daianna
14.06.04, 14:56
jestem niecale dwa lata po slubie, mam dosc uzasadnione podejrzenia, ze moj
maz ma inna ale nie mam dowodow... a maz twierdzi, ze jestem "walnieta" i
idzie w zaparte, ze tylko na ten temat myslal "bo miedzy nami bylo zle" ale
do nieczego nie doszlo, a teraz wszystko jest ok i sie nie spotykaja. Mnie
wydaje sie inaczej... i coraz bardziej mi sie chce z siebie smiac, ze jestem
taka naiwna! W tej chwili bardziej zalezy mi na tym by wyrwac sie z piekla
niepewnosci i z tej matni, w ktorej zyje. Jeszcze pol roku temu duzo bym dala
ze urotowanie tego malzenstwa - teraz zalezy mi coraz mniej. Mozna zyc pol
roku, rok w takiej niepewnosci, z brakiem zaufania ale jak dlugo jeszcze? ja
tak chyba nie moge i nie chce! Jaka to jest przyszlosc? Czekac az on sie
zdecyduje, albo jego dupa zajdzie w ciaze i sytuacja sie wyklaruje? Teraz
chce tylko szybkiego i jak najmniej bolesnego rozwodu tylko nie wiem jak
udowodnic mezowi zdrade? albo jak sklonic go zeby sie przyznal? czy ktos ma
jakis pomysl? myslalam o detektywach ale troche mnie to krepuje.... strasznie
to wszystko porabane...