyduja sie na
dziecko bez stalego partnera, niz dla par, ktore chca miec tylko siebie.
Obserwuj wątek
    • marekatlanta71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 00:57
      Nie chcialbym byc niegrzeczny, ale samo szukanie potwierdzenia ze sie dobrze
      robi wskazuje na to ze cos jest nie tak.
      • atramst Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 02:23
        wiec co jest "nie tak"??????
        • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 03:19
          U mnie wszystko w porzadku. Do kogo bylo pytanie?
          • edytkus Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 03:37
            wolna wola, kazdy sobie rzepke skrobie :), gorzej gdy dzieci maja osoby ktore z roznych wzgledow nie
            powinny!
            • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 03:48
              Koty bardzo lubie, ale prawdziwe.
          • atramst Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 23:00
            to bylo pytanie do marekatlanta

            bo ja nic zlego nie widze w fakcie, ze niektore kobiety decyduja sie by nie
            miec dzieci
            • marekatlanta71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 23:11
              Zlego? Nic w tym zlego nie widze - w koncu mamy przeludnienie na Ziemi i jezeli
              ktos uwaza ze jego geny sa na tyle badziewiaste ze nie ma co ich
              rozpowszechniac, to chwala mu za to. Bedzie wiecej miejsca dla dzieci tych,
              ktorzy maja w planach zostawic slad na tym swiecie.

              Za to dziwne wydaje mi sie szukanie aprobaty na forum internetowym....

              P.S. Poczytajcie Dawkinsa...
              • sublustris Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 19:24
                marekatlanta71 napisał:
                > Zlego? Nic w tym zlego nie widze - w koncu mamy przeludnienie na Ziemi i
                jezeli> ktos uwaza ze jego geny sa na tyle badziewiaste ze nie ma co ich
                > rozpowszechniac, to chwala mu za to."

                czy to jedyne Twoje wytlumaczenie braku checi na rozmnazanie?
                • lolyta Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 23:33
                  ja mam wrazenie ze Markowi o co innego chodzilo... nikt nie czuje potrzeby
                  zakladania watkow typu "szczesliwe nie-blondynki - wpisujcie sie" ani
                  "szczesliwe osoby co nie lubia pierogow - wpisujcie sie" ani "szczesliwe osoby
                  co nie potrafia wyciagnac trzech oktaw - wpisujcie sie".
                  A dlaczego nikt nie czuje potrzeby zakladanai takich watkow, a ktos zaklada
                  watek na temat szczesliwosci w bezdzietnosci - to ja juz nie bede dopowiadac,
                  kazdy moze sam sobie dac odpowiedz taka jaka mu pasuje....
    • aputnam Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 03.04.06, 03:37
      u mnie tez ok
    • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 04:00
      Aprobaty nie szukam, chociaz na innych forach podobne podejscie innych osob
      wywolalo na ogol aprobate. Az sie zdzwiwilam ile kobiet mysli podobnie. Bylam
      ciekawa, czy tu sa takie kobiety.
      Nie mam zlego zdania o moich genach. Skad taka agresywna reakcja? Dlaczego
      niektore kobiety zamieszczaja na Internecie zdjecia swoich dzieci, a nie wlasne?
      Pytalyscie dzieci, czy chca tego? Tak samo nie rozumiem kobiet przekluwajacych
      bardzo malym dziewczynkom uszy. Moze one nie chca miec dziur w uszach? Jak
      dorosna i beda chcialy to same o tym zdecyduja.
      • hannamay Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 22:29
        andrea71 --

        ja cale zycie myslalam ze nigdy dzieci sama nie bede miec podobnie jak meza ;) -
        i powiem szzcerze ze przekonal mnei do macierzynstwa moj maz w duzej mierze i
        jestem mu za to ogromnie wdzieczna. Moja coreczke kocham nade wszystko i marze o
        kolejmnym dziecku kiedy Ola bedzie juz wystraczajaco "dorosla" aby cieszyc sie
        oczekiwaniem na braciszka lub siostrzyczke.

        ja nie traktuje nieposiadan dzieci jako cos zlego. sa osoby obdarzony licznymi
        talentami i czeto rodzina nie jest dla nich priorytetem. wazne aby miec cel w
        zyciu i po drugie aby byc otwartym, dobrym i sympatycznym dla innych. to jest
        wazne dla mnei. i tych ludzi bardzo cenie i podziwiam!

        osoby oschle, zimne i malo pozytyne podejmujac decyzje o nieposiadaniu dziecka
        robia duza przysluge spoleczenstu tak tez uwazam. dziecko potrzebuje
        niesamowitej milosci, ciepla, zrozumienia i akceptacji. wowczas staje sie kims
        wyjatkowym. agresja, brak uczuc tworzy z tych malych dzieciaczkow zupelnie
        innych ludzi.

        do zyty2003 - dawniej byl inny czas teraz jest zupelnei inaczej. dawniej dzieci
        widzialy tylko pastwisko przed domem i las przy wiosce. teraz male juz
        dzieciaczki potrafia liczyc, czytac, sa zainteresowane technika i wszystkim co
        swiat niesie. i zupelnei nei uwazam ze staja sie bozkiem, po prostu jestesmy
        innym spoleczenstwem niz przed laty i mamy przygotowac nasze pociechy do
        wlasnie do takiego zycia czy nam sie to podoba czy nie.

        moglabym pisac i pisac jeszce co mam do powiedzenia :) ale zanudzilabym was
        wszystkich. poz atym andrea71 juz pewno tutaj nie zaglada wiedzac ze to forum to
        najgorsze z wszystkich.

        wiecej radosci i serdecznosci andrea71!!
      • sublustris Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 19:25
        andrea71 napisała:
        Pytalyscie dzieci, czy chca tego? Tak samo nie rozumiem kobiet przekluwajacych
        > bardzo malym dziewczynkom uszy. Moze one nie chca miec dziur w uszach? Jak
        > dorosna i beda chcialy to same o tym zdecyduja."


