marxx
23.12.03, 05:01
Nie zrozumiem nigdy, nie nazwę
żadnej rzeczy z daleka ni z bliska.
Rozdeptałem słowa na miazgę,
okrwawiłem sercem i ciskam.
Nie wypowiem nic, nie wypiewam,
ani nocy, ni gwiazd nie zliczę.
Opętany bólem i gniewem,
gniewem płonę i bólem krzyczę.
Wiem, że nigdy poznać nie zdołam,
jaka moc mnie usidla i dręczy,
torturuje słonecznym kołem
i zakuwa obręczątęczy.
Trzeba wyrwać się, trzeba odejć,
trzeba biec, uchodzić przed klęską!
Jak odnaleźć radoć i młodoć,
gdzieź jest miłoć, miłoć zwycięska?