Dodaj do ulubionych

Nowa praca po 40

19.07.03, 18:36
Czy wiek gra role w poszukiwaniu nowego zajecia?
Obserwuj wątek
    • dociek Re: Nowa praca po 40 20.07.03, 07:26
      Jedną z zasadniczych.

      • jej_maz Re: Nowa praca po 40 20.07.03, 18:34
        W pozytywnym znaczeniu? Mowi sie ze w naszym wieku osiagamy szczyt mozliwosci
        produkcyjnych. W koncu doswiadczenie zbiega sie z witalnoscia. Pytanie tylko
        czy tymi samymi kategoriami mysla rowniez pracodawcy.
        • kloosia Re: Nowa praca po 40 20.07.03, 19:00
          W przypadku mężczyzn chyba właśnie tak myślą, zupełnie inaczej jest z
          kobietami. Tu znaczenie może mieć wszystko, od wieku, po stan cywilny i dzieci.
          • glodn-y Re: Nowa praca po 40 21.07.03, 21:23
            nie wiem jak Wy?
            lecz ja nie potrafię rozmawiac z szefami w wieku mojego syna,
            tym bardziej ,że to w większości jakieś takie wypierdki,
            że przemondrzałe to fakt i pyskate,ale fizyczne niedoróbki
            • jej_maz Re: Nowa praca po 40 21.07.03, 22:23
              Wiem co masz na mysli. Sam pracuje w zespole, ktorego srednia wieku jest 32
              lata a moj szef ma 34. Cale dziesiec lat roznicy! Osobiscie nie narzekam, gdyz
              jest to grupa bardzo "techniczna" i relacje sa bazowane na tym co umiesz a nie
              ile masz lat, ale sa momenty ze pasa bym sciagnal i po tylku strzaskal. A tak z
              drugiej strony zaczynam sie bac, ze szukajac nowego zajecia, taki inny 30-latek
              szef, moze czuc sie nie za wygodnie "rzadzac" starszym i pies pogrzebany.
              • glodn-y Re: Nowa praca po 40 22.07.03, 21:19
                Tak ale Ty jesteś w Kanadzie,,a w Polsce trroszeczke inaczej,
                przyjeżdża małolat , po studiach w Kanadzie i odrazu robi nam,
                Kanade.
                Nie wiem jak dawno nie byłeś w kraju, ale nasz kochany kraj
                to jeszcze nie Kanada i troszeczke nam brakuje.
                Pewnie nie tylko troszzeczke a duuuuużżżżżooooo
                • jej_maz Re: Nowa praca po 40 22.07.03, 23:01
                  glodn-y napisał:


                  > Nie wiem jak dawno nie byłeś w kraju,

                  Wyjechalem w 1986 i nigdy nie odwiedzilem Polski od tego czsu. Tak, Jaruzelski
                  byl ciagle u wladzy a mur berlinski stal twardo. Domyslam sie ze to teraz inny
                  kraj i tymi 20% bezrobocia wytracasz mi argumenty z reki i wrecz pozbawiasz
                  ochoty do rozmowy na ten temat. Z drugiej strony ci co przyjezdzaja po wizycie
                  w Polsce, to zaluja ze wogole wyjechali - tak co niektorym sie tam powodzi. Jak
                  to jest?
                  • glodn-y Re: Nowa praca po 40 23.07.03, 21:35
                    jej_maz napisał:

                    > glodn-y napisał:
                    >
                    >
                    > > Nie wiem jak dawno nie byłeś w kraju,
                    >
                    > Wyjechalem w 1986 i nigdy nie odwiedzilem Polski od tego czsu. Tak,
                    Jaruzelski
                    > byl ciagle u wladzy a mur berlinski stal twardo. Domyslam sie ze to teraz
                    inny
                    > kraj i tymi 20% bezrobocia wytracasz mi argumenty z reki i wrecz pozbawiasz
                    > ochoty do rozmowy na ten temat. Z drugiej strony ci co przyjezdzaja po
                    wizycie
                    > w Polsce, to zaluja ze wogole wyjechali - tak co niektorym sie tam powodzi.
                    Jak
                    >
                    > to jest?

                    jest w sumie normalnie
                    ale sam wiesz jak bylo przed 86
                    tamtejsze nauki,układy,niewielu z nas przysposobiło do samodzielnego
                    myslenia,i to jest największy problem.
                    Nie wiem czy pamiętasz ze szkoły cos co nazywało sie propedeutyka?
                    ze studiow zajęcia z pijanym majorem?
                    To wszystko musiało pozostawić slady w naszej mentalnosci
                    tym bardziej ,że większość 40+ ma te sama doświadczenia
                    W końcu od urodzenia do wieku średniego żylismy w tamtym ustroju
                    Ty wyjechałes i musiales sie dostosować do nowych warunków
                    a my nie i dlatego jest jak jest
                    • jej_maz Re: Nowa praca po 40 23.07.03, 22:42
                      Czy pamietam? Znalem nawet takich, ktorzy z propedeutyki nauki o spoleczenstwie
                      robili biblie naszej spolecznej swiadomosci. Swiadamosc taka diabli wzieli w
                      sierpniu 80-go, a w moim konkretnym przypadku pierwsze lekcje z "gospodarki
                      kapitalistycznej" bralem jeszcze w kraju w jednej z pierwszych firm
                      polonijnych.
              • glodn-y Re:ps 22.07.03, 21:21
                Przy 20% bzrobociu ciężko rozmawiać o pracy 40+
            • rzepicha Re: Nowa praca po 40 24.07.03, 12:01
              glodn-y napisał:

              > nie wiem jak Wy?
              > lecz ja nie potrafię rozmawiac z szefami w wieku mojego syna,
              > tym bardziej ,że to w większości jakieś takie wypierdki,
              > że przemondrzałe to fakt i pyskate,ale fizyczne niedoróbki


              No to Ci współczuję !
              Moja szefowa jest ode mnie 15 lat młodsza i..........oby się tacy szefowie na
              kamieniach rodzili !!
              • jej_maz Re: Nowa praca po 40 27.07.03, 03:45
                rzepicha napisała:

                > No to Ci współczuję !
                > Moja szefowa jest ode mnie 15 lat młodsza i..........oby się tacy szefowie na
                > kamieniach rodzili !!

                ... no to zastanawiam sie czy wiek gra tu jakakolwiek role - moze to tylko fakt
                jakim czlowiekiem sie jest?
                • warum Re: Nowa praca po 40 02.08.03, 21:23
                  jej_maz napisał:

                  > rzepicha napisała:
                  >
                  > > No to Ci współczuję !
                  > > Moja szefowa jest ode mnie 15 lat młodsza i..........oby się tacy szefowie
                  > na
                  > > kamieniach rodzili !!
                  >
                  > ... no to zastanawiam sie czy wiek gra tu jakakolwiek role - moze to tylko
                  fakt
                  >
                  > jakim czlowiekiem sie jest?
                  Mysle,ze to my nie widzimy tego problemu, bo jestesmy normalni, tzn w miare
                  elastyczni , jako tako wyksztalceni/ nawet sa i doktoraty w trakciesmile/i
                  przystosowujemy sie do zmieniajacych okolicznosci mimo braku "podstaw ".To
                  mlodzi widza w nas zagrozeniesad dla nich jestesmy "niereformowalni", a pojecie
                  doswiadczenie? moze w niektorych zawodach ma sens, w pozostalych nastapil taki
                  postep i calkowita zmiana zasad funkcjonowania/ mpwie o pl/, wiec i niewiele
                  sie dla nich to liczy. Mamy przewage tylko w znajomosci psychiki i zachowan
                  ludzi - bo tu nawet najlepsze kursy nijak maja sie do wlasnych obserwacji.No i
                  mysle ze,akurat w tej dziedzinie wciaz mielibysmy przewage nad mlodymi.A w
                  pracy? Dobra / satysfakcjonujaca i gratyfikujaca/ praca to luksus niedostepny
                  dla kazdego i dlatego jak u nas nastepuje "wymiana" pokoleniowa to wymiata sie
                  wszystkich zgodnie z rocznikiem, a nie umiejetnosciamisad. Jeszcze duzo nam
                  trzeba sie uczyc kultury biznesu aby... ci starsi mieli mozliwosc przekazywac
                  swa wiedze i doswidczenie mlodym, a mlodzi umieli wykorzystywac nauki bez
                  popelniania bledow poprzednikow. Ale wszystko przed naszymi dziecmi i wnukamismile
                  • jej_maz Re: Nowa praca po 40 06.08.03, 03:12
                    Mysle, ze elastycznosc o ktorej pisze Why wink jest najsuteczniejsza bronia
                    naszego pokolenia. W koncu nie tylko w lozku czterdziestolatek laczy witalnosc
                    z doswiadczeniem wink A tak powaznie, to do otwarcia tego tematu, jak i o
                    wydolnosci w nauce w naszym wieku, naklonila mnie po trosze rozmowa z moim
                    kolega z ktorym kiedys pracowalem w jednym dziale. O dziesiec lat mlodszy i
                    niezwykle utalentowany inzynier, poszedl w kierunku management – zostal
                    najpierw kierownikiem tegoz dzialu, teraz jest dyrektorem w innej firmie.
                    Niedawno zadal mi pytanie dlaczego siedze w technologii, zamiast przeniesc sie
                    w zarzadzaniem technologia. Odpowiedzialem, ze bardziej lubie uzerac sie z
                    komputerem, routerem czy switchem niz z ludzmi; jak cos nie dziala to w
                    pierwszym przypadku jest to n apewno moja wina, z ludzmi bywa roznie. Zasial
                    jednak ziarno niepokoju; czy w naszym wieku jestesmy w stanie wspolzawodniczyc
                    z mlodymi i tym samym bardziej bystrymi (jakby na to nie popatrzec)? Moze czas
                    na kontrole z ziemi a nie na loty w przestworzach? Tutaj pytanie; czy jestesmy
                    na prawde na tyle dobrzi aby spelniac role nauczyciela? Czy wlasnie ci mlodzi,
                    urodzeni z komputerem czy slownikiem do jezykow obcych w kolysce nie sa po
                    prostu lepsi... ja pamietam, ze w podstawowce mialem lekcje uzywania liczydla
                    (moj syn sie z tego smieje jak glupek – to ty jestes juz taki stary? - pyta.
                    • popaye Re: Nowa praca po 40 06.08.03, 18:04
                      jej_maz napisał:

                      > Mysle, ze elastycznosc o ktorej pisze Why wink jest najsuteczniejsza bronia
                      > naszego pokolenia. W koncu nie tylko w lozku czterdziestolatek laczy
                      witalnosc
                      > z doswiadczeniem wink
                      (...)

                      Jej_mezu,-
                      swietny temat,- gatulacje!
                      Z racji wieku (53) - mam chyba pod tym wzgedem jeszcze bardziej ograniczone
                      pole manewru smile.
                      W ciezkich czasach (tylko kiedy sa te lekkie? smile ), przy wysokim bezrobociu
                      - rowniez mlodych akademikow! - sytuacja na rynku pracy jest rzeczywiscie -
                      conajmniej trudna!.
                      Z jednej strony - rozumiem mojego Szefa (nieglupi czlowiek lecz z tzw.:
                      trudnym charakterem),- ktory zarzucany zewszad ofertami chetnych do
                      pracy "modych, gniewnych i glodnych" - pod presja terminow i zwiazanego z tym
                      stressu - uzyl niegdys w stos. do mnie "argumentu" : "Panie! - za te pieniadze
                      ktore panu place moge miec natychmiast 2-ch mlodych absolwentow ktorzy beda
                      pracowac w swiatek i piatek by sie wykazac!".
                      Z drugiej strony - gdybym mial 15 lat mniej - natychmiast "trzasnal bym
                      drzwiami" i... niech pracuje z mlodymi-glodnymi -smile).
                      Dobrowolne "rozstanie" z Firma, w ktorej sie pracuje od lat, po 50-tce -
                      w Europejskich warunkach to najczesciej zawodowe samobojstwo sad.
                      Mimowolnie nasuwaja sie analogie do wieloletniego malzenstwa ( moze sa zony
                      mlodsze, ladniejsze, mniej pyskate i mniej wymagajace ale ... - no wlasnie! smile )

                      Firma w ktorej pracuje, - nieduza ca. 120 zatrudnionych - kilkuosobowa
                      administracja - reszta personel inz.-tech. + Wydzial Prototypow
                      z wysokokwalifikowana kadra "robotnicza" - (operatorzy obrabiarek CNC) -
                      produkcja - wylacznie jednostkowa, unikalna - wymagajaca doswiadczenia
                      i wieloletniej praktyki.
                      Jest to waski segment rynku - odbiorcy: firmy-dostawcy dla przemyslu
                      motoryzacyjnego.
                      Moja specjalnosc: projektowanie i budowa maszyn.
                      Nie znam sie na marketingu, reklamie i administracji finansowej i... chyba
                      dobrze! - bo w tych dziedzinach - ruch personalny jest najwiekszy!.
                      Zasada jest taka - przychodzi: "mlody, zdolny i z ... pomyslami" i przez
                      2 lata "sprzedaje" Firmie nowe metody i kontakty - dostaje kontrakt (pobory
                      zalezne od wynikow!) na 2 lata z.. "opcja przedluzenia" .
                      Po 2-ch latach - juz WSZYSTKO "sprzedal" - wyzbyl sie ostatnich atutow i...
                      moze (musi!) odejsc! - na jego miejsce przychodzi nastepny itd -smile.
                      Takich rewolwerowcow w technice - dzieki Opatrznosci - jest mniej ! -smile.
                      Zycie i codzienna praktyka - szybko relatywizuja przebojowosc tych
                      wynalazcow "kwadratowego kola" -smile.
                      Mimo wszystko - po 15 latach pracy w jednej Firmie - jej zmiana to koniecznosc
                      stawania do konkursu z "mlodymi-gniewnymi" i... mimo ewidentnych atutow - kto
                      zainwestuje w czlowieka ktory za 8-10 lat pojdzie na... emeryture?.





                      • jej_maz Re: Nowa praca po 40 08.08.03, 18:31
                        Ciekawie ujete i wlasnie to o czym mysle; majac trzydziesci, mozna trzasnac
                        drzwiami, majac czterdziesci juz nie tak glosno, a pozniej... Przyznam, ze te
                        wszystkie tematy o pracy i nauce w naszym wieku zalozylem bo... sie boje. Tak,
                        najnormalniej w swiecie mam pietra i chce uslyszec czy jestem jedynym czy nie.
                        Pracuje w dziedzinie, gdzie nastapila nagle niesamowita kompetycja.
                        Doswiadczenie nie koniecznie jest sprawa pierwszorzedna – bardziej umiejetnosc
                        nadarznia. Wszystko zalezy od oczekiwan przelozonych. Tu akurat moj szef bardzo
                        ceni sobie moje "europejskie" podejscie do pracy; lojalnosc, obowiazkowosc,
                        pracowitosc, dojrzalosc... zastanawiam sie co bedzie za iles tam lat, z innych
                        bosem, gdzie – jak Papaye pisze – trzasniecie drzwiami jest rownoznaczne z
                        samobojstwem zawodowym. Jak na razie przeszedlem zywciesko ostra reorganizacje
                        w stylu amerykanskim; z 1300 zostalo nas 250 i ciagle jestem, ale widze jak
                        ciezko znalesc cos odpowiedniego tym, co musieli odejsc. Zaczynam z zazdroscia
                        patrzec na tych, co maja jakis maly biznes; moze to jest rozwiazanie na budowe
                        "job security" na starosc, tym bardziej ze 44 ciagle nie jest za pozno. Opinie?
    • mammaja Re: Nowa praca po 40 06.08.03, 20:02
      Praca? Nie ma mowy.Ledwo zdazam z imprezy na impreze.....
      • warum Re: Nowa praca po 40 06.08.03, 21:13
        mammaja napisała:

        > Praca? Nie ma mowy.Ledwo zdazam z imprezy na impreze.....
        No i to mi sie podoba! Tak trzymac!Tylko ... kto utrzymuje dom? Pan Maz? A nie
        szkoda go,ze on tylko tyra i tyra? Pozdrowienia dla pracusiow i imprezowiczowsmile
        • mammaja Re: Nowa praca po 40 07.08.03, 22:24
          Warum,ja sie juz cholernie napracowalam w zyciu.Ostatnie lata bylam tzwn.glowa
          domu,co uswiadomila mi tzwn.spisowiczka powszechna pytajac o zarobki.Ja
          doszlam do momentu,ze pracuje kiedy chce i ile chce.Ale juz tylko 1 dziecko
          jest na studiach.A z tymi imprezami to oczywiscie byl zart,ale na pewnej
          kanwie.poza tym mam tzwn.wolny zawod.
          • warum Re: Nowa praca po 40 07.08.03, 22:53
            mammaja napisała:

            > Warum,ja sie juz cholernie napracowalam w zyciu.Ja
            > doszlam do momentu,ze pracuje kiedy chce i ile chce.
            Przeciez to "iedeal" do ktorego i ja daze!!!Tylko nie wiem czy zdazesad((Ale i
            tak uwazam,ze praca jest potrzebna dla zdrowia /kazda, ktora sprawia nam mimo
            wysilku wlozonego przyjemnosc-np. seks!/ hihi/Pozdrawiam przycichlych panow
            40+smile
            • mammaja Re: Nowa praca po 40 08.08.03, 23:47
              Warum,chodzi mi o pewna zamierzona postawe zyciowa.Chce jeszcze miec troche
              czasu dla siebie,a nie koniecznie zabijac sie zeby miec lepszy samochod czy co
              pare lat zmieniac wystroj kuchni.Ostatnie lata naprawde pracowalam bardzo duzo
              i swiadomie,zeby troszeczke zwolnic nim bede stara.Jezeli udalo mi sie kupic
              np.mieszkanie na wynajem to moge zrobic pewien bilans i zajac sie wiecej
              soba.Co ninijszym czynie leniuchujac przy komputerze.I jak milo!
            • glodn-y Re: Nowa praca po 40 08.08.03, 23:54
              warum napisała:

              > mammaja napisała:
              >
              > > Warum,ja sie juz cholernie napracowalam w zyciu.Ja
              > > doszlam do momentu,ze pracuje kiedy chce i ile chce.
              > Przeciez to "iedeal" do ktorego i ja daze!!!Tylko nie wiem czy zdazesad((Ale i
              > tak uwazam,ze praca jest potrzebna dla zdrowia /kazda, ktora sprawia nam mimo
              > wysilku wlozonego przyjemnosc-np. seks!/ hihi/Pozdrawiam przycichlych panow
              > 40+smile
              od takiej roboty nie uciekamy
              • warum Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 08:45
                glodn-y napisał:

                > warum napisała:
                > > -np. seks!/ hihi/
                > od takiej roboty nie uciekamy
                hahaha.... ale znow trzeba Was zachecac? Gdzie te czasy kiedy to faceci starali
                sie o kobietysad
              • marialudwika Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 10:28
                W koncu i ja sie wypowiem "w tym temacie".Zaraz po 40-ce znalazlam sie w A.
                W zasadzie moglam juz nie pracowac i nie pracowalam, w sensie
                zawodowym.Ale "pracowalam",jako opiekunka mojej wnuczki,ktora wzielam tutaj na
                kilka lat.Nikt mnie do tego nie zmuszal,wynikalo to z sytuacji rodzinno-
                ekonomicznej.Zona syna pracowala cale dnie,dziecko bylo okropnym
                niejadkiem..jednym slowem musialam je odzywic etc.Wspominam ten okres z
                wzruszeniem i ciezko bylo mi z mala sie rozstac.Teraz widujemy sie w kazde
                wakacje,ale bardzo za soba tesknimy.Pozdrawiam
                ml
                PS Aktualnie jestem kobieta "domowa" i wcale nie narzekam,nie musze juz
                studiowac,pracowac,wychowywac.Wreszcie robie to na co mam ochote i kiedy chce!
                • popaye Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 13:14
                  marialudwika napisała:

                  (...)

                  Aktualnie jestem kobieta "domowa" i wcale nie narzekam,nie musze juz
                  > studiowac,pracowac,wychowywac.Wreszcie robie to na co mam ochote i kiedy chce!

                  ML - jak ja Tobie ZAZDROSZCZE! -smile

                  eeeh - szczescie bylo tak blisko! - w moim przypadku hromosomy ulozyly sie
                  akurat NIE tak jak sobie wymarzylem! -sad(.
                  Pecha mam jak cholera! -sad.

                  popay E
                  (jeszcze 13 lat katorzniczej pracy
                  do emerytury! -sad ).
                  • mammaja Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 14:27
                    Czytajac twoje posty dowiedzielismy sie przeciez ,ze nie taka znowu
                    katorznicza.Sympatyczna firma,niewielka,klima i to jeszcze z gorki lub pod
                    gorke (tego nie sprecyzowales).Chyba ze ci rzad przedluzy wiek emerytalny tak
                    jak grozi budzetowce.(Oczywiscie to zart,zaznaczam,bo zaraz otrzymam wyklad
                    nad struktarami zatrudnienia i funduszami emerytalnymi od czasow Napoleona III
                    do dzisiaj).Wiec czeka cie jeszcze wiele pieknych lat na zaglach,czego
                    zycze.Na niektore z Twoich postow jeszcze napisze ri-posty ,bo wreszcie
                    wsystko mi gra w noeym sestemie sieci domowej!PS.A tak `a proppos z gorki ,czy
                    nie na Pigalaku pracujesz?ha,ha!
                    • popaye Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 17:31
                      mammaja napisała:

                      > Czytajac twoje posty dowiedzielismy sie przeciez ,ze nie taka znowu
                      > katorznicza.Sympatyczna firma,niewielka,klima i to jeszcze z gorki lub pod
                      > gorke (tego nie sprecyzowales).Chyba ze ci rzad przedluzy wiek emerytalny tak
                      > jak grozi budzetowce.(Oczywiscie to zart,zaznaczam,bo zaraz otrzymam wyklad
                      > nad struktarami zatrudnienia i funduszami emerytalnymi od czasow Napoleona
                      III
                      > do dzisiaj).Wiec czeka cie jeszcze wiele pieknych lat na zaglach,czego
                      > zycze.Na niektore z Twoich postow jeszcze napisze ri-posty ,bo wreszcie
                      > wsystko mi gra w noeym sestemie sieci domowej!PS.A tak `a proppos z
                      gorki ,czy
                      > nie na Pigalaku pracujesz?ha,ha!

                      a) za katorge uwazam wszelki przymus! - ja niestety musze jeszcze tyle
                      pracowac chcac utrzymac obecny standard na emeryturze (renta usatawowa +
                      prywatna).
                      Nie zapominaj iz ja zaczalem prace dosc pozno (tam gdzie mieszkam!) a za czesc
                      ktora bede bede otrzymywal z polskiego ZUS-u nie pokryje nawet tut. oplat za
                      wode i wywoz smieci -sad.

                      b) zapewne po konsultacji z SAMCEM2 i Glodnym udalo Wam sie zlokalizowac moja
                      FIRME! -smile
                      Gratulacje!.
                      Masz racje pracuje na "Pigalaku" a moj Szef ma gabinet odrobine wyzej w
                      zachrystii Basilique du Sacrê-Cour de Montmartre.
                      Jak naturalnie wiesz moj PECH iz nie ma tam windy a ja musze kilkadziesiat rady
                      dziennie Go odwiedzac i to...biegiem!.
                      • mammaja Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 20:17
                        Dokladnie tak to sobie wyobrazalam { z ewent.wariantem -sztalugi na Place du
                        Tertre) (jezeli tak sie pisze!)
                        • popaye Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 20:29
                          mammaja napisała:

                          > Dokladnie tak to sobie wyobrazalam { z ewent.wariantem -sztalugi na Place du
                          > Tertre) (jezeli tak sie pisze!)
                          Mammajo,-
                          jestes swietna! - cmoook! -smile

                          1 x w zyciu wchodzilem po tych schodach i... jezyk mialem na brodzie! -smile
                          Dobrze iz nie chodze do Kosciola i... nie mieszkam tam (na dole!).
                          Paryz uwielbiam (mam tam rodzine) i znam z kilku dluzszych pobytow
                          (przyjemnosciowych) ale to wszystko -smile
                          Chociaz hmmm... jak TY "wiesz" ponoc tam pracuje -smile.
                          • marialudwika Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 20:52
                            Myslalm,ze Popaye "nadaje" ze slonecznej Italii??
                            ml ze SLONECZNEJ/do znudzenia /Klempolandii
                            • mammaja Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 21:03
                              A ja myslalam ze wlasnie z Paryzewa.Przyznaj sie,Pop.skad nadajesz.A czy
                              widziales przy wspominanej katedrze pomniczek paryzanina,ktoremu podobno
                              scieto glowe,bo nie zdjal czapki przed biskupem?Za co mu "lud Paryza"wystawil
                              rzeczony monument.I tak historia zatacza kola....
                            • mammaja Re: Nowa praca po 40 09.08.03, 21:07
                              A w ramach dowcipow ,czy wiesz ,ML jak tlumaczy sie w niektorych krajach
                              literki NL na samochodach?Niemcy mowia ,ze to znaczy "nur limonade",a
                              Wlosi "niente lire".To jak jest?wink))))))
                              • ypsilon Nowa praca po 40 11.08.03, 11:58
                                Ciekawie ujete i wlasnie to o czym mysle; majac trzydziesci, mozna trzasnac
                                drzwiami, majac czterdziesci juz nie tak glosno, a pozniej... Przyznam, ze te
                                wszystkie tematy o pracy i nauce w naszym wieku zalozylem bo... sie boje.
                                Tak,najnormalniej w swiecie mam pietra i chce uslyszec czy jestem jedynym czy
                                nie.Pracuje w dziedzinie, gdzie nastapila nagle niesamowita kompetycja.
                                Doswiadczenie nie koniecznie jest sprawa pierwszorzedna – bardziej umiejetnosc
                                nadarznia. Wszystko zalezy od oczekiwan przelozonych. Tu akurat moj szef bardzo
                                ceni sobie moje "europejskie" podejscie do pracy; lojalnosc, obowiazkowosc,
                                pracowitosc, dojrzalosc... zastanawiam sie co bedzie za iles tam lat, z innych
                                bosem, gdzie – jak Papaye pisze – trzasniecie drzwiami jest rownoznaczne z
                                samobojstwem zawodowym. Jak na razie przeszedlem zywciesko ostra reorganizacje
                                w stylu amerykanskim; z 1300 zostalo nas 250 i ciagle jestem, ale widze jak
                                ciezko znalesc cos odpowiedniego tym, co musieli odejsc. Zaczynam z zazdroscia
                                patrzec na tych, co maja jakis maly biznes; moze to jest rozwiazanie na budowe
                                "job security" na starosc, tym bardziej ze 44 ciagle nie jest za pozno. Opinie?

                                Chciałabym sie przyłączyć do tej b.ciekawej dyskusji. Sama jestem szefem, a
                                jednocześnie mam szefów nad sobą. Przyjmuję do pracy i muszę przyznać, że
                                najwazniejszym kryterium są dla mnie kwalifikacje przyszłego pracownika,
                                ale... . W mojej dziedzinie wszystko sie szybko zmienia i liczy sie właśnie
                                elastyczność i dokształcanie. Co z tego, że papiery są świetne, jesli w
                                międzyczasie weszły nowe metody czy procedury, a kandydat nie tylko ich nie
                                zna, ale o nich nie słyszał. Z drugiej strony sama przezywam niepokoje związane
                                z wiekiem i pracą. Przychodzą młodsi, lepiej wykształceni - co ja mogę im
                                przeciwstawić? Moją elastyczność, znajomość rynku, wyczucie zmieniających sie
                                trendów, do tego doświadczenie i wszechstronność. Bardzo często spotykam się z
                                tym, że młodzi pracownicy mówią wprost, że czegoś nie zrobią, bo to nie ich
                                działka, nie uczyli się tego. A ja oceniam, czy dam radę, uczę się i robię. A
                                potem przychodzą reorganizacje w firmie i kto zostaje... .
                                Ale czasami zastanawiam się, co zrobie, gdy już mi podziękują. Otworzę własną
                                firmę. Zrobiłabym to już teraz, ale po prostu nie mam na to czasu. Ale mam
                                pomysły i nikomu ich nie zdradzam.
                                • mammaja Re: Nowa praca po 40 11.08.03, 16:35
                                  ypsi,to jest najwazniejsze,ze myslisz o tym i masz swiadomosc ze "w razie
                                  czego" otworzysz wlasna firme.To nie stawia cie w sytuacji osob,ktore maja
                                  poczucie,ze jak je zwolnia to juz koniec.Nie mam nic specjalnie madrego do
                                  napisania,ale obserwowalam w ostatnich miesiacach zwolnienia w Urzedach
                                  Warszawskich zwiazane ze zmiana ustroju stolicy i naprawde wiele kobiet
                                  znalazlo sie w bardzo ciezkiej sytuacji.Facetow zreszta tez.Zwlaszcza,ze
                                  niektore osoby byly naprawde kompetentne i dobrze pracowaly.Ale nie chce sie
                                  rozpisywac na ten temat,bo nie miejsce na to.Poprostu pozdrawiam.
                                • popaye Re: Nowa praca po 40 11.08.03, 18:19
                                  Mila Ypsi,-

                                  Kazdy z nas zna ten problem i mimo iz (niezaleznie od kraju zamieszkania)
                                  pracujemy w podobnej rzeczywistosci ekonomiczno-rynkowej, - sytuacja kazdego z
                                  nas poprzez rozne zawody, zajmowane stanowiska a nawet szczegolne rozwiazania
                                  prawne przepisow regulujacych stosunki miedzy pracodawca i pracownikiem czyni
                                  nasza sytuacje nieporownywalna.
                                  Ja rozumiem iz kazde rozwiazanie lest lepsze niz bezrobocie i podyktowana
                                  wiekiem beznadziejnosc perspektywy szukania nowej pracy.
                                  Znam ludzi ktorzy obciazeni rodzina i comiesiecznymi zobowiazaniami finansowymi
                                  gotowi byli podjac nawet byle jak platna prace byle ich dochody przekroczyly
                                  kwote zasilku i omineli problemy i klopoty zwiazane z wygzekwowaniem naleznych
                                  im swiadczen spolecznych.
                                  Sytuacja ich tez sie nie polepszyla! - nawet byli zapraszani na rozmowy do
                                  firm w ktorych ubiegali sie o zajecie i ... pierwszym pytaniem bylo DLACZEGO
                                  osoba tak wysoko kwalifikowana, z dobrym "zyciorysem zawodowym" ubiega sie o
                                  relatywnie niskoplatne zajecie i posade ponizej swych mozliwosci?.
                                  Szczerosc tu niewiele poplaca!,- bo dla potencjalnego pracodawcy jesli nie
                                  mozesz sobie dac rady ze swoimi prywatnymi problemami to i w pracy nie wykazesz
                                  sie odpowiednia zacietoscia i wola walki o interes Firmy -smile).
                                  Nie wiem skad piszesz? - jesli z Polski - moj przyklad NIC Ci nie pomoze ale
                                  napisze czemu ja zrezygnowalem z pracy "na wlasny rachunek" i przed laty
                                  zwiazalem sie z firma jako jej pracownik "najemny".
                                  Z.... czystej kalkulacji! -smile
                                  Jako wspolwlasciciel malej firmy (razem 4-ry osoby) - wylacznie z
                                  tytulu "elastycznosci" tzn: krotkich terminow, gotowosci do stosowania
                                  niekonwencjonalnych rozwiazan i wieksza gotowoscia do dyskusji o kosztach
                                  moich swiadczen bylem konkurencyjny dla tych "duzych".
                                  W zwiazku z powyzszym nie narzekalem na ilosc zamowien - mialem ich zawsze
                                  tyle, ile moglismy "przerobic"!
                                  I tu jest pies "pogrzebany"! -sad.
                                  - Szybki termin - t.zn nie patrzysz na zegarek! - Swiatek, piatek nieraz w nocy.
                                  ja i wspolnik - OK!,- ale nasi wspolpracownicy dostawali extra platne nadgodziny
                                  + caly korowod zwiazany z przekonaniem Ich do tej pracy!.

                                  - Mala firma - maly kapital! - biuro, urzadzenia w tym te "drogie" (PC+licencje
                                  programowe, plotery, naswietlarki itp, transport, i koszty eksploatacyjne -
                                  wszystko sie sumuje! w potezna stala pozycje tzw. kosztow stalych.

                                  - malo pracownikow - to zaleta, ale w 4-ro osobowej firmie 1 osoba "chora" to
                                  25% mniejsze mozliwosci "przerobu" - jak drugiej COS wypadnie - tragedia!

                                  - Wlasciciel to juz musi miec ZELAZNE zdrowie! -smile
                                  nie chorowac, nie urlopowac, miec wyrozumiala rodzine i szczescie
                                  w interesach (On zalatwia klientow i zamowienia!), do tego wiele
                                  wyczucia "spolecznego"! - nie zapominaj iz majac nawet jednego pracownika
                                  jestes w jakis sposob "moralnie" odpowiedzialna za czyjs los i posrednio, jego
                                  rodziny! ( wbrew pozorom to nie jest takie "proste").

                                  - musisz miec ciagle wyczucie finansow! - sa miesiace gdzie Twoje dochody sa
                                  ponadprzecietnie wysokie i.... nie WOLNO wydawac (nawet MADRZE) tej KASY bo
                                  zawsze kiedys przyjdzie moment gdy bedzie "dolek dochodowy" i to na 100%!.
                                  Jednioczesnie MUSISZ "inwestowac" (sprzet, kwalifikacje Twoje i pracownikow) -
                                  bo przyjdzie dzien w ktorym bedziesz "zjedzona" przez konkurencje! - NIGDZIE
                                  konkurencja nie jest tak duza jak w small-biznesie! -smile).

                                  - itd, itd.....

                                  Ja - skapitulowalem! -smile.

                                  Wyczerpany (zdrowotnie i nerwowo!) podjalem prace jako "najemnik" i....
                                  odetchnalem! -smile.
                                  -Pracuje - z zaangazowaniem jak u siebie! (to fakt!) ale... 8 godz/dziennie! -
                                  zamykam drzwi i.... he, he (prawie),w sobote praca - wyjatek! Swieta i
                                  Niedziele - TABU!

                                  -Chory jestem! - ide do lekarza! - mam odpoczac pare dni w domu - siedze i
                                  odpoczywam! NIE moje zmartwienie czy Szef da sobie rade!.

                                  - Nalezy mnie sie 6 tygodni urlopu wypoczynkowego! - OK! -musze uzgodnic termin
                                  jego wziecia, moze cos extra wypasc i musze uwzglednic interes Firmy ale tych
                                  6-ciu tygodni PLATNEGO urlopu + 50% dodatku urlopowego (taka umowa z
                                  Pracodawca) NIKT mnie nie moze odmowic lub nie udzielic!

                                  - Moje podatki, skladki ubezpieczeniowe, oplaty rentowe itp itd - sa pokrywane
                                  w 50% przez pracodawce ( takie sa przepisy!) a za ich odprowadzanie,
                                  terminowosc i wysokosc jest odpowiedzialna Firma i jej wlasciciel nie JA! -smile

                                  - stalosc dochodow!!! - to nie moja sprawa czy Firma ma zamowienia, ile ich ma
                                  i jakia jest ich oplacalnosc!. Ja zglaszam gotowosc do pracy - czy z niej Firma
                                  korzysta czy nie - jej sprawa! - placic MUSZA!

                                  Wszystkie te zalety sa naturalnie niewiele warte jak tracisz prace -sad.
                                  Kazda odprawa czy odszkodowanie wyplacone z Firmy kiedys sie wyczerpie! - kazdy
                                  zasilek bedzie z czasem coraz mniejszy az do poziomu minimum socjalnego! -
                                  w niektorych krajach nawet mniej! -sad.
                                  "Lezac na dnie" - 2000 zl to fortuna! - ale przezyc za 2000 jak zarabialas
                                  8-10.000 - to jest cholernie ciezko! -smile)).
                                  (wzialem to z "nieba" ale tak sie ksztaltuje najczesciej porownanie zasilku do
                                  dochodow!).

                                  Z drugiej strony hmmm.... sa ponoc bezrobotni co wygrywaja w LOTTO - miliony,
                                  a ja nawet znam jednego co mu Zona powiedziala: "nie martw sie, odpocznij, dosc
                                  sie w zyciu natyrales teraz JA zarobie na NAS!" -smile).

                                  (co do ostatniego - to juz nie pamietam czy bylo w realu , czy mnie sie...
                                  snilo) -smile)).

                                  Glowa do gory! - jeszcze nas nie zwolnili i Swieta Bozego Narodzenia na 100%
                                  w tym roku beda! - choc juz coraz mniej w to wierze w te upaly! -smile

                                  popay E.







                                  • warum Re: Nowa praca po 40 11.08.03, 19:00
                                    popay E. dziekuje! Przedstawiles dokladnie to co ja przerabialam i z czym sie
                                    zgadzam. To byla " ludzka" strona biznesu. Teraz poczekam na kontre- w postaci
                                    zdrowo rozsadkowych opinii bisneswomen/mensmilePozdrawiam tym razem chlodniej, bo
                                    u mnie na wschodzie dzis wialo jak ch. I to byl mrozny wiatrsmile)Zima tez bedzie
                                    na pewno.
                                    • jej_maz Re: Nowa praca po 40 12.08.03, 05:05
                                      Zaznaczam, ze mowie z perspektywy warunkow ekonomiczno-spolecznych AP. Tutaj
                                      sprawdza sie bardzo stare powiedzenie ze gram biznesu jest lepszy od kilograma
                                      pracy. Mam na mysli rozsadznie i z duza dyscyplina finansowa prowadzony
                                      interes, na zasadach pokazanych tu przez Popaye. Poza tym kazda sytuacja wymaga
                                      zimnej kalkulacji a i takowa bedzie zalezala od indiwidualnych oczekiwan, czy
                                      priorytetow zyciowych. Dla mnie osobiscie najwiekszym "za" jest fakt ze jestem
                                      u siebie. Bardzo szerokie pojecie, ale przede wszystkim sam ustalasz sobie jak
                                      daleko chcesz zajsc (wielkosc) i w zaleznosci od planu pracujesz tyle ile
                                      potrzeba aby osiagnac cel. Chcesz duzo to zapomnij o wakacjach, czy weekendach,
                                      a jezeli wystarczy ci samo poczucie niezaleznosci i przecietny dochod a mozesz
                                      zyc jak inni na posadach panstwowych (tu ubezpieczenia sa w miare tanie a wiec
                                      socjalny aspect nie jest zbytnim problemem). Nie masz szefa, ale z drugiej
                                      strony masz klientow, ktorzy sa czasami bardziej wymagajacy niz nie jeden
                                      dyrektor. Jednakze lubiac to co robisz i robiac to na swoim, twoj servis czy
                                      product ma wieksza wartosc niz seryjny wyrob; klient to widzi, wraca do ciebie
                                      a to daje niesamowita satysfakcje z tego co robisz. Tutaj pada magiczne slowo;
                                      satysfakcja. To na prawde trudno wyrazic kwota. Nie jest to wypowiedz na bazie
                                      torii; pisze o wlasnych doswiadczeniach.
                                      • ypsilon Nowa praca po 40 12.08.03, 08:35
                                        Wszystko dobrze, jeśli pracujesz w normalnej firmie. Moja to prywatny folwark z
                                        czasów wczesnego kapitalizmu. Jest to duża firma, ale ... No własnie, stosunki
                                        są tu okropne. Rotacja pracowników olbrzymia. Zwolnienia z dnia na dzień.
                                        Zwolnienie lekarskie - raczej nie wchodzi w grę. Pensje b. niskie,
                                        nieregularne, zależy, co szef sobie kupił. Ja rozumiem, inwestycje itp. Ale
                                        zakup najnowżeszo samochodu lub laptopa (prywatnie) i związane z tym opóźnienie
                                        wypłat o dwa tygodnie to chyba przesada. Piszę o drobiazgach, które akurat
                                        przychodzą mi do głowy. Najwazniejszy dla mnie minus to umowa o pracę - zarobki
                                        mam średnie, ale umowę na cały etat mam podpisaną na najniższą możliwą stawkę i
                                        od tego mam płacony ZUS. Pozostała część dochodu, większa, płacona jest na
                                        podstawie umowy-zlecenia. Fundusz socjalny - nie istnieje.Formalnie, na
                                        papierze, tak, ale w rzeczywistości wielkie nic. Szkolenia dla pracowników -
                                        fanaberie. Logika różnych działań - przedziwna. Nie wdaję się w szczegóły, bo
                                        musiałabym pisać cały dzień.
                                        A jesli chodzi o własną firmę, której założenie planuję, to usługi. Dokładnie
                                        to samo, czym zajmuję sie teraz. I sądzę, że nie będę czekała na zwolnienie,
                                        ale otworzę ją wczesniej. A muszę myśleć o tym, ponieważ ja jestem głównym
                                        zywicielem rodziny. Brzmi to patetycznie, ale tak wygląda real. Mój mąż jest
                                        chory na SM i jest na rencie. Jej wysokość w stosunku do poprzednich zarobków
                                        jest śmieszna.
                                        Spokój pracownika u mnie w pracy nie istnieje. Przychodzi kadrowa, wręcza ci
                                        wypowiedzenie i czeka, aż wyjdziesz. resztę czasu wypowiedzenia spędzasz w
                                        domu. Byli pracownicy mają zakaz wstępu na teren firmy (na piśmie). Osoby,
                                        które spotykają się po pracy prywatnie są zwalniane - przypomniały mi sie takie
                                        kwiatki.
                                        Mimo wszystko lubie swoją pracę i to jest moje szczęście.
                                        Pa, pa,
                                        • popaye Re: Nowa praca po 40 12.08.03, 18:18
                                          Mila Ypsi,-

                                          Z calego serca zycze Ci powodzenia w realizacji Twoich zamiarow.
                                          Tobie sie UDA! - na 100%! - nie dlatego ze to ladnie brzmi a komplementowanie
                                          Twoich zamiarow ladnie wyglada i mnie nic nie kosztuje -smile.
                                          Tobie sie uda bo.... Ty jestes rozsadna Kobieta!.
                                          Ty nie szukasz "samorealizacji", satysfakcji z samodzielnosci, niezaleznosci
                                          w podejmowaniu decyzji ani nie masz zamiaru zrobienia super-interesu.
                                          Ty chcesz miec zagwarantowana egzystencje dla siebie i rodziny, bez
                                          wielkiego "biznesu" i zwiazanego z tym ryzyka.
                                          Jezeli masz mozliwosc rozpoczecia dzialalnosci rownolegle z wykonywana obecnie
                                          praca w dziedzinie w ktorej masz doswiadczenie i rozeznanie rynku - zaczynaj
                                          natychmiast! - nie bedziesz miala lepszego startu nigdy!.

                                          Trzymam "kciuki" i... podziel sie z nami pierwszymi doswiadczeniami.
                                          Wiele szczescia a.. pohybel takim pracodawcom na jakich jestes "skazana" -smile.

                                          popay E.
                                          • warum Re: Nowa praca po 40 12.08.03, 19:51
                                            popaye napisał:

                                            > Mila Ypsi,-
                                            > Tobie sie uda bo.... Ty jestes rozsadna Kobieta!.
                                            > Ty nie szukasz "samorealizacji", satysfakcji z samodzielnosci, niezaleznosci
                                            > w podejmowaniu decyzji ani nie masz zamiaru zrobienia super-interesu.
                                            > Ty chcesz miec zagwarantowana egzystencje dla siebie i rodziny, bez
                                            > wielkiego "biznesu" i zwiazanego z tym ryzyka.
                                            Nie mialam az "takiego" pracodawcy ale gdy zostalam zmuszona w ramach
                                            obowiazkow odbierac telefony od wierzycieli, a widzialam stos przelewow
                                            pisanych " na pamiatke" szybko zaczelam szukac innej pracy. W nowej pracy
                                            pracuje spokojnie / bez uczucia,ze to mnie posadza o jakies kretactwa i
                                            nieuczciwosc /juz 5 rok /naprawde na maksa, ale z satysfakcja z dobrze
                                            wykonanej pracy, niestety nie pienieznasad/a przez 3 kolejne lata dorabialam na
                                            zlecenie w "tamtej" pracy /praktycznie na drugi etat w domu, bo dyspozycyjnosc
                                            byla warunkiem zgody na odejscie/. Mnie dzieki tej dodatkowej kasie wystarczalo
                                            na normalne zycie + wakacje /dla 3 osob/. Ale... juz bylam wyczerpana i
                                            zrezygnowalam. Przez ten czas byly szef zdazyl kupic wielki dom-ranczo, zrobic
                                            sporo udanych zakupow, no i zbudowal mala stajnie dla hobbystow - a dluznikow
                                            nie splacil tylko... oglosil upadlosc.I oczywiscie zadnego majatku /czytaj " na
                                            papierze"/ juz nie posiadal- ale to nie moj juz problem. Niestety dokladnie w
                                            tym czasie klopoty ze zleceniami zaczela miec firma, w ktorej pracowal maz, i
                                            mimo " notowania" na gieldzie padla jak i te mniej ambitne. Przez pol roku
                                            wyplacano pensje coraz pozniej, na raty itd. Na "papierze" mamy duzo pieniezdy
                                            do odbioru... a w realu byc moze dostaniemy je za rok, albo znow na raty przez
                                            kilka latsad Tym sposobem... moje oszczedzanie na tzw " czarna godzine"/ za co
                                            mnie wlasne dzieci chyba nienawidzily w pewnym momencie / zostalo wykorzystane
                                            na przezycie. Tu gdzie mieszkam nie ma "pracodawcow"-moze 1-2 firmy wieksze.
                                            Kazdy chce pracowac jako urzednik lub.. wlasnie byc "sobie sterem i zeglarzem"
                                            Bo... widac tylko ten nowy dom, samochod, meble i wakacje... a nie widac tego "
                                            wyzysku" ,tak to wlasciwe slowo- tych zdesperowanych ludzi, ktorzy maja dzieci
                                            na utrzymaniu i chca zyc!. Ale ... rynek jest przesycony " biznesmenami" i
                                            utrzymac sie moga tylko... naprawde "najlepsi"- czyli ci z kontaktami.
                                            Nowicjusz nie ma szans na rynku. Chyba, ze znajdzie jakas nisze, ale...
                                            zaistnienie na rynku tez wymaga pieniedzysmile) I tak kolo sie zamyka. Zalety
                                            pracy na swoim juz opisal popaye. Wada - jest tylko RYZYKO i ODPOWIEDZIALNOSC-
                                            Pytanie tylko, czy wlasnym majtkiem czy majatkiem wierzycieli...Pozdrawiam i
                                            wiem,ze jak nie ma pracy to trzeba zakladac swoj biznes. Bo mimo wszystko u
                                            nas jest tyle mozliwosci " skorzystania" z niuansow prawa... ze tylko sie na
                                            nim znacsmileStrasznie sie rozpisalam, przepraszam. Tu na forum sa i wielcy i
                                            mali. Predzej czy pozniej... da to o sobie znac, mimo " szczerych" checi w tej
                                            chwili wszystkichsmile.
                                            • warum Re: Nowa praca po 40 12.08.03, 19:57
                                              warum napisała:

                                              - a wierzycieli -
                                              ,> nie splacil tylko... oglosil upadlosc.
                                              -sorki, to moja impulsywnosc .I juz sie zamkne.
                                            • popaye sprobujmy bez ... emocji 12.08.03, 22:02
                                              Mila Warum,-

                                              sorry - napisalem Ci obszerna odpowiedz i... skasowalem.
                                              Nie ma sensu.
                                              Rozumiem Twoje rozgorycznie i zal, ale ja nie mam argumentow, prawa oraz checi
                                              komukolwiek udzielac "porad".
                                              Opisalem poprzednio powody dla ktorych ja podjalem takie a nie inne decyzje
                                              wyboru drogi zawodowej ale uprzedzalem iz byly one zdeterminowane warunkami
                                              panujacymi w kraju w ktorym mieszkam i szczegolna, moja prywatna sytuacja.
                                              Jako przyklad - bylo dla nikogo.
                                              Zbyt roznia sie warunki w poszczegolnych krajach by porownywac.
                                              Marek np. - zyje w innej rzeczywistosci socjalno-prawnej niz Twoja czy moja -
                                              wiec rowniez ma inne wzorce i motywacje.
                                              To jest temat w ktorym do "consensus´u" moglbym dojsc najwyzej z Marialudwika -
                                              bo Ona zyje w kraju o porownywalnych warunkach socjalno/ekonomiczno/spolecznych.
                                              • marialudwika Re: sprobujmy bez ... emocji 12.08.03, 22:55
                                                Odslon wreszcie rabek tajemnicy gdzie mieszkasz??
                                                Jako osoba" pasozytujaca" na mezu nie moge tu zbytnioglosowac,ale pracowalam w
                                                Polsce "na cudzym"/obijanie sie za marne grosze i zabijanie nudy a czesto
                                                udawanie,ze sie cos robi bo wysiedziec bylo trzeba/,pracowalam "na swoim"ale w
                                                okresie tuz przed stanem wojennym,nawet sprzedawalam kwiaty na gieldzie i
                                                zdobywalam opal na ogrzewanie szklarni a wlecie podlewalam etc.Nie byl to
                                                zaden interes dla tych co nie mieli kapitalu by zainwestowac w nowoczesnosc...
                                                Taka sytuacja rodzinna zaistniala i z ulga wspominam zakonczenie
                                                tego "piekielka".Gdy wyjezdzalam z Polski jako "emigrant"/inaczej by mi pewnie
                                                nie dali paszportu konsularnego..musialam to niewiele co mialam
                                                zostawic,przepisac/na szceszcie na wlasne dziecko/....tak wiec jest jak
                                                jest.Moj maz pracuje dla siebie,przy pomocy swojej glowy i komputera.Mial
                                                kiedys wlsna drukarnie,ale w koncu lat osiemdziesiatych
                                                zbankrutowal...Wyciagnal z tego wnioski,ze najlepsza firma to f-ma
                                                jednoosobowa,bez personelu,ubezpieczania go i innych problemow.Ale sie
                                                rozgadalam a tu woda w wannie omal sie nie przelala...Wole nie czytactego,co
                                                napisalam
                                                ml
                                                ml
                                        • marialudwika Re: Nowa praca po 40 12.08.03, 18:37
                                          Jak czytam o takich firmach to "komuna" jawi sie jak raj.
                                          Zycze Ci realizacji Twoich planow i sukcesow w tym co planujesz!!
                                          ml
                                          • warum Re: Nowa praca po 40 12.08.03, 23:37
                                            Dziekuje za Wasze komentarze. To ,ze "byt ksztaltuje swiadomosc" to z marksa?,
                                            ML i P i pewnie M- wiecie bo pamietacie tamte czasy i widujecie to co jest
                                            teraz- tylko... nie wszedziesmile/ A przeze mnie przemawia wiecej goryczy niz
                                            entuzjazmu.
                                            Ale " fajna baba" jestem / hmmm- pierwszy raz mnie ktos tak nazwal i mam
                                            nadzieje ostatnismile/ i moze troche cyniczna / tak, ML/ Nie napisalam poprzedniej
                                            wypowiedzi,zeby cokolwiek porownywac - bo co i po co? Napisalam co mi sie
                                            czkawka odbija; moze powinam byc bardziej powsciagliwa i wygladzona,zeby
                                            trzymac "klase" ale... ja tez liznelam budowy wiec prostactwo mam nie tylko w
                                            genach?smile
                                            Akurat tu ... czuje sie pelnoprawnym czlonkiem tego forum/ 40+, na dodatek mam
                                            dzieci w wieku zalozyciela tego forum M!smile/ i... jak typowa
                                            kobieta lubie wyzalac sie w przestrzen./tak jest ciszej!/
                                            Przepraszam tych, ktorym zepsulam swa wypowiedzia nastroj. Ja jestem z Polski
                                            B.Ale mam nadzieje,ze nie wykluczycie mnie z tego gronasmile))pozdrawiam all.
                                            • marialudwika Re: Nowa praca po 40 13.08.03, 10:09
                                              Nie wiem o co Ci chodzi?Nigdy nie dzielilam Polski na A<B czy C.Moj syn jest
                                              starsy niz Twoje dzieci,ale mysle,ze nie wyklucza mnie to z naszego grona!!
                                              Chamstwo na gieldzie "kwiatowej" jest chyba z niczym nie porownywalne..
                                              Pozatym nie chodzilo mi o wyklad z marksizmu-leninizmu,ani o stwarzanie bytu
                                              przez swiadomosc a o to,ze czlowiek czest staje sie pionkiem sytuacyjnym..
                                              I dostaje nieraz tak po lbie,ze cale zycie ma koszmary senne..a szkoda mowic
                                              Pozdrawiam
                                              ml
                                            • mammaja Re: Nowa praca po 40 13.08.03, 10:55
                                              Warum napisala,ze przeprasza tych ktorym zepsula nastroj swoimi postami.Mnie
                                              sie strasznie nie podoba,ze masz w ogole takie mysli.Przeciez zasada forum
                                              jest wolnosc wypowiedzi,a to ze mieszkamy w roznych czesciach Polski czy
                                              swiata jest pociagajace - wreszcie mozna pozanc rozne punkty widzenia.Moze
                                              bysmy przyjeli jakas generalna zasade "nie obrazania sie",bo inaczej
                                              przestaniemy miec moznosc szczerego pisania co nam akurat w duszy gra.Ten
                                              watek o pracy jest bardzo ciekawy i czytam go z wielkim
                                              zainteresowaniem.Milego dnia zycze!
                                            • popaye Warum - Ty... gluptasie! -:) 13.08.03, 17:06


                                              Mila Warum,-
                                              jestem starszy od Was wszystkich - a juz napewno od Ciebie - wiec pozwalam
                                              sobie na taka ... bezczelnosc -smile.
                                              Jak sie ma lat 20 - Swiat stoi otworem i ... wszystko moze sie w zyciu zdarzyc
                                              - najsmielsze marzenia moga sie zrealizowac a rzeczywistosc przekracza
                                              niejednokrotnie oczekiwania.

                                              Po 30-tce - zna sie juz pierwsze rozczarownania , pierwsza swiadomosc realnej
                                              przestrzeni w ktorej sie poruszamy.

                                              PO 40-tce jest jeszcze okazja do zaczecia "od nowa".
                                              Dzieci prawie dorosle, twarde realia rzeczywistosci oraz roznica miedzy "chce"
                                              a "moge" - swietnie znana. To jest polmetek zycia,- rowniez zawodowego.
                                              Juz wiemy jak to jest naprawde - jeszcze ostatnie wskazowki dla dzieci - bo One
                                              wlasnie wkraczaja w "zycie".

                                              Po 50-tce - zaczyna sie administrowac .... zyciowymi "porazkami".
                                              Juz nie to zdrowie, inna odpornosc nerwowa. Nabywa sie dystansu do
                                              codziennosci. Juz na 100% sie wie iz: "nic podczas jedzenia nie jest tak gorace
                                              jak w czasie gotowania" (niem. przysowie).
                                              Juz sie wie co jest NAPRAWDE w zyciu wazne - na co SZKODA czasu i wysilku.
                                              Nabywa sie wyrozumialosci np. dla dokazujacych wnukow i ludzkich slabostek.
                                              W partnerskich zwiazkach,- Panie powoli kapituluja w walce o zrobienie
                                              z partnera "czlowieka", panowie - doceniaja wygode i spokoj oraz zaczynaja byc
                                              swiadomi faktu iz tak naprawde, to w ich zyciu - zdominowanym przez KOBIETY -
                                              moze nastapic zmiana wylacznie na .... gorsze!sad.
                                              W pracy osiagneli jakies sukcesy, szacunek i uznanie,- ich zdanie sie liczy
                                              i to oni narzucaja "warunki".
                                              w domu, - Boss - to jest Zona! - krolowa odkurzacza i pralki, szefowa kuchni
                                              i zarzadczyni rodzinnej zastawy z porcelany!.
                                              Oni - "moga": pozmywac po obiedzie, wyniesc smieci i podlac trawnik przed domem.
                                              Sa swiadomi iz... bedzie jeszcze gorzej! -sad.
                                              Na emeryturze beda skazani 24 godz/dobe na laske i nielaske "Szefowej".
                                              Przyjdzie czas (he, he ) wyrownania rachunkow ... "krzywd zyciowch".
                                              Urlop - bedzie wtedy i tam gdzie wybierze Zona, kawa po obiedzie - owszem ale
                                              bezkofeinowa i z tym... paleniem KONIEC -sad (szkodzi!.... i nie chce tego
                                              smorodu wiecej w domu wdychac!).
                                              Nooo! - juz wiem FAJNIE BEDZIE bardzo po..."kobiecemu"! -smile.

                                              Warum - jestes "gluptasek" - bo nawet nie wiesz jaka wspaniala Cie przyszlosc
                                              czeka! -smile.

                                              Milo tu z Wami "mlodymi" -smile

                                              popay E.

    • warum Re: Nowa praca po 40 13.08.03, 17:21
      Dzieki za odzewsmile nie bede sie pojedynczo ustosunkowywac, powiem tak:
      myslalam,ze wloze kij w mrowisko, a tu mimo wszystko cisza... Polska jest
      podzielona na A i B od zawszesmile a czy to podzial gospodarczy, historyczny czy
      jeszcze inny to temat na nastepny watek. Mimo,ze forum 40 + jest na 1.pozycji w
      GW nie... odezwalo sie wielu ludzi, ktorzy tylko go czytaja... a wiecie
      dlaczego? bo.../tak mysle/ ciesza sie z tego,ze maja dostep do netu /
      najczesciej w pracysmile/ i ktos im placi za ten czas. Nie wierza w "lepsza
      przyszlosc" tylko czekaja az "sam zrobi sie" porzadek. Pozdrawiam serdecznie
      i...czy ja wygladam na taka, ktorej latwo sie pozbyc?smile))
      • ewelina10 Re: Nowa praca po 40 13.08.03, 19:01
        warum napisała:


        ... Polska jest
        > podzielona na A i B od zawszesmile a czy to podzial gospodarczy, historyczny czy
        > jeszcze inny to temat na nastepny watek.
        Jestem za... i mogę sobie na to pozwolić, bo jestem stąd.
        Ale to, że jestem stąd nie oznacza, że nie widzę tego, że jest jak jest.
        Jestem osobą, której nie brakuje przysłowiowego "ptasiego mleka" - i chociaż
        udało mi się go dorobić TU - szlak mnie trafia, że jest tak nas mało i ta
        beznadzieja...
        A propo internetu - gdzieś tam ...w jakimś kraju azjatyckim, gdzie krowy chodzą
        środkiem ulicy - na każdym rogu jest kawiarenka internetowa.
        Umywam się - za poważnie i nie kończący temat. Wolę być ironiczna na wesoło.
        • marialudwika Re: Nowa praca po 40 13.08.03, 19:38
          Stad-stamtad,A iB.A moze to co nas rozni to nie zawsze jest tym,co nas dzieli?
          A moze wlasnie roznice sa atrakcyjne?A moze jest jednak w naszych losach wiele
          podobienstw..
          A z tym internetem w pracy?Znam duzo osob majacych go i tu i tam ale jakos "w
          pracy" chetniej z niego korzystajacych.I takie osoby,ktore po prostu internetu
          miec nie chca i z niewiadomych powodow go sie "boja" i ....
          ml
          • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze do Warum 13.08.03, 20:45
            • popaye Re: Nowa praca po 40 jeszcze do.. Mammaja 13.08.03, 20:53
              Intelektualna glebia i bogata tresc Twojego wpisu - PORAZILY mnie!

              Jestem - pafff ! -smile)

              uklony,-

              popayE
    • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 13.08.03, 20:57
      Droga Warum,juz marszalek Pilsudski mowil,ze Polska jest jak obarzanek,pelny
      po brzegach a pusty w srodku.Moj ojciec np.konczyl gimnajum w Jaroslawiu i
      zawsze mial wielki sentyment do tych stron.Od trzech pokolen kursujemy jako
      rodzina pomiedzy Krakowem a Warszawa,a niechec do wraszawiakow najlepiej widac
      na stronach regionalnych forum.No i co z tego.Ludzie w Malopolsce wschodniej
      sa wspaniali,otwarci i serdeczni.Maja te nutke galicyjska,do ktorej i ja sie w
      jakiejs 1/8 przyznaje.Zyc przyszlo jednym tu drugim tam i nie zawsze mamy na
      to wplyw.I to w niczym nie okresla wartosci czlowieka.Sama wiesz o tym
      najlepiej,a ja sie byc moze wymadrzam.Ale ze szczerego serca:}}}}}}}}}}}
      • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Popaye 13.08.03, 21:01
        Duza buzka za refleks.Coz wysylanie postow nie zawsze sie udaje poczatkujacym!
        • popaye Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Mammaja 13.08.03, 21:18
          mammaja napisała:

          > Duza buzka za refleks.Coz wysylanie postow nie zawsze sie udaje poczatkujacym!

          Sorry Mammajko - ale to bylo a´propos Twojego wpisu sprzed kilku dni:

          "Re: co ugryzlo Popaye
          Autor: mammaja@NOSPAM.gazeta.pl
          Data: 11-08-2003 23:07
          zostal porazony sila mego intelektu:}}}}}}"

          he, he -smile)))
          • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Mammaja 13.08.03, 21:37
            popaye napisał:

            > mammaja napisała:
            >
            > > Duza buzka za refleks.Coz wysylanie postow nie zawsze sie udaje poczatkuja
            > cym!
            >
            > Sorry Mammajko - ale to bylo a´propos Twojego wpisu sprzed kilku dni:
            >
            > "Re: co ugryzlo Popaye
            > Autor: mammaja@NOSPAM.gazeta.pl
            > Data: 11-08-2003 23:07
            > zostal porazony sila mego intelektu:}}}}}}"
            >
            > he, he -smile)))
            !Najwazniejsze ze wrociles !
          • glodn-y Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Mammaja 13.08.03, 21:39
            popaye napisał:

            > mammaja napisała:
            >
            > > Duza buzka za refleks.Coz wysylanie postow nie zawsze sie udaje poczatkuja
            > cym!
            >
            > Sorry Mammajko - ale to bylo a´propos Twojego wpisu sprzed kilku dni:
            >
            > "Re: co ugryzlo Popaye
            > Autor: mammaja@NOSPAM.gazeta.pl
            > Data: 11-08-2003 23:07
            > zostal porazony sila mego intelektu:}}}}}}"
            >
            > he, he -smile)))

            pamiętliwA Popaya
            • popaye Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Mammaja 13.08.03, 21:44
              glodn-y napisał:

              >
              > pamiętliwA Popaya

              Sorry Przyjacielu - ale bylem "glodn-y .. riposty".

              he, he


              • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Mammaja 13.08.03, 21:51
                Bo ja pisal Boy -"jak to bywa w kolku rodzinnym,kazdy mowi o czym innym".....
                • marialudwika Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja do Mammaja 13.08.03, 22:50
                  HE<HE<HE..uwielbiam Boy,a!
                  ml
      • marialudwika Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 13.08.03, 21:04
        Zagladam czasem na forum Warszawa-nie jestesmy zbyt kochanym miastem...
        Tez mam 1/8 galicyjska a 1/8 niemiecka i moze jeszcze jakas,kto tam wie??
        W A-damie jestem cudoziemka a w W-wie tez musialabym umiec sie odnalezc i
        nauczyc od nowa mieszkac..choc niektore miejsca sa tam,gdie byly "100 lat" temu
        np.apteka na Poznanskiej,"miesny"-wedliniarnia w Al.Jerozolimskich..etc.
        Nie zna naewt zbyt dobrze nowych nazw ulic i placow...
        ml z "warszafki"
        • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 13.08.03, 21:46
          ML ,ja ciagle szukam w Warszawie sklepow,ktore znalam przez dlugie lata i
          bolesnie oddczuwam,ze ich nie ma,ale to jest normalna kolej rzeczy.Ty gdzies
          pisalas ze mieszkalas na Nowogrodzkiej,ja mieszkalam na Kruczej rog Al.Jeroz,a
          wlasciwie nad ul.Widok.Pod spodem mialam swietny sklep spozywczy,a teraz jest
          tam perfumeria Rossman.Dzisiaj z kolei zalatwialam sprwy "na Pradze" w
          okolicach Targowej i zachwycily mnie tamtejsze kamienice po renowacji.W ogole
          jest teraz swietnie -nie ma korkow,ulice puste,wbrew remu co pisza na forum
          Warszawa jest bardzo ladna,tlko trzeba umiec to dostrzec.Pozdr.
          • popaye Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja i ja tez! 13.08.03, 21:58
            mammaja napisała:

            > ML ,ja ciagle szukam w Warszawie sklepow,ktore znalam przez dlugie lata i
            > bolesnie oddczuwam,ze ich nie ma,ale to jest normalna kolej rzeczy.Ty gdzies
            > pisalas ze mieszkalas na Nowogrodzkiej,ja mieszkalam na Kruczej rog
            Al.Jeroz,a
            > wlasciwie nad ul.Widok.Pod spodem mialam swietny sklep spozywczy,a teraz jest
            > tam perfumeria Rossman.Dzisiaj z kolei zalatwialam sprwy "na Pradze" w
            > okolicach Targowej i zachwycily mnie tamtejsze kamienice po renowacji.W ogole
            > jest teraz swietnie -nie ma korkow,ulice puste,wbrew remu co pisza na forum
            > Warszawa jest bardzo ladna,tlko trzeba umiec to dostrzec.Pozdr.

            Tak czulem! -sad

            Jak likwidowali Magazyn Handlowy B-ci Jablkowskich, Salon muzyczny Rudzkiego na
            Marszalkowskiej i cukiernie Przybory obok Bristolu - myslalem sobie: przyjdzie
            dzien ze nie bedzie sie gdzie ubrac, wypic kawy i kupic najnowszych CD -sad.
            Tylko pochlapane nowa farba elewacje zostana -smile.

            Buziak Dziewczyny! -smile

            Nigdy nie jest tak zle by nie moglo byc jeszcze gorzej!.

            • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja i ja tez! 13.08.03, 22:24
              Dobranoc,chlopcze,jeszcze jest gdzie kupic CD.I nawet mysz sobie nowa
              kupilam,zeby ladnie klikac!
            • glodn-y Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja i ja tez! 13.08.03, 22:33
              pamiętasz to wszystko ,to chyba 80+smile)
              • marialudwika Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja i ja tez! 13.08.03, 23:04
                A ja nawet pamietam to,czego nie pamietam,hi,hi z cyklu "opowiesci babuni"-
                naprawde1A wnusiuta ulica to kiedys nazywala sie Piusa...
                A ja mojej wnuni opowiadam:"a wiesz wnuniu,ze ta ulica nazywala sie
                AL.Stalina...a to miasto Stalinogrod..." oj czasy,czasy!!!!
                ml
                PS dobranocka dla idacych spac!
                Buziak dla Popay,a
            • marialudwika Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja i ja tez! 13.08.03, 22:59
              a Ty tez z "warszafki"?
              ml
              • marialudwika Wysilam sie a wszyscy juz spia.. 13.08.03, 23:08
                ..dobrze,ze Mark sie jeszcze nie kladzie.Moze sie odezwie?
                ml
                • jej_maz Re: Wysilam sie a wszyscy juz spia.. 14.08.03, 01:19
                  Przepraszam, ale jakos mnie zawalio i nie moge sie odgruzowac z praca. Dzieje
                  sie kupe ciekawych rzeczy i na pewno pogadamy jak troszke odtaje wink)
          • marialudwika Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 13.08.03, 22:56
            Nie jest wykluczone,ze sie moze znamy z widzenia???
            A do ktorej podstawowki i liceum chodzilas?Etc.?
            Ksiegarnie zdaje sie tez sa gdzie byly?Z Pragi znam Targowa i inne ,ale sprzed
            nastu lat,napewno sie zmienilo.
            ml
            • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 14.08.03, 10:18
              ML,do podstawowki i liceum chodzilam w Krakowie.
            • mammaja Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 14.08.03, 10:31
              Ksiegarnie,ktore teraz najbardziej lubie to oba EMPiK-i -Megastor,na rogu
              N.Swiatu i Alei i w Juniorze na Marszalk.Przyjal sie tam zwyczaj "czytania na
              miejscu",mlodziez siedzi na podlodze miedzy regalami i poprostu czyta cale
              ksiazki.To zacheca do dlugiego grzebania na polkach,podzial na gatunki
              literackie jasny,nikt nie pogania i nie pyta "czy mozna pani w czyms
              pomoc",czego nie lubie.Niestety ceny ksiazek,to juz nie te co
              dawniej.Naszczescie mam "u siebie" b.dobra wypozyczalnie,kupujaca wiele
              nowosci.To mnie ratuje,bo nie mam juz w domu miejsca na zadne ksiazki,chociaz
              staram sie co jakis czas oddawac te,do ktorych sie nie wraca.I kiedy tu
              czytac,jezeli wysylacie tyle postow.Wpadlam na chwile i ...oczom nie wierze!
              • marialudwika Re: Nowa praca po 40 jeszcze raz ja 14.08.03, 16:24
                Jestem "maniaczka" ksiegarni,moglabym tam pracowac!Lubie te same ksiegarnie,co
                Ty oraz na Koszykowej jesli jeszcze jest i na Marszalkowskiej rog Hozej i....
                a w zasadzie lubie wszystkie.Naleze tutaj do biblioteki,ale niezbyt
                lubie "wymamlane" i pozolkle ksiazki-takie brzydko pachnace.Teraz sobie
                przypomnialam na temat dyskusji o prezentach i pomyslach na nie!KSIAZKI!!A
                najlepiej biografie.
                Oddaje ksiazki,do ktorych wiem,ze nigdy nie wroce,czyli tzw.cegly.
                Nie jest ich jednak wiele..a odkurzanie ksiazek to juz temat na inne
                opowiadanie.Sorki,rozgadalam sie.
                ml
                • mammaja Re: Jeszcze o ksiazkach.... 14.08.03, 22:10
                  Wiec ja dostaje w mojej wypozyczalni ksiazki nowiutkie,prosto z ksiegarni.Tez
                  nie lubie tych zczytanych z resztkami posilkow.Ale napewno nie kupilabym ich
                  wszystkich.Z przyjemnoscia czytam pamietniki.Ostatnio nawet L.M.Montgomery.I
                  okazuje sie ze wcale zycie jej nie ulozylo sie tak ,jak Ani z Z.Wzgorza...
                  • glodn-y Re: Jeszcze o ksiazkach.... 14.08.03, 22:33
                    ostatnio moj czas poswiecam na,
                    w pracy Jean M. Auel dolina koni (zdziecinniałem ale co tam0
                    i nasze forum (zdziadziałem ,to moja mzonka)
                    ps
                    wlaśnie smazy frytki(wie czego nie znosze)
                    • mammaja Re: Jeszcze o ksiazkach.... 14.08.03, 22:44
                      Frytki?O tej porze?To chyba na jutro!
                      • glodn-y Re: Jeszcze o ksiazkach.... 14.08.03, 22:48
                        właśnie wrąbała wszystkie
                        został mnie talerz do wylizania
                        • mammaja Re: Jeszcze o ksiazkach.... 14.08.03, 22:52
                          a do umycia tez ,czy wylizanie wystarczy?
                          • glodn-y Re: Jeszcze o ksiazkach.... 14.08.03, 23:00
                            pochlebiasz mnie
                            nie jestem taki mo.. zebym wiedzial co z talerzami
                            • mammaja ReJuz nie o ksiazkach.... 14.08.03, 23:03
                              Ale niestety Rzepcia sie wciaz nie odzywai i nie ma komu zaspiewac kolysanki!
                              (A talerze do kubla!)
                      • marialudwika Re: Jeszcze o ksiazkach.... 15.08.03, 00:11
                        Jesc mi sie przez Was zachcialo,frytki chetnie bym zjadla bo jadam je rzadko!
                        ml
                    • marialudwika Re: Jeszcze o ksiazkach.... 15.08.03, 00:10
                      A ja czytam "Living history" H.Clinton i "Marble Gardens"Deidre Purcell.Syn mi
                      przyslal e-books,ale jakos wole czytac tradycyjnie.
                      Ulubiona ksiazzka mojego dziecinstwa to "David Copperfield"no i "Ania z
                      Zielonego Wzgorza".
                      ml
    • jej_maz Re: Nowa praca po 40 14.08.03, 01:35
      Zgadzam sie z Papaye, ze problemy czasami sa nieporownywalne z racji zycia w
      innych warunkach socjalno-ekonomicznych, jednakze dzielac sie doswiadczeniami,
      mozna zaadoptowac pewne sprawdzone rzeczy gdzie inndziej i zostac nowatorem na
      wlasnym gruncie. Przykladowo; zaraz po przyjezdzie tutaj, bylem zdziwiony waska
      specjalizacja zawodowa. Rozmawialismy juz tu o lekarzach, ale jezeli chodzi o
      otwarcie wlasnego biznesu, nie sadze, aby wydanie paru zlotych na konsultacje
      ze specjalista d/s marketingu, ksiegowosci czy prawnikiem bylo wyrzuconym
      pieniadzem. Przeciwnie; ci ludzie na prawde w dzisiejszych czasach sa swietnymi
      specjalistami i mysle, ze w kraju jak Polska, gdzie prywatna inicjatywa kojarzy
      sie z wizerunkiem szfa, sprztaczki, sprzedawcy i kierowcy w jednej osobie,
      korzystanie z ich uslug - moze drozsze - ale moze dac przewage na starcie. Jako
      wlasciciel i menager concentrujesz sie na ... wlasnie; zarzadzaniu a nie na
      robieniu wszystkiego na raz samemu.
      • warum Re: Nowa praca po 40 15.08.03, 11:56
        jej_maz napisał:
        Przeciwnie; ci ludzie na prawde w dzisiejszych czasach sa swietnymi
        > specjalistami i mysle, ze w kraju jak Polska, gdzie prywatna inicjatywa
        kojarzy
        > sie z wizerunkiem szfa, sprztaczki, sprzedawcy i kierowcy w jednej osobie,
        > korzystanie z ich uslug - moze drozsze - ale moze dac przewage na starcie.
        Jako
        > wlasciciel i menager concentrujesz sie na ... wlasnie; zarzadzaniu a nie na
        > robieniu wszystkiego na raz samemu
        No tak, ale jak wytlumaczyc niektorym,ze nie kazdy nadaje sie na bossa??:
        (((zarzadzac trzeba umiec!Ta " samowystarczalnosc" to albo koniecznosc, albo
        pazernosc. Gospodyni domowa tez jest szefowa na mala skale, bo czasem trzeba
        dobrze sie naglowkowac jak zwiazc koniec z koncem w naszym realusmile Niestety- u
        nas specjalizacja dopiero kielkuje, ale to wlasciwy kierunek. Pozdrawiam
        serdecznie.
    • warum Re: Nowa praca po 40 - praca! i szefowie:))) 27.08.03, 17:45
      Jestem wykonczonapo pracy, ale... tu ulze sobiesmile Bo stanowimy "nieprzecietny"
      przekroj 40+. Mialam i mam szefow, bylam szefowa, mialam meza szefa. Wiec niech
      kazdy cos opowie z wlasnych doswiadczen. Zanim sie " rozwine" powiem tylko,ze
      mnie rozbawil ten post /glodnego-samca? smile/ o siedzeniu w skorkowym fotelu, co
      to kreci sie bezszmerowo... i mozna sie za nim swietnie schowac...smile Mialam
      kiedys bezposredniego przelozonego, ktory poki mial nad soba wodza byl
      rzeczowym facetem, i wlasciwie "swoje" robil- dobrze, nie wychylal sie i nie
      pzrzeszkadzalsmile. Az przyszedl moment,ze sam zostal szefem, a ja dalej bylam
      jego podwladna ale nie w bezposrednim pioniesmile bo ja bylam takie "p.o."
      wlasnesmile i ze swoimi ludzmi. Zadania wymagaly scislej wspolpracy obu dzialow.
      Praca szla mi "tak" dobrze", ze dokladano mi coraz wiecej i wiecej tych zadansmile
      bez kasy oczywiscie. Ale jako " silacza" z natury ,i "optymalizator" hobbysta-
      razem z grupa moich ludzi- ok 20 panow- wyrabialismy sie az nas chwalono na
      miescie. I razu pewnego - ten moj szef " z gory,ale po sasiedzku" wpada do mnie
      do pokoju z wielkim /wzrostem tylko/ gosciu, wskazuje na mnie palcem... i mowi
      tak " To nie ja Tak kazalem. Tylko TA PANI" .I po prostu zabral sie i
      poszedldo swojego cichutkiego gabinetu z wielkim skorkowym fotelikiemsmile/-
      uciekl. Gosciu na mnie z gory, ze on w US, IS czy gdzies tam pracuje i on
      mnie "zlatwi" jak ja nie zrobie tego w pierwszej kolejnosci, i prawie tupie na
      mniesmile A moi panowie- slyszac coraz glosniejsze glosy- bo i ja z chamem mowie
      jego jezykiem - podeszli i milczco z usmiechem sluchaja... Ale coraz ich
      wiecej...smile Ja twardo przy swoim,ze gosciu dla mnie jest takim samym klientem
      jak 150 innych przed nim, i nie zamierzam zrobic dla niego wyjatku, tylko z
      racji jego pozycji zawodowej. Piana ciekla mu z ust, i wciaz powtarzal.. ja ja
      zalatwie. Nie zalatwil. Ja zalatwilam jego zlecenie dokladnie tak jak nalezalo
      i zgodnie z kolejnoscia. Bez zlosliwosci ale i bez padania na kolana . Ale...
      ten moj "szef" stracil pracownika - bo odeszlam, nie mogac patrzec na taka
      mizerote ktora miala prawo mi zlecac. Mam prace, w ktorej stres i nieustanne
      zmiany wczesniejszych planow sa regula, naprawde trzeba zdrowo sie
      nagimnastykowac i miec predyspozycje psychiczne zeby podolac, ale czemu na
      wysokie stolki awansuja " ukladni, podrecznikowi i zwyczajne beztalencia? tego
      nie potrafie zrozumiec. Nie maialam szczescia z takimi pracowac,ale znam i
      takich - tylko,ze to sami " wlasciciele"smile))Ale sie nagadalam teraz do zajec
      domowych, obiad mi sie juz ulozyl i sadelko zawiazalosmilePa , do wieczora
      • popaye Re: Nowa praca po 40 - praca! i szefowie:))) 27.08.03, 19:40
        warum napisała:

        > Jestem wykonczona po pracy, ale... tu ulze sobiesmile
        (.....)


        Ciekawe spostrzezenia - mocno "kobiece" -smile

        Tak wlasciwie uklady "w pracy" w Polsce znam tylko z opowiesci.
        Pracowalem: sam na siebie i u siebie, zreszta,- "tej" Polski juz dawno nie masmile

        Z zawodowym, profesjonalnym management´em zetknalem sie poza Polska - nauczylem
        sie z tym zyc i to - w obydwie strony -smile.

        Wydaje mnie sie iz to sprawa mentalnosci i przyzwyczajenia.
        Sama praca jest wystarczajaco stresujaca bym "zawracal sobie glowe"
        rozmyslaniem nad rzeczowoscia i logika decyzji mojego przelozonego-Szefa -smile.
        Po prawie cwiercwieczu praktyki doszedlem do takiej "znieczulicy" iz jestem
        gotowy (na polecenie Szefa!), od jutra: "zamiatac parking przed Firma" i to...
        szczoteczka od zebow! - jezeli Firmie sie oplaca za moje pobory zatrudnic
        tak "fachowego" zamiatacza - sluze! -smile.

        Jako przelozony hmmm... "nauczylem sie" wielu rzeczy a przede wszystkim tego iz
        moje osobiste i subiektywne sympatie (i anty!) nie moga miec NIC wspolnego z
        podejmowaniem jakichkolwiek decyzji dotyczacych zespolu wspolpracownikow.
        Liczy sie wylacznie interes Firmy i PRAWO regulujace stosunki pracodawca-
        pracownik.

        Majac mniej praktyki i doswiadcznia, przed laty, wzialem za "dobra monete"
        powtarzane przy kazdej okazji wspolnych spotkan (w innych sprawach),zapewnienia
        mojego Szefa o Jego gotowosci do pomocy przy podejmowaniu "trudnych decyzji".
        Zdarzyl sie fakt iz musialem ta Jego gotowosc do "pomocy" wyprobowac -smile)
        Ze wzgledow czesciowo nieprzewidzianych absencji osobowych (urlopy
        macierzynskie, choroby, okolicznosciami pozazawodowymi powodowane absencje) nie
        bylem w stanie dotrzymac narzuconych mnie i Zespolowi terminow i poprosilem
        Szefa o rozmowe "w tej sprawie".
        Wysluchal mnie a jakze! i ... "poradzil" -smile.... :
        "Panie jak Pan sobie nie moze dac rady z takimi DUPERELAMI - to ZWOLNIJ sie
        Pan! - przyjdzie ktos na Pana miejsce kto mnie takimi glupstwami glowy nie
        bedzie zawracal!.
        I dalej: moim (tj.Szefa) problemem i to od wielu lat jest takie kierowanie
        Firma by na koniec miesiaca na jej rachunku bylo wypracowane min: 2 mln € ( na
        dzisiejsze "pieniadze") tj. przy 20 dniach roboczych w miesiacu dzien w dzien
        100.000 na Wasze pobory i koszty stale Firmy.
        Pan mnie tu opowiada glupstwa, ze jakas BABA zaszla w ciaze a innemu ofiarze
        auto sie popsulo czy poklocil sie z tesciowa i wzial sobie urlop! -sad.
        Zastanow sie Pan po jaka cholere mnie wiedza o TAKICH sensacjach? - to nie sa
        zadne OBIEKTYWNE problemy tylko pan do takiej sytuacji, jako przelozony
        DOPUSCIL!
        (Gwoli wyjasnienia: nie bylo zadnych opowiesci z mojej strony o konkretnych
        powodach absencji czy personalizowania faktow nieobecnosci -smile) )
        To byl koniec mojej jedynej rozmowy z Szefem o "zyciowych" przypadkach dla
        ktorych moglismy nie dotrzymac terminow wykonania zadania -smile

        Drugiej napewno nie bedzie - przeciez moge sie na powaznie zastanowic nad super-
        bezstressowa praca zamiatacza parkingu -smile
        • warum Re: Nowa praca po 40 - praca! i szefowie:))) 27.08.03, 20:10
          Tylko zacytuje to czego mi brak...do szczescia w pracy:
          "Najcierpliwszymi i niezawodnymi przyjaciolkami kobiet sa.. karty kredytowe -smile"
          PopayE skad wiesz jak tylko obserwujesz ?smile))
          Ps.I pod warunkiem,ze nie bede musiala jeszcze wiecej pracowac by splacic te
          swoje " szalenstwa" - tylko podaruje mi taka karte "prawdziwy facet"smile


          • popaye Re: Nowa praca po 40 - praca! i szefowie:))) 27.08.03, 21:12
            warum napisała:

            >(.......)
            > PopayE skad wiesz jak tylko obserwujesz ?smile))
            > Ps.I pod warunkiem,ze nie bede musiala jeszcze wiecej pracowac by splacic te
            > swoje " szalenstwa" - tylko podaruje mi taka karte "prawdziwy facet"smile

            Nie jestem "prawdziwy facet" - bo nie "kocham wszystkich kobiet" -smile).
            Ciebie lubie i jeszcze 2-3 Dziewczyny z tego Forum nie tylko za madrosc ale
            bezprzykladna "babskosc" -smile).

            ps.juz kilka lat pracuje i jedyna karte ktora jest mi potrzebna w pracy jest
            (podobna ale tylko ksztaltem!) karta otwerajaca zamek wejsciowych drzwi do
            budynku w ktorym pracuje.
            Jak kiedys, przez pomylke, wsadzilem "kredytowa" zamek ni "mru-mru" -smile.
            Buziak!

            -----
            tak "wiele gorzej" - to juz chyba byc nie moze?
            • warum Re: Nowa praca po 40 - praca! i szefowie:))) 27.08.03, 21:23
              >Nie jestem "prawdziwy facet" - bo nie "kocham wszystkich kobiet" -smile)
              - szczesciary z tych " wybranych"- ktore kochaszsmile

              >ps.juz kilka lat pracuje i jedyna karte ktora jest mi potrzebna w pracy jest
              > (podobna ale tylko ksztaltem!) karta otwerajaca zamek wejsciowych drzwi do
              > budynku w ktorym pracuje.

              Slowo karta jest rodzaju zenskiego /tak?/, ale zeby nie byla "inteligentna" w
              to nie uwierze!. Powinna byla "otworzyc" te drzwi-bo rodzaj zenski ma na
              wszystko sposoby smile

          • marialudwika Re: Nowa praca po 40 - praca! i szefowie:))) 27.08.03, 23:00
            Popaye'ku,jak Ty znasz nas kobiety!!!!!!I ile masz racji.....
            ml
    • warum Re: Nowa praca po 40 27.08.03, 22:13
      rzeczpospolita.pl/dodatki/praca_030827/praca_a_1.html
      To dla zwolennikow stolicy lub przeciwnikow kapiatlizmu - ale dyskusji nie
      bedziesmile bo zagranica sie z nas bedzie smialasad.
    • trium Re: Nowa praca po 40 27.08.03, 23:29
      dodam tylko, że i przed 40-tką jest cieżko podjąć decyzję o zmianie pracy.
      Właściwie to juz od paru lat zamiaruję rzucić w czorty tę cholerną robotę za
      murzynawink ale... brak odwagi? wiary w siebie? a może poprostu wygodnictwo. W
      końcu jeszcze mnie tu chcą.
      • glodn-y Re: prawie 100 27.08.03, 23:36
        Watek nowy czas zacząć
        Jestem i dobrej nocki
        ps
        tylko biernie ,starość to to
        • marialudwika Re: prawie 100 27.08.03, 23:56
          Dobranoc "Staruszku"
          staruszka ml
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka