Dodaj do ulubionych

Boję się...:(

12.11.05, 22:10
Obserwuję się cały czas i nie wiem, może popadam w paranoję... Ale wydaje mi
się, że z dnia na dzień jest coraz gorzej... Odkrywam wciąż nowe włoski, z
których istnienia jeszcze poprzedniego dnia nie zdawałam sobie sprawy...:(
To takie przygnębiające :( Lepiej bym się czuła, gdybym zaczęła coś z tym
robić, gdybym chociaż poszła na zwykłą konsultację do endo... Ale oczywiście
mama uważa to za 'wymysły, fochy nastoletniej panny', a nie stać mnie, żeby
wydać koło 80zł za prywatną wizytę :(:(
Buuuu...:( Ja nie chcę... Czemu coś takiego musi w ogóle istnieć?? :(
Obserwuj wątek
    • mika261 Re: Boję się...:( 13.11.05, 08:40
      Ja bym na twoim miejscu juz dawno odbyła taka wizyte a ty się jeszzce
      wahasz..chyba nie myslisz ze te włoski tak samoistnie przestaną ci rosnąc?Idz
      jak najprędzej do tego lekarza-przynajmniej leczenie hormonalne zahamuje dalszy
      wzrost tych wlosków.
    • roska18 Re: Boję się...:( 13.11.05, 13:02
      Witam paul_inka1!;) Jakiś czas temu moja mama(nie wspominając o tacie:/)
      twierdziła,że przesadzam z tymi włosami,jednak pokazałam jej gdzie je mam, jak
      wygladają,porozmawiałyśmy-moja mama regularnie odbywa wizyty u endokrynologa i
      co nieco wie o schorzeniach natury hormonalnej( miała problemy z tarczycą,potem
      poprosiłam o skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu-nie obeszło się bez
      wielkiej batalii o to,bo pierwszym co usłyszałam z ust tego lekarza było"taka
      twoja uroda",także nie daj się omamić tekstami w tym stylu !!!i co?po wizycie u
      endokrynologa i badaniach okazało się(to dopiero najbardziej ogólne badania i
      pierwsza wizyta a za tydzień m,am następną)że mam za wysoki poziom podstawowych
      męskich hormonów :/ W dodatku moja pani doktor jest świetna:)-poszłam do niej z
      polecenia mamy(też do niej chodzi na kontrolę)jest kompetentna o wszystko
      pyta-radziłabym Ci ( o ile jeszzce nie byłaś) pokazać się u ginekologa;)Nie wiem
      ile masz lat,ale ja mam 18 i stwierdziałam,ze jeżeli w ogóle można z tym
      cholerstwem coś zrobić to tylko teraz gdy jestem młoda-potem może być za
      póżno...Pozdrawiam serdecznie i nie pooddawaj się porozmawiaj z mamą
      szczerze(acha! Twoja mama nie ma takich problemów z owłosieniem jak TY?)Trzymaj
      się cieplutko papa:)
      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 13.11.05, 13:23
        Mam 16 :) Mama właśnie też uważa, że przesadzam... Sama nie wiem, co z tym
        zrobić :/ Chyba masz rację, muszę z nią poważnie i szczerze pogadać,
        powiedzieć, jak bardzo jest to krępujące itd... Mam nadzieję, że postara się
        zrozumieć i pomóc, chociaż sama nie ma tego problemu...
        3mam za Ciebie kciuki, żeby Ci się udało :) I jeszcze dziś wezmę mamę w
        obroty :)
    • izu_zusia Re: Boję się...:( 13.11.05, 21:37
      Witaj paul_inka1! Jestem rok młodsza od Ciebie (mam 15 lat) i też
      zaobserwowałam ostatnio, że mam stanowczo za dużo włosków na ciele. Rozmawiałam
      z mamą, oczywiście, też nie potraktowała mnie poważnie, tylko stwierdziła, że
      taka moja natura i ona też takie włoski ma (taa, tylko że jaśniutkie i
      cieniutkie). Od kilku tygodni próbuję zdobyć się na odwagę, żeby iść sama
      prywatnie do tego lekarza :(:(:( A co jeśli będzie gorzej?? Jeżeli zdecydujesz
      się na tą wizytę to, proszę, napisz co Ci lekarz powiedział. Pozdrawiam :)
      • green-eyed-girl4 Re: Boję się...:( 13.11.05, 22:50
        ehh skad ja to znam? :( coraz bardziej wariuje na tym punkcie...i dalej
        oczywiscie nie moge przekonac mamy :/

        a i musze Ci się pochwalic ze eksperyment z woskiem sie udał i to wyłącznie
        dzieki Tobie, dziekuje bardzo :)
        3m sie Paulinko:*
        • paul_inka1 Re: Boję się...:( 13.11.05, 23:03
          Zielonooka, gratuluję serdecznie :) Niby mała rzecz, a cieszy :) Ciesze się, że
          mogłam pomóc :):) Chociaż na tyle...
          Izu_zusiu :) Sama nie wiem, co mam o tym myśleć... Czy taka nasza natura? Chyba
          nie ma innego wyjścia, żeby to sprawdzić, niż udać się do endo... Zamierzałam
          dziś poważnie pogadać o tym z mamą, ale oczywiście zanim doszłam do sedna
          sprawy, usłyszałam, że jestem 'głupią, niedojrzałą nastolatką, wpatrującą się w
          lusterko'. Potem było coś typu 'nie tylko wygląd się liczy'... A więc jednak
          coś widać?? :( Nie wiem... Jutro zacznę od nowa.
          I choć to może dziwne, w moim wypadku przekonaie mamy będzie już połową
          sukcesu... 3majcie za mnie kciuki, musi się w końcu udać :)
          Szczególne pozdro dla Was, dziewczyny :* Jak sytuacja posunie się choć trochę
          do przodu, to dam znać :*
    • beemka5 Re: Boję się...:( 15.11.05, 19:52
      czesc wam!Ja mam 23lata i jakbym miala sie cofnac sie do wieku 16lat od razu
      poszlabym do lekarza,bo z roku na rok bylo coraz gorzej.Jak mialam 18 lat
      poszlam, i pani doktor oczywiscie zbagatelizowala moj problem i nie poszlam do
      nikogo wiecej..i to byl moj blad! w chwili obecnej staram sie z tym zyc,zadne
      leki mi nie pomagaja i przestalam je zazywac.Ale w przyszlym tygodniu mam
      nastepna wizyte u innej endo,ciekawe co ona mi powie..
      trzymajcie sie cieplo,i glowa do gory!!
      • kaczryka Re: Boję się...:( 15.11.05, 22:24
        nie ma się czego bać tylko smigać do lekarza.ja na wizytę jak na zbawienie
        czekam.na razie staram się włosów nie ruszać,żeby nie było gorzej/niektóre
        miejsca mocno mi się pogorszyły,ale to przez paranoję wyrywania ich/.
        jakoś to bedzie.
          • malinka115 Re: Boję się...:( 23.11.05, 10:58
            Dziewczyny,

            jestem starsza od was, ale dokonale pamietam jak boli sytuacja kiedy najblizsza
            osoba- mama - bagatelizuje problem.

            Moja- do dzisiejszego dnia uwaza, ze ja sobie wymyslam.
            Nawet wyniki badan nie przekonaly niej.
            Uwaza, ze "taka moja uroda".

            Dziewczyny- walczcie! O skierowania do lekarza. Naprawdę warto. Próbujcie. Im
            wcześniej tym lepiej.
            Napiszcie na forum z jakich jesteście miast- moze ktos tutaj poleci swojego
            lekarza.

            Pozdrawiam i glowa do góry.
              • paul_inka1 Re: Boję się...:( 26.11.05, 23:35
                No, ja jestem z małego miasta na Mazurach... Jedna pani endo, podobno miła...
                Mama chodzi tam z tarczycą... Próbuję przekonać, że ja tez muszę tam iść...
                3majcie kciuki :) Jak uda się z mamą, to już połowa sukcesu :)
      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 28.11.05, 22:45
        Ech... Dziś coś we mnie pękło... Wypłakałam się mamie, powiedziałam, co mnie
        dręczy, że naprawdę się boję itd... A ona zaczęła się śmiać: 'ty głuptasku,
        wszystko jest w porządku, nie masz się czym martwić...itd'... Nie mogłam już
        powstrzymać łez :(
        Niespodziewanie (zawsze wmawiał mi, że sobie wymyślam problemy) z pomocą
        przyszedł mi tata :) Powiedział, że skoro to jest dla mnie tak ważne, to pójdę
        do lekarza i mnie zbada, i będzie wiadomo, czy wszystko jest OK
        Stanęło na tym, że mam iść do zwykłej pani doktor... Hmmm... Dobre i to... Ale
        trochę się boję, że ona to zbagatelizuje... No, ale nic :) 3majcie kciuki :):)
        Jak dobrze pójdzie, to będę miała skierowanko do endo, potem badanie i wszystko
        się wyjaśni :*
        • eeech Re: Boję się...:( 28.11.05, 23:18
          Eeech Ty głuptasku!;)
          Nie smutaj się już tak... Będę trzymać za Ciebie kciuki - zobaczysz będzie dobrze!
          Ale nie jak pozbędziesz się włosków, tylko jak zmienisz swoje podejście...:P
          Pozdrawiam ;*
          • paul_inka1 Re: Boję się...:( 29.11.05, 18:03
            Eeeech... Jakie to ładne słowo :) Dzięki :* Nastawienie nie jest negatywne,
            staram się żyć jak najpełniej, każdą wolną chwilę spędzam z przyjaciółmi,
            robiąc to, co lubię :) I jest dobrze :) Tylko, wiesz... Te włoski
            jednak 'trochę' przeszkadzają...:( Bo już np. na basen z nimi nie pójdę :( Ale
            nic :)
            Mama dzis powiedziała mi, że cały wczorajszy wieczór myslała o tym i że
            rozumie, że każda dziewczyna chce być piękna, pociągająca, podobać się
            chłopakon itd (jakby o to mi chodziło :P). Powiedziała, że choć tego zbytnio
            nie widać, to faktycznie może być to krępujące itd itp... I że będzie walczyła
            z lekarką o skierowanie do endo i o badania :) Nie spodziewałam się tego,
            szczerze mówiąc, bo zawsze miałam z mamą słaby kontakt... Ech... Może własnie
            teraz się wszystko zmieni?? Chciałabym mieć w mamie przyjaciółkę :) Na razie
            ejsteśmy na jak najlepszej drodze :):)
            Jutro mykam do lekarza, 3majcie kciuki :*:*
            • kaczryka Re: Boję się...:( 02.12.05, 11:51
              ja osobiscie mowiac dobitnie pieprze te chorobe.jest to jest,leczyc bede,nie ma
              to tym lepiej. ale nie chce mi sie siedziec i zamartwiac.jak cos komu nie
              pasuje,ze mam tak a nie inaczej to mowie wprost:spadaj na bambus:)
              i problemu nie ma:]
    • paul_inka1 Jutro śmigam... 05.12.05, 20:20
      Koniec tych paranoi... W końcu się zebrałam i idę do rodzinnego :) I będę już
      wstępnie wiedziała, czy coś nie tak, czy może ja to tak bardzo wyolbrzymiam...
      3majta kciuki :):)
    • paul_inka1 No i się zacznie... 06.12.05, 21:54
      No i wydawało mi się, że przekonałam mamę, poszłyśmy do lekarza rodzinnego.
      Pani była b. miła :) Powiedziała, że dawno u niej nie byłam, że wyglądam już
      jak dorosła itd itp. :) No i padło pytanie, z czym przyszłam... No to mówię, że
      tych włosków jakoś tak ostatnio się dużo zrobiło. Lekarka mówi, no to rozbierz
      się, zobaczymy. A moja mamuśka się wcina, jakby była co najmniej doktorem
      endokrynologii, że każdy człowiek ma włoski na ciele, jeden więcej, drugi
      mniej... Wrrrr, pomyslałam.
      Lekarka mnie dokładnei obejrzała... I nagle padło: to hirsutyzm... Myslałam, że
      się popłaczę :( Bo choć od paru miesięcy domyslałam się, że coś jest nie tak,
      to jednak się łudziałm, że może tak było już wcześniej... A ona złapała mnie za
      rękę i mówi: Nie martw się, tu masz skierowanie na hormony tarczycy, jak
      będziesz miała wyniki, to przyjdź i dam ci skierowanie do endo.
      Mamę normalnie zatkało, przyszła tu ze świadomością, że jej corka, to głupia
      rozwydrzona nastolatka, która na siłę wynajduje sobie problemy, a tu okazało
      się, że lekarka jej pomaga :P
      No nic... Poszłam na te badanko od razu... Jak mi krew pobierała alborantka, to
      myslałam, że zemdleję, ale to nic :P Byłam twarda :) Ale mnie wkurzyła, bo
      powiedziała, że wyniki będą dopiero na pt :/ Czyli do mojej pani dr pójdę w
      przyszłym tygodniu... Dopiero w przyszłym tygodniu...:(

      Wiecie, co mnie troszkę dziwi?? Że ona tak bez najmniejszych oporów, od razu
      stwierdziła, co to. Byłma przygotowana na jakąś batalię o skierowanie do endo,
      żeby zbadać, co to. A ona bez żadnych badań powiedziała, że to H. I nawet
      podała mi nazwę leku, który prawdopodobnie dostanę (dziwne). I jeszcze
      powiedziała, że często się spotyka z takim problemem...
      Juz Was nie zanudzam, 3majcie się cieplutko :*
    • tatiana8 Re: Boję się...:( 19.12.05, 14:11
      Dzis cos we mnie pękło. Nie mogę już wytrzymać z tym. Miałam zamiar ten głupi
      meszek na twarzy powyrywać plastrami (przed świętami), słońce przyświeciło
      mocniej i zobaczyłam wszystko na mojej twarzy w pełnej krasie. Ciągle się u
      mnie pogarsza, nawet nie sądziłam, że jest tak źle, dlatego, po tym, co dzisiaj
      zobaczyłam załamałam się. Nie wyrwałam ich, mam opór przed podejściem do
      lustra. Siedzę i płaczę. Boje się, ze te szare włoski przez to wyrywanie
      pogrubieją. Ciągle ich przybywa. Miałam dziś w planie zakupy, już wiem, że nie
      wyjdę dziś z domu, zaraz będę miała buzię zapuchniętą. Będę siedzieć i ryczeć,
      takie mam plany na dziś. :((( Tylko co ja mam zrobić z tą twarzą, w święta
      musze jechać w gości... :(((
      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 19.12.05, 16:02
        Biedna...:( Ale nie poddawaj się, jesteśmy z Tobą :* Ktoś musi w końcu wynaleźć
        na to lekarstwo. Może już za parę miesięcy będziemy mogły qpić tabletki i po
        tygodniu zapomnieć o całym problemie ;)
        Nie rezygnuj ze wszystkiego z powodu H. Jest tyle rzeczy do zrobienia. Wiem, że
        to przeszkadza, i to bardzo, ale ja staram się na razie (do wizyty u endo) o
        tym nie mysleć
        Pozdrawiam :*
    • tatiana8 Re: Boję się...:( 20.12.05, 10:11
      Po tym, jak sobie wczoraj popłakałam, zrobiło mi się trochę lepiej, trochę mi
      ulżyło, choć smutny nastrój utrzymywał się u mnie jeszcze do wieczora. Ale było
      mi to chyba potrzebne, już tak długo to tłumiłam w sobie, wmawiałam sobie, że
      nie mogę się załamywać z tego powodu.

      Pozdrawiam
    • paul_inka1 Re: Boję się...:( 01.01.06, 21:00
      Czytam to, co pisałam tu jeszcze 1,5 miesięca temu... I jest źle...:/ Gorzej
      niż było ;( Ciągle rośnie coś nowego, ciemnieje :/ Już nie mogę na siebie
      patrzeć... To mnie po prostu paraliżuje... Nie mogę się na niczym skupic, bo
      myślę wciąż o H.
      A wizyta u endo dopiero za miesiąc :( I do tego tak się boję, że ona może to
      zignorować, jak pisało wiele z Was :(
      Czemu musi być nam tak źle?? :(
    • rettop5 Re: Boję się...:( 01.01.06, 22:02
      paul_inka1 napisała:

      > Obserwuję się cały czas i nie wiem, może popadam w paranoję... Ale wydaje mi
      > się, że z dnia na dzień jest coraz gorzej... Odkrywam wciąż nowe włoski, z
      > których istnienia jeszcze poprzedniego dnia nie zdawałam sobie sprawy...:(
      > To takie przygnębiające :( Lepiej bym się czuła, gdybym zaczęła coś z tym
      > robić, gdybym chociaż poszła na zwykłą konsultację do endo... Ale oczywiście
      > mama uważa to za 'wymysły, fochy nastoletniej panny', a nie stać mnie, żeby
      > wydać koło 80zł za prywatną wizytę :(:(
      > Buuuu...:( Ja nie chcę... Czemu coś takiego musi w ogóle istnieć?? :(

      Nie przejmuj się :) Wszystko będzie dobrze!!! Trochę optymizmu. Trzeba trafic
      do dobrego lekarza. Ja trafiłam do dobrego lekarza, który takich jak ja czy ty
      leczy na pęczki i wie w czym rzecz. Ty też dobrze trafisz. Powodzenia. I
      trzymaj sie!!! :):):)
      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 02.01.06, 17:52
        Och, ja staram się nie przejmować. Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej. Ja
        mam dopiero 16 lat :( Moje rówieśniczki w kółko rozmawiają tylko o kosmetykach,
        o chłopakach itd. Z natury jestem osobą nieśmiałą, a przez H. coraz bardziej
        zamykam się w sobie :( Tak bardzo się boje, ze ludzie tego nie zaakceptują :(
        Lekarze? Jak wierzyć w lekarzy, skoro moja mama to bagatelizuje - "to żaden
        problem". Nawet jedna z lekarek (takich pierwszego kontaktu) tak ostatnio
        powiedziała (dowiedziała się o tym przez przypadek) - "Jesteś blondynka, to nie
        może być H. Taka twoja uroda..." I jak mam wierzyć, że lekarze mi pomogą? Oni
        mogą jedynie dać leki, a z tego, co tu czytam, nie są one zbyt skuteczne :(
        Chciałabym być optymistką, zawsze byłam, ale teraz już nie umiem :(
        • zinga1 Re: Boję się...:( 02.01.06, 21:00
          ja tez sie boje i czasami chcialabym życ w sredniowieczu, bo wtedy wszyscy
          chodzili owłosieni. A tak poza ty, to jak myslicie, co wtedy robiły kobiety z
          h.? Bo to chyba tez istniało. Mam wrazenie, ze my nie jestesmy tylko ofiarami
          h., ale jakis posranych norm społecznych.
          • paul_inka1 Re: Boję się...:( 02.01.06, 22:14
            Nie wiem, co dawniej robiły kobiety z H. Pewnie było im ciężko, bardzo ciężko...
            Za to czytałam, że w XVIII i jeszcze XIX wieku starymi pannami zostawały tylko
            jakieś 'oszpecone' kobiety - z garbem itd. Jak myslicie, czy w tamtych czasach
            też byłabym sama?
            A faktem jest, że dzisiejsza moda, kultura propagują idealnie aksamitne
            ciało... I jak mamy się nie przejmować? :(
            • kaczryka Re: Boję się...:( 02.01.06, 23:16
              nie powiem,że się nie przejmuje tym jak wyglądam,bo przejmuję się okropnie.bo
              nie jest to miłe,wiem że przez to pojawia się mnóstwo ograniczeń,że sama je
              sobie stwarzam,bo ani dla mężczyzn,ani dla ludzi jako społeczeństwa hirsutyzm
              nie jest taką przeszkodą jak dla nas.Jak masz sie nie przejmować?nie da się
              tak,pewnie do końca życia będzie to problemem,ale można sobie z tym poradzić w
              jakimś stopniu.są mężczyźni,którym nie przeszkadza to,bo nie wierzą w chorą
              obsesję fanatycznie jedwabistej skóry zretuszowanej komputerowo.problem tkwi w
              tym,że nie mozna sie zamykać na ludzi tak jak robi to większość hirsutek.bo
              sądzi,że jak zobaczy włosy,jak poczuje to ucieknie.nie ucieknie.wiem z
              doświadczenia,że sa tacy,którzy nie uciekną przez chorobę.wiem,że dla nich
              liczy się ta kobieta bezwzględu na wygląd i uważają ją za najpiękniejszą.
              • eeech Re: Boję się...:( 03.01.06, 00:04
                kaczryka napisała:
                "wiem z doświadczenia,że sa tacy,którzy nie uciekną przez chorobę.wiem,że dla
                nich liczy się ta kobieta bezwzględu na wygląd i uważają ją za najpiękniejszą."

                Wiecie, ale ja... ja jakoś tak dziwnie myślę i mi chyba to pomaga. Bo jak myślę
                o ludziach, to tak jakbym w ogole nie brała pod uwagę, tych którzy mogliby mnie
                nie zaakceptować... Można by to chyba nawet "znadinterpretować" tak że tacy
                ludzie nie są w moim mniemaniu ludźmi ;)

                Z tego wynika też fakt, że moim zdanie h. w żadnym stopniu nie wpływa na urodę
                kobiety. W dużym uproszczeniu jest brzydka/ładna z h. czy bez.

                Inne opinie nie mają dla mnie znaczenia :)
                • paul_inka1 Re: Boję się...:( 03.01.06, 15:14
                  "Z tego wynika też fakt, że moim zdanie h. w żadnym stopniu nie wpływa na urodę
                  kobiety. W dużym uproszczeniu jest brzydka/ładna z h. czy bez."
                  Nie potrafię tak myśleć :( Dla mnie to jednak jest poważny problem... Owszem,
                  gdy jestem ubrana zimowo, chłopcy się oglądają za mną. No i co z tego, skoro ja
                  nie wierzę w to, że mogliby zaakceptować mnie (tę samą mnie...) latem :(
                  To jest dla mnie spory problem i na razie nie umiem sobie z nim poradzić :(

                  Pozdrawiam i lecę, bo jutro klasówka z biologii :*
                  • tatiana8 Re: Boję się...:( 05.01.06, 12:31
                    Mam tak samo. W zimie jest calkiem inaczej, ubiorę ładny płaszczyk, postukam
                    obcasami, ułożę ładną fryzurę prostownicą i czuję się ładnie i kobieco. Lubię
                    chodzić wtedy na spacery.
                    W lecie czuję się bardzo niepewnie, najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z
                    domu. Nie potrafię cieszyć się słońcem, zwłaszcza, że w koło tyle kobiet
                    ubranych w zwiewne ciuszki.
                    • mmalinkaa Re: Boję się...:( 06.01.06, 14:41
                      siemka Wam dziewczyny!!!!!Boże jak dobrze wiedzieć,że ktoś ma taki problem jak
                      ja:(( Mam 16 lat, no za 3 miesiące juz 17... mam bardzo duzo ciemnych włosków
                      na ciele i wiem że to nie jest normalne. Wcale nie przesadzam.Pół roku temu
                      powiedziałam mojej mamie o moim problemie, lecz ona to zbagatelizowała i
                      zachowuje się teraz tak jakby nic się nie działo!! Zawiodłam się na niej.
                      Kosztowało mnie to dużo wysiłku i odwagi aby z nią szczerze o tym porozmawiać a
                      teraz...no cóż płacze,mam kompleksy, prubuje to za wszelką cene ukryć. Nie wiem
                      co będzie dalej, bo mi sie już czasem nie chce życ...:((
                      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 06.01.06, 19:32
                        Biedna...:( Wiem, co czujesz... Bo moja mama zareagowała tak samo... Ja się
                        tego strasznie krępuję, jakoś się przełamałam, żeby jej o tym powiedzieć, a ona
                        to zbagatelizowała :( Ale przy okazji wizyty u pani doktor pierwszego kontaktu
                        zapytałam o to i ... mam skierowanie na 1 lutego do endo :)

                        Będzie dobrze :) POzdrawiam :*
                        • mmalinkaa Re: Boję się...:( 06.01.06, 20:26
                          Kiedyś sama paszłam do lekarza rodzinnego a on napisał mi skierowanie na
                          badania poziomu hormonów we krwi, no ale nie dodał że takie coś kosztuje 150
                          zł. Nie miałam tyle, więc ich sobie nie zrobiłam!! Taraz wiem, że bez wsparcia
                          i pomocy rodziców nic sama nie zdziałam :(( Najgorsze jest to, że ja już nie
                          mam na nic siły i nie jestem pozytywnie nastawiona. Ten problem poważnie odbija
                          się na mojej psychice...:((
                          Ale postaram sie jakoś nakłonić rodziców. Nie wiem jeszcze jak to zrobie... ale
                          muszę. Raz się żyje, nie chce swojej młodości przepłakać!
                          pozdrowionka!!!

                          • paul_inka1 Re: Boję się...:( 07.01.06, 22:20
                            Nic dziwnego, że się zniechęciłaś :( Ale mimo wszystko spróbuj przekonać
                            rodziców, że to dla Ciebie problem. Moja mama nie wie, jak jest to dla mnie
                            męczące,irytujące, jak wiele kompleksów mi to przysparza, jaka czuję się przez
                            to beznadziejna, bo sama praktycznie nie ma włosków. Nawet na nogach znikome
                            ilości, szczęsciara :) No, ja niestety nie mam tak dobrze, ale teraz może być
                            już tylko lepiej ;) Jestem pozytywnie nastawiona i wierzę, że endo mi pomoże :)
                            Pozytywnie nastawiona... Jak to pieknie brzmi :) I tylko dlatego, że byłam
                            wczoraj na specerku z kimś, na kim mi bardzo zależy i kto chyba podziela moje
                            zainteresowanie ;) I najwidoczniej nie przeszkadzają mu te
                            drobne 'mankamenty'... Cóż... W końcu jestem 'tylko o włos od ideału' ;)
                            Pozdrawiam :)

                            "I've just seen the face..." :)
                            • mmalinkaa Re: Boję się...:( 08.01.06, 21:09
                              Wiesz co w sumie gdybym nie miała tego problemu to mogłabym powiedzieć, ze
                              jestem ładna. Mam niezła figurę, nie mam syfów na twarzy i z buzi mówią ze
                              jestem całkiem ładna. Ale ja już nie mam siły udawać, przed innymi że wszystko
                              jest ok. Na pozór jestem radosna, dowcipna i uwielbiam przepywać z innymi
                              ludzmi, ale gdy przychodzę do domu to chce mi się płakać, bo wiem że nic nie
                              jest ok. Jesrem jednak inna niż ludzie, z którymi sie zadaje i nie wiem jakby
                              zareagowali gdyby się dowiedzieli o... W zeszłym roku miałam takiego doła, że
                              nie chciałam już żyć...NIE ZARTUJE!!! Ale poznałam fajnego gościa i wszytko się
                              jakoś zobaczyłam w innych kolorach. Zrozumiałam, że dla takich właśnie chwil
                              warto żyć i postanowiłam jakoś zaradzić na mój problem i zrobić wszystko aby go
                              rozwiązać. Czasem właśnie myśle że wszystk bedzie ok, a czasem już nie mam
                              siły...
                              • kaczryka Re: Boję się...:( 08.01.06, 21:30
                                to macie o tyle szczęścia:)
                                ja nie dość,że nadmiar owłosienia,figrua nie ta,bynajmniej nie od
                                lekarstw,uroda zupełnie przeciętna:)
                                a coś miałam jeszcze pisać,ale zapomniałam:/
                              • paul_inka1 Re: Boję się...:( 08.01.06, 21:58
                                Jak to na pozór?? Alez na pewno w rzeczywistości jesteś wspaniała, tylko teraz
                                troszkę się pogubiłaś i o tym zapomniałaś... Ale niedługo już będzie ok :) Też
                                się na początku strasznie załamałam, teraz jest lepiej, bo zaczęłam to
                                akceptować. To bardzo trudne, ale jednak mimo wszystko świat się od tego nie
                                wali. Mogę żyć dalej. Robić mnóstwo rzeczy, które kocham. Spotykać się z
                                ludźmi, na których mi zależy. I którym zależy na mnie. Zależy na mnie, a nie na
                                mojej jedwabiście gładkiej skórze. I dla takich ludzi warto żyć :)
                                Jeszcze niedawno, kiedy byłam bardziej pesymistycznie nastawiona, znajomy
                                zapytał, czym się tak zadręczam. Of course nie odpowiedziałam. A on na to, że
                                nie może patrzeć, jak po mojej anielskiej twarzyczce, z błękitnych oczek płyna
                                łezki... Powiedział to tak... Tak miło. Poczułam, że się naprawdę martwi. I nie
                                o mój wygląd, a o moje samopoczucie. I już wiem, że to jest najważniejsze. Nie
                                dać się zniszczyć psychicznie chorobie. Bo w końcu aj jestem silniejsza od
                                niej. I ja ją pokonam ;)
                                A skoro facet mówi mi o anielskiej twarzyczce, to jak mam mysleć o tym głupim
                                H.? Jasne, że wolę inne tematy do rozmyślań ;)
                                I Wam też, kochane, tego gorąco życzę :) Poznania tego księcia, pozytywnego
                                spojrzenia na świat i wyleczenia :)

                                No, kończę już, bo sie rozpisałam ;) Pa :*
                                • tatiana8 Re: Boję się...:( 11.01.06, 10:04
                                  Wiesz co Ci powiem Paulinko? Że jest wiele kobiet, które nawet włoska zbędnego
                                  nie mają i marzą, by taki śliczny komplement usłyszeć. Ale nie zawsze jest im
                                  to dane... Na pewno poprawiło Ci to humor i popatrzyłaś na swój problem z
                                  dystansu...
                                  Wiem to stąd, ze wczoraj tez usyłyszałam bardzo miły komplement. Nie od męża,
                                  po pięciu latach mąż nie kwapi się już tak z prawieniem mi komplementów ;), ale
                                  od jego kolegi, a mąż mi to powtórzył. Z wrażenia nie mogłam usnąć, myślałam,
                                  że ten mój hirsutyzm przesłania mi wszystko, że on jest na pierwszym miejscu,
                                  że z nim nie mogę być atrakcyjna dla kogoś. Ale tak nie jest. Ja o tym wiem,
                                  ale dla osób, które nie wiedzą o moim problemie nie rzuca się on w oczy tak
                                  bardzo. Wczoraj to stwierdziłam. Mam na razie dobry humor, ciekawe, ile on
                                  potrwa, oby jak najdłużej...

                                  Pozdrawiam
                                  • paul_inka1 Re: Boję się...:( 11.01.06, 15:47
                                    Oj tak...:) Masz racje, Tatiano :)
                                    Jeszcze niedawno wydawało mi się, że każdy widzi tylko H. Ale jest inaczej :) I
                                    dobrze, że zdałyśmy sobie z tego sprawę :)
                                    A humor poprawiła mi dzis dodatkowo mama, bo okazało się, że sama zaczęła się
                                    interesować H., coś tam o tym poczytała, i juz tak nie bagatelizuje :)

                                    Oby dobrego humoru starczyło dla wszystkich na jak najdłużej :)
                                    • mmalinkaa Re: Boję się...:( 12.01.06, 14:25
                                      napiszcie jakich używałyście argumentów i sposobów, aby przekonać mamę. To
                                      będzie dla mnie bardzo trudna rozmowa i boję sie, że znowu tylko rozpłaczę się
                                      i nic nie powiem....:((
                                      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 13.01.06, 17:51
                                        U mnie własciwie tych rozmów było kilka. Najważniejsze - 3, każda wyglądała
                                        inaczej i inaczej reagowała mama.
                                        1. Kiedy to się wszystko zaczynało, zapytałam mame, czy te włoski na brzuchu,
                                        plecach i twarzy sa normalne. Mama, że całkowicie. I koniec rozmowy. nawet ich
                                        nie obejrzała... Ja się wtedy w ogóle nie przejmowałam
                                        2. Już było coraz gorzej, zaczęłam popadać w paranoję (pierwsza wypowiedź tego
                                        wątku:)). Tym razem lekko zdenerwowana wszystko mamie pokazałam i zapytałam,
                                        czy naprawde uważa, że to jest w porządku. Ona: noooo, jest jakby troszkę
                                        więcej niż normalnie, ale każdy człowiek jest inny :/ I koniec rozmowy.
                                        3. Już nie wytrzymałam, i sie popłakałam. Tak po prostu, bez powodu. Mama
                                        zainteresowała się wtedy, o co mi chodzi. Powiedziałam, co mnie dręczy, i ze
                                        źle się z tym czuję, i ze to chyba jednak nie jest normalne itd. Cały czas ze
                                        łzami w oczach :( Mama znowu próbowała bagatelizować całą sprawę. Ale z
                                        odsieczą przyszedł tatuś :) Powiedział, że jesli to dla mnie tak ważne, to
                                        pójdę do lekarza i zapytam (chociaż on nie widzi w tym nic nienormalnego).
                                        Poskutkowało. Poszłam z mamą do pediatry. Ta stwierdziła, że chyba jednak nie
                                        ejst do końca ok i dała mi skierowanie do endo.
                                        Tak było u mnie, ale nie wiem, jaka jest Twoja mama. Może lepiej trafią do niej
                                        łzy, a może suche rzeczowe argumenty? Próbuj na różne sposoby, ale powiedz, że
                                        to dla Ciebie ważne :)
                                        Pozdrawiam :* I zycze przemiłego weekendu :*
    • bubcia75 Re: Boję się...:( 20.01.06, 21:03
      Dziewczyny, bardzo Wam współczuję. Ja już jestem dorosła, ale też w wieku
      dojrzewania pojawił się u mnie problem nadmiernego owłosienia. Nie pojmuję
      Waszych mam. Musicie je uświadomić, że hirsutyzm to nie jest problem tylko
      estetyczny, to jest znak, że w organiźmie coś się dzieje! Najczęściej jest to
      spowodowane zaburzeniami hormonalnymi, które trzeba leczyć. Jeżeli do tego
      macie nieregularne miesiączki, to koniecznie skonsultujcie się z ginekologiem-
      endokrynologiem, a nie ze zwykłym endokrynologiem. Hirsutyzm jest często jednym
      z objawów schorzenia zwanego zespołem policystycznych jajników, które to
      schorzenie jest częstą przyczyną niepłodności. Dlatego powiedzcie matkom, że
      na leczeniu nie można oszczędzać, na lekarza muszą się znaleźć pieniądze, bo
      od dobrej diagnozy zależy Wasza przyszłość. Czasem warto nawet jeździć na
      konsultacje do innego miasta, jeżeli tam jest dostęp do lepszych lekarzy. Ja
      tak robiłam.
      Trzymam za Was kciuki!
      • paul_inka1 Re: Boję się...:( 20.01.06, 22:02
        W moim wypadq nie chodziło o koszty ani problmey związane z dojazdem do
        poradni, raczej o przekonanie, że te włoski nie są niczym nienormalnym, że to
        ja niby sobie wmawiam.
        Pzdr
      • blackate Re: Boję się...:( 21.01.06, 20:29
        jeśli miałabym sie ustosunkować do powyższej wypowiedzi chciałabym opisać swoja
        przygodę z 'hirutyzmem'
        szukając rozwiązania problemu z nadmiernym owłosieniem skierowałam się do
        lekarza specjalisty ginekologa-endokrynologa. Wizyta taka była potrzebna po to
        aby wyeliminować ewentualne zaburzenia hormonalne...oraz po to aby nie wydawać
        w błoto pieniędzy za ewentualny zabieg epilacji laserowej.
        pani dr skierowała mnie na szereg badan w tym badanie usg narządu rodnego i w
        efekcie okazało się że wsytąpiły już pewne zmiany w narządach z tymże nie jest
        konieczne podejmowanie zabiegu czy operacji przez co byłam trochę podbudowana,
        z drugiej strony pani dr zaproponowała mi leczenie farmakologiczne, które
        pozwoliło by mi na uregulowanie miesiaczki (tylko) okazało się jednak że
        kuracja, która mogłaby pomóc ma także swoje wady ! Wady,na kóre nie można łatwo
        przymknąć oka. Co się okazuje -otóż leki takie wywołują w przyszłości
        zwiększone ryzyko zachorowania na raka!!! wybór pozostawiła pacjentce...

        Czy warto więc ryzykować tak wiele kosztem zbędnego owłosienia... może warto
        poszukac innej drogi leczenia....
        • tatiana8 Re: Boję się...:( 25.01.06, 10:37
          Jestem tego samego zdania, dlatego nie zdecydowałam się na zażywanie Diane, czy
          innych tego typu leków. Szkodzą one też na żyły, tzn. mogą powodować żylaki, a
          ja i bez tego mam kiepskie żyły. Skuteczność tych leków w przypadku hirsutyzmu
          jest wątpliwa, więc myślę, że szkoda zachodu. Poza tym, jeśli nawet miałyby
          zadziałać, to tylko w momencie zażywania. A po jakimś czasie trzeba przecież
          zrobić przerwę, bo zniszczy się wątroba. I wtedy włosy wracają w jeszcze
          bardziej nasilonym stopniu.
    • paul_inka1 Doczekałam się ;) 31.01.06, 19:23
      No i się doczekałam :) Juz jutro jadę do endo i jestem strasznie ciekawa, co mi
      powie... Ostatnio sporo czytałam, o samym H., o sposobach walki, o lekach...
      Nie wygląda to za ciekawie, ale zawsze byłam optymistką ;)

      3majcie kciuki :)
      • mmalinkaa światełko w tunelu...:)) 08.02.06, 16:37
        Wreszcie coś się zmieni!!!! Byłam u lekrza rodzinnego, który skierował mnie do
        endo...Zrobiłam już prawie wszystkie badania:)) i teraz tylko czekam na wizyte
        u endo,,,, może to głupie ale się cieszę baaaardzo....:) "Lepiej żałować, że
        coś sie zrobiło niż poźniej żałować, że się zrezygnowało" i tych słow się
        trzymam!!!! Już nie siedzę w swoim pokoju i nie płacze, ale zaczynam działać,
        mówić rodzicom o moim problemie, szukać pomocy u specjalisty.... Wierzę, że coś
        się zmieni:)) przynajmniej jak będę stara babką to nie bedę miała wyrzutów
        sumienia, że wstydzilam sie poprosić o pomoc kogoś, gdy jej potrzebuje....
        Normalnie aż jestem dumna z siebie, że zdobyłam się na taka odwagę...:) Jestem
        bardzo skryta i przeważnie nie mówię o sowich problemach, więc wszyscy myślą że
        ich nie mam....Bardzo trudno mi się rozmawiało z mamą o tym....wygarnęłam jej
        wszystko co mnie gnębi i co mnie denerwuje w jej zachowaniu wobec mnie....
        Stary powiedział, że jeśli będzie taka potrzeba to nawet wyda kase na
        laser..........Narazie żyje nadziją (nadzieja matka głupich....hehe), że moje
        życie zmieni sie na lepsze....:))
        pozdro:))
    • paul_inka1 ...:) 13.04.06, 18:55
      Hej dziewczyny ;) Minęło już troszkę czasu od mojej wizyty u endo. Ponad dwa
      miesiące biorę tabletki na tarczycę. I wiecie co? Czasami miałam takie schizy,
      że naprawdę szkoda słów. Np. wieczorem, próbując zasnąć, czułam, jak mi coś na
      pleckach rośnie. Może to tylko wyobraźnia, nie wiem. Od kiedy biorę te
      tabletki, już nic takiego nie czuję, nie wyrasta nic nowego, a (nie chcę
      zapeszyć), ale chyba te które już wcześniejw yrosły, zaczęły się jakby
      przecierać...;) Także, jest dobrze ;) Zawoskowałam sobie plecki, 3 tyg temu, na
      razie nic. Żyć, nie umierać ;)
      Tak więc, uszy do góry, miłe panie. Dobrze wykryta przyczyna, dobre leki i
      wszystko może być jak dawniej.
      Wesołych świąt!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka