mammaja 01.05.07, 00:24 Najpiękniejszy miesiac w roku nam nastaje - hejze na majowki !!!! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luiza-w-ogrodzie Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 00:40 Wtorek, Dzien Pracy, wczoraj zajrzalam do kalendarza i popedzilam do szefowej, zeby jej powiedziec, ze dzisiaj nie ma co liczyc na odzew i informacje od kolegow z Azji - wiekszosc bedzie swietowac Pierwszego Maja (Chiny - oczywiscie, ale takze Indie, Hong Kong, Korea, Filipiny, Malezja, Sri Lanka, Wietnam i Tajlandia). To znaczy, ze mam troche luzu - nie bede dzis wydzwaniac po calej Azji. Swietnie, bo znowu mnie bierze spiaczka; obudzilam sie przed piata rano i czuje ze mysle tylko polowa mozgu. Na szczescie za oknem piekne slonce, az przyjemnie bylo rano wstac i polazic tuz przed wschodem w szlafroku po ogrodzie. Spodziewam sie ciszy na forum, bo pewnie wyjechaliscie jak wiekszosc Polski na poczatku maja. Pozdrawiam zyczac Wam milych i slonecznych majowek! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 01:23 Też się cieszę z nadejścia maja, ale też i leciutki smuteczek w duszy... skoro już jest maj, tzn. że na następny trzeba będzie poczekać rok. A jak ten już nadejdzie, to i ja zmienię przedział 40+ na 50+(( no nic, choć zimno i wieje, znów rośliny trzeba okrywać, to jednak, podobnie jak "odnaleziona w swoim ogrodzie Luiza" (macham łapką nad soczystym trawnikiem...) kocham piękne, rześkie poranki w moim ogrodzie, już zielonym, rozśpiewanym, drgającym milionami latających obiadków dla skrzydlatych mieszkańców, pachnącym świeżą zielenią, krystalicznym błękitem i siwą mgiełką, no i pięknym, złotym promykiem wschodzącego słońca, budzącego wiosenne kwiaty i krople rosy.... No, to tak na pohybel prostakom.... Dzień pierwszomajowy spędzimy z dala od spędów wszelkiej maści, na kameralnym grillu u przyjaciół, no może, ze względu na temperatury, jakiejś gorącej misce zupki i kielonku pieprzówki....)) posyłam wam malutkie co-nieco z Ogrodu Botanicznego, okazało się, że kilka fotek dało się odzyskać img406.imageshack.us/img406/5633/ogrbotzabanw8.jpg img260.imageshack.us/img260/5582/magnoliavc5.jpg img406.imageshack.us/img406/2557/dsc00761ghz3.jpg ostatnie zdjęcie jest autorstwa mojej koleżanki, Basi uściski, D. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 06:34 Jade do Kazimierza, spotkac sie z przyjaciolka. Le maz obrazil sie jak powiedzialam mu ze nie zostal przewidziany. Wiec jedzie z nami. A tak chcialam odpoczac. Malo ze jedzie to jeszcze prowadzi bo bierzemy jego auto. A ja tak straszliwie nie lubie jego stylu jazdy. Nic to. Za to bede mogla soibie golnac na miejscu. Milego 1 Maja Wszystkim zycze))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 08:16 Wlasnie czekam na zapowiedzianych sniadaniowych gosci, w drodze z Czech do Warszawy. Jest slonecznie, wiec spozyjemy w ogrodzie. Poza tym nie mam planow, moze wieczorkiem kumpela wpadnie, ale ma potwierdzic. Z tradycyjnym bukiecikiem konwalii zycze milego dnia. PS. Fed., nastepnym razem zapowiedz le mezowi z wyprzedzeniem, ze jedziesz na BABSKI wieczor, mezczyznom wstep wzbroniony. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 11:24 Ranek rozpoczynam karmieniem kotow sasiadow. Wyjechali na tydzien, zostawiajac (pod moja nieobecnosc) puszki i pudla z sucha karma, koty w ogrodzie (maja bude po psie), no i teraz dwa razy dziennie troszcze sie o biedakow, chociaz troche mnie zlosc bierze. A gdybym tak nie wrocila to kto by dbal o ich koty? Jeszcze z milosci do roslin podlewam roze w donicach, ktore zostawili na uschniecie ! Nie wiem jeszcze czy bede miec gosci dzisiaj czy jutro, ale mloda stanala na wysokosci zadania - sama wszystko zrobila u siebie. Szczegoly moze beda we wlasciwym watku Zimno, siadam do pisania! Milego Swieta Pracy! Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 11:31 Słonecznie ,acz niezwykle zimno. Czekamy na naszych chłopaków - bedż z mezem przekładac koła z zimowych na letnie. Wreszcie. No i przyjedzie mały , tłuściutki i zadbany Leonek. Będzie miło i wesoło. Ropzpczyna się , dla mnie najpiękniejszy miesiąc w roku, chociaż częśc maja przejął już kwiecień , bo co to za maj jeśli niewinna zieloność listków zamieniła się w zielen normalną i bzy kwitną już 1 maja . PS dla Jutki : Kompost nie śmierdzi , pachnie za to najcudowniej , a gdy wrzuci sie do niego garśc dzownic kalifornijskich , szybko zostanie przerobiony. Luizo o sikaniu nie słyszałam) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dzien Pracy, czyli laba w Azji 01.05.07, 11:49 lablafox napisała: > PS dla Jutki : > Kompost nie śmierdzi , pachnie za to najcudowniej , a gdy wrzuci sie do niego > garśc dzownic kalifornijskich , szybko zostanie przerobiony. Swiynto prowda, caly czas tak mowie - lepszy kompost niz perfumy, make love not war! > Luizo o sikaniu nie słyszałam) A widzisz, co dzien mozna sie dowiedziec czegos zaskakujacego. U nas panuje przekonanie, ze nalezy sikac pod drzewka cytrusowe, zeby owoce byly lepsze. I faktycznie to dziala i wypada taniej niz kupowanie worka amoniaku. Wystarczy panu kupic pare piw, a jak go zeprze, dyskretnie wskazac pieniek drzewka jako cel :o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
verbena1 normalny wtorek 01.05.07, 21:32 U was dzis swieto a ja wczoraj obchodzilam Urodziny Krolowej i wszyscy z tej okazji mieli dzien wolny. Odbylo sie jak co roku ogolnokrajowe wielkie sprzedawanie na ulicach. Dzieciaki sprzedawaly uzywane zabawki,gry,filmy dvd, dorosli wszystko co przeszkadza i jest bezuzyteczne w domu. Kramy jeden przy drugim, koce rozlozone wprost na ulicy,stoliki kampingowe, do tego tlum ogladajacych i kupujacych. Zaliczylismy te impreze z samego rana a potem pojechalismy autem na polnoc w strone morza. Jechalismy po stronie niemieckiej podziwiajac kwitnace rododendrony, kasztanowce i rozne inne kwiatki. Trafilismy do uroczego rybackiego miasteczka,gdzie chcielismy przeprawic sie promem na druga strone zatoki. Prom byl malutki,zabieral tylko 3 auta ,my bylismy czwartym i musielibysmy czekac godzine. Pozostalismy w miasteczku, zjedlismy rybke ze smazonymi ziemniakami i powolutku do domu. Nadal cieplo i slonecznie, jak to w lecie)) Odpowiedz Link
mammaja Re: normalny wtorek 01.05.07, 22:58 Mialas mile wrazenia Verbeno, a ja wlasnie wyprawilam gosci, najedzeni i napici po uszy, nagadani, w kominku napalilam, wszystko udalo sie doskonale tylko ze juz padam z nog. Dobrze, ze jest zmywarka, w takich chwilach kocham ja poprostu Odpowiedz Link
jutka1 Re: normalny wtorek 02.05.07, 00:10 Rano mialam gosci warszawiakow. Potem czytalam na tarasie. Potem obejrzalam film. Potem - wieczorem - kumpela przyjechala. Rozpalilysmy ognisko, i pieklysmy kielbasy, i gadalysmy. Faijnie bylo. )))) Dobranoc Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Srodek tygodnia 02.05.07, 00:53 Przywloklam sie do pracy z wielka niechecia i bolem glowy, skolowana jet lagiem. Kurcze, niech to sie wreszcie skonczy. Czuje sie jak zerwana z lozka o trzeciej w nocy, bleh. Pracy duzo (na szczescie w srodku dnia bedzie joga) a miedzy 15:30 a 17:30 telekonferencja z Azja. Bleh. Ide polatac po watkach, moze mi sie humor poprawi. Mam nadzieje ze Wasze srody beda lepsze. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Srodek tygodnia 02.05.07, 09:29 Cudownie bylo wczoraj w Kazimierzu, ale zeby mi nie bylo za dobrze to po pierwsze skrecilam stope i boli mnie jak dibli, a po drugie dowiedzialam sie okropnych rzeczy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Srodek tygodnia 02.05.07, 09:37 Fed., myslalam, ze bedziecie dzisiaj tez w Kazimierzu. Bidula. Oklady i bandaze elastyczne na kostke, a o okropnych rzeczach staraj sie zapomniec. U nas pogoda usiluje sie zdecydowac: w te czy we w te. Zobaczymy. Dzien jak codzien. Nic takiego. Odpowiedz Link
lablafox Re: Srodek tygodnia 02.05.07, 12:07 Wczoraj wieczorem wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem zawału- takiego bólu w klatce piersiowej jeszcze w zyciu nie miałam, nie przeszedl po preduktalu i 2 psikach nitro.Przelezałam na obserwacji 3 godziny .Pobrano mi krew z 4 żył - bo ma pani takie cieniutkie , bo krew szybko krzepnie i nie leci, chyba mi sie cholerka zacięła, ale ciemna - powiedziałam ,ze czarownice mają taka czarna krew. Spotkałam znajomych, dawno niewidzianych, też z problemami z sercem a obok leżał facet prosto z grila - coś mu zaszkodziło , być może niedopieczone mięso , zawozili go potem na zakaźny. Krew nie wykazała objawów zawałowych to mnie wypuszczono, z diagnoza ,że być może nauralgia - i mam koniecznie do kardiologa się wybrac bo może jakies inne , niezawałowe sprawy w sercu sie dzieją .O ironio na 30 maja jestem z kardiologiem umowiona. Dziś się wiozę .Pospałam do 10:00, poniewaz delikatny ucisk nadal odczuwam to snuję sie po domu . Fed , łączę się w bólu i współczuję. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Srodek tygodnia 02.05.07, 17:59 Lx, dopiero tu zajrzalam. Mam nadzieje, ze czujesz sie juz lepiej? Dochodz do siebie! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie LX, trzymam kciuki za Twoje serce 03.05.07, 01:02 Oby to nie bylo nic powaznego! Serdecznie pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lablafox Re: LX, trzymam kciuki za Twoje serce 03.05.07, 09:11 luiza-w-ogrodzie napisała: > Oby to nie bylo nic powaznego! Spoko ,Luizo, pażywiom uwidim , jak mówią przyjaciele. > > Serdecznie pozdrawiam > Luiza-w-Ogrodzie > .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º& > #62; > Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sloneczny czwartek 03.05.07, 01:12 Wstawanie o piatej rano to jakas pomylka, ale i ja, i corka tak sie budzimy. Jest dopiero po dziewiatej rano a ja juz zaczynam zasypiac. Niech juz bedzie weekend, przynajmniej usiade na sloncu. Mam dzis zebranie za zebraniem, wiec nie bede tu duzo gadac. Zycze Wam przyjemnego i zdrowego czwartku! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 08:07 Lx, jestes upraszana o nie wywijanie nam sercowych numerow. Do kardiologa marsz. Rodzine odstawic od piersi i zajac sie wreszcie swoja osoba! To jest sluzbowe polecenie. A tak na powaznie to byc moze jest powazne chinskie ostrzezenie, najwyzsza pora zazyc doustnie porcje egoizmu, bo Twoj organizm nie wytrzymuje zycia ktore mu fundujesz. Chyba utracilas po drodze instynkt samozachowawczy na rzecz macierzynskiego. Zadabaj o siebie i to nie przez kilka dni, a np. przez miesiac w uzdrowisku. Sciskam Cie delikatnie zebuy nie nadwyrezyc kruchego zdrowia. Odpowiedz Link
lablafox Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 09:09 Tak jak ścisnęło , tak puściło. Na razie spokój. Kardiolog , jak pisałam 30 maja , mam nadzieję,albo mam raczej pewność ,że doczekam . Dzięki za dobre słowa. Wożę się , czytam sobie na balkonie i jestem mrówkołap - bo włażą mi tłumnie na I piętro ,ale nie dam się wciągnąć do mrowiska. Opracowałam metodę i na razie raz one wygrywają , raz ja. Włażą mi po glicynii ,ale z tego powodu nie zetnę jej. Powinna po raz pierwszy zakwitnąc - ma już 4 lata. Błękitne niebo , słonce aczkolwiek nieco chłodno. Miłego świętowania. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 10:03 Podpisuje sie pod fedowym poleceniem sluzbowym. Lx, zadbaj o siebie! Moja wisteria tez ma 4 lata, i tez mam nadzieje, ze po raz pierwszy zakwitnie. Czekam - ale na razie tylko listki sie pokazaly, nie widze zalazkow kwiatowych. Dzien wstal sloneczny, ale jakies chmury widze katem oka. Zobaczymy. Milego swieta Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 11:15 Lx - nie ma zartow z sercem, proponowalabym jakos przyspieszyc te wizyte u kardiologa! Czy zrobili ci echo serca? To nie jest znowu takie drogie badanie! Pozatym jak masz taka gesta krew, to powinnas cos brac na rozrzedzenie - jak moj mzonek stale. No ale wiem, kociol garnkowi przygania, a ja tez ostatnia jestem w rodzinie do leczenia, a napewno daleko po psach ! Narazie zyje w kotle, pomiedzy rodzina z za oceanu a skonczeniem budowania budzetu grantowego, wiec malo mnie tu bedzie, ale sercem z wami! Fed, czy ty musisz w Kazimierzu dowiadywac sie okropnych rzeczy? Nie wystarczy Warszawa? Jak nozka? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 11:36 Nozka chyba nie bedzie mi w najblizszym czasie potrzebna. Powinnam pojsc do ortopedy, ale jak znam zycie to by mi ja unieruchomili, a to nie wchodzi w rachube, wiec czekam na zmilowanie panskie. Okropnosci dowiedzialam sie od przyjaciol u ktorych bylam w Kazimierzu i mam wrazenie ze zwichniecie nogi jest bezposrednia konsekwencja, klasyczny przypadek padniecia z wrazenia i przerazenia Odpowiedz Link
lablafox Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 09:14 fedorczyk4 napisała: > Lx, jestes upraszana o nie wywijanie nam sercowych numerow. Do kardiologa > marsz. Rodzine odstawic od piersi i zajac sie wreszcie swoja osoba! To jest > sluzbowe polecenie. A tak na powaznie to byc moze jest powazne chinskie > ostrzezenie, najwyzsza pora zazyc doustnie porcje egoizmu, bo Twoj organizm nie > > wytrzymuje zycia ktore mu fundujesz. Chyba utracilas po drodze instynkt > samozachowawczy na rzecz macierzynskiego. Zadabaj o siebie i to nie przez kilka > > dni, a np. przez miesiac w uzdrowisku. Sciskam Cie delikatnie zebuy nie > nadwyrezyc kruchego zdrowia. Fedorczyku , słuzbowe polecenie przyjęte, wykonywanie bedzie powolne,ale musze się tego nauczyć. Odpowiedz Link
dan8 Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 14:58 LBX - uwazaj na siebie a profilaktycznie bierz jedna aspiryne dziennie,doskonale rozrzedza krew. Duzo zdrowka. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 19:42 Lbx, chorowanie zostaw sobie na jesienne wieczory,teraz masz byc zdrowa bo inaczej Twoje plany urlopowe wezma w leb)) Sluchaj wskazowek madrych ludzi z forum i nie szastaj zdrowiem. Sciskam Odpowiedz Link
lablafox Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 20:24 Wiem ,ze mam byc zdrowa , bo takie plany wakacyjne świetne i nie powinnam sobie dac je zniszczyć.Będe sie starała.Dan dzięki za przypomnienie o aspirynie , zupełnie o niej zapomniałam. Chłodny wieczór wygonił mnie z balkonu.W walce z hufcami mrówek zdecydowana , choć niewielka moja przewaga. Oglądałam dziennik i odznaczanych . Jedna wypowiedż mnie bardzo zdziwiła . Odznaczony walczył o to,a młodszy ode mnie , byśmy mogli mówić po polsku. No i mam problem , czyżbym coś w historii powojennej przespała? W Wielkopolsce nie mieliśmy problemów z posługiwaniem się j.polskim. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 23:22 O 23 ciej zakończylam drukowanie 3 egzemplarzy wniosku o grant. Razem z budzętem 10 stron. Ufff! Szkoda mi tylko tego majowego dnia, spedzonego przy liczeniu i pisaniu. Poczekamy na efekty Odpowiedz Link
dado11 Re: Sloneczny czwartek 03.05.07, 23:58 Witam, pozdrawiam szczególnie ciepło Lx niedomagającą, choć mam nadzieję, że już przeszło... Fed, gdzieżeś się szwędała po tych cudnych wąwozach, że kopytko pogięła??? hę??? my zaś dziś w okolicach Mammajowych popołudnie spędziliśmy, na obiadku u kuzynostwa (łomatko, jak to brzmi..., ale też poznaliśmy uroczy zakątek nad ukrytym zalewem, z miłą knajpką nad brzegiem, gdzie pyszne wino podali)) resztę dnia tudzież na pracy zarobkowej przyszło mi spędzić... ale, zapomniałam, rano nasz Mr Ed był uprzejmy zajrzeć i pod jego światłym instruktażem dokonałam rozsady pomidorów, które mam zamiar hodować w ogrodzie a dzień był piękny))))) no D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Hurra, juz piatek! 04.05.07, 01:11 Widze ze forumowe kolezenstwo lize rany i rozne dolegliwosci, wiec sie dolaczam do tej izby chorych. Glowa mnie boli a oczy mam na zapalkach. No, nie da sie, kurnia. Znowu obudzilam sie o piatej i od rana zlym humorem uprzykrzam zycie rodzinie (ale po cholere Buszman rabal drzewo o szostej rano i nie dawal mi spac??). Jutro bede spac az sie wyspie, a kto mnie obudzi, ten dostanie w ucho. Tymczasem czeka mnie pracowity dzien a za dwie godziny stacja krwiodawstwa. Dostalam wiadomosc z lotniska, ze maszyna do szycia mojej prababci i inne duperele przylecialy do Sydney. Nie chce mi sie tam jechac, wiec poczekam az dostarcza. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Hurra, juz piatek! 04.05.07, 08:41 Nie wiem czy hurra, bo od jutra zapowiadaja ochlodzenie i deszcz, co dla mnie oznacza jazde do miasta po benzyne, koszenie, c.d. korowania, plus inne rzeczy zaplanowane na dzisiaj typu rachunki, poczta bank. Bleee. Za duzo jak na jeden dzien. Ale jutro rano pojade na targ i poszukam szparagow. Mniam. Milego piatku Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Hurra, juz piatek! 04.05.07, 08:53 Szparagi kupi mi Mac, bo ja sie jeszcze nie bardzo ruszam. Piatki kocham bo to jest dla mnie jedyny wolny dzien. Dzisiaj potrojnie wolny. Bez roboty, psicy, ktora spacaeruje dobrzy ludzie i rodzinki. Dziecinka postanowila udac sie do Oswiecimia. Okazalo sie ze le Maz tez chce, wiec zabral ja i jej kolezanke i o 5 rano wyruszyli. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatkowy wieczor 04.05.07, 10:51 Nie moge sie przyzwyczaic, ze tak szybko sie sciemnia; przychodze z pracy a za godzine jest juz za ciemno, zeby cos robic w ogrodzie! No nic, odbije sobie brak ogrodniczych zajec w ten weekend, ktory zapowiada sie cieply i sloneczny. Bede siedziec cala sobote i niedziele w krzakach i grzadkach przy akompaniamencie siekiery i pily Buszmena. Poogladam ogrod jak sie prezentuje jesienia - znam go przeciez tylko z lata. Wyszly jakies tajemnicze cebulkowe, liscie niby jak narcyze, ale jedyny dotad paczek jest inny, mam nadzieje ze to nie inwazja frezji. Wielki platan u sasiadow i niezidentyfikowane cos, co ma pokroj i liscie troche jak leszczyna, pieknie sie zaczerwienily. Platan zrzuca liscie na moj trawnik, jutro je zgrabie i zrobie z nich piekny kompost (dziwne, jak ten temat wraca na forum :o)) Wsadze cebulki tulipanow i heliotropow do doniczek. Przytne kalistemony. Z rzeczy nieogrodowych planuje tylko wyjscie na basen - juz chyba zapomnialam jak sie plywa! Teraz czekam az sie wypierze pranie, zeby je wywiesic a potem spadam do lozka. Jet lag nie popuszcza, akurat jak sie go pozbede - czyli w nastepna niedziele - polece na trzy dni do Singapuru, niech to, akurat w Dzien Matki (druga niedziela maja). Jedyna pociecha jest to, ze polece moimi ulubionymi singapurskimi liniami lotniczymi. Wlasnie wydrukowalam e-bilet i mysle co spakowac - tam bedzie jak zawsze cieplo no i okazje zakupowe, wiec pojade jak stoje, reszte sie kupi na miejscu :o). Puscilam sobie muzyke medytacyjna i zapalilam kadzidelko. W domu cisza i spokoj, corka tez zmeczona a Buszmen wybral sie na lotnisko odebrac maszyne i inne duperele, pewnie wroci jak bede spala. Posylam Wam troche naszej jesiennej pogody i dziele sie uczuciem spokoju ducha, jakie mnie ogarnia (a moze po prostu zasypiam na siedzaco?). Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatkowy wieczor 04.05.07, 23:08 BYł piekny dzien, wylazilam sie z najmilsza czescia amerykanskiej rodziny, zaliczylysmy Wilanow, tulupany kwitna oblednie, potam obejrzalam projekt muzeum zydowskiego przy pomniku Bohaterow Getta (bardzo ciekawy architektonicznie), spotkanie rodzinne, nie udalo sie kupic biletow do teatru Jandy, ale moze i tak bym usnela Znurzona zapadam w poduchy, jutro ciag dalszy Pozdrawiam i nawet o patriotyzmie nie mam sily pisac! Odpowiedz Link
dado11 Re: Piatkowy wieczor 04.05.07, 23:27 Co to ja chciałam... ach, no właśnie... śpiewa Karen Carpenter (The Carpenters), jest cudnie wiosenny wieczór, pomidory rozsadzone, bób posiany, jutro tylko pozostanie wysianie kabaczków i cukini. Nasze słodkie kosiaki dojrzewają do samodzielnego życia, ich mama tylko nocą ogrzewa maluchy puchową piersią, w dzień wabi tajemniczymi opowieściami z pobliskiej gałęzi o pięknie tego świata... zaprasza do postawienia pierwszego kroku w dorosłość... tata wciąż karmi kilogramami zdobytych robali, wynosi efekty przetworzenia. Pod gniazdem nie ma śladu pobytu tak licznej rodziny... Nasza latorośl opala piękne ciało na dziobie jakiejś łajby na Mazurach, niestety pobrawszy nasz samochód, a zostawiwszy w zastępstwie "cóś w rodzaju - cienkocienko". Ale i tak nie ma po co się stąd ruszać, przerabiają nam ul. Puławską, co oznacza kompletny brak jakiejkolwiek sensownej komunikacji między Piasecznem a Warszawą...(((( ach dziś nabyłam drogą kupna, cudownie świeże szparagi (1kg), które wtrząchnęliśmy z Arturem na jedno posiedzenie, soute ze sklarowanym masełkiem, plus białe wytrawne wino ... mniammm Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 05.05.07, 09:38 Slonce powoli sie chowa za chmurami. Ale podobno u nas dzis padac nie bedzie. No i dobrze, bo chce dzis polatac z widlami, przewrocic trawe na lewa strone, zeby przyschla. I dokonczyc rozrzucanie kory. Wieczorem para przyjaciol przyjdzie na ognisko. Poza tym dzien spokojny, jak na sobote niepracujaca przystalo. Milego! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota 05.05.07, 10:03 Chmur nie ma. Noga wraca do stanu uzytecznosci. Na tarasie kwitnie jak szalone wszystko co tylko moze. Rodzina wrocila z Oswiecimia zadowolona z siebie. Musze posprzatac, poprasowac, popracowac, pogotowac i poopalac sie skoro lezanka juz na mnie czeka i wzywa syrenim glosem. Milej koncowki majowki zycze) Odpowiedz Link
teodozja_z Re: Sobota 05.05.07, 11:25 A u mnie lunęło. I bardzo dobrze. Rośliny spragnione wilgoci. Dzieci wyjeżdżają. Czas napalić w kominku. Przytulić kota, pogłaskać psa. Odpowiedz Link
en.ej Re: Sobota 05.05.07, 11:33 fedorczyk4 napisała: >Noga wraca do stanu uzytecznosci. Fed, jakby nas połączyli to była by całkiem sprawna jednostka )) Twoje sprytne rączęta i moje sprawne giczały dały by szansę na przeżycie nawet karkołomnej majówki Miłego leniuchowania wszystkim życzę Odpowiedz Link
mammaja Re:Niedziela 06.05.07, 12:27 Wracam do spokojnej codziennosci (ktora tez jest niespokojna, ale inaczej) Wczoraj czule pozegnalam rozine, ktora wyruszyla nad morze, milo bylo, a najbardziej byly zachwyty jak Wraszawa zmienia sie na korzysc. No coz, pora roku i pogoda sprzyjaly temu wrazeniu, a Nowy Swiat, przy ktorym rodzina mieszkala cudowny, bez ruchu kolowego i w krasie po remontowej. Dzisiaj pochmurno, moze by jeszcze en deszcz do nas przyszedl! Roslinkiwysiane na rozsadnik niestety czesciowo zmarzly, nie mialam czasu wnosic ich do domu Odpowiedz Link
lablafox Re:Niedziela 06.05.07, 22:41 Spokojna , we dwoje , na luzie i miło. Tak trzymać , powtarzam sobie. Chłodniej troszeczkę i czuć w powietrzu wilgoć ,ale nie pada. Obejrzelismy finał Tańca z gwiazdami - jestem pełna podziwu dla Tyńca, za klasę lekkość , wytrwałość i pracowitość. Przerażają mnie relacje z polskich dróg - o ilości zabitych , o wypadkach o pijanych sprawcach. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialek bardzo cieply i sloneczny 07.05.07, 03:11 Caly weekend byl piekny, sloneczny i podszyty chlodnym wiatrem, oczywiscie spedzilam go w ogrodzie. "Zlota sydnejska jesien", ot co. Platan u sasiadow zrzucil juz dostatecznie duzo lisci na zrobienie dwoch solidnych workow kompostu (suche liscie skropione woda poprzekladane granulkami czegos amoniakowego, nie wdajac sie w glebsze olfaktoryczne opisy). Na szczycie ogrodu przy krancowym plocie czerwienieje duzy krzew troche podobny do leszczyny, nie wiem, co to jest, ale pieknie wyglada. Poza tym pielilam zeby zrobic miejsce na nowe rosliny i posadzilam kilka nowozelandzkich niecierpkow w cieniu przed domem. Nie zdazylam przyciac galezi kalistemonow, ale znajde na to czas w tym tygodniu. Musze sie pospieszyc, bo od srody do niedzieli ma znowu popadywac. W czasie deszczu bede siedziec przy kominku i przegladac moje ksiazki ogrodnicze, zeby kupic nowe rosliny do wsadzenia :o) Poza tym mam mnostwo pracy, bo odziedziczylam prace po zwolnionej kolezance i jestem zarobiona - o, dotad! - wiec bede sie mniej odzywac. Co i dobrze, bo poza ogrodem i kompostem nie widze tematow do dyskusji (na temat patriotyzmu juz sie wypowiedzialam). Do nastepnego... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lablafox Re: Poniedzialek z nadzieja na deszcz 07.05.07, 07:15 Obudziło mni dość ostre słońce, ale teraz chmurzy się i mam nadzieję,że popada bo sucho u nas okropnie. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek - i juz po deszczu 07.05.07, 08:19 Popadalo jeden dzien, i znow slonce. Od dzisiejszego popoludnia zaczynam maraton odwiedzin i wyjazdow. Dzis wpadnie paryski kumpel w drodze z Ukrainy; jutro wioze zone kolegi pod jego nieobecnosc na jakies badania medyczne; w srode Rodzicielka przywozi na obiad wizytujaca z Niemiec przyjaciolke; w czwartek jankeska kumpela (nie widzialysmy sie 15 lat) z mezem i trojka dzieci przyjezdza na dwa dni; w piatek odwoze ich do Wroclawia, a sama zostaje we Wroclawiu na zawodowym spotkaniu. W sobote mam byc znow we Wroclawiu, na konferencji, ale coraz mniej mi sie chce, i chyba po tym maratonie nie bede miec sil jeszcze raz tam jechac. No i jakos pod koniec tygodnia-na poczatku nastepnego przywoza mi Nowego Kota. )) Uff. Trza bedzie sie sprezyc. Damy rade. Ryjem do przodu. Milego dnia, milego tygodnia. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedzialek - i juz po deszczu 07.05.07, 08:38 Fajny Cie czeka tydzien Tyldziu. U nas pada od wczoraj. Odbieram z cudzych rak przyjaciolke ktora zostanie u mnie do czwartku. W czwartek dwa razy pojade na Okecie, bo i ona i le Maz odlatuja, ale oczywiscie w innych godzinach. Roboty jak zawsze od metra. Sarkozy wygral wiec le Maz ciut, ciut, w lepszym humorze. Od francuskiego "nie" dla eurokonstytucji byl na swoich rodakow smiertelnie obrazony Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialek - i juz po deszczu 07.05.07, 10:43 Fed, ciekawe co przyniesie Francji Sarkozy. Czytam teraz o nim wiecej. Ze wzgledow czysto feministycznych zaluje, ze nie wygrala Royal. Ale chyba tak lepiej dla Francji i dla ciebie skoro le maz jest w lepszym humorze Jutko, program na ten tydzien masz godny podziwu i wspolczucia zarazem. Zabieram sie do normalnosci, robiac oczywiscie porzadki w papierach. Slonce wyszlo, do roboty marsz! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek mgliscie jesienny 08.05.07, 01:38 Rano jechalam do pracy w lekkiej mgle, osnuwajacej chinskich staruszkow cwiczacych tai-chi na trawiastym, zroszonym boisku, poczerwieniale klony i jesiony i las eukaliptusowy na stoku wzgorza. Teraz slonce podnioslo sie na tyle wysoko, zeby wysuszyc rose. Dzis i jutro bedzie slonecznie, ale jutro pod wieczor maja przyjsc przelotne deszcze, ktore beda padac do niedzieli. Mam nadzieje ze tydzien pozniej bedzie ladny weekend, bo planuje wtedy zaczac sadzic rozne drzewka i krzewy. Powinno im byc dobrze po tych deszczach. Dzis wracajac do domu chyba ukradkiem skrece do szkolki roslin :o) do ktorej pojde w czasie lunchu i jesli cos kupie, to podjade po to po pracy samochodem. Widze, ze majowki w Polsce sie skonczyly i wszyscy pracuja pelna para, solidaryzujac sie wiec z narodem pracujacym miast i wsi zasylam pozdrowienia zza szarego sydnejskiego biurka. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek zapluty 08.05.07, 07:47 Jakimś takimś deszczowym wiatrem. Siedze z Dziecinką na lekcji skrzypiec. Zachcialo jej sie zagrac na szkolnych obchodach 3 maja. Po trzech latach od skonczenia szkoly muz. przez ktore nie dotknela instrumentu nagle gra po 5 godzin dziennie i uprawia swoja dawna Pania Nauczycielke. Dzisiaj umowily sie na 7 rano!! I kto w zwiazku z tym cierpi? Po za tym w planach wozenie przyjaciolki po miescie i lekarzach i Dziecinki do rehabilitanta. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek zapluty 08.05.07, 10:25 Tutaj tez zapluty deszczem i wiatrem. Bleee. Moj gosc zmienil zdanie co do dlugosci pobytu tutaj, ale zapomnial mi powiedziec - do wczorajszego wieczora. Tak wiec zostaje co najmniej do jutra, a ja zachodze w glowe, jak to wszystko teraz pogodzic i jak pozmieniac moj misternie utkany plan na ten tydzien. Na szczescie nie jest upierdliwy, ze sie tak nieladnie wyraze. )) Milego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek zapluty 08.05.07, 11:01 Poranek przerywany nieustannie telefonami i tak do zaplanowanego starannie czasu wkradaja sie rozlamy - juz wiem, ze sie spoznie na umowione, ciekawe - mam nadzieje spotkanie. Wiec tylko mokre calusy posylam, poczta gazety znowu nie dziala, ech.....! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda wilgotna i ciepla, w sam raz na kompost :o) 09.05.07, 01:44 Od wczoraj wieje polnocny wiatr, przynoszac cieple, wilgotne powietrze z tropikow. Wczorajsza przerwe na lunch spedzilam w sklepie ogrodniczym meczac glownego ogrodnika pytaniami co zasadzic ma ocienionym tarasie a co na tarasie w pelnym sloncu. Mam liste roslin, spisana w trakcie rozmowy, poczytam sobie o nich wiecej a jak wroce z Singapuru, pojade na zakupy :o) Kontynuujac na ogrodniczej nucie, czy wiecie, ze 6-12 maja to Miedzynarodowy Tydzien Kompostu? Zaczeto go obchodzic w 1995 w Kanadzie i stamtad rozszedl sie na caly swiat. Zamierzam obchodzic ten tydzien zbierajac materialy na kompost gdzie sie da. Jadac do pracy zobaczylam ze przy sasiedniej ulicy przy domu pod wielkim platanem sa cale haldy lisci. Dzis zapukam do tego domu i zapytam sie czy moge te liscie zebrac. Zupelnie zmieniajac temat, ogloszono wczoraj budzet federalny. Jako ze na wiosne beda wybory do rzadu federalnego, budzet rozczarowal mnie strasznie, nie bedac niczym wiecej, jak kielbasa wyborcza: obnizka podatkow osobistych przez zmiane progow, 500$ dla emerytow, pieniadze na przedszkola i zlobki. Mojego glosu w ten sposob nie kupia. Spodziewalabym sie ze przy tak wielkiej nadwyzce budzetowej, jaka mamy dzieki boomowi surowcowemu, rzad skonstruuje dlugoterminowy plan budzetowy, inwestujac w ochrone srodowiska, unowoczesnienie edukacji, budowe szybkiej sieci broadband. Ech, lepiej skupie sie na strategii budowy stosu kompostowego :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Środa z pogodą bueee 09.05.07, 05:52 Ale niech sobie siąpi. Należy się przesuszonej naturze. Wczoraj było ganianie, dzisiaj będzie ganianie. Polonez Ogińskiego i mazurek 3 maja wyszły mi uszami, włosami i wszystkimi poram w skórze, całe szczęście że diabelskie trio produkuje sie dzsiaj i pewnie przez następne kilka lat albo i już nigdy, Dziecinka skrzypiec nie dotknie. Zrobiłam odkrycie, wyszczotkowana wiosennie Krowisia z płowej zrobiła się ruda, wiosenna szata Krowisi jest bardzo efektowna kolorystycznie. Jak sobie pojadą to dokonam próby dostania się do albumu. A apropos albumu, to co się dzieje ze Zbyfauchem? Zanikł jakieś dwa tygodnie temu i nima Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa z pogodą bueee 09.05.07, 09:11 U nas pogoda tez bleee. Strasznie wieje, jest ciemno, popaduje. Gosc pojechal bladym switem, a ja szykuje chalupe na jutrzejsza jankeska piatke. Mam troche problem z wymysleniem posilkow, bo dwojka z nich (synowie) to wegetarianie, musze poglowkowac. Milego dnia Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dobre wegetarianskie zarcie 09.05.07, 11:16 Jeszcze nie widzialam wegetarianskiego faceta, ktory nie rzucilby sie na fasole przyrzadzona przez mojego syna... sprobuj ja zrobic. 3 puszki czerwonej fasoli, 2 czerwone slodkie papryki, 2 cebule, duzo czosnku, 2 puszki pomidorow. Do tego 1 lyzka ostrego sosu chili, 1 lyzka ziarnistej musztardy, 1 lyzka melasy (moze byc brazowy cukier zamiast), 1 lyzka octu winnego (czerwonego). Zmieniac proporcje jak Tobie smakuje. Wszystko wsadzic do zeliwnego garnka, piec w piekarniku przez godzine, potem odkryc i trzymac jeszcze przez pol godziny. Podawac z chlebem kukurydzianym (moga byc kukurydziane czipsy), pokrojonym awokado i gesta kwasna smietana. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: mrauuuu.... he he he 09.05.07, 11:27 Fed, poniewaz u mnie nadchodzi zima, wlasnie zaczelo padac i w ogole, wiec to fasolowe danie bedzie czesto robione, jak i zawiesista grochowka, gesta zupa cebulowa, pierogi z kapusta i grzybami oraz zupa dyniowa z tajskimi przyprawami i kolendra... Uff, zglodnialam, ide poszperac za shirazem :oP Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dobre wegetarianskie zarcie 09.05.07, 11:26 Pamietam to danie z Sydney - jutrzejsza kolacja jest wiec zaklepana! Pyszne. Tylko musze czyms zastapic melase. Miodem moge? (cukru brazowego niet) A na lunch w piatek zrobie wegetarianska pizze. Do obu posilkow salata, i juz. Dzieki! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dobre wegetarianskie zarcie 09.05.07, 11:30 jutka1 napisała: > Pamietam to danie z Sydney - jutrzejsza kolacja jest wiec zaklepana! Pyszne. > Tylko musze czyms zastapic melase. Miodem moge? (cukru brazowego niet) Hm, sprobuj zastapic zwyklym cukrem, bo miod moze miec za duzo aromatu, nie wiem, jak to wyjdzie - fasola z miodem lipowym? Zapodam synowi, ze do dzis wspominasz jego fasolke po meksykansku :o) > A na lunch w piatek zrobie wegetarianska pizze. Do obu posilkow salata, i juz. > Dzieki! > Nie za ma co :oP Ide po tego shiraza... o szajt, skonczyl sie, nie ma ani jednej butelki! Tylko spokojnie, oddychaj gleboko... Dan Murphy zamkniety! Aaaaaaaarrrgh! No nic, pojde spac na glodnego... Dobranoc Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dobre wegetarianskie zarcie 09.05.07, 11:33 Przekaz, przekaz. )) Ad. shiraz: rzeczywiscie mialam na Ciebie zly wplyw... )))))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dobre wegetarianskie zarcie 09.05.07, 11:35 jutka1 napisała: > Przekaz, przekaz. )) > > Ad. shiraz: rzeczywiscie mialam na Ciebie zly wplyw... )))))) Musi prawda, bo wszyscy tak mowia ;o) Teraz naprawde juz spadam. Jutro pracuje z domu, wiec sie wyspie, hurraaaa! Dobranoc wszystkim! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Dobre wegetarianskie zarcie 09.05.07, 13:42 Zglodnialam czytajac! Musze wymyslic jakis obiad, poranek spedzony ma pracy bardziej intelektualnej - a tu pustki w spizarni! Upieczone wczoraj na dwa dni zeberka znalazly wielkie uznanie u corki i syna, ktorzy kolejno zjawiali sie, jakby z dala przywabieni zapachem kminku i duszonej cebulki! Ale czyz nie jest to normalne, ze do domu rodzicow przychodzi sie poweszyc? Mloda wczoraj pobuszowala w moich szafkach, pojechala do sklepu po gorzka czekolade i blyskawicznie upiekla owsiane cisteczka czekoladowe.Byly tak pyszne, jeszczze cieple, ze zgroza ile kalorii wrzucilysmy w siebie. Z za chmur wyszlo wreszcie slonce, jest lepiej! MIlego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Co jest ????? 09.05.07, 22:30 Przyjmuje gosci, piore po gosciach, szykuje sie na nastepnych gosci. Jutro przyjezdzaja nastepni, sztuk 5 w tym 2 wegetarian. Wyjezdzaja w piatek. W sobote jade na konferencje. Od niedzieli przez 4 dni bede na miejscu i wolna, po staremu. Usprawiedliwiona? )) Odpowiedz Link
mammaja Re: Co jest ????? 09.05.07, 23:45 Wierzę ci ze to ma jakis sens )))) (ci goscie!!!) wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4117028.html Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Szary czwartek pod mzawka i pesto 10.05.07, 00:52 Siedze w domu przy biurku z widokiem na ogrod i ciesze sie mzawka spadajaca na Sydney (znowu mi sie upieklo z podlewaniem nowych sadzonek). Pracuje dzisiaj z domu bo w poludnie ma przyjsc architekt zeby obejrzec werande i doradzic, co trzeba zrobic i jak. Za tydzien przyjdzie budowlaniec "zlota raczka" w tym samym celu. Nie ma to jak druga i trzecia opinia. Poza tym bez zmian, szykuje sie do spokojnego, szarego dnia, rutynowej pracy, gotowania gestego sosu z wlasnorecznie zrobionego pesto (do makaronu na obiad). Przyjaciolka, u ktorej bylam w weekend ma w ogrodzie istny las bazyliowy - jakies 3m2 bazylii siegajacej mi do brody. Gdy sie nim zachwycilam, powiedziala ze moge sobie wziac ile chce bazylii. No to wzielam wielka torbe plastikowa i wypelnilam roslinami... W drodze powrotnej do domu kupilam orzeszkow piniowych, czosnku zawsze mam w domu multum, oliwy z oliwek chyba jeszcze z 10 litrow. Obralam liscie, wlaczylam robota kuchennego i z powyzszych skladnikow stworzylam kilkanascie sloiczkow pesto. Pachnie tak, ze glowe moze urwac. Dalam przyjaciolce sloiczek, wyglada na to, ze przyjedzie do mnie z reszta bazylii, zebym jej tez zrobila pesto :o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Szary czwartek pod mzawka i pesto 10.05.07, 07:25 Kocham bazylię. Pogoda taka tam nijaka, le Mąż w samolocie, przyjaciółkę odwoże na 16. Taki jakiś dzień bez kręgosłupa moralnego. Lecę z Krowisią to mi się może polepszy humor. Choć wizja popołudniowej wizyty u dentysty jednak psuje mi go dość skutecznie. Nic mi nie pomagają nowe metody, wiertła i tym podobne. Nienawidzę chodzić do dentysty i już Odpowiedz Link
jutka1 Re: Szary czwartek pod mzawka, bez pesto 10.05.07, 08:23 Wstalam - jak na mnie - super wczesnie, nastawilam ostatnia porcje prania, zaraz ogarne moja sypialnie przeznaczona na dzis dla trojki dzieciakow (ja bede spac w gabinecie). Po drodze na dworzec PKP wstapie do Epi i zrobie zakupy roznorakie: brakujace skladniki potrawy fasolowej a la syn Luizy, warzywa, sery i ziola (w Epi wybor powala na lopatki ). A jutrzejszy obiad zjemy przed ich wyjazdem na wroclawskim Rynku: znam knajpke, ktora ma zupelnie niezle opcje wegetarianskie. Milego czwartku Odpowiedz Link
ewelina10 czwartek - śłońce nieśmiało się przebija 10.05.07, 09:09 Po takiej ilości fasoli w tej potrawie na wszelki słuczaj dobrze byłoby zapasy apteczki uzupełnić o "espumisan" Mammajko, inni też bywają pochłonięci różnymi sprawami. Niebo wprawdzie jest jeszcze ołowiane, ale jakoś słońcu udaje się nieśmiało przebić. Dzisiejszy dzień jest bardziej pracowity, bo trzeba jeszcze trochę fizycznej pracy wykonać, ale od maleńkiej przerwy na słabiutką kawkę świat się jeszcze nie zawalił. Odpowiedz Link
lablafox Re: Szary czwartek pod mzawka, bez pesto 10.05.07, 09:15 10 stopni , zimno i mży. Dziś dzien szachowy, potem spotkanie ze znajomą jakiś taki dzien , w ktorym , patrzac za okno , nic mi sie nie chce ,ale niech pada bo sucho było u nas straszliwie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Szary czwartek pod mzawka, bez pesto 10.05.07, 10:25 Slonecznie, ale chlodno i pochmurno tez. W drugiej polowie dnia nawal spraw, narazie drobne prace w ogrodzie, z przerwa na kawe. Do wieczora! Odpowiedz Link
dado11 Re: Szary czwartek pod mzawka, bez pesto 10.05.07, 10:58 Witam dziś praca mnie wygnała z łóżka o bladym świcie, ale już większość spraw z głowy na razie nie pada, więc może uda się skosić trawnik, bo zarósł okropnie. Jest dosyć rześko, choć na termometrze 17 st. Chyba pojadę po kolejną porcję szparagów, trzeba się ich najeść na cały rok Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartkowy wieczor 10.05.07, 12:30 Architekt byl, obejrzal werande i stwierdzil, ze owszem, troche osiadla, ale dawno temu i on nie widzi potrzeby jej stabilizowania. Przy okazji mojego opowiadania o planowanej dobudowie jadalni ze szklana sciana na ogrod zasugerowal jadalnie polozona wyzej niz kuchnia, zeby nie trzeba bylo robic glebokich wykopow i stawiac wysokiej sciany oporowej. Rewelka! Po pracy wybralam sie na platanowo-lisciowe polowanie, zebralam ich kilkanascie workow (nie mowie na co, bo mnie przeklniecie). Przy okazji umowilam sie z wlascicielami tego domu, przed ktorym stoi platan, ze moge zbierac liscie nie tylko z chodnika, ale tez wchodzic do ich frontowego ogrodu. Drzewo ma jeszcze duzo lisci, istny skarbiec dla takiej nawiedzonej ogrodniczki jak ja :o) Przed chwila wrocilam, zrobilam sobie herbaty, siedze przed komputerem z krolikiem na kolanach i drapie go jedna reka za uszami. Jesienny wieczor, jutro piatek, za nim czai sie weekend, podobno od jutra ma byc slonecznie. O wyjezdzie do Singapuru jeszcze nie mysle, jak Scarlett O'Hara mowie sobie "Jutro, pomysle o tym jutro". Lece na inne watki, a Wam zycze rownie milego czwartku. Dobranoc. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartkowy wieczor 10.05.07, 22:05 Najbardziej dokuczyly mi korki w miescie. Wszystko inne bylo OK. Rewelacyjny wyklad pani z AWF na temat zachowania dobrej kondycji na dlugie lata. Jeszcze raz to co wiemy - ruch po stokroc. Umiarkowany, nie wykonczajacy, ale codzienny. W sobota marsze norweskie, ale koniecznie trzeba codziennie cos. Zrobie sobie program, bo za duzo bylo ostatnio posiadywania, co gorsze przy stole! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Czwartkowy wieczor 10.05.07, 22:12 Swieta racja Mammajko, siedzenie przy stole nie jest absolutnie wskazane. Wrocilam przed chwila od znajomej do ktorej przyjechala mama z Polski. Zostalam poczestowana pierogami z kapusta i grzybami jakich nigdy jeszcze nie jadlam (ciasto drozdzowe ,pierogi smazone na patelni). Na deser przepyszny sernik. Jutro na rower i za kare pare godzin pedalowania) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek leciutko mglisty 11.05.07, 00:26 Na niebie slonce i delikatne, rozowe chmurki, lekka mgla przy ziemi, indianskie lato. Najwazniejsze, ze to juz piatek. Przede mna jeszcze sobota i pol niedzieli, a potem taksowka i hajda na lotnisko. Ech. Dzis ostatnim rzutem na tasme wykanczam rozne rzeczy w pracy, bo w niedziele wylatuje do Singapuru i wracam w czwartek rano. Bedzie pracowicie. Pozdrawiam wszystkich zaczynajacych piatek Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek sloneczny 11.05.07, 10:37 W biegu donosze, ze u nas slonce i wiatr. Cieplo. Kolo poludnia jedziemy z goscmi do Wroclawia, polazimy po Starowce, zjemu lunch, a potem zawioze ich na dworzec. Wieczorne spotkanie przeniesione, wiec wroce prosto do domu. Same pierduly. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek sloneczny 11.05.07, 12:05 Slonecznie, chociaz rano popadal deszcz. Duzo cieplej. Musze niestety znowu jechac "za rzeke", oj, jak mi sie nie chce. Moze dzisiaj bedzie luzniej??? Pozdrawiam, rowniez w biegu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatkowy wieczor na laurach 11.05.07, 12:52 Wrocilam z pracy i po przelknieciu rosolu rzucilam sie do rozdrabniania kosiarka stosu zebranych wczoraj lisci. Po skropieniu woda i dodaniu kurzego nawozu wyszlo 7 duzych workow solidnego kompostu. Dzis dostalam tez prenumerowany przeze mnie miesiecznik ogrodniczy i w tym numerze jest caly artykul poswiecony zakladaniu mini-sadow przy domu. Podrzuce Buszmenowi do czytania, bo w czerwcu trzeba bedzie stanowczo posadzic sad! Chyba jednak potrzebny mi jest ten wyjazd do Singapuru, bo sie zrobilam strasznie monotematyczna :o) Paszport mam, bilet mam, ciuchy wrzuce do torby i polece w niedziele. Ale przedtem spedze sloneczna sobote na basenie, w ogrodzie i kibicujac szkolnej druzynie netballu. Ide polatac po watkach a potem zabiore sie za slynne "Morderstwo Rogera Akroyda", ktorego chyba nigdy nie czytalam. Az wstyd. Zycze Wam wypoczynkowej, slonecznej soboty Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lablafox Frontowa huśtawka 11.05.07, 18:27 nad Poznaniem , ciśnienie szaleje , wichury raz po raz gną drzewa ku ziemi , ulewy raz po raz walą w okna ,albo utrudniają pracę wycieraczkom w autach, 2 burze i 1 tęcza . Łeb boli , serducho dusi i jak tu żyć w takich warunkach. Odpowiedz Link
mammaja Re: Frontowa huśtawka 11.05.07, 21:05 Bardzo odczulam te hustawke pogodowa. Najpierw jak mucha w smole lazilam po bazarku za jakiemis zakupami, kwiatkami, jarzynkami (korki byly dzisiaj mniej dotkliwe , szybko udalo sie wrocic z miasta) - kiedy dojazdzalam do domu bylo juz prawie ciemno, chmury granatowe, wicher. Lunela gwaltowna nawalnica, szarpiac niemilosiernie galezie drzew. Nic z siania i sadzenie nie dalo sie zrealizowac! Za to drzemka pelna dziwnych snow, moze to wlasnie te skoki cisnienia ? Deszcz juz poszedl sobie na wschod, pozostala mila swiezosc powietrza. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Frontowa huśtawka 11.05.07, 21:45 Hustawki nie mialam, ale wialo dzis niemlosiernie. We Wroclawiu malo mnie nie zwialo z ulicy, na Placu Solnym wiatr powywracal wiadra z kwiatami, samochod prawie zwiewalo z drogi. Teraz - odpukac - jakby sie uspokoilo. Czuje sie zmeczona. I fizycznie i umyslowo. Straszliwie intensywny byl ten tydzien. Chyba pojde wczesniej spac. Odpowiedz Link
mammaja Re: Frontowa huśtawka 11.05.07, 22:18 MIiych snow, Jutko - czasami to koniczne -wyspac sie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Bankiet, 12.05.07, 04:23 babski sobie zorganizowałam. Sobie, bo robi mi dziką radochę podejmowanie i zaprzyjaźnianie ze sobą babów z różnych opcji. Dyskusje i zwierzenia były na miarę moich oczekiwań. Szalenie żywe. Najlepszy dowód, ostatnie dyskutanki dopiero co wyszły. Poranek właśnie się zaczyna a ja mam tyle do przemyślenia z tego co usłyszalam. To lubię rzekłem, to lubię. Zwłaszcza ten ostatni kieliszk wina wypijany w samotności, po sprzątnięciu. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 12.05.07, 10:27 Pierwszy dzien od prawie tygodnia, kiedy sie wyspalam i nie czuje sie jak wyzeta szmatka. Na konferencje nie pojechalam, za duzo by tego bylo jak dla mnie. Tak wiec caly dzien mam dla siebie, jiipppiiii. )))) Tylko wieczorem ide do kumpla-rolnika i jego zony na degustacje swiezo wyprodukowanych domowych wedlin. Milego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 12.05.07, 15:38 Troche wam zazdraszczam - Fd bankietu, a Jutce wedlin narazie po pracach ogrodniczych musze wstapic na maly wernisazyk popoludniowy, jak wroce to pocztam ciekawe watki ktore sie pojawily ! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sobota 12.05.07, 18:36 Dzis rano wybralam sie na spotkanie z milosnikami ogrodow. Mielismy zaplanowany wyjazd do pieknych,otwartych do zwiedzania ogrodow polozonych 100 km na poludnie. Pomysl piekny ale nie na dzisiejsza pogode. Co rusz przewalaja sie burzowe chmury, deszcz pada z malymi przerwami, nic tylko sie zalamac. Trzeba bylo zrezygnowac ze zwiedzania. Jedna z pan zaproponowala wizyte w swoim ogrodzie,co zostalo przyjete z zadowoleniem. Ogrod piekny,w stylu wiejskim ,duzo roslin wieloletnich pieknie skomponowanych, cudnie kwitnace rododendrony, obszar ogrodu wywolujacy u mnie uczucie glebokiej zazdrosci. Dlaczego,ach dlaczego nie mam takiego ogrodu(( Mila wlascicielka podarowala kazdemu jakas roslinke a w drodze powrotnej zatrzymalismy sie w szkolce ogrodniczej,gdzie kupilam dziwna hortensje o lisciach bialo-zielonych i bialych kwiatach. Pocieszylam sie nieco i juz nie szarpie mna ta wsciekla zazdrosc Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 12.05.07, 21:28 Najwazniejsze, ze masz kawalek ogrodka - a ze troche mniejszy to mniej pracy - nie prawdaz ? Odwozilam syna na impreze przyjaciol do Otwocka, najpierw troche bladzilismy po lesie ( szukajac wynajetej "knajpy"), kiedy juz znalezlismy i wydawalo sie ze jest OK - urwal mi sie tlumik. Ciemno, mokro, nie bylo rady, wrocilam do domu z turkotaniem i szybkoscia 30 km na godz., klnac pod nosem swoje dobre uczynki. Najgorsze, ze w poniedzialek mam bardzo wazne trzy sprawy i nie wiem co zrobie Chyba pozycze teraz samochod od syna Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 13.05.07, 09:21 Lecę z Krowisią, ale za nim odlecę na Krowisinych uszach chcę Wam życzyć miłej niedzieli i zapytać czy ktoś ostatnio widział Jou jou i Oktoberkę bo całkiem zanikły. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 13.05.07, 11:50 U nas slonce i blekitne niebo. Zaraz pojde sie opalac, czytajac prase. A po poludniu do przyjaciolki na imieniny. Fajna niedziela. )) Milego dnia! Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 13.05.07, 18:25 Piekny, spokojny dzien. Nie widzialam ani JouJou, ani Octoberki, ani innych osob. Smutno.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 13.05.07, 21:08 Dzien byl zaiste piekny, i - zaiste - spokojny i relaksujacy. Odespalam, posiedzialam w ogrodzie, potem urodzinowo-imieninowy grill u przyjaciolki. Rozmowy o wszystkim i o niczym, pelen relaks, dobre jedzenie, dobre wino. Ciesze sie, ze mam takich ludzi blisko - pomagaja na posiniaczona dusze. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Duszny poniedzialek w Singapurze 14.05.07, 06:05 Lecialam cale niedzielne popoludnie i wieczor, odwalajac przy okazji poniedzialkowe raporty na laptopie. Zasnelam poltorej godziny przed ladowaniem i samolot tak lagodnie zszedl w dol, ze obudzilo mnie dopiero lekkie uderzenie kol o pas startowy. Miasto przywitalo mnie typowa singapurska pogoda: szare, nisko zachmurzone niebo, duszno, ponad 30 stopni. Oj, wole jesien w Sydney! Po przyjezdzie do hotelu padlam w lozko okolo polnocy, jak zwykle z objawami zachwytu lotniskiem Changi, moim ulubionym (ze wstydem przyznaje, ze sydnejskie jest dopiero na drugim miejscu, wiec kiepska ze mnie patriotka :o)). Miasto noca mi sie podobalo, za poltorej godziny po odwaleniu kilku raportow szykuje sie do kilkugodzinnej wycieczki po Singapurze. Jak wroce, pojde poplywac w hotelowym basenie a potem moze wyciagne moja szefowa na kolacje - Singapur slynie z fantastycznego jedzenia, fuzji wplywow malajskich, tajskich, chinskich i hinduskich. Trzeba to sprawdzic, dopoki mam czas, bo jutro i pojutrze dwa dni konferencji, blee. Widze ze Wasze zycia sa pelne roznorodnych zajec. Dlatego lubie czytac ten watek, zawsze mnie zdumiewa ze w tym samym momencie i dniu istnieje tak wiele ich wersji! Mammaju, syn jest Tobie winien pozyczenie samochodu! Verbeno, cudze ogrody zawsze wygladaja lepiej niz nasze, ale zazwyczaj powstaja kosztem wielu godzin pracy (albo duzych pieniedzy). Jutko, kto Tobie ponabijal siniakow na duszy? Przylec do mnie, bedziemy z Kan Ciebie leczyc. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Mokry poranek w Warszawie 14.05.07, 06:54 Na ostatniej prostej spaceru runela na nas sciana wody i wrocilysmy z Krowisia przemoczone do szpiku kosci. Wisialo nam to nad glowami od wyjscia. Chmury krazyly nad Praga, Mokotowem,Srodmiesciem, grzmialo i lyskalo. Fajnie to wygladalo. Potega prymitywnych sil Natury nad Trasa LazienkowskaMam nadzieje ze sie przejasni bo mam robote w planerze i jedna kapiel w deszczowce mi wystarczy. A po za tym nic na dzialkach sie nie dzieje. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mokry poranek w Warszawie 14.05.07, 10:32 U nas jak na razie slonecznie. W planach dwa banki i poczta, a potem prace ogrodowe. Po poludniu/wieczorem lektura i pisanie. Jutro jade z kumpela do pobliskiego ogrodu botanicznego obejrzec wysyp rododendronow i azalii - porobie zdjecia i wloze do albumu. Milego poniedzialku Odpowiedz Link
mammaja Re: Mokry poranek w Warszawie 14.05.07, 11:11 Witam w sloneczny poranek (dla innych to juz srodek dnia Najwazniejsze - autko pan Mirek, nasz staly ratownik samochodowy przyprowadzil juz o 9 -tej! Trzeba bylo tylko zespawac, wiec i koszt mniejszy. No i nie musialam pozyczac od syna, chociaz wyrazil taka gotowosc. Zaraz ide, korzystajac z obecnosci krasnoludki do drobnych prac ogrodniczych, a w ogole caly dzien bardzo wypelniony.Wieczorem wpadne na wernisaz Henryka Wanka, lubie to malarstwo. Luizo, milego pobytu w Sznghaju! Bardzo dle mnie egzotyczne miasto, musze poogledac jakies fotki w necie! Wszystkim milego dnia i tygodnia! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Bede sie ciac [cionc] ! 14.05.07, 12:57 Wrocilam z pieciogodzinnej wycieczki po Singapurze. Miasto jest strasznie ruchliwe i kolorowe, dzielnica hinduska, chinska, stare kolonialne domki z drewnianymi z okiennicami i wielkie drapacze chmur. Wszedzie palmy: duze, male, gladkie i kolczaste, krepe i smukle, z pniami szarymi, zielonymi i krwistoczerwonymi, liscie jak wachlarze wyciete z szarej blachy, albo delikatne i miekkie. Do tego franzypany - wiecznie zielone ze snieznobialymi kwiatami i te z kwiatami w kolorze fuksji, pomaranczowe, rozowe i wszystkie inne. Ze nie wspomne o bromeliadach, kallach i setkach innych roslin, znanych mi tylko ze zdjec. O ulicach obsadzonych ogromnymi figowcami albo drzewami kwitnacymi na podejrzanie entuzjastyczne kolory. O czym ja tu chcialam.. aha, ze sie bede cionc. Otoz ostatnim przystankiem wycieczki byl tropikalny ogrod botaniczny, ale wlasciwie obejrzalam tylko ogrod orchidei/bromeliad i jego widokiem zostalam scieta z nog, powalona na twarz i zdeptana psychicznie. Po powrocie do domu walcuje i betonuje moj ogrod. Odwieszam rekawice na hak, lamie sekatory, zjadam moj kapelusz ogrodniczy. Stracilam motywacje do ogrodnictwa po tych cudach tropikow :o((( Kolo ogrodu botanicznego stoja wielkie wille otoczone kilkuakrowymi ogrodami i ambasada francuska. Kurcze, wiedzieli gdzie zamieszkac... Ide na basen, moze mi ulzy, jak przemacham z kilometr. Ech. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
verbena1 Re: Bede sie ciac [cionc] ! 14.05.07, 16:31 No widzisz Luizo, Ciebie tez walnelo Tak juz mamy,szalone ogrodniczki,zieleniejemy z zazdrosci o jakies tam badyle. Widzac piekne ogrody mam tez ochote swoj zaorac i posadzic wszystko od nowa. Jest to jak najbardziej mozliwe ,poniewaz moj ogrod jest wielkosci Twojego kompostownika i roboty przy tym nieduzo. No nic, wazne ,ze za oknem mam zielono i kwitnaco Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Verbeno, walnelo i odeszlo 14.05.07, 16:45 Verbeno, walnelo i odeszlo, tylko potrzebowalam czasu na refleksje. Poplywalam, potem poszlam na tajska (ostra) kolacje, uwalilam sie nad basenem na lezaku i lezac pod szarym niebem i w zaduchu przypomnialam sobie, dlaczego orchidee tak pieknie tu rosna i dlaczego juz od dawna zdecydowalam ze nie bede zyc w krajach tropikalnych: tu jest za goraco i za duszno, wielka wilgotnosc przez caly rok. Singapur jest praktycznie na rowniku, ma sezon monsunowy listopad-styczen a reszte roku ma nie monsunowa: 30 stopni i wilgotnosc powietrza 90-100%. To jesli teraz mam wrazenie ze pokrywam sie porostami i plesnia :o) to co byloby w sezonie monsunowym? Chyba bym zgnila... Wole Sydney, gdzie mamy 300 slonecznych dni w roku,i mimo ze jest czasem wilgotno, nie mam szansy obrosnac mchem jak w Singapurze. No i pory roku sie zmieniaja a ogrod znienia sie razem z nimi. Ide spac, bo jutro trzeba isc na konferencje. A moze zapisze sie na wycieczke "Singapur noca"? Niewatpliwie Singapur jest warty powrotu do niego na dluzsze wakacje. I z ta mysla klade sie spac. Dobranoc wszystkim... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link