witomir
14.12.06, 18:23
36 jednomiejscowych i 12 dwumiejscowych w wersji Block 52+. Jest to
najnowocześniejsza wersja F-16 w państwach NATO"
Jak Block 52+ może być najnowocześniejszą wersją, skoro jest produkowana od
2002 roku? Najnowocześniejsza wersja to Block 56, którą kupiły Emiraty
Arabskie. Co więcej, Arabowie dostali samolot bez smyczy, która ogranicza nasz
(tzw. Czarna skrzynka) i ich nie można w każdej chwili wyłączyć przez
naciśnięcie jednego guzika jak nasze.
Poniżej część wypowiedzi eksperta ds. wojskowych, wydawcy magazynów Raport i
Skrzydlata Polska
"Cóż, świat pełen jest byłych sojuszników USA, a F-16 będzie używany przez
kolejnych 30-40 lat, w trakcie których nasze relacje ze Stanami mogą się
diametralnie zmienić. A pamiętajmy, że nie przygotowujemy się do II wojny
światowej, tylko do wojny informatycznej. W branży zbrojeniowej krąży wiele
anegdot, niektóre prawdziwe; jedna z nich mówi, że we francuskich pociskach
przeciwokrętowych "zaszyto" kody, które uniemożliwiają użycie ich przeciw
jednostkom należącym do tego kraju. Znany jest przykład z Iraku, kiedy po
wybuchu wojny w tamtejszym sztabie generalnym wysiadły wszystkie drukarki HP,
bo otrzymały zakodowany sygnał...
F-16, rozumiem, też mogą zawierać takie kukułcze jajo?
- Oczywiście. Zjednoczone Emiraty Arabskie, które kupiły F-16, zażądały kodów
źródłowych. Amerykanie odmówili, ponieważ jednak chcieli przedłużyć produkcję,
opracowali dla ZEA całkowicie nowe wyposażenie, zupełnie nowy software. Dostęp
do kodów źródłowych to warunek, który powinno się postawić nawet najlepszemu
sojusznikowi.
- Polska nie postawiła?
- Oczywiście, że nie. I tak Arabowie mają F-16 z kompletem kodów, czyli z
gwarancją, że samolot "nie stanie im nagle dęba", a my będziemy w pełni
zależni od Amerykanów...
- Czyli zakup F-16 technologicznie nie był uzasadnioną decyzją?
- Szwedzi nie robili problemów z kodem źródłowym, a ich gripen jest na pewno
nowocześniejszy niż F-16. Jest to tzw. samolot software'owy, czyli taki, w
którym wiele funkcji załatwiono na poziomie oprogramowania. Natomiast F-16
wymaga wielu wyspecjalizowanych urządzeń i kilkudziesięciu osób do obsługi.
Nie wystartuje i nie wyląduje na autostradzie. Musi mieć pas startowy z bardzo
czystą powierzchnią, bo wlot powietrza umieszczono w nim od spodu i zdarza
się, że zasysa śmieci, które uszkadzają silnik... Przede wszystkim jednak
gripen jest pierwszym samolotem sieciowym. Mówiąc najkrócej, pilot i sam
samolot mogą wykorzystywać informacje uzyskiwane czy generowane przez inne
samoloty, inne środki rozpoznania i elementy systemu łączności...
- A F-16 potrzebuje do tego kosztownej, stacjonarnej bazy?
- "Stacjonarna" ma tutaj ogromne znaczenie. Wraz z F-16 zrezygnowaliśmy z
eksploatacji drogowych odcinków lotniskowych, czyli fragmentów dróg, na
których mogą startować i lądować samoloty. Było ich w Polsce kilkanaście, w
Szwecji mają ich ponad sto. Są przy nich podręczne magazyny, pilnowane przez
obronę cywilną. I gdyby pojawiło się zagrożenie, szwedzkie lotnictwo
rozproszyłoby się po takich właśnie miejscach. Z F-16 taka opcja nie będzie
możliwa, co w sytuacji, gdy rozlokuje się je w dwóch stacjonarnych bazach,
oznacza, że wystarczą dwa pociski rakietowe, konwencjonalne lub atomowe, by
unieszkodliwić całe polskie lotnictwo. To są błędy doktrynalne, które
popełniliśmy, kierując się politycznymi przesłankami. Czy te przesłanki są
wystarczającym usprawiedliwieniem? Nie sądzę..."