soczewica
24.08.03, 17:57
właśnie dojechałam do mojego domu i kota, i oczywiście komputera.
chciałabym oficjalnie złożyć podziękowania za przemiłe spotkanie - gwoli
wyjaśnienia mój szanowny ochroniarz nieobecny zresztą to nie dziarski ;-)
zbieram się do opowiedzenia wam pewnej historii, ale jeszcze nie za bardzo
umiem zawrzeć ją w słowach.
podłoże, oczywiście, sercowe (i niech mnie mój Ezaw stuknie w główkę) na
szczęście nie z mojej strony.
świat jest pełen facetów samotnych i smutnych, którzy wskakują w kostiumik -
kostiumik czasem pęka.
to tytułem wstępu.
reszta - może
soczew skonany