Dodaj do ulubionych

obesja Ivy League

29.03.07, 23:41
Dzisiaj beda wysylane (mailem) decyzje kilku Ivy Leage uniwersytetow: kto
jest akceptowany, kto nie, na nastepny rok akademicki. Dla wielu Amerykanow,
to jest jeden z najwazniejszych dni w ich zyciu (czy zyciu ich dzieci.) Wiem,
ze wiele z was ma male dzieci, i daleko im do studiow. Ale kiedys tez sie
zetkniecie z tym (zwlaszcza jezeli mieszkacie na wschodnim wybrzezu) - z
ogromnym prestizem swiazanym z Ivy League, i obsesja niektorych ludzi na tym
punkcie. Zainteresowanym polecam ten link:

www.collegeconfidential.com

To jest jeden z najwazniejszych stron internetowych na temat prestizowych
uczelni amerykanskich, zwlaszcza Ivy League. Znajdziecie tu porady, dane
oficjalne, informacje na temat stypendiow i financial aid, itp.

Szalenie ciekawe sa discussions, zwlaszcza rodzicow. Tu dyskutuje sie z pasja
(i takze z poczuciem humoru, na szczescie) tematy jak: jakie stopnie,
rezultaty na testach, extra curriculars trzeba miec zeby sie dostac na HYP
(Harvard, Yale, Princeton)? Czy prywatny uniwersytet X jest NAPRAWDE warty
$100,000 wiecej niz publiczny universytet Y? Jakie sa plusy czy minusy
prywatnych LAC (liberal arts college) w porownaniu do duzych uniwersytetow?
Itp. Pisze tu bardzo duzo wysoko wyksztalconych ludzi, profesorow, prawnikow,
lekarzy - no, i rodzice studentow Ivy League i innych prestizowych uczelni.
Znajdziecie tam duzo ciekawych 'insights' na bardzo specyfyczny aspekt
kultury amerykanskiej.

Notabene, jezeli nie mozecie sie dostac na ten site dzisiaj, to dlatego ze
kilka tysiecy osob na raz chce sie wpisac z radoscia (czy rozpacza) po
otrzymaniu dzisiejszych mailowych admission notice.
Obserwuj wątek
    • katlia to mialo byc 'obsesja' ... 29.03.07, 23:42
      • aniutek Re: to mialo byc 'obsesja' ... 30.03.07, 03:00
        ciekawe, dzieki za linki, poczytam i sie doedukuje.
        kiedys mialam nadzieje, ze syn sie zalapie, ale nastoletnie humory chyba sa silniejsze od jakiejkolwiek
        ambicji.
        • katlia Re: to mialo byc 'obsesja' ... 30.03.07, 03:42
          Na cale szczescie w tym kraju dyplom Ivy League nie jest konieczny zeby zrobic
          nawet ogromna kariere (jak naprzyklad Condoleezza Rice) - a dyplom z Ivy League
          takze nie jest jakakolwiek gwarancja...

          ALE na tej stronie mozna sie naprawde bardzo, bardzo duzo nauczyc o calym
          systemie uniwersyteckim - od najlepszych do przecietnych uczelni - bo wybor tu
          jest ogromny.
          • artremi Re: to mialo byc 'obsesja' ... 30.03.07, 20:19
            W zadnym kraju dyplom nie jest potrzebny do robienia kariery/pieniedzy.
            W USA dobrym przykladem jest Bill Gates.
            W Polsce czy Rosji wielu (moze wiekszosc) najbogatszych ludzi nie ma dyplomow
            wyzszych uczelni.
    • artremi Re: obesja Ivy League 30.03.07, 04:07
      Najdrozsze uniwersytety kosztuja $30-40K/rok i uwazam ze sa tego warte.
      Szczegolnie jesli student wykorzysta te lata. Wtedy ma dobre kontakty na cale
      zycie i oferty pracy w dobrych firmach. Nie jest to gwaranjca sukcesow, ale na
      pewno lepszy start w zyciu. Trzeba zaznaczyc, ze wiekszosc studentow na
      Harvardzie i podobnych szkolach ma stypendia i nie placi calej sumy. Wazne zeby
      miec dobre stopnie i osigniecia, a nie trzeba sie martwic o pieniadze.
      • katlia Re: obesja Ivy League 30.03.07, 04:46
        Te najdrozsze niestety kosztuja blizej $45,000+/rok. I fakt, calej sumy malo
        kto placi
        • artremi Re: obesja Ivy League 30.03.07, 05:02
          Nawet jesli rodzice nie zaoszczedzili na studia i faktycznie student nie
          kwalifikuje sie na zadne stypendia, mozna wziac pozyczke. Wtedy przy solidnej
          nauce moze znalezc bardzo dobrze platna i taka pozyczke splacic w kilka lat,
          nawet nizle zyjac. Inna alternatywa - wracac do Polski i tam studiowac za darmo.
          • katlia Re: obesja Ivy League 30.03.07, 05:07
            Zadluzenie sie na studia - inwestowac w siebie - jak sie tu mowi, jest as
            american as apple pie :) I faktycznie, dla obywatelow UE jest naprawde duzo
            teraz mozliwosci: Polska, Anglia, Irlandia, Francja, Niemcy, Hiszpania,
            Wlochy... Gdybym tylko miala 18 lat to ho, ho!
        • edytais Re: obesja Ivy League 30.03.07, 17:29
          Maz niedawno przeczytal, ze te prestizowe uczelnie maja tuition waiver dla
          biedakow. Zdaje sie, ze taki "biedak" kwalifikujacy sie na pelne tuition
          waiver to z zarobkami 80 tysiecy rocznie.
          • artremi Re: obesja Ivy League 30.03.07, 18:03
            Musi to byc wyjatkowo pechowa osoba, ktora by byla na tyle zdolna i pracowita,
            zeby sie dostac do szkoly Ivy League, a ktora by miala na tyle bogatych
            rodzicow, zeby sie nie kwalifikowac na pomoc. I jednoczesnie takich rodzicow,
            ktorzy by nie zaoszczedzili na studia. Uwazam ze szkoly Ivy League sa jednym z
            najlepszych "deals" w Stanach. W tej chwili przecietna szkola kosztuje $20K/rok.
            Uwazam ze placac 100% wiecej za szkole swiatowej klasy, ktora da absolwentowi
            swietny start w zyciu gdzielkowiek by byl na swiecie, jest swietnym dealem.
            • katlia Re: obesja Ivy League 30.03.07, 18:10
              No to jest troche naiwne podejscie do tego - w tej chwili jest naprawde trudno
              sie dostac na uczelnie Ivy League bez wzgledu jakie ma sie kwalifikacje glownie
              dlatego ze jest wyz demograficzny (echo boom to nazywaja: dzieci baby
              boomer'ow) i uczelnie nigdy nie otrzymywaly aplikacji w takich ilosciach jak
              teraz. Wszyscy - nawet Ivy League admissions officers - przyznaja, ze dostac
              sie do tych szkol w tej chwili to jest, niedelikatniej mowic, crap shoot, nawet
              dla tych naj, naj. Poczytaj sobie w collegeconfidential jacy ludzie sie nie
              dostaja, i pewnie zmienisz zdanie z tym pechem :)
              • artremi Re: obesja Ivy League 30.03.07, 19:45
                Wlasnie o tym pisalam: jesli ktos jest na tyle inteligentny/pracowity i ma
                szczescie zeby sie dostac, to na pewno znajdzie sposob zeby zaplacic. Nie jest
                to fortuna w dzisiejszych czasach.

                katlia napisała:
                > No to jest troche naiwne podejscie do tego - w tej chwili jest naprawde trudno
                > sie dostac na uczelnie Ivy League bez wzgledu jakie ma sie kwalifikacje glownie
                • katlia Re: obesja Ivy League 30.03.07, 21:11
                  "Nie jest to fortuna w dzisiejszych czasach"
                  • artremi Re: obesja Ivy League 31.03.07, 02:18
                    Cala dyskusja wyglada na to, ze masz obsesje na punkcie Ivy League schools, i
                    chcesz tam wyslac dzieci i jednoczesnie Cie na to nie stac. Chyba chcesz
                    potwierdzenia, ze nie sa te szkoly warte pieniedzy... Nie wiem, czy znajdziesz
                    takie poparcie wsrod wiekszosci ludzi. Dlaczego tyle osob pcha sie drzwiami i
                    oknami do Harvardu i tego typu szkol?
                    • katlia Re: obesja Ivy League 31.03.07, 06:01
                      Smieszny komentarz. Wcale nie szukam zadnego poparcia - chcialam pokazac jak
                      wazne sa te szkoly dla pewnej czesci tego spoleczenstwa, i jak daleko posuwaja
                      sie rodziny przecietnych amerykanow ktorych dzieci sie dostaj ale ktorych
                      zarobki wykluczaja ich od calkowitych stypendiow. Podalam linki do dyskuji
                      rodzin wlasnie na ten temat. Najwyrazniej nie czytalas, bo wtedy widzialabys
                      jaki to trudny problem dla wielu ludzi, i jakie ciekawe reakcje rozni ludzie
                      maja na ten temat. To nie ma nic wspolnego z moimi dziecmi, o ktorych nic nie
                      wiesz, a atakujesz mnie jak jakas baba na bazarze... eh, never mind.
                      • artremi Re: obesja Ivy League 31.03.07, 17:14
                        Teraz jestem baba na bazarze, dlatego ze wyrazilam swoje zdanie? Zastanow sie
                        czy masz dobrze w glowie poukladane....
                        Jesli masz zdolne i madre dzieci, to niech one staraja sie i decyduja o swojej
                        przyszlosci. Ja skonczylam Ivy League school, i moi rodzice nie tkneli palcem w
                        procesie dostawania sie do szkoly. Ja musialam wykonac 100% staran. Mozesz
                        przyprowadzic konia do wody, ale nie zmusisz go zeby pil. :-)

                        katlia napisała:
                        > wiesz, a atakujesz mnie jak jakas baba na bazarze... eh, never mind.
                  • jersey.girl Re: obesja Ivy League 31.03.07, 05:12
                    katlia napisała:

                    > "Nie jest to fortuna w dzisiejszych czasach"
                    • katlia Re: obesja Ivy League 31.03.07, 06:17
                      No, tacy zwykli nie pisza, fakt, i jest duzo disinformation, oczywiscie, jak na
                      kazdym forum (Polki w Stanach tez!)Ale znam osobiscie kilku ludzi zwiazanych z
                      CC i wiem ze tam takze pisza, miedzy innymi, admission officers z kilku znanych
                      szkol, pisze profesor fizyki na Harvardzie, no i oczywiscie kilku
                      profesjonalnych college admission advisors. Tu takze musze przyznac, in the
                      interest of full disclosure, ze ja przygotowuje dzieci na ten caly proces - to
                      sa dzieci z rodzin gdzie nikt nie studiowal, przewaznie latynosi. Pomagam im
                      wybrac odpowiednie uczelnie, zalatwiam korepetycje na SATs, pomagam z esejami,
                      zabieram ich do college fairs, na interviews itp. Pracuje teraz z dziewczyna
                      ktora w pazdzierniku bedzie przygotowywala papiery wlasnie na Princeton :)
                      Bardzo zdolna corka imigrantow z Meksyku ktorzy sami ledwo mowia po angielsku -
                      wish her luck!
            • katlia Re: obesja Ivy League 30.03.07, 18:15
              przepraszam, zle zrozumialam twoj komentarz. Ty piszesz o pomocy finansowej,
              nie o dostaniu sie. Ale co do tej pomocy, to tez nie jest tak rozowo. Finansy
              to Nr #1 (i wlasciwie jedyny) powod dlaczego studenci zaakceptowani na te
              uczelnie zapisuja sie gdzies indziej. A jest ich sporo, niestety.
              • jersey.girl Re: obesja Ivy League 30.03.07, 18:48
                W 4. klasie liceum spedzalam po kilka godzin dziennie na forum College
                Confidential, strasznie uzalezniajaca rzecz, gdy sie czeka na decyzje. Licze, ze
                przyjma na Princeton kogos z Polski, bo malutko nas tutaj (2 osoby, z czego 1
                konczy w tym roku), oprocz tego sporo oczywiscie Polish Americans.

                A co finansow, to jest tak, ze free ride maja osoby z dochodem ponizej $40,000
                na rodzine (dotyczy Harvard, Yale i Princeton), przy wiekszych dochodach dostaje
                sie grant + wklad wlasny (ktory mozna zamienic na kredyt). Ogolnie to jeszcze
                nie slyszalam, zeby ktos narzekal na financial aid, wrecz przeciwnie, wszyscy
                chwala sobie system, bo pozwala na studiowanie kazdemu.
                • katlia Re: obesja Ivy League 30.03.07, 19:27
                  Ja tez jestem uzalezniona od collegeconfidential - zaczelam czytac kiedy corka
                  rozgladala sie po uczelniach i jakos zostalam na forum rodzicow :)
                  Pozatym, gratuluje ci Princetonu, musisz byc niebyle jak inteligentna i
                  pracowita bo nielatwo sie dostac jako international student. You go girl.
                  • edytkus Re: obesja Ivy League 31.03.07, 04:29
                    katlia napisała:

                    > nielatwo sie dostac jako international student.

                    hnm, slyszalam zgola odmienna opinie
                    • jersey.girl Re: obesja Ivy League 31.03.07, 04:51
                      edytkus napisała:

                      > katlia napisała:
                      >
                      > > nielatwo sie dostac jako international student.
                      >
                      > hnm, slyszalam zgola odmienna opinie
                      >
                      >

                      Hmm, int'l students jest raczej malo (u nas ok. 9% z 4500 undergrads), wiec nie
                      jest to taka latwa sprawa (jest inaczej w przypadku grad students - tutaj
                      faktycznie 50% to sa obcokrajowcy, glownie Chiny). Wymagania przy zdawaniu jako
                      international sa takie same (SAT I + 3 SATs II, eseje, trankrypty, referencje,
                      ECs, interview etc.), wiec trzeba byc naprawde zdeterminowanym, zeby przez to
                      wszystko przebrnac, potrzeba tez zaangaazowania szkoly (dyrekcja i nauczyciele),
                      na szczescie ja to mialam, ale wiem, ze polskie licea nie zawsze wspolpracuja. W
                      kazdym razie ciesze sie, ze admissions anxiety juz dawno za mna ;).
                      • oxygen35 Re: obesja Ivy League 31.03.07, 05:20
                        Jersey.girl, ja tez Ci serdecznie gratuluje przyjecia na taka swietna uczelnie.
                        Milo czytac, ze czyjas determinacja plus niewatpliwe zdolnosci przynosza takie
                        doskonale efekty. A co studiujesz? I jakie masz plany na przyszlosc (graduate)?
                        • zyta2003 Re: obesja Ivy League 31.03.07, 06:09
                          jak podala prasa od czterech lat najbardziej wymarzona uczelnia mlodziezy
                          amerykanskiej NYU w NY. Jest to bardzo dobra uczelnia, ale czy obrosnieta
                          bluszczem, to nie wiem. A dlaczego, poniewaz nie jest to szkola na jakims
                          zad...u i mozna korzystac ze stolicy swiata a nie tylko z zawodow w
                          wioslarstwie, czy ekskluzywnych klubach. Columbia (4-te miejsce w marzeniach
                          mlodziezy) juz ma mniejsze wziecie, bo jej campus jest taki wyizolowany. A tak
                          prawde mowiac zadna uczelnia nie gwarantuje dobrego, nie mowiac o szczesciu,
                          zycia.
                          • katlia Re: obesja Ivy League 31.03.07, 06:26
                            "A tak prawde mowiac zadna uczelnia nie gwarantuje dobrego, nie mowiac o
                            szczesciu, zycia. "
                            • edytkus Re: obesja Ivy League 31.03.07, 06:51
                              katlia napisała:

                              > Z tym ze, wytlumaczyc to 18-sto letniej dziewczynie ktora wlasnie
                              >
                              > nie dostala sie na Yale, i ktora uwaza ze to jest tragedia jej zycia
                              • katlia Re: obesja Ivy League 31.03.07, 07:02
                                Na cale szczescie, to nie ja musze ja pocieszac - to jest corka kolezanki.
                                Chciala Yale, nie udalo sie, i przezywa to ciezko. Troche trudno mi
                                powiedziec, 'get real' bo dziewczyna dostala sie na Stanford, Amherst i Univ.
                                of Chicago
                            • zyta2003 Re: obesja Ivy League 31.03.07, 07:08
                              Jesli dziecko wychowuje sie rozsadnie, a nie jest ono zabawka, ktora ma
                              spelnic niezrealizowane marzenia rodzicow, czy tez dziecko nie moze byc gorsze
                              od tatusia i dziecka sasiada - to zapewne niedostanie sie do jakiejs tam szkoly
                              nie bedzie dramatem. Wiem, ze mozna wytlumaczyc 18-latce, ze np. najwiekszym
                              wstydem jest studiowac na tej samej uczelni co nasz milosciwie panujacy
                              prezydent, albo na tej, ktora z poprawnosci politycznej zrobila blazenade (
                              Yale - Bush, Harvard), a w tej i tej renomowanej firmie adwokackiej na ok. 1000
                              adwokatow tylko 36 jest po Harvardzie, a okolo 336 z roznych uczelni stanowych,
                              lacznie ze stanowiskami "partner". Obsesje to maja rodzice, i podsycaja te
                              uczucia w nastolatku. A przeciez to wstyd studiowac na tej samej uczelni co
                              obecny prezydent studiowal, jaki tam poziom skoro on sie tam dostal? nawet przy
                              punktach za pochodzenie i donacje ojca. Wlasnie znam dwie rodziny, gdzie
                              wszelkie rozmowy o studiach zaczynaja sie od wysmiewania uczelni jak Yale,
                              czy innych wielce liberalnych. Powtarzam, nalezy wczesniej zaczac uczyc
                              madrosci zyciowej, azeby potem niedostanie sie na Yale nie stanowilo tragedii.
                              Wiecej luzu - w wyborze zarowno dobrego przedszkola, szkoly podstawowej,
                              sredniej a nawet wyzszej uczelni. A juz zupelnie mnie smieszy przeprowadzanie
                              sie z noworodkiem gdzies, bo tam sa dobre szkoly. Co znaczy dobre szkoly? W
                              Polsce wszystkie konczylyscie szkoly publiczne, gdzie oprocz dobrych uczniow
                              byli zli, ze zlych rodzin itd. i co? I nic. oczywiscie nie mowie, zeby wpadac
                              w druga skrajnosc i wysylac dziecko do szkoly, gdzie % promocji wynosi 50%, ale
                              ukladanie zycia pod noworodka, bo tu jest lepszy dystrykt jest naprawde bez
                              sensu. W ogromnej wiekszosci co dziecko osiagnie zalezy od jego checi,
                              zdolnosci i przypilnowania rodzicow. W szkolach publicznych, w odroznieniu od
                              prywatnych jest zawsze kilka poziomow dla danego przedmiotu, dlatego np. twoje
                              utalentowane matematyczne dziecko rozwinie sie w wielce przecietnej szkole
                              sredniej - publicznej a w prywatnej np. katolickiej, gdzie jest jeden poziom
                              zakonczy edukacje na poziomie, ktory nie pozwala myslec bez dodatkowych lekcji
                              o dobrej szkole sredniej publicznej. Znam to wszystko a autopsji i wiecej.
                              • edytkus Re: obesja Ivy League 31.03.07, 07:30
                                zyta2003 napisała:

                                > > A juz zupelnie mnie smieszy przeprowadzanie
                                > sie z noworodkiem gdzies, bo tam sa dobre szkoly. Co znaczy dobre szkoly? W
                                > Polsce wszystkie konczylyscie szkoly publiczne, gdzie oprocz dobrych uczniow
                                > byli zli, ze zlych rodzin itd. i co? I nic. W ogromnej wiekszosci co dziecko osiagnie zalezy od jego
                                checi,
                                > zdolnosci i przypilnowania rodzicow. W szkolach publicznych, w odroznieniu od
                                > prywatnych jest zawsze kilka poziomow dla danego przedmiotu, dlatego np. twoje
                                > utalentowane matematyczne dziecko rozwinie sie w wielce przecietnej szkole
                                > sredniej - publicznej a w prywatnej np. katolickiej, gdzie jest jeden poziom
                                > zakonczy edukacje na poziomie, ktory nie pozwala myslec bez dodatkowych lekcji
                                > o dobrej szkole sredniej publicznej. Znam to wszystko a autopsji i wiecej.

                                nie zgadzam sie, szkoly dostaja mniej wiecej tyle samo dotacji ale im mniej uczniow tym wiecej
                                przypada na glowe. O wiele wieksze szanse na np. zostanie informatykiem ma dziecko chodzace do
                                szkoly ktora jest dobrze wyposazona w nowoczesne komputery etc. Inna sprawa to konkurencja, tam
                                gdzie jej nie ma raczej trudno o ambicje:
                                Wg stref moja corka powinna isc do szkoly ktora jest nagorsza w miescie (nawet w Board of Ed przy
                                okazji zapisow okreslono ja jako "failing school"). Gdy ja otwarto 10 lat temu byla jedna z najlepszych i
                                najnowoczesniejszych szkol w NJ. Tam sa klasy z najwieksza iloscia uczniow na nauczyciela i ogromna
                                populacja uczniow z rodzin imigranckich (w naszej miejscowosci sa trzy szkoly z programem dla dzieci
                                nieznajacych angielskiego - te szkoly maja nagorsze wyniki na testach) - przy zapisach byla "ankieta"
                                na temat jezykow ktorymi posluguje sie dziecko (pzy wypelnianiu nie wpadlam na prawdziwy cel tej
                                "ankiety" ale dzieki Bogu wszedzie zaznaczylam angielski). Ale o co mi chodzi? Skoro dzieci nie znaja
                                angielskiego a przedmioty sa wykladane w tym jezyku to jak mozna je uczyc? Moja corka angielski zna i
                                dla niej poznawanie podstaw jezyka bylaby krokiem do tylu, tymbardziej ze do szkoly przyjezdne dzieci
                                przyjmowane sa okragly rok szkolny, wiec za kazdym razem gdy w klasie pojawia sie nowe dziecko
                                nauczyciel zamiast wykladac przedmiot najpierw musi sie skupic na porozumieniu z indywidualnym
                                uczniem. Wiec jaki sens jest wysylac anglojezyczne dziecko do takiej szkoly skoro, abyc mialo
                                adekwatna wiedze, praktycznie musialabym ja uczyc w domu?
                      • katlia Re: obesja Ivy League 31.03.07, 06:47
                        No tak, 9% International students (undergrad) to mniej wiecej tyle co na
                        Harvardzie... na Yale jest prawie 8% wiec troche mniej. Ciekawe ze jest tylu
                        ludzi z Chin na Princeton... czy takze widzisz duzo w Indii?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka