01.12.04, 10:43
witajcie!widze ze forum na jakis czas zamarlo.ciekawa jestem co u was?jak
robie radzicie?jak tam andrzejki?
chyba stal sie cud,zaczelam jesc normalnie,jak kiedys dawno,dawno temu,nie
pamietam zebym kiedykolwiek czula sie tak spokojna,szczesliwa,zadowolona,tak
cieplo.w koncu zaczelam traktowac siebie z troska,miloscia,sluchac
siebie,tego czego chce,na razie to glownie objawia sie w jedzeniu,w
wybieraniu tego co chce naprawde zjesc,a nie co powinnam,w jedzeniu kiedy mam
naprawde ochote,ale mysle ze z czasem naucze sie tego w kontaktach z
ludzmi.jest lepiej,duzo lepiej,widze to i cieszy mnie to.znowu cos sie
zmienilo.znowu zrobilam pare krokow naprzod.zaczynam wiecej wychodzic,robic
cos,ciagle jestem zajeta,nie mam wiec czasu na uzalanie sie nad soba,a awet
jesli jakies negatywne mysli sie pojawiaja to szybko znikaja,zastepowane
przez wazniejsze rzeczy,smuce sie,ale to szybko mija.bledy,cos glupiego co
powiedzialam,zrobilam,nie doprowadzaja mnie do czarnej rozpaczy,traktuje hmm
moze zaczynam to traktowac jako cos normalnego,nieodlacznego w zyciu.kurcze
naprawde nie pomyslalabym ze tak bedzie.jejku sama siebie zadziwiam.myslalam
ze juz zawsze bedzie tak zle,a tu prosze.i tym optymistycznym akcentem koncze
i
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • horlaa Re: cud? 01.12.04, 15:54
      żaden cud, po prostu sama to zrobiłaś. :)

      u mnie też lepiej, dzieki za wpis na blogu, nawet jak sie zdarzają ciężkie dni
      zwątpienia, to okazuje się, że jak już się w głowie poukłada OD NOWA to
      niełatwo to zburzyć.
      choć kryzysy zawsze będą ;)
      ale co zrobić - nikt nie jest idealny, nawet my :)))

      buziaki
    • mostena Re: cud? 01.12.04, 16:48
      ;))))))) Jak faaaajnie! Ciesze sie, Kasiolda. I gratuluje;)
      Ja sie nie odzywam bo... no, nie mam za bardzo o czym pisac. Niewiele sie
      zmienia w zasadzie. Tzn. zmienia sie moze, ale powolutku, i pisalam juz o tym.
      Pozdrawiam!
    • be81 Re: cud? 02.12.04, 12:02
      mam nadzieję, że tylko dlatego zamarło, bo każdy wziął się do roboty:))))))))
      Kasiolda ciesze się ,że wpadłaś w tok „normalnego zycia”, a czym się zajmujesz?
      jak terapia?
      Co u innych dziewczyn? napiszcie!!!!!!!!
      U mnie raz doł raz gora, jak w życiu. Przeziębienie:( 2 imprezy:) 3cia
      odwołana:) kursy:) spotkania ze znajomymi:) brak pracy na razie:(
      PS. Pod względem jedz, całkiem super. Świetne uczucie zjesc dużąąąąąą
      zapiekankę po imprezie w nocy bez wyrzutów , nio a jak nie ma wyrzutów nie ma
      uruchamia się mechanizm napadowy, przynajmniej u mnie, przynajmniej teraz…:)
      • kasiolda Re: cud? 02.12.04, 12:54
        witaj be!
        u mnie z jedzeniem jest dokladnie tak samo,zadnych wyrzutow,jem co chce i
        strasznie mi sie to podoba i mysle sobie ze tak to powinno wygladac i nawet
        schudlam :))
        czym sie zajmuje?
        duzo teraz rzeczy mam na glowie,a to zalatwiam formalnosci w zwiazku ze
        stazem,spotykam sie ze znajomymi,pomagam w robieniu strony internetowej,ucze
        sie,pisze,czytam,gotuje troche czasem,generalnie robie wszystko co do tej pory
        odkladam na pozniej,co balam sie robic ze cos moze mi nie wyjsc,nie udac
        sie,czasem sie troche zmuszam,czasem sie boje,ale traktuje to jako
        wyzwanie,okazja do przelamania sie,nauczenia czegos nowego.
        3mam kciuki zebys znalazla prace!
        a co to za kursy jesli moge wiedziec?zapisalas sie jeszcze na cos poza
        francuskim jesli dobrze pamietam?
        pozdrawiam
        i rowniez apeluje piszcie dziewczyny co tam u was sie zmienilo
        • szczesliwawa Re: cud? 02.12.04, 18:46
          Nie tyle cud, ile kolektywne przebudzenie, wydaje mi się.
          Świetnie się was teraz czyta.
          U mnie jest super. Jem wreszcie spokojnie, często, bez wyrzutów, zdrowo. Jest
          mi ciepło!!! Coś mi się wydaje, że przez ostatnich kilkanaście lat byłam, mniej
          lub bardziej, niedożywiona. A teraz jestem spokojna i zadowolona. Załatwiam
          powolutku sprawy, spotykam się z ludźmi. POSPRZĄTAŁAM dzisiaj! Poczułam
          wewnętrzną potrzebę, bałagan zaczął mi przeszkadzać!!!
          Be81... masz u mnie piwo / kawę / lody czy co tam chcesz. :-)

          Pozdrawiam, dziewczęta.
          • be81 Re: cud? 03.12.04, 09:31
            hihi szczesliwa 3mam za słowo bo jak mowilam byc moze od lutego bede mieszkac w
            wawie:))))
            Kasiolda a faktycznie tez zauwazylam ze nawet troche schudłam i to odkad
            zaczęłam jeśc to co lubię!!!!!!!!!!!!!! i od kiedy skonczyl sie okres
            naprzemiennego objadania lub diet. Oby jeszcze jakoś życie się wyprostowało
            jeszcze.
            Tymczasem jade koncu do domu na 2 dni, i zyczę Wszystkim miłego łikendu!!!!!!
            • szczesliwawa Re: cud? 03.12.04, 10:17
              Be, no to koniecznie jak będziesz już w wawie musimy się spotkać :)
              Tak w ogóle, moze byśmy się w większym gronie zebrały kiedyś?
              Miłego łykenda zyczę,
              Sz
              • horlaa Re: cud? 04.12.04, 01:37
                taaaak, w większym gronie. taki zjazd forumowiczek, jakaś dobra impreza :)
                pogaduchy, śmiechy :)
                mozna by coś takiego wymyślić, faktycznie!

                u mnie też ok :)

                własnie spędziłam boski wieczór - w sumie na 2 imprezach, jestem wstawiona i
                strasznie zadowolona z życia. doły mijają jak błyskawice. pozdrawiam, buziaki!!!
                • kasiolda Re: cud? 05.12.04, 18:23
                  jestem za spotkaniem jak najbardziej
                  powiedzcie tylko gdzie i kiedy ;))
                  moj weekend nie byl boski,ale nie narzekam.duzo zrozumialam.duzo do mnie
                  dotarlo.ale za to mam nadzieje w przyszly weekend bede sie dobrze bawic z
                  kims ;))
                  a wy macie juz jakies plany?
                  pozdrawiam
                  duzo duzo usmiechu i energii na nowy tydzien
                  • migotka262 Re: cud? 14.12.04, 10:50
                    jesli chodzi o spotkanie to jestem na tak! ale moze znajdzie sie tu ktos(ktoras)
                    z 3miasta? :)
                    u mnie to samo: moja terapia brzmi jak najmniej myslec o jedzeniu! wykreslic ze
                    swojego slowniczka wyraz dieta i CUD!!! odad to robie jest dobrze. Jeszcze nie
                    bardzo dobrze, ale dobrze! czyli zaczynam zyc:)
                    i jeszcze jedno: dbam aby sie wysypiac, duzo sie ruszac w ciagu dnia i zaczelam
                    popijac dodatkowo 2x dziennie(oprocz normalnego jedzenia) takie koktajle
                    zastepujace posilki i nie traktuje tego jako diete, ale zauwazylam po miesiacu,
                    ze:
                    1. nie utylam
                    2. mam wiecej energii co oznacza, ze wczesniej mimo, iz duzo jadlam to tak
                    naprawde bylam niedozywiona bo jadlam duzo, ale smieci!
                    3majcie sie laski!
                    • kasiolda Re: cud? 14.12.04, 12:10
                      witaj mogotko!
                      ciesze sie ze Tobie sie udaje, u mnie nadal dobrze z jedzeniem,tylko ta
                      psychika mnie wykancza..
                      a moglabys cos wiecej napisac o tych koktailach,jestem bardzo ciekawa z czego
                      sa.
                      pozdrawiam
    • mostena Re: cud? 14.12.04, 18:11
      U mnie beznadziejnie. Nie ide do psychologa, bo powiedziano mi, ze to nie ma
      sensu. Wybieram sie do psychiatry. Jak juz bedzie cos wiadomo, to napisze, na
      razie nie wiem, co o tym myslec. Nadal chetnie sie spotkam (taaka gruba, no jak
      tooo?;))), Szczesliwawa, bede w Wawie od tego czwartku do wtorku, hmmm?;)
      • kasiolda Re: cud? 14.12.04, 20:53
        jak to nie ma sensu mostena?kto Ci tak powiedzial?Ty tez tak uwazasz?
        hmm nie znam sie za bardzo,ale bylam u psychiatry i u psychologa i zdecydowanie
        polecam to drugie wyjscie,psychiatra przepisal mi leki i guzik to dalo,a z
        psychologiem mozna pogadac,wyzalic sie,znalezc rozwiazanie problemow.
        a chyba tego Ci trzeba?
        glowa do gory!pozdrawiam
        • mostena Re: cud? 14.12.04, 22:23
          Lekarz mi tak powiedzial (rodzinny). Ja sama nie moge w tej materii 'uwazac',
          bo sie po prostu nie znam. Psychiatra nie rowna sie lekom, wrecz przeciwnie,
          moze wlasnie skierowac do psychologa, ale od niego trzeba zaczac w tym wypadku.
          I tak zrobie.
          Nie wiem czy 'wyzalenia' mi potrzeba, chyba nie. Nie jestem niesmiala, samotna
          czy co tam. Mam przyjaciol itd, teraz akurat jestem w wiadomej sytuacji, ale
          nie jest ona w koncu permanentna. Zreszta za pojutrze jade do Polski na prawie
          miesiac. Ale pozniej wracam tu i co? Jesli bedzie tak jak teraz... ooo, lepiej
          o tym nie myslec.
          A w Swieta (tego sie balam, pamietacie?) powinno byc dobrze - wszczelam alarm.
          Ja sama co chwila czuje, ze to bzdura, ze po co mowilam, ze to brzmi
          idiotycznie; co, nie moge przestac jesc?? no kretynstwo - ale liczby mowia
          same za siebie.
          • horlaa Re: cud? 14.12.04, 23:04
            mostena, olej liczby!!!


            a co do tego lekarza rodzinnego - jeśli mu ufasz, znasz go od dawna - to ok.
            jeśli niekoniecznie - to zdecydowanie namawiam za kasioldą na psychologa.

            psychiatra jest potrzebny naprawdę skrajnych przypadkach. leki pomagają "od
            zaraz", tylko nie wiem czy warto... a psycholog pomoże nie od razu, ale za to
            na dłużej, a pewnie na stałe... polecam, znam z doświadczenia mojego, znam inne
            osoby z problemami ED, które potwierdzą, że PSYCHOLOG to najlepsze wyjście.



            a co do wyżalenia...
            to nie tak.
            ja też uchodzę na osobą lubiana, towarzyską, nikt nie wpadłby, że mogę mieć
            jakiś problem. też mam przyjaciół. rozmawiam z nimi dużo. nie czuję się samotna.
            ale to nie wszystko.
            przyjaciel, mimo najlepszych chęci nie jest psychologiem. nie wyleczy Cię z ED.
            trzeba się dokopać do głębszych spraw. pozwolić terapeucie na otoczenie się
            opieką.

            ta "rozmowa" z terapeutą to zupełnie inny pułap niż w nawet najlepszej
            towarzyskiej relacji. nie każdemu tego potrzeba, nam akurat tak. trudno mi
            opisać, jakie to doświadczenie, ale...

            po prostu Cię namawiam. z całego serca.
            oczywiście zrobisz, jak chcesz.

            życzę udanego pobytu w Polsce!!!!!
            niech wszystko będzie tak, jak chciałabyś, żeby było. albo jakoś podobnie :)
            • mostena Re: cud? 15.12.04, 12:18
              Ufam, znam, to przyjaciel rodziny i w ogole. Powiedzial, ze bezwzglednie
              najpierw lekarz, tak jak mowie, dopiero potem psycholog, polecony i ze
              wskazaniem.
              Chodzilo mi o to, ze mam sie komu wyzalic i bylo to niejako w kontrascie, do
              Kasioldy;)) Sorry;)) Ale po prostu chcialam wyjasnic, ze nie jestem z tych
              samotnych, niesmialych, zajadajacych niepewnosc, smutki etc. Niby jestem
              niedowartosciowana, ale rownoczesnie pewna siebie, zagmatwane to dosc - wiecie,
              denerwuje sie tym jakie zdanie maja o mnie inni ludzie i wydaje mi sie wiecznie
              ze kiepskie, ale rownoczesnie sama o sobie mam bardzo dobre.

              No i z tym psychologiem - caly czas mowilam, ze pojde. Dzwonilam do kilku,
              jedna pani mi sie spodobala, ale miala troche malo czasu. Niby sie zdecydowalam
              (chociaz kasa potworna - poza tym pamietajcie, ze ja tu wracam!), ale bylo juz
              tak zle, ze zadzwonilam jeszcze do mamy i do tego lekarza. Jeszcze raz:
              psychiatra psychologa nie wyklucza. Nie wiem jak wam to wytlumaczyc, no
              powiedzmy ze jak ktos ma tradzik to powinien isc do dermatologa - lekarza, a
              dopiero potem ewentualnie dawac sie babrac kosmetyczce.

              Dzieki za zyczenia;) Caly czas nie wiadomo dlaczego jestem jakos optymistycznie
              nastawiona. No i dobrze;)
              • clara18 Re: cud? 19.12.04, 14:14
                jestem tutaj pierwszy raz i po przeczytaniu waszych wypowiedzi, wszystko to
                wprawlilo mnie naprawde w optymistyczny nastroj, mam nadzieje, ze mi tez uda sie
                wytrwac:)pozdrofka;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka