Dodaj do ulubionych

Mąż byłym narkomanem

11.05.05, 12:06
osiem lat temu poznałam swojego obecnego męża i wiem ,że lubiał narkotyki od
miekkich po twarde i wcale siebie nie oszczędzał.rozstaliśmy się na pięć lat
i od trzech znowu jesteśmy razem z tym,że ja z dzieckiem a on bez narkotyków.
Teraz mamy jeszcze córcie.Mojego syna przyjał z otwartymi ramionami ,jest dla
niego wspaniałym ojcem i jest nim między innymi dlatego,że
jest ''czysty''.rok temu był za granicą i przyznał sie ,że palił haszysz (ch?)
Wybaczyłam ,bo nie był na miejscu,nie było go przy nas no i fakt ,że sam mi o
tym powiedział-to chyba znaczy ,że jest szczery,że mnie okłamuje.Myślicie ,że
moge byc pewna tego,że nie zacznie brać...??
Obserwuj wątek
    • wielorak Re: Mąż byłym narkomanem 11.05.05, 12:13
      narkotyki uzależniają i wciągają- nie rób z igły widły bo jak to rozdrapiesz to
      znowu może zacząć brać.
      Uszanuj że ci powiedział i zamknij temat i juz więcej do tego nie wracaj
      • olenka7958 Re: Mąż byłym narkomanem 11.05.05, 18:06
        Przepraszam, a czy mozesz byc pewna, ze ktos, kto dzis nie bierze i nigdy nie
        bral, nie zrobi tego jutro pod wplywem jakis okolicznosci? Niczego nie mozemy
        byc do konca pewni, ale tez nie warto przesadzac.
    • axy23 Re: Mąż byłym narkomanem 11.05.05, 20:51
      uzależnienie to choroba na całe życie i nawet wieloletni abstynent musi żyć
      świadomie i kontrolować się, aby znów nie wpaść w sidła nałogu - dlatego nie
      możesz nigdy być pewna
      ale z drugiej strony, jeszcze gorszą chorobą niż uzależnienie jest
      współuzależnienie, które często dotyka najbliższych nałogowca - dlatego nie
      powinnaś myśleć co by było gdyby, ale skupić się na szczęśliwym tu i teraz, a
      jeśli by sięgnął jeszcze raz po dragi, to stanowczo się temu sprzeciwić - od
      razu i bez wysłuchiwania wytłumaczeń - nie ma wytłumaczenia dla faktu, że
      ryzykuje powrót do tamtego trybu życia mając rodzinę
    • kinkygirl Re: Mąż byłym narkomanem 12.05.05, 00:04
      haszysz, błagam...
      tylko żeby go sobie nie wstrzykiwał, narkoman jeden :DDDDDDDDDDDDD
    • magdalena268 Re: Mąż byłym narkomanem 20.07.05, 15:11
      MIALAM TEN PROBLEM Z MOIM MEZEM...NIE BIERZE OD 4 LAT ( DWA PO SLUBIE) I WIERZE
      MU I UFAM.NIE WRACAJ DO TEMATU-OBSERWUJ. NARKOMANIA JAK ALKOHOLIZM-MOZESZ BYC
      ABSTYNENTEM
    • kasia7601 Re: Mąż byłym narkomanem 21.07.05, 10:46
      Haszysz to nic zlego...wazne tylko zeby mu sie znowu nie spodobalo. Mysle ze
      nie warto robic z tego problemu. Ja kiedys przegralam w walce z narkotykami i
      moim ex miloscia ale jak widac Tobie sie udaje. Twoj maz ma dla kogo zyc. Ma
      powody zeby cieszyc sie zyciem. To nei same narkotyki uzalezniaja tylko to,
      jesli zaczyna je sie traktowac jako sposob na zycie. Dla kogos kto kocha zycie,
      swoich bliskich, ma poukladane wszystko - narkotyki nie sa niebezpieczne.
      Oczywiscie, do momentu w ktorym zaczyna sie "dawac w zyle" ale nie sadze ze
      Twoj maz tego doswiadczyl.
    • oxygen100 Re: Mąż byłym narkomanem 21.07.05, 11:20
      To ze twoj maz bral nie oznacza ze do tego wroci. Nie poruszaj tego tematu bo
      wywolasz wilka z lasu.mojej znajomej z pracy syn byl starsznym nalogowcem ale
      dziewczyna wyciagnela go z nalogu i nie cpa od nastu lat. Poza tym opracowuje
      sie rozne skuteczne terapie wspomagajace uzaleznienie np. blokujace receptory
      NMDA (memantyna). Nauka sie rozwija to ze jakis nalog jest dzis nieuleczalny
      nie znaczy ze jutro tez tak bedzie. A haszysz?? no coz kanabinoidy maja
      zbawienny wplyw na wiele funkcji zyciowych np chronia przed udarem mozgu;))
      • konwalka Re: Mąż byłym narkomanem 23.07.05, 22:21
        o kurcze, ktos poruszyl paskudny dla mnie temat.
        Zycie z narkomanem to pieklo. PIEKLO.
        Jesli ktos nie doswiadczyl tego na wlasnej skorze, to po prostu nie wie. Mam
        ten sam problem (?), co Autorka watku. Po ttzech latach zycia z narkomanem
        odeszlam. Zanim to sie stalo - stracilam dziecko. Jego dziecko...Nie chce
        wracac do tamtego okresu myslami, bo to byl horror. Jednak po tym ciagu
        wydarzen, gdy ucieklam, cos sie stalo. Moj byly facet podjal, chyba ostatkiem
        sil, walke. Nie wiedzac o co. O zycie chyba. Nie tylko swoje. O Nasze zycie.
        Od roku jestesmy znowu razem. Mam obok tlustawego :):):) (przy prochach chudl
        na potege) faceta, ciezxko pracujacego fizycznie, dobrego i opiekunczego. Z
        poczuciem winy za przeszlosc. Z cholernie slusznym poczuciem winy..
        W zamian daje mu milosc i wiare. I nadzieje. Bo przeciez "wiara, ktora kochamy
        najbardziej, jest nadzieja" :)
        Na dnie szklanki z whisky, ktora czasami wypijam , jest oblesny strach o sile
        nalogu. Nie szukam zaczepki, nie robie awantur "na zas". Oboje wiemy, ze za
        duzo jest do stracenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka