Dla urlopowiczow - phi! -

Da pracujacych - ufff! -
Pracujemy (zawodowo!) coraz krocej,- produkujemy coraz wiecej!.
Takie czasy.
Pamietam iz jezcze nie tak dawno ( wlasnie w Polsce!) - 6 dniowy tydzien
pracy byl "norma". W sobote - niby troche krocej,- ale zawsze!
Niedziela byla tym dniem wytchnienia.
W sobote (jak sobie przypominam) nawet na Uczelni dla chlopcow bylo Studium
Wojskowe, dla dziewczat - sport! -

).
46 - 48 godz/tygodniowo w pracy bylo "normalka" -

.
Ustawowo Pracodawca wymaga ode mnie 32 godz pracy w tygodniu i... za tyle
mnie wynagradza finansowo. Moj pech - zadan do wykonania mam na 50 godz albo
i wiecej -

.
Technika nam pomaga!
Dzis zycie bez kalkulatora (nawet dla ucznia - niewyobrazalne!), ksiegujacy
na "piechote" ksiegowy w dobie programow komputerowych - tez chyba
niemozliwe!.
Z wlasnego podworka: projektowanie i obliczenia statyczno-dynamiczne,-
sleczenie nad "deska" tablice norm i parametrow, suwak logarytmiczny
i mechaniczny sumator - zmudna codziennosc praktyki inzynierskiej.
Jak nam dzisiaj "latwo"! - rysowanie w CAD-zie, katalogi czesci i Normy
na CD, uaktualnienia w Internecie, siedzac w domu - mozna zawsze
(24godz/dobe) zajrzec do dokumentacji w pracy! - "samo" sie robi! -

.
Pamietam moich Dziadkow - Boze! powinnismy na kolanach przed Nimi kleczec z
pokory i podziwu dla Ich pracowitosci i skromnosci!.
Dziadek byl frezerem. Zlota raczka - mowili na Niego!-

Tylko ten kto zetknal sie z frezarka sprzed 1/2 Wieku wie ile wiedzy,
praktyki i umiejetnosci wymagal ten zawod!.
Frezerzy - to byla elita robotnikow!,
Babcia "nie pracowala"! -

)))
Zle i ociazone praca domowa dzisiejsze Matki, Zony i gospodynie domowe -
napychajac automatyczna pralke porcja prania, wyciagajac pachnace i suche
rzeczy z elektrycznej suszarki czy siegajac do zamrazarki po polprodukty
zakupione przed tygodniem na dzisiejszy obiad - zalamuja rece nad
obowiazkami "ponad" ludzkie sily! -

)).
Co drugi piatek u mojej Babci - bylo pranie!
Balie Dziadek przynosil z piwnicy, goraca wode gotowalo sie na kuchni i....
szorowanie "na tarze" Babcia zaczynala!.
Do "pomocy" miala proszek RADION i platki mydlane (RADION SAM - pierze! - he,
he! -

Nie zapomne "babcinego szczescia" ktore jej sprawialo posiadanie ...
wyzymaczki, pierwszej pralki czy lodowki -

).
Chyba GRZESZYMY gdy zakladajac malym dzieciom jednorazowego "pampersa",
otwierajac sloiczek z "papu - dla niemowlakow" czy uzywajac jednorazowych
husteczek do nosa lub korzystajac z niesamowitej ilosci kosmetykow
i gotowych polproduktow czy potraw CIAGLE narzekamy -

.
Babcia - miala JEDNA buteleczke perfum Chanel5 ( standartowy podarunek
gwiazdkowy przesylany od wlasnej Siostry we Francji!) - skraplala nimi
chusteczke do nosa idac w Niedziele na Msze.Sw - wystarczaly na CALY ROK! -

Uniwersalnym kremem - byla NIVEA - szczyt osiagniec przem.kosmetycznego!.
Dziadek - golil sie ... brzytwa! (trwalo to chyba z 1/2 godziny!) - chyba bym
sie nia "zarznal", a dzis narzekam na trojostrzowa maszyke z nozykami
perfekcyjnie golacymi i praktycznie z niemozliwoscia skaleczenia podczas
tej "operacji".
O "celulitis" i... do czego sie uzywa Eyelinera - to chyba moja Babcia nawet
nie wiedziala! -

)
ps. wszystko to napisalem po oswiadczeniu mojej Malzonki iz (mimo upalu!!!)
Ona MUSI pojechac do perfumerii Douglas'a bo Jej sie ... conditioner
(czy "cos" w tym stylu!) SKONCZYL a - czesto bierze prysznic (upal!) i "nie
moze" pozniej wlosow sobie ulozyc -

))))))
Eeech.....