Dodaj do ulubionych

Gaz z wegla:))

08.01.09, 16:09
Sława!
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6135600,Naukowcy__polskie_zasoby_wegla_wciaz_olbrzymie__moga.html
Uaktualnioną analizę dotyczącą polskich zasobów węgla, w kontekście
potrzeb krajowej energetyki, przedstawili jesienią ub. roku szefowie
katowickiego Głównego Instytutu Górnictwa (GIG): dyrektor prof.
Józef Dubiński i jego zastępca Marian Turek.

Polskie zasoby węgla liczone są w dziesiątkach miliardów ton, choć
może to być mylące, bo większość z nich nie jest dotąd ani dokładnie
zbadana, ani dostępna do łatwego wydobycia. Z analiz GIG wynika, że
zasoby węgla kamiennego dostępne w czynnych kopalniach zmniejszą się
do 2020 r. prawie o jedną trzecią. Aby utrzymać bazę wydobywczą,
potrzeba inwestycji w nowe poziomy i pola wydobywcze oraz
rozpoznania i udostępnienia nowych złóż.



www.certum.pl
Gazeta Biznes
Szacuje się, że w zasięgu czynnych kopalń jest 15,9 mld ton węgla,
ale tylko ok. 6 mld ton to zasoby przemysłowe, czyli potencjalnie
możliwe do opłacalnego technicznie i ekonomicznie wydobycia. Z tego
3,7 mld ton to zasoby operatywne, czyli takie, które rzeczywiście
można wydobyć. Przy wydobyciu rzędu 100 mln ton rocznie starczyłoby
to średnio na niespełna 40 lat.

Właśnie zasoby operatywne kurczą się najszybciej. Naukowcy oceniają,
że w 2020 r. będzie ich ok. 2,5 mld ton, czyli prawie o jedną
trzecią mniej niż dziś. Malejące zasoby oznaczają stopniowy spadek
wydobycia, który, przy braku inwestycji, zacznie się w latach 2015-
2016. Do 2015 trzy kopalnie wyczerpią zasoby operatywne, a w
następnym 15-leciu zasoby ulegną wyczerpaniu w 10 kopalniach.

Geologowie oceniają, że ok. 25-26 mld ton węgla położonych jest w
obszarach niezagospodarowanych przez kopalnie. Ile z tej wielkości
nadaje się do wydobycia, dokładnie nie wiadomo. Prof. Dubiński
szacuje, że może to być co najmniej 5 mld ton. Ich udostępnienie,
poprzez budowę nowych kopalń, zwiększyłoby żywotność górnictwa o 40-
50, a nawet 60 lat. Złoża te wymagają jednak dokładnego rozpoznania
geologicznego.

Zagrożeniem dla przyszłości polskiego węgla jest więc nie jego
potencjalny brak, a zasady wykorzystania. Chodzi o takie używanie
tego surowca, które nie będzie powodować emisji szkodzącego
klimatowi dwutlenku węgla. Specjaliści, m.in. z Instytutu Chemicznej
Przeróbki Węgla (IPChW) w Zabrzu wskazują, że pomocne w tym może być
zgazowanie węgla ? początkowo na potrzeby przemysłu chemicznego,
docelowo także energetyki. Byłaby to także alternatywa dla gazu ze
Wschodu.

W minionym roku projekty oparte o wykorzystanie gazu pochodzącego z
węgla ogłosiły wiodące firmy chemiczne - Zakłady Azotowe w Puławach
i Kędzierzynie. Obie firmy mają już wstępne analizy, potwierdzające
zasadność budowy instalacji zgazowania; teraz czekają na szczegółowe
studia wykonalności. Jeżeli opracowania pokażą opłacalność
inwestycji i rozpocznie się ich realizacja, za kilka lat na rynek
mogą trafić pierwsze chemikalia, wytworzone z wykorzystaniem
zgazowanego węgla.

Statystyki pokazują, że ewentualny gaz z węgla nie zachwieje gazowym
rynkiem. Nawet gdyby postawić cztery instalacje zgazowania, dające
łącznie ok. 2 mld m sześć, gazu, będzie to niewielka część krajowej
konsumpcji tego surowca, przekraczającej 13 mld metrów sześć,
rocznie. Tym bardziej, że zgazowanie rozpoczęłoby się dopiero za
kilka lat, a prognozy wskazują, że już ok. 2020 polskie zużycie gazu
będzie podwojone.

Według ekspertów z IPChW, samo posiadanie instalacji zgazowania
węgla oznacza zmianę pozycji w negocjacjach cenowych z dostawcą
gazu. Byłby to sygnał niezależności i krok w kierunku umocnienia
bezpieczeństwa energetycznego, bo węgiel to jedyny zasób paliwa
pierwotnego, jaki Polska ma w dużych ilościach.

Dla Zakładów Azotowych Puławy studium wykonalności inwestycji
sporządza amerykańska firma inżynieryjna Bechtel. Jeżeli projekt
dojdzie do skutku, będzie jedna z największych inwestycji w polskim
sektorze chemicznym. Jej wartość eksperci oceniali wcześniej na ok.
3 mld zł. Z węgla mogłaby pochodzić nawet połowa zużywanego dziś w
zakładach gazu. Byłoby to 450 mln m sześć. gazu syntezowego. Obecne
roczne zużycie to 850-900 mln m sześc. Zgazowanie węgla w Puławach
to wspólny projekt zakładów i pobliskiej kopalni węgla Bogdanka.

Zdaniem ekspertów, za zgazowaniem węgla przemawia m.in. to, że w
przeliczeniu na wartość energetyczne węgiel jest dziś niemal dwa
razy tańszy od gazu. Produkcja porównywalnej ilości wodoru z węgla
jest co najmniej 20-30 proc. tańsza niż z uzyskanie go z gazu
ziemnego. Korzystanie ze zgazowanego węgla docelowo mogłoby oznaczać
dla chemii mniejsze koszty, stabilne dostawy i większą niezależność
od cen dyktowanych przez dostawców.

Wspólny projekt Zakładów Azotowych Kędzierzyn i Południowego
Koncernu Energetycznego to tzw. poligeneracja - instalacja
wytwarzająca prąd (158 megawatów), ciepło (174 megawaty) i gaz
syntezowy dla zakładów azotowych, w ilości wystarczającej do
wytworzenia np. około pół miliona ton metanolu. To więcej niż całe
krajowe zużycie (320-340 tys. ton), dziś w całości pochodzące z
importu. Koszty inwestycji wstępnie szacuje się na 900 mln euro.

Dla PKE kędzierzyńska poligeneracja może być pierwszym projektem, w
którym produkcja energii oparta będzie na jednej z tzw. czystych
technologii węglowych. Czystych, czyli radykalnie obniżających
emisję dwutlenku węgla. W ubiegłym roku PKE i zakłady azotowe
podpisały w tej sprawie list intencyjny. Niewykluczone, że trzecim
partnerem w tym przedsięwzięciu będzie Polskie Górnictwo Naftowe i
Gazownictwo (PGNiG).

Jesienią ubiegłego roku grupa Tauron, do której należy PKE,
podpisała z PGNiG list intencyjny o współpracy, dotyczącej projektu
budowy i eksploatacji zasilanego gazem bloku energetycznego
Elektrowni Stalowa Wola oraz właśnie poligeneracyjnej elektrowni
opartej na zgazowaniu węgla w Kędzierzynie-Koźlu. W tym drugim
projekcie współpraca ma dotyczyć szczególnie składowania i
przesyłania dwutlenku węgla.

Analizy dowodzą, że wychwytywanie CO2 jest znacznie tańsze w
przypadku bloków energetycznych opartych na zgazowaniu węgla, niż w
przypadku klasycznych kotłów węglowych. Właśnie na zastosowanie
technologii CCS, czyli wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla
można uzyskać unijne wsparcie.

Naukowcy z Zakładu Procesów Cieplnych Instytutu Energetyki w
Warszawie wyliczyli, że radykalne ograniczenie emisji dwutlenku
węgla przez w miarę nowoczesną elektrownię węglową spowodowałoby
wzrost kosztu produkcji energii co najmniej o 60 proc. Z ich analizy
wynika, że dla redukcji CO2 bardziej ekonomiczne są bloki IGCC,
czyli oparte właśnie na zgazowaniu węgla, zintegrowanym z układem
turbin gazowo-parowych.

Naukowcy wskazują, że w polskiej energetyce przeważa opinia, iż
bloki IGCC są drogie i niepewne ruchowo. Jednak na świecie (głównie
w przemyśle chemicznym) takich bloków jest sporo, ich łączna moc
cieplna przekracza 45 tys. megawatów. Dostępne są też technologie,
pozwalające na redukcję emisji CO2 z takich bloków. Najwięcej bloków
IGCC powstaje w Chinach.



proszę czekać




Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka