Dodaj do ulubionych

wyszłam za mąż ale kocham innego

14.02.10, 22:13
ponad 4 lata temu poznałam faceta, w którym zakochałam się po uszy, początkowo
oboje dawaliśmy sobie nawzajem znaki tego, że nie jesteśmy sobie obojętni,
spędzaliśmy czas razem, choć rzadko w 4 oczy. Nie wiem co mnie w nim ujęło, po
prostu był wyjątkowy. Ale nigdy nie byliśmy razem. Miałam wtedy 19 lat, on 20.
Później trochę odpuściłam, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to jest miłość na
całe życie. I w tym czasie zaczął się koło mnie kręcić facet, któremu bardzo,
coraz bardziej na mnie zależało. Postanowiłam spróbować z nim, podobało mi się
jego adorowanie, zdobywanie mnie. Był moim pierwszym prawdziwym facetem.
Wiedział że byłam zakochana w tym drugim. Przez 4 lata rozstawaliśmy się 3
razy. Ja zrywałam, bo ciągle myślałam o tamtym. Ale zawsze do siebie
wracaliśmy. Po kilku miesiącach znajomości odrzuciłam jego zaręczyny. Tego
pierwszego dla rozróżnienia nazwę Lolkiem, a drugiego, tego od zaręczyn -
Bolkiem. Dziś jestem żoną Bolka, od 4 miesięcy, kocham go, ale nie tak jak
tamtego.O Lolku ciągle nie mogę zapomnieć. Nie ma dnia żebym o nim nie
myślała, nie żałowała że nam nie wyszło. Na kilka miesięcy przed ślubem Lolek
napisał mi życzenia urodzinowe, mailowo i tam były takie słowa: "I
PAMIETAJ..ZYCIE ZACZEŁO SIE DAWNO A TERAZ MAMY JEGO OWOCE..OBYS MIAŁA ICH JAK
NAJWIECEJ". Wtedy odebrałam to jako pewnego rodzaju znak od niego, ze nie mam
na co liczyć, że nawet jak zostawię Bolka a on będzie sam to i tak nie mamy
szans być razem. Za dużo czasu uplynęło, zbyt wiele się zdarzyło. I wtedy
pomyślałam, że może to ja sprawiłam mu ból, niepotrzebnie wiążąc się z
Bolkiem, że może gdybym wtedy była sama udałoby się nam. Po tym mailu
postanowiłam wyjść za Bolka, nadal kochając Lolka. Minęły 4 miesiące a ja
nadal myślę o Lolku, nadal go kocham, tęsknię, żałuję że się nie udało. Mąż
nie wie, że nadal myślę o tamtym a ja zapewniam go o mojej miłości, więc
raczej niczego się nie domyśla. Z Lolkiem mam mam rzadki kontakt, wysyłamy
sobie wzajemnie życzenia na święta i urodziny, czasem widzimy się na uczelni,
bo ja studiuję zaocznie a on dziennie ten sam kierunek. Ale wtedy nasze
rozmowy nigdy nie są osobiste, dotyczą studiów albo innych ogólnych rzeczy.
Teraz on wrócił do swojej dziewczyny, z która kiedyś był. Nie wiem co mam
robić, jak zapomnieć. Mam przyjaciela który o wszystkim wie, ale jestem pewna,
że zostanie to między nami. Czasem czuję, że tak bardzo chciałabym po prostu
powiedzieć wszystko Lolkowi, że go kocham, i że tylko on się liczy. Ale wiem,
że to bez sensu. To zniszczy moje małżeństwo, jego związek, a i tak nie
będziemy razem.Aa to tak bardzo boli.
Obserwuj wątek
    • kontestatorbg Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 15.02.10, 09:04
      Na taką sytuację jest tylko jedna recepta. NAtychmiastowe i całkowite zerwanie
      kontkaktów z byłą miłością. Bez tego ciągle będzie siedzieć w głowie, a tak czas
      wszystko leczy.
      Bo w tej chwili to wyglada tak jakbyś miała ranę na ręce i zamiast dać się jej
      zagoić co jakiś czas kroiłabyś ją spowrotem nożem żeby zobaczyć czy może tym
      razem krew nie popłynie.
      • makuffka Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 15.02.10, 09:15
        Obejrzyj sobie lub przeczytaj "Noce i dni" i zastanów się, czy
        chcesz być Barbarą Niechcicową do końca życia. Bardzo młodo (moim
        zdaniem ZA młodo) zdecydowałaś się na małżeństwo.
        Też proponuję nie utrzymywać kontaktów z byłą miłością, bo to
        sadomasochistyczne dosyć.
        • kretynofil Krotkie streszczenie dla nieczytatych... 16.02.10, 12:44
          Generalnie chodzi o to ze jest sobie glupia laska ktora odkryla cos
          niesamowitego: trawa po drugiej stronie plotu jest bardziej zielona.

          I to by bylo na tyle.
          • culebre Re: Krotkie streszczenie dla nieczytatych... 16.02.10, 12:55
            > I to by bylo na tyle.

            Bynajmniej - ciąg dalszy musi nastąpić na forum "rozwód i co dalej", bo tak to
            jest jak infantylnym dzieciom z wyobrażeniami o życiu na poziomie High School
            Musical pozwala się zawierać małżeństwa.
            • kretynofil Sluszna uwaga :) 16.02.10, 13:13
              Tylko ze mi bardziej chodzilo o to ze w tym eseju na tysiac slow
              zawarta jest wylacznie przedstawiona przeze mnie mysl.

              W tym sensie to by bylo na tyle.

              A z tym High School Musical - moim zdaniem chodzi o cos troche
              innego. Ja przyczyn upadku bym szukal w Magdzie M. i innych
              TVbzdetach, ktore sugeruja ze prawdzila milosc to taka ktora trzeba
              "czuc" - czyli musi bolec, byc niespelniona i przez to taka idealna
              ;) To naprawde widac ze takie dziolszki nie moga po prostu cieszyc
              sie udanym zwiazkiem, one musza go sobie skomplikowac. To jak
              uzaleznienie od adrenaliny, tylko ze chodzi o "bol serca" ;)

              Coz, milosc tak naprawde nie jest medialna ;)
              • col.markos Re: Sluszna uwaga :) 16.02.10, 14:17
                No rzesz ty!!!!!!!!!!!!!!!!
                Nigdy bym się nie spodziewał, iż znajdę twój post pod takim tematem!!!!!!!!!!
                Czyżby dzisiaj nie było żadnych "artykułów" o kolejnych wzrostach cen mieszkań i
                z desperacji czytasz takie rzeczy:)
                Tak nawiasem mówiąc zgadzam się z twoim streszczeniem owej książki:)
                • kretynofil Wiesz, ja sie tylko tutaj lansuje... 16.02.10, 14:22
                  Jabym pisal tylko na Nieruchomosciach to by wszyscy zapomnieli o
                  antygwiezdzie forum gazety ;)

                  W ten sposob upewniam sie ze jestem pamietany, kochany, podziwiany i
                  uwielbiany ;)
      • poszum Zerwanie fizyczne niewiele znaczy. Dlatego ze 16.02.10, 17:22
        mysli moga pozostac bardzo, bardzo dlugo. Czasami przez cale zycie.

        Znam taki przypadek kiedy kobieta po okolo 20 latach, w ciagu
        ktorych widziala sie z obiektem swoich uczuc zaledwie pare bardzo
        zdawkowych razy, i byla przez ten czas zamezna z dziecmi, wyznala
        swojemu obiektowi swoje uczucia. Ktore, nota bene, wcale nie byly
        tak bardzo dla obiekta obojetne. Przed 20 laty oboje znali sie jako
        koledzy, ale "oficjalnie" romantyczna wiez miedzy nimi jako taka nie
        istniala.

        Tak ze niech mi nikt nie mowi ze czas leczy rany. Bo to, jak wiele
        innych rzeczy w zyciu, wcale nie jest takie oczywiste.

        Dla autorki watku, na pocieszenie, mozna jedynie powiedziec ze nie
        jest jedyna w swiecie ktora znajduje sie w takiej sytuacji. Jest
        wielu, wielu innych. A takze to ze sa ludzie ktorzy maja o wiele,
        wiele bardziej skomplikowane sytuacje zyciowe. Choc nie wiem czy
        mozna jej w jakikolwiek sposob pomoc.

        Pomysl o ludziach, ktorzy np zostali nieslusznie skazani na kare
        wiezienia. Bo tacy tez sa. Albo nieslusznie skazani na kare
        smierci. Dla nich zycie jako takie w ogole juz nie istnieje,
        wlacznie z tego typu problemami sercowymi.
        • tetlian Klasyczny problem nieosiągalnego marzenia 16.02.10, 20:41
          Powód dla którego autorce tamten facet wydaje się taki idealny i wspaniały jest
          to, że on nie jest jej. Nigdy z nim nie była i nie wie jak to by było być z nim.
          To pozostaje jedynie w sferze jej marzeń. A w tych marzeń wszystko jest idealne
          i piękne.

          Prawda natomiast jest taka, że gdyby trochę pobyła z obiektem swych westchnień,
          pomieszkała z nim, i poznała go dobrze, to już by się jej taki idealny i
          wspaniały nie wydawał. Ba, mógłby się nawet wydawać gorszy od obecnego męża.

          Dlatego rada jest prosta. Przestań kobieto fantazjować, a ciesz się tym co masz,
          bo to o czym marzysz wcale nie musi być lepsze.
          • e.i.t.h.e.l Re: Klasyczny problem nieosiągalnego marzenia 16.02.10, 22:37
            O to to :)
            Jak tak dalej pójdzie, to za rok, dwa, doprowadzi do rozwodu, a po kolejnym roku będzie zrozpaczona, bo zobaczy jak jej obiekt marzeń daleki jest od tego, jak go sobie wyobraża teraz.
        • peryklejtos Re: Zerwanie fizyczne niewiele znaczy. Dlatego z 17.02.10, 10:07
          a mi jest żal jej męża, który związał się z niedojrzałą emocjonalnie
          i nieodpowiedzialną osobą, która nie wie sama czego chce. Ale
          prawdziwy dramat się zacznie jeśli w ich małżeństwie pojawią się
          dzieci.
    • anusiak776 posluchaj swojego serca 15.02.10, 09:48
      Mialam nieco podobnie. Od zawsze w moim zyciu byl ON ale to bylo
      nierealne, dzielila nas duuuuuza odleglosc jednak laczylo bardzo
      duzo.. Nawet nie sadzilam ze kiedys bedziemy razem lecz
      podswiadomie zawsze tego pragnelam.
      Poznalam DEBILA , po kilku latach wyszlam za niego. Moze nie z
      wielkiej milosci lecz z przyzwyczajenia.Po slubie szybko pokazal
      swoje "ja".Lubil alkohol a alkohol lubil jego. Znosilam to wszystko
      przez rok,rok blagania, rok ponizania. Przez rok zaczelam z calego
      serca nieniawidziec osobe ktora powinnam kochac cale zycie...
      Wtedy pojawil sie ON.Zaiskrzylo. Jeden pocalunek a juz oboje
      wiedzielismy ze to wlasnie TO na co sie czeka cale zycie. Spelnilo
      sie to na co czekalismy tyle lat, bronilismy sie prezed tym
      uczuciem...
      Wtedy wiedzialam ze nie ma sensu byc z DEBILEM. Wtedy w grze pozorow
      zaczal walczyc o mnie ale za pozno, o rok za pozno.
      Minelo kilka lat. Jestem z NIM, miloscia mojego zycia, mamy sliczne
      dziecko. Jestem spelniona, zajebiscie spelniona.Niczego nie zaluje.
      Moze gdyby nie to ze DEBIL byl .... debilem to moze nigdy bym nie
      byla z NIM... Kto wie...
      • marzeka1 Re: posluchaj swojego serca 15.02.10, 19:23
        "Wtedy wiedzialam ze nie ma sensu byc z DEBILEM."- ty wyszłaś za debila, z opisu
        jej mąż debilem nie jest, ma tylko z lekka rozhisteryzowaną żonę.
        • anusiak776 pomysl nieco 15.02.10, 19:50
          Po pierwsze -nigdzie nie napisalam ze ona wyszla za debila (czytaj
          ze zrozumieniem).
          Po drugie - moglam rownie dobrze nazwac swojego ex np. oslem ale
          mysle ze DEBIL to najlepsze co moze z niego byc :)
          Po trzecie - rozhisteryzowana??? Dziewczyno wez sie troche zastanow
          nad zyciem! Pierdolne ze smiechu za chwilke! Oni sa 1,5 roku po
          slubie , nie rozmawiaja, nie wspolzyja , reszta tez na NIE i to
          raczej nie jest jej wina skoro ona stara sie jakos zmienic to
          wszystko ale jej luby nic sobie z tego nie robi! Taka rutyna powinna
          sie (o ile w ogole powinna) pojawic po kilku dobrych latach a nie na
          niemalze samym poczatku! Moze dla ciebie jestto normalne i masz to
          na codzien ale Autorka watku chce miec normalne , udane malzenstwo a
          nie kiche na samym wstepie!!!!!
          • basia8.93 Re: pomysl nieco 16.02.10, 13:07
            to przykre, kiedy ktoś tak mówi o swoim mężu/zonie - nawet o byłym mężu. przykre
            bardzo
            • man35 To jest ku**stwo pierwszego rzędu: "kocham innego, 16.02.10, 18:58
              a za mąż wyszłam, bo tamten mnie nie chciał". Do tego zdolne są tylko kobiety. Z
              tego drugiego faceta zrobią jelenia od zarabiania kasy i "zapewnienia
              bezpieczeństwa" dzieciom. Nie zawsze wspólnym dzieciom, bo ku**stwo drugiego
              rzędu, polega na tym, że jednak dzieci zrobi ten pierwszy facet. W wolnych
              chwilach. A ku**stwo trzeciego rzędu, to wieczny ból głowy w sypialni. No bo
              skoro już są dzieci, to i sex jest całkiem niepotrzebny. Z jeleniem, oczywiście.
            • anusiak776 Re: pomysl nieco 18.02.10, 19:53
              Przykre ?? To napisze ci co jest przykre - przykry to ja mialam
              pierwszy i jedyny rok malzenswta. Gdzie moj ex czyli DEBIL robil mi
              wiry na kazdym kroku, pil kilka razy w tyg, wyrzucal mnie z domu a
              ja jak glupia walczylam o nas bo bym moim mezem.Lecz miarka sie
              przebrala i powiedzialam -stop , koniec. Wiec wybacz ale DEBIL to i
              tak malo powiedziane!
              A dla tych co napisza -widzialy oczy co braly to powiem ze nie
              widzialy bo rodzina meza wiedziala ze ma on ma problem z piciem,
              przed slubem cicho jak myszki a i on byl bez zarzutu, lubil czasami
              wypic ale jak kazdy tak tlumaczylam. W dwa msce po slubie myslalam
              ze mnie zabije i uwierz mi ze by tak bylo gdyby jakims cudem nie
              trafil w sciane a we mnie jak zamierzal. Reka mu wtedy pekla wiec
              nie moge napisac o nim ani jednego dobrego slowa.
        • anusiak776 odwoluje to ci napisalam wczesniej! 15.02.10, 19:59
          Kuzwa, czlowiek czyta tyle tego wszystkiego ze maz mu sie miesza -
          watki mi sie pomylily ale punkt pierwszy i drugi bez zmian :)
          Wiem jedno, w moim przypadku warto bylo isc za glosem serca. Teraz
          naprawde jestem szczesliwa.
          Nie zapominajmy o jednym szczegole , ludzie ucza sie na bledach i
          nieustannie je popelniaja.
          Nikt nigdy nie powiedzial ze osoba za ktora wychodzimy za maz/zenimy
          sie jest ta jedyna. Bez pielegnowania zwiazku wysztko szlag trafi. A
          jezeli ona kocha inn ego to predzej czy pozniej jej malzenstwo sie
          zakonczy. Powinna pogadac z tym drugim i upewnic sie , chociaz po
          czesci czy on czuje to samo i czy warto jest dla niego zrezygnowac z
          meza.
          • marzeka1 Re: odwoluje to ci napisalam wczesniej! 15.02.10, 20:45
            "Ale nigdy nie byliśmy razem."- ALE to jest słowo klucz! Oni nigdy parą nie
            byli, tamten jakoś nie zabiegał, by z nią być, ona wyimaginowała sobie obraz
            faceta, który ją zauroczył, wyszła za innego. PO CO skoro tamten to niby takie
            cudo??? Bez sensu jest z kolei wychodzenie za mąż bez pomyślunku na
            zasadzie"wyszłam za mąż, zaraz wracam". Dziewczyna buduje zamki na lodzie,
            fantazjuje na temat tamtego, tu nie ma nic w odniesieniu do realnego zycia, nic.
            • kretynofil Boskie ;) 16.02.10, 13:14
              > "wyszłam za mąż, zaraz wracam"

              10/10 ;)

              Moge sobie pozyczyc na sygnaturke?
              • milka1st Re: Boskie ;) 16.02.10, 13:54
                to pytanie do Ewy Bem :)
          • e.i.t.h.e.l Re: odwoluje to ci napisalam wczesniej! 16.02.10, 22:41
            Bez pielegnowania zwiazku wysztko szlag trafi. A
            > jezeli ona kocha inn ego to predzej czy pozniej jej malzenstwo sie
            > zakonczy

            Chyba raczej nigdy nie powinno się zacząć.
      • habibi888-pl Widziały gały, co brały. 16.02.10, 13:24
        Wyszłaś za "Debila" 2 dni po zapoznaniu się, czy po "kilku latach"? I przez te
        wszystkie lata tak doskonale maskował swoje zamiłowanie do alkoholu? A może
        Tobie pasowało imprezowanie z nim? Pozowanie na cool dziewczynę? A po ślubie
        chłop uziemiony, więc koniec maskowania i zamienianie macho, który pasował
        wcześniej na pana Dulskiego.
        Zastanawiam się jak on cię nazywa? Cichodajka, głupia qrwa, a może kulturalnie -
        nimfomanka.

        anusiak776 napisała:

        > Poznalam DEBILA , po kilku latach wyszlam za niego.
        • jacek226315 Re: Widziały gały, co brały. 17.02.10, 08:05
          mozna z kims chodzic i dziesiec lat, i go czy jej nie znac,wystarczy
          dzien razem zamieszkac.
          Ludzi sie poznaje a nie zapoznaje. To do "habibi 888-pl
          • habibi888-pl jacusiu... 18.02.10, 23:17
            użyłem słowa "zapoznać" w znaczeniu spotkać, by odróżnić od "poznać" -
            charakter, zwyczaje, nałogi.
            Coś stoi na przeszkodzie, by wspólnie zamieszkać? Dulszczyzna?
      • ona_kontrowersyjna Re: posluchaj swojego serca 16.02.10, 13:39
        Jakby Twoja historia ma mało wspólnego z historią autorki wątku...
        pomyśl głębiej nad tym co napisała, może też to zauważysz.
      • one-joanna Re: posluchaj swojego serca 16.02.10, 18:28
        ale bzdury
      • e.i.t.h.e.l Re: posluchaj swojego serca 16.02.10, 22:44
        A jak można nazwać kobietę, która dobrowolnie wychodzi za mąż za debila (na dodatek kochając innego)? Debilka? No bo takie zachowanie to przecież głupota w czystej postaci.
    • marzeka1 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 15.02.10, 19:22
      "Minęły 4 miesiące a ja
      nadal myślę o Lolku, nadal go kocham, tęsknię, żałuję że się nie udało. "- ale
      CO miało się udać???? Przecież NIC tak naprawdę oprócz twojego zauroczenia NIE
      BYŁO??? Jak ktoś już napisał! Przeczytaj lub obejrzyj "Noce i dnie", zachowujesz
      się jak Barbara Niechcicowa, któa miała dobrego męża, a całe życie wzdychała do
      p. Toliboskiego (i dopiero jako stara kobieta przekonała się, że nie było
      warto!!!).
      W ten sposób możesz zmarnować sobie małżeństwo, związek z dobrym człowiekiem, bo
      gonisz za jakimś fantomem, wyobrażeniem faceta, który cię zauroczył.No bez sensu to.
      • gizmo-to-ja Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 00:48
        Uważam,ze jesteś niedojrzała jak można wychodzić za mąż nie kochając
        mężczyzny,po co to małżeństwo? Krzywdzisz człowieka i żyjesz urojeniami.Masz
        dobrze w głowie,małżeństwo to nie piaskownica,że jak ci się znudzi to zabierasz
        zabawki i idziesz do domu,to drugi człowiek i jego uczucia.Chciałabyś być tak
        potraktowana i oszukana???
    • feel_good_inc Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 11:11
      Słuchaj kobieto, po cholerę wychodziłaś za mąż za faceta, którego nawet nie kochałaś?
      Bo się jakiś namolny nawinął?
      Bo wszystkie koleżanki już mężate?
      Bo trzeba było łapać męża?
      Bo seks tylko po ślubie?
      Ja chyba nigdy takich ludzi nie zrozumiem...
      • habibi888-pl Bo trzeba było łapać męża. 16.02.10, 13:30
        W niektórych środowiskach 25 lat to już staropanieństwo.
    • chrissis strasznie to gówniarskie 16.02.10, 12:53
      piszesz jak pensjonarka rozedrgana pomiędzy rzeczywistością i swoimi rojeniami.
      Z tego co piszesz wynika, że nigdy z tym pierwszym facetem nie byłaś w innych
      relacjach jak koleżeńskich i on nigdy nie dążył do tego, aby to zmienić, więc
      cała ta "miłość" może być jedynie twoją imaginacją, przynajmniej z jego strony -
      to raz. Zupełnie nie wiesz jakim człowiekiem byłby w bliskich kontaktach,
      codziennych relacjach, może byłby chamem i idiotą a ty go bezpodstawnie
      gloryfikujesz - to dwa. A trzy to twoje małżeństwo - zupełnie bezsensowne,
      zawarte nie wiadomo po co, najwyraźniej mąż nie jest dla ciebie ważny skoro
      jakieś chimery z przeszłości są dla ciebie ważniejsze niż realny związek z nim,
      brakuje jeszcze tylko nieprzemyślanych dzieci, po których wasz związek całkiem
      się rozsypie i rozwód murowany, kolejna samotna matka zawiedziona na facetach.
      Jesteś zupełnie "niepozbierana" uczuciowo, wyszłaś za pierwszego faceta jaki ci
      się trafił w młodym wieku, sama nie wiesz czego chcesz - właśnie takie związki
      mają ogromną szansę na rychły koniec, bo ludzie sobie różne rzeczy "wyobrażają"
      opierając się na serialach i hollywoodzkich filmach o miłości a nie na realnym
      życiu. Czego ci nie życzę, ale mimo to sądzę że tak właśnie skończysz.
    • geehee jak w wenezueslskim serialu 16.02.10, 13:00
      dziewczynko, w 19 roku życia człowiek łatwo się zakochuje albo wyobraża sobie że
      jest zakochany, nawet jak przesłanki ku temu są niewielkie tak jak w przypadku
      twojej "wielkiej miłości" :) tylko po co wyszłaś za mąż skoro taka zakochana w
      innym jesteś, siłą zaciągnął do urzędu czy po prostu zaklepałaś sobie męża a
      teraz możesz już czytać romanse dla kucharek i marzyć o niespełnionych uczuciach?
      • chubbba Re: jak w wenezueslskim serialu 16.02.10, 17:06
        Mnie też się tak skojarzyło :) Ona po prostu ubarwia sobie nudną codzienność
        wyobrażaniem sobie co by było gdyby ....
    • kolaabb wiem jak ci pomóc ! 16.02.10, 13:05
      wiem jak ci pomóc ! Weź młotek i tak kilka razy się mocno stuknij w
      główkę. Pomoże !!!
    • mrs.t Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:06
      wzdychasz jak nastolatka za jakims idolem, facetem o ktorym nie masz pojecia
      chyba rzeczywiscie Noce i Dnie mogly by CI przemowic do rozsadku;)

      skup sie na swoim malzenstwie!
    • le_rouge no widzicie jakie Wy... 16.02.10, 13:09
      przepraszam - NIEKTÓRE Z WAS są nienormalne?????? to powiedz mi
      dziewczyno wytłumacz mi PO JAKIEGO HU... wychodziłaś za tego
      Bolka???? no po jakiego HU...???????

      Życie jest jedno...trza mieć jaja!!! obawiam się że od tego nie
      uciekniesz...

      zaplanuj se dziecko z Bolkiem "żeby nie myśleć o tym" tak jak ta
      pipka którą opisałem w swoim poście.....
      • e.i.t.h.e.l Re: no widzicie jakie Wy... 16.02.10, 22:48
        Dziecko, to najgorsze, co w tej chwili może zrobić autorka.
      • jacek226315 Re: no widzicie jakie Wy... 17.02.10, 08:08
        le_rouge napisał:

        > przepraszam - NIEKTÓRE Z WAS są nienormalne?????? to powiedz mi
        > dziewczyno wytłumacz mi PO JAKIEGO HU... wychodziłaś za tego
        > Bolka???? no po jakiego HU...???????
        >
        > Życie jest jedno...trza mieć jaja!!! obawiam się że od tego nie
        > uciekniesz...
        >
        > zaplanuj se dziecko z Bolkiem "żeby nie myśleć o tym" tak jak ta
        > pipka którą opisałem w swoim poście.....
        Kochan niuniu te slowo to sie pisze przez CH
    • life.is.illusion Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:11
      Bywa tak.Moja mam wielokrotnie wspominala/wspomina jakiegos faceta,ze niby nie
      wyszlo bo cos.I to byl jakis banalny poziom zaawanasowania zwiazku.Moze cos nie
      tak jest w Twoim obecnym zwiazku? Moze potrzebujesz ich obu?
      Ja kiedys mialem tak, ze moja niedoszla zona wyznala mi,ze jedno slowo jej bylej
      milosci i ona do niego wraca.Roznie bywa w zyciu.
    • habibi888-pl Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka... 16.02.10, 13:12
      ...raz chłopaczek.
      Z Bolkiem jesteś, ale nie kochasz, Lolka kochasz, ale z nim nie jesteś. Weź się
      za jakąś Tolę.
    • andi113 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:20
      Masz problem,bo nigdy nie byłaś z tamtym facetem,stworzyłaś sobie
      jakąś bajkową wizję,do której wzdychasz. We wspólnym codziennym
      życiu nie byłby taki idealny,zapewniam Cię. Na studiach zakochałam
      się w takim jednym,niby nic nie stało na przeszkodzie ale...do końca
      studiów pozostaliśmy tylko dobrymi kumplami.Po studiach wróciłam do
      swojego miasta,wyszłam za mąż,z tamtym kontakt sie urwał a potem po
      paru latach on odnalazł mnie na naszej klasie. Nawet nie doszło do
      spotkania w realu,wystarczyła kilkumiesięczna wymiana maili,żebym
      zobaczyła go w całkiem innym świetle - nie podobało mi się,że on
      nagle próbuje ze mną flirtować za plecami żony,że prawi
      komplementy,sugeruje,że był głupi itd.Dlaczego nie postrzegał mnie w
      takim świetle,gdy byłam w pobliżu i byłam nim zainteresowana?
      Zerwałam z nim wszelkie kontakty i Ci też to radzę,spójrz prawdzie w
      oczy,choć to trudne i zadaj proste pytanie "jeżeli on jest taki
      wspaniały i rzekomo był Tobą zainteresowany,to czemu właściwie nie
      mogliście być razem,kiedy oboje byliście wolni?".
    • paffnucy1 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:31
      Cóż... Takie idealizowanie przypadków "co by było gdyby..."

      Niestety, rzeczywistość jest taka, że znakomita większość
      tych "pierwszych" związków kończy się rozstaniem lub przynajmniej
      skokiem w bok. 19-20 lat to stanowczo za młody wiek, by mówić o
      miłościach na całe życie. Wcześniej czy później partner(ka) zaczyna
      rozważania, "co by było gdyby..." i pojawia się ciekawość innych
      ludzi. Nie chcę generalizować, ale spośród par, które związały się
      tak wcześnie, nie znam żadnej, w której nie byłoby rozstań i zdrad.

      Przestań bujać w obłokach i zejdź na ziemię. Idealizujesz Lolka
      wyłącznie dlatego, że w sumie go nie znasz. Może jest ciapa, nie
      mężczyzna, może rozrzuca skarpetki po mieszkaniu, wiąże go pępowina
      mamusi a w łóżku jest do niczego? ;)
      • anek80 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:51
        Wg mnie zdecydowanie za wcześnie wyszłaś za mąż. Jesteś jeszcze
        bardzo niedojrzała emocjonalnie, o czym świadczy fakt, że wyszłaś za
        mąż za człowieka którego nie kochasz - właściwie po co? - bo bawiło
        cię jego adorowanie, oddanie?
        A twoje rozterki to też wyraz niedojrzałości - jak można kochać
        kogoś, kogo się ledwo zna?! Zgadzam się, że idealizujesz "Lolka",
        kochasz tylko jego wyobrażenie a nie realną osobę.
        Trudno ci coś poradzić, bo nie wiem jak/czy ważny jest dla ciebie
        twój mąż...

        Swoją drogą to dla mnie niepojęte, że w XXI w. dziewczyny ciągle tak
        pochopnie decydują się na małżeństwo, bez jakiejkolwiek głębszej
        refleksji na ten temat, bez właściwego rozeznania własnych uczuć,
        emocjonalnie i społecznie kompletnie niedojrzałe jeszcze...





        • titta Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 14:13
          > o czym świadczy fakt, że wyszłaś za
          > mąż za człowieka którego nie kochasz - właściwie po co?

          Gdyby ludzie wychodzili za maz tylko z milosci, to by gatunek
          wymarl ;)
          • stefan.ia Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 17.02.10, 09:55
            titta napisała:


            > Gdyby ludzie wychodzili za maz tylko z milosci, to by gatunek
            > wymarl ;)

            Gdyby ludzie przedluzali gatunek tylko po wyjsciu za maz/ozenieniu sie, to
            dopiero gatunek by wymarl ;)

            Do przetrwania gatunku to slub akurat jest najmniej potrzebny ;)
      • titta Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:52
        Z tym, ze te roztania i zdrady to wlasnie efekt myslenia jak
        powyzej. Mlodzi ludzie wychowuja sie na filmach i jakims idiotycznym
        przekonaniu o "drugiej polowce" i "milosci na cale zycie". Nie to,
        ze w milosc na cale zycie nie wierze. Wrecz przeciwnie moje babcie i
        prababcie wychodzily za maz majac 16-19 lat, za niewiele starszych
        cholopakow i zyli razem szczesliwie, bez zdrad i rostan przez
        nastepnych szedziesiat kilka lat (i widac bylo, ze sie kochja).
        Tylko romantyczne bzdury, nawet jesli byly, nie odbieraly trzezwosci
        spojzenia.
    • free_tybet666 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 13:33
      normalnie Noce i Dnie...
      z kazdym dniem przekonuje sie z laski to jednak bardzo gupie sa...
      mam nadzieje ze nie wszystkie
      moze ktoras przywroci nadzieje w prawdziwe kobiet a nie takie glupiutke gaski co
      zamiast mozgu maja kreskowke walta disneya?
    • titta Tak na marginesie 16.02.10, 13:40
      "Później trochę odpuściłam, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to jest
      miłość na całe życie."
      Dalej tego nie wiesz. Milosc "na cale zycie" to taka, o ktora cale
      zycie dbamy, a nie jak ci sie nogi na widok goscia uginaja. Zycie i
      milosc nie opiera sie na emocjach.
      • e.i.t.h.e.l Re: Tak na marginesie 16.02.10, 22:55
        O tym, kto jest miłością Twojego życia, to można się wypowiadać mając powiedzmy 90 lat, a nie 20. Takich miłości to jeszcze i z 10 możesz spotkać. (To oczywiście do autorki wątku).
    • starchaser nie, nie kochasz Lolka.. 16.02.10, 13:48
      ..tęsknisz za "wyobrażeniem o Lolku"
      A moja rada to - zerwij z nim kontakt, im szybciej tym lepiej.
    • ona_kontrowersyjna Urzekła mnie Twoja historia... 16.02.10, 13:55
      Dzieckiem jesteś emocjonalnie i związkowo i pewnie jeszcze sporo
      czasu minie nim dorośniesz, a to trudny i bolesny proces. Potrząśnij
      sama sobą i spójrz z dystansu na te małolackie bzdety, które
      napisałaś. Chcesz uczucia i związku jak z brazylijskiej telenoweli,
      a życie i związek to nie pasmo uniesień i więcej mają wspólnego z
      szarą rzeczywistością. Sztuką jest umieć tą szarą rzeczywistość
      przeplatać wzajemnym szczęściem, a to jest możliwe tylko jeśli obie
      osoby chcą dawać to sobie wzajemnie i darzą się szacunkiem. Uczucie
      czasem potrzebuje więcej czasu niż pierwsze wejrzenie. Pomijam, że
      Twój niedoszły raczej nie jest Ci przeznaczony. Mi wygląda na
      trywialnego gracza emocjami innych, ładnie i gładko mu to idzie i
      bardzo to jest chwytliwe. Nie widzę w nim zadatków na stałego
      partnera dla kogokolwiek. Odżałuj i zapomnij, a mężowi przyjrzyj się
      potem już z tej innej perspektywy bo nigdy nie wiesz czy związek z
      nim nie jest jednak tym, czego szukasz.
    • w.i.l Bolek, Lolek... Radzę zerwać z oboma i za- 16.02.10, 15:09
      interesować się Tolą!
    • pafni Ślub to nie flirt. 16.02.10, 15:12
      zastanowienie przed ślubem to wyobrażenie siebie z tym kimś w przyszłości, to wykaz pozytywów i negatywów to zdanie sobie sprawy z powagi tego co jest i co może nastąpić i tego według mnie Tobie zabrakło przed faktem dokonanym.
      • gradosr60 trucie 16.02.10, 15:31
        dla mnie to jest trucie tylka

        Jestes niedojrzala osoba i nie wiesz czego chcesz
        Szkoda to mi tylko faceta za jakiego wyszlas bo powinnas dostac od
        niego teraz wielkiego kopniaka.
        Nie kumam takich osob jak Ty, dokonalas wyboru wiec teraz nie
        zawracajk glowy, moglas za niego nie wychodzic, wyszlas wiec sie
        teraz mecz. Za kare za swoja glupote i konformizm.
        • e.i.t.h.e.l Re: trucie 16.02.10, 22:57
          Mąż powinien wystąpić o rozwód z orzeczeniem o winie autorki i o alimenty lub jakieś odszkodowanie za stracone młode lata ;)
    • duszekcasperek Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 15:19
      iskierka-86, rozumiem Cię całkowicie. Jestem w podobnej sytuacji,
      codziennie myślę o innym, mimo że jestem z dobrym, troskliwym,
      dbajacym o mnie, kochajacym facetem.
      Ale ten inny to iluzja, bajka, złudzenie im szybciej uświadomisz
      sobie, ze ideał nie istnieje, idealnego związku nie ma, a miłość
      opierajaca się na niejasnym uczuciu ukłucia w sercu nie gwarantuje
      szczęśliwego życia, tym lepiej dla Ciebie.
      Ja próbuję odsuwać od siebie myśli o innym, przekonać siebie, że
      nigdy nie istniał. Tak jest lepiej. Zerwałam z nim wszelkie kontakty
      (no dobra on je zerwał :). I to samo radzę tobie, podobno co z oczu
      to z serca, choć nie odrazu...
      Bo ważne jest też to, ze zawsze bedzie on atrakcyjniejszy bo
      niezdobyty, bo tajemniczy, niepoznany.
      Nauczmy się cieszyć z tego co mamy, ja próbuję...
    • tropicielprawdy1 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 15:30
      Agnieszko B. spod Warszawy,
      myślę, ze Marcin vel Bolek zasługuje na wyznanie prawdy...
      • ujmujacy.wynajmujacy Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 16:06
        Wobec tego czy to nie jest hipokryzja wstawiac zdjecie z mezem na n-k?
        • mik-mik Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 16:50
          W dodatku zdjecie ze slubu...

          Agnieszko B., albo jestes bardzo odwazna albo bardzo naiwna... Lepiej by M. nie znalazl linku do tego watku w swej skrzynce n-k :-/

          Chyba ze ten caly watek to jedna wielka podpucha...
          • ujmujacy.wynajmujacy Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 17:08
            "Jesli nie chcesz, zeby Twoj facet dowiedzial sie, ze kochasz innego wyslij SMS o tresci KOCHAM.INNEGO.I.NIE.UCZYLI.MNIE.W.SZKOLE.ZE.INTERNET.PAMIETA na numer 997" ;p
    • katka09 jestem psychoterapeutą ...i byłą takiego Loka.... 16.02.10, 16:46
      .....ciesz sie , że wyszłaś za Bolka ...dbaj o niego i kochaj -
      odpłaci ci tym samym. To jest prawdziwy facet , który zawalczył o
      Ciebie . Lolek - wiczny Piotruś Pan, słodki
      niezdecydowany...Uroczy...wiem....
      ...ale w życiu potrzebna Ci podpora , opoka , schronienie ....a nie
      uroczy chłopczyk , który 4 lata nie mógł się na nic zdecydować...
      ....chyba , że nie chcesz mieć dzieci....a całe uczucia macieżyńskie
      przelejesz na Piotrusia - Lolka :))
      Pozdrawiam i trzymam kciuki ....wybierz mądrze ...
    • kruk51 Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 17:04
      Nie gniewaj się ! Ale takich głupich to ja znam więcej. Sami pozbawili
      się szczęścia i radości życia. Nie byłaś smarkata. A dojrzałości życia należy
      się uczyć zawczasu. Człowiek, który poddaje się emocji, fantazji
      i marzeniom tak ląduje jak Ty. Logika, myślenie, dojrzałość obowiązuje
      też i kobiety. Bez względu jak by nie były atrakcyjne. Wina tu też jest twojej
      matki, która nie umiała nawiązać z tobą właściwych więzi i
      nie umiała pokazać na czym polega życie i małżeństwo. Teraz, żadne rozwiązanie
      nie jest dobre. Zawsze będzie czyjaś krzywda !
    • 1ewa Re: wyszłam za mąż ale kocham innego 16.02.10, 17:35
      W imię Ojca i Syna... Jak nie jestem wierząca, tak napiszę - głupota wysokich
      lotów i użalanie się nad sobą. Widocznie tak masz i tyle,i nic nie pomoże.
      Rozumiem desperację, ale po co się w nią wpędzać. Nie kochasz, to zostaw,
      kochasz to bądź z kochanym, tylko się przestań męczyć. I mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka