06.08.04, 15:36
Drodzy tłumacze literatury, czy ktoś z Was jest członkiem Stowarzyszenia
Tłumaczy Polskich (sekcja literatury pięknej), a jeśli tak, czy mógłby
wyłożyć przystępnym językiem, jakie są z tego wymierne korzyści (bo obowiązki
wiadomo jakie - składka). Czy na przykład są jakoś regulowane kwestie
ubezpieczenia, emerytury itp. Z góry dziękuję. Pozdrawiam tłumaczeniową brać.
Obserwuj wątek
    • yanga Re: STP 08.08.04, 09:31
      Ja. Żadne.
      • millefiori Re: STP 08.08.04, 11:10
        Yanga, toz to majstersztyk lapidarnosci!:)))
        Skladki jednak trzeba placic.
        • jottka Re: STP 08.08.04, 11:57
          no i za to dostajesz pienknom broszurke tepisu raz na kwartał

          znaczenia praktycznego to nie ma, może jeśli w jakimś mieście kilku sensownych
          tłumaczy sie znajdzie i działa, no ale to ich prywatna inicjatywa

          tepis ostrzy sobie zęby na rządy światem, gdyby w końcu nowa ustawa dot.
          tłumaczy weszła w życie, ale to melodia przyszłości, a i tak nie wiadomo, czym
          by to miało być :)
          • domville Re: STP 08.08.04, 12:50
            Na broszurce aż tak mi nie zależy, natomiast chciałbym Was zapytać, jak
            regulujecie kwestie ubezpieczeniowe. Mam na myśli zwłaszcza ubezpieczenie
            zdrowotne. Czy jedynym wyjściem jest zaczepienie się gdzieś na pół etatu, żeby
            opłacali te cholerne składki? Wiem, że istnieje ubezpieczenie dobrowolne, ale
            bulenie co miesiąc ok. 200 zł przy zarobkach tłumacza literatury jest sporym
            obciążeniem, przy czym z państwowej służby zdrowia i tak się nie korzysta. Well?
    • yanga Re: STP 08.08.04, 22:05
      O qrcze, ale wpadka! Chyba mi się już mieni w oczach, bo patrzę na jedno, a
      czytam całkiem co innego. Otóż biegnę wyjaśnić, że członkiem to ja jestem, ale
      SPP (Stowarzyszenia Pisarzy Polskich), a nie STP. Druga część mojej odpowiedzi
      pozostaje wszakże bez zmian. I nawet żadnej koszulki nie dają - po tej uwadze
      Jottki zorientowałam się dopiero w swojej omyłce... U nas jest tylko opłatek,
      doroczna impreza w Oborach i kilka wieczorów autorskich. Natomiast składki
      płacić trzeba jak najbardziej.
      • yanga Re: Weźcie siekierkę... 08.08.04, 22:16
        yanga napisała:

        > I nawet żadnej koszulki nie dają - po tej uwadze
        > Jottki zorientowałam się dopiero w swojej omyłce...

        ...i chyba dajcie mi w łeb. Chciałam oczywiście napisać BROSZURKI. Przysięgam,
        że nic dziś nie piłam i nawet nie jestem zmęczona. To musi być starość!
        • domville Re: Weźcie siekierkę... 08.08.04, 23:13
          Matko Bosko! Ja o ubezpieczeniu, a wy o broszurkach, koszulkach i rządzeniu
          światem. Zlitujcie się nad człowiekiem w rozterce!
          • jottka nieno 09.08.04, 00:56
            z tego, co pamiętam, to kiedyś hajota pisała, że udając się ze stosownymi
            papierami do ministerstwa można zyskać status twórcy i wtedy na innych zasadach
            niż normalna 'działalność gosp' zus płacisz - ale płacisz go tak czy owak z
            własnej kieszeni, przynależność do dowolnego stowarzyszenia nic ci nie daje


            ew. jeśli pracującego łmałżonka posiadasz, a nigdzie nie pracujesz na etacie,
            to możesz sie podpiąć pod jego ubezpieczenie zdrowotne jako rodzina (dotyczy
            tylko ubezp zdrowotnego, żadnych emerytur ani innych świadczeń nie zyskujesz w
            ten sposób)
            • yanga Re: nieno 09.08.04, 08:59
              Właśnie dlatego musiałam zapisać się do SPP. Przeszłam całą tę drogę. Najpierw
              muszą Cię przyjąć do Stowarzyszenia (Tłumaczy czy Pisarzy, wszystko jedno, byle
              było twórcze, więc jest istotne, żeby to była sekcja literatury pięknej). Nie
              dzieje się to oczywiście tylko na własne życzenie, trzeba dać komisji swoje
              książki do oceny. Jak już zostaniesz członkiem, możesz się zgłosić do
              Ministerstwa Kultury i starać się o papier tfurcy ministerialnego. Zanim
              jeszcze dostaniesz pismo z pozytywną odpowiedzią, znajdzie Cię ZUS i każe w
              ciągu tygodnia zapłacić "zaległe" składki, w dodatku z KARNYMI odsetkami -
              liczą od roku, w którym wyszła Twoja pierwsza książka. Na wszelki wypadek od
              razu grożą komornikiem... Mnie tak skasowali na całe 8 tysięcy! Zapłaciłam,
              ponieważ życzliwi ludzie mnie poinformowali, że z ZUS-em jeszcze nikt nie
              wygrał. Ta sprawa była już wałkowana na tym forum, ale to głęboka przeszłość
              (1996). Tak czy inaczej składki ZUS musisz płacić, i to wcale nie jest - jak
              piszesz - 200 zł, tylko znacznie więcej, dokładnie się nie orientuję, ile to
              teraz wynosi, bo od paru lat ZUS już płaci mnie - jestem emerytką.
              • hajota Re: nieno 09.08.04, 10:00
                Owszem, może się człowiek nie "utwórczać" ani nie zakładać działalności i
                płacić tylko składkę zdrowotną - na wypadek, nie daj Boże, pobytu w szpitalu,
                operacji albo co, a na emeryturę odkładać sobie do świnki-skarbonki. (Pełny ZUS
                wynosi w tej chwili (bez tzw. chorobowego, nie mylić ze zdrowotnym) około 658
                zł). A może i nie płacić tej składki, tylko w razie wypadku czy poważniejszej
                choroby to nie daj Boże... STP w ponurych czasach komuny gwarantowało, że
                człowiekowi nie pracującemu na etacie nie groziło zaliczenie do pasożytów
                społecznych i miał prawo do korzystania z bezpłatnej opieki lekarskiej.
                Natomiast sprawy ubezpieczeń emerytalnych nie udało im się rozwiązać. Dzisiaj
                przynależność do STP daje mi prawo do korzystania z "elitarnej" Czytelni
                Humanistycznej w Bibliotece Narodowej. I tyle. Pozdrawiam.
                (Yango, dziś odpiszę).
                • domville Re: nieno 09.08.04, 10:11
                  Hajoto i jottko, dziękuję za info! Serdecznie pozdrawiam!
                • yanga Re: nieno 09.08.04, 13:04
                  hajota napisała:

                  > Dzisiaj
                  > przynależność do STP daje mi prawo do korzystania z "elitarnej" Czytelni
                  > Humanistycznej w Bibliotece Narodowej. I tyle. Pozdrawiam.
                  > (Yango, dziś odpiszę).

                  To w BN jest jakaś elitarna czytelnia? Nic nie wiedziałam, a może też mam do
                  niej prawo. Prawdę rzekłszy BN omijam szerokim łukiem, bo powala mnie chamstwo
                  pracowników czytelni ogólnej. Zawsze zrobię coś nie tak i zawsze mnie
                  potraktują jak ostatnią debilkę albo, co gorsza, złodziejkę, która tylko
                  patrzy, jakby tu zwędzić coś ze skarbnicy narodu...
                  • hajota Re: BN 09.08.04, 14:30
                    Masz prawo, jako członek SPP. Załatwiasz to w rejestracji czytelników -
                    wymieniają Ci kartę wstępu z żółtej (bodajże) na niebieską. Musisz okazać
                    aktualną legitymację stowarzyszenia tfurczego. Wejście do Czytelni
                    Humanistycznej czyli tzw. profesorskiej znajduje się koło katalogu czasopism.
                    Krócej czeka się na książki niż w Ogólnej, panie są uprzejme, można na miejscu
                    zrobić ksero, tylko nie ma tych bajerów z sygnalizowaniem lampką na stole, że
                    książka już jest, no i księgozbiór podręczny jest uboższy.
              • domville Re: nieno 09.08.04, 10:04
                Z tego, co wiem, składki na emeryturę od osób nigdzie nie zatrudnionych i nie
                prowadzących działalności gospodarczej nie są obowiązkowe. Dzwoniłem do ZUS-u
                kilka lat temu i taką uzyskałem odpowiedź, podpartą zresztą paragrafem (gdzieś
                mam zapisane). Nie rozumiem więc, yango, na jakiej podstawie kazali Ci płacić
                zaległe składki.

                Mój przypadek wygląda następująco: do 1999 oprócz tłumaczenia pracowałem na pół
                etatu w szkole (problem ubezpieczenia z głowy), później opłacałem wyłącznie
                składkę zdrowotną (około 150-200 zł), a jeszcze później wznowiłem studia
                dzienne i składkę zdrowotną opłacał uniwersytet. Tylko że teraz studia
                skończyłem i problem pojawia się na nowo.

                Yango, piszesz, że jako "tfurca ministerialny" musiałaś opłacać składki, ale w
                jakiej wysokości? Pierwsze słyszę o statusie tfurcy min., dlatego proszę Cię o
                więcej informacji, jeśli łaska.
                • jottka Re: nieno 09.08.04, 11:06
                  w skrócie - albo zakładasz działalność i płacisz min. ok. 900zł miesięcznie na
                  zus z przyległościami (z czego tylko połowa idzie z założenia na twoją
                  emeryturę),

                  albo zahaczasz się gdzieś choćby na pół etatu (a wtedy - rejestrując
                  działalność - płacisz tylko ubezp. zdrowotne; nieważne, że już je gdzieś
                  płacisz, 2 lekarzy do ciebie w razie czego nie przyjdzie, ale ono jest związane
                  nie z osobą, a z 'kolejnym' zatrudnieniem),

                  albo też masz żonę pracującą na etacie i wtedy - jeśli zależy ci tylko na
                  zdrowotnym - w ramach jej składek ty też możesz objęty bezpł opieką zdrowotną
                  jako 'rodzina na utrzymaniu' (tzn. ty wtedy nie możesz być nigdzie zatrudniony,
                  na etacie czy sam u siebie). a składki emerytalne opłacasz sobie sam w dowolnie
                  wybranym towarzystwie ubezp



                  nie wiem, czy bierzesz pod uwagę - ale jesli pracujesz na zasadzie umów o
                  dzieło, to z chwilą rejestracji tracisz prawo do 50% kosztów uzyskania
                  przychodu, tzn. rozliczasz sie normalnie ze wszystkiego jak firma (20% kosztów)
                  + prawie 1000zł zus, więc policz sobie wszystko, jak ci sie opłaca.
                  • domville Re: nieno 09.08.04, 12:44
                    Droga jottko, działalność gospodarczą to ja już prowadziłem i po kilku latach -
                    z niewypowiedzianą rozkoszą - zamknąłem. Horrory i dreszczowce wolę oglądać w
                    kinie. Oczywiście, że bardziej się opłaca zawierać umowy o dzieło, póki jeszcze
                    mamy 50% kosztów (choć już i na nie były zakusy Ministerstwa Finansów, jak
                    zapewne dobrze wiecie). W takim razie nie pozostaje nic innego, jak zaczepić
                    się gdzieś na pół etatu - małżonki u mienia niet, a tym bardziej małżonki na
                    etacie. Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za informacje.
                • yanga Re: nieno 09.08.04, 11:34
                  W roku 1996, kiedy to wszystko się działo, zwykły człowiek z ulicy nie miał
                  prawa opłacać sobie ZUS-u. Nie miałam wtedy etatu, a brakowało mi kilku lat do
                  emerytury, musiałam więc jakoś z tego wybrnąć. W Min. Kultury istniała wtedy
                  specjalna komisja, która nadawała status twórcy na podstawie dostarczonego
                  dorobku. Z chwilą gdy mi go przyznano, nie tylko mogłam, ale musiałam płacić
                  składki - minimalna wynosiła wtedy niecałe 600 zł, ale potem wzrosła. Nie wiem,
                  czy ta komisja nadal działa. Co do zaległych składek z odsetkami karnymi (!),
                  to próbowałam zainteresować tym władze SPP, ale właśnie tam usłyszałam, żebym
                  lepiej zapłaciła, bo nic nie wytarguję. I tyle zyskałam na przynależności do
                  SPP, chociaż marzyło mi się coś więcej - np. pomoc prawna w negocjacjach z
                  wydawcami.
                  • jottka Re: nieno 09.08.04, 11:41
                    no teraz też nie masz prawa 'sama opłacać sobie zusu' :) tyle że możesz sie
                    ubezpieczać prywatnie (w sensie składek emerytalnych)
                    • millefiori Ubezpieczenie 10.08.04, 21:08
                      Cwierc etetu wystarczy, by miec ubezpieczenie zdrowotne, przynajmniej tak bylo
                      do 2002 roku, kiedy jeszcze pracowalam w tak ogromnym wymiarze dla firmy w
                      Polsce. Zamiast skarpety do odkladania pieniedzy na emeryture polecam (mimo
                      wyzszych kosztow obslugi niz comiesieczne odkladanie okreslonej sumy na konto
                      bankowe - w zamian za dyscypline w placeniu skladek i swiadczenia w razie
                      czego), ktorys ze sprawdzonych funduszy emerytalnych.
              • nobullshit Re: nieno - SPROSTOWANIE :) 12.08.04, 18:55
                yanga napisała:

                > Właśnie dlatego musiałam zapisać się do SPP. Przeszłam całą tę drogę.
                Najpierw
                > muszą Cię przyjąć do Stowarzyszenia (Tłumaczy czy Pisarzy, wszystko jedno,
                byle było twórcze

                Oczywiście nie wiem, czy mówimy o analogicznych okresach, (ja to rok 1999)
                ale mnie MKiS przyznało jako tłumaczce status Tfurcy przez duże Tfu
                WYŁĄCZNIE na podstawie listy przetłumaczonych książek + kilka książek
                załączonych fizycznie (po miesiącu oddali, może panie urzędniczki nie
                mają co czytać.)
                Konkretnie komórka nazywa się Komisja do Spraw Zaopatrzenia Emerytalnego
                przy Ministrze Kultury i Sztuki.

                Co do ZUS-u - zapłaciłam go wstecz, ale "tylko" do momentu "powstania
                obowiązku", czyli do stycznia 1999 (działalość rozpoczęta ze dwa lata
                wcześniej). Tyle że teraz wstecz do 1999 to mało zabawne.
                Ale: tak naprawdę, to nie wiem, czy trzeba. Mam koleżankę, która była
                w identycznej sytuacji jak ja, nie zapłaciła wstecz i jeszzce nikt jej
                nie zamknął do więzienia za długi. Żeby było zabawniej, należy do tego
                samego oddziału ZUS-u, tylko informowała się u innej biurwy. Żadna z nas
                nie próbowała wniknąć, która z biurw nie miała racji :)
    • nobullshit Ps o tfurcach 12.08.04, 19:02
      Przypomniało mi się -
      dla ZUS-u i US twórca JEST osobą prowadzącą (pozarolniczą) działalność
      gospodarczą, chociaż nie ma firmy.

      Status twórcy ma ten minus w porównaniu z 1/8 etatu, że co jakiś czas
      okazuje się, że nie istnieję - tzn. różne urzędy nie wiedzą, co ze mną
      zrobić. Miałam też cholerne kłopoty z uzyskaniem kredytu mieszkaniowego,
      mimo stosunkowo (wtedy) wysokich dochodów bylam "niewiarygodna".
      Ale wolę już to niż firmę i księgowość. Brr. choćby ze wzgęldu na te 50%
      kosztów uzysku.
      • domville Re: Ps o tfurcach 12.08.04, 20:31
        Rozumiem, że jako tfurca co miesiąc odprowadzasz składkę emerytalną i
        zdrowotną? Czy można wiedzieć, w jakiej wysokości?
        • nobullshit Re: Ps o tfurcach 12.08.04, 20:44
          domville napisał:

          > Rozumiem, że jako tfurca co miesiąc odprowadzasz składkę emerytalną i
          > zdrowotną? Czy można wiedzieć, w jakiej wysokości?

          Można, można. W tym kwartale to:
          emerytalne 273,14
          rentowe 181, 91
          wypadkowe 27,01
          Fundusz Pracy 34,28
          zdrowotne 147,05
          (jedyne, którego nie płacę, bo nie trzeba, to chorobowe)

          Razem dooobrze ponad 600 zł. Jedyny plus - można to odpisać od dochodu
          / podatku, i nie raz mnie to uratowało przed wejściem w wyższy próg.
          Poza tym, oczywiście, wyrzucone pieniądze.
          • domville Re: Ps o tfurcach 12.08.04, 21:34
            Masakryczna masakra - tyle kasy w błoto? Po co więc w ogóle zawracać sobie
            głowę statusem tfurcy? To be or not to be a tfurca, that is the question...
            • nobullshit Re: Ps o tfurcach 12.08.04, 23:39
              domville napisał:

              > Masakryczna masakra - tyle kasy w błoto? Po co więc w ogóle zawracać sobie
              > głowę statusem tfurcy?

              Dla świętego spokoju. Jednak jak sobie nóżkę złamiesz (odpukać)
              to Ci ją zagipsują za darmo. Plus, jak mówię, od podatku odpisać można.

              Niemniej, zgadzam się, najlepszy byłby bogaty (i ubezpieczony) mąż.
            • yanga Re: Ps o tfurcach 13.08.04, 23:01
              domville napisał:

              > Masakryczna masakra - tyle kasy w błoto? Po co więc w ogóle zawracać sobie
              > głowę statusem tfurcy? To be or not to be a tfurca, that is the question...

              Ano dlatego, że nawet się nie obejrzysz, jak dobijesz do wieku emerytalnego, a
              wtedy zapożądasz choćby małego, ale stałego dochodu. Ja ma to już za sobą, więc
              wiem. Co nie znaczy, że kiedykolwiek będzie mnie stać na zaprzestanie pracy,
              ale nawet te nędzne 800 zł są nie do pogardzenia.
              • domville Re: Ps o tfurcach 15.08.04, 00:18
                Droga yango, zamiast zasilać chory ZUS, wolę chyba wykupić sobie "prywatną"
                polisę i w ten sposób się zabezpieczyć. Pozdrawiam.
                • yanga Re: Ps o tfurcach 15.08.04, 11:21
                  U mnie to nie wchodziło w rachubę ze względu na wiek. Poza tym miałam za sobą
                  wiele lat pracy na etacie, szkoda było postawić na tym krzyżyk. Pozdrawiam
                  wzajemnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka