Dodaj do ulubionych

Degeneracja parlamentaryzmu

17.07.03, 12:45
Posiedzenia Komisji Śledczej dowodzą kompletnej degeneracji parlamentaryzmu w
Polsce (i być może nie tylko). Długie godziny poswięcane są na wyjaśnianie
szczegółów powstawania PROJEKTU pewnej ustawy. Kto co i kiedy wprowadził ?
A przecież dla procesu legislacyjnego w prawdziwym systemie parlamentarnym
nie powinno to mieć żadnego znaczenia. Rząd przesyła do Sejmu jedynie PROJEKT
prawa, z którym Sejm może zrobić - formalnie - WSZYSTKO co zechce. Dla prac
sejmowych nie powinno więc mieć najmniejszego znaczenia jak projekt
powstawał, znaczenie powinno mieć, to co w nim jest.
Praktyka jest jednak inna. W praktyce projekt przesłany przez rząd jest
traktowany przez tzw większość rządową jako coś co ma ona obowiązek poprzeć.
I jeżeli większość rządowa jest również większością arytmetyczną, to Sejm
sprowadza się do znanej z czasów komuny "maszynki do głosowania".
Taką rolę Sejmu akceptuje nie tylko SLD, ale WSZYSTKIE tzw "poważne sily
polityczne". W poprzedniej kadencji Sejmu Ewa Milewicz w "GW" wytykała posłom
AWS "głosowanie przeciw własnemu rządowi".
I tak doszliśmy do milcząco akceptowanej degeneracji klasycznego podziału
władz. Rząd, który jest wg tego podziału władzą WYKONAWCZĄ, przejmuje w
praktyce funkcje władzy USTAWODAWCZEJ.
Dlatego, chociaż jestem jak najdalszy od UPR, to jeden jej pomysł uznaję za
wart uwagi: odebranie rządowi prawa inicjatywy ustawodawczej.
Obserwuj wątek
    • Gość: siedem powiedz to otwarcie IP: 213.216.66.* 17.07.03, 12:49
      rokita jest winien przekretow rywina i pejsatego gangu. nie klucz.

      5040
      • bykk Re: do Siódemki:) 17.07.03, 12:55
        Witaj.
        Siedem, ja też nie rozumiem w końcu o co chodzi Indrisowi?
        Może się okazać, że to wszystko przez Lecha K.!
        pozdrawiam
        hej!
        • indris do bykka 17.07.03, 13:14
          Wyjaśniam; nie chodziło mi o TĘ aferę, ale o to co ona pokazuje. A pokazuje,że
          monteskiuszowski TRÓJPODZIAŁ władz został praktycznie zastąpiony przez
          DWUPODZIAŁ. A także o to, że jest to zjawisko ogólnie akceptowane, a nawet
          niezauważane. Jest to zresztą zrozumiałe: przecież w Polsce paarlament z
          prawdziwego zdarzenia od 1926 roku nie istniał, więc nie ma społecznego
          doświadczenia co to jest.
          To jest moim zdaniem ważniejsze, niż to, że jeden biznesmen chciał w łapę od
          innego.
      • indris Mówiłem otwarcie... 17.07.03, 13:00
        ...że wszyskie problemy komisji śledczej w normalnym systemie parlamentarnym w
        ogóle by nie istniały. Sposób przygotowania przez raąd projektu nie powinien
        miec żadnego znaczenia. Wyobraźmy sobie, że chodziłoby o projekt poselski,
        który w świetle prawa jest równoprawny z rządowym.
        Raz jeszcze: nie chodziło mi o te konkretną sprawę, ale o to co jej "badanie"
        pokazuje. A pokazuje m. in . to, że NIKT nie pytał, jakie mogłyby być losy
        PROJEKTU w Sejmie, który wg Konstytucji jest tu decydujący.
        • bykk Re: do Indrisa 17.07.03, 13:21
          Indris, te czerwone uszy świni czyli SLDUP-y, pzresyłają projekty rządu
          do sejmu. Mają większość dzięki "samejbrony", sejm uchwala np. ustawę
          o tym, że wszyskie psy w zimie mają chodzić w butach i czapkach!
          Bisnemenismile produkujący takowe "asortymenta" przez kolesi w rządzie za "fatygę"
          dają w łapę!
          Mądre to?
          Jest bardzo ważne, moim skromnym zdaniem, kto i jak się zachowuje podchodząc
          do danego projektu! Ostatnie przykłady o tym świadczą!
          pozdrawiam
          hej!
          • indris Chodzi o coś więcej 17.07.03, 13:59
            A mianowicie o to, że IDENTYCZNY mechanizm stanowienia prawa istniał w POlsce
            od 1926 roku. Rząd a nie parlament faktycznie stanowił prawo. Również wtedy,
            kiedy nie było komuny (1926 - 1939). I jest to milcząco "przyjmowane do
            wiadomości" jak kiedyś niewolnictwo czy pańszczyzna.
            • bykk Re: Chodzi o coś więcej-do Indrisa 17.07.03, 14:09
              Indris, nie zmuszaj mnie do grzebania w historii, dla mnie np. w tej materii
              nie ma sensu. Wiem, że chcesz dobrze, ale mnie osobiście interesuje
              to co się dzieje obecni, tu i teraz!
              Wiesz, gdyby pogrzebać głebiej, to czerwonych , czy innych pedałów wieszali!
              To tylko tak dla wspomnień oczywizdasmile)!
              hej!
        • Gość: siedem Re: Mówiłem otwarcie... IP: 213.216.66.* 17.07.03, 13:23
          w normalnym panstwie, myslnik, miller, rywin, sztolcman i reszta szajki
          siedziałaby juz w 18 osobowej celi.

          5040
        • maretina Re: Mówiłem otwarcie... 17.07.03, 15:12
          indris napisał:

          > ...że wszyskie problemy komisji śledczej w normalnym systemie parlamentarnym
          w
          > ogóle by nie istniały. Sposób przygotowania przez raąd projektu nie powinien
          > miec żadnego znaczenia.
          a dla mnie ma to znaczenie. sposob ten wiele mowi o stosunku rzadzacych do
          rzadzonych, czyli min. do mnie! nie jest mi wszystko jedno kto, gdzie i jak
          tworzy prawo, ktore potem wplywa na moje zycie.bo ja np. nie ufam ludziom,
          ktorzy pisza ustawy na kolanach, potem gina im kluczowe slowa z artykulow.i
          jesli takie michalki sa, to ja chce o tym wiedziec.
          sejmowa komisja sledcza moze nie wyjasni afery rywina, ale pokazuje
          przecietnemu obywatelowi jak mozna wladac krajem po "kolezensku", na luzaka, a
          powag i urzednicza poprawnosc to taki gag dla potrzeb telewizji, ktory wykonuja
          panowie i panie w ministerstwach.
          • indris Jeszcze raz... 17.07.03, 15:29
            Prawo powinien tworzyć PARLAMENT i formalnie nawet tak jest. Dlatego jego
            obowiązkiem powinno być zbadanie każdego projektu. Cokolwiek rząd nie przyśle,
            Sejm może to zmienić lub odrzucić. Ale w Polsce wciąż tego się nie rozumie.
            Podział władz jest praktyczną fikcją. Gdyby nie był, to żadne rządowe buble nie
            miałyby prawa przejść. A tak maretina pisze, że rząd przygotowuje prawo,
            podczas gdy on przygotowuje tylko PROPOZYCJĘ prawa. A to, że ta propozycja jest
            faktycznie równoważna prawu - to właśnie patologia ustrojowa.
            • Gość: ajax Re: Jeszcze raz... IP: *.ite.waw.pl 17.07.03, 15:43
              A co powiesz o prawniczym superbublu 2002 roku - ustawie "o ochronie praw
              lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i zmianie Kodeksu cywilnego" ? Trybunał
              Konstytucyjny zrobił komuchom kuku (ich wyborcom przede wszystkim), choć
              jeszcze nie takie, jakie im się należało.

              Problem spójności systemu prawa i jakości jego stanowienia można rozwiązać
              tylko w ten sposób, że KAŻDA ustawa wychodząca z sejmu MUSIAŁABY przechodzić
              procedurę TK analizy zgodności z Konstytucją RP, międzynarodowymi traktatami
              ratyfikowanymi przez RP i innymi ustawami. Dopiero po wydaniu pozytywnej
              ekspertyzy uzyskiwałaby moc obowiązywania.

              Za dużo ustaw,
              za dużo martwych przepisów,
              za mało skuteczności
              i egzekucji.

              Czytałem ostatnio, że tysiące przestępców skazanych prawomocnymi wyrokami
              sądowymi chodzi po wolności. Może należałoby zacząć budować więzienia ?
            • kataryna.kataryna Re: Jeszcze raz... 17.07.03, 20:51
              indris napisał:

              > Prawo powinien tworzyć PARLAMENT i formalnie nawet tak jest. Dlatego jego
              > obowiązkiem powinno być zbadanie każdego projektu. Cokolwiek rząd nie
              przyśle,
              > Sejm może to zmienić lub odrzucić. Ale w Polsce wciąż tego się nie rozumie.
              > Podział władz jest praktyczną fikcją. Gdyby nie był, to żadne rządowe buble
              nie
              >
              > miałyby prawa przejść.


              Nawet najbardziej naganna praktyka nie jest wystarczającym powodem do zmiany
              zasad. W pierwszym poście piszesz o zachwianym trójpodziale władzy i
              postulujesz odebranie rządowi inicjatywy ustawodawczej, a teraz okazuje się, że
              nie o sam trójpodział chodzi, ale o jego rozumienie i wcielanie w życie. Trzeba
              się zdecydować co jest problemem - sam system, czy jego egzekucja.




              A tak maretina pisze, że rząd przygotowuje prawo,
              > podczas gdy on przygotowuje tylko PROPOZYCJĘ prawa. A to, że ta propozycja
              jest
              >
              > faktycznie równoważna prawu - to właśnie patologia ustrojowa.


              To nie jest patologia ustrojowa, bo nie w ustroju rzecz ale w tym jak wygląda w
              praktyce.
    • gunther Re: Degeneracja parlamentaryzmu 17.07.03, 12:57
      jak nie rząd oficjalnie to zrobią to posłowie popierający ten rząd i na jedno
      wyjdzie

      Trybunał Stanu powinien obciążać za złe decyzje i za złe prawo, wtedy może by
      było w parlamencie mniej ludzi ze słomą w butach i w głowie
      ______________________________
      A na drzewach zamiast liści...
    • alfalfa Re: Degeneracja parlamentaryzmu 17.07.03, 16:01
      Odpowiadam z kopią bo jedna sprzeczność mnie uderzyła:


      indris napisał:

      > Posiedzenia Komisji Śledczej dowodzą kompletnej degeneracji parlamentaryzmu w
      > Polsce (i być może nie tylko). Długie godziny poswięcane są na wyjaśnianie
      > szczegółów powstawania PROJEKTU pewnej ustawy. Kto co i kiedy wprowadził ?
      > A przecież dla procesu legislacyjnego w prawdziwym systemie parlamentarnym
      > nie powinno to mieć żadnego znaczenia. Rząd przesyła do Sejmu jedynie PROJEKT
      > prawa, z którym Sejm może zrobić - formalnie - WSZYSTKO co zechce. Dla prac
      > sejmowych nie powinno więc mieć najmniejszego znaczenia jak projekt
      > powstawał, znaczenie powinno mieć, to co w nim jest.
      > Praktyka jest jednak inna. W praktyce projekt przesłany przez rząd jest
      > traktowany przez tzw większość rządową jako coś co ma ona obowiązek poprzeć.
      > I jeżeli większość rządowa jest również większością arytmetyczną, to Sejm
      > sprowadza się do znanej z czasów komuny "maszynki do głosowania".
      > Taką rolę Sejmu akceptuje nie tylko SLD, ale WSZYSTKIE tzw "poważne sily
      > polityczne".

      Tu oskarżasz, że "wszytkie ugrupowania" a niżej:

      > W poprzedniej kadencji Sejmu Ewa Milewicz w "GW" wytykała posłom
      > AWS "głosowanie przeciw własnemu rządowi".

      No a tu, że "głosowali przeciw swojemu rządowi". Jeśli "przeciw" to ja czegoś
      nie rozumiem - brali udział w "maszynce do głosownia" czy nie?

      > I tak doszliśmy do milcząco akceptowanej degeneracji klasycznego podziału
      > władz. Rząd, który jest wg tego podziału władzą WYKONAWCZĄ, przejmuje w
      > praktyce funkcje władzy USTAWODAWCZEJ.
      > Dlatego, chociaż jestem jak najdalszy od UPR, to jeden jej pomysł uznaję za
      > wart uwagi: odebranie rządowi prawa inicjatywy ustawodawczej.

      Tak. Z powyższym z grupsza zgoda ale nie wspomniałeś o niezależnym
      sądownictwie, filarze demokracji. Tu jest zasadniczy problem i zaniedbanie. O
      ile można zaskarżyć np. ustawę i praktyka pokazuje, że Trybunał potrafi zdobyć
      sie na niezalezność to już inaczej wygląda sprawa w organach ścigania i sądach.
      Kondycję wspomnianych możemy poznać właśnie przy okazji ostatniej "serii
      wypadków SLD". O "czwartej władzy" nie wspominam, tę właśnie chciałby też SLD
      przejąć lub kontrolować. Pewnie "z rozpędu"...
      • indris O pozornej sprzeczności 17.07.03, 18:18
        W poprzedniej kadencji maszynka do głosowania zacinała się. I chciałem zwrócić
        uwagę na to, że Ewa Milewicz, skądinąd rządowi AWS-UW przychylna (zwłaszcza gdy
        była tam UW) właśnie to zacinanie się maszynki krytykowała, a nie fakt
        istnienia maszynki.
        Całe 14 lat istnienia III RP pokazuje, że schemat maszynki przyjmują WSZYSTKIE
        główne siły polityczne. Równiez takie, które uznawane są za "antysystemowe",
        jak LPR i Samoobrona.
        • alfalfa Re: O pozornej sprzeczności 17.07.03, 20:02
          Czyli niezrozumiałem. Dzięki w takim razie za wytłumaczenie.

          Nie wiem czy nie łączyć tej degeneracji z nową popularnością słowa "partia".
          Pamiętam czasy gdy określenie "partyjny" było jak najbardziej pejoratywne.
          Teraz wola, dobro, uczciwość, praca - wszystko dla partii. Najgłośniej o tej
          rzadzącej rzecz jasna, w czasie i po kongresie. Tyle, że przykład sukcesu jaki
          ta odniosła, skłoni następnych do lepszej organizacji (Lepper i jego intercyza
          np.) bo przecież każda partia ma wpisaną walkę o władzę w statucie (niestety
          chyba większymi literami niż dobro Ojczyzny).

          Tak czy inaczej: jeśli partia powołuje swojego "prokuratora" to coś mi nie
          pasuje. Gdzie jest ten prawdziwy prokurator i dlaczego mam wrażenie, że
          najpierw o każdej sprawie mówią media a dopiero potem pojawia sie Prawo? Co
          mnie może obchodzić "sąd partyjny"? Ja sie pytam dlaczego sąd prawdziwy nie
          działa sprawnie i szybko?
    • Gość: Andrzej Re: Degeneracja parlamentaryzmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 15:39

      Jednym słowem: uważasz, ze dopóki dokumant jest tylko projektem, to można go
      sfałszować i nie ma w tym nic niestosownego, tak?
      Chłopie, ja już nie wiem, jak ci tłumaczyć rzeczy elementarne.

      • indris Co uważam 19.07.03, 16:57
        Zmiana rządowego projektu była owszem czymś nieestosownym właśnie, ale nie było
        to coś wartego aż takiej uwagi komisji sejmowej. Za ostateczną wersje projektu
        dostarczoną Sejmowi odpowiada rząd, a nie jego urzędnicy pomocniczy. Zresztą
        błąd (czy fałszerstwo jak chcą inni) został już dawno dostrzeżony i skorygowany.
        Istotny problem, którego komisja nawet nie liznęła jest zupełnie inny. A jest
        to problem: czy i jak było możliwe dla ewentualnych ewentualnych mocodawców
        Rywina przeprowadzenie ustawy PRZEZ SEJM, a potem Senat i prezydenta. Mówiąc
        skrótow; czy w Polsce można "kupować ustawy". Wobec tego problemu
        wewnętrzna "kuchnia" opracowywania tekstów w rządzie jest trzeciorzędna i jest
        właściwie wewnętrzną sprawą dyscyplinarną aparatu rządowego.
        Bardzo istotne jest natomiast to, jak nad projektami rządowymi pracuje Sejm.
        A istnieje podejrzenie, że ta "praca" sprowadza się do przyklepywania. Ale tego
        podejrzenia nikt nawet nie próbował rozstrzygać.
        • Gość: Andrzej Re: Co uważam IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 19:06
          indris napisał:

          > Zmiana rządowego projektu była owszem czymś nieestosownym właśnie, ale nie
          było
          > to coś wartego aż takiej uwagi komisji sejmowej.

          Człowieku, czy ty nie pojmujesz, że fałszerstwo dokumentu to przestępstwem?
          Czy ty nie pojmujesz, że ta konktretna kwestia jest kluczowa dla ustalenia, kto
          posłał Rywina, a to jest przecież przedmiotem prac komisji?

          Po co wypisujesz takie koszmarne brednie? Co za przyjemność z tego znajdujesz?

          Andrzej

    • Gość: Kochanek Re: Degeneracja parlamentaryzmu IP: *.icpnet.pl 19.07.03, 15:44
      indris napisał:

      > Posiedzenia Komisji Śledczej dowodzą kompletnej degeneracji parlamentaryzmu w
      > Polsce (i być może nie tylko). Długie godziny poswięcane są na wyjaśnianie
      > szczegółów powstawania PROJEKTU pewnej ustawy. Kto co i kiedy wprowadził ?
      > A przecież dla procesu legislacyjnego w prawdziwym systemie parlamentarnym
      > nie powinno to mieć żadnego znaczenia. Rząd przesyła do Sejmu jedynie PROJEKT
      > prawa, z którym Sejm może zrobić - formalnie - WSZYSTKO co zechce. Dla prac
      > sejmowych nie powinno więc mieć najmniejszego znaczenia jak projekt
      > powstawał, znaczenie powinno mieć, to co w nim jest.
      > Praktyka jest jednak inna. W praktyce projekt przesłany przez rząd jest
      > traktowany przez tzw większość rządową jako coś co ma ona obowiązek poprzeć.
      > I jeżeli większość rządowa jest również większością arytmetyczną, to Sejm
      > sprowadza się do znanej z czasów komuny "maszynki do głosowania".
      > Taką rolę Sejmu akceptuje nie tylko SLD, ale WSZYSTKIE tzw "poważne sily
      > polityczne". W poprzedniej kadencji Sejmu Ewa Milewicz w "GW"

      A bo ona kocha inaczej , czyli wybiórczo

      wytykała posłom
      > AWS "głosowanie przeciw własnemu rządowi".
      > I tak doszliśmy do milcząco akceptowanej degeneracji klasycznego podziału
      > władz. Rząd, który jest wg tego podziału władzą WYKONAWCZĄ, przejmuje w
      > praktyce funkcje władzy USTAWODAWCZEJ.
      > Dlatego, chociaż jestem jak najdalszy od UPR, to jeden jej pomysł uznaję za
      > wart uwagi: odebranie rządowi prawa inicjatywy ustawodawczej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka