maruda78
19.01.07, 17:30
Rozmawialam wczoraj z moja siostra, ktora opowiedziala mi jak ostatnio zostala
poszkodowana w autbusie. Jakas dziarska staruszka, z zadziwiajaca dziarskoscia
i olimpijskim wrecz sprintem rzucila sie w kierunku wolnego siedzenia,
taranujac moja stojaca przy wejsciu siostre. Siostra bynajmniej nie zamierzala
z nia stawac w wyscigu (zreszta i tak nie miala szans ;-), ale i tak jej sie
dostalo - efekt skrecona noga w kostce (obcasy).
Przypomnialy mi sie moje autobusowe eskapady w Polsce i niejedna dantejska
scena stanela mi przed oczami jak zywa :-)))).
Bardzo podoba mi sie amerykanskie podejscie do ww - starsza osoba w autobusie
czy metrze, zazwyczaj wcale sie rosci sobie praw do miejsc siedzacych i nie
zlorzeczy nikomu nad uchem, a i tak zawsze im ktos ustepuje.
Czyzby byl to lokalny Polski fenomen?