kamfora 09.11.05, 10:30 Czy w wieku 40+ zdarza Wam się nie mieć racji? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mantra1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 10:34 Dziwne pytanie. Chyba w kazdym wieku sie to zdarza? I w ogole, co ma do tego wiek? Odpowiedz Link
byfauch Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 10:41 Powyższe stwierdzenie, w zależności od sytuacji i nastroju, budzi we mnie politowanie bądź doprowadza do pasji. Być może nie mam racji ale z moich doświadczeń wynika, że jest to wyjątkowo obrzydliwa przypadłość kobieca. Jest to według mnie przejaw chorobliwej ambicji, nieleczonych kompleksów, czy diabeł wie czego tam jeszcze. Odpowiedz Link
mammaja Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 10:58 Gryze sie skutecznie w jezyk, nawet jezeli sobie tak pomysle. Reakcja moze byc taka jak opisal przedpisca byfuch - a wtedy juz nic konstruktywnego nie da sie zrobic. Co nie znaczy, ze niestety zdarza sie, z mowilam i ze mialam racje Ale co z tego post factum? Natomiast nikt nie jest nieomylny - niezaleznie od wieku Odpowiedz Link
jutka1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 11:31 Oczywiscie, ze tak. Wiek nie ma nic do tego Tytulowego zwrotu staram sie uzywac jak najrzadziej - po co posypywac komus rany sola i pieprzem? Odpowiedz Link
mantra1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 11:44 Inne moje "ulubione" zwroty to BO TY ZAWSZE i BO TY NIGDY, a na pytanie "kiedy konkretnie?" odpowiedz "przeciez nie prowadze rejestru". Eeeech uwielbiam to pasjami w kazdym wieku i w kazdym wykonaniu ) Odpowiedz Link
skiela1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 17:24 jutka1 napisała: > > Tytulowego zwrotu staram sie uzywac jak najrzadziej - po co posypywac komus ran > y > sola i pieprzem? Tez sie staram,ale mi to staranie kiepsko wychodziPPP Odpowiedz Link
jutka1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 17:33 Mnie wychodzi moze czesciej, ale czasem nie wychodzi )) Odpowiedz Link
byfauch Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 12:12 Bardzo lubię ludzi z przerostami ambicji. Takich, którzy na przykład muszą zawsze wygrywać w karty, którzy wściekają się i są nieszczęśliwi jeśli przegrają. Uwielbiam też osobników odczuwających nieustanną potrzebę przywództwa, dyrygowania innymi i narzucania im własnej woli. Kocham niestrudzonych organizatorów i animatorów oraz tzw. "dusze towarzystwa" ogłuszające innych głośnym gadaniem i rechotem z własnych dowcipów... Odpowiedz Link
mantra1 Re: Byfauch 09.11.05, 12:42 Do Twojej listy dorzuce jeszcze tych, ktorzy obrazaja sie, albo mocno nabzdyczaja, bo : - ty cos wiesz, bo zadales sobie trud, zeby przeczytac, dotrzec do zrodel, wypytac, dowiedziec sie, obejrzec, a on/a nie - przeczytales ksiazke/obejrzales film, znasz danego autora/rezysera/muzyka/malarza a on/a nie - dostales lepszy stopien w szkole/na uczelni, a on/a gorszy, chociaz uczyl sie tyle samo co ty - masz czas na jakies przyjemnosci, hobby itp. a on/a nie - mozesz jesc bigos, bo masz zdrowa watrobe, a on/a nie - spisz jak niemowle nawet po 2 kawach wypitych o polnocy, a on/a sie przewala bezsennie do rana - mozesz nie spac cala dobe, kiedy dobrze sie bawisz, a on/a bez codziennej drzemki poobiedniej nie egzystuje i o 20 juz musi byc w lozku - masz dobrze, bo mieszkasz w miescie, a on/a ma zle , bo mieszka na wsi, albo odwrotnie - masz dobrze, bo nie masz dzieci i masz wiecej czasu i pieniedzy dla siebie, a on/a ledwie ciagnie - masz dobrze, bo masz dzieci, a mu/jej nawet nikt szklanki wody na starosc nie poda - masz dobrze, bo masz meza/zone, a on/a czuje sie taka samotna - masz dobrze, bo nie masz meza/zony, bo malzenstwo to koszmar i kajdany itd. itp.... ) Odpowiedz Link
no_no Re: A nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 13:55 A mówiłaś coś? no_no - przepraszam, ale nie dosłyszałem Odpowiedz Link
kamfora Re: A nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 20:42 no_no napisał: > A mówiłaś coś? > > no_no - przepraszam, ale nie dosłyszałem Cytowałam (może nawet...Ciebie? Odpowiedz Link
mantra1 Re: A nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 22:19 Z pewnoscia bardziej interesujace byloby, gdyby ktos sie przyznal, ze sie nie przyznaje, ze nie mial racji A nawiazujac do stwierdzenia Kamfory jakoby: "Z wiekiem odmawiamy tego prawa do błędu również sobie." Absolutnie nie odmawiam sobie prawa do bledu, gdyz niejako automatycznie musialabym wtedy odmowic tego prawa innym, co prawdopodobnie w koncu skazaloby mnie zycie w pustce. Errare humanum est. Odpowiedz Link
kamfora Re: A nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 08:51 mantra1 napisała: > Absolutnie nie odmawiam sobie prawa do bledu, gdyz niejako automatycznie > musialabym wtedy odmowic tego prawa innym, co prawdopodobnie w koncu skazaloby > mnie zycie w pustce. Errare humanum est. No tak. Nie tak dawno ze smutkiem przyjęłam do wiadomości fakt, że skończyła się pewna znajomość, która być może, miała szansę przerodzić się w przyjaźń. Czy Twoje przyznanie prawa do błędu ma jakieś ograniczenia...rodzajowe? Czy każdy błąd uważasz za dopuszczalny, czy też niektóre dyskwalifikują człowieka popełniającego TAKI błąd? Odpowiedz Link
joujou Re: A nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 10:04 >Pewnie,że są błędy i BŁĘDY,ale jeśli ktoś uznał,że popełnił błąd to znaczy,że to przemyślał,coś do niego dotarło,może spróbuje to naprawić.Ważna jest sama świadomość popełnionego błędu i takiego człowieka nie można przekreślić.Jak to mówią:"Nie myli się ten,co nic nie robi"... Odpowiedz Link
mantra1 Re: A nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 10:31 kamfora napisała: > Czy Twoje przyznanie prawa do błędu ma jakieś ograniczenia...rodzajowe? > Czy każdy błąd uważasz za dopuszczalny, czy też niektóre dyskwalifikują > człowieka popełniającego TAKI błąd? **** Oczywiscie, ze nie przyznaje lekarzowi nieograniczonego prawa do bledu przy diagnozowaniu i leczeniu mnie i moich bliskich, podobnie, jak kasjerce w sklepie do nieustannego mylenia sie na moja niekorzysc. Przyznaje natomiast niemal zawsze i kazdemu prawo do nie skorzystania z moich rad czy sugestii, kiedy uwazam, ze mam racje, obojetnie, czy w koncu okazuje sie, ze ja faktycznie mialam, czy tez nie. Poza tym, przyznajac sobie prawo do bledu zakladam tym samym, ze to ja sama za ewentualny swoj blad zaplace i sama bede probowala go naprawic i przyznajac je innym oczekuje z ich strony tego samego. Bladzic jest rzecza ludzka, placic z wlasnego wyboru za cudze bledy... to juz raczej domena swietych, do grona ktorych nie pretenduje. Odpowiedz Link
kamfora Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 09:25 Moment...chyba czegoś nie zrozumiałam. Przyznać komuś (albo sobie) prawo do błędu to znaczy akceptować tego konkretnego człowieka mimo popełnienia przez niego konkretnego błędu, przy jednoczesnym braku akceptacji dla samego błędu. Nie skazywanie tego człowieka na dożywocie (nie chodzi mi o karę więzienia). "Nieustanne mylenie się kasjerki na niekorzyść klienta" to raczej nie błąd a niekompetencja lub próba oszustwa. Nie wiem natomiast, co rozumiesz przez "nieograniczone prawo lekarza do błędu przy diagnozowaniu..."? > Bladzic jest rzecza ludzka, placic z wlasnego wyboru za cudze bledy... to juz > raczej domena swietych, do grona ktorych nie pretenduje. No ale właśnie chodzi o przyznanie prawa do błędu, za który "płacą" inni (między innymi i Ty), a nie o "przyznanie komuś prawa" do np. kupienia sobie niewygodnych butów Odpowiedz Link
mantra1 Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 11:26 kamfora napisała: > "Nieustanne mylenie się kasjerki na niekorzyść klienta" to raczej nie błąd a > niekompetencja lub próba oszustwa. Nie wiem natomiast, co rozumiesz > przez "nieograniczone prawo lekarza do błędu przy diagnozowaniu..."? > > > Bladzic jest rzecza ludzka, placic z wlasnego wyboru za cudze bledy... to > juz > > raczej domena swietych, do grona ktorych nie pretenduje. > > No ale właśnie chodzi o przyznanie prawa do błędu, za który "płacą" > inni (między innymi i Ty), a nie o "przyznanie komuś prawa" do np. kupienia > sobie niewygodnych butów **** OK, Kamforo, to ja odbije pileczke. A czy zycie w kraju, gdzie politycy nieustannie popelniaja bledy, za ktore "placa" inni (miedzy innymi i ja) oznacza przyznanie im prawa do bledu? a moze akceptacje tych konkretnych ludzi przy jednoczesnym braku akceptacji dla samego bledu? Czy istnieje jakis sposob skazania ich na dozywocie, jesli tych bledow nie akceptuje? Bo przeciez wiadomo, ze ani nieoddanie na nich glosu w wyborach, ani moja emigracja dokladnie nic w ich postepowaniu nie zmieni, a slowa "a nie mowilam" moge sobie w dowolnej chwili skierowac do...telewizora. Podobnie z lekarzem. Przyznaje mu pewne, bardzo ograniczone prawo do bledu np. w diagnozowaniu podloza kataru, czy przepisaniu nieskutecznych pigulek na bol glowy, ale juz nie do wyciecia niewlasciwego narzadu podczas operacji, badz zostawienia w operowanym brzuchu np. nozyczek. Oczywiscie przytaczam tu przyklady ekstremalne, ale chyba wiesz, o co mi chodzi. Podobnie jak i ty nie mam na twoje pytania jednoznacznych odpowiedzi i chyba zadajac je takowych nie oczekujesz. Wszystko zalezy od rozmiarow popelnionego bledu, od relacji emocjonalnych z osoba, ktora go popelnia, od ceny, jaki za jej blad musze zaplacic, a takze od jej "gotowosci partycypowania w kosztach", najczesciej wylacznie w aspekcie moralnym. Moze jestem szczesciara, bo nie moge sobie przypomniec w calym swoim zyciu chyba ani jednego takiego "dozywocia", na ktore skazalabym jakiegokolwiek beneficjenta mojego prawa do popelniania bledow, ani podobnego wyroku wydanego na mnie. Tak wiec raczej potraktuj te rozwazania jako czysto teoretyczne. Odpowiedz Link
kamfora Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 13:14 mantra1 napisała: > A czy zycie w kraju, gdzie politycy > nieustannie popelniaja bledy, za ktore "placa" inni (miedzy innymi i ja) > oznacza przyznanie im prawa do bledu? a moze akceptacje tych konkretnych > ludzi przy jednoczesnym braku akceptacji dla samego bledu? Czy istnieje > jakis sposob skazania ich na dozywocie, jesli tych bledow nie akceptuje? > Bo przeciez wiadomo, ze ani nieoddanie na nich glosu w wyborach, ani moja > emigracja dokladnie nic w ich postepowaniu nie zmieni, a slowa > "a nie mowilam" moge sobie w dowolnej chwili skierowac do...telewizora. Tak sobie myślę (na ile hipolit myśleć potrafi : Politycy nie popełniają błędów - oni realizują swoje programy. To wyborcy wybierając takich a nie innych polityków popełniają błąd. Jeśli oczywiście wybierają polityków, których programów nie akceptują. Z kolei przykład z politykami potwierdzałby prawdziwość teorii Antyprotona. Silni politycy (silne osobowości) potrafią przekonać wyborców do swoich programów (nawet złych), słabi mogą tylko narzekać: "a nie mówiłem?!" > Podobnie z lekarzem. Przyznaje mu pewne, bardzo ograniczone prawo do bledu np. > w > diagnozowaniu podloza kataru, czy przepisaniu nieskutecznych pigulek na bol > glowy, ale juz nie do wyciecia niewlasciwego narzadu podczas operacji, badz > zostawienia w operowanym brzuchu np. nozyczek. Oczywiscie przytaczam tu > przyklady ekstremalne, ale chyba wiesz, o co mi chodzi. No dobrze, ale wszyscy wiemy, że i takie ekstremalne błędy zdarzają się również. Czy uważasz, że powinny skutkować np. dożywotnim pozbawieniem prawa wykonywania zawodu ? > Podobnie jak i ty nie mam na twoje pytania jednoznacznych odpowiedzi i chyba > zadajac je takowych nie oczekujesz. Oczywiście, że nie oczekuję jednoznacznych i obiektywnych odpowiedzi. Oczekuję odpowiedzi jak najbardziej subiektywnych. Pytam, żeby poznać/zrozumieć innych ludzi, a nie, żeby dostać receptę na swoje życie Odpowiedz Link
no_no Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 12:18 kamfora napisała: > no_no napisał: > > > A mówiłaś coś? > > > > no_no - przepraszam, ale nie dosłyszałem > > Cytowałam > (może nawet...Ciebie? ----- Niemożliwe, żeby to mógł być cytat z moich złotych myśli. Zdarza mi się mówić różne bzdury, ale nie przypominam sobie, bym kończył je stwierdzeniem: "A nie mówiłem?" Zbyt skromny jestem, by podkreślać swoje przewagi... Jeśli już, to mówię: "Pieprzycie Hipolicie" - co akurat można odnieść do prawie wszystkich usiłujących uprawiać filozofię w tym wątku. no_no - co racja, to racja? Odpowiedz Link
mantra1 Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 12:22 no_no napisał: > Jeśli już, to mówię: "Pieprzycie Hipolicie" - co akurat można odnieść > do prawie wszystkich usiłujących uprawiać filozofię w tym wątku. **** A co se nie mam, jak se moge? Taki trynd ) Dygam nozka z sympatia - Mantra, secundo voto Hippolita Odpowiedz Link
no_no Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 12:34 mantra1 napisała: > Dygam nozka z sympatia - ----- ) Też bym dygnął z sympatią... Tak, tylko czym by tu? no_no - może ukłonię się chociaż? Odpowiedz Link
kamfora Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 12:54 no_no napisał: - > Niemożliwe, żeby to mógł być cytat z moich złotych myśli. > Zdarza mi się mówić różne bzdury, ale nie przypominam sobie, > bym kończył je stwierdzeniem: "A nie mówiłem?" Zbyt skromny jestem, > by podkreślać swoje przewagi... Wybacz - jak zwykle nieudolnie próbowałam być dowcipna. > Jeśli już, to mówię: "Pieprzycie Hipolicie" - co akurat można odnieść > do prawie wszystkich usiłujących uprawiać filozofię w tym wątku. No cóż - wiem, że wiesz, że żaden ze mnie filozof - przecież nigdy nie starałam się tego ukryć, zdając sobie sprawę z bezsensowności takowych starań Ale wydaje mi się, że i dla "hipolitów" jest miejsce na tym świecie, a w związku z tym i na tym Forum Nie każdy może być taki, jak No_no... Pozdrawiam Odpowiedz Link
no_no Re: A nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 13:19 kamfora napisała: > Nie każdy może być taki, jak No_no... ----- To prawda...TAKI, jest tylko jeden... ----- > Pozdrawiam ----- Pozdrawiam również no_no - jakieś pytania, wątpliwości, wątki? Odpowiedz Link
skiela1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 15:08 Chyba mam zawsze racje,jak pytaja o zdanie i tak robia...to chyba cos w tym jest) Odpowiedz Link
oktoberka Re: a nie mówiłam?!...;-) Skielo,powiedz! 09.11.05, 15:22 skiela1 napisała: > Chyba mam zawsze racje,jak pytaja o zdanie i tak robia...to chyba cos w tym jest) To skorzystam z okazji i zapytam: - dobrze mi w zielonym czy lepiej w niebieskim...? Odpowiedz Link
skiela1 Re: a nie mówiłam?!...;-) Skielo,powiedz! 09.11.05, 16:07 oktoberka napisała: > > > To skorzystam z okazji i zapytam: > - dobrze mi w zielonym czy lepiej w niebieskim...? > )) A jaki masz kolor wlosow? Odpowiedz Link
oktoberka Re: a nie mówiłam?!...;-) Skielo,powiedz! 09.11.05, 16:21 O nie,nie, tak łatwo się nie wywiniesz Kolor włosów rzecz zmienna; bardzo proszę o wypowiedź z uwzględnieniem osobowości i charakteru pisma...) Zastanowię się też do jutra, o co jeszcze można spytać...ale już i wiem... Jakie numery Dużego Lotka padną w sobotnim losowaniu? Odpowiedz Link
wenus440 Re: a nie mówiłam?!...;-) Skielo,powiedz! 09.11.05, 16:32 >Jakie numery Dużego Lotka padną w sobotnim losowaniu? odpowiedz: tysiacpiecsetstodziewiecset - uwaga ! wiadomosc zaszyfrowana ! )) Odpowiedz Link
mantra1 Re: a nie mówiłam?!...;-) Skielo,powiedz! 09.11.05, 16:40 W czerwonym, Oktoberko! No sama popatrz. A nie mowilam? ) Odpowiedz Link
bodzio49 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 15:23 skiela1 napisała: > Chyba mam zawsze racje,jak pytaja o zdanie i tak robia...to chyba cos w tym jes> t) ---------------------- A... pracujesz na portierni i udzielasz informacji. Odpowiedz Link
wenus440 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 16:19 brrrrr, zle znosze to zdanie ! na rowni z ludzmi, ktorzy ZAWSZE maja racje, od razu dostaje czerwonych kropek na calym ciele fakt, ze czlowiek jest istota omylna, jest juz powszechnie znany i nie musi on jeszcze dodatkowo powiedzeniem "a nie mówiłam?!..." wynoszony na piedestal championa, > skiela1 napisała: > > > Chyba mam zawsze racje,jak pytaja o zdanie i tak robia...to chyba cos w t > ym > jes> t) a moze to jest tak: ..niech sie dzieje wola Skiela z nia sie zawsze zgadzac trzeba.....))? Odpowiedz Link
skiela1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 16:24 wenus440 napisała: > a moze to jest tak: ..niech sie dzieje wola Skiela z nia sie zawsze zgadzac > trzeba.....))? > Ooooo wlasnie tak)) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 17:14 " a nie mówiłam?!..." dodałabym do tego utopijne powiedzenie w negocjacjach porozumienia się: "no bo ty tak Zawsze ..." albo "z tobą to tak Zawsze..." ))) Odpowiedz Link
kamfora Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 18:59 No i skręciliście wątek - ale może i lepiej Teraz chciałabym jednak trochę chociaż poodkręcać, choćby poprzez pytania dodatkowe: Kiedy ostatni raz uświadomiliście sobie, że nie macie racji? Chodzi mi o rzeczy ważne, nie kwestie gustu I co wtedy robicie /zrobiliście? Padło tu stwierdzenie, że wiek nie ma nic do racji. Moim zdaniem jak najbardziej "ma". Przecież w pewnym wieku nie wypada nie wiedzieć/nie potrafić... Wydaje mi się, że w momencie podejmowania decyzji każdy człowiek zawsze jest przekonany o słuszności swojego wyboru, o swojej racji. W młodości jednak dosyć lekko przyznajemy sobie prawo do błędu (odmawiając jednocześnie tego prawa do błędu rodzicom czy innym starszym). Z wiekiem odmawiamy tego prawa do błędu również sobie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 19:34 Pozwole sobie sie nie zgodzic - wiek a "wypadanie" miec racje to dla mnie non-sequitor, tak zreszta jak samo stwierdzenie ze "wypada miec racje". Ostatni raz nie mialam racji pare dni temu. Zdarza mi sie nie miec racji, i jesli uznam, ze sie mylilam - przyznaje to bez problemu, a wrecz przeciwnie, traktuje to jak nauke. Odpowiedz Link
felinecaline Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 20:33 Staram sie miec zawsze racje w tym, co dotyczy mojej roboty, prywatnie oczywiscie zdarza mi sie mylic, ale jak mi sie zdarzy, to sie do tego przyznaje i wyciagam wnioski. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: a nie mówiłam?!...;-) 09.11.05, 22:40 Po pierwsze, co ma do tego wiek? Nie miec racji zdarzalo mi sie odkad bylam tego swiadoma, jak kazdemu z nas. Po drugie, jak tylko zdarza mi sie nie miec racji szybciutko sie do tego przyznaje, bo z doswiadczenia wiem ze upieranie sie przy bledzie powoduje tylko konflikt, tym wiekszy im bardziej sie zapieram. Kiedy ostatnio nie mialam racji? Wczoraj - w domu i na forum. Co do tytulowego " a nie mówiłam?!", prawie nigdy tak nie mowie, wystarczy tylko moje slynne spojrzenie a rodzina mowi "pewnie chcesz powiedziec "a nie mówiłam?!", ale nie wiem, czy to sie liczy jako uzywanie tego zwrotu czy nie :oD Osobny temat to dlaczego ludzie upieraja sie ze maja racje gdy jej nie maja. Proba sil? Potrzeba uznania? Chec kontroli i dominacji? Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Odpowiedz Link
kamfora Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 08:16 luiza-w-ogrodzie napisała: > Osobny temat to dlaczego ludzie upieraja sie ze maja racje gdy jej nie maja. O, właśnie: dlaczego ludzie się upierają, gdy nie mają racji?... Odpowiedź jest znowu pytaniem: kto jest sędzią w rozstrzyganiu czyja racja? Nie : kto POWINIEN tym sędzią być, tylko kto JEST. (To ostatnie to dlatego, że na pytanie "jak jest" pada najczęściej odpowiedź jak, według rozmówcy, być powinno albo nie powinno) Co powiecie o takim zdaniu: "bardzo chętnie przyznaję, gdy nie mam racji - ale nie moja wina, że jak do tej poru zawsze ją mam" ? Jeszcze jedno, może niepotrzebne (tzn Wam niepotrzebne, bo mnie potrzebne Chodzi o samo rozumienie wyrażenia "mieć rację". Potocznie "mieć rację" albo jej nie mieć można nawet w typowaniu numerów totka Ja rozumiem "mieć rację" jako wybranie drogi, która ma prowadzić do żądanego celu; sposobu, który pozwoli skutecznie ten cel osiągnąć. Pytanie, czy w tym upieraniu się co do swojej racji zawsze chodzi o ten sam cel? I to właśnie pasują Twoje pytania, Luizo: > Proba sil? Potrzeba uznania? Chec kontroli i dominacji? Odpowiedz Link
skiela1 Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 15:03 luiza-w-ogrodzie napisała: >> Osobny temat to dlaczego ludzie upieraja sie ze maja racje gdy jej nie maja. > Proba sil? Potrzeba uznania? Chec kontroli i dominacji? Luizko,ja tylko zartowalam,mowiac,ze mam zawsze racje) Ale u mnie w domu juz sie tak utarlo bez wzgledu na to czy mam racje czy nie"mom is always right",oczywiscie ze smiechem na twarzy.Nie ma ludzi nieomylnych. Odpowiedz Link
joujou Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 09:54 >No to i ja pisnę kilka słów w tej sprawie. Sama bywam uparciuchem i raczej nie chowam "głowy w piasek",ale jestem skłonna do dyskusji, przemyśleń i potrafię przyznać się do błędu, przeprosić,próbować naprawić.Mniej jest to związane z wiekiem,raczej z osobowością człeka. Dostrzegam jednak(zwłaszcza w rodzinie),że ludzie na starość stają się uparci "jak osły" i mają monopol na rację...Nawet nie chcą słuchać,że może być inaczej,a własnych dzieci nie słuchają wcale. Przecież sąsiadka zza ściany wie lepiej i nie można nic zmienić,lepiej dla zgody kiwnąć głową i spokój. Odpowiedz Link
oktoberka Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 11:23 Witajcie! Tak szybciutko, bo robota mnie wyciska jak cytrynę w tym tygodniu,dobrze,że krótszym Ze zdziwieniem czytam,że ludzie z wiekiem robią się uparci bardziej i przekonani o swojej racji; co oznacza,że ja cofam się w rozwoju i niedługo trza mi będzie zakupić smoczek i grzechotkę..;_) Im dalej w las wiekowy, tym większa u mnie ostrożność ze stwierdzeniem,że mam rację; co zapewne trochę związane jest z doświadczeniem zebranym po drodze i większą (lubię tak mysleć) tolerancją dla świata i ludzi.W młodości byłam bardziej harda z okazywaniem "racji"; choć jak piszecie - związane jest to i z osobowością - cały czas uważam,że jestem "bezracjowa" w większości przypadków i głupia,i boję się trochę,że to w końcu wyjdzie na wierzch...Teraz tylko jestem bardziej wyciszona i bardziej z tym pogodzona, na zasadzie - no,trudno, to wyjdzie, i co z tego?;-_ W końcu staruszce nikt tak bardzo nie zwróci uwagi) Jednocześnie w pracy często mam rację w stosunku do przyjęcia określonego sposobu działania i to się sprawdza - ale to właśnie doświadczenie i czasem powtarzalność sytuacji; a czasem i tak życie zaskoczy! Nie mam problemu z przyznaniem,że nie miałam racji,ale to nie znacza,że nie jest mi głupio lub że się nie wstydzę... Podobno kobiety mają naturę taką: jak sukces- mówią MY, jak porażka - mówią JA. Znacie to? PS W czerwonym mi dobrze, zwłaszcza,że działa energetyzująco a tego mi trzeba jak zima się zbliża!!!! Dzięki,już mam pretekst żeby sobie coś kupić - oczywiście czerwonego... Odpowiedz Link
antyproton Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 15:28 Jezeli slyszycie to zdanie : "a nie mowilem/am" to od razu wiadomo ze sie ma do czynienia z czlowiekiem kompromisowym, lagodnym a nawet slabym. Ktos silny i posiadajacy prawdziwa wladze po prostu nie dopusci do takiej sytuacji . Do swoich pogladow potrafi przekonac innych lub wymusic ich akceptacje , zorganizuje wszystko tak aby zostaly zrealizowane. W przeciwnym wypadku nie ma wymowek i pretensji lecz wyciagane sa konsekwencje. Chyba najbardziej typowym przykladem kiedy to zdanie pada pare razy na dzien to sa matki w stosunku do swoich dzieci . A nie mowilam nie wchodz tam , a nie mowilam nie skacz , nie rzucaj piaskiem itp. Ja nie wiem skad one maja cierpliwosc powtarzac to w kolko caly bozy dzien nie posuwajac sie przy tym ani centymetr do przodu w sprawie posluszenstwa dzieci. Mezczyzna tym sie rozni od kobiety , ze jak cos nie dziala po trzykrotnej probie zastosowania metody po prostu ja zmienia na inna bo widzi , ze nie skutkuje. Natomiast kobieta z uporem maniaka potrafi powtarzac kompletnie nieskuteczne rozwiazania . Oktoberko , mezczyzni zawsze prefrowali kobiety bezracjowe od bezrajcowych . ))) Odpowiedz Link
oktoberka Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 16:24 antyproton napisał: Oktoberko , mezczyzni zawsze prefrowali kobiety bezracjowe od bezrajcowych . > ))) No nie wiem, czy możesz się wypowiadać z całą populację i z taką pewnością, fakt bycia cząstką antymaterii nie czyni cię jeszcze Ajnsztajnem)) Jestem anty a nawet za Antylistopadowa Antyoktoberka Odpowiedz Link
antyproton Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 16:37 Fakt , Ajsztajnem jeszcze nie jestem , ale to tylko przez zlosliwy zbieg okolicznosci )))) Czy wiesz moze co maja wspolnego intelektualistka i za ciasna para butow ? W obydwu przypadkach nie mozesz doczekac sie momentu zeby sie od nich uwolnic ! )))))))) Odpowiedz Link
kamfora Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 09:36 antyproton napisał: > Jezeli slyszycie to zdanie : "a nie mowilem/am" to od razu wiadomo > ze sie ma do czynienia z czlowiekiem kompromisowym, lagodnym a nawet slabym. Myślisz, że te cechy wystarczą, aby tak mówić? Odpowiedz Link
antyproton Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 10:04 Przed napisaniem tego zdania zrobilem sobie maly rekonesans wsrod znajomych z mojego srodowiska. I wiekszosc z nich z ust ktorych pada to stwierdzenie posiada te cechy.Moze dodalbym tez poczucie niedocenienia , chec podkreslenia wlasnej wartosci . Ale powtorze raz jeszcze , mowiac te slowa odkrywamy wlasna slabosc i bezsilnosc. Odpowiedz Link
kamfora Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 10:25 antyproton napisał: > Moze dodalbym tez poczucie niedocenienia , chec podkreslenia > wlasnej wartosci . Ja myślę, że przede wszystkim to powyższe. > Ale powtorze raz jeszcze , mowiac te slowa odkrywamy wlasna slabosc i > bezsilnosc. No bo w gruncie rzeczy...jesteśmy słabi/ bezsilni. Tylko, że niektórzy potrafią dobrze udawać silnych, a inni dają się na ich siłę nabrać Odpowiedz Link
ewapf Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 17:29 kamfora napisała: > Czy w wieku 40+ zdarza Wam się nie mieć racji? --------- "Siwe" włosy to jedyny atrybut płacony Naturze... Nie sa przepustka do niczego... Odpowiedz Link
skir.dhu Re: a nie mówiłam?!...;-) 10.11.05, 19:53 Bezwstydnie i z pewnym zazenowaniem stwierdzam, ze faktycznie coraz rzadziej nie mam racji. Jest to mocno przygnebiajaca swiadomosc nabierania doswiadczenia jak rowniez osiagania pewnego dystansu do spraw i ludzi. Okropne, bo wiaze sie nierozerwalnie z kolejnymi urodzinami Pamietam jak mnie zloscilo to, ze moja mama ZAWSZE miala racje. Przekonywalam sie o tym czesto zupenie niespodziewanie a i teraz, gdy juz od lat nie zyje, mam czesto poczucie, ze Jej racja wciaz gdzies nade mna wisi. Ona zreszta nigdy nie pozwalala sobie na to sakramentalne "a nie mowilam" - patrzyla tylko z pewnym politowaniem podnoszac brwi (a brwi miala najpiekniejsze na swiecie) i juz nic nie musiala mowic. Patrze w lustro i szukam Jej spojrzen w moich oczach... hmmm... Skir Dhu Odpowiedz Link
bodzio49 Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 18:52 A ja bezwstydnie całkiem stwierdzę, że także znacznie częściej niż kiedyś mam rację choć to powiedzonko nie jest moim ulubionym. A martwiłbym się gdyby tak nie było Odpowiedz Link
skrzydlate Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 22:42 często mam racje ale okazje żeby sie do tego przyznać... to juz jest abstrakcja... milczenie niech zawiśnie nad tym niedoskonałym swiatem ))) Odpowiedz Link
bodzio49 Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 23:19 Siła kobiet nie tkwi w tym co mówią, ale ile razy to powtarzają. Nie pamiętam kto to powiedział Odpowiedz Link
antyproton Re: a nie mówiłam?!...;-) 11.11.05, 23:28 Hehe , ja tez nie pamietam , ale z ust mi to wyjal )) Odpowiedz Link
skrzydlate Re: a nie mówiłam?!...;-) 14.11.05, 22:37 ja sie wzbijam ku doskonałości.. milczę zatem Odpowiedz Link