        :) fakt, ja np nie znosze dziurawych uszu... na szczescie moja mama krzywdy nie
        zrobila.
    • skibunny Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 04:45
      Ja jestem bezdzietna, ale tylko troche z wyboru;) a troche przez los... Moje
      wszystkie kolezanki sa bezdzietne, wiekszosc z wyboru a czesc z braku partnera,
      ale zadna z nas nie ma z tego powodu zalu do Swiata i Wszechswiata...
      Natomiast co do dziewczyn umieszczajacych zdjecia swoich dzieciaczkow, to ja to
      jak najbardziej rozumiem i chetnie ogladam:) nie widze nic zlego w dzielenieniu
      sie swoim szczesciem... tak trzymac, niech kazda z nas ma mozliwosc i odwage
      podazac przez siebie wybrana droga...
      Posty o jakosci naszych genow pozostawie bez komentarza.
      • zyta2003 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 05:49
        Ja tak ogolnie. Zyjemy obecnie w epoce kultu dziecka. Kiedys dzieci stanowily
        w rodzinie o sile ekonomicznej, zwlaszcza na wsi, posiadanie ich tez bylo
        bardzo istotne dla panujacych, ale tez ich podwladnych - w celu zachowania
        ciaglosci wladzy. Malzenstwa mialy dzieci, lub nie mialy - to ostatnie naogol
        z przyczyn naturalnych i nie stanowilo to tematu do debat spolecznych. W kazdym
        razie nigdy dzieci nie byly bozkiem, jak w dzisiejszych czasach. Tak bylo
        nawet jeszcze do polowy ubieglego wieku. Nie tylko w rodzinach ubogich.
        Zapamietalam z biografii Agaty Christie, a takze innych wspomnien, ze od dzieci
        wazniejsi byli dorosli. Teraz jest po prostu moda na dzieci. Kiedys prawie
        zadna gwiazda holywoodzka nie miala dzieci. Jestem przekonana, ze naogol z
        wyboru, to nie pasowalo do jej imagu. Teraz jest latwo, nie tylko ubrany
        brzuch, ale i goly nie jest niczym intymnym, smiertelnosc przy porodzie prawie
        nie istnieje w zachodnich krajach,... dzieci sie chowa stokrotnie latwiej
        niezaleznie od tego, czy ma sie ogromne pieniadze , czy takie sobie. Te same
        pieluchy jednorazowe, gotowe odzywki, antybiotyki, mniej rygorow... zreszta
        same najlepiej wiecie. Stad to szalenstwo, ze musi sie koniecznie i za wszelka
        cene miec dziecko. Absolutnie uwazam, ze kazdy ma prawo poddawac sie
        najrozniejszym procedurom, jesli pragnie dziecka, ale uwazam tez, ze iles lat
        temu, bezdzietne kobiety, ktore nie mialy dzieci z "natury" przyjmowaly to z
        wieksza normalnoscia niz obecnie. Kiedy czyta sie obecnie wspomnienia
        posmiertne o 80-latkach bardzo czesto wlasnie nie mialy dzieci, a ich zyciorysy
        sa tak bogate, ze nie watpie, ze zycie mialy spelnione.
        Autorka watku uwaza swoja sytuacje za taka, ktora jej odpowiada, czego nie
        moga przyjac zapewne do wiadomosci rozliczni naokolo, bo przeciez oni wiedza
        lepiej, ze bez dziecka nie mozna byc szczesliwym - stad to jej "uczulenie" na
        powyzszy temat.
        Znam tutaj dwa malzenstwa polskie nie posiadajace dzieci po kilkunastu
        latach - jedno ze 100% wyboru, a drugie nie zrobilo nic, zeby ulatwic zajscie w
        ciaze. Obydwie pary bardzo sie lubia, co po kilku latach malzenstwa jest
        bardzo istotne i maja bardzo fajne zycie. Amerykanskich par, malzenstw
        bezdzietnych z wyboru jest znacznie wiecej niz polskich, a jak niedawno
        przeczytalam, rekordy bija Niemcy, gdzie obecnie ponad 20% malzenstw jest
        bezdzietnych z wyboru.
        Na tym forum sa glownie szczesliwe mlode mamy, wiec temat niekoniecznie
        znajdzie zrozumienie, ale sa inne, gdzie przekroj forumowiczek jest bardziej
        zroznicowany.
        Sama posiadam dzieci w ilosci wiekszej niz jedno, Nawet w sobote uslyszalam
        komplement, ze jestesmy dobra rodzina. Jednak nawet kiedy dzieci byly bardzo
        male to w zyciu towarzyskim wiecej fanu mialam z parami bezdzietnymi, lub
        takimi, ktore umialy czasami temat dzieci odstawic na bok.
        Dzieci na zdjeciach sa zawsze cudne - jak najwiecej takich zdjec.
        • zyta2003 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru n/t 05.04.06, 03:52
      • sublustris Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 20:09
        skibunny napisała:
        > Posty o jakosci naszych genow pozostawie bez komentarza."


        fakt, biorac pod uwage ilu polglowkow posiada potomstwo to szkoda, ze taka
        autokrytyka dziala jedynie u ludzi bedacych w stanie myslec.
    • itslola Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 16:23
      Ja jeszcze nie mam dzieci. Jestem juz kilka lat po slubie. I tez sie
      zastanawiam czy chce czy nie chce. Na razie jestem bardziej na nie, i mowie o
      tym otwarcie. Zawsze wtedy s;ysze, ze zmienie zdanie, instynkt macierzynski sie
      odezwie etc. Nie zaprzeczam, moze zmienie zdanie... tego nie wiem. Ale jestem
      pewna ze mozna byc szczesliwym bez dzieci.
      • bluedream I moja kolej.... 04.04.06, 18:30
        Ja osobiscie uwazam, ze NIGDY nie bylabym szczesliwa nie majac dzieci:)
        Mam dwojke i ich zdjecia sa w mojej sygnaturce i beda:)
        A komu sie nie podoba nie musi tam zagladac!
        Nie jestem mloda ( a szkoda :() mama i jestem dumna z moich dzieci.
        Kazdy ma wolny wybor i posiadanie dzieci badz nie jest bardzo osobista
        decyzja...
        Czy zawsze sluszna???Edyta ma racje - niektorzy ludzie nie powinni nigdy miec
        dzieci:(
        Czas jest najlepszym doradzca i uwazam, ze do decyzji o dziecku trzeba dojrzec.
        Ludzie nie majacy dzieci mi osobiscie nie przeszkadzaja.
        I to tyle co mam do powiedzenia:)

        Pozdrowienia z upalnej North Caroliny,

        J.
        • jaga_nj Blue...musialas kurka napisac, ze... 04.04.06, 19:43
          macie upal, no musialas. Chyba sie w tym roku wybiore znowu w twoje strony,
          strasznie sie zakochalam w okolicy:))))Pozdrowienia z wietrznego NJ
          • bluedream Kochana Jago:) 04.04.06, 20:26
            Daj znac jak bedziesz w okolicy to zorganizujemy spotkanko, ok?
            Ja bede w NJ w okolicach 15 lipca (chrzciny synka kolezanki).
            Pozdrawiam cie serdecznie,
            J.
            • jaga_nj Re: Kochana Jago:) 04.04.06, 22:26
              Postaram sie:)W jakiej okolicy w NJ Bedziesz?
              • bluedream Bede w Carteret n/t 06.04.06, 19:59

    • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 21:45
      Uwazam, ze powinnismy miec takie zycie, jakie nam odpowiada bez ulegania presji
      otoczenia. Tak sie zlozylo, ze widzialam kobiety majace dzieci pod presja
      rodziny, ktore potem po cichu mowily o tym, ze zaluja, bo dzieci wywrocily ich
      dzieci do gory nogami. Nie byly przygotowane na to jak duzym obciazeniem jest
      macierzynstwo. Nadal tematem tabu sa minusy macierzynstwa. Dzieciata kolezanka
      namawiajaca na macierzynstwa za nic nie przyzna sie, ze zazdrosci bezdzietnej,
      ze ma czasami dosyc dzieci.Widzialam tez duzo malzenstw, ktorych juz nic nie
      laczylo, gdzie byla niechec, nienawisc albo po prostu obojetnosc, ale ktore
      byly razem dla tzw. dobra dzieci. Zjawisko malzenstw bezdzietnych z wyboru jest
      stosunkowo nowe i malo powszechne. Daje ludziom do myslenia. Wiec tak mozna i
      co dziwne takie zwiazki sa czesto szczesliwsze, bo bardziej sobie bliskie, niz
      dzieciate? Mamy wybor i chcialabym zeby kazdy to czul, nie wywieral presji na
      nikogo i samemu takiej presji nie ulega.
      Jestem bardzo przeciwna "modzie" na dziecko bez ojca, nie z wyboru (facet
      zostawia kobiete albo umiera). Chodzi mi o sytuacje gdy kobieta zachodzi celowo
      w ciaze kiedy nie zamierza zostac z mezczyzna, a nawet nie mowi mu o ciazy.
      Traktuje go jak dawce spermy. Moglaby rownie dobrze pojsc do banku.
      To jest dowod na niedojrzalosc i egoizm, bo chcac dzidziusia matka pozbawia go
      ojca.
      • jaga_nj Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 04.04.06, 22:18
        andrea71 napisała:

        > Uwazam, ze powinnismy miec takie zycie, jakie nam odpowiada bez ulegania
        presji
        >
        > otoczenia. Tak sie zlozylo, ze widzialam kobiety majace dzieci pod presja
        > rodziny, ktore potem po cichu mowily o tym, ze zaluja, bo dzieci wywrocily
        ich
        > dzieci do gory nogami. Nie byly przygotowane na to jak duzym obciazeniem jest
        > macierzynstwo. Nadal tematem tabu sa minusy macierzynstwa. Dzieciata
        kolezanka
        > namawiajaca na macierzynstwa za nic nie przyzna sie, ze zazdrosci
        bezdzietnej,
        > ze ma czasami dosyc dzieci.Widzialam tez duzo malzenstw, ktorych juz nic nie
        > laczylo, gdzie byla niechec, nienawisc albo po prostu obojetnosc, ale ktore
        > byly razem dla tzw. dobra dzieci. Zjawisko malzenstw bezdzietnych z wyboru
        jest
        >
        > stosunkowo nowe i malo powszechne. Daje ludziom do myslenia. Wiec tak mozna i
        > co dziwne takie zwiazki sa czesto szczesliwsze, bo bardziej sobie bliskie,
        niz
        > dzieciate? Mamy wybor i chcialabym zeby kazdy to czul, nie wywieral presji na
        > nikogo i samemu takiej presji nie ulega.
        > Jestem bardzo przeciwna "modzie" na dziecko bez ojca, nie z wyboru (facet
        > zostawia kobiete albo umiera). Chodzi mi o sytuacje gdy kobieta zachodzi
        celowo
        >
        > w ciaze kiedy nie zamierza zostac z mezczyzna, a nawet nie mowi mu o ciazy.
        > Traktuje go jak dawce spermy. Moglaby rownie dobrze pojsc do banku.
        > To jest dowod na niedojrzalosc i egoizm, bo chcac dzidziusia matka pozbawia
        go
        > ojca.
        • jaga_nj za szybko wcisnelam:) 04.04.06, 22:25
          Absolutnie nie zgadzam sie z tym, ze zwiazki bezdzietne sa ze soba szczesliwsze
          niz te z dziecmi.Ani rowniez z tym, ze kiedykolwiek zazdroscilam bezdzietnym,
          ze moga spokojnie czytac ksiazke badz wracac do domu nad ranem. Oczywiscie, ze
          dziecko przestawia zycie do gory nogami oraz priorytety ale nie znaczy to
          wcale, ze bedzie to zycie gorszym.



          It speaks well of the human race that we allow our tenagers to live.
          • andrea71 Re: za szybko wcisnelam:) 05.04.06, 00:25
            Mowie z wlasnego doswiaczenia. Kazdy ma prawo sie nie zgodzic. Z tego, co
            widzialam i czytalam, to wsrod zwiazkow bezdzietnych Z WYBORU jest wiecej
            szczesliwych par, niz wsrod dzieciatych. Procentowo wiecej. Jest to dla mnie
            logiczne, bo wiele par nic poza dziecmi nie laczy. Potwierdza sie to wtedy gdy
            dzieci dorastaja, opuszczaja dom rodzinny i malzenstwo sie rozpada. Zniknal
            powod dla ktorego byli razem.
            • lolyta Re: za szybko wcisnelam:) 06.04.06, 23:36
              Wlasne doswiadczenie mialabys, gdybys posmakowala zycia z obu stron, tak sobie
              mysle....
              • nanuk24 Re: za szybko wcisnelam:) 07.04.06, 00:15
                Ale jak tu posmakowac?:-)
                Jak sie urodzi dziecie, nie ma mozliwosci sie wycofac;-)
                • lolyta Re: za szybko wcisnelam:) 07.04.06, 03:21
                  no ale ma sie porownanie z tym, co bylo przedtem i juz mozna mowic o jakims
                  doswiadczeniu :)

                  ja na ten przyklad mam takie: przed trzydziestka dzieci nie mialam i w
                  zaleznosci od okolicznosci bywalam albo szczesliwa albo sfrustrowana. A potem
                  dzieci sie porodzily i sytuacja sie zmienila diametralnie: bywam sfrustrowana
                  albo szczesliwa.
    • bozena73 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 05.04.06, 15:50
      Andrea,
      Jestem szczesliwa matka z wyboru i moze nie powinnam sie tu wypowiadac ale chce dodac swoje piec
      groszy. Oczywiscie, mozna byc szczesliwym bez dzieci. Jezeli nie czujesz ze chcesz byc matka, nie
      masz potrzeby aby zagladac do wozkow dzieci, nie wzruszasz sie gdy idzisz bobasy czy gdy patrzysz
      na bawiace sie dzieci..to naprawde nie ma sensu aby ulegac presji bo wiekszosc kobiet ma dzieci, a te
      ktore nie maja to pewnie nie moga.. Ja z moim mezem troche czekalam bo az 7 lat na to aby
      powiekszyc nasza rodzinke...wiec zwiedzalismy swiat..poznawalismy siebie..lazilismy do barow, na
      imprezy po prostu mielismy tyle czasu ze nie wiedzielismy co z nim zrobic...ale ciagle czegos nam
      bardzo brakowalo....Bo ilez mozna zyc dla siebie...
      I teraz wlasnie gdy mam Patrysia to czuje jakie te zycie przed nim bylo puste..on nam pokazal i dal tyle
      szczescia ze nie ma nic porownalnego do tego. Decyzji o byciu matka nigdy nie zaluje i nie
      zalowalam..chociaz przyznam sie ze czasami wracajac z pracy zmeczona, marze tylko o tym aby
      polozyc sie z drinkiem przed telewizorem a tu te chwile luksusu musze czekac az maly pojdzie spac..
      I wtedy to mysle o mojej bezdzietnej kolezance ktora wlasnie raczy sie drineczkiem ogladajac jakis
      ciekawy program...
      Ale jak juz maly zasnie to juz do niego tesknie..i biegamy z M. do jego pokoiku by chociaz przez chwile
      popatrzec na niego gdy spi taki slodki i niewinny :-)))))
      I jeszcze jedno...Patryk bardzo nas zlaczyl jako malzenstwo...stalismy sie dla siebie o wiele bardziej
      bliscy niz w czasach przed nim...wiele moich kolezanek tez tak mowi ze czuja sie blizej z mezem
      wlasnie gdy juz jest dziecko..pomimo wielu konfliktow, zmeczenia ..ten nowy czlowiek zmienia
      diametralnie wartosci...dlatego wtedy wiadomo ze warto zyc...
      To wszystko co napisalam nie zmienia mojej opinii o ludziach ktorzy nie chca byc rodzicami..pamietam
      jak maz mojej kolezanki ciagle mi dogadywal ze jeszze nie mam dziecka..na co czekam, ze robie sie
      coraz starsza itp...bolaly mnie bardzo te jego dogadywania...traktowalam to pol zartem pol serio, i
      tylko na wzglad na to ze to maz mojej bardzo bliskiej kolezanki, tolerowalam jego bezczelnosc..
      Po prostu kazdy ma prawo do swojego zycia i do tego aby podejmowac swoje wybory...
      • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 05.04.06, 17:41
        Zgadzam sie z Toba. Mnie brakuje odwagi i przekonania do macierzynstwa.
        • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 05.04.06, 17:43
          Nie wiem, czy mam instynkt macierzynski, ale i tak na nim nie bede opierac tak
          waznej decyzji. Nie wzruszaja mnie dzieci. Widzialam znajoma z dzieckiem i
          bylam bardziej zainteresowana jej kotem, niz bobasem. Gdy jestem w sklepie i
          slysze wrzask dzieci, to oddycham z ulga wiedzac, ze nie musze tego sluchac
          jesli nie chce. Moge wyjsc. Nie lubie halasu.
          • hannamay Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 05:06

            to chyba naturalne - inaczej sie traktuje inne dzieci a zupelnie innie swoje te
            o ktore dbasz, kochasz,podziwiasz kazdego dnia. ja do tej pory uciekam z miejsc
            gdy widze ze maly skrab placze, lub rzuca sie przezywajac swoje temper tantrum.
            nie jest przyjemnei sluchac wrzasku i placzu ale to czy dziecko jest szczesliwe
            czy tez nie w duzej mierze zalezy wlasnie od rodzicow. jezeli sie zaspokaja
            potrzeby malego dzieciatka regularnie, odpowiada sie na jego placz ( jest to
            sposob komunikowania sie) to wieksze dzoiecko ma wielka ufnosc i wiare i jest
            bezpieczne nawet w bardzo trudnych sytuacjach.
            • edytais Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 06:27
              Skad ja to znam. Tez nie lubilam dzieci, teraz je lepiej toleruje jak mam
              swoje. Zwykle jakies pikniki czy inne zgromaczenia ze znajomymi, ja zostawalam
              przy rozmowach z facetami, bo wiekszosc kolezanek leciala podziwiac dzidziusie
              lub bawic sie z innymi maluchami. Krepowalo mnie takie gapienie sie dzieci w
              sklepie jak np. stalam w kolejce do kasy.
              A swoje dzieci kocham nad zycie, inne toleruje, niektore nawet lubie.
              Moj maz tez taki anty. Swoje dzieci kocha i naprawde lubi z nimi sie bawic, ale
              mowi, ze innych dzieci nieznosi.
    • sublustris Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 06.04.06, 19:35
      tez nie rozumiem posiadania z powodu "presji otoczenia".

      sa ludzie co maja tak rozwinieta kariere i obowiazki (np w krzewieniu kultury
      lub nauki) ze nie maja czasu ani checi na dzieci (swiat bez ich udzialu - nawet
      krotkotrwalego urlopu - bardzo by ucierpial) :)
      • lolyta Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 03:22
        ale nigd nei wiadomo, co dla swiata moglyby zrobic ich dzieci...
        • sublustris Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 04:52
          ale to juz chyba podchodzi pod hazard.
          • sublustris i do niego upodobania :) n/m 07.04.06, 05:21
            • lolyta no tak, ale z drugiej strony 07.04.06, 17:50
              jesli ktos zaklada ze swietni ludzie moga miec dramatyczne dzieci, to i
              zalozenie wyrazone tu w tym watku "niektorzy ludzie nei powinni miec dzieci"
              jest tem samem bez sensu.
              • sublustris Re: no tak, ale z drugiej strony 07.04.06, 20:27
                hmm, w sumie niekoniecznie bez sensu. ale trzeba by sie spytac kogos w temacie,
                czy niektore wady mozna przewidzec ze beda dziedziczne.
    • edytkus Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 01:38
      Tak mi sie cos przypomnialo. Fakt ze niektorzy ludzie dzieci nie znosza, nie chca itp. i rzeczywiscie sa
      bez nich szczesliwi, ale sa tez tacy ktorym sie wydaje ze sa szczesliwi albo... mamy pewnych
      bezdzietnych znajomych, zapytani odpowiedza ze to ich wybor, nigdy dzieci nie chcieli, a tajemnica
      poliszynela jest ile za nimi wizyt w klinikach i nieudanych prob.
      • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 03:12
        Ja sie nie lecze na bezplodnosc. Nie wiem, czy moge miec dzieci, czy nie, bo
        nigdy mnie macierzynstwo nie interesowalo.
        • edytkus Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 03:27
          andrea71 napisała:

          > Ja sie nie lecze na bezplodnosc. Nie wiem, czy moge miec dzieci, czy nie, bo
          > nigdy mnie macierzynstwo nie interesowalo.

          czy poinformujesz nas tez jak sie zabezpieczasz?
          • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 17:11
            Odpowiedzialam na Twoja sugestie, ze nie moge miec dzieci. Moze i nie moge, ale
            nie moglam sie nigdy o tym przekonac, bo tak dobrze sie zabezpieczam.
        • zyta2003 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 04:06
          Dwa dni temu w programie radiowym NPR (publicznym) byla rozmowa z autorami
          ksiazeczki "Maybe baby". Wieczorem mialo byc spotkanie w jednej z ksiegarn Ny
          z autorami. Autorzy - para - kobieta po 30, ktora ma dwuletniego synka i jej
          narzeczony i zarazem ojciec dziecka. Autorzy sa za posiadaniem dzieci, z tym,
          ze przeprowadzajac badania byli zaskoczeni jak wiele osob deklarowalo chec
          bycia bezdzietnymi. Oprocz tego nic ciekawego nie powiedzieli. Telefonujacy
          potem sluchace mowili np: jedna kobieta po 40-stce powiedziala, ze ona i jej
          maz, a takze inni bo w obracaja sie w srodowisku bezdzietnych par nie chcieli
          miec dzieci, bo ich dziecinstwo bylo okropne z powodu rozwodzacych sie
          rodzicow, na to autorzy ksiazeczki stwierdzili, ze oni tez sa z rozbitych
          rodzin i w niczym im to nie przeszkodzilo. Druga osoba powiedziala, ze ona
          nawet nie mialaby nic przeciwko dziecku, ale maz absolutnie nigdy nie chcial,
          sa szczesliwym malzenstwem i nie uwaza za stosowne oszukac meza i zajsc w
          ciaze. Nastepnie zadzwonila kobieta, ktora moglaby wystapic w radio maryja:
          byla pierwsza osoba w rodzinie po studiach, zaczela robic wspaniala kariere, w
          ktorej nie bylo miejsca dla dziecka w koncu jednak ocknela sie i ma juz
          doroslego syna - cudownego, cudowna synowa, cudownych troje wnukow i znajomi
          syna to tez cudowne pary z cudownymi dziecmi. W koncu prowadzacy program
          powiedzial, ze jednak w zyciu roznie sie uklada i nikomu nie moze gwarantowac
          takiego szczescia. Dodal tez rosadnie, ze decyzja o bezdzietnosci, w dalszym
          ciagu wymaga przyjecia postawy obronnej wobec spoleczenstwa. Na koniec
          zadzwonil pan z Brooklynu, ze te co nie maja dzieci to egoistki.
          PS O tym, czy lepiej jest dzietnie, czy bezdzietnie w malzenstwie nikt z nas
          poza wlasnym doswiadczeniem i obserwacja kilku znajomych par nic nie moze
          powiedziec. Jest jednak na ten temat przeprowadzonych metodami naukowymi wiele
          badan. Kazdemu nalezy zyczyc, zeby przezyl zycie zgodnie ze soba i bez
          przeciwnosci losu, a dzieci to juz w zaleznosci od zainteresowania i
          mozliwosci.
          • edytkus Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 05:16
            zyta2003 napisała:

            > > Na koniec
            > zadzwonil pan z Brooklynu, ze te co nie maja dzieci to egoistki.

            Moim zdaniem posiadanie dzieci to egoizm, w koncu to my podejmujemy decyzje i -przynajmniej
            przez pierwsze lata)- mamy je dla nas a nie dla nich samych.
        • bella41 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 04:48
          moj syn urodzil sie 4 lata po slubie, juz nawet zastanawialam sie, czy ja
          kiedys sie wreszcie zdecyduje, czy bede miala dzieci i doszlam do wniosku, ze
          nie, potem odstawilam piguly- ale sama sobie mowilam, ze to nie z powodu dziecka
          no i mamy synka
          teraz wiem, ze kobiety dziela sie na te, ktore wiedza, ze chca miec dzieci, te,
          ktore wiedza, ze nie chca i te, ktore sie boja podjac decyzje
          to nie jest taki zwyczajny strach- on sie przejawia w ciaglym zastanawianiu
          sie, planowaniu na daleka przyszlosc, etc.

          andrea, przeanalizuj swoje posty
          sama siebie przekonaj, ze nie chcesz dzieci- nas nie musisz
          klamiesz mowiac, ze nie interesuje cie macierzynstwo, nie nam-sobie-ciagle o
          nim piszesz
          jak bylam bezdzietna, to, jak trafil sie gorszy dzien, to bylam zdolowana i nic
          mi sie nie chcialo, a teraz chce mi sie mimo wszystko, a gorsze dni sie
          zdarzaja tylko pod wzgledem fizycznym;psychicznie jestem zawsze happy

          moje 2 przyjaciolki mialy dzieci juz 3 lata przede mna- kupilam standardowy
          zestawik, dzieci mnie nie wzruszyly, a jak sie urodzil moj bratanek i w
          szpitalu go wzielam na rece, to myslalam, ze mi wypadnie, bo sie poruszyl/mial
          moze ze 2 dni/hahaha,
          ze swoim niczego sie nie balam, chociaz nie bylo ani mamy, ani tesciowej przy
          nas i oboje z mezem bylismy zupelnie zieloni
          • jaga_nj ja jeszcze dodam 07.04.06, 15:25
            i mozecie sie ze mna nie zgodzic, ze ktos kto nigdy nie przezyl macierzynstwa
            pod jakakolwiek postacia(mam na mysli adopcje rowniez)nigdy nie zrozumie na
            czym to uczucie polega i jakie jest niesamowite. Rowniez zastanawiam sie
            czasami czy kobiety, ktore nie chca miec dzieci budza sie pewnego ranka i
            stwierdzaja, ze niestety jest juz za pozno i nic juz sie nie da zrobic.
            • artremi Re: ja jeszcze dodam 11.04.06, 22:33
              ja mysle ze ze wszystkim jest tak, nie tylko z macierzynstwem.

              Np osoby ktore nie zrobily studiow lub kariery, tez moga sie obudzic w drugiej
              polowie zycia i zalowac ze tego nie zrobily.
              Czy osoby ktore sie rozwodza, tez moga zalowac malzenstwa, i im pozniej rozwod
              tym wieksze poczucie ze zmarnowaly sobie zycie.

              Chyba tak jest ze wszystkim, gdyz czasu sie nie odwroci.
              jaga_nj napisała:

              > i mozecie sie ze mna nie zgodzic, ze ktos kto nigdy nie przezyl macierzynstwa
              > pod jakakolwiek postacia(mam na mysli adopcje rowniez)nigdy nie zrozumie na
              > czym to uczucie polega i jakie jest niesamowite. Rowniez zastanawiam sie
              > czasami czy kobiety, ktore nie chca miec dzieci budza sie pewnego ranka i
              > stwierdzaja, ze niestety jest juz za pozno i nic juz sie nie da zrobic.
          • zyta2003 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 15:58
            Zgadzam sie z Edytkus, ze dzieci ma sie z egoizmu. To jest dobry powod.
            Bardzo duzo ludzi ma - bo ma, bo tak bylo zawsze w przyrodzie.
            Jeden pan w wymienionej przeze mnie audycji powiedzial, ze sa z zona troche po
            40, od wielu lat sa dobrym malzenstwem, maja jednego syna, bo wiecej nie
            chcieli, zreszta syn jest z pierwszego malzenstwa zony. Teraz, zgodnie z
            natura, rodzice malzenstwa zaczynaja swoim starzeniem sprawiac problemy,
            wymagaja coraz wiecej poswiecenia od nich. Zrozumieli, ze kiedys to bedzie
            udzialem ich syna jedynaka, dlatego teraz zdecydowali sie na drugie dziecko -
            dla pierwszego syna, zeby nie byl sam w tym trudnym okresie. Zona ma rodzic
            lada dzien.
            Wokol umierajacego zgromadzila sie liczna rodzina, kilkoro dzieci. Umierajacy
            mowi: dlatego mam was tyle moje dzieci, bo zawsze mi mowiono: jak nie bedziesz
            mial dzieci, to na starosc nie bedzie mial ci kto podac szklanki wody, no i
            stoicie tu nade mna, a mnie jak na zlosc pic sie nie chce.
            PS. Dajcie spokoj autorce watku, to wszystko sa opisy Waszych przypadkow i
            nic wiecej. Zawsze z tym samym milym happy endem. Jak taki przypadek ma sie
            skonczyc? Ile osob na calym swiecie zaluje, ze ma to swoje? To jest tak jak z
            wyjazdem do Ameryki, zalujemy, nie zalujemy. Ale tak naprawde, to tylko mozemy
            przypuszczac jak nasze losy potoczylyby sie, gdybysmy tu nie wyjechali.
            Znacie tak wielce plodna autorke romansidel Danielle Steel. Na pewno, chociaz
            z okladek olbrzymich nakladow. Otoz ta pani sowje wlasne zycie ma chyba
            bardziej interesujace niz jej ksiazki. Kilku mezow, ogromna ilosc dzieci ,chyba
            siedem. Kilka lat temu poinformowano, ze jeden z jej synow umarl. Nastepnie
            wydala ksiazke wlasnie o tym synu p.t. "His bright light - the story of Nick
            Traina". Na okladce uroczy, mlody, chlopak, w srodku zdjecia slicznego
            chlopczyka z piekna, rasowa matka, cieszace oko zdjecia rodzinne. Ten chlopak,
            popelniwszy samobojstwo w wieku dwudziestu kilku lat najpierw przez wszystkie
            lata rujnowal zycie jej, jej dorastajacych dzieci - swoja choroba psychiczna.
            Dobrze przynajmniej, ze miala pieniadze. Wszystko, zycie jej i pozostalych
            dzieci tez bylo podporzadkowane temu jak jest w danym momencie z Nickiem.
            (Absolutnie nie wierze, ze pozostale dzieci nie zostaly skrzywdzone, ta
            nienormalna sytuacja, kolejny jej rozwod spowodowany byl, ze po wielu latach
            ojczym chlopaka, a ojciec chyba czworki dzieci odszedl). Probowali wszystkich
            metod, terapii, lekarzy, szkol, osrodkow i ciagle tylko gorzej. Kazdy telefon
            napawal przerazeniem, co stalo sie z synem, jakie znow szalenstwo, kto juz nie
            jest w stanie mu pomoc, gdzie znow zginal, ktora to kolejna proba samobojcza. W
            momentach remisji pisal pieknie, zalozyl zespol, a za moment znow. Jak widac z
            tytulu, on byl jej swiatloscia. Czy jest to prawda do konca?
          • andrea71 Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 17:14
            Nie klamie. Nie chce byc matka. Interesuje mnie, czy sa tu kobiety, ktore
            podjely podobny wybor.
            Wybralam zle forum do tego pytania. Wiekszosc uczestniczek tego jest matkami i
            moj watek moze je irytowac. Na innych widzialam juz podobne watki i wpisy wielu
            niedzieciatych kobiet.
            • lolyta Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 07.04.06, 17:59
              Ale dlaczego to pytanie mialoby nas irytowac?
              Ktos sobie kupuje za ciezka kase samochod, a ja sie za taka sama wybieram w
              podroz. Dlaczegozby jego wybor mial mnie ruszac?
    • maruda78 No dobra.. 07.04.06, 19:10
      ... to i ja zabiore glos.
      Mam w temacie dosyc mieszane uczucia. Pochodze z dosc duzej rodziny, mam wspaniale rodzenstwo,
      zawsze chcialam miec chociaz dwojke dzieci.

      Z jednej strony nadal chce - mysle, ze wezme sie za produkcje ;-) za pare lat, narazie mam pewne
      plany, ktore zdecydowanie koliduja z maciezynstwem, no i sytuacja zyciowo-mieszkaniowa tez raczej
      temu nie sprzyja.

      Z drugiej strony nie byloby dla mnie tragedia gdyby okazalo sie, ze nie moge miec potomka (a z tego
      co swego czasu sugerowali mi lekarze, jest taka szansa) - mam wspanialego meza, nie mam uczucia,
      ze czegos mi brakuje do szczescia w naszym zwiazku, jesli nie bedzie potomka to nie i tyle. Rozumiem,
      ze ktos poprostu nie chce dzieci i nie ma takiej potrzeby, nie widze w tym nic zlego.

      Z trzeciej strony - sytuacja takich jednych znajomych - ona bardzo chciala dzieci, on bardzo nie chcial,
      ona dla niego sie zgodzila, ze nie beda takowych posiadali. Po prawie 20 latach malzenstwa sie
      rozwiedli, on zdecydowal, ze jednak woli panow ;-). Ona - no coz, ze tak powiem, czas nie byl dla niej
      laskawy (ekhem...), na dzieci za pozno, stracila prace, dlugo nie mogla znalezc nowej, depresja. Jednym
      slowem - zostala z reka w nocniku. Nie lubie jej (z roznych przyczyn nie zwiazanych z ww), ale
      wspolczuje.


      M.

      • bella41 Re: No dobra.. 07.04.06, 19:27
        andea, nie irytuje mnie twoja deyzja, jesli juz to raczej przekonanie, ze tylko
        bez dziecka mozna osiagnac pelnie szczescia
        ja mam porownanie i powiem ci, ze macierzynstwo to zupelnie inny wymiar
        szczescia
        nie zgadzam sie, ze posiadanie dzieci to egoizm, akurat wedlug mnie
        macierzynstwo to przede wszystkim dawanie, to raczej brak dzieci moze byc
        okreslony tym mianem, bo nie chce sie podejmowac obowiazkow, po co nieprzespane
        noce, brak czasu, dodatkowe obciazenie budzetu, itd.
    • maruda78 Acha! 07.04.06, 21:16
      Jeszcze jedno.
      Mam taki koszmar - moje dziecko okazuje sie bardzo podobne do tesciowej. Jessuuuuuu... to ja raczej w
      ogole podziekuje ;-D.

      M.
      • ania_2000 Andrea 07.04.06, 21:28
        • ania_2000 Re: Andrea 07.04.06, 21:34
          Jestes bardzo niedojrzala:)

          Nie wiem czego ty sie spodziewasz po rozmowach na forach - tego tutaj czy
          innych. Ze kazdy natychmiast zgodzi sie z twoim pogladem? Ze ty masz racje - a
          inni nie. I ze twoja racja jest oczywiscie najlepsza, najmadrzejsza - a inne sa
          nic nie warte?
          Poczytalam (po lebkach) twoje tematy - wyluzuj dziewczyno, nie bierz
          wszystkiego tak powaznie - zmarszczki, botox, prostowanie wlosow, brak dzieci
          alez problemy:)

          ps. - zgadzam sie z twoja opinia co do rodzicielstwa. nie kazdy musi, nie jest
          to obowiazkowe - dla mnie (osobiscie) smieszne jest wmawianie kazdej kobiecie
          (i to glownie przez kobiety) ze moga sie "spelnic" tylko poprzez posiadanie
          dzieci. bzdura. kompletna bzdura. a w zasadzie efekt wychowania w katolandzie.
      • aneta05 Re: Acha! 07.04.06, 22:17
        maruda78 napisała:

        > Jeszcze jedno.
        > Mam taki koszmar - moje dziecko okazuje sie bardzo podobne do tesciowej.
        Jessuu
        > uuuu... to ja raczej w
        > ogole podziekuje ;-D.
        >
        > M.

        Maruda,
        rozlozylas mnie calkowicie...
        • bluedream Cudne:) 07.04.06, 22:24
          Ja tez sie tego obawialam, ale na szczescie ani corka ani syn nie przypominaja
          mi tesciowej - oboje podobni sa do mnie:))))))
          • jaga_nj Re: Cudne:) 08.04.06, 02:38
            A ja zaczelam sie przygladac moim dzieciom i juz sama nie wiem. Koszmary bede
            teraz przez was miala.Nie macie o czym gadac tylko o tesciowej?;)A kysz!
            • andrea71 Re: Cudne:) 08.04.06, 18:44
              Ja mam wspaniala tesciowa. Nazywa mnie "coreczka" i nawet nie wypomina braku
              potomstwa. Moze dlatego, ze jej pozostale dzieci postaraly sie zeby zostala
              babcia.
    • artremi Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 11.04.06, 00:32
      Ja tez nie mam dzieci.
      Osobiscie nie potepiam osob ktore maja dzieci lub gromade dzieci.... Jest to
      normalna potrzeba biologiczna zeby sie rozmnozyc....

      Potepiam tylko glupia polska polityke, gdzie wrecz zmusza sie ludzi zeby mieli
      potomstwo i sa zachety typu "becikowe". Przyczyna to, ze niby brakuje dzieci w
      PL. Natomiast milczy sie o tysiacach niechcianych dzieciach w domach dziecka...

      Kiedys nawet probowalam adoptowac dziecko w PL (jak pracowalam dla swojej firmy
      w PL), ale placowka adopcyjna kazala mi przyniesc zaswiadczenie lekarskie, ze
      sama nie moge miec dziecka... Wiec musialam zrezygnowac....

      • magdamajewski Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 11.04.06, 00:50
        ja jestem szczesliwa mezatka bezdzietna ale niestety nie z wyboru:(
        znam jedna strone ale bardzo zdetermninowana jestem zeby poznac i ta druga:)
        szczerze przez 5 lat dojrzewalismy do tej decyzji a pozniej niestety okazalo
        sie ze zycie nie jest dla nas takie laskawe.
        Osobiscie znam dwojke ludzi ktorzy dzieci nie maja i jest im z tym dobrze, oni
        lubia podroze, duzo pracuja bo to im sprawia przyjemnosc, jedna juz na pewno
        dzieci nie bedzie miala co do drugiej to tez mam wielkie watpiliwosci i nie
        widze zeby byly nieszczesliwe.
        Tak jak ktos juz powiedzial do macierzynstwa trzeba dorosnac, jednym zajmuje to
        kilka miesiecy, lat a inni nigdy do tego nie dojrzeja
      • edytais Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 11.04.06, 18:41
        w PL), ale placowka adopcyjna kazala mi przyniesc zaswiadczenie lekarskie, ze
        > sama nie moge miec dziecka... Wiec musialam zrezygnowac....

        Na serio? Ja kiedys z mezem myslelismy o adopcji mimo, ze moge miec dzieci
        wlasnie z tego wzgledu, ze jest duzo tych niechcianych potrzebujacych domu i
        milosci. Nie rozumiem dlaczego trzeba byc bezplodnym, zeby adoptowac starsze
        dziecko??? Niemowle to inna sprawa, bo jest ich mniej niz tych, ktorzy chca je
        adoptowac bo nie moga miec wlasnych.
        • artremi Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 11.04.06, 22:48
          Niestety jest taka mentalnosc jeszcze, ze malo kto chce wychowywac "cudze"
          dziecko, chyba ze nie moze miec swojego.

          Bardzo duzo jest dzieci w domach dziecka w Polsce, a te dzieci maja odczywiscie
          matki, ciotki, wujkow, babcie, dziadkow, itp. Te dzieci sa niechciane nie tylko
          przez rodzicow, ale cale dalsze rodziny.

          edytais napisała:

          > w PL), ale placowka adopcyjna kazala mi przyniesc zaswiadczenie lekarskie, ze
          > > sama nie moge miec dziecka... Wiec musialam zrezygnowac....
          >
          > Na serio? Ja kiedys z mezem myslelismy o adopcji mimo, ze moge miec dzieci
          > wlasnie z tego wzgledu, ze jest duzo tych niechcianych potrzebujacych domu i
          > milosci. Nie rozumiem dlaczego trzeba byc bezplodnym, zeby adoptowac starsze
          > dziecko??? Niemowle to inna sprawa, bo jest ich mniej niz tych, ktorzy chca
          je
          > adoptowac bo nie moga miec wlasnych.
      • lolyta Re: Szczesliwe bezdzietne z wyboru 11.04.06, 23:43
        te "tysiace" dzieci czesto nei moga byc adoptowane bo ich status prawny jest
        nieuregulowany (rodzice nei sa pozbawieni praw rodzicielskich czy cos).
        I to, czego brakuje, to nie chetni do adopcji, tylko rodzice zastepczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka