Dodaj do ulubionych

Sarkozy - szansa dla Polski

25.05.07, 15:22

Sława!

www.gazetawyborcza.pl/1,75477,4173145.html
Sarkozy - szansa dla Polski
Marcin Zaborowski2007-05-25, ostatnia aktualizacja 2007-05-24 15:44

Wybór Nicolasa Sarkozy'ego na prezydenta Francji zasadniczo zmienia
polityczną mapę Europy i jest szansą dla polskiej polityki europejskiej na
wydobycie się z niebytu. Czy Polsce uda się ją wykorzystać?
Sarkozy chce Europy narodów i opowiada się za skreśleniem z konstytucji
europejskiej zapisów, które nadawałyby UE charakter quasi-państwowy. Jest też
zwolennikiem ścisłej współpracy transatlantyckiej i dobrych stosunków z USA.
Rosję krytykuje za politykę wobec Czeczenii i mieszanie się w sprawy
Białorusi. Popiera integrację Kijowa ze strukturami zachodnimi.

Z punktu widzenia Warszawy najistotniejsza jest jednak propozycja nowego
prezydenta - rozszerzenia tandemu francusko-niemieckiego o Wielką Brytanię,
Włochy, Hiszpanię oraz Polskę i stworzenia z tej szóstki grupy wiodącej w UE.
Zwiększyłoby to wpływ Warszawy na UE, a szczególności na politykę zagraniczną
Brukseli.

Sposób patrzenia Sarkozy'ego na przyszłość Europy pokrywa się w zasadniczych
kwestiach z polską racją stanu - i to niezależnie od tego, czy uosabiać
miałby ją Lech Kaczyński, Donald Tusk, czy Aleksander Kwaśniewski. To
ewenement. W całej historii postzimnowojennej żaden z lokatorów Pałacu
Elizejskiego nie był bardziej przychylny Polsce niż obecny.

Sytuacja jest wyjątkowa również ze względu na obecną kanclerz Niemiec Angelę
Merkel, której nie tylko blisko jest do wizji Sarkozy'ego, lecz która - w
przeciwieństwie do swego poprzednika - rozumie także Polskę. Sarkozy i Merkel
znają się od dawna i z pewnością będą wspólnie odnawiać zgrzytający do
niedawna tandem francusko-niemiecki.

Wagę stosunków z Niemcami Sarkozy podkreślił, udając się do Berlina w
pierwszą podróż zagraniczną - tuż po zaprzysiężeniu. Podczas tej eskapady
Sarkozy zdążył nie tylko wycałować panią kanclerz (w policzki, nie w dłoń,
jak robił to Chirac), lecz także podkreślić, że przyjaźń z Niemcami
jest "święta" dla Francji.

Od innych państw, w tym przede wszystkim Polski, zależy, czy ta odnowiona
para francusko-niemiecka przekształci się w inną figurę geometryczną. Zarówno
Sarkozy, jak i Merkel wydają się otwarci na nowe rozwiązania uwzględniające
rolę i znaczenie Polski. W przeciwieństwie do Chiraca i Schrödera nowi
przywódcy Francji i Niemiec wydają się rozumieć specyfikę polskich
doświadczeń historycznych i wynikających stąd preferencji polskiej polityki
zagranicznej - zarówno na wschodzie, jak i wobec USA - a także przywiązanie
Polski do suwerenności narodowej.

Polska dyplomacja powinna dołożyć starań, by dobrze rozegrać tę partię. Do
wygrania jest możliwość uzyskania realnego wpływu na politykę wschodnią UE,
uznania przez inne państwa członkowskie polskich priorytetów i szczególnej
wagi, jaką Polska przywiązuje do regionu na wschód od jej granic. Taką
pozycję mają obecnie Francja i Wielka Brytania w odniesieniu do Afryki czy
też Francja i Hiszpania wobec regionu śródziemnomorskiego.

Teraz Warszawa jest postrzegana przede wszystkim w roli głównego blokującego,
a nie aktywnego gracza kierującego UE w stronę większego zaangażowania na
rzecz nowych projektów. Do wygrania jest również stworzenie autentycznej
europejskiej polityki energetycznej, przyjęcie przez UE klauzuli solidarności
w tej dziedzinie, czego Polska domaga się od dawna.

Szansa, jaka stoi dzisiaj przed polską dyplomacja, nie będzie jednak trwać
wiecznie. Jak ją wykorzystać? Przede wszystkim należy dostrzec, że wraz z
wyborem Sarkozy'ego warunki, w jakich Warszawa prowadzi politykę europejską,
uległy zasadniczej zmianie. Co najważniejsze, po zmianie na francuskiej
scenie politycznej ewentualna gotowość Polski do kompromisu w sprawie
traktatu konstytucyjnego będzie miała zupełnie inne znaczenie polityczne i
może otworzyć nowe perspektywy.

Polska ma reputację twardego gracza. To dobrze, gdyż tylko państwa, które
twardo artykułują swoje interesy, są w UE poważnie traktowane. Inne, jak np.
Włochy, grają zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Ale Polska zaczyna też
mieć reputację kraju zadufanego w sobie i egoistycznego, który traktuje
integrację europejską w sposób czysto instrumentalny. Obniża to znacznie
skłonność innych partnerów do traktowania argumentów Warszawy poważnie.

Testem, który ukształtuje taki lub inny obraz Polski wśród naszych partnerów
na wiele lat, będzie właśnie stanowisko Warszawy wobec traktatu
europejskiego - oczka w głowie obecnej prezydencji niemieckiej i projektu, w
który zaangażował się także prezydent Sarkozy.

Nasi partnerzy są w stanie zaakceptować większość zastrzeżeń Warszawy wobec
konstytucji europejskiej, która służy jako podstawa do negocjacji nad nowym
traktatem. Ale jest bardzo mało prawdopodobne, aby Francja, Niemcy czy
jakiekolwiek inne państwo członkowskie - z wyłączeniem Czech, które notabene
zapewne zmienią zdanie - poparło polski postulat dotyczący systemu glosowania
polegający na zastąpieniu systemu podwójnej większości systemem
pierwiastkowym.

Oczywiście, nie oznacza to wcale, że Polska jest skazana na przegraną w tym
sporze. Niemcy, Francja i większość państw członkowskich są przekonane o
pilnej potrzebie reformy i będą dążyć do przyjęcia nowego traktatu za wszelką
cenę. Być może Polska dostanie więc to, czego się domaga, albo przynajmniej
wywalczy jakąś specjalną koncesję. Ale będzie to sukces pozorny. Cena, jaką
Polska zapłaci za swój upór, będzie większa niż korzyści wynikające z
wprowadzenia systemu "pierwiastkowego" dającego nam formalnie większy wpływ w
UE.

Umocnienie wizerunku Polski jako państwa niezdolnego do współpracy będzie
poważnym obciążeniem dla polskiej polityki w UE, i to w czasie, gdy wraz z
wyborem Sarkozy'ego w polityce europejskiej dochodzi do nowego rozdania kart.

Kiedy Polska wchodziła do UE, miała za partnerów Jacques'a Chiraca łajającego
ją za zabranie głosu w debacie o Iraku oraz Gerharda Schrödera, dla którego
święta była opinia Władimira Putina. Dzisiaj ma wreszcie realną szansę, by
swoją podmiotowość w UE budować w bardziej sprzyjającym nam otoczeniu.
Grzechem byłoby nie podjąć tego wyzwania.



*Marcin Zaborowski jest analitykiem w Instytucie Studiów nad Bezpieczeństwem
Unii Europejskiej w Paryżu (EU ISS) oraz współautorem (z Kerry Longhurst)
wydanej przez londyński Chatham House książki "The New Atlanticist: Poland's
Foreign and Security Priorities" (2007)


Źródło: Gazeta Wyborcza


Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • peerelski Re: Sarkozy - szansa dla Polski 26.05.07, 11:20
      >>Sposób patrzenia Sarkozy'ego na przyszłość Europy pokrywa się w zasadniczych
      kwestiach z polską racją stanu - i to niezależnie od tego, czy uosabiać
      miałby ją Lech Kaczyński, Donald Tusk, czy Aleksander Kwaśniewski. <<

      jesli taki on jest, to jego postawa skandaliczna wrecz jest! nie do
      zaakceptowania przez polskiego inteligenta!
      • ignorant11 Troche racji masz.., ale... 26.05.07, 11:32
        peerelski napisała:

        > >>Sposób patrzenia Sarkozy'ego na przyszłość Europy pokrywa się w zasad
        > niczych
        > kwestiach z polską racją stanu - i to niezależnie od tego, czy uosabiać
        > miałby ją Lech Kaczyński, Donald Tusk, czy Aleksander Kwaśniewski. <<
        >
        > jesli taki on jest, to jego postawa skandaliczna wrecz jest! nie do
        > zaakceptowania przez polskiego inteligenta!


        +++Dla postprlowskiego sldowskiego pólinteligenta.
        smile)
        Z tym ZGODA!
    • dobrowoj We Francji wygrał populizm 26.05.07, 18:06
      Populizm zwyciężył
      twierdzi Emmanuel Todd, historyk, politolog

      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=164&art=595
      • ignorant11 Re: We Francji wygrał populizm 26.05.07, 20:35
        dobrowoj napisał:

        > Populizm zwyciężył
        > twierdzi Emmanuel Todd, historyk, politolog
        >
        > www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=164&art=595



        Sława!

        Zwyciezył rzady prawa!

        Prawda zwyciezyła, nie lewda...
        smile)

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • oldpiernik Re: We Francji wygrał populizm 28.05.07, 09:17
          Wreszcie mamy sojusznika.
          Populizm tam, populizm tu.
          Co za różnica, jaki szyld ma partia, skoro i tak płacą wszyscy.

          Swoją drogą, czy ktoś posprząta ten burdel (przepraszam) na naszym podwórku?

          OLDĆWIERĆINMTELIGENTNIE tongue_out
          • ignorant11 Re: We Francji wygrał populizm 28.05.07, 09:25
            oldpiernik napisał:

            > Wreszcie mamy sojusznika.
            > Populizm tam, populizm tu.
            > Co za różnica, jaki szyld ma partia, skoro i tak płacą wszyscy.
            >
            > Swoją drogą, czy ktoś posprząta ten burdel (przepraszam) na naszym podwórku?
            >
            > OLDĆWIERĆINMTELIGENTNIE tongue_out


            Sława!

            Choc obecny rzad nie jest moim wymarzonym, to jednak wyraxnie bierze sie on za
            porzadki...

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka