Dodaj do ulubionych

Bullet Books - ku przestrodze

15.04.13, 15:03
W ramach wymiany doświadczeń wyniesionych ze współpracy z różnymi wydawcami będącej największą chyba zaletą tego forum, chciałbym opisać w kilku słowach moje potyczki z wydawnictwem Bullet Books. Starzy wyjadacze nie zawracaliby sobie pewnie nawet głowy tą firmą, ale być może uda mi się oszczędzić straconego czasu, nerwów i pieniędzy początkującym tłumaczom/redaktorom rozważającym współpracę z tym chylącym się ku upadłości tworem.

Rok temu podpisałem z Bullet Books umowę dot. przetłumaczenia powieści "The Pirate Devlin", które to dzieło wykonałem w terminie. Książka miała zostać wydana latem 2012, ale potem termin przesunięty został na koniec roku, potem na luty/marzec 2013, aż w końcu do dziś dzień nie trafiła ona do sprzedaży. I nie byłoby to dla mnie wielkim problemem, gdyby nie fakt, że według tej felernej umowy termin wypłacenia mi wynagrodzenia uzależniony miał być od terminu wydania książki. Naturalnie naiwnością z mojej strony było podpisanie czegoś takiego, ale człowiek uczy się na błędach, i dzięki temu wiem teraz dokładnie, jak wygląda umowa, której celem jest wpuszczenie niedoświadczonego zleceniobiorcy w maliny. :)

Właściciel wydawnictwa, Rafał Wacławik, znudził się udzielaniem mi jakichkolwiek informacji już wkrótce po tym, jak przesłałem mu tłumaczenie. Pod koniec lutego 2013 zacząłem więc dopytywać się o swoje nie tylko za pośrednictwem mejli i telefonów (na które nie było odpowiedzi), ale i zadałem mu pytanie o termin wydania książki na profilu facebook wydawnictwa. Konsekwencją moich pytań było usuwanie przez Wacławika moich postów, screenshotów usuniętych wcześniej postów, a w końcu usunięcie przez niego całego fanpage'a Bullet Books (cóż za desperacki krok!...).

W końcu więc zgłosiłem się w do kancelarii adwokackiej, która zbadała podpisaną przeze mnie umowę, znajdując w niej kilka sprzeczności (nie mówiąc już o zakazanej klauzuli dotyczącej uzależnienia terminu wypłaty wynagrodzenia od wydania książki) i w moim imieniu wystosowała pismo domagające się pieniędzy. Minęły jakieś 3 tygodnie i dzisiaj pieniądze z Bullet Books znalazły się na moim koncie.

Kończąc ten przydługi post, zachęcam wszystkie osoby mające problemy z uzyskaniem wynagrodzenia czy to od Szanownego Prezesa Wacławika, czy innych ociągających się wydawnictw, do skorzystania z porady prawnej, bo to naprawdę może przyspieszyć sprawy - czy też w ogóle ruszyć je z miejsca.
Obserwuj wątek
    • magrathh Re: Bullet Books - ku przestrodze 15.04.13, 16:40
      A możesz napisać, ile mniej więcej kosztuje taki rodzaj porady prawnej, czyli analiza umowy i sporządzenie przez kancelarię pisma wzywajacego do zapłaty? O ile oczywiscie to nie tajemnica.
      • ub3rs3tz3r Re: Bullet Books - ku przestrodze 15.04.13, 22:40
        Mnie ta usługa kosztowała niecałe 200 zł, ale kancelarię prowadzą znajomi znajomych, więc cena była podobno zaniżona.
        • magrathh Re: Bullet Books - ku przestrodze 15.04.13, 23:46
          Chyba mocno zaniżona, bo słyszałam o cenie za identyczną usługę niemal trzykrotnie wyższej. No chyba, że ta o której słyszałam, była z kolei mocno zawyżona ;)
          • nomina Re: Bullet Books - ku przestrodze 16.04.13, 19:12
            Nie jest zawyżona. Analiza dokumentów, napisanie pozwu - cena prawie trzykrotnie wyższa, z moich doświadczeń, jest standardowa. Szkoda tylko, że w tej branży człowiek niedługo nie kichnie bez adwokata...
          • ub3rs3tz3r Re: Bullet Books - ku przestrodze 16.04.13, 21:29
            No, to wygląda na to, że faktycznie policzono mi za poradę symbolicznie. :) Prawdę mówiąc, nie wiem nawet, ile te rzeczy kosztują, bo pierwszy raz zmuszony byłem z nich korzystać.

            Jeśli chcesz, to mogę polecić ci warszawską kancelarię, z usług której korzystałem, ale to raczej w jakimś prywatnym mailu.
            • magrathh Re: Bullet Books - ku przestrodze 17.04.13, 09:45
              Bardzo proszę na gazetowego :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka