Dodaj do ulubionych

Legalizacja czy restrykcje???

14.01.05, 03:04
Obejrzałam "Debatę" K.Durczoka na temat legalizacji prostytucji.
Jak zwykle przy gadających głowach trudno wyczuć o co im tak naprawdę chodzi.
Stąd mój wątek.
Interesuje mnie jakie jest zdanie 40+,
tych co juz niejedno przeżyli
i nie z jednego pieca wyciągali gorace bułeczki ???
Mój rozumek niczym u prosiaczka mówi,
że legalizacja rozwiazałaby problemy bynajmniej socjalne
dotyczace tego zawodu, nie mówiąc o bezpieczeństwie klientów
A jakie jest Wasze zdanie???
Obserwuj wątek
    • lablafox Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 09:47
      Jest to najstarszy zawód świata, jak wiemy i nie udało się nikomu go wykorzenić.
      Jeśli są usługodawcy i usługobiorcy smile))i nie mozna tej "działalności
      gospodarczej" zlikwidować, to zamykanie oczu i udawanie ,że taki proceder nie
      istnieje , jest wielkim moralnym oszustwem.
      Ja podobnie jak Ty , na poziomie mojej wiedzy, uważam ,że legalizacja byłaby
      jakimś rozwiązaniem.
      Hahahaha tylko co z kasami fiskalnymi?
      • wywrot53 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 11:06
        lablafox napisała:
        > Hahahaha tylko co z kasami fiskalnymi?
        Przypuszczam, ze na poczatek byłby to ryczałt smile
        Jak wybudowano by w odpowiednich miejscach i na odpowiednim poziomie
        przy wyjściu można by zainstalowac kasy wink
      • mammaja Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 11:11
        Pewno predzej czy pozniej do tego dojdzie!
        • omeri Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 11:16
          Tak jest w Niemczech i funkcjonuje całkiem dobrze
          • ada296 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 18:55
            może przy legalizacji panienki by były regularnie badane
            karta praw pracowniczych dałaby ochronę przed wyzyskiem przez "opiekunów"
            i przed dziwnymi zachciankami klientów
            miałyby normowany czas pracy i nadgodziny
            i socjalne zabezpieczenia po latach trudnej pracy
            aż 85 % kobiet zajmuje się tym fachem z nędzy
            należy im się opieka państwa
          • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 19:00
            Trochę żałuję, że przegapiłam wczorajszą debatę (ale pewnie jeszcze niejedna
            taka przed nami smile
            Nie bardzo wiem, jak funkcjonuje to w Niemczech, i może ta niewiedza jest
            powodem, że mam mieszane uczucia. Słyszałam argument, że legalna i powszechna
            dostępność alkoholu w sklepach doprowadziła do likwidacji melin. Z jednej
            strony trudno się z tym nie zgodzić, z drugiej....czy człowiek jest towarem,
            który można tak wprost porównać z alkoholem?
            I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tak naprawdę chodzi o podatki, których
            na razie prostytutki nie płacą. I tak sobie myślę, że znowu urośnie kodeks karny...
            Przekraczamy bądź przesuwamy granice, by zaraz potem budować zasieki,
            stawiać wieżyczki strażnicze i nakładać pęta.

            Co by tu jeszcze zalegalizować?...
      • ewapf Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 18:59
        lablafox napisała:

        > Jest to najstarszy zawód świata,
      • ewapf Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 19:02
        lablafox napisała:

        > Jest to najstarszy zawód świata,


        Ojjj nie, Lablafoxsmile)
        Najstarszy zawod to... zawod milosny.
        Choc bez zwiazku, oczywiscie z tematem.

        Za szybko mi poszlo przed chwila, przepraszamsmile)
        • mammaja Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 19:22
          A jednak przypomona to jak uwazano za upokarzajace "czarne ksiazeczki" znane z
          literatury pozytywistycznej, obowiazkowe badania prostytutek i w latach
          socjalizmu uczono nas,ze wreszcie kobiety wyzwolily sie od wyzysku.Wiec jak to
          jest? Nie wyzwolily sie?
          • instant Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 20:55
            Czy zauwazylyscie, Mile Panie, ze zaden z forumowych Panow nie zabral jak dotad
            glosu w tej dyskusji? Czyzby temat byl im calkiem obcy? obojetny? wstydliwy?
            niesmaczny?
            Nizej (wyzej) podpisana rowniez jest za legalizacja tego zawodu, gdyz
            niewatpliwie zawod to jest, a nie charakter, jak utrzymuja niektorzy smile)
            • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:07
              W tej chwili jest coś, co określa się "próżnia prawna".
              Instant, co właściwie dawałaby legalizacja prostytucji?
              Ale tak bez emocji, serio...
              • omeri Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:09
                Podatki dla państwa, ale tez zabezpieczenie socjalne i zdrowotne dla tej
                profesji
                • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:14
                  omeri napisała:

                  > Podatki dla państwa, ale tez zabezpieczenie socjalne i zdrowotne dla tej
                  > profesji

                  Czy Twoim zdaniem legalizacja tego zawodu pociągałaby zakaz uprawiania go
                  "na czarno"?
                  • wedrowiec2 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:31
                    Jeśłi ktoś chce pracować "na czarno", to i tak będzie to robił, i bez znaczenia
                    jest, czy będzie to prostytutka, sprzątaczka, tłumacz, czy nauczyciel
                    udzielający korepetycji. Prostytutki będa miały zapewnioną opiekę medyczną i
                    świadczenia socjalne w postaci emerytury.
                    Inna sprawą jest prawo do tzw. wcześniejszej emerytury, ale podobno "każda
                    potwora znajdzie swego amatora"wink
                    • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:56
                      wedrowiec2 napisała:

                      > Jeśłi ktoś chce pracować "na czarno", to i tak będzie to robił, i bez
                      > znaczenia jest, czy będzie to prostytutka, sprzątaczka, tłumacz, czy
                      > nauczyciel udzielający korepetycji.

                      Myślę, że nie za bardzo jest, jak piszesz. O ile jest to bez większego chyba
                      znaczenia w przypadku sprzątaczki, o tyle już w przypadku lekarza na przykład
                      nie (ok, nie wymieniłaś lekarza - ale przecież prostytutkom czasem przypisuje
                      się cechy uzdrowicielek, więc w pewnym sensie lekarzy... )

                      To jak to w końcu funkcjonuje w Niemczech?
                      (po co wyważać otwarte drzwi?)
                      • wedrowiec2 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 22:12
                        kamfora napisała:
                        >
                        > nie (ok, nie wymieniłaś lekarza - ale przecież prostytutkom czasem przypisuje
                        > się cechy uzdrowicielek, więc w pewnym sensie lekarzy... )
                        >

                        Znając kilka przedstawicielek tego zawodu (plus literatura fachowa) mogę
                        stwierdzić, że icj rola uzdrawiająca nie zawsze polega na fizycznym
                        uzdrawianiu, a raczej na kontakcie psychicznym - pocieszycielki, na piersi
                        której mozna się wyżalić.
                        • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 22:39
                          wedrowiec2 napisała:

                          > Znając kilka przedstawicielek tego zawodu (plus literatura fachowa) mogę
                          > stwierdzić, że icj rola uzdrawiająca nie zawsze polega na fizycznym
                          > uzdrawianiu, a raczej na kontakcie psychicznym - pocieszycielki, na piersi
                          > której mozna się wyżalić.

                          No przecież lekarze też nie tylko są od "fizycznego uzdrawiania"!
                          Uciekasz, Wędrowcze, od głównego tematu wink.

                          A tak jeszcze apropos: czy prostytucja miałaby być zalegalizowana
                          jako tzw. wolny zawód, czy jakieś instytucje państwowe powinny powstać?
                          Legalizacja nakłada na "legalizatora" obowiązek ustalenia warunków,
                          które powinna spełniać osoba ubiegająca się o pracę w danym zawodzie.
                          (No - przynajmniej najważniejsze sprawy ).
                          Im więcej się zastanawiam, tym więcej absurdów widzę.
                          Zamiast legalizować zawód prostytutki lepiej chyba nieco zmodyfikować
                          system ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych - ogólnie.
                          • wedrowiec2 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 22:44
                            kamfora napisała:

                            > Uciekasz, Wędrowcze, od głównego tematu wink.


                            Sądzę, że mylisz się. Nie mam na to czasu, ale można odszukac mój stary wpis na
                            forum, mówiący o tym, że byłam współmieszkanką tzw. agencji towarzyskiej. W
                            jednej stałyśmy willismile
                            Powtarzam jeszcze raz, wprost odpowiadając na post założycielki wątku - Jestem
                            za legalizacją prostytucji!
                            • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 23:08
                              wedrowiec2 napisała:

                              > Sądzę, że mylisz się. Nie mam na to czasu, ale można odszukac mój stary wpis
                              > na forum, mówiący o tym, że byłam współmieszkanką tzw. agencji towarzyskiej.
                              > W jednej stałyśmy willismile

                              Pamiętam - czytałam smile))

                              > Powtarzam jeszcze raz, wprost odpowiadając na post założycielki wątku - Jestem
                              > za legalizacją prostytucji!

                              OK smile
                              Ja jednak optuję za istniejącą "próżnią prawną".
                          • wywrot53 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 00:57
                            kamfora napisała:
                            >A tak jeszcze apropos: czy prostytucja miałaby być zalegalizowana
                            >jako tzw. wolny zawód, czy jakieś instytucje państwowe powinny powstać?
                            >Legalizacja nakłada na "legalizatora" obowiązek ustalenia warunków,
                            >które powinna spełniać osoba ubiegająca się o pracę w danym zawodzie.

                            Kamforo, a czy do rozpoczęcia jakiejkolwiek działalności (oprócz prostytucji)
                            powstają jakies specjalne instytucje, ustala się warunki itd??
                            Dlaczego akurat ten zakres działalności ma być traktowany wyjątkowo??
                            Dlaczego akurat w tym wypadku ma się wymyślać nowe przepisy???
                            To wszystko już jest.
                            Trąci to nierównym traktowaniem podmiotów.
                            Dlaczego chętni na otworzenie agencji nie mogą iść do Urzedu
                            zarejestrować działalności i postępować zgodnie z obowiązującym prawem??
                            Na pytanie co dałaby legalizacja w dużym zakresie odpowiedziała Ada.
                            Ja bym położyła duży nacisk na bezpieczeństwo klienta.
                            Zadałas równiez pytanie "CZy legalizacja pociągnęłaby zakaz uprawiania
                            prostytucji na czarno?"
                            Sądzę, że przestałaby z czasem istnieć.
                            Nikt przy zdrowych zmysłach nie poszedłby z panienką z ulicy, mając do wyboru
                            dziewczęta zdrowe, z aktualnymi badaniami i pewność, ze nie zostanie pobity czy
                            okradziony.
                            • kamfora zmysły zdrowe i chore 15.01.05, 09:57
                              Wywrot, jednak przyznasz, że tutaj jest sprawa nieco inna, niż zwykły
                              handel usługami czy towarem.
                              Ale pomijając to - tak mi przyszło do głowy coś, czym chciałabym się podzielić.
                              Oto powraca w swej karykaturalnej i monstrualnej wersji instytucja małżeństwa
                              zawieranego przez instytucję swata i pilnowanego co do nierozerwalności przez
                              instytucję rodzinno-plemienną. "Pan młody" - klienci prostytutek, pani młoda -
                              prostytutki, swat - właściciele "agencji towarzyskich" i państwo jako
                              pilnująca porządku "rada starszych" czy coś w tym rodzaju.
                              Zamiast postawić na różnorodność seksu z jedną osobą - stawiamy na taki sam
                              seks z różnymi osobami.
                              Nie mów, że do rozpoczęcia jakiejkolwiek działalności nie ustala się warunków.
                              Spróbuj otworzyć coś, czego jeszcze nie było (legalnie) a zobaczysz. O - weźmy
                              taką czarną magię. Wróżbiarstwo nie jest w Polsce zalegalizowane, ale przecież
                              mnóstwo osób "chodzi do wróżki". Zalegalizujmy i otwierajmy agencje
                              wróżbiarstwa.
                              Poza tym - tam, gdzie są legalne usługi, tam jest również legalne reklamowanie
                              i zaskarżanie złej jakości usług do sądu. Wyobrażasz sobie takie procesy?
                              (Nie mów, że niemożliwe - świat idzie z postępem wink

                              Samo hasło: "zalegalizować prostytucję" - nie rozwiazuje niczego.

                              smile)
                              Ba.

            • no_no Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 11:21
              instant napisała:

              > Czy zauwazylyscie, Mile Panie, ze zaden z forumowych Panow nie zabral jak
              dotad glosu w tej dyskusji?
              ----------
              Wyczuwam w pytaniu instant jakiś kontekst z podtekstemsmile) Panowie milczą - bo:
              zapewne korzystają z usług kurtyzan ( kurtyzana, o ileż ładniej to brzmi, niż
              prosty tutka:--)). A w moim przypadku milczenie wynikało li tylko wyłącznie
              z tego, że zgadzałem się z opiniami zdecydowanej większości wypowiadających się
              Pań. Powiem więcej, jestem nawet nimi zbudowanysmile) (Poza wypowiedziami bepeef,
              która gmatwa i wymyśla niestworzone historie, by zdyskredytować pomysł
              legalizacji i nadania norm prawnych temu, co jest faktem od zarania historii
              ludzkości) Chowanie głowy w piasek jest w tym przypadku udawaniem, że temat nie
              istnieje. Tymczasem, jak podają badający temat prostytucji, tylko w samych
              Niemczech pracuje - zarabiając ciałem - ok. 10 tys.! naszych rodaczek.
              Nie mniej kobiet zarabia w ten sposób w Polsce...Na saksy przyjeżdżają
              Rosjanki, Ukrainki, Rumunki, Bułgarki...a pewnie jeszcze znalazło by się 'parę'
              narodowości.

              Jeżeli list wywrot ma być ankietą, to odpowiadam: tak, jestem za legalizacją
              płatnej miłości. Inna sprawa, że mierzi mnie temat waleniasmile) wszystkiego co
              się rusza i zaspokajania huci w agencjach. Jeżeli są jednak dewianci, to
              lepiej, by zaspokajali swoje rządze w cywilizowany sposób, niźli mieli by
              dopuszczać się gwałtów na Bogu ducha winnych kobietach.

              W fakcie legalizacji, widzę same korzyści, zarówno dla kobiet pracujących w tym
              najstarszym zawodzie, jak i dla klientów korzystających z usług kurtyzan, jak
              i również dla państwa, które może w jakiś sposób kontrolować ten segmentsmile)
              rynku i czerpać dochody z podatków, przeznaczając je np. na zbożne cele,
              budując np. kolejne świątynie. Może więcej takich budowli przyczyni się do
              wyeliminowaniasmile) tak niepożądanych zjawisk w chrześcijańskim kraju...smile?

              Tak, ale żarty na bok. Póki co, temat legalizacji prostytucji możemy w Polsce
              odłożyć ad acta. Do władzy szykują się zastępy fundamentalistów religijnych,
              którzy nie zezwolą na takie sodomy i gomory.
              Prostytutki pracujące w Polsce, a i nierzadko duchownych korzystających z tego
              typu usług, czekają ciężkie czasy i tkwienie w podziemiu. Polska, muszę
              przyznać to z ubolewaniem, to w porównaniu z Holandią - kraj hipokryzji
              i udawanej religijności...Ale ja kocham Polskęsmile)

              P.S. Do tom - tama.
              Nie uważam, by nasze forumowe Panie, były takie świętojebliwesmile)
              za jakie Je bierzesz. "Nasze" Panie, to po prostu - KOBIETYsmile

              no_no - nie wyobrażający sobie, by mógł płacić za miłośćsmile)



              • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 11:57
                no_no napisał:

                > Powiem więcej, jestem nawet nimi zbudowanysmile) (Poza wypowiedziami bepeef,
                > która gmatwa i wymyśla niestworzone historie, by zdyskredytować pomysł
                > legalizacji i nadania norm prawnych temu, co jest faktem od zarania historii
                > ludzkości)

                Dziękuję smile
                W końcu jak jakieś historie nie są stworzone, to ktoś je musi wymyśleć.
                Dlaczego nie miałabym to być ja? wink


                > Jeżeli są jednak dewianci, to
                > lepiej, by zaspokajali swoje rządze w cywilizowany sposób, niźli mieli by
                > dopuszczać się gwałtów na Bogu ducha winnych kobietach.

                Super! Zalegalizujmy wszelkie dewiacje - przestaną być problemem.

                Same zyski:
                > i również dla państwa, które może w jakiś sposób kontrolować ten segmentsmile)
                > rynku i czerpać dochody z podatków, przeznaczając je np. na zbożne cele,
                > budując np. kolejne świątynie. Może więcej takich budowli przyczyni się do
                > wyeliminowaniasmile) tak niepożądanych zjawisk w chrześcijańskim kraju...smile?

                Proponuję opodatkować stosunki seksualne jako takie - w małżeństwie
                najlepiej ryczałtem.
                A tak na marginesie: może ktoś ma dane statystyczne dotyczące kwoty, która
                ma być wydatkowana z podatków na budowę tej kontrowersyjnej świątyni
                i kwot, które przeznaczane są na inne, mniej "zbożne" cele ?

                > no_no - nie wyobrażający sobie, by mógł płacić za miłośćsmile)

                To mi wygląda na altruizm: nie potrzebujesz tego teraz, nie wyobrażasz sobie,
                żebyś mógł korzystać Ty, czy Twoje dzieci w przyszłości - a jednak głosujesz
                za legalizacją.
                • kanoka Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 12:31
                  A tak na marginesie: może ktoś ma dane statystyczne dotyczące kwoty, która
                  > ma być wydatkowana z podatków na budowę tej kontrowersyjnej świątyni
                  > i kwot, które przeznaczane są na inne, mniej "zbożne" cele ?
                  ---------------------
                  Tylko częściowo wink
                  Kto chce, niech czyta.....
                  kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1188652&KAT=240
                  "Skoro Sejm i Senat poparły swoimi uchwałami ideę budowy tej świątyni, rząd
                  powinien zdobyć się na dofinansowanie, i to szybko – już teraz brakuje 18 mln
                  zł, aby wyciągnąć świątynię do 26 m; dopiero na tej wysokości można zrobić
                  przerwę w robotach. Inż. Nitkiewicz irytuje opinia rzecznika prasowego SLD,
                  który w odpowiedzi na apel posła Libickiego proponował, aby te pieniądze raczej
                  wydać na biednych. – A co to jest 20 mln, zaledwie 10 zł dla każdego
                  bezrobotnego, których podobno jest w Polsce 2 mln?! Dać takiemu 10 zł, to sobie
                  nakupi piwa....."
                  i tutaj również na ten temat:

                  www.rodzimowierca.com/index.php?option=content&task=view&id=62&Itemid=
                  "Dziś już nikt spośród inicjatorów budowy świątyni nie wspomina o deklaracjach,
                  iż Kościół sam sfinansuje budowę, jeśli tylko dostanie odpowiednią parcelę.
                  Zapewne wierni co niedziela dają na tacę więcej niż 50 groszy... cóż kiedy KK ma
                  pilniejsze cele, a po za tym zawsze po brakujące środki sięgnąć można do budżetu
                  państwa.
                  Reasumując - Rodzimowierco, nie ma najmniejszego znaczenia to, czy chcesz czy
                  też nie budować Świątynię Opatrzności Bożej... PiS podejmie decyzję za ciebie!
                  Najlepiej bowiem wie, co jest dla Ciebie dobre i jakich świątyń potrzebujesz.
                  Wspólnie, jako całe społeczeństwo, wystawimy KRK świątynię za 45 mln zł., a Ty
                  się innowyznaniowcu dalej bujaj (bo choćby na wynajęcie salki w domu kultury w
                  tym kraju zbytnio nie masz co liczyć) i kombinuj gdzie obchodzić własne święta."

                  a tu - wydatki w 2003 z budżetu państwa (źródło jw)

                  "Rok 2003
                  utrzymanie Funduszu Kościelnego - 84,6 mln zł
                  Rocznie nauka religii w szkołach - 628 mln zł
                  Kapelani wojskowi rocznie /267 etatów/- 15 mln zł
                  Ministerstwo Kultury - dotacje-za ubiegły rok 15 mln zł
                  Dotacje do uczelni koscielnych za ub. rok -113 mln zł
                  Wg wyliczeń niezależnch ekonomistów państwo przekazuje rocznie Krk kwote od 1 do
                  1,5 miliarda zł./tyle ile na drogi krajowe bez remontów/Nie sa tu podane kwoty
                  przekazywane przez samorzady każdego szczebla"
                  knk
                  • kamfora Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 12:57
                    Przedstawiłaś wydatki z budżetu na cele związane z KK. Ile to procent ogólnych
                    wydatków?
                    Gdzie można znaleźć zestawienie innych wydatków? Masz dostęp do takich danych?

                    Na temat świątyń mam swoje zdanie, jednak jak sadzę nikt nie ma ochoty go
                    słuchać, więc Wam oszczędzę smile
              • no_no Re: Bardzo proszę o rozgrzeszenie:)) 15.01.05, 17:18
                moich "chuci" i "żądzy".
                Przepraszam, postaram się poprawićsmile)

                no_no - fturny an alfa i betasad(
                • kamfora Re: Bardzo proszę o rozgrzeszenie:)) 15.01.05, 19:52
                  no_no napisał:

                  > moich "chuci" i "żądzy".
                  > Przepraszam, postaram się poprawićsmile)
                  >
                  > no_no - fturny an alfa i betasad(

                  A może to była podświadomość? (I jej chęć rządzenia no_no? wink
    • tom_tam Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:44
      Najciekawsze w tym wszystkim iz akurat nasze Panie (forumowe) sa doskonale
      zorientowane nie tylko w szczegolach ciezkiej pracy "Dam do towarzystwa" ale
      rowniesz szczegolowo wiedza jak z "tym" jest w innych Krajach np w Niemczech
      czy gdzie indziej smile))
      wow!

      niezorientowany,-
      tom
      • mammaja Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 21:53
        Bo "nasze panie forumowe" sa mniej wiecej zorientowane na kazdy temat, o
        ktorym sie mowi smile))))
        • tom_tam Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 22:04
          nooo widze mila MM.
          Problem "kasy fiskalnej" jest w tym szczegolnie intrygujacy smile)
          pozdrawiam,-
          tom
    • kanoka Re: Legalizacja czy restrykcje??? 14.01.05, 22:22
      U feministki(za jaką się uważam), pewnie zabrzmi to strasznie, ale jestem za
      legalizacją prostytucji.
      Ponieważ nie można ucywilizować popytu - trzeba ucywilizować podaż......
      A tutaj - ciekawy artykuł - nomen omen w ochronie pracy.
      www.atest.ceti.pl/article.php?id=aa0106_5&nrwpisu=42
      • tom_tam Re: Mamo! - skad sie biora ... dzieci? 15.01.05, 09:03
        "Legalizacja prostytucji" - brzmi niezle smile

        W cywilizowanym Swiecie, praktycznie nigdzie "prostytucja" (nierzad) nie jest
        nielegalna.
        Sprzeczne i scigane przez prawo jest czerpanie zyskow i naklanianie w tym celu
        do nierzadu przez osoby "trzecie".
        Rozwiazanie zwiazanych z tym problemow jest niezwykle trudne, jak wszystkich
        gdzie nastepuje pomieszanie tzw. moralnosci, irracjonalizmu popedow, sklonnosci
        do tolerancji oraz obaw (mniej lub bardziej uzasadnionych) natury wychowawczej
        (troska o ew.wplyw na dzieci i "mlodziez").
        Generalnie to "MY" (spoleczenstwo) nie umiemy rozmawiac o tzw "seksie" czy
        erotyce i to juz na poziomie rodziny a co dopiero mowic o zjawiskach z tym
        zwiazanych w skali spolecznej.
        Jak widze (slysze i czytam) szopki zwiazane ze szkolnym programem tzw.
        wychowania seksualnego i "swietojebliwosc" olbrzymich mas spolecznych
        inspirowanych przez hmmm... "Organizacje" i ich medialne publikatory to nie
        bardzo sobie wyobrazam powazna publiczna dyskusje na temat prostytucji smile.

        Jedna czy kilka naszych forumowiczek (F40), mimochodem (jakby) wyrazila
        nadzieje iz my (F40) powinnismy juz umiec rozmawiac o erotyce (w dobrym
        znaczeniu tego slowa) i..... - he, he.
        Kazdy z pojawiajacych sie na tym forum wpisow gdzie (nawet w jego
        domysle) "widac bylo" drzwi od sypialni spotkal sie z kontrreakcja czesci
        forumowiczow hmmm.... - stali i wytrwali Uczestnicy jego (forum) pamietaja
        zapewne smile.
        Prostytucja przez swoja specyfike ekonomiczna (szybki he, he "przeplyw
        pieniadza") zawsze byla obiektem zainteresowan elementow "kryminalnych" co
        dodatkowo nie ulatwia powaznych rozwazan na ten temat.
        W Zach.Europie, ministrowie Finansow juz dawno doceniali ekonomiczna strone
        zjawiska i wraz z kolegami odpowiedzialnymi za dzialania Policji "kladli reke"
        na czesc dochodow uzyskiwanych z tego tytulu probujac "uregulowac" zasady
        prawno-finansowe uprawiania tego procederu, rowniez ze wszelkimi negatywnymi
        konsekwencjami tego zjawiska (zamkniete "rejony" gdzie prostytucja byla/jest
        tolerowana).
        Feministki, sufrazystki i...diabli wiedza kto, tez piekly swoja "pieczen" przy
        okazji - tyle, ze z innych powodow niz pp. politycy odpowiedzialni urzedowo za
        wplywy do budzetu i "porzadek" spoleczny smile.
        Nigdzie na Swiecie nie rozwiazano tego problemu do "konca".
        W Polsce (he, he)... - sorry, czy nie byloby lepiej "pogadac" o architekturze
        Sanktuarium NMP w Lichoniu k.Konina albo o (planowanej przez Glempa Swiatyni
        Opatrznosci Boskiej w Warszawie?.
        Bezpieczne (moralnie) to tematy i nawet hmm.... rownie emocjonujace smile
        pozdrawiam,-
        tom
        • ewelina10 Re: Mamo! - skad sie biora ... dzieci? 15.01.05, 09:43
          T.Tomie - Twój post swoją treścią podobny jest do postu, który wykasowałam
          przed wysłaniem smile)) Zostawiłam tylko dwa zdania z niego smile))
    • ewelina10 Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 08:57
      Fenomenalna jest ta opiekuńczość i zapobiegliwość kobiet o dbałość dobrego
      samopoczucia fizycznego i psychicznego mężczyzn smile Żadnej męskiej wypowiedzi na
      temat ? smile
      • omeri Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 12:20
        Nie zapominajmy,ze obie płcie świadcza takowe usługi.
        • tom_tam Re: do Omeri 15.01.05, 13:06
          Sympatio Ty moja (forumowa) smile
          Rynek "popytu" na skomercjalizowane uslugi dla Pan w porownaniu z dostepnoscia
          i ich podaza "w druga strone" jest smieszny i... wlasciwie nie ma o czym mowic.

          Juz sobie "wyobrazam" ktoras z Was naszych forumowiczek ktora pod oslona
          ciemnosci wieczornych bladzi po ciemnych bramach i klatkach schodowych
          kamiennic w "podejrzanej okolicy (dzielnicy)" w poszukiwaniu Agencji Uslug
          Erotycznych "tylko dla Pan" smile).
          Mieszane uslugi (damsko-meskie) Agencji tez raczej nie wchodza w rachube bo...
          istnieje ewentualnosc (hipotetycznie) pomylenia bedacych w potrzebie "biorczyn"
          z profesjonalnymi "Damami do towarzystwa" czego "szanujaca sie" uczestniczka
          naszego forum (40+) starala by sie zapewne uniknac smile).

          Uslugodawcy "na telefon" - hmmmm.... to tez potencjalne niebezpieczenstwo
          wpuszczenia obcego i nieznanego mezczyzny do prywatnej intymnosci wlasnego
          mieszkania i ew. konsekwencji takiego kroku.
          Przyslowiowy "listonosz" tez odpada z powodu feminizacji tego zawodu i faktu iz
          to sa LENIE ktorym sie nie chce biegac po schodach tylko wrzucaja listy
          i zawiadomienia o ich ew.odbiorze na Poczcie do skrzynki na parterze.
          Bardziej przystojni i "ruchawi" poslancy z UPS czy DHL sila rzeczy maja tak
          napiete terminy swoich (doreczycielskich) uslug, ze na "nic innego" nie maja
          czasu smile.
          A... wogole to akurat Tobie moge polecic text:
          www.zeit.de/2004/13/Titel_2fMartenstein_13
          ktory doskonale moim zdaniem ilustruje kreowane przez publikatory "wyobrazenia
          & realia" meskich codziennych realiow mocno "dalekich" od wyobrazen,
          publikatorow oraz szczegolnie Pan smile)

          pozdrawiam,-
          tom
          • omeri Re: do TT 15.01.05, 19:40

            Drogi TT!
            Zaczyna się od wynajecia partnera na studniówkę, czy bal maturalny. Przypominam
            takze o usługach homo, to już spory rynek. Ile razy znajduję reklamy agencji za
            wycieraczką złoszczę się się jednostronnością oferty, tylko panie dla panów, a
            nie na odwrót.
            Artykuł przeczytałam, świat pań z kobiecych czasopism, tez jest mało realny.
            Pozdrawiam serdecznie
            Omeri
            PS. Ogladałeś wywiad z Moshammerem w NDR clasics
      • instant Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 12:42
        Alez Ewelino, przeciez istnieja takze agencje towarzyskie ku uciesze pań smile)
        Wystarczy przejrzec Zycie Warszawy, gdzie az roi sie od takich ogloszen.
        Zastanawiam sie, czy w ramach rownouprawnienia plci zawod "prostytuta
        meskiego", czy innego chippendala uprzyjemniajacego np. wieczorki panienskie
        takze zostanie zalegalizowany?
        A bardziej na serio:
        Widze, ze wiekszosc dyskutantow zgodna jest co do legalizacji tego zawodu. A co
        z nasza, calkiem prywatna tolerancja i postrzeganiem jego przedstawicielek?
        Jak to wyglada w Polsce? Czy ktos z Was "korzystal", czy ktoras z pan
        zaakceptowalaby "skorzystanie" przez meza, czy partnera, np. na wyjezdzie
        sluzbowym za granice, podczas dluzszej rozlaki, czy po prostu jako clou
        programu meskiej libacji? Pytam, bo w mojej pracy zawodowej czesto towarzysze
        cudzoziemcom jako tlumacz i wielkorotnie zaobserwowalam, iz przyjezdzajacy tu
        panowie (biznesmani, dziennikarze itp) korzystaja z uslug polskich "panienek",
        nie krepujac sie tym zbytnio i chyba traktujac to jak rozrywke nie rozniaca sie
        wiele od pojscia do dyskoteki, czy na wodke. Panowie ci zwykle sa zonaci, maja
        normalne rodziny, niektore zony znam osobiscie i jakos nigdy zaden nie prosil
        mnie o dyskrecje, ani nie ukrywal tego przede mna, a pare razy nawet bylam
        proszona o pomoc translatorska w negocjacjach wstepnych, badz koncowych smile)
        • josarna Re: Legalizacja czy restrykcje??? 15.01.05, 16:59
          instant napisała:
          A co z nasza, calkiem prywatna tolerancja i postrzeganiem jego
          przedstawicielek?
          > Jak to wyglada w Polsce? Czy ktos z Was "korzystal", czy ktoras z pan
          > zaakceptowalaby "skorzystanie" przez meza, czy partnera, np. na wyjezdzie
          > sluzbowym za granice, podczas dluzszej rozlaki, czy po prostu jako clou
          > programu meskiej libacji?

          Właśnie... To nie jest temat tej dyskusji, ale jednak serce krwawi na myśl, że
          drugiego człowieka traktuje się jak... toaletę. Przepraszam za przerysowane
          porównanie.
          Nie twierdzę, że ludzie muszą być jak łabędzie - z jednym partnerem przez całe
          życie - ale żeby tak chociaż przyjaźń, sympatia, zauroczenie czy coś podobnego -
          jakieś ludzkie uczucie, a nie wyłącznie potrzeba fizjologiczna! I jeszcze
          nazywa się to "miłością", choć za pieniądze! Strasznie smutne... Zapewne nie
          zawsze tak jest - czasem może prostytutka jest powiernicą, ale rzadko wynika to
          z wypowiedzi mężczyzn (ta pogarda!). Wiem, to nie na temat... Może jednak warto
          próbować niewdzięcznej pracy u podstaw i uczyć ludzi miłości i szacunku dla
          drugiego człowieka, a także prowadzić wychowanie seksualne? To bardzo trudne i
          komu by się chciało? Polska rzeczywiście jest krajem pełnym hipokryzji, a gdy
          do władzy dojdzie skrajna prawica, to zapewne będzie jeszcze gorzej, bo oni
          uwielbiają zamiatać śmieci pod dywan - jak to było i jest w przypadku aborcji.
          P.S. Jestem raczej za legalizacją, ale (podobnie, jak w innych dziedzinach)
          należałoby sprawdzić, jak radzą sobie z tym inni i nie wyważać otwartych drzwi.
          Muszę popracować teraz.
        • tom_tam Re: Legalizacja czy ... do Instant 15.01.05, 17:50
          Instant - wspaniale, ze TAKI (w tresci) wpis zrobilas - dzieki!.
          Bo tutaj moim zdanioem jest clou calego problemu i... zapewniam Ciebie bez
          jakichkolwiek wycieczek czy insynuacji osobistych.

          Piszesz:
          "...bo w mojej pracy zawodowej czesto towarzysze cudzoziemcom jako
          tlumacz /..../, a pare razy nawet bylam proszona o pomoc translatorska w
          negocjacjach wstepnych, badz koncowych smile)..."

          Ano WLASNIE - Ty jako tlumacz (niech pierwszy "rzuci kamien" ten ktory
          dowiedzie "niemoralnosc" tego wielce szacownego zajecia), uczestniczysz
          w "niemoralnym" obrzedzie (pasywnie - naturalnie) bo.... Tobie KLIENT
          (cudzoziemiec, biznesman, dziennikarz) PLACI i "wymaga".
          Nie zrobisz Ty - zrobia inne(ni) biegli w profesji (tlumaczenia) twoi koledzy
          czy kolezanki.

          Panie profesjonalistki od "towarzystwa" (we wszelkich okolicznosciach) robia
          DOKLADNIE to samo z malenka roznica: stawke (godzinowa) za uslugi maja wyzsza
          (he, he) i natura dala Im przymioty (urody i charakteru) za "darmo" a Ty
          musialas sie twojego zawodu mozolnie i latami uczyc smile
          Na tym rynku (uslug erotycznych) obowiazuja dokladnie te same prawa popytu
          i podazy jak w kazdej innej dziedzinie.
          Z uslug tlumacza, nawet nie znajac biegle jezyka mozna sie w niektorych
          okolicznosciach "obyc" bo first-class przedstawicielki dyskutowanego zawodu
          niejednokrotnie mogly by swobodnie zastapic licencjonowanego tlumacza a....
          odwrotnie hmmmmm..... mam pewne watpliwosci smile

          Przestanmy ten temat traktowac z wysokosci siedzacych "na gorze" (moralnych
          zasad, przekonan religijnych i obyczajowosci) i "strusia z glowa w piasku".
          Powyzsze zdanie nie do Ciebie Instant ale do nas wszystkich - niby (raptownie
          i anonimowo) "liberalnych i pelnych zrozumienia" dla zjawiska smile)).

          Jeszcze raz twierdze, ze tak dlugo nie bedziemy mogli rozmawiac szczerze o
          takich tematach dokad wiekszosc na pytanie wlasnych dzieci "skad sie wziely na
          Swiecie" bedzie tylko umiala odpowiedziec: "bocian Ciebie przyniosl"
          lub "znalazlam ciebie na zagonku z kapusta" albo (jeszcze gorzej): wez sie za
          odrabianie lekcji! smile)

          Chory, bo wbrew ludzkiej i spolecznej naturze czlowieka urzedowy wymog celibatu
          u pewnych "grup zawodowych" ktory rozumiany jest przez "ogol spoleczny" jako
          nakaz zycia we wstrzemiezliwosci seksualnej WOGOLE a presja ogolu - dochowania
          tego rygoru jest tak silna, ze MUSI prowadzic do "anormalnych" zachowan.
          Jeden czy kilku "swietych" (wbrew naturze) nie moze byc norma dla idacej
          w dziesiatki tysiecy grupy zawodowej w tym mlodych i zdrowych (fizycznie)
          mezczyzn.
          Jeszcze tak nie bylo by cala "grupa" a w niej wszystkie jednostki wygraly walke
          obyczajowosci z POPEDEM - a ten jest wrodzony i CHCIANY przez nature (Boga).
          Juz wiekszosc z nas "oburza" sie gdy publicznie wiadomym okaze sie fakt iz ktos
          z tej grupy ta walke "przegral" bo... oczekujemy od Nich by naszym dzieciom
          opowiadal (kazanie, rekolekcje, lekcje religii) za NAS to literacko bezbledne
          story "o bocianie lub kapuscie" bo tak nam jest bardzo WYGODNIE! smile)

          Najbardziej "moralne" (na pokaz) i mieszczanskie spoleczenstwo Swiata - Anglia
          w czasach Krolowej Viktorii posiadalo w samym Londynie (wtedy juz miasto
          ok.milionowe) taka ilosc burdeli, ze na jeden przypadalo ca 150 mieszkancow
          tego miasta plci meskiej (nie chce mnie sie szukac zrodla, ale niedawno na ten
          temat czytalem powazna publikacje).
          Nasza (pszenno-buraczana) p.Dulska sie do dzisiaj (w zaswiatach) smieje do
          rozpuku.
          Nic sie nie zmienilo i nie zmieni w spoleczenstwie gdzie jest ca 80% Dulskich.
          A... to jest Polska - wlasnie smile
          pozdrawiam,-
          tom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka