Dodaj do ulubionych

Odpowiedzi od wydawnictw.

08.11.06, 23:48
Czytam o tych odpowiedziach "podobało nam się, ale dziękujęmy" i się
zastanawiam. Ja wysłałam próbkę powieści do 12 wydawnictw. Dwa odpowiedziały
nagatywnie "podobało nam się, ale dziękujemu", 2 pozytywnie, a co z resztą?
Czy wszystkie wydawnictwa odpowiadają? Czy mogę po cichu liczyć na 8
pozytywów? Jak to było z Wami? Skajstop, a z Tobą?
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Odpowiedzi od wydawnictw. 09.11.06, 10:19
      Najczęściej wydawnictwa nie odpowiadają, pod tym względem jesteśmy daleko od
      cywilizacji i maila/karteluszka ze standardowym tekstem "Dziękujemy, nie
      skorzystamy, życzymy powodzenia."

      Ze mną było inaczej. Kiedy zaniosłem do wydawcy swoją pierwszą książkę, w pewnym
      sensie wcale nie byłem debiutantem, a nawet miałem rozpoznawalne nazwisko w
      obrębie swojego ogrodka :)
      • permella Skaj? 09.11.06, 15:46
        > Ze mną było inaczej. Kiedy zaniosłem do wydawcy swoją pierwszą książkę, w pewny
        > m
        > sensie wcale nie byłem debiutantem, a nawet miałem rozpoznawalne nazwisko w
        > obrębie swojego ogrodka :)

        To znaczy, że pisał ktoś mający tak samo na nazwiko jak ty? a może ktoś z
        rodziny, bo troche nie rozumiem :)
        • skajstop Re: Skaj? 09.11.06, 15:50
          Nie - to znaczy, że zanim napisałem powieść, dałem się już poznać na innych
          polach, miałem pewien dorobek, zatem decyzja o zainwestowaniu w moją książkę
          była dla wydawcy łatwiejsza.
    • troszku Re: Odpowiedzi od wydawnictw. 09.11.06, 11:38
      Wydawnictwa z reguły nie odpowiadają, ale mniej w tym nonszalancji, a więcej
      pragmatyki: dostają nawet po kilkadziesiąt propozycji miesięcznie i jak rozumiem
      nie mają mocy przerobowych, żeby wszystkim zainteresowanym przesłać
      grzecznościową formułkę.
      Ale fajniej by było gdyby to robiły, może kiedyś jak się rynek książki w Polsce
      powiększy i doprzyjmują trochę pracowników?:-)
      Moje prywatne doświadczenia są miłe, ale podobnie jak Skajstop jestem w jakimś
      sensie człowiekiem z branży i dzięki temu miałam łatwiejszy kontakt.
      • akala Re: Odpowiedzi od wydawnictw. 09.11.06, 13:53
        Ech, widze, ze brak odpowiedzi jest praktyka rozpowszechniona, po obu stronach
        oceanu... To ja sie teraz wyzale, dobrze? Chandra...
        Lata swietlne temu, tzn. w maju, przeprowadzilam zachecajaca rozmowe
        telefoniczna z jednym z dwoch partnerow pewnej agencji literackiej w NY. Mily
        pan zasugerowal, ze probke tlumaczenia powinnam przeslac im wlasnie, mailem, co
        tez natychmiast zrobilam. Wiem, ze przesylka dotarla, dostalam potwierdzenie
        (automatyczne) - i nastala cisza. Zachecona sugestiami z forum, po trzech
        miesiacach czekania przeslalam kolejnego maila, proszac o informacje, kiedy
        moglabym sie spodziewac odpowiedzi na tak - lub nie. W miedzyczasie odkrylam, ze
        moja agencja ma przedstawicielstwo w Polsce, w ktorym moje tlumaczenie (na
        polski) pewnie czuloby sie lepiej... Ale jak sie kontaktowac z nimi, kiedy
        probka juz w Stanach? Po kolejnym miesiacu zebralam sie na odwage, zadzwonilam,
        porozmawialam z asystentem partnera i zostalam zapewniona serdecznie, ze w
        najblizszym czasie "cos" przyjdzie.
        Minely kolejne trzy miesiace, nic nie przyszlo, a ja wyslalam stanowczy w formie
        list (poczta zwykla, zeby bylo oficjalnie), sugerujac, ze moze lepiej byloby,
        gdybym skontaktowala sie jednak z polska agencja... I wielkie nic po raz kolejny.
        Chwilowo obrazilam sie na caly swiat wydawniczy - nie dlatego, ze nie przyjeli
        mojego tlumaczenia i nie zaproponowali kontraktu. Dlatego, ze czuje sie mocno
        zlekcewazona, a to boli (nie wiedzialam, ze az tyle mam ambicji...) - nie
        zasluguje nawet na glupie "nie, dziekujemy"?
    • warszawianka34 Re: Odpowiedzi od wydawnictw. 09.11.06, 14:59
      Od jednego wydawcnictwa usłyszałam, że nie dziękują za odrzucone propozycje, bo
      to prowokuje do (niechcianej przez wydawnictwo) wymiany zdań. Sens w tym niby
      jest, ale i tak przykro.
    • troszku Re: Odpowiedzi od wydawnictw. 09.11.06, 16:53
      pewnie, że przykro, ale chleb literata czy w ogóle kogoś piszącego nie jest
      łatwy. Najpierw cię gonią z wydawnictw, potem zmagasz się z redakcją, potem
      idzie arcydzieło do druku, a tu krytycy albo nie zauważają, albo widzą nie to co
      się napisało, to znów czytelnicy nie kupują, a jak kupią to palną autora w
      zadek, że nieciekawy, na spotkaniu autorskim ludzie pytają kto ty jesteś bo
      sądzili, że to będzie ktoś z telewizji.
      Czy warto o to wszystko walczyć? A pewnie, że warto!
      ps też słyszałam od jednego wydawnictwa, że oni się boją wymiany zdań z
      odrzuconymi autorami. Wydawało mi się to dziwaczne, bo przyłożyłam sytuację do
      siebie i wyszło mi, że bym raczej nie warczała w mejlach i nie dyskutowała. Ale
      kiedyś na własne oczu zobaczyłam wściekłego autora z salonu odrzuconych.
      Naprawdę nie chciałabym stanąć mu na drodze:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka