ignorant11
05.08.04, 03:03
Sława!
HISTORIA MARYNARKI WOJENNEJ
" ...Każdemu panu i narodowi więcej na morskim państwie zależy, niźli na
ziemskim. Kto ma państwo morskie, a nie używa go albo je sobie da wydzierać,
wszytkie pożytki od siebie oddala, a wszytkie szkody na się przywodzi, z
wolnego niewolnikiem się stawa, z bogatego ubogim, z swego cudzem"
"Rozmowa kruszwicka", 1573
arcybiskup Jan Dymitr SOLIKOWSKI
sekretarz królewski Zygmunta Augusta i Stefana Batorego
Dzieje narodów, od najdawniejszych czasów cechują dążenia organizmów
państwowych do opanowania wybrzeża morskiego i utrwalenia na nim swojej
obecności. Od wieków morze było najlepszą drogą dla prowadzenia handlu
zagranicznego.
Polska opierała się szerokim pasem wybrzeża o Bałtyk. Za panowania Mieszka I
przekroczyła na zachodzie linię Odry. Natomiast za panowania Bolesława
Krzywoustego morska granica naszego kraju przebiegała przez Pomorze
Szczecińskie, aż do wyspy Rugii z Kołobrzegiem, Kamieniem, Wolinem,
Szczecinem i Uznamem (1121).
W wyniku niefortunnego testamentu Bolesława Krzywoustego granic tych nie
udało się jednak utrzymać. Pomorze Zachodnie stopniowo przechodziło pod
wpływy niemieckie i ostatecznie przy Polsce pozostało jedynie Pomorze
Gdańskie.
Następcy Bolesława Krzywoustego nie przywiązywali znaczenia do polityki
morskiej, a podejmowane przez nich decyzje odsunęły Polskę od morza na
półtora wieku.
Dopiero zwycięstwa i dążenia Jagiellonów przypieczętowane Pokojem Toruńskim
(1466) przywróciły Polsce Gdańsk i część Pomorza. W czasie „wojny
trzynastoletniej" (1454 - 1466) z Zakonem Krzyżackim walczyła polska flota
kaperska. W walkach z flotą krzyżacką, zwłaszcza w bitwie na Zalewie Wiślanym
(1463), okręty gdańsko – elbląskie zadały jej druzgocący cios. Te wydarzenia
były już wówczas świadectwem znaczenia morza i potrzeby posiadania na nim
własnej zbrojnej siły. Jednocześnie jednak Gdańsk, a w konsekwencji handel
straciły swój polski charakter. Całości dopełniła decyzja Kazimierza
Jagiellończyka nadająca miastu tzw. „Wielki Przywilej" (1457). W ten sposób
król sam „zrzekł się" korzyści z odzyskanego dostępu do morza, a żegluga na
Bałtyku oraz handel na Wiśle stały się wyłącznymi atrybutami Gdańska. W tym
samym czasie nastąpił stopniowy zanik floty kaperskiej.
Tymczasem Polska, wskutek niepodejmowania żadnych zdecydowanych kroków w
polityce morskiej, bez floty handlowej i wojennej, wzmacniała w ten sposób
pozycje sąsiadów: Szwecji, Niemiec i Danii, które rosły w potęgę i bogactwo.
Taki stan trwał do XVI wieku.
Przełomem stała się wojna Polski z Moskwą o Inflanty, a głównie ogłoszony
przez króla Zygmunta Augusta manifest o zaciągu do floty kaperskiej (1561).
Jednocześnie obradujący w Lublinie Sejm zatwierdził powołanie do życia
Komisji Morskiej (1568) – pierwszego w dziejach Polski organu władzy na
morzu. Ponownie powstała flota kaperska, która w sześć lat po ukazaniu się
królewskiego manifestu liczyła trzydzieści okrętów. Kaprowie znakomicie
wywiązywali się z zadania przecinania linii komunikacyjnych do Narwy, w
wyniku czego wojna z Moskwą zaczęła przybierać pomyślny obrót dla Polski.
Późniejsze okoliczności jednak sprawiły, że panowanie na Bałtyku przeszło w
ręce szwedzkie.
Większość naszych królów doceniała istotę i znaczenie dostępu do morza oraz
istnienia floty. Jednak sytuacja polityczna, a przede wszystkim długotrwała
wojna ze Szwecją utrudniła rozwój floty. Pomimo tych trudności, za panowania
Zygmunta III Wazy podjęto decyzje o budowie okrętów wojennych w Gdańsku i
Pucku, w ramach pierwszego w dziejach Polski „programu morskiego". Decyzją
króla powstała Komisja Okrętów Królewskich (1625), nawiązująca do istniejącej
już Komisji Morskiej Zygmunta Augusta. W tym czasie rodzima flota odniosła
zwycięstwo w bitwie pod Oliwą (1627), gdzie rozbiła blokującą Gdańsk eskadrę
szwedzką. Za panowania Zygmunta Augusta Sejm uchwalił także specjalne środki
na rzecz utrzymywania floty wojennej (1637). Był to pierwszy w dziejach
Polski akt uchwalenia przez organ ustawodawczy środków na siły morskie
państwa.
Następca Zygmunta III Wazy, Władysław IV wybudował ufortyfikowane przystanie
we Władysławowie i Kazimierzowie na Półwyspie Helskim. Jednak interwencja
morska Danii zainspirowanej prośbą Gdańska obawiającego się utraty swojej
pozycji, zniweczyła podjęty trud. Polska została odepchnięta od morza wskutek
utraty własnej floty zabezpieczającej jej pozycję, a racja stanu na morzu
zapadła w wieloletni letarg, z którego wyrwało ją dopiero odzyskanie
niepodległości w 1918 roku.
W czasach panowania króla Jana III Sobieskiego, Augusta II Mocnego, czy też
Augusta III podejmowane były próby reaktywowania floty. Jednak wobec
trudności wewnętrznych i politycznych nie dały one pożądanych rezultatów.
Nastąpił faktyczny regres wszelkich przejawów polityki morskiej. Późniejszy
tragizm rozbiorów i odcięcie Macierzy od Bałtyku pogłębiły istniejący stan
rzeczy.
W okresie powstań narodowych podejmowano starania odrodzenia polityki
morskiej. Wiązano je z dążeniami wyzwoleńczymi spod jarzma niewoli zaborców.
Szukano więc dróg transportu ochotników, uzbrojenia i wszelkich dostaw dla
powstańców. Najlepszą drogą okazały się szlaki morskie. Pierwszą próbę,
niestety nieudaną, podjęto w Powstaniu Listopadowym, następną w Powstaniu
Styczniowym. Zamierzano także przeprowadzić desant morski na polskie
wybrzeże. Ponadto przy kierownictwie Powstania Styczniowego utworzono w
Paryżu polską admiralicję – Organizację Główną Sił Narodowych Morskich
(1863). W przypadku zwycięstwa powstania byłaby ona fundamentem tworzenia
polskiej floty wojennej. Upadek powstań narodowych zamknął okres nadziei na
utworzenie sił morskich, chociażby na obczyźnie. Coraz częściej zaczęto
zdawać sobie sprawę, iż istnienie marynarki wojennej ściśle związane jest z
funkcjonowaniem państwa oraz z dostępem do morza. Tysiącletnie dzieje walk o
zachowanie polskiego bytu narodowego zawsze ściśle połączone były z zabiegami
o utrzymanie dostępu do morza.
W siedemnaście dni po odzyskaniu niepodległości przez Rzeczpospolitą, 28
listopada 1918 roku, naczelnik Państwa Józef Piłsudski powołał do życia
Marynarkę Polską. W Modlinie sformowano pierwsze jednostki. W skład Flotylli
Rzecznej, Oddziału Zapasowego Marynarzy i Batalionu Morskiego weszli
marynarze z byłych flot zaborczych. To właśnie Batalion Morski wraz z
generałem Józefem Hallerem, 10 lutego 1920 roku zaślubił Polskę z Bałtykiem.
Traktat wersalski przyznał Polsce 70 kilometrów wybrzeża morskiego z małymi
portami w Helu i Pucku. Ten ostatni stał się bazą rodzącej się floty
wojennej. Tu stacjonował pierwszy polski okręt wojenny ORP „Pomorzanin".
Rozwijająca się Marynarka Wojenna natrafiła na regres spowodowany wojną
polsko – bolszewicką. Na lądzie walczyło 2,5 tysiąca marynarzy z Pułku
Morskiego, Flotylli Wiślanej i Flotylli Pińskiej.
Połowa lat 20. przyniosła rozpoczęcie budowy nowych okrętów we Francji,
Anglii i Holandii. Równocześnie z rozbudową floty, dzięki inicjatywom
Kierownictwa Marynarki Wojennej w osobach wiceadmirała Kazimierza
Porębskiego, kontradmirała Jerzego Świrskiego i kontradmirała Józefa Unruga
rozpoczął się rozwój infrastruktury lądowej Marynarki Wojennej. Powstały
porty wojenne w Gdyni i w Helu. Jednocześnie na polskich wodach pojawiły się
nowoczesne okręty wojenne -niszczyciele: ORP „Wicher", ORP „Burza",
ORP „Grom", ORP „Błyskawica", stawiacz min ORP „Gryf", okręty podwodne
ORP „Żbik", ORP „Ryś", ORP„Wilk", ORP „Sęp" i ORP „Orzeł". Swoje pierwsze
loty nad morzem rozpoczęły samoloty Morskiego Dywizjonu Lotniczego z Pucka.
Natomiast na wschodzie kraju stacjonowały monitory Flotylli Pińskiej.
Agresja hitlerowska zastała Polską Marynarkę Wojenną w fazie rozbudowy. W