bolko_turan
12.07.06, 11:03
Emigranci wrócą, jeśli będą reformy
(Gazeta Prawna/12.07.2006, godz. 05:00)
biznes.onet.pl/5,1346580,prasa.html
Coraz więcej osób będzie wyjeżdżać z Polski w poszukiwaniu pracy. Bardzo
pożądany dla naszej gospodarki jest powrót emigrantów do kraju. Emigracja
zarobkowa może przyczynić się do podwyżek wynagrodzeń w Polsce.
Od 2004 roku, kiedy trzy kraje Unii (Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja)
otworzyły dla Polaków rynki pracy, wzmaga się fala migracji zarobkowej. Będzie
się ona nasilać. Od maja tego roku w czterech kolejnych krajach - Portugalii,
Hiszpanii, Grecji i Finlandii - rodacy mogą pracować bez ograniczeń.
- W 2005 roku do Anglii przyjechał mój mąż, a po pół roku dołączyłam do niego
z dzieckiem - mówi Justyna Szlachta. Jej mąż, magister filozofii, pracuje na
budowie na południu Anglii, ona magister socjologii, opiekuje się dzieckiem i
nocami dorabia sprzątając. Na razie myślą o powrocie do Polski.
Normalna fala
Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Prywatnych uważa, że w dobie
otwierania się rynków pracy i globalizacji Polacy będą wyjeżdżać za granicę.
- To normalne i naturalne zjawisko - podkreśla.
Także zdaniem dr Ewy Lisowskiej ze Szkoły Głównej Handlowej takie wyjazdy są
nieuniknione. Szczególnie gdy sytuacja na polskim rynku pracy jest trudna, a
wyjątkowo ciężko znaleźć jest pracę młodym. Wskaźnik bezrobocia wśród osób do
25 roku życia wynosi ponad 35 proc. To efekt nie tylko trudnej sytuacji na
rynku pracy. Wciąż wchodzą na ten rynek roczniki z tzw. echa wyżu powojennego
i baby boomu lat 70. i 80.
Wskaźnik bezrobocia zmalał w czerwcu do 16 proc. Nie jest to jednak tylko i
wyłącznie zasługa otwarcia rynków pracy. W kraju zaczęły wreszcie powstawać
etaty. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zbliża się do 5 mln.
Jan Rutkowski z Banku Światowego uważa, że trudno kategorycznie rozstrzygnąć,
na ile spadkowi bezrobocia pomaga emigracja.
- Wyjeżdżają głównie osoby mobilne, przedsiębiorcze i wykwalifikowane, które w
Polsce miałyby szanse na znalezienie pracy - podkreśla. Problem polskiego
bezrobocia tkwi w aktywizacji osób, które są bierne, nisko wykwalifikowane, a
przede wszystkim długotrwale bezrobotne. Tych ostatnich (bez pracy powyżej 12
miesięcy) jest 1,8 mln, spośród 2,5 mln osób zarejestrowanych w urzędach pracy.
Ilu wyjechało
Trudno oszacować, ile osób wyjechało do pracy za granicę. Waldemar Kuczyński z
Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu mówi GP, że szacunki mówiące, iż z Polski
wyemigrowało od maja 2004 roku 2 mln osób, są kompletnym nieporozumieniem.
- To orientacyjna liczba osób zamierzających opuścić Polskę w poszukiwaniu
pracy, które mogą to robić kilkakrotnie w ciągu roku, powiększona o tych,
którzy zalegalizowali pracę na czarno - zauważa. Jego zdaniem szacunki te nie
uwzględniają, że część osób wraca do Polski, a nie wszyscy spośród tych,
którzy starają się o pozwolenie na pracę, z nich korzystają. Biorąc pod uwagę
dane GUS, Waldemar Kuczyński uważa, że z Polski wyjechało około 200 tys. osób.
Szacunki o wyjeździe z Polski 2 mln osób obarczone są też błędem, gdyż
uwzględniają osoby, które pracowały w krajach UE przed naszą akcesją.
Doktor Michał Boni, ekspert rynku pracy, ocenia, że pracę w UE może wykonywać
obecnie rocznie około 1,2 mln Polaków. Biorąc pod uwagę tych, którzy pracowali
przed przystąpieniem do Unii (legalnie i nielegalnie około 600 tys. osób) do
pracy może wyjeżdżać rocznie dodatkowo około 600 tys. osób. Fakt podjęcia
przez nich pracy nie oznacza, że wszyscy na stałe zostają za granicą.
Eksperci zgadzają się, że liczba emigrujących za pracą może rosnąć. Ci, którzy
urządzą się za granicą, będą ściągać następnych, a rynki otwierają kolejne kraje.
Bezcenne doświadczenia
Wyjazdy Polaków za granicę mają wiele pozytywnych aspektów. Osoby emigrujące
poznają świat, uczą się języków, zdobywają nowe kwalifikacje, wiedzę i
doświadczenie. To cenny kapitał. Jan Czarzasty zwraca uwagę na edukacyjny
charakter wyjazdów. Zastrzega, że korzyści są potencjalne i uwidocznią się,
gdy emigranci wrócą do kraju.
Najmłodsi, wkraczający na rynek pracy, znajdując zatrudnienie za granicą,
przystosowują się do wymagań tego rynku, nabywają umiejętności poszukiwania i
utrzymywania pracy. Tym samym zmniejsza się zagrożenie ich trwałego bezrobocia.
Wyjeżdżający pracownicy mają też szanse nauczyć się nowoczesnych metod
zarządzania zasobami ludzkimi, które promują indywidualne zasługi i doceniają
zaangażowanie pracownika.
Ważne jest też to, że emigranci oszczędzają. Część pieniędzy przesyłają do
Polski, a pozostałe mogą zainwestować w kraju.
Mniej na emerytury
Jeśli Polacy nie zdecydują się na powrót do kraju, nasza gospodarka poniesie
stratę. Doktor Ewa Lisowska wskazuje, że wyjeżdżają na ogół ludzie
wykwalifikowani, bardzo często z wyższym wykształceniem. Odbija się to
niekorzystnie na polskim rynku pracy. Na drenaż kapitału ludzkiego zwraca też
uwagę Jan Czarzasty. Jego zdaniem wyjazdy dobrze wykształconych i
przedsiębiorczych osób to dla gospodarki wymierne straty, gdyż nie odzyska ona
nakładów poniesionych na ich edukację.
- Często są one bardzo wysokie, jak np. w przypadku lekarzy - podkreśla.
Masowe wyjazdy mogą też powodować presję na wyższe zarobki. Gdy zacznie
brakować specjalistów, firmy, chcąc zatrzymać ich u siebie, będą podnosić pensje.
Negatywnym aspektem tego zjawiska będzie obniżenie konkurencyjności naszej
gospodarki. Polska przyciąga zagraniczne inwestycje niskimi kosztami pracy.
Jednak z drugiej strony zwiększy się siła nabywcza Polaków, a wzrost pensji
może hamować emigrację i przyczyniać się do powrotu emigrantów do kraju.
Jeśli będą wyjeżdżać na stałe ludzie młodzi, pogorszy się nasza sytuacja
demograficzna. I to podwójnie. Osoby te nie będą żyć i pracować w Polsce, a
ponadto ich dzieci też nie będą naszymi obywatelami. Gdy wyjeżdżające osoby
pozostaną na emigracji, mogą w przyszłości pojawić się kłopoty z
wypłacalnością systemu emerytalnego, zwłaszcza że coraz gorsza jest i będzie
relacja osób w wieku produkcyjnym do tych, którzy nie pracują ze względu na wiek.
Do powrotu zachęcą reformy
Eksperci zgodnie zauważają, że najlepiej byłoby, gdyby wyjeżdżający Polacy
wrócili.
Zależy to od tego, czy Polska będzie się rozwijać i stworzy im perspektywy
lepszego życia. A do tego konieczne jest przeprowadzenie reform.
Zdaniem Henryka Michałowicza, żeby proces emigracji nie przybierał na sile i
aby zachęcić Polaków do powrotu, trzeba stwarzać warunki sprzyjające rozwojowi
gospodarczemu i prowadzeniu działalności gospodarczej. Trzeba więc m.in.
obniżać pozapłacowe koszty pracy, by pracownicy więcej zarabiali, a pracodawcy
mieli większą motywację do tworzenia miejsc pracy. Doktor Ewa Lisowska zwraca
uwagę, że nie można oczekiwać zahamowania fali emigracji bez zwiększania
dochodu Polaków.
- Płace netto muszą być wyższe. Trzeba obniżyć opodatkowanie pracy - zauważa.
Waldemar Kuczyński podkreśla, że Polaków do powrotu nie skłonią żadne zachęty
administracyjne, ale rozwój kraju. Jego zdaniem, jeśli będą warunki do
prowadzenia firm, wzrosną pensje, zmaleją obciążenia nakładane na pracę, firmy
będą miały warunki do rozwoju, to Polacy, podobnie jak w latach 90.
Irlandczycy, będą wracać.
Mimo to nieuniknione jest też przygotowanie się Polski na przyjęcie osób do
pracy zza naszej wschodniej granicy.
Bartosz Marczuk