ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 21.12.03, 23:49 ignorant11 napisał: > Odpowiedz Link
tygrys01 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:07 Przerażenie mnie ogarnia na myśl, ze mogę być przymuszany do wtranżalania produktów UE ze spulchniaczamiu, ulepszaczami i wszystkimi numaerami E-ileśtam. Już co kilka razy od nagłej smierci po zjedzeniu produktow z obcych marketów byłe ratowany serią zastrzykow i wzywaniem lekarza w nocy. Kilka razy tak puchłem, ze groziło mi uduszenie. Jakoś nie mam tych dobrodziejstw po polskiej brudnej i złej żywności. Niech nam sluży polski chleb i polska szynka a nawet polska okowita. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:24 tygrys01 napisał: > Przerażenie mnie ogarnia na myśl, ze mogę być przymuszany do wtranżalania > produktów UE ze spulchniaczamiu, ulepszaczami i wszystkimi numaerami E- ileśtam. > Już co kilka razy od nagłej smierci po zjedzeniu produktow z obcych marketów > byłe ratowany serią zastrzykow i wzywaniem lekarza w nocy. Kilka razy tak > puchłem, ze groziło mi uduszenie. Jakoś nie mam tych dobrodziejstw po polskiej > > brudnej i złej żywności. Niech nam sluży polski chleb i polska szynka a nawet > > polska okowita. Odpowiedz Link
tygrys01 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:38 ignorant11 napisał: =============== Wyborowa, być może, nie przepadam zdecydowanie preferuję polskie miody, poprostu niebo w gębie. No może jeszcze pomnę jak w młodości pilem w Kielcach wodkę produkowaną przez zamieszkałego w Jedrzejowie pod Częstochową ś.p. światowej sławy goniometrę dr. Krzypkowskiego, profesora Jagiellonki, konstruktora bardzo wielu zegarów słonecznych w znakomitych miastach europejskich. Wódka a raczej nalewka nazywała się Gnieznienska, jak M.Wańkowicz o niej pisał, wodka na 27 ziołach. Nigdy przedtem, ani nigdy potem nie kosztowałem tak znakomiktego trunku. Boże, jakie dawne to czasy. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 00:55 tygrys01 napisał: > ignorant11 napisał: > =============== > Wyborowa, być może, nie przepadam zdecydowanie preferuję polskie miody, > poprostu niebo w gębie. No może jeszcze pomnę jak w młodości pilem w Kielcach > wodkę produkowaną przez zamieszkałego w Jedrzejowie pod Częstochową ś.p. > światowej sławy goniometrę dr. Krzypkowskiego, profesora Jagiellonki, > konstruktora bardzo wielu zegarów słonecznych w znakomitych miastach > europejskich. Wódka a raczej nalewka nazywała się Gnieznienska, jak > M.Wańkowicz o niej pisał, wodka na 27 ziołach. Nigdy przedtem, ani nigdy potem > > nie kosztowałem tak znakomiktego trunku. Boże, jakie dawne to czasy. Odpowiedz Link
juliusz_cezar1 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 02:14 Ten kurdupel zawojował połową Europy i stworzył realną szansę na istnienie Polski i wyrwanie się jej z rąk zaborców... Co prawda - trochę nadużywał pomocy Polaków, ale to już inna działka... Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 02:43 juliusz_cezar1 napisał: > Ten kurdupel zawojował połową Europy i stworzył realną szansę na istnienie > Polski i wyrwanie się jej z rąk zaborców... Co prawda - trochę nadużywał > pomocy Polaków, ale to już inna działka... Odpowiedz Link
lacietis Napoleon dołem! 22.12.03, 14:37 juliusz_cezar1 napisał: > Ten kurdupel zawojował połową Europy i stworzył realną szansę na istnienie > Polski i wyrwanie się jej z rąk zaborców... Co prawda - trochę nadużywał > pomocy Polaków, ale to już inna działka... -Kurdupel - TAK!; Phrancuski konijaczek - NIEEEEE! Zgadzam się ze stwierdzeniem Ignoranta, ze bimber na winogronach jest paskuudny - podobnie zresztą jak samogon z jęczmienia celtyckiej prowienięcji (Tym w "Misiu": "wóda na myszach"). Sam raczej gorzałeczki używam umiarkowanie - i to raczej wśród ziomków na Wschodzie, ale jak już muszę - to rzeczywiście słowiańska siwucha - i koniecznie pod ogóreczek, albo prawdziwy czarny chleb razowy (w drugim przypadku raczej zaniuchać, niż zagryźć). A propos - kilka razy jeździłem na wyprawy z jednym facetem, który o wiele mniej stronił od trunków niż ja i potępiał w czambuł "europejski" zwyczaj zapitki, stawiając nad nim słowiańska tradycję zagrychy!!!!!!!!!!!!!!!!!! A już zakąszać, to Słowianie i ludy im bliskie (Bałtowie, Wegrzy) - wiedzą i mają czym!!!!!!!!!! Sława Ogóreczkowi! - i nie tylko... Odpowiedz Link
maria421 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 10:19 Nie boj sie , Tygrysie, nikt Cie nie bedzie zmuszal do "wtranzalania" niczego. My tu w EU jakos nie padamy na morowe zarazy wtranzalajac unijna zywnosc, a nawet mamy dluzszy srednia zycia. Mamy nasze unijne BSE, Wy macie wasza rodzima salmonelle i czerwonke- ratuj sie kto moze, zdrowej zywnosci i tak juz prawie ze nie ma. A teraz na powaznie: kuchnia polska ma calkiem spore szanse na to, zeby wejsc na szersze rynki. Ja zyczylabym sobie, (i o tym juz kiedys tu pisalam), zeby w Polsce wreszcie nastapila wieksza regionalizacja gastronomii. Zebym mogla w Wielkopolsce jesc dania wielkopolskie, na Mazowszu mazowieckie itp, a nie ciagle ten sam standardowy schabowy z kapusta. A zawojowanie unijnych rynkow oscypkiem, ogorkiem malosolnym itp. uwazam za doskonaly pomysl! P.S. Ale tytul "Slowianska kuchnia gora" znow ni przypial ni przylatal do zawartosci tekstu. Odpowiedz Link
witomir Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!(2) 22.12.03, 10:48 OCZYWIŚCIE ŻE GÓRĄ SAME NAJLEPSZE KWAŚNE DANIA :ŻURKI, BIGOSY KAPUSTA KWASZONA OGÓRKI, KWAŚNICE TO SŁOWIAŃSKIE PRZYSMAKI A WIECIE ŻE GRZYBKI MARYNOWANE W OCCIE TO WYTWÓR TYPOWO POLSKI NIGDZIE INDZIEL NIESPOTYKANY Odpowiedz Link
lacietis Maria421 zdemaskowana!!! 22.12.03, 14:46 maria421 napisała: > Nie boj sie , Tygrysie, nikt Cie nie bedzie zmuszal do "wtranzalania" niczego. -Tygrysie - może nikt Cię nie będzie zmuszał metodami policyjnymi - ale jeżeli w porę nie stworzymy popytu na dobre słowiańskie żarcie - to możemy przepaść i uratuje nas jedynie jak za satanu wojennego: jeżdżenie polonezem na wieś po żywność! > My tu w EU jakos nie padamy na morowe zarazy wtranzalajac unijna zywnosc, a > nawet mamy dluzszy srednia zycia. -I Tu się Marycha zdemaskowała - jako identyfikująca się z U(z)E - fuj! Fuj! Fuj! Nie będzie unia pluć nam w twarz! - A tem bardziej do talerza!!! > Mamy nasze unijne BSE, Wy macie wasza rodzima salmonelle i czerwonke- ratuj sie kto moze, zdrowej zywnosci i tak juz prawie ze nie ma. -Już wolę swojską salmonellę, niż unijne trociny z plastyku! > > A teraz na powaznie: o unii poważnie??? - jesteś niepoważna! (((-; Zebym mogla w > Wielkopolsce jesc dania wielkopolskie, na Mazowszu mazowieckie itp, a nie > ciagle ten sam standardowy schabowy z kapusta. -No tym razem to się z Toba zasadniczo zgadzam - ale co masz przeciw schabowemu???? Czyżbyś była jaroszką?... > > A zawojowanie unijnych rynkow oscypkiem, ogorkiem malosolnym itp. uwazam za > doskonaly pomysl! > > P.S. Ale tytul "Slowianska kuchnia gora" znow ni przypial ni przylatal do > zawartosci tekstu. -Czepiasz się. Jak zauważyłaś też nie zawsze zgadzam się z Ignorantem ("anglosaski piesek") - ale tym razem nie maiałaś się czego czepić! Hajda na "soplicę"! Pod ogóreczek, rzecz jasna! Odpowiedz Link
juliusz_cezar1 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 22.12.03, 15:26 Problem w tym, że schabowy nie jest daniem polskim, ani nawet słowiańskim, a GERMAŃSKIM (bodajże niemieckim albo austriackim). Odpowiedz Link
lacietis Re: Maria421 zdemaskowana!!! 23.12.03, 12:12 juliusz_cezar1 napisał: > Problem w tym, że schabowy nie jest daniem polskim, ani nawet słowiańskim, a > GERMAŃSKIM (bodajże niemieckim albo austriackim). Julku! Niezwykle żadko jeżdżę po krajach germańskich, a jeszcze żadziej się tam stołuję - bo drogo jest... Powiedz mi jednak gdzie podają tam schabowego?... W ten sposób można by powiedzieć, że chleb to danie semickie, bo pszenicę i żyto (ale nie płynne) udomowiono na Bliskim Wschodzie... Ale od tysięcy lat Słowianie wypiekają chleb - i mają też kilka własnych sposobów na jego zrobienie - choć nie odróżniają sieone rewolucyjnie od sposobów ogólnoeuropejskich... Kotlet panierowany w bułce (sote? - czy jakoś tam), zapewne jest znany w wielu miejscach Europy, a może i świata. Ale nie możesz chyba zaprzeczyć, ze jest on jedynym z podstawowych dań polskiej kuchni! - nawet jeśli niektórym się przejadł (ja osobiście lubię!) Odpowiedz Link
juliusz_cezar1 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 23.12.03, 13:31 No a sznycel wiedeński? To pierwowzór schabowego Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 24.12.03, 01:02 juliusz_cezar1 napisał: > No a sznycel wiedeński? To pierwowzór schabowego Odpowiedz Link
maria421 Schabowy czy Wiener Schnitzel? 03.01.04, 12:32 A moze cotoletta alla milanese, czyli kotlet po mediolansku? Jak go zwal, tak go zwal, jest to prawie wszedzie to samo. Te austriackie sa przeogromne, cieniutkie, chrupiace. Polskie moga byc z sosikiem, z grzybami. Mediolanskie sa na ogol z koscia i czesto robione z cieleciny. Czy to wazne kto od kogo przejal? Wazne ze smakuje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Maria421 zdemaskowana!!! 03.01.04, 12:27 Lacietisie, a coz to za demaskacja? Toz to ja sie jawnie i otwarcie przyznaje do tego, ze mieszkam w EU....))) W tych znienawidzonych przez Ignoranta Niemczech.... Odpowiedz Link
witomir Re: Chlebek Świętowita 05.01.04, 00:01 Ostatnio w niektórych kręgach pojawiła się moda na poganizm, sięganie do źródeł słowiańszczyzny, itd. Jedni próbują dokonywać mniej lub bardziej karkołomnych ekshumacji postaci kultu, grzęzną w trzęsawiskach archeologii metafizyki, inni poprzestają na postmodernistycznej eksploatacji symboli, choćby w celu udziwnienia kolejnego, nowego tatuażu. Słychać też trzeźwiące głosy, że jedynym wartościowym spadkiem z przedchrześcijaństwa, do którego warto po cokolwiek wracać, jest otaczająca nas przyroda, lasy, góry, kamienie. Lecz cóż, jeśli i przyroda coraz bardziej skarlała, zdegenerowana, puszcze zamienione w plantacje chorowitych drzewek papierniczych, góry zabudowane hotelami, wyciągami narciarskimi, zaśmiecone i zadeptane. Inne pytanie, kto też miałby wracać do tej przyrody - czy ludzie, którzy bez ubrania z polaru, telefonu satelitarnego, rakietnic sygnałowych, elektronicznego kompasu i całej reszty niezbędnych narzędzi surviwalu czują się poza miastem niepewnie ? A może by tak zerwaną nić porozumienia z Dawnością zacząć odbudowywać przy pomocy rzeczy małych, najbardziej prozaicznych? Jakich? - a choćby na przykład od kuchni! To co jemy, wpływa wszak najbardziej bezpośrednio na stan naszego organizmu, czemu by więc nie spróbować przyjąć pogańskiego ducha wraz z pokarmem? (plagiat eucharystii niezamierzony). Aby osiągnąć efekt zbliżenia z tradycją kulinarną naszych praprzodków, nie wystarczy garść zaklęć wypowiedziana przed standardowym posiłkiem. Niestety większość tzw. produktów przemysłu spożywczego jest w znaczącym stopniu skażona piętnem cywilizacji łatwizny, sztampy i tandety spod znaku ?byle szybciej, byle prościej, ...byle więcej zarobić? - vide maszynowa produkcja opłatków - Jezusów kościelnych. A więc nie będzie łatwo, ani też szybko, a efekt (cel) całego zamieszania może okazać się kompletną klapą. Myślę jednak, że spróbujesz, mimo braku krzepiących zapewnień o gwarantowanym powodzeniu, podziwie ze strony rodziny, znajomych, cioci Lodzi itd. Powód? - ciekawość! Weź razową mąkę z żyta, mieloną na sposób tradycyjny (czyli bez wcześniejszego obłuszczania ziarna) we młynie wodnym o żarnach z kamienia. Mąkę taką kupisz bez problemu w sklepach z tzw. zdrową żywnością. Weź duży garnek metalowy lub kamienny, albo inne naczynie, i wsyp do niego mąkę. Dolej do niej nieco wody i ugniataj ręką, aż będzie jednolicie wymieszana z wodą. Odpowiednia ilość wody jest taka, aby cała mąka została zwilżona, lecz nic ponadto. Przykryj garnek pokrywką, lnianym płótnem, lub jakkolwiek inaczej, i odstaw w ciepłe miejsce o temperaturze powyżej 20 stopni C. Przemieszaj zawartość garnka każdego ranka i wieczora w ciągu trzech dób. Jeśli w pomieszczeniu jest więcej niż 24 -25 stopni C., to odpowiedni efekt można osiągnąć już po dwóch. Zwróć uwagę na zapach wydobywający się z naczynia. Jeśli jest on intensywnie kwaskowato - mysi, to znaczy, że pierwszy etap fermentacji jest już zakończony. Otrzymany zakwas żytni można zużyć do zrobienia żuru, napoju kwasu chlebowego, lub do upieczenia chleba, do czego właśnie namawia ten tekst. Weź teraz z otrzymanego zakwasu żytniego ok. 3/4 kilograma, pozostałą zaś część możesz wysuszyć lub trzymać w lodówce, aby zużyć ją później. Do oddzielonej miary zakwasu dosyp ok. 1/2 kilograma razowej mąki z pszenicy, którą można kupić tam, gdzie żytnią. Rozprowadź dokładnie mąkę w zakwasie, dolewając dla ułatwienia nieco wody. Niech wilgotność tej mieszaniny przewyższy nieco wilgotność mieszaniny przygotowywanej wcześniej. Ciasto powinno być kleiste i nieco porowate. Przykryj je i odstaw w spokojne, ciepłe miejsce. Następnego dnia, kiedy zawartość garnka powiększy swą objętość ok. dwukrotnie, można przystąpić do ostatniej części pracy. Wymieszaj wtedy w dużej misce 2/3 kilograma razowej mąki pszennej, trzy kopiaste łyżeczki kminku, cztery płaskie łyżeczki szarej soli kamiennej oraz nieco otrąb. Można także dodać inne zioła, np. roztarty czosnek, łyżeczkę nasion czarnuszki, suszone liście majeranku lub tymianku. Po przygotowaniu opisanego zestawu suchych składników można dołożyć do miski sfermentowaną mąkę. Teraz mieszaj wszystko delikatnie, tak, aby nie przeszkadzać ciastu. Najlepszy piekarz prawie nie dotyka, a wyrabia! Wskazówki na pierwszy raz: nie gnieć ciasta, tylko je rozciągaj, takim ruchem, jak przy rozdzieraniu nieco nadwątlonego płótna, w miarę wyrabiania dolewaj stopniowo niewielkie porcje ciepłej wody, wyrabiaj, aż ciasto będzie jednocześnie: porowate, gumowate, bardzo oporne w rozciąganiu, nie przyklejające się do rąk. Przełóż wyrobioną masę do dowolnej formy, wysmarowanej nie rafinowanym olejem roślinnym (kupisz tam, gdzie mąkę), oprószonej otrębami. W formie powinno pozostać tyle wolnego miejsca, ile jest samego ciasta. Teraz odstaw bochenek w bardzo ciepłe miejsce, na kaloryfer, lub wstaw foremkę do lekko nagrzanego, półotwartego piekarnika. Po mniej więcej podwojeniu objętości, ciasto nadaje się do pieczenia. Jeżeli ciasto rosło do podwojenia dłużej niż 2 godziny, wskazuje to, że następnym razem należy dodać więcej wody. Jeżeli ciasto rosło bardzo szybko, a po upieczeniu miało w środku zakalec, przypuszczalnie wody było zbyt dużo. Samo pieczenie należy przeprowadzić w piekarniku o temperaturze ok. 240 stopni C przez ok. 50 minut. Po co tyle zachodu? Są dookoła sklepy spożywcze! Dziwactwo! Smaczne, ale zbyt pracochłonne! Tyle roboty i nic nie wyszło, wszystko do kosza! Tyle roboty i wszystko zjedzone w jeden dzień! Dlaczego nie robiłam(em) tego wcześniej!? Nie mogę już patrzeć na zwykły chleb! Po prostu bomba! Skąd jest ten przepis?! ---- Odpowiedz Link
lacietis Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 23.12.03, 12:17 Każdy obiektywnie musi przyznać, ze centrum Europy w sparwach kulinarnych jest Europa Środkowo-wschodnia: Jagiellonia+Habsburgland. Francja, a tem bardziej Włochy są tylko lepiej rozreklamowane! Bo Niemcy i inni Germanie - pewnie też mają coś smacznego, ale chyba niewiele. Może jedynie Chiny mogą się z naszą Rodzinną Europą równać - ale Chiny są ogromne - nie tylko ludnościowo i terytorialnie, ale też bogactwem kultur rózniących sie od siebie nie mniej niż poszczególne europejskie... > Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 24.12.03, 01:04 lacietis napisał: > Każdy obiektywnie musi przyznać, ze centrum Europy w sparwach kulinarnych jest > Europa Środkowo-wschodnia: Jagiellonia+Habsburgland. Francja, a tem bardziej > Włochy są tylko lepiej rozreklamowane! Bo Niemcy i inni Germanie - pewnie też > mają coś smacznego, ale chyba niewiele. Może jedynie Chiny mogą się z naszą > Rodzinną Europą równać - ale Chiny są ogromne - nie tylko ludnościowo i > terytorialnie, ale też bogactwem kultur rózniących sie od siebie nie mniej niż > poszczególne europejskie... > > Odpowiedz Link
lacietis Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 27.12.03, 17:39 Sława! Zwróć uwage iż habsburgland to również Słowiańszczyzna pod germańskim jarzmem... Lacietis odparł ludzkim głosem: Nie bedziesz mnie ignorancie geografii uczyć! W końcu Habsburgland, włączyłem do mojej wyliczanki właśnie z tego powodu,że prawie połowa to Słowianie! Ale szczególną rolę w sprawach kulinarnych wyznaczyli sobie w H.L. nasi przyjaciele (bo przecież jednak nie bracia) Węgrzy! Mam nadzieję, ze poza "mici", którymi miałem się okazję raczyć w Rumunii, nasi kuzyni Wołosi (boć przecie na Słowiańskiej pożywce wyrosli), moga się jeszcze czyms pochwalić - a ubustwo materialne tylko powoduje, że obecnie mało wiemy o ich kuchni. Sława, Sława, sława! Odpowiedz Link
sztylet69 Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 27.12.03, 20:37 Spedzam w Niemczech sporo czasu i zarcie to maja wyjatkowo paskudne, zaczne zabierac ze soba zupki chinskie bo juz nie daje rady Zapominacie o Litwie, moim zdaniem to kulinarny numer 1 w Europie! Zarcie maja wysmienite, no rewelacja! Polecam! Odpowiedz Link
ignorant11 Słowiańskie trunki górą! 27.12.03, 23:11 sztylet69 napisał: > Spedzam w Niemczech sporo czasu i zarcie to maja wyjatkowo paskudne, zaczne > zabierac ze soba zupki chinskie bo juz nie daje rady > Zapominacie o Litwie, moim zdaniem to kulinarny numer 1 w Europie! Zarcie maja > wysmienite, no rewelacja! Polecam! > Odpowiedz Link
lacietis Re: Słowiańskie trunki górą! 29.12.03, 12:23 Sława! Ignorancie ta raza to się z Toba zgadzam, ale zawsze pozostaje ale... No chłodnik litewski jest bomba, ale już kutia to dla mnie za słodkie... -Na ile jest słodka to juz zależy od Ciebie (przyżądzającego) - w końcu zawsze można dać mniej miodu! A czy dodajesz przed spożyciem smietanki? Ja doradzał bym kwaśną! Na Białorusi znana jest też kucia nie słodka. podstawą jest oczywiście sama kucia - czyli gotowana pszeniczna kasza (zarna) - ale nie dodaje się do niej bakalii tylko mak. Nie dokładnie już pamiętam bo na Kuci (tak nazywa sie również wieczerza wigilijna) w Mińsku Litewskim byłem kilka lat temu i trochę mi sie to zataro... Ale za to barszcz ukraiński palce lizać! -Wolę jeść łyżką (((-: Rosól z kołdunami to chyba danie tez litewskie? -I tu sie głęboko mylisz! Wieki całe byłem przekonany, że jest tak jak piszesz. Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas wycieczki do Wilna podano mi "koldunai" podsmazane ze śmietanką - i bez łyżeczki choćby rosołu!!! Poskarzyłem sięnaszej przewodniczce (nieco leciwej już Polce ź Wilna), która odparła ze ona nie rozumie co to za barbarzyństwo w Polsce (czyt.Koronie) wystepuje, że się kołduny w rosole podaje! Kołduny maja być na "sucho"... Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Słowiańskie trunki górą! 30.12.03, 03:12 lacietis napisał: > Sława! > Ignorancie ta raza to się z Toba zgadzam, ale zawsze pozostaje ale... > > > No chłodnik litewski jest bomba, ale już kutia to dla mnie za słodkie... > -Na ile jest słodka to juz zależy od Ciebie (przyżądzającego) - w końcu zawsze > można dać mniej miodu! A czy dodajesz przed spożyciem smietanki? Ja doradzał > bym kwaśną! > Na Białorusi znana jest też kucia nie słodka. podstawą jest oczywiście sama > kucia - czyli gotowana pszeniczna kasza (zarna) - ale nie dodaje się do niej > bakalii tylko mak. Nie dokładnie już pamiętam bo na Kuci (tak nazywa sie > również wieczerza wigilijna) w Mińsku Litewskim byłem kilka lat temu i trochę > mi sie to zataro... > > Ale za to barszcz ukraiński palce lizać! > -Wolę jeść łyżką (((-: +++BRAWO!!!!!!! > > Rosól z kołdunami to chyba danie tez litewskie? > -I tu sie głęboko mylisz! Wieki całe byłem przekonany, że jest tak jak piszesz. > > Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas wycieczki do Wilna podano > mi "koldunai" podsmazane ze śmietanką - i bez łyżeczki choćby rosołu!!! > Poskarzyłem sięnaszej przewodniczce (nieco leciwej już Polce ź Wilna), która > odparła ze ona nie rozumie co to za barbarzyństwo w Polsce (czyt.Koronie) > wystepuje, że się kołduny w rosole podaje! Kołduny maja być na "sucho"... > Odpowiedz Link
lacietis Fasolka po bretońsku górą! 30.12.03, 13:36 Ignorancie!!! Dotknęłeś bardzo ważnego zagadnienia w kuchni polskiej!- Potraw majacych jakąś nazwę geograficzną, ale nie zupełnie odpowiadajace oryginałowi, albo wręcz w owym kraju nieznane... Barszcz ukraiński nie zupełnie odpowiada temu co na ukrainie rozumie sie pod pojęciem "borszcz" [tam ogólnie zwraca się większą uwagę na kapustę - a nasz b.u. musi mieć fasolę]. Ale najważniejsza jest FASOLKA PO BRETOŃSKU! Podobno w Bretonii nic o niej nie wiedzą [nie byłem, a jak raz w Czechach spotkałem Bretończyków, to byli: frankofońscy, próbowaliśmy dogadać się po angielsku, a zapytać o fasolke zapomniałem]. Niezależnie od nazwy uważam, fasolę w sosie [lekko] pomidorowym z kawałkami kiełbasy, boczku, a czsem nawet mięsa - za niezwykłe osiągnięcie kuchni polsiej! I nawet jeśli komisja "europejska", albo jakaś inna banda pedofilów zabroni nazywania tej potrawy "po bretońsku" - to niech się ugryzą! Niech zyje fasolka po bretońsku - godny rywal bigosu! Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Fasolka po bretońsku górą! 30.12.03, 14:35 lacietis napisał: > Ignorancie!!! > Dotknęłeś bardzo ważnego zagadnienia w kuchni polskiej!- Potraw majacych jakąś > nazwę geograficzną, ale nie zupełnie odpowiadajace oryginałowi, albo wręcz w > owym kraju nieznane... > Barszcz ukraiński nie zupełnie odpowiada temu co na ukrainie rozumie sie pod > pojęciem "borszcz" [tam ogólnie zwraca się większą uwagę na kapustę - a nasz > b.u. musi mieć fasolę]. > Ale najważniejsza jest FASOLKA PO BRETOŃSKU! > Podobno w Bretonii nic o niej nie wiedzą [nie byłem, a jak raz w Czechach > spotkałem Bretończyków, to byli: frankofońscy, próbowaliśmy dogadać się po > angielsku, a zapytać o fasolke zapomniałem]. > Niezależnie od nazwy uważam, fasolę w sosie [lekko] pomidorowym z kawałkami > kiełbasy, boczku, a czsem nawet mięsa - za niezwykłe osiągnięcie kuchni > polsiej! I nawet jeśli komisja "europejska", albo jakaś inna banda pedofilów > zabroni nazywania tej potrawy "po bretońsku" - to niech się ugryzą! Niech zyje > fasolka po bretońsku - godny rywal bigosu! Odpowiedz Link
lacietis Re: Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!! 29.12.03, 12:09 sztylet69 napisał: > Spedzam w Niemczech sporo czasu i zarcie to maja wyjatkowo paskudne, zaczne > zabierac ze soba zupki chinskie bo juz nie daje rady > Zapominacie o Litwie, moim zdaniem to kulinarny numer 1 w Europie! Zarcie maja > wysmienite, no rewelacja! Polecam! > Ja nie zapominam nigdy o Litwie - a i o Republice Litewskiej rzadko! Przecież pisałem, że najlepsze jedzonko jest w jagiellońskiej Rzeczypospolitej! Te chłodniki (przez całe życie nie cierpiałem, jak mi matka przyżądzała w domu - a na Litwie?Republice Białoruś zakochałem się! Jest na Niemidze taki nowy bar szybkiej obsługi z daniami plastykowymi i ludowymi - tam jadłem przecudowny chłodnik!!!), kołduny, bliny, dranniki, cepeliny! ale co ja wogóle wiem o kuchni (wszech-)litewskiej... Odpowiedz Link
sztylet69 Słowiańska kuchnia górą!!!!!!!!!!Litwa tez dobra 29.12.03, 21:25 No to widze ze co do kuchni litewskiej to koledzy z forum czuja temat... A ja uwielbiam piragilis (pierog?), zlozone ciasto z kawalkami boczku i zapiekane. No i kolduny (faktycznie,podaja na sucho,i to jeszcze czesto sa opiekane.Polecam w Wilnie kolduny grzybowe z takimze sosem. FANTASTYCZNE!!). A bliny w roztopionym masle?? A ceburekas (chociaz turystom zazwyczaj wtryniaja troche gorszy kibinai)?? A chleb wilenski (vilnius duonas), najlepiej z ichnia wedzona kielbasa? Na koniec mozna zapic Suktinisem, miodem pitnym fermentowanym m.in z lipa, mieta, pączkami topoli, ziolami. Boski napoj!! Tylko nie lubie zeppelinow, no nic nie poradze, jedyna rzecz ktorej na Litwie nie przyswajam. Abstynenci niech pija kwas chlebowy lub sok z brzozy (mozna to kupic nawet w kartonach). O matko,ja chce znowu na Litwe!! Odpowiedz Link
lacietis "Kibiniai" - Protestuję! 30.12.03, 13:59 sztylet69 napisał: > No to widze ze co do kuchni litewskiej to koledzy z forum czuja temat... > A ja uwielbiam piragilis (pierog?), zlozone ciasto z kawalkami boczku i > zapiekane. No i kolduny (faktycznie,podaja na sucho,i to jeszcze czesto sa > opiekane.Polecam w Wilnie kolduny grzybowe z takimze sosem. FANTASTYCZNE!!). A > bliny w roztopionym masle?? A ceburekas (chociaz turystom zazwyczaj wtryniaja > troche gorszy kibinai)?? ++Czeburieki - to chyba rosyjska potrawa, albo coś w tym guście - bo znam to z całego b.ZSSR (no przynajmniej tych miejsc w których byłem...) ale mój protest dotyczy - za przeproszeniem "kibiniai"! Nie,żadne tam - ale KIBINIE!!! Taka jest polska nazwa KARAIMSKIEJ - a nie lietuwiskiej potrawy! Jeszcze kilka lat temu można było KIBINIE, jeść tylo w karaimskiej restauracji w Trokach - no i w karaimskich domach oczywiście. Ale teraz bardzo się spopularyzowały. Nie tylko - w końcu bliskim geograficznie Trokom Wilnie - ale nawet w Kownie (w innych miejscach nie byłem - więc nie wiem). To co staje się powszechne - staje się też gorsze... Są dobre Kibinie za 2-3 lity, a są marne za 1lt. Ja uwielbiam kibinie - a Ty może po prostu trafiłeś nie tam gdzie trzeba... Dobrze, ze się popularyzują, ale pamiętajmy że są KARAIMSKIE i, że nazywają się Kibinie!!! > A chleb wilenski (vilnius duonas), najlepiej z ichnia wedzona kielbasa? ++Czy chodzi Ci o tzw.Kindziuk - choć literatura podaje radczej nazwę Skiłłądź? Znam to tylko z polskiej wytwórczości - odkąd dowiedziałem się o jego istnieniu nie byłem w Republice Litewskiej - ale jak będę muszę koniecznie się dowiedzieć gdzie i pod jaką nazwą sprzedają oryginał - i oczywiście spróbować!!! > Na koniec mozna zapic Suktinisem, miodem pitnym fermentowanym m.in z lipa, > mieta, pączkami topoli, ziolami. Boski napoj!! > Tylko nie lubie zeppelinow, no nic nie poradze, jedyna rzecz ktorej na Litwie > nie przyswajam. -A ja CCCCepelinki - i owszem - zwłaszcza jak dobrać do nich dobry sosik. Choć do tąd jadłem je tylko 2-3 razy - w tem raz w Rydze, gdzie był kilka lat temu cepelinowy bar koło rynku. > Abstynenci niech pija kwas chlebowy lub sok z brzozy (mozna to kupic nawet w > kartonach). ++A co piję, piję! - Dobrze, że nie napisałeś o kwasie po lietuwisku - bo nazwę ma tak gadką, jak smaczny jest sam - GIRA!... A co do soku brzozowego - to nie zbadałeś sprawy do końca. 1.5 roku temu [gdy ostatni raz byłem w Lietuwie] dostępny był soczek brzozowy -owszem, ale wyprodukowany na Białorusi - czyli na Litwie, ale nie w republice Liteskiej. Kartoniki - z jednej strony opisane po rosyjsku (a nie w ojczystej mowie), a z drugiej po angielsku - też są biełaruskaj wytworczaści!!! chyba, ze poganie sami w końcu nauczyli się zbierać soczek do kartonów... W Republice Litewskiej jest on jakieś 3 razy droższy niż na Białorusi. Latemtego [jeszcze] roku 3-litrowy słoik kosztował około 8zł... zawsze przywożę sobie 1-2. Właśnie jeden spożyłem na święta, a drugi czeka na okazję [termin ważności 2 lata]. O matko,ja chce znowu na Litwe!! ++Tatusiu! Ja też! Odpowiedz Link
sztylet69 Re: "Kibiniai" - Protestuję! 03.01.04, 15:21 > ++Czeburieki - to chyba rosyjska potrawa, albo coś w tym guście - bo znam to z > całego b.ZSSR (no przynajmniej tych miejsc w których byłem...) > ale mój protest dotyczy - za przeproszeniem "kibiniai"! Nie,żadne tam - ale > KIBINIE!!! Taka jest polska nazwa KARAIMSKIEJ - a nie lietuwiskiej potrawy! > Jeszcze kilka lat temu można było KIBINIE, jeść tylo w karaimskiej restauracji > w Trokach - no i w karaimskich domach oczywiście. Ale teraz bardzo się > spopularyzowały. Oczywiscie kibinie (nie znalem polskiego tlumaczenia) jadlem w Trokach. Co ciekawe, polscy Tatarzy z Bohonikow maja tez taka potrawe-nazywa sie cebulak. Nie tylko - w końcu bliskim geograficznie Trokom Wilnie - ale > nawet w Kownie (w innych miejscach nie byłem - więc nie wiem). To co staje się > powszechne - staje się też gorsze... Są dobre Kibinie za 2-3 lity, a są marne > za 1lt. Ja uwielbiam kibinie - a Ty może po prostu trafiłeś nie tam gdzie > trzeba... Dobrze, ze się popularyzują, ale pamiętajmy że są KARAIMSKIE i, że > nazywają się Kibinie!!! > > > ++Czy chodzi Ci o tzw.Kindziuk - choć literatura podaje radczej nazwę Skiłłądź? Nie chodzilomi o kindziuk,ktory jest ostatnio popularny w calej Polsce (kupuje go w sklepach w Poznaniu). Mialem na mysli taka obsuszana kielbaske, troche jak nasza mysliwska, tylko lepsza. > > Znam to tylko z polskiej wytwórczości - odkąd dowiedziałem się o jego istnieniu > > nie byłem w Republice Litewskiej - ale jak będę muszę koniecznie się dowiedzieć > > gdzie i pod jaką nazwą sprzedają oryginał - i oczywiście spróbować!!! > > > > -A ja CCCCepelinki - i owszem - zwłaszcza jak dobrać do nich dobry sosik. Choć > do tąd jadłem je tylko 2-3 razy - w tem raz w Rydze, gdzie był kilka lat temu > cepelinowy bar koło rynku. > > ++A co piję, piję! - Dobrze, że nie napisałeś o kwasie po lietuwisku - bo nazwę > > ma tak gadką, jak smaczny jest sam - GIRA!... > A co do soku brzozowego - to nie zbadałeś sprawy do końca. 1.5 roku temu [gdy > ostatni raz byłem w Lietuwie] dostępny był soczek brzozowy -owszem, ale > wyprodukowany na Białorusi - czyli na Litwie, ale nie w republice Liteskiej. > Kartoniki - z jednej strony opisane po rosyjsku (a nie w ojczystej mowie), a z > drugiej po angielsku - też są biełaruskaj wytworczaści!!! chyba, ze poganie > sami w końcu nauczyli się zbierać soczek do kartonów... > W Republice Litewskiej jest on jakieś 3 razy droższy niż na Białorusi. > Latemtego [jeszcze] roku 3-litrowy słoik kosztował około 8zł... zawsze przywożę > > sobie 1-2. Właśnie jeden spożyłem na święta, a drugi czeka na okazję [termin > ważności 2 lata]. Masz racje, to byl import z Bialorusii.Z galazka brzozy na kartonie, z jednej strony po angielsku a z drugiej cyrilica. > > O matko,ja chce znowu na Litwe!! > ++Tatusiu! Ja też! Pozdrawiam.Aha, na drugm miejscu stawiam kuchnie slowacka!! Odpowiedz Link
janosik6 zawojowac to se mozesz wiesz co ? 04.01.04, 14:24 poza bigosem < swinie nqa zachodzie sa lepiej karmione > jest jaka polska potrawa ? Odpowiedz Link
sztylet69 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 04.01.04, 15:02 Stary,co ty mowisz!! W Berlinie, tradycyjnie podczas targow zywnosci (Grune Woche) polskie wyroby sa wyrywane. Zwl miesa. Ich (Niemcow) swinki sa lepiej karmione,ale lepiej tzn tez ze dostaja pasze napakowana chemia, antybiotyki i inne. Polska firma sprzedajaca na swoim stoisku kabanosy wyprzedala wszystko do poludnia,no i szybko pojechali po nowy transport, zeby jeszcze na ten dzien zdazyc-firma z okolic Zielonej Gory, podaje za Gazeta Lubuska. Zreszta, wszedzie w okolicy granicy na polskich wsiach sprzedaja gesi-bo Niemcy uznaja tylko "polnische ganse". Jedz na targ w Leknicy, Niemcy taszcza ziemniaki, owoce, mieso, pieczywo (w Niemczech chleb jest drozszy,a ten codzienny [tzw eurobrod] nie da sie po prostu jesc) ale takze ciuchy, kwiaty. Bo to sa rzeczy lepsze i tansze. Naprawde,w dobrach niskoprzetworzonych jestesmy lepsi (zwl zywnosc),bo na ich warunki nasze rolnictwo jest ekologiczne-niskie zuzycie chemii, plantacja na sciolce a nie na gabce [jak holenderskie pomidory]. pozdr Odpowiedz Link
maria421 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 04.01.04, 15:19 sztylet69 napisał: > Stary,co ty mowisz!! > W Berlinie, tradycyjnie podczas targow zywnosci (Grune Woche) polskie wyroby sa > wyrywane. Zwl miesa. Ich (Niemcow) swinki sa lepiej karmione,ale lepiej tzn tez > ze dostaja pasze napakowana chemia, antybiotyki i inne. Polskie kielbasy sa rzeczywiscie doskonale, ale to raczej kwestia receptury. Moi krewni i znajomi odwiedzajacy mnie w Niemczech twierdza, ze niemieckie kielbasy sa gorsze od polskich, ale natomiast zachwycaja sie niemieckimi salcesonami, pasztetowymi (Leberwurst) i krwistymi (Blutwurst). Polska firma sprzedajac > a > na swoim stoisku kabanosy wyprzedala wszystko do poludnia,no i szybko pojechali > po nowy transport, zeby jeszcze na ten dzien zdazyc-firma z okolic Zielonej > Gory, podaje za Gazeta Lubuska. Zreszta, wszedzie w okolicy granicy na polskich > wsiach sprzedaja gesi-bo Niemcy uznaja tylko "polnische ganse". Moze przy granicy. Wewnatrz Niemiec duza konkurencja dla gesi z Polski sa gesi z Wegier. Jedz na targ w > Leknicy, Niemcy taszcza ziemniaki, owoce, mieso, pieczywo (w Niemczech chleb > jest drozszy,a ten codzienny [tzw eurobrod] nie da sie po prostu jesc) ale takz > e > ciuchy, kwiaty. Bo to sa rzeczy lepsze i tansze. Tansze, z pewnoscia. Czy lepsze? Raz tak, raz nie. Nie wiem, co to "Eurobrot", bo w Niemczech jest cos okolo 400 gatunkow chleba. Pewno cos przeoczylam. I w 95% jest to doskonaly chleb. > Naprawde,w dobrach niskoprzetworzonych jestesmy lepsi (zwl zywnosc),bo na ich > warunki nasze rolnictwo jest ekologiczne-niskie zuzycie chemii, plantacja na > sciolce a nie na gabce [jak holenderskie pomidory]. > pozdr Co do holenderskich pomidorow to zgadzam sie w 100%. Odpowiedz Link
bolko_turan Chemia? Nie! 04.01.04, 15:38 maria421 napisała: > Tansze, z pewnoscia. Czy lepsze? Raz tak, raz nie. Nie wiem, co to "Eurobrot", > bo w Niemczech jest cos okolo 400 gatunkow chleba. Pewno cos przeoczylam. I w > 95% jest to doskonaly chleb. Niemieckie Bäckereien sa w wiekszosci sieciowe. Niemiecki chleb pochodzi z automatu. Wsi sa tu moze wyjatkiem. Sam zapach polskiego chleba jest lepszy. Podobno jest polski chleb w USA slynny. W kazdym duzym miescie w Niemczech sa rowniez polscy Fleischer, UE moze byc tu szansa na wiekszy eksport miesa. Rowniez chlebem mozemy podbic zachod. Plastikowy chleb dla supermarktow, jak Aldika, moglby byc poczatkiem. Produkcja w polsce bylaby tansza. Odpowiedz Link
sztylet69 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 05.01.04, 11:14 Panno Marysiu (to z filmu "PoszukiwanyPoszukiwana")! Rozumiem,ze teraz pojdziesz w slady Borebitsy i bedziesz wylapywac moje posty i je negowac? Zatowalem,oczywisice... W skrocie: 1.lepsze polskie wyroby miesne to nie "tylko" receprtury,ale i technologia: swinki karmione zoledziami a gesi-owsem (tzw ges owsiana). W Polsce jeszcze nie daje sie tyle chemii do miesa, ale niestety to bedzie,bo unijne normy sa bardziej LIBERALNE niz polskie w zakresie chemii. 2.Faktycznie, Wegrzy sa dla nas w rolnictwie straszna konkurencja, masz racje. Wlasnie oni,a nie Ukraina czy Czechy. Ich mieso drobiowe, pszenica-wszedzie konkuruja cena. Maja chyba za dobry ten klimat, psiakrew Ale zagrozenie dla nasej gesi?? Polacy, z racji odleglosci, sa obecni na rynku berlinskim, a wiec glownym zmartwieniem jest obskoczenie Berlina. To i tak pochlania ich moce przerobowe. Wiem,bo moja rodzina tez produkuje na ten rynek. 3. Chleb-moze "eurobrot" to nazwa branzowa, a nie handlowa. Chodzi o podstawowy chleb, odpowiednik polskiego baltonowskiego. W Polsce tez masz kilkaset rodzajow chlebow, ale wszystko liczy sie wg baltonowskiego. A propos chlebow: np kolo Pily robia chleb "lubuski", ktory ja,jako stary Lubuszanin, pierwszy raz widzialem na oczy. Pewnie jak z ta fasolka po bretonsku ) Na codzien i tak kupuje tylko piastowski, wiejski lub zytni na zakwasie (bez polepszaczy!!). Druga sprawa,mniej znana: polskie pieczywo ma mniej chemii,tzw polepszaczy. W Niemczech kupowalem chleb z backerei (luzycka "pjekarnja"), o ktorym potem ogladalem program w TV ze ma 200 substancji dodanych. Problem maja alergicy, dietetycy itp. I oni czesto wybieraja dlatego polski chleb. Nie, masz racje, to nie jest tak ze Niemcy robia wszystko zle to i chleb jest do dupy. Ale polski jest naprawde smaczny w porownaniu z pieczywem zachodnim. Ja czesto kupuje chleb tylko na zytnim zakwasie, a wiec bez zadnej dodatkowej substancji!! Czesto jest tez tak,ze wielu polskich peikarnii po prostu nie stac na maszyny do chleba,jakie sa np w supermarketach. Moj chleb na zakwasie robi normalny czlowiek, ktory recznie to zagniata, piecze, martwi sie zeby chleb nie siadl-a i tak czesto jest on nieforemny,nierowno opieczony itp. pozdr Odpowiedz Link
maria421 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 06.01.04, 09:52 sztylet69 napisał: > Panno Marysiu (to z filmu "PoszukiwanyPoszukiwana")! > Rozumiem,ze teraz pojdziesz w slady Borebitsy i bedziesz wylapywac moje posty i > je negowac? Zatowalem,oczywisice... To i dobrze, ze zartowales. Ja dyskutuje z tekstami, czesto nie zwracajac uwagi, czyjego sa autorstwa. I jeszcze jedno: zamezna jestem...))) > 1.lepsze polskie wyroby miesne to nie "tylko" receprtury,ale i technologia: > swinki karmione zoledziami a gesi-owsem (tzw ges owsiana). W Polsce jeszcze nie > daje sie tyle chemii do miesa, ale niestety to bedzie,bo unijne normy sa > bardziej LIBERALNE niz polskie w zakresie chemii. Probowalam kupowac w Niemczech kielbasy prosto od tzw. ekologicznych Bauerow. Nie moga konkurowac z polskimi. To jest jakis inny przerob, inna receptura, to po prostu nie jest to, co mozna kupic u polskiego rzeznika. Wszystkiego nie da sie zepchnac na "chemie". > 3. Chleb-moze "eurobrot" to nazwa branzowa, a nie handlowa. Chodzi o podstawowy > chleb, odpowiednik polskiego baltonowskiego. W Polsce tez masz kilkaset rodzajo > w > chlebow, ale wszystko liczy sie wg baltonowskiego. A propos chlebow: np kolo > Pily robia chleb "lubuski", ktory ja,jako stary Lubuszanin, pierwszy raz > widzialem na oczy. Pewnie jak z ta fasolka po bretonsku ) Na codzien i tak > kupuje tylko piastowski, wiejski lub zytni na zakwasie (bez polepszaczy!!). > Druga sprawa,mniej znana: polskie pieczywo ma mniej chemii,tzw polepszaczy. W > Niemczech kupowalem chleb z backerei (luzycka "pjekarnja"), o ktorym potem > ogladalem program w TV ze ma 200 substancji dodanych. Problem maja alergicy, > dietetycy itp. I oni czesto wybieraja dlatego polski chleb. > Nie, masz racje, to nie jest tak ze Niemcy robia wszystko zle to i chleb jest d > o > dupy. Ale polski jest naprawde smaczny w porownaniu z pieczywem zachodnim. Ja > czesto kupuje chleb tylko na zytnim zakwasie, a wiec bez zadnej dodatkowej > substancji!! Czesto jest tez tak,ze wielu polskich peikarnii po prostu nie stac > na maszyny do chleba,jakie sa np w supermarketach. Moj chleb na zakwasie robi > normalny czlowiek, ktory recznie to zagniata, piecze, martwi sie zeby chleb nie > siadl-a i tak czesto jest on nieforemny,nierowno opieczony itp. > pozdr Co do chleba to jest w Niemczech chleb "przemyslowy" (ten w opakowaniach, o dosyc dlugiej trwalosci) i chleb swiezy wypiekany kilka razy dziennie. Dla bardziej wybrednych sa rowniez piekarnie "ekologiczne". Wierze Ci, ze ogladales program, z ktorego sie dowiedziales o zagrozeniu jakie czyha w kazdym kesku chleba, bo ja sie z tutejszej TV dowiedzialam, jakie zagrozenie czeka na mnie w kazdej kropli szamponu i ile bakterii posiada jedna kostka lodu wrzucana do drinka na Majorce. Bez paniki. Substancje spulchniajace? A czy do takich nie nalezy rowniez zwykly proszek do pieczenia? I kto wie, ile osob moze byc na to uczulonych? Dla mnie chleb w Polsce jest za ciezki, za gesty. Bulki to sa buly. W Polsce sa doskonale drozdzowki i ciasta. Polska ma najlepsze ziemniaki na swiecie. Ale nie chleb. P.S. Moja corka mowila mi, ze widziala w niemieckiej TV reklame napoju Kubus. Marzy mi sie, zeby Hortex otworzyl wlasna siec w EU.... Odpowiedz Link
sztylet69 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 06.01.04, 22:45 Ok,w porzadku. Pisalem, ze nie tylko receptura (czyli jej nie wykluczam,ale NIE TYLKO) gra role. Nie chodzilo o srodki spulchniajace (to tylko jedna z kilkuset substancji) w chlebie. Tak, sok Kubus pojawia sie w calej Europie Srodkowej, sam widzialem na Litwie, Slowacji (Kubik), na Wegrzech (Kubu). W Polsce sa rozne chleby, moze trafisz na mniej ciezki? pozdr Odpowiedz Link
ignorant11 Re: zawojowac to se mozesz wiesz co ? 07.01.04, 02:43 sztylet69 napisał: > Ok,w porzadku. > Pisalem, ze nie tylko receptura (czyli jej nie wykluczam,ale NIE TYLKO) gra rol > e. > > Nie chodzilo o srodki spulchniajace (to tylko jedna z kilkuset substancji) w > chlebie. > > Tak, sok Kubus pojawia sie w calej Europie Srodkowej, sam widzialem na Litwie, > Slowacji (Kubik), na Wegrzech (Kubu). > > W Polsce sa rozne chleby, moze trafisz na mniej ciezki? > > pozdr Odpowiedz Link