Dodaj do ulubionych

Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!

21.12.03, 23:48

Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 21.12.03, 23:49
      ignorant11 napisał:

      >
      • tygrys01 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:07
        Przerażenie mnie ogarnia na myśl, ze mogę być przymuszany do wtranżalania
        produktów UE ze spulchniaczamiu, ulepszaczami i wszystkimi numaerami E-ileśtam.
        Już co kilka razy od nagłej smierci po zjedzeniu produktow z obcych marketów
        byłe ratowany serią zastrzykow i wzywaniem lekarza w nocy. Kilka razy tak
        puchłem, ze groziło mi uduszenie. Jakoś nie mam tych dobrodziejstw po polskiej
        brudnej i złej żywności. Niech nam sluży polski chleb i polska szynka a nawet
        polska okowita.
        • ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:24
          tygrys01 napisał:

          > Przerażenie mnie ogarnia na myśl, ze mogę być przymuszany do wtranżalania
          > produktów UE ze spulchniaczamiu, ulepszaczami i wszystkimi numaerami E-
          ileśtam.
          > Już co kilka razy od nagłej smierci po zjedzeniu produktow z obcych marketów
          > byłe ratowany serią zastrzykow i wzywaniem lekarza w nocy. Kilka razy tak
          > puchłem, ze groziło mi uduszenie. Jakoś nie mam tych dobrodziejstw po
          polskiej
          >
          > brudnej i złej żywności. Niech nam sluży polski chleb i polska szynka a
          nawet
          >
          > polska okowita.
          • tygrys01 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:38
            ignorant11 napisał:
            ===============
            Wyborowa, być może, nie przepadam zdecydowanie preferuję polskie miody,
            poprostu niebo w gębie. No może jeszcze pomnę jak w młodości pilem w Kielcach
            wodkę produkowaną przez zamieszkałego w Jedrzejowie pod Częstochową ś.p.
            światowej sławy goniometrę dr. Krzypkowskiego, profesora Jagiellonki,
            konstruktora bardzo wielu zegarów słonecznych w znakomitych miastach
            europejskich. Wódka a raczej nalewka nazywała się Gnieznienska, jak
            M.Wańkowicz o niej pisał, wodka na 27 ziołach. Nigdy przedtem, ani nigdy potem
            nie kosztowałem tak znakomiktego trunku. Boże, jakie dawne to czasy.
            • ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:55
              tygrys01 napisał:

              > ignorant11 napisał:
              > ===============
              > Wyborowa, być może, nie przepadam zdecydowanie preferuję polskie miody,
              > poprostu niebo w gębie. No może jeszcze pomnę jak w młodości pilem w
              Kielcach
              > wodkę produkowaną przez zamieszkałego w Jedrzejowie pod Częstochową ś.p.
              > światowej sławy goniometrę dr. Krzypkowskiego, profesora Jagiellonki,
              > konstruktora bardzo wielu zegarów słonecznych w znakomitych miastach
              > europejskich. Wódka a raczej nalewka nazywała się Gnieznienska, jak
              > M.Wańkowicz o niej pisał, wodka na 27 ziołach. Nigdy przedtem, ani nigdy
              potem
              >
              > nie kosztowałem tak znakomiktego trunku. Boże, jakie dawne to czasy.
              • juliusz_cezar1 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 02:14
                Ten kurdupel zawojował połową Europy i stworzył realną szansę na istnienie
                Polski i wyrwanie się jej z rąk zaborców... Co prawda - trochę nadużywał
                pomocy Polaków, ale to już inna działka...
                • ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 02:43
                  juliusz_cezar1 napisał:

                  > Ten kurdupel zawojował połową Europy i stworzył realną szansę na istnienie
                  > Polski i wyrwanie się jej z rąk zaborców... Co prawda - trochę nadużywał
                  > pomocy Polaków, ale to już inna działka...
                • lacietis Napoleon dołem! 22.12.03, 14:37
                  juliusz_cezar1 napisał:

                  > Ten kurdupel zawojował połową Europy i stworzył realną szansę na istnienie
                  > Polski i wyrwanie się jej z rąk zaborców... Co prawda - trochę nadużywał
                  > pomocy Polaków, ale to już inna działka...


                  -Kurdupel - TAK!; Phrancuski konijaczek - NIEEEEE!
                  Zgadzam się ze stwierdzeniem Ignoranta, ze bimber na winogronach jest
                  paskuudny - podobnie zresztą jak samogon z jęczmienia celtyckiej prowienięcji
                  (Tym w "Misiu": "wóda na myszach").
                  Sam raczej gorzałeczki używam umiarkowanie - i to raczej wśród ziomków na
                  Wschodzie, ale jak już muszę - to rzeczywiście słowiańska siwucha - i
                  koniecznie pod ogóreczek, albo prawdziwy czarny chleb razowy (w drugim
                  przypadku raczej zaniuchać, niż zagryźć).
                  A propos - kilka razy jeździłem na wyprawy z jednym facetem, który o wiele
                  mniej stronił od trunków niż ja i potępiał w czambuł "europejski" zwyczaj
                  zapitki, stawiając nad nim słowiańska tradycję zagrychy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  A już zakąszać, to Słowianie i ludy im bliskie (Bałtowie, Wegrzy) - wiedzą i
                  mają czym!!!!!!!!!!

                  Sława Ogóreczkowi! - i nie tylko...
        • maria421 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 10:19
          Nie boj sie , Tygrysie, nikt Cie nie bedzie zmuszal do "wtranzalania" niczego.
          My tu w EU jakos nie padamy na morowe zarazy wtranzalajac unijna zywnosc, a
          nawet mamy dluzszy srednia zycia.
          Mamy nasze unijne BSE, Wy macie wasza rodzima salmonelle i czerwonke- ratuj sie
          kto moze, zdrowej zywnosci i tak juz prawie ze nie ma.

          A teraz na powaznie: kuchnia polska ma calkiem spore szanse na to, zeby wejsc
          na szersze rynki. Ja zyczylabym sobie, (i o tym juz kiedys tu pisalam), zeby w
          Polsce wreszcie nastapila wieksza regionalizacja gastronomii. Zebym mogla w
          Wielkopolsce jesc dania wielkopolskie, na Mazowszu mazowieckie itp, a nie
          ciagle ten sam standardowy schabowy z kapusta.

          A zawojowanie unijnych rynkow oscypkiem, ogorkiem malosolnym itp. uwazam za
          doskonaly pomysl!

          P.S. Ale tytul "Slowianska kuchnia gora" znow ni przypial ni przylatal do
          zawartosci tekstu.
          • witomir Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 10:48
            OCZYWIŚCIE ŻE GÓRĄ SAME NAJLEPSZE KWAŚNE DANIA :ŻURKI, BIGOSY KAPUSTA KWASZONA
            OGÓRKI, KWAŚNICE TO SŁOWIAŃSKIE PRZYSMAKI A WIECIE ŻE GRZYBKI MARYNOWANE W
            OCCIE TO WYTWÓR TYPOWO POLSKI NIGDZIE INDZIEL NIESPOTYKANY
          • lacietis Maria421 zdemaskowana!!! 22.12.03, 14:46
            maria421 napisała:

            > Nie boj sie , Tygrysie, nikt Cie nie bedzie zmuszal do "wtranzalania" niczego.
            -Tygrysie - może nikt Cię nie będzie zmuszał metodami policyjnymi - ale jeżeli
            w porę nie stworzymy popytu na dobre słowiańskie żarcie - to możemy przepaść i
            uratuje nas jedynie jak za satanu wojennego: jeżdżenie polonezem na wieś po
            żywność!


            > My tu w EU jakos nie padamy na morowe zarazy wtranzalajac unijna zywnosc, a
            > nawet mamy dluzszy srednia zycia.
            -I Tu się Marycha zdemaskowała - jako identyfikująca się z U(z)E - fuj! Fuj!
            Fuj! Nie będzie unia pluć nam w twarz! - A tem bardziej do talerza!!!

            > Mamy nasze unijne BSE, Wy macie wasza rodzima salmonelle i czerwonke- ratuj
            sie kto moze, zdrowej zywnosci i tak juz prawie ze nie ma.
            -Już wolę swojską salmonellę, niż unijne trociny z plastyku!
            >
            > A teraz na powaznie: o unii poważnie??? - jesteś niepoważna! (((-;

            Zebym mogla w
            > Wielkopolsce jesc dania wielkopolskie, na Mazowszu mazowieckie itp, a nie
            > ciagle ten sam standardowy schabowy z kapusta.
            -No tym razem to się z Toba zasadniczo zgadzam - ale co masz przeciw
            schabowemu???? Czyżbyś była jaroszką?...
            >
            > A zawojowanie unijnych rynkow oscypkiem, ogorkiem malosolnym itp. uwazam za
            > doskonaly pomysl!
            >
            > P.S. Ale tytul "Slowianska kuchnia gora" znow ni przypial ni przylatal do
            > zawartosci tekstu.
            -Czepiasz się. Jak zauważyłaś też nie zawsze zgadzam się z Ignorantem
            ("anglosaski piesek") - ale tym razem nie maiałaś się czego czepić!

            Hajda na "soplicę"! Pod ogóreczek, rzecz jasna!
            • juliusz_cezar1 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 22.12.03, 15:26
              Problem w tym, że schabowy nie jest daniem polskim, ani nawet słowiańskim, a
              GERMAŃSKIM (bodajże niemieckim albo austriackim).
              • lacietis Re: Maria421 zdemaskowana!!! 23.12.03, 12:12
                juliusz_cezar1 napisał:

                > Problem w tym, że schabowy nie jest daniem polskim, ani nawet słowiańskim, a
                > GERMAŃSKIM (bodajże niemieckim albo austriackim).


                Julku!
                Niezwykle żadko jeżdżę po krajach germańskich, a jeszcze żadziej się tam
                stołuję - bo drogo jest... Powiedz mi jednak gdzie podają tam schabowego?...
                W ten sposób można by powiedzieć, że chleb to danie semickie, bo pszenicę i
                żyto (ale nie płynne) udomowiono na Bliskim Wschodzie... Ale od tysięcy lat
                Słowianie wypiekają chleb - i mają też kilka własnych sposobów na jego
                zrobienie - choć nie odróżniają sieone rewolucyjnie od sposobów
                ogólnoeuropejskich...
                Kotlet panierowany w bułce (sote? - czy jakoś tam), zapewne jest znany w wielu
                miejscach Europy, a może i świata. Ale nie możesz chyba zaprzeczyć, ze jest on
                jedynym z podstawowych dań polskiej kuchni! - nawet jeśli niektórym się
                przejadł (ja osobiście lubię!)
                • juliusz_cezar1 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 23.12.03, 13:31
                  No a sznycel wiedeński? To pierwowzór schabowegosmile
                  • ignorant11 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 24.12.03, 01:02
                    juliusz_cezar1 napisał:

                    > No a sznycel wiedeński? To pierwowzór schabowegosmile
                    • maria421 Schabowy czy Wiener Schnitzel? 03.01.04, 12:32
                      A moze cotoletta alla milanese, czyli kotlet po mediolansku?

                      Jak go zwal, tak go zwal, jest to prawie wszedzie to samo. Te austriackie sa
                      przeogromne, cieniutkie, chrupiace. Polskie moga byc z sosikiem, z grzybami.
                      Mediolanskie sa na ogol z koscia i czesto robione z cieleciny.

                      Czy to wazne kto od kogo przejal? Wazne ze smakuje.
            • maria421 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 03.01.04, 12:27
              Lacietisie, a coz to za demaskacja? Toz to ja sie jawnie i otwarcie przyznaje
              do tego, ze mieszkam w EU....))) W tych znienawidzonych przez Ignoranta
              Niemczech....
      • witomir Re: Chlebek Świętowita 05.01.04, 00:01
        Ostatnio w niektórych kręgach pojawiła się moda na poganizm, sięganie do
        źródeł słowiańszczyzny, itd. Jedni próbują dokonywać mniej lub bardziej
        karkołomnych ekshumacji postaci kultu, grzęzną w trzęsawiskach archeologii
        metafizyki, inni poprzestają na postmodernistycznej eksploatacji symboli,
        choćby w celu udziwnienia kolejnego, nowego tatuażu. Słychać też trzeźwiące
        głosy, że jedynym wartościowym spadkiem z przedchrześcijaństwa, do którego
        warto po cokolwiek wracać, jest otaczająca nas przyroda, lasy, góry, kamienie.
        Lecz cóż, jeśli i przyroda coraz bardziej skarlała, zdegenerowana, puszcze
        zamienione w plantacje chorowitych drzewek papierniczych, góry zabudowane
        hotelami, wyciągami narciarskimi, zaśmiecone i zadeptane. Inne pytanie, kto
        też miałby wracać do tej przyrody - czy ludzie, którzy bez ubrania z polaru,
        telefonu satelitarnego, rakietnic sygnałowych, elektronicznego kompasu i całej
        reszty niezbędnych narzędzi surviwalu czują się poza miastem niepewnie ? A
        może by tak zerwaną nić porozumienia z Dawnością zacząć odbudowywać przy
        pomocy rzeczy małych, najbardziej prozaicznych? Jakich? - a choćby na przykład
        od kuchni! To co jemy, wpływa wszak najbardziej bezpośrednio na stan naszego
        organizmu, czemu by więc nie spróbować przyjąć pogańskiego ducha wraz z
        pokarmem? (plagiat eucharystii niezamierzony).
        Aby osiągnąć efekt zbliżenia z tradycją kulinarną naszych praprzodków, nie
        wystarczy garść zaklęć wypowiedziana przed standardowym posiłkiem. Niestety
        większość tzw. produktów przemysłu spożywczego jest w znaczącym stopniu
        skażona piętnem cywilizacji łatwizny, sztampy i tandety spod znaku ?byle
        szybciej, byle prościej, ...byle więcej zarobić? - vide maszynowa produkcja
        opłatków - Jezusów kościelnych.
        A więc nie będzie łatwo, ani też szybko, a efekt (cel) całego zamieszania
        może okazać się kompletną klapą. Myślę jednak, że spróbujesz, mimo braku
        krzepiących zapewnień o gwarantowanym powodzeniu, podziwie ze strony rodziny,
        znajomych, cioci Lodzi itd. Powód? - ciekawość!
        Weź razową mąkę z żyta, mieloną na sposób tradycyjny (czyli bez
        wcześniejszego obłuszczania ziarna) we młynie wodnym o żarnach z kamienia.
        Mąkę taką kupisz bez problemu w sklepach z tzw. zdrową żywnością. Weź duży
        garnek metalowy lub kamienny, albo inne naczynie, i wsyp do niego mąkę. Dolej
        do niej nieco wody i ugniataj ręką, aż będzie jednolicie wymieszana z wodą.
        Odpowiednia ilość wody jest taka, aby cała mąka została zwilżona, lecz nic
        ponadto. Przykryj garnek pokrywką, lnianym płótnem, lub jakkolwiek inaczej, i
        odstaw w ciepłe miejsce o temperaturze powyżej 20 stopni C. Przemieszaj
        zawartość garnka każdego ranka i wieczora w ciągu trzech dób. Jeśli w
        pomieszczeniu jest więcej niż 24 -25 stopni C., to odpowiedni efekt można
        osiągnąć już po dwóch. Zwróć uwagę na zapach wydobywający się z naczynia.
        Jeśli jest on intensywnie kwaskowato - mysi, to znaczy, że pierwszy etap
        fermentacji jest już zakończony. Otrzymany zakwas żytni można zużyć do
        zrobienia żuru, napoju kwasu chlebowego, lub do upieczenia chleba, do czego
        właśnie namawia ten tekst.
        Weź teraz z otrzymanego zakwasu żytniego ok. 3/4 kilograma, pozostałą zaś
        część możesz wysuszyć lub trzymać w lodówce, aby zużyć ją później. Do
        oddzielonej miary zakwasu dosyp ok. 1/2 kilograma razowej mąki z pszenicy,
        którą można kupić tam, gdzie żytnią. Rozprowadź dokładnie mąkę w zakwasie,
        dolewając dla ułatwienia nieco wody. Niech wilgotność tej mieszaniny
        przewyższy nieco wilgotność mieszaniny przygotowywanej wcześniej. Ciasto
        powinno być kleiste i nieco porowate. Przykryj je i odstaw w spokojne, ciepłe
        miejsce.
        Następnego dnia, kiedy zawartość garnka powiększy swą objętość ok.
        dwukrotnie, można przystąpić do ostatniej części pracy. Wymieszaj wtedy w
        dużej misce 2/3 kilograma razowej mąki pszennej, trzy kopiaste łyżeczki
        kminku, cztery płaskie łyżeczki szarej soli kamiennej oraz nieco otrąb. Można
        także dodać inne zioła, np. roztarty czosnek, łyżeczkę nasion czarnuszki,
        suszone liście majeranku lub tymianku. Po przygotowaniu opisanego zestawu
        suchych składników można dołożyć do miski sfermentowaną mąkę.
        Teraz mieszaj wszystko delikatnie, tak, aby nie przeszkadzać ciastu.
        Najlepszy piekarz prawie nie dotyka, a wyrabia! Wskazówki na pierwszy raz:
        nie gnieć ciasta, tylko je rozciągaj, takim ruchem, jak przy rozdzieraniu
        nieco nadwątlonego płótna,
        w miarę wyrabiania dolewaj stopniowo niewielkie porcje ciepłej wody,
        wyrabiaj, aż ciasto będzie jednocześnie: porowate, gumowate, bardzo oporne w
        rozciąganiu, nie przyklejające się do rąk.
        Przełóż wyrobioną masę do dowolnej formy, wysmarowanej nie rafinowanym
        olejem roślinnym (kupisz tam, gdzie mąkę), oprószonej otrębami. W formie
        powinno pozostać tyle wolnego miejsca, ile jest samego ciasta. Teraz odstaw
        bochenek w bardzo ciepłe miejsce, na kaloryfer, lub wstaw foremkę do lekko
        nagrzanego, półotwartego piekarnika. Po mniej więcej podwojeniu objętości,
        ciasto nadaje się do pieczenia. Jeżeli ciasto rosło do podwojenia dłużej niż 2
        godziny, wskazuje to, że następnym razem należy dodać więcej wody. Jeżeli
        ciasto rosło bardzo szybko, a po upieczeniu miało w środku zakalec,
        przypuszczalnie wody było zbyt dużo. Samo pieczenie należy przeprowadzić w
        piekarniku o temperaturze ok. 240 stopni C przez ok. 50 minut.
        Po co tyle zachodu? Są dookoła sklepy spożywcze! Dziwactwo! Smaczne, ale
        zbyt pracochłonne! Tyle roboty i nic nie wyszło, wszystko do kosza! Tyle
        roboty i wszystko zjedzone w jeden dzień! Dlaczego nie robiłam(em) tego
        wcześniej!? Nie mogę już patrzeć na zwykły chleb! Po prostu bomba! Skąd jest
        ten przepis?! ----
    • ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 23.12.03, 00:10

      • lacietis Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 23.12.03, 12:17
        Każdy obiektywnie musi przyznać, ze centrum Europy w sparwach kulinarnych jest
        Europa Środkowo-wschodnia: Jagiellonia+Habsburgland. Francja, a tem bardziej
        Włochy są tylko lepiej rozreklamowane! Bo Niemcy i inni Germanie - pewnie też
        mają coś smacznego, ale chyba niewiele. Może jedynie Chiny mogą się z naszą
        Rodzinną Europą równać - ale Chiny są ogromne - nie tylko ludnościowo i
        terytorialnie, ale też bogactwem kultur rózniących sie od siebie nie mniej niż
        poszczególne europejskie...
        >
        • ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 24.12.03, 01:04
          lacietis napisał:

          > Każdy obiektywnie musi przyznać, ze centrum Europy w sparwach kulinarnych
          jest
          > Europa Środkowo-wschodnia: Jagiellonia+Habsburgland. Francja, a tem bardziej
          > Włochy są tylko lepiej rozreklamowane! Bo Niemcy i inni Germanie - pewnie też
          > mają coś smacznego, ale chyba niewiele. Może jedynie Chiny mogą się z naszą
          > Rodzinną Europą równać - ale Chiny są ogromne - nie tylko ludnościowo i
          > terytorialnie, ale też bogactwem kultur rózniących sie od siebie nie mniej
          niż
          > poszczególne europejskie...
          > >
          • lacietis Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 27.12.03, 17:39
            Sława!

            Zwróć uwage iż habsburgland to również Słowiańszczyzna pod germańskim jarzmem...

            Lacietis odparł ludzkim głosem:
            Nie bedziesz mnie ignorancie geografii uczyć! W końcu Habsburgland, włączyłem
            do mojej wyliczanki właśnie z tego powodu,że prawie połowa to Słowianie! Ale
            szczególną rolę w sprawach kulinarnych wyznaczyli sobie w H.L. nasi przyjaciele
            (bo przecież jednak nie bracia) Węgrzy! Mam nadzieję, ze poza "mici", którymi
            miałem się okazję raczyć w Rumunii, nasi kuzyni Wołosi (boć przecie na
            Słowiańskiej pożywce wyrosli), moga się jeszcze czyms pochwalić - a ubustwo
            materialne tylko powoduje, że obecnie mało wiemy o ich kuchni.

            Sława, Sława, sława!
        • sztylet69 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 27.12.03, 20:37
          Spedzam w Niemczech sporo czasu i zarcie to maja wyjatkowo paskudne, zaczne
          zabierac ze soba zupki chinskie bo juz nie daje rady sad
          Zapominacie o Litwie, moim zdaniem to kulinarny numer 1 w Europie! Zarcie maja
          wysmienite, no rewelacja! Polecam!

          • ignorant11 Słowiańskie trunki górą! 27.12.03, 23:11
            sztylet69 napisał:

            > Spedzam w Niemczech sporo czasu i zarcie to maja wyjatkowo paskudne, zaczne
            > zabierac ze soba zupki chinskie bo juz nie daje rady sad
            > Zapominacie o Litwie, moim zdaniem to kulinarny numer 1 w Europie! Zarcie maja
            > wysmienite, no rewelacja! Polecam!
            >
            • lacietis Re: Słowiańskie trunki górą! 29.12.03, 12:23
              Sława!
              Ignorancie ta raza to się z Toba zgadzam, ale zawsze pozostaje ale...


              No chłodnik litewski jest bomba, ale już kutia to dla mnie za słodkie...
              -Na ile jest słodka to juz zależy od Ciebie (przyżądzającego) - w końcu zawsze
              można dać mniej miodu! A czy dodajesz przed spożyciem smietanki? Ja doradzał
              bym kwaśną!
              Na Białorusi znana jest też kucia nie słodka. podstawą jest oczywiście sama
              kucia - czyli gotowana pszeniczna kasza (zarna) - ale nie dodaje się do niej
              bakalii tylko mak. Nie dokładnie już pamiętam bo na Kuci (tak nazywa sie
              również wieczerza wigilijna) w Mińsku Litewskim byłem kilka lat temu i trochę
              mi sie to zataro...

              Ale za to barszcz ukraiński palce lizać!
              -Wolę jeść łyżką (((-:

              Rosól z kołdunami to chyba danie tez litewskie?
              -I tu sie głęboko mylisz! Wieki całe byłem przekonany, że jest tak jak piszesz.
              Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas wycieczki do Wilna podano
              mi "koldunai" podsmazane ze śmietanką - i bez łyżeczki choćby rosołu!!!
              Poskarzyłem sięnaszej przewodniczce (nieco leciwej już Polce ź Wilna), która
              odparła ze ona nie rozumie co to za barbarzyństwo w Polsce (czyt.Koronie)
              wystepuje, że się kołduny w rosole podaje! Kołduny maja być na "sucho"...

              • ignorant11 Re: Słowiańskie trunki górą! 30.12.03, 03:12
                lacietis napisał:

                > Sława!
                > Ignorancie ta raza to się z Toba zgadzam, ale zawsze pozostaje ale...
                >
                >
                > No chłodnik litewski jest bomba, ale już kutia to dla mnie za słodkie...
                > -Na ile jest słodka to juz zależy od Ciebie (przyżądzającego) - w końcu
                zawsze
                > można dać mniej miodu! A czy dodajesz przed spożyciem smietanki? Ja doradzał
                > bym kwaśną!
                > Na Białorusi znana jest też kucia nie słodka. podstawą jest oczywiście sama
                > kucia - czyli gotowana pszeniczna kasza (zarna) - ale nie dodaje się do niej
                > bakalii tylko mak. Nie dokładnie już pamiętam bo na Kuci (tak nazywa sie
                > również wieczerza wigilijna) w Mińsku Litewskim byłem kilka lat temu i trochę
                > mi sie to zataro...
                >
                > Ale za to barszcz ukraiński palce lizać!
                > -Wolę jeść łyżką (((-:

                +++BRAWO!!!!!!!
                >
                > Rosól z kołdunami to chyba danie tez litewskie?
                > -I tu sie głęboko mylisz! Wieki całe byłem przekonany, że jest tak jak
                piszesz.
                >
                > Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas wycieczki do Wilna podano
                > mi "koldunai" podsmazane ze śmietanką - i bez łyżeczki choćby rosołu!!!
                > Poskarzyłem sięnaszej przewodniczce (nieco leciwej już Polce ź Wilna), która
                > odparła ze ona nie rozumie co to za barbarzyństwo w Polsce (czyt.Koronie)
                > wystepuje, że się kołduny w rosole podaje! Kołduny maja być na "sucho"...
                >
                • lacietis Fasolka po bretońsku górą! 30.12.03, 13:36
                  Ignorancie!!!
                  Dotknęłeś bardzo ważnego zagadnienia w kuchni polskiej!- Potraw majacych jakąś
                  nazwę geograficzną, ale nie zupełnie odpowiadajace oryginałowi, albo wręcz w
                  owym kraju nieznane...
                  Barszcz ukraiński nie zupełnie odpowiada temu co na ukrainie rozumie sie pod
                  pojęciem "borszcz" [tam ogólnie zwraca się większą uwagę na kapustę - a nasz
                  b.u. musi mieć fasolę].
                  Ale najważniejsza jest FASOLKA PO BRETOŃSKU!
                  Podobno w Bretonii nic o niej nie wiedzą [nie byłem, a jak raz w Czechach
                  spotkałem Bretończyków, to byli: frankofońscy, próbowaliśmy dogadać się po
                  angielsku, a zapytać o fasolke zapomniałem].
                  Niezależnie od nazwy uważam, fasolę w sosie [lekko] pomidorowym z kawałkami
                  kiełbasy, boczku, a czsem nawet mięsa - za niezwykłe osiągnięcie kuchni
                  polsiej! I nawet jeśli komisja "europejska", albo jakaś inna banda pedofilów
                  zabroni nazywania tej potrawy "po bretońsku" - to niech się ugryzą! Niech zyje
                  fasolka po bretońsku - godny rywal bigosu!
                  • ignorant11 Re: Fasolka po bretońsku górą! 30.12.03, 14:35
                    lacietis napisał:

                    > Ignorancie!!!
                    > Dotknęłeś bardzo ważnego zagadnienia w kuchni polskiej!- Potraw majacych
                    jakąś
                    > nazwę geograficzną, ale nie zupełnie odpowiadajace oryginałowi, albo wręcz w
                    > owym kraju nieznane...
                    > Barszcz ukraiński nie zupełnie odpowiada temu co na ukrainie rozumie sie pod
                    > pojęciem "borszcz" [tam ogólnie zwraca się większą uwagę na kapustę - a nasz
                    > b.u. musi mieć fasolę].
                    > Ale najważniejsza jest FASOLKA PO BRETOŃSKU!
                    > Podobno w Bretonii nic o niej nie wiedzą [nie byłem, a jak raz w Czechach
                    > spotkałem Bretończyków, to byli: frankofońscy, próbowaliśmy dogadać się po
                    > angielsku, a zapytać o fasolke zapomniałem].
                    > Niezależnie od nazwy uważam, fasolę w sosie [lekko] pomidorowym z kawałkami
                    > kiełbasy, boczku, a czsem nawet mięsa - za niezwykłe osiągnięcie kuchni
                    > polsiej! I nawet jeśli komisja "europejska", albo jakaś inna banda pedofilów
                    > zabroni nazywania tej potrawy "po bretońsku" - to niech się ugryzą! Niech
                    zyje
                    > fasolka po bretońsku - godny rywal bigosu!
          • lacietis Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 29.12.03, 12:09
            sztylet69 napisał:

            > Spedzam w Niemczech sporo czasu i zarcie to maja wyjatkowo paskudne, zaczne
            > zabierac ze soba zupki chinskie bo juz nie daje rady sad
            > Zapominacie o Litwie, moim zdaniem to kulinarny numer 1 w Europie! Zarcie maja
            > wysmienite, no rewelacja! Polecam!
            > Ja nie zapominam nigdy o Litwie - a i o Republice Litewskiej rzadko!
            Przecież pisałem, że najlepsze jedzonko jest w jagiellońskiej Rzeczypospolitej!
            Te chłodniki (przez całe życie nie cierpiałem, jak mi matka przyżądzała w domu -
            a na Litwie?Republice Białoruś zakochałem się! Jest na Niemidze taki nowy bar
            szybkiej obsługi z daniami plastykowymi i ludowymi - tam jadłem przecudowny
            chłodnik!!!), kołduny, bliny, dranniki, cepeliny! ale co ja wogóle wiem o
            kuchni (wszech-)litewskiej...
    • sztylet69 Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!Litwa tez dobra 29.12.03, 21:25
      No to widze ze co do kuchni litewskiej to koledzy z forum czuja temat...
      A ja uwielbiam piragilis (pierog?), zlozone ciasto z kawalkami boczku i
      zapiekane. No i kolduny (faktycznie,podaja na sucho,i to jeszcze czesto sa
      opiekane.Polecam w Wilnie kolduny grzybowe z takimze sosem. FANTASTYCZNE!!). A
      bliny w roztopionym masle?? A ceburekas (chociaz turystom zazwyczaj wtryniaja
      troche gorszy kibinai)??
      A chleb wilenski (vilnius duonas), najlepiej z ichnia wedzona kielbasa?
      Na koniec mozna zapic Suktinisem, miodem pitnym fermentowanym m.in z lipa,
      mieta, pączkami topoli, ziolami. Boski napoj!!
      Tylko nie lubie zeppelinow, no nic nie poradze, jedyna rzecz ktorej na Litwie
      nie przyswajam.
      Abstynenci niech pija kwas chlebowy lub sok z brzozy (mozna to kupic nawet w
      kartonach). O matko,ja chce znowu na Litwe!!

      • lacietis "Kibiniai" - Protestuję! 30.12.03, 13:59
        sztylet69 napisał:

        > No to widze ze co do kuchni litewskiej to koledzy z forum czuja temat...
        > A ja uwielbiam piragilis (pierog?), zlozone ciasto z kawalkami boczku i
        > zapiekane. No i kolduny (faktycznie,podaja na sucho,i to jeszcze czesto sa
        > opiekane.Polecam w Wilnie kolduny grzybowe z takimze sosem. FANTASTYCZNE!!). A
        > bliny w roztopionym masle?? A ceburekas (chociaz turystom zazwyczaj wtryniaja
        > troche gorszy kibinai)??
        ++Czeburieki - to chyba rosyjska potrawa, albo coś w tym guście - bo znam to z
        całego b.ZSSR (no przynajmniej tych miejsc w których byłem...)
        ale mój protest dotyczy - za przeproszeniem "kibiniai"! Nie,żadne tam - ale
        KIBINIE!!! Taka jest polska nazwa KARAIMSKIEJ - a nie lietuwiskiej potrawy!
        Jeszcze kilka lat temu można było KIBINIE, jeść tylo w karaimskiej restauracji
        w Trokach - no i w karaimskich domach oczywiście. Ale teraz bardzo się
        spopularyzowały. Nie tylko - w końcu bliskim geograficznie Trokom Wilnie - ale
        nawet w Kownie (w innych miejscach nie byłem - więc nie wiem). To co staje się
        powszechne - staje się też gorsze... Są dobre Kibinie za 2-3 lity, a są marne
        za 1lt. Ja uwielbiam kibinie - a Ty może po prostu trafiłeś nie tam gdzie
        trzeba... Dobrze, ze się popularyzują, ale pamiętajmy że są KARAIMSKIE i, że
        nazywają się Kibinie!!!

        > A chleb wilenski (vilnius duonas), najlepiej z ichnia wedzona kielbasa?
        ++Czy chodzi Ci o tzw.Kindziuk - choć literatura podaje radczej nazwę Skiłłądź?
        Znam to tylko z polskiej wytwórczości - odkąd dowiedziałem się o jego istnieniu
        nie byłem w Republice Litewskiej - ale jak będę muszę koniecznie się dowiedzieć
        gdzie i pod jaką nazwą sprzedają oryginał - i oczywiście spróbować!!!

        > Na koniec mozna zapic Suktinisem, miodem pitnym fermentowanym m.in z lipa,
        > mieta, pączkami topoli, ziolami. Boski napoj!!
        > Tylko nie lubie zeppelinow, no nic nie poradze, jedyna rzecz ktorej na Litwie
        > nie przyswajam.
        -A ja CCCCepelinki - i owszem - zwłaszcza jak dobrać do nich dobry sosik. Choć
        do tąd jadłem je tylko 2-3 razy - w tem raz w Rydze, gdzie był kilka lat temu
        cepelinowy bar koło rynku.

        > Abstynenci niech pija kwas chlebowy lub sok z brzozy (mozna to kupic nawet w
        > kartonach).
        ++A co piję, piję! - Dobrze, że nie napisałeś o kwasie po lietuwisku - bo nazwę
        ma tak gadką, jak smaczny jest sam - GIRA!...
        A co do soku brzozowego - to nie zbadałeś sprawy do końca. 1.5 roku temu [gdy
        ostatni raz byłem w Lietuwie] dostępny był soczek brzozowy -owszem, ale
        wyprodukowany na Białorusi - czyli na Litwie, ale nie w republice Liteskiej.
        Kartoniki - z jednej strony opisane po rosyjsku (a nie w ojczystej mowie), a z
        drugiej po angielsku - też są biełaruskaj wytworczaści!!! chyba, ze poganie
        sami w końcu nauczyli się zbierać soczek do kartonów...
        W Republice Litewskiej jest on jakieś 3 razy droższy niż na Białorusi.
        Latemtego [jeszcze] roku 3-litrowy słoik kosztował około 8zł... zawsze przywożę
        sobie 1-2. Właśnie jeden spożyłem na święta, a drugi czeka na okazję [termin
        ważności 2 lata].

        O matko,ja chce znowu na Litwe!!
        ++Tatusiu! Ja też!
        • sztylet69 Re: "Kibiniai" - Protestuję! 03.01.04, 15:21

          > ++Czeburieki - to chyba rosyjska potrawa, albo coś w tym guście - bo znam to z
          > całego b.ZSSR (no przynajmniej tych miejsc w których byłem...)
          > ale mój protest dotyczy - za przeproszeniem "kibiniai"! Nie,żadne tam - ale
          > KIBINIE!!! Taka jest polska nazwa KARAIMSKIEJ - a nie lietuwiskiej potrawy!
          > Jeszcze kilka lat temu można było KIBINIE, jeść tylo w karaimskiej restauracji
          > w Trokach - no i w karaimskich domach oczywiście. Ale teraz bardzo się
          > spopularyzowały.

          Oczywiscie kibinie (nie znalem polskiego tlumaczenia) jadlem w Trokach. Co
          ciekawe, polscy Tatarzy z Bohonikow maja tez taka potrawe-nazywa sie cebulak.

          Nie tylko - w końcu bliskim geograficznie Trokom Wilnie - ale
          > nawet w Kownie (w innych miejscach nie byłem - więc nie wiem). To co staje się
          > powszechne - staje się też gorsze... Są dobre Kibinie za 2-3 lity, a są marne
          > za 1lt. Ja uwielbiam kibinie - a Ty może po prostu trafiłeś nie tam gdzie
          > trzeba... Dobrze, ze się popularyzują, ale pamiętajmy że są KARAIMSKIE i, że
          > nazywają się Kibinie!!!
          >
          >
          > ++Czy chodzi Ci o tzw.Kindziuk - choć literatura podaje radczej nazwę Skiłłądź?

          Nie chodzilomi o kindziuk,ktory jest ostatnio popularny w calej Polsce (kupuje
          go w sklepach w Poznaniu). Mialem na mysli taka obsuszana kielbaske, troche jak
          nasza mysliwska, tylko lepsza.
          >
          > Znam to tylko z polskiej wytwórczości - odkąd dowiedziałem się o jego istnieniu
          >
          > nie byłem w Republice Litewskiej - ale jak będę muszę koniecznie się dowiedzieć
          >
          > gdzie i pod jaką nazwą sprzedają oryginał - i oczywiście spróbować!!!
          >
          > >
          > -A ja CCCCepelinki - i owszem - zwłaszcza jak dobrać do nich dobry sosik. Choć
          > do tąd jadłem je tylko 2-3 razy - w tem raz w Rydze, gdzie był kilka lat temu
          > cepelinowy bar koło rynku.
          >

          > ++A co piję, piję! - Dobrze, że nie napisałeś o kwasie po lietuwisku - bo nazwę
          >
          > ma tak gadką, jak smaczny jest sam - GIRA!...
          > A co do soku brzozowego - to nie zbadałeś sprawy do końca. 1.5 roku temu [gdy
          > ostatni raz byłem w Lietuwie] dostępny był soczek brzozowy -owszem, ale
          > wyprodukowany na Białorusi - czyli na Litwie, ale nie w republice Liteskiej.
          > Kartoniki - z jednej strony opisane po rosyjsku (a nie w ojczystej mowie), a z
          > drugiej po angielsku - też są biełaruskaj wytworczaści!!! chyba, ze poganie
          > sami w końcu nauczyli się zbierać soczek do kartonów...
          > W Republice Litewskiej jest on jakieś 3 razy droższy niż na Białorusi.
          > Latemtego [jeszcze] roku 3-litrowy słoik kosztował około 8zł... zawsze przywożę
          >
          > sobie 1-2. Właśnie jeden spożyłem na święta, a drugi czeka na okazję [termin
          > ważności 2 lata].
          Masz racje, to byl import z Bialorusii.Z galazka brzozy na kartonie, z jednej
          strony po angielsku a z drugiej cyrilica.


          >
          > O matko,ja chce znowu na Litwe!!
          > ++Tatusiu! Ja też!

          Pozdrawiam.Aha, na drugm miejscu stawiam kuchnie slowacka!!
    • borebitssy Gorzala i zagrycha 03.01.04, 17:08
      to jest to co lubie.
      • janosik6 zawojowac to se mozesz wiesz co ? 04.01.04, 14:24
        poza bigosem < swinie nqa zachodzie sa lepiej karmione >
        jest jaka polska potrawa ?
        • sztylet69 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 04.01.04, 15:02
          Stary,co ty mowisz!!
          W Berlinie, tradycyjnie podczas targow zywnosci (Grune Woche) polskie wyroby sa
          wyrywane. Zwl miesa. Ich (Niemcow) swinki sa lepiej karmione,ale lepiej tzn tez
          ze dostaja pasze napakowana chemia, antybiotyki i inne. Polska firma sprzedajaca
          na swoim stoisku kabanosy wyprzedala wszystko do poludnia,no i szybko pojechali
          po nowy transport, zeby jeszcze na ten dzien zdazyc-firma z okolic Zielonej
          Gory, podaje za Gazeta Lubuska. Zreszta, wszedzie w okolicy granicy na polskich
          wsiach sprzedaja gesi-bo Niemcy uznaja tylko "polnische ganse". Jedz na targ w
          Leknicy, Niemcy taszcza ziemniaki, owoce, mieso, pieczywo (w Niemczech chleb
          jest drozszy,a ten codzienny [tzw eurobrod] nie da sie po prostu jesc) ale takze
          ciuchy, kwiaty. Bo to sa rzeczy lepsze i tansze.
          Naprawde,w dobrach niskoprzetworzonych jestesmy lepsi (zwl zywnosc),bo na ich
          warunki nasze rolnictwo jest ekologiczne-niskie zuzycie chemii, plantacja na
          sciolce a nie na gabce [jak holenderskie pomidory].
          pozdr
          • maria421 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 04.01.04, 15:19
            sztylet69 napisał:

            > Stary,co ty mowisz!!
            > W Berlinie, tradycyjnie podczas targow zywnosci (Grune Woche) polskie wyroby
            sa
            > wyrywane. Zwl miesa. Ich (Niemcow) swinki sa lepiej karmione,ale lepiej tzn
            tez
            > ze dostaja pasze napakowana chemia, antybiotyki i inne.

            Polskie kielbasy sa rzeczywiscie doskonale, ale to raczej kwestia receptury.
            Moi krewni i znajomi odwiedzajacy mnie w Niemczech twierdza, ze niemieckie
            kielbasy sa gorsze od polskich, ale natomiast zachwycaja sie niemieckimi
            salcesonami, pasztetowymi (Leberwurst) i krwistymi (Blutwurst).

            Polska firma sprzedajac
            > a
            > na swoim stoisku kabanosy wyprzedala wszystko do poludnia,no i szybko
            pojechali
            > po nowy transport, zeby jeszcze na ten dzien zdazyc-firma z okolic Zielonej
            > Gory, podaje za Gazeta Lubuska. Zreszta, wszedzie w okolicy granicy na
            polskich
            > wsiach sprzedaja gesi-bo Niemcy uznaja tylko "polnische ganse".

            Moze przy granicy. Wewnatrz Niemiec duza konkurencja dla gesi z Polski sa gesi
            z Wegier.

            Jedz na targ w
            > Leknicy, Niemcy taszcza ziemniaki, owoce, mieso, pieczywo (w Niemczech chleb
            > jest drozszy,a ten codzienny [tzw eurobrod] nie da sie po prostu jesc) ale
            takz
            > e
            > ciuchy, kwiaty. Bo to sa rzeczy lepsze i tansze.

            Tansze, z pewnoscia. Czy lepsze? Raz tak, raz nie. Nie wiem, co to "Eurobrot",
            bo w Niemczech jest cos okolo 400 gatunkow chleba. Pewno cos przeoczylam. I w
            95% jest to doskonaly chleb.

            > Naprawde,w dobrach niskoprzetworzonych jestesmy lepsi (zwl zywnosc),bo na ich
            > warunki nasze rolnictwo jest ekologiczne-niskie zuzycie chemii, plantacja na
            > sciolce a nie na gabce [jak holenderskie pomidory].
            > pozdr

            Co do holenderskich pomidorow to zgadzam sie w 100%.
            • bolko_turan Chemia? Nie! 04.01.04, 15:38
              maria421 napisała:


              > Tansze, z pewnoscia. Czy lepsze? Raz tak, raz nie. Nie wiem, co to "Eurobrot",
              > bo w Niemczech jest cos okolo 400 gatunkow chleba. Pewno cos przeoczylam. I w
              > 95% jest to doskonaly chleb.

              Niemieckie Bäckereien sa w wiekszosci sieciowe. Niemiecki chleb pochodzi z
              automatu. Wsi sa tu moze wyjatkiem. Sam zapach polskiego chleba jest lepszy.
              Podobno jest polski chleb w USA slynny.

              W kazdym duzym miescie w Niemczech sa rowniez polscy Fleischer, UE moze byc tu
              szansa na wiekszy eksport miesa. Rowniez chlebem mozemy podbic zachod.
              Plastikowy chleb dla supermarktow, jak Aldika, moglby byc poczatkiem. Produkcja
              w polsce bylaby tansza.
            • sztylet69 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 05.01.04, 11:14
              Panno Marysiu (to z filmu "PoszukiwanyPoszukiwana")!
              Rozumiem,ze teraz pojdziesz w slady Borebitsy i bedziesz wylapywac moje posty i
              je negowac? Zatowalem,oczywisice...
              W skrocie:

              1.lepsze polskie wyroby miesne to nie "tylko" receprtury,ale i technologia:
              swinki karmione zoledziami a gesi-owsem (tzw ges owsiana). W Polsce jeszcze nie
              daje sie tyle chemii do miesa, ale niestety to bedzie,bo unijne normy sa
              bardziej LIBERALNE niz polskie w zakresie chemii.

              2.Faktycznie, Wegrzy sa dla nas w rolnictwie straszna konkurencja, masz racje.
              Wlasnie oni,a nie Ukraina czy Czechy. Ich mieso drobiowe, pszenica-wszedzie
              konkuruja cena. Maja chyba za dobry ten klimat, psiakrewsmile
              Ale zagrozenie dla nasej gesi?? Polacy, z racji odleglosci, sa obecni na rynku
              berlinskim, a wiec glownym zmartwieniem jest obskoczenie Berlina. To i tak
              pochlania ich moce przerobowe. Wiem,bo moja rodzina tez produkuje na ten rynek.

              3. Chleb-moze "eurobrot" to nazwa branzowa, a nie handlowa. Chodzi o podstawowy
              chleb, odpowiednik polskiego baltonowskiego. W Polsce tez masz kilkaset rodzajow
              chlebow, ale wszystko liczy sie wg baltonowskiego. A propos chlebow: np kolo
              Pily robia chleb "lubuski", ktory ja,jako stary Lubuszanin, pierwszy raz
              widzialem na oczy. Pewnie jak z ta fasolka po bretonsku smile) Na codzien i tak
              kupuje tylko piastowski, wiejski lub zytni na zakwasie (bez polepszaczy!!).
              Druga sprawa,mniej znana: polskie pieczywo ma mniej chemii,tzw polepszaczy. W
              Niemczech kupowalem chleb z backerei (luzycka "pjekarnja"), o ktorym potem
              ogladalem program w TV ze ma 200 substancji dodanych. Problem maja alergicy,
              dietetycy itp. I oni czesto wybieraja dlatego polski chleb.
              Nie, masz racje, to nie jest tak ze Niemcy robia wszystko zle to i chleb jest do
              dupy. Ale polski jest naprawde smaczny w porownaniu z pieczywem zachodnim. Ja
              czesto kupuje chleb tylko na zytnim zakwasie, a wiec bez zadnej dodatkowej
              substancji!! Czesto jest tez tak,ze wielu polskich peikarnii po prostu nie stac
              na maszyny do chleba,jakie sa np w supermarketach. Moj chleb na zakwasie robi
              normalny czlowiek, ktory recznie to zagniata, piecze, martwi sie zeby chleb nie
              siadl-a i tak czesto jest on nieforemny,nierowno opieczony itp.
              pozdr
              • maria421 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 06.01.04, 09:52
                sztylet69 napisał:

                > Panno Marysiu (to z filmu "PoszukiwanyPoszukiwana")!
                > Rozumiem,ze teraz pojdziesz w slady Borebitsy i bedziesz wylapywac moje posty
                i
                > je negowac? Zatowalem,oczywisice...

                To i dobrze, ze zartowales. Ja dyskutuje z tekstami, czesto nie zwracajac
                uwagi, czyjego sa autorstwa. I jeszcze jedno: zamezna jestem...)))

                > 1.lepsze polskie wyroby miesne to nie "tylko" receprtury,ale i technologia:
                > swinki karmione zoledziami a gesi-owsem (tzw ges owsiana). W Polsce jeszcze
                nie
                > daje sie tyle chemii do miesa, ale niestety to bedzie,bo unijne normy sa
                > bardziej LIBERALNE niz polskie w zakresie chemii.

                Probowalam kupowac w Niemczech kielbasy prosto od tzw. ekologicznych Bauerow.
                Nie moga konkurowac z polskimi. To jest jakis inny przerob, inna receptura, to
                po prostu nie jest to, co mozna kupic u polskiego rzeznika.
                Wszystkiego nie da sie zepchnac na "chemie".

                > 3. Chleb-moze "eurobrot" to nazwa branzowa, a nie handlowa. Chodzi o
                podstawowy
                > chleb, odpowiednik polskiego baltonowskiego. W Polsce tez masz kilkaset
                rodzajo
                > w
                > chlebow, ale wszystko liczy sie wg baltonowskiego. A propos chlebow: np kolo
                > Pily robia chleb "lubuski", ktory ja,jako stary Lubuszanin, pierwszy raz
                > widzialem na oczy. Pewnie jak z ta fasolka po bretonsku smile) Na codzien i tak
                > kupuje tylko piastowski, wiejski lub zytni na zakwasie (bez polepszaczy!!).
                > Druga sprawa,mniej znana: polskie pieczywo ma mniej chemii,tzw polepszaczy. W
                > Niemczech kupowalem chleb z backerei (luzycka "pjekarnja"), o ktorym potem
                > ogladalem program w TV ze ma 200 substancji dodanych. Problem maja alergicy,
                > dietetycy itp. I oni czesto wybieraja dlatego polski chleb.
                > Nie, masz racje, to nie jest tak ze Niemcy robia wszystko zle to i chleb jest
                d
                > o
                > dupy. Ale polski jest naprawde smaczny w porownaniu z pieczywem zachodnim. Ja
                > czesto kupuje chleb tylko na zytnim zakwasie, a wiec bez zadnej dodatkowej
                > substancji!! Czesto jest tez tak,ze wielu polskich peikarnii po prostu nie
                stac
                > na maszyny do chleba,jakie sa np w supermarketach. Moj chleb na zakwasie robi
                > normalny czlowiek, ktory recznie to zagniata, piecze, martwi sie zeby chleb
                nie
                > siadl-a i tak czesto jest on nieforemny,nierowno opieczony itp.
                > pozdr

                Co do chleba to jest w Niemczech chleb "przemyslowy" (ten w opakowaniach, o
                dosyc dlugiej trwalosci) i chleb swiezy wypiekany kilka razy dziennie. Dla
                bardziej wybrednych sa rowniez piekarnie "ekologiczne".
                Wierze Ci, ze ogladales program, z ktorego sie dowiedziales o zagrozeniu jakie
                czyha w kazdym kesku chleba, bo ja sie z tutejszej TV dowiedzialam, jakie
                zagrozenie czeka na mnie w kazdej kropli szamponu i ile bakterii posiada jedna
                kostka lodu wrzucana do drinka na Majorce.
                Bez paniki. Substancje spulchniajace? A czy do takich nie nalezy rowniez zwykly
                proszek do pieczenia? I kto wie, ile osob moze byc na to uczulonych?

                Dla mnie chleb w Polsce jest za ciezki, za gesty. Bulki to sa buly. W Polsce sa
                doskonale drozdzowki i ciasta. Polska ma najlepsze ziemniaki na swiecie. Ale
                nie chleb.

                P.S. Moja corka mowila mi, ze widziala w niemieckiej TV reklame napoju Kubus.
                Marzy mi sie, zeby Hortex otworzyl wlasna siec w EU....
                • sztylet69 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 06.01.04, 22:45
                  Ok,w porzadku.
                  Pisalem, ze nie tylko receptura (czyli jej nie wykluczam,ale NIE TYLKO) gra role.

                  Nie chodzilo o srodki spulchniajace (to tylko jedna z kilkuset substancji) w
                  chlebie.

                  Tak, sok Kubus pojawia sie w calej Europie Srodkowej, sam widzialem na Litwie,
                  Slowacji (Kubik), na Wegrzech (Kubu).

                  W Polsce sa rozne chleby, moze trafisz na mniej ciezki?

                  pozdr
                  • ignorant11 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 07.01.04, 02:43
                    sztylet69 napisał:

                    > Ok,w porzadku.
                    > Pisalem, ze nie tylko receptura (czyli jej nie wykluczam,ale NIE TYLKO) gra
                    rol
                    > e.
                    >
                    > Nie chodzilo o srodki spulchniajace (to tylko jedna z kilkuset substancji) w
                    > chlebie.
                    >
                    > Tak, sok Kubus pojawia sie w calej Europie Srodkowej, sam widzialem na Litwie,
                    > Slowacji (Kubik), na Wegrzech (Kubu).
                    >
                    > W Polsce sa rozne chleby, moze trafisz na mniej ciezki?
                    >
                    > pozdr
    • ignorant11 Nie rozpędzajcie się nie dadzą się zawojować... 05.01.04, 18:18

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka