virus_forumowy
05.09.03, 17:10
Pod rozwagę:
1. Nikt (no, prawie) "na posadzie" nie został milionerem.
2. Nie znamy "dnia ani godziny".
Nasza "robota na posadzie". Może być ZAWSZE niespodziewanie zakończona. N.p.
w "ten piątek" powiedzą nam, że to właśnie nasz ostatni dzień i że jest
im "przykro". Jak wrócimy do swojego "kubikula" to "nasz" wierny dotąd jak
pies PC-t "nie pozna nas" czyli nie przyjmie już hasła, które jeszcze rano
działało że aż "myszka machała ogonem" a obok będzie czekał cierpliwie aż
się spakujemy pan wartownik z recepcji z dołu, tak żebyśmy czasem nie
zapieprzyli "służbowego ołówka" lub nożyczkami nie przecięli kabelka od
klawiatury. W ogóle nie stanowi, że pracowaliśmy tam wiernie przez ostatnie
10 lat czy ileś lat.
Taka jest niestety ciemna strona tej pięknej złoto lśniącej tarczy
amerykańskiego księżyca i warto o tym pamiętać w celu nieustannej pracy nad
własnym spokojem wewnętrznym gwarantującym conajmniej zdrowie psychiczne a
podobno i fizyczne bo stres jest niezdrowy.
story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/030905/161/562vl.html