Dodaj do ulubionych

mieszane malzenstwa

27.04.06, 01:52
Pewna moja kolezanka stwierdzila,ze mieszane malzenstwa nie moga byc
udane.Wedlug niej wynika to z roznic kulturowych itd.Wg niej zwiazek polski a
amerykaninem lub odwrotnie z gory jest przegrany
(kultura,wychowanie,obyczaje,jezyk itd)Jestem mazatka od listopada 2005 i
oczywiscie,ze zauwazam "innosc" mojego meza:-)(kiedy np. nie wie co to szczaw)
Sa to jednak drobne sprawy...Ona jednak uwaza,ze roznice kulturowe wyjda
predzej czy pozniej, bo poczatek malzenstwa to sielanka a z czasem przyjda
spiecia na tle wlasnie kulturowym.J. nie rozumie czasem polskiego humoru np.
z filmu"MIS" ale wojny z tego powodu nie prowadzimi.Czy Wy tez muslicie
podobnie-za z rodakiem to lepiej ..tak po swojsku ;-)
I czy jezyk to przeszkoda?Nawet jesli sie go zna super dobrze?Owa dziwczyna
stwierdzila ,ze nie wyobraza sobie mowic nie wsoim jezyku do ukochanej
osoby.To samo tyczy sie przyjazni-prawdziwa przyjazc to przyjazn polska i
wspolne podworko?
Obserwuj wątek
    • andrea71 Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 04:12
      Zupelnie sie z tym nie zgadzam. Moj maz jest Polakiem, ale to ze sie swietnie
      rozumiemy nie ma wiele wspolnego z nasza narodowoscia. Po prostu myslimy
      podobnie i mamy identyczny system wartosci. Spotkalam wielu Polakow, z ktorymi
      nie mialam zupelnie wspolnego jezyka (bo co wlasciwie nas, Polakow laczy?) jak
      i ludzi innych narodowosci, niz polska, z ktorymi moglam sie swietnie dogadac.
      Pisalam w innym poscie o tym, ze ucze sie innych jezykow poza angielskim zeby
      czytac i ogladac filmy w wersji oryginalnej. Zapomnialam dodac, ze takze
      dlatego zeby moc porozumiec sie z ludzmi roznych narodowosci.
      Wiem, ze niby wiekszosc swiata mowi po angielsku, ale wiele ludzi nie zna tego
      jezyka na tyle dobrze zeby przekazac swoje mysli. Potrafia to zrobic tylko w
      jezyku ojczystym.
    • andrea71 Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 04:13
      Wydaje mi sie, ze najtrudniejsze sa w malzenstwie roznice religijne.
    • sondra Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 04:23
      Jestem od kilkunastu lat w bardzo udanym związku z Amerykaninem, z którym
      potrafię porozumieć się lepiej niż z jakimkolwiek Polakiem. Z poprzednim
      partnerem, Brytyjczykiem, tez dobrze się rozumieliśmy (rozstaliśmy się z innych
      powodów).
      Znam trochę udanych mieszanych małżeństw i trochę takich, które mają widoczne
      problemy, albo się już rozpadły. Nie wydaje mi się, żeby pochodzenie partnerów
      było tu decydującym czynnikiem, chociaż czasami może stwarzać problemy czysto
      techniczne (np. każda osoba chce mieszkać w innym kraju i nie potrafią znaleźć
      kompromisu).
      Różnice kulturowe nie muszą być przeszkodą - mogą być bardzo stymulującym
      intelektualnie i emocjonalnie elementem związku. Wydaje mi się, że jeżeli są
      przeszkodą, to kryją się za tym inne, nierozwiązane problemy.
    • triskell Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 04:36
      a_dassuj napisała:
      > Ona jednak uwaza,ze roznice kulturowe wyjda
      > predzej czy pozniej, bo poczatek malzenstwa to sielanka a z czasem przyjda
      > spiecia na tle wlasnie kulturowym.

      No cóż, jako relatywny małżeński żółtodziób (niecałe dwa i pół roku stażu) nie
      mam jeszcze argumentów, by z Twoją koleżanką polemizować. Ale jak na razie nie
      mamy problemów z dogadywaniem się, a róznice kulturowe są raczej przyprawą,
      dzięki której związek jest bardziej pikantny (mój mąż uwielbia Europę i moją
      Europejskość) :-) Tak coś mi się wydaje, że będzie dobrze :-)
    • magda.recruit Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 05:49
      Moj maz jest Amerykaninem. Malzenstwem jestesmy od 3 lat, a znamy sie jeszcze
      dluzej. Roznice kulturowe nigdy nie bylo problemem miedzy nami. Wprost
      przeciwnie, zawsze stanowily ciekawy dodatek do naszego zwiazku. Dzieki mojemu
      mezowi nauczylam sie wiele o amerykanskiej kulturze z pierwszej reki, a on
      nadal jest zafascynowany odkrywaniem mojej polskosci. Nauczylam go jesc zupe
      szczawiowa (mowi na nia "green soup with an egg"), i ogorkowa ("green soup
      without the egg"), a golabki staly sie jednym z jego ulubionych dan... Od mojej
      mamy dostal album z polskimi zamkami i nie moze sie juz doczekac naszego
      wyjazdu do Polski. Zabralam go tez na polskie wesele, ale sobie zastrzegl, ze
      juz nigdy wiecej na takowe nie pojdzie :) Oj i tutaj pojawia sie problem.
      Spotkania w polskim towarzystwie, gdzie moj maz jest jedynym Amerykaninem sa
      zwykle koszmarem: Polakom nie chce sie mowic po angielsku albo nie potrafia, a
      jak juz mowia po angielsku to o polskich tematach tylko, o ktorych moj maz nie
      ma zielonego pojecia... albo narzekaja na Stany, wysmiewaja sie z Amerykanow,
      chwala, jak to Polacy potrafia system amerykanski wykorzystac, jak to polska
      kultura jest na wyzszym poziomie od amerykanskiej, ile kasy zarobili na
      odremontowanu ostatniego domu bla, bla, bla... (z tego mozna by nowy watek
      zrobic!) Ale znalezlismy i na to recepte - unikamy polskiego towarzystwa... I
      wcale za tym towarzystwem nie tesknie. Co sie nagle stalo z Polakami, ktorych
      znalam w Polsce? Polakow, ktorzy nie maja wylacznie obsesji materialnej i
      ktorych interesuje cos wiecj niz zarabianie dolarow.

      Ja sie nie poddaje. Mam nadzieje, ze uda nam sie znalezc Polakow, z ktorymi
      znajdziemy wspolny jezyk.

      Bo przeciez sa tacy Polacy tutaj! Niektorzy z nich pokazuja sie tutaj na
      forum! :)
      • speranzaa Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 18:10
        moj przyszly maz ( mam nadzieje:)))) tez Amerykanin , a wlasciwie pol Polak
        tylko, ze w Polsce nigdy nie byl a po polsku zna slowa , ktorych ja go
        nauczylam, czyli niewiele. tez chce pojechac ze mna kiedys do Polski, lubi
        polskie jedzonko, szczegolni ekabanosy polskie, tylko cos do zup nie moge go
        przekonac, nie chce ich jesc.
        ze znajomymi Polakami nie mamy problemu , gdyz to ludzie, ktorzy mowia po
        angielsku i wrecz sami przyznali, ze mowic w jego obecnosci po polsku skoro on
        ni erozumie, byloby nietaktem, tym bardziej, ze zna sie angielski.moja ciotka
        tez ni ema z tym klopotu, gdyz jej maz to slowak, wiec oni miedzy soba to mowi
        apol po polsku, pol po slowacku pol po angielsku. a z ludzmi , ktorzy nie chca
        gadac po angielsku albo sie smieja z amerykanow to raczej nie spotykamy sie, bo
        swiadczy to o ich niskim poziomie kultury i nie chce wysluchiwac glupot typu ,
        ktore Magda opisalas.
        Magda Ty jestes z okolic chicago?

        • speranzaa Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 18:11
          chodzilo mi o glupoty ,ktore mowia ci Polacy, nie Ty.
        • magda.recruit Re: mieszane malzenstwa 28.04.06, 05:00
          Tak, polnocno-zachodnie przedmiescia :)
    • maruda78 Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 18:40
      Nie widze problemu. Ludzie sa wszedzie tacy sami, tak samo czuja, podobnie mysla. Pochodzenie z
      tego samego kraju nie ma nic wspolnego ze szczesciem w malzenstwie, chodzi poprostu o to, zeby sie
      dobrac charakterami. A jak jest dobra wola z obu stron to roznice kulturowe da sie spokojnie obejsc.
      Problem moze byc z osobami o bardzo konserwatywnych, ortodoksyjnych pogladach, niesklonnych do
      kompromisu, ale to sie miesci w kwestii nie/dobranych charakterow. Ja w zyciu nie moglabym byc z
      kims takim - niezaleznie czy jest wojujacym katolikiem czy srednio radykalnym muzulmaninem.

      Moj M. nie jest Polakiem, ale 'Misia' zalapal, bardzo chcialby sie przejsc na typowe wesele w remizie
      strazackiej (niestety jak narazie brak tego typu rozrywek w mojej rodzinie...), bardzo go ciekawi Polska,
      deklaruje chec nauczenia sie jezyka (wieczny brak czasu). Ja tez jestem ciekawa jego kraju i kultury,
      chce sie nauczyc portugalskiego, choc przyznam, ze moja ciekawosc skutecznie zabija tesciowa :-/.
      • edytais Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 22:20
        Ja mam juz prawie 8 lat stazu za soba plus 4 randkowania z moim mezem (w sumie
        12 lat) Roznice kulturowe nie sa na tyle duze, zeby przeszkadzaly. Uwazam, ze
        wrecz pomagaja w malzenstwie, jest ciekawiej. Poza tym, czlowiek wtedy uczy sie
        bardziej bycia otwartym na inne poglady, sposoby zycia, kuchnie. Uczy sie tez
        bardziej tolerancji. To pomaga nie tylko w malzenstwie, ale w ogole w
        kontaktach z otoczeniem wielokulturowym jesli mieszka sie w USA.
        A tam, w koncu zlych malzenstw jest pod dostatkiem w Polsce (bez roznic
        kulturowych) czy w innych krajach. Inna kultura czy nie, grunt to sie dobrze
        dobrac.
    • zapomnialamnicka Re: mieszane malzenstwa 27.04.06, 21:25
      chyba znam tyle samo nieudanych malzenst niemieszanych i mieszanych
      cd. nastapi przyszly chlopaki okno wymienic narrreszcie!!!
    • artremi Re: mieszane malzenstwa 28.04.06, 01:14
      Uwazam ze najwazniejsze jest podobne widzenie swiata - np stosunek do religii,
      pracy, innych ludzi.

      Mam juz za soba jedno malzenstwo "mieszane". Facet byl fajny, byl raz w Polsce
      i wszyscy sie w nim zakochali. Mnie przeszkadzalo ze byl pracoholikiem i prawie
      nigdy nie bylo go w domu. Jak nie podrozowal po swiecie, to siedzial w biurze
      do 10 pm. Za to go zostawilam i wystapilam o rozwod.

      Bylam po nim zareczona z drugim facetem. Super przystojny Bulgar, cala rodzinka
      w nim zakochana, bo np mamie zmywal naczynia w kuchni. Ale niestety
      interesowalo go tylko gotowanie i sprzatanie i jedzenie.
      Do tego byla miedzy nami wyrazna roznica wychowania. Ja niecierpie komunistow,
      a Bulgarzy maja duzo sympatii do ZSRR i Rosji.
      Takze facet bardzo nie lubil Papieza JP II.

      Bylismy dosyc dlugo zareczeni, jego babcia kupila obraczki (gdyz facet nie mial
      jak zwykle pieniedzy), ale ja niestety zrezygnowalam ze slubu na 2 tyg. przed
      data. Wszyscy byli zaszokowani. Ja najpierw chcialam poczekac 1/2 roku, ale z
      kazdym miesiacem czulam sie lepiej bez niego, i facet przeszedl do archiwum.

      Teraz mysle ze moze wyjde za maz jak bede miala 60 lat - za jakiegos dziadka w
      Polsce. :-)
    • andrea71 Re: mieszane malzenstwa 28.04.06, 01:35
      Mozesz zdradzic jakiej narodowosci jest Twoj maz? Ciekawa jestem.
      • zyta2003 Re: mieszane malzenstwa 28.04.06, 04:41
        A co myslicie o innych roznicach - rasowych, ktore sa bardzo istotne?.
        Tez mysle ta jak tu ktos wspomnial,ze w wypadku praktykowania roznych religii
        moze stanowic to problem, zwlaszcza po narodzeniu sie dzieci.
    • ertes Re: mieszane malzenstwa 28.04.06, 06:41
      Ja mam mieszane malzenstwo: ja chlop a zona baba ;)
    • monie_pl Re: mieszane malzenstwa 28.04.06, 09:05
      No coz z opowiesci twojej o tej kobiecie wynika, ze jest bardzo zamknieta na
      cos co wykracza poza JEJ norme, wiec wlasciwie to jej problem.

      Skoro jest nas tutaj tyle z mieszanych malzenstw i wiekszosc z nas uwaza, ze
      jakos nie ma znaczenia, ze jestesmy z innych krajow a wrecz przeciwinie, to
      wlasciwie o czym rozmawiac.

      Spytalabys sie lepiej czy ona czasem nie uwaza, ze chlopy to jednak z innej
      planety sa, bo jesli tak to ona nigdy nikogo sobie nie znajdzie (ups,
      niepoprawna politycznie jestem, bo zalozylam, ze kobieta jest heteroseksualna!).

      Co do udanego malzenstwa, to wlasciwie system wartosci jest tym co moze
      szybciej ludzi rozdzielic niz cokolwiek innego. Jednoczesnie z moich wlasnych
      obserwacji wynika, ze bycie Amerykaninem o innym kolorze skory moze powodowac,
      ze wlasciwie wstepuje sie takze w zwiazek mieszany, choc z tego samego kraju i
      tym samym jezykiem oboje beda mowic.

      No i tak sobie wlasnie mysle.
      Pozdrowionka
      Monia
    • doris-ek Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 00:03
      Przykro mi ze ktos tak do Ciebie sie odezwal wiedzacz ze wyszlas za maz za
      obcokrajowca. To po prostu (mowiac eufymistycznie) brak taktu. Nie ma co
      dyskutowac zagadnienia malzenstw wielonarodosciowych od strony merytorycznej z
      osobami pokroju Twojej znajomej, bo dyskusja taka nie sprowadza sie na ogol do
      rzeczowych argumentow. Zreszta czy istnieje obiektywny wyznacznik szczescia
      malzenskiego? Sama moge napisac ze w tym roku bede obchodzic 16 rocznice slubu
      i ze jestem bardzo szczesliwa z moim urodzonym i wychowanym w Anglii,
      irlandzkiej krwi, obywatelem USA. W mojej rodzinie i wsrod znajomych jest
      wiele malzenstw wielonarodosciowych z ponad trzydziestoletnim stazem.

      Staram sie trzymac z daleka od osob ktore wypowiadaja tak pochopne i
      kategoryczne opinie jak Twoja kolezanka. Zaczyna sie od krytyki mieszanych
      malzenstw, potem uslyszysz ze sie wkrotce roztyjesz na amerykanskim jedzeniu,
      ze zle dzieci wychowujesz, itd.

      Pozdrawiam i zycze szczescia.
    • a_dassuj Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 03:42
      Pocieszajace to co piszecie.Nie wiem dlaczego czesc moich znajomych ma zle
      zdanie o mentalnosci amerykanow.Ja jestem szczesliwa mezatka i mam nadzieje ze
      tak pozostanie.Nie wiem tylko dlaczego, ale nie moge zaprzyjaznic sie z
      amerykankami-mimo szczerych checi nie spotkalam zadnej o zblizonych pogladach
      do moich .Czasami wydadaje mi sie,ze dziewczyny sa tu "plytkie" .
      • edytais Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 04:14
        Moja mama zawsze mowi, ze latwiej jest znalezc dobrego meza niz dobra
        przyjaciolke.
        • foxie777 Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 06:14

          Po dwudziestu latach malzenstwa z Amerykaninem, uwazam
          ze moge zabrac glos.
          Najwazniejszy jest poziom , i kultura czlowieka.
          Wszedzie jest holota i chamstwo.Tutaj i w Polsce.
          Partnera powinno sie miec na wlasnym, lub wyzszym poziomie.
          To tak na poczatek.
          Towarzyskie spotkania sa w jezyku angielskim.Moi znajomi Polacy
          znaja angielski bez wyjatku.Czasami lubie pogadkowac po polsku
          wtedy tez nie ma zadnego problemu.Mamy przyjaciol z roznych
          stron swiata, i to jest fajne.
          Jesli zas chodzi o samo malzenstwo, to jest to tak zawila sprawa
          nie ma na to zadnej recepty.Troche szczescia i duzo praaacy.

          pozdr
    • katlia Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 05:59
      Eh, znam sporo szczesliwych dlugo-trwalych malzenstw "mieszanych", zaczynajac
      od mojej mamy, polka, i jej amerykanskim mezem. Sa malzenstwem od 38 lat,
      dobrze dopasowani charakterem i zainteresowaniami. Roznice kulturalne nie
      sprawialy im specjalnych klopotow - przewaznie podchodzili do nich z
      wyrozumialoscia i poczuciem humoru. Chyba niezle podejscie do problemow nawet w
      tych "normalnych" malzenstwach...
      • zyta2003 Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 18:55
        Rzucilam tu wczesniej pytanie, co sadzicie o malzenstwach wielorasowych, bo
        jakosc malzenstwa z bialym Amerykaninem, czy tez innym "bialasem" zalezy tylko
        od osobowosci partnerow. Natomiast malzenstwo z przedstawicielem innej rasy,
        zwlaszcza czarnym stwarza dodatkowe problemy, natury srodowiskowej.
        Najlatwiej jest napisac w odpowiedzi: jesli sie kochaja, jestem slepa na kolor
        skory, nie mam zadnych uprzedzen. ok. Ja natomiast uwazam, ze malzenstwo z
        czarnym jest wyzwaniem, z ktorego w okresie zakochania nie bardzo nawet zdaje
        sie sprawe. Obydwa srodowiska nie do konca sie akceptuja, ale dorosli jakos to
        rozwiazuja, gorzej jest z dziecmi, ktorym trudno jest odnalezc swoja tozsamosc.
        Kiedys czytalam wywiad z corkami czarnego rezysera, scenarzysty , aktora
        (jak sie dokladnie pisze jego nazwisko - zapomnialam, ale zapewne wiecie o
        kogo chodzi), ktore sa bardzo "rozjasnione". Jedna utozsamia sie z bialymi,
        druga z czarnymi. Te srodowiska wlasciwie sie nie przenikaja, wiec kim one sa,
        same nie wiedza. Dlaczego aktorka Halle Barry, ktora trudno uznac patrzac na
        nia za kolorowa ciagle podkresla, ze jest afro- amerykanka/ Znam z widzenia i
        opowiadan kochajace sie malzenstwo. Ona pochodzi z bardzo szacownej i bogatej
        rodziny nowojorskiej, on byl jej osobistym trenerem i pochodzi z Afryki, jak
        pieknie mowi do dzieci po francusku. Maja dwojke dzieci, mieszkaja w wytwornym
        budynku apartementowym. Jest w porzadku, bo maja bardzo duze pieniadze.
        Natomiast znam dziewczyne Polke, ktora ma meza czarnego i poszukujac mieszkania
        nieraz dowiedziela sie, nie uprzedzilas, ze twoj maz jest czarny, ja tam nie
        mam nic naprzeciwko, ale sasiedzi - ja tu mieszkam.. Temat dlugi, chyba za
        powazny i niejednoznaczny, tylko tak napomknelam.
        • speranzaa Re: mieszane malzenstwa 29.04.06, 19:12

          Szef mojego faceta wlasnie hajtnal sie z czarnoskora laska. pare miesiecy temu
          byla impreza christmas party i generalnie nikt nie wiedzial, ze jego
          dziewczyna to murzynka, gdyz wiele jest nowych osob. takze wszyscy byli troche
          zaskoczeni , gdy sie z nia pojawil. calkiem mila dziewczyna i td. zaskoczeni
          byli dlatego, ze gosc jest przystojny a ona ( ni e wiem jak napisac) no
          sredniej urody, choc sa i ladne czarnoskore. i ludzie miedzy soba czy nie moze
          se znalezc bialej . nie wiem czy to rasizm czy taki stereotyp, ze bialy
          powinien byc z bialym by nie mieszac ras?

          zyta2003 napisała:

          > Rzucilam tu wczesniej pytanie, co sadzicie o malzenstwach wielorasowych, bo
          > jakosc malzenstwa z bialym Amerykaninem, czy tez innym "bialasem" zalezy
          tylko
          >
          > od osobowosci partnerow. Natomiast malzenstwo z przedstawicielem innej rasy,
          > zwlaszcza czarnym stwarza dodatkowe problemy, natury srodowiskowej.
          > Najlatwiej jest napisac w odpowiedzi: jesli sie kochaja, jestem slepa na
          kolor
          > skory, nie mam zadnych uprzedzen. ok. Ja natomiast uwazam, ze malzenstwo z
          > czarnym jest wyzwaniem, z ktorego w okresie zakochania nie bardzo nawet
          zdaje
          > sie sprawe. Obydwa srodowiska nie do konca sie akceptuja, ale dorosli jakos
          to
          > rozwiazuja, gorzej jest z dziecmi, ktorym trudno jest odnalezc swoja
          tozsamosc.
          >
          > Kiedys czytalam wywiad z corkami czarnego rezysera, scenarzysty , aktora
          > (jak sie dokladnie pisze jego nazwisko - zapomnialam, ale zapewne wiecie o
          > kogo chodzi), ktore sa bardzo "rozjasnione". Jedna utozsamia sie z bialymi,
          > druga z czarnymi. Te srodowiska wlasciwie sie nie przenikaja, wiec kim one
          sa,
          > same nie wiedza. Dlaczego aktorka Halle Barry, ktora trudno uznac patrzac na
          > nia za kolorowa ciagle podkresla, ze jest afro- amerykanka/ Znam z widzenia
          i
          > opowiadan kochajace sie malzenstwo. Ona pochodzi z bardzo szacownej i bogatej
          > rodziny nowojorskiej, on byl jej osobistym trenerem i pochodzi z Afryki, jak
          > pieknie mowi do dzieci po francusku. Maja dwojke dzieci, mieszkaja w
          wytwornym
          >
          > budynku apartementowym. Jest w porzadku, bo maja bardzo duze pieniadze.
          > Natomiast znam dziewczyne Polke, ktora ma meza czarnego i poszukujac
          mieszkania
          >
          > nieraz dowiedziela sie, nie uprzedzilas, ze twoj maz jest czarny, ja tam nie
          > mam nic naprzeciwko, ale sasiedzi - ja tu mieszkam.. Temat dlugi, chyba za
          > powazny i niejednoznaczny, tylko tak napomknelam.
    • edytkus Re: mieszane malzenstwa 30.04.06, 00:47
      U nas jest tak: trafila kosa na kamien. Jak sie kochamy to materac trzeba wymieniac, jak sie klocimy to
      szklanki ;)) Gdzies przeczytalam ze to wlasnie nazywa sie pasja ;O I tak trwamy w tej pasji juz z 10 lat,
      ale ostatnio zaobserwowalam poprawe - nie rozwodzimy sie juz codziennie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka