Gość: easy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.07.12, 20:38
Już kiedyś pytałam, ale zanim pójdę znów do mojego lekarza-cudotwórcy /:)/ chciałam jeszcze Was zapytać.
To, że mam coś z sercem to jedno. Przepływy żylne nie takie, jak powinny być /ale lajtowo/. Jestem wysoka więc mam tendencje do spadków ciśnienia. Ale to, co mnie męczy a co doc zdiagnozował jako migrenę przynosi mi myśli prawie samobójcze:/ Nie chodzi o to, ze ból jest nie do wytrzymania, bo tak nie jest. Bóle głowy mam spowodowane zespołem szyjnym, a od wczoraj wiem, że świetnie likwiduje mi je połówka Lexotanu trójki. Ale to, co sę dzieje w mojej głowie od jakiegoś czasu jest chyba najgorsza rzeczą, jaka mogła mi się przydarzyć:/ Najczęściej dopada nagle. Czuję ciężką głową, jakby lekko ściśniętą w kowadle od góry, czuję, ze coś jest nie tak, choć w 99% nie jestem w stanie określić co to jest. A potem np. uczucie ciężkich rąk, np. od łokcia w górę, albo mrowienia i czegoś jeszcze po wewnętrznej stronie kończyn. Najczęściej mam uczucie mrowienia podniebienia z jednej strony, to mrowienie bywa też w innych częściach ciała. I mam wrażenie, ze umieram, ze to mój koniec.
Ponieważ doc stwierdził, że to na skutek niedotlenienia, to świeże powietrze powinno pomóc. Ale mi się to zdarza także na świeżym powietrzu:(((
W październiku powinno mi się udać dostać do lekarza od boreliozy. Musze jeszcze zrobić badania. Może to borelioza lub jej koinfekcje? Tylko zę była by to cholernie stara borelioza... Fu.k!
Pocieszcie:(