Gość: KASIA Z MACIEJOWA
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.10.03, 13:04
PARE SLOW O PRZEMIJANIU CIALA LUDZKIEGO :
Śmierć, pomimo tego że przejawia charakter ponadczasowy i metafizyczny,
zawsze jednak pozostawia trupa, nieustannie obecnego i rzeczywistego,
będącego ośrodkiem głębokich przeobrażeń organicznych. Cóż więc trzeba, by
powstał trup? Co różni trupa od martwego ciała żywej istoty? Trup, pozostając
obiektem neutralnym, podlegającym prawom fizykochemicznym, stanowi również
oparcie dla wierzeń związanych z popędami nieświadomości i ważnym przedmiotem
systemów społeczno-kulturowych. Nakładanie się wymiarów rzeczywistości i
wyobraźni okazuje się nieuchronne.
Trup podlega wielu przemianom. Pomiędzy stanem agonii a ostatecznym
obróceniem w proch następuje cały szereg momentów: zgon, przemiana w trupa,
gnicie i mineralizacja. Choć śmierć ciała uważana jest za zapowiedź trupa, to
jednak już stan agonii odsłania zapowiadające go znaki, np. Flaubert pisząc o
śmierci Emmy Bovary, mówi o obliczu “bielszym niż prześcieradło, w które
wpijały się kurczowo jej palce”, zesztywniałych członkach, ciele “pokrytym
brunatnymi plamami” i oczach, które “przewrócone bladły niby dwie dogasające
lampy”. Przejście od ciała żywego do ciała trupa dokonuje się stopniowo i nie
sposób określić dokładnego momentu tej przemiany. Określenie momentu zgonu
nastręcza wiele trudności, ostateczne jednak zawsze triumfuje śmierć.
Stopniowo mnoży ona oznaki swej obecności i nieodwracalności. Najbardziej
charakterystyczną oznaką zapowiadającą śmierć jest duszny i mdły zapach
wydzielany przez umierającego, wywołany rozkładem niektórych tkanek.
Następnie pojawiają się wczesne oznaki charakterystyczne dla trupa: bezruch i
hipotonia, całkowity brak odruchów i reakcji na bodźce. Ciało, całkowicie
uległe sile ciężkości, pozostaje w pozycji poziomej na grzbiecie z na wpół
zgiętymi członkami, pochyloną głową i wykrzywionymi palcami u stóp. Również
kciuk zwrócony jest niekiedy ku zagłębieniu dłoni, a palce zginają się jak w
głębokim śnie. Na skutek rozluźnienia mięśni żwaczowych opada szczęka, a usta
pozostają szeroko otwarte. Półotwarte oczy, z gałkami odciągniętymi ku górze
i opadniętą dolna powieką, ukazują pozbawione wyrazu, puste “spojrzenie”.
Również zwieracze tracą jędrność: stąd możliwość wydalania moczu,
ekskrementów, niekiedy spermy.
Oznaki późniejsze stanowią potwierdzenie nieodwracalnego nastąpienia
tanatomorfozy. Dotyczą one przede wszystkim oziębienia ciała, które
rozpoczyna się już w czasie agonii, a daje się wyraźnie zauważyć dwie lub
trzy godziny po zgonie. Występuje także stężenie pośmiertne, które jest jedną
z najpewniejszych oznak zgonu. Następuje ono po stanie początkowego
zwiotczenia i obejmuje całe ciało po około 12 godzinach. Stężenie nadaje
trupowi charakterystyczne cechy: zaciśnięte szczęki, usztywnione mięśnie
żwaczowe, ugięte górne kończyny, wyciągnięty kończyny dolne, nadmierne
wyciągnięcie głowy, zwężenie źrenic, gęsia skórka, skurcz odbytu i macicy z
wyrzuceniem zawartości. Trup traci na wadze przeciętnie 1 kg dziennie w
wyniku odwodnienia. Rogówka mętnieje i pokrywa się śluzowatą przesłonką;
źrenica staje się jajowata. Te oznaki są szokujące, dlatego więc zamyka się
nieboszczykowi oczy. Pięć godzin po zgonie pojawiają się plamy opadowe. Nie
krążąca już krew podlega prawom ciążenia i rozmaite płyny w organizmie
osiadają w najniżej położonych częściach trupa.
Pojawia się gnicie, które stanowi najbardziej dramatyczną fazę procesu
tanatycznego. Jego pierwszą oznaką jest pojawienie się na prawym podżebrzu
zielonej plamy, która powoli ciemnieje, obejmuje brzuch i rozszerza się na
całego trupa. Później czarna plama w wewnętrznym kącie spojówki przygotowuje
rozkład oka. Pęcherzyki, podniesienia epidermy nabrzmiałe widocznym
wysiękiem, pękają, obnażając skórę właściwa. Brzuch rozdziera się, chrząstki
kostne łamią, oddzielone mięso odsłania kości. Wreszcie nadchodzi ostatnia
faza tanatomorfozy - mineralizacja. Pozostawia ona po sobie nieruchome i
pozbawione życia elementy, takie jak kości, zęby, włosy, a wreszcie prochy.
Trup jest pustym signifiantem funkcjonującym bez fenomenalnego podmiotu; jest
obecnością, która odsyła do nieobecności. Co więc należy robić, gdy trupa nie
ma? Zapełnienie pustki wynikającej z braku trupa, gdy chodzi o istotę
ukochaną lub otoczona szacunkiem, staje się zasadniczym celem obrzędów. Tylko
potępieńcy pozbawieni pochówku lub choćby ceremonii pogrzebowych nie będą
mieli prawa do tego ostatecznego ratunku. Nie ma zatem nic tragiczniejszego
niż brak trupa, a trzeba dodać, że jest to nieobecność podwójna – nieobecność
wśród żywych i wśród zmarłych. Aby temu zaradzić stosuje się różne
substytuty; zmarłego może zastąpić kamień, lub figurka.
Wyobraźnia bardzo łatwo nakłada się na biologiczną rzeczywistość trupa. W
zależności od symbolicznego traktowania trup jest zatrzymywany jako żywe
ciało, a nawet niezniszczalne, idealizowany jako relikwia lub znaczeniowo
wywyższany w figurach. Trup wyraża absolutną bierność. Jest manipulowany,
wysławiany lub sakralizowany i jawi się przede wszystkim jako miejsce
konwergencji bardzo wielu fantazmatów. Aby wypełnić pustkę, jaką
reprezentuje, z najgłębszej podświadomości odrzucającej bezsensowność śmierci
wytryskują złożone i sprzeczne nieraz wyobrażenia. Przerażający obraz
padliny, która drażni swym smrodem, barwami lub posokami, ale równocześnie
przygnębiający obraz istoty pozbawionej wzroku i wydanej spojrzeniom innych.
Zmarły dany jest na łaskę potomnych, którzy mogą go określać wedle własnego
upodobania, przyjmując wobec niego postawy pogardy lub szacunku, miłości lub
nienawiści. Zależnie jak na trupa patrzymy, jawi się on jako obraz czystości
lub nieczystości; czy zwracamy uwagę na gnijące mięso czy na biały i czysty
szkielet, jakim się stanie. Obraz losu człowieka, na którym polaryzuje się
dyskurs eschatologiczny, próbujący zneutralizować bezsens śmierci.
Należy zaznaczyć, że trup nie tylko daje się manipulować, lecz także wymaga
by nim manipulowano. Czasem krzywdzi się go, znieważając lub porzucając, lecz
na ogół jest on jednak przedmiotem troski i rozmaitych zabiegów. Zabiegi te
rozpoczyna toaleta, której dokonuje się zaraz po zgonie. Jednak bardzo szybko
trzeba zająć się gniciem, czyli trzeba zakonserwować lub zniszczyć trupa.
Jak daleko sięgnąć w przeszłość widać, że zabiegi związane ze zmarłym
istniały zawsze. Dzisiejsze społeczeństwo ma koncesjonowane służby
tanatologiczne, które zatrudniają specjalistyczny personel, troszczący się o
zmarłego od jego ostatniego tchnienia i załatwiający wszystkie sprawy
związane z pogrzebem. Rytuały pogrzebowe są bowiem ważne i mają duże
znaczenie dla żyjących. Dawniej wierzono, że niepowodzenie ceremonii
pogrzebowych uniemożliwia integrację zmarłego ze społecznością przodków; stąd
upiory i wampiry. Nic się w tym względzie nie zmieniło: nieoddanie czci
zmarłemu naraża na jego powrót w wyobraźni pod postacią poczucia winy.
Prężnie działające zakłady pogrzebowe, doskonalenie technik balsamowania
ciał, a także odkrywanie nowych sposobów tanatopraksji dowodzi, że zmierzamy
w kierunku “cywilizacji przyzwoitości”, wyjaławiamy śmierć. Te popularne dziś
usługi zabezpieczają imperatywy systemu, rozwiązując jednocześnie problemy,
jakie sprawiają zmarli w nadmiernie zatłoczonych miastach, gdzie nie ma dla
nich czasu ani miejsca. Korzyść jest niewątpliwa, ponieważ zmarli, którzy nie
produkują, ani nie konsumują, nie są włączeni w obieg handlowy i nie narażają
na szwank interesów potomnych.
Cywilizacja współczesna stara się usilnie odrzucić śmierć, tak więc zabiegi
konserwacyjne zmarłego jawią się jako pewien przewrót. W istocie
tanatopraksja podejmuje jedynie zasadą tradycyjnego obowiązku toalety
zmarłych przy użyciu środków technicznych. Praktyki te ograniczają się do