Dodaj do ulubionych

Nie lubię swojego męża

09.11.05, 10:28
Jestem dopiero 2 miesiące po ślubie a zaczynam mieć poważne wątpliwości co do
przyszłości mojego związku. Dzisiaj rano rozpętała się potężna awantura po
której powiedziałam mojemu mężowi, że go nienawidzę i nie chcę na oczy
oglądać. Wyobraźcie sobie, że ten egoista budzi mnie o 6 rano w mój wolny
dzień, notabene pierwszy wolny dzień od jakiegoś czasu, żebym mu zrobiła do
pracy śniadanie. Śniadania robię, owszem, ale w dni kiedy pracuję i wstaję
wcześnie.Robienie śniadania, niby nic, drobiazg, dowód miłości, ale czy fakt
że mój mąż ściąga mnie o świcie z łóżka i wręcz tego żąda nie świadczy nie
tylko o jego potwornym egoiźmie ale i o braku miłości do mnie? Sory ale nie
jestem w stanie zaakceptować takiego zachowania. Jak mu wytłumaczyć, że nie
mieszka już z mamusią, która przez 27 lat wszystko mu podtykała pod nos, że
oczekuję związku partnerskiego. Dodam jeszcze, że mój maż pracuje i jak za
czasów kawalerskich wszystkie pieniądze, które zarabia wydaje tylko na swoje
zachcianki. Jestem wsciekła na teściową, że zrobiła z niego kalekę. Ja nie
potrzebuje ślamazarnego synusia, który nie wie z czego żyje. Napiszcie czy
macie podobne problemy, a może znacie jakąś skuteczną metodę na wychowanie
męża?
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 10:34
      a tak nie było już przed ślubem!?
    • normalny.gej Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 10:40
      No to powinnaś mu powiedziec: "Stary, nie widzisz, ktora jest godzina? Ja śpię,
      bo mam wolny dzień. Masz rączki, rozumek itp, to zrób sobie kanapeczki sam, a
      jak ci sie nie chce, to kup sobie bułę na stacji benzynowej. Kocham, tęsknię,
      szanuje".
      Po czym nalezałoby udać się ponownie w sen :-)dając mu wcześniej buziaka.

      Czas wychowywać męża. Grzecznie, bez zrzędzenia, awantur, ale skutecznie i
      wytrwale!
      Pozdro
    • tumoi Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 10:42
      Czy to, że swoją pensję wydaje na swoje zachcianki oznacza, że nie dokłada się
      do opłat i wyżywienia? Jezeli tak, to postrasz go, że złożysz wniosek w sądzie
      o wyznaczenie stałej kwoty jako jego wkładu w utrzymanie wspólnego
      gospodarstwa - masz do tego prawo.
      • kocio-kocio Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 10:59
        Straszenie sądem to ostateczność.
        Zazwyczaj pomaga zwyczajna rozmowa. Może po prostu nie pomyślał? Chłopaki
        niestety miewają tak, że im różne rzeczy nie przychodzą do głowy i o wszystkim
        trzeba im mówić.
        Spytaj kiedy dostaniesz kasę na życie i tyle.
        Jeśli rozmowa nie pomoże zacznij serwować na obiadek kanapki z cebulą :o) Jak
        się zbuntuje, powiedz, że kupiłaś sobie kostium i teraz nie macie kasy na nic
        więcej :o)
        A w sprawie kanapek o 6 rano, kolega normalny ma całkowitą rację.
        • justyneczka21 Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 15:17
          Nie pomyślał?Nie pomyślał ze jak sie ma swoją rodzinę to trzeba na nią pracować?
          No to już przesada.
    • martitka.martitka Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:12
      A ja za dwa miesiace wychodze za maz i tez nie lubie swojego meza i tez czesto
      w myslach powtarzam ze go nienawidze i zaluje jak tylko moge ze spotkalam go w
      moim zyciu... SMutne ale prawdziwe, chcialabym cofnac czas i go nie poznac, ale
      stalo sie i go pokochalam, i placze przez niego po nocach i cierpie na
      bezsennosc i jestem strzepkiem nerwow, a najbardziej doprowadza mnie do szalu
      to ze on by w tylek wlazl swojej bylej zonie, zeby jej tylko bylo dobrze, ze
      jest na kazde jej zawolanie a na dodatek jest paskudnym tchorzem!!! A za kilka
      miesiecy urodzi sie nasze wspolne dziecko! Moze sie to wszystko ulozy, jesli
      nie to trudno, bierzemy tylko slub cywilny, wiec bedzie latwiej jakby co
      powiedziec DOSC
      • conejito13 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:16
        ze co???
        martika, przeczytaj to, co napisalas i zastanow sie. tylko porzadnie sie
        zastanow. tak, zeby az cie glowa, nogi i rece od tego bolaly!
        • martitka.martitka Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:23
          Wiem dokladnie co napisalam, piszac to placze. Mozesz mi i Ty dowalic, juz mi
          wszystko jedno!!
          • jagoda63 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:36
            Kobieto! Opanuj się! Czy myślisz, że dla Twojego Dziecka jest dobre to co się z
            Tobą dzieje??? Przestań. Nie warto sobie strzępić nerwów. Po cholerę od razu
            nienawidzić, może ta jego była żona niejest taką flądrą za jaką ją uważasz,
            może warto ją poznać i się z nią nawet zaprzyjażnić...Może to nie jest takie
            irracjonalne na jakie wygląda, skoro Twoj facet ma z nią stały kontakt, bo
            pewnie mają dziecko lub dzieci, to nic w przyszlości się nie zmieni, on zawesz
            będzie z nia mial kontakt, wiec moze lepiej zmienic front???? Dla dobra swojego
            i Dziecka, które jest największym skarbem na świecie i będzie kochać Cię
            bezgranicznie i bezinteresownie, co jest niesamowite i niepowtarzalne i nic się
            do tego nie umywa...Przemyśl to.........
            Pozdrwiam ciepło i uszy do góry !
            Aga
            • martitka.martitka Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:45
              Z ta nienawiscia to pewnie przesadzilam ;)
              Dzieci nie ma z byla zona i bardzo dobrze!! Ale ja przez to wszystko co sie
              dzieje nie czuje sie przy nim pewnie, bezpiecznie a dla kobiety w ciazy to
              straszne (u mnie juz 4 miesiac) a jego bylej zony nie mam zamiaru widziec na
              oczy i on wie o tym doskonale!!! Wiem ze jestem rozzalona i to bardzo!!
              • jagoda63 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:55
                No cóż.... Sama wiesz dlaczego jej tak niecierpisz... Dobrze, że nie maja
                dzieci. Moze kiedyś przeprowadziecie się do innego miasta i słuch o niej
                zaginie.... Ale nie możesz tak trwać w takim stresie, niepewności,
                szarpaninie... Musisz coś z tym zrobić. Ty bądź mądra, jeśli on nie potrafi
                zapewnić Ci spokoju, sama musisz sobie go zapewnić. dziecko jest najważniejsze!
                Wiem cos o tym.... Powodzenia.
          • conejito13 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 13:25
            na razie, to jeszcze ci 'nie dowalilam'. i nie zamierzam. ale jesli tylko
            piszesz, zeby poplakac przy klawiaturze, to prosze bardzo. a jesli chcesz cos z
            tym zrobic, to daj znaka. wszystko jedno??? o czym ty wogole piszesz?
            zastanawiajace...
      • inezz_a Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:29
        dziecko mozna wychowac samej, na pewno jest trudniej, ale pewnie masz rodzinę,
        przyjaciół, pomogą... ażycie w toksycznym związku, w nienawiści... to
        męczarnia... chcesz wyjść za mąż tylko po to by dziecko miało ojca? martika,
        nie rób tego, znam takie pary, po ślubie NIC się nie zmieniło...
        • martitka.martitka Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:35
          Ale wiesz, dla tego mojego malenstwa chce sprobowac!! Jakbym nie sprobowala to
          chyba do konca zycia bym sie zastanawiala co by bylo gdyby, a swojego
          przyszlego meza kocham (mozna kogos kochac a nie lubic przynajmniej czesci tego
          kogos), choc jest to milosc ktora wymaga ode mnie czasem zbyt duzo
          poswiecenia... Zobaczymy jak bedzie, musze sprobowac!!
          • jagoda63 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:40
            Martika przeczytj mój post, wrzuciłam go parę odpowiedzi wyżej, co o tym
            sądzisz?
          • lolyta Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 14:41
            > choc jest to milosc ktora wymaga ode mnie czasem zbyt duzo
            > poswiecenia... Zobaczymy jak bedzie, musze sprobowac!!

            wiesz co, jest taka prawidlowosc: im wiecej poswiecisz, tym bardziej to cenisz. I ta prawidlowosc czesto prowadzi do nieszczescia jesli chodzi o toksyczne zwiazki (a jesli Twoj narzeczony wie, ze zalezy Ci na tym zeby byla znikla i nadal utrzymuje z nia kontakt, to dla Waszego zwiazku jest to toksyczne). W czem rzecz: im wiecej podlosci od niego otrzymasz i zaakceptujesz, tym bardziej bedziesz sie tego zwiazku trzymac, wbrew pozorom. Na zasadzie: znioslam juz to, to, to i to, tyle czasu i lez na to poswiecilam, tyle mnei to kosztowalo, to przeciez teraz nie zakoncze tego tylko z powodu glupiego czegos tam. Dopoki chodzi tylko o Ciebe, Twj wybor. Ale tym sposobem mozna tez zlamac zycie dziecku, ktore bedzie na to patrzec i bedzie to dla niego wzor rodziny i model "zwiazku partnerskiego".

            Nie wiem, ile poswiecilas i ile zamierzasz, wiec nie mowie: zrywaj z nim, ale zwracam uwage na ten pozorny paradoks, nie daj sie wpedzic w kanal.

            Ja bym sie wstrzymalaze slubem dopoki bym nie miala pewnosci ze ja i dziecko jestesmy wazniejsi od bylej.
          • jszafranski ja pier...nicze 10.11.05, 15:41
            rece opadaja jak sie czyta takie posty jak twoj Kobieto.
            A pozniej sie dziwimy ze rozwody, ze maz bije, ze "doopa rzepa"

            malzenstwo to nie sprzet AGD ktory mozna wymieniac co pare miesiecy.
            Wez sie ty za przeproszeniem "pooknij w czolo" i zobacz co chcesz zrobic.
      • normalny.gej Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 11:36
        Wiesz...
        ja milion kolezanek, przyjaciolek i ich facetow sluchalem i slucham...
        Mam złą wiadomość: Nie ułoży sie i tego mozesz być pewna!
        Ja nie kumam tej determinacji kobiet do bycia z facetem za wszelką cenę i
        wmawiania sobie przez lata, ze cośtam da sie zmienic, ze sie poukłada, ze
        dziecko pomoże ich zwiazkowi itp. Przeciez to taka galopujaca naiwnosc, ze nóż
        sie w kieszeni otwiera... A potem mamy sfrustrowane spoleczenstwo, zmarniałe
        kobiety i rozhulanych facetów.
        Myslę, ze skoro życie jest jedno, a cza płynie bez ogladania sie za nas, to
        trzeba umieć podejmować nawet trudne decyzje, ale warunek jest jeden:
        podejmować trzeźwo i przytomnie!
        Wspólczuję Ci... szczególnie tego, ze choć tak bardzo wierzysz w zmiane na
        lepsze, to niestety naiwna to wiara... Nic sie nie zmieni, a bedzie jeszcze
        gorzej!
        Faceci, to w duzej mierze samce, ktore bagatelizują lub nawet nie dostrzegają
        emocjonalnej strony partnerki. Samo życie!
      • aw271 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 13:23
        Mam wrazenie, ze niektore z Was lubia sie poswiecac. Po cholere wychodzic za
        faceta ktorego sie niecierpi? Pozwij go o alimenty i niech idzie w cholere! Jak
        zasluzy na twoja milosc to wezmiecie slub. Postaw mu swoje warunki, jak ma wasz
        zwiazek wygladac. A dziecko nie rozwiaze problemow, raczej sie poglebia. Dziecko
        to radosc, ale glownie obowiazek! Poczekaj z tym slubem!
        • conejito13 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 13:35
          popieram normalnego i rowniez aw... ten iscie polski ped do 'matkopolkowania'
          mnie powala na lopatki! wymiekam, po prostu brak slow. nie podoba sie cos, to
          to po prostu zmien (dotyczy to rowniez ponizszych postow)! tylko do tego trzeba
          jaj, trzeba uwierzyc, ze sie moze i chciec, bardziej niz widziec meskie portki
          w szafie. wydaje sie, ze jedyne, co niektore kobiety chca, to wlasnie to. i
          przy okazji zaslaniaja sie dobrem 'dzieciatka'... he he he... czy przed slubem
          wasi mezowie tez tacy byli, czy przymykalyscie oczy na to? normalny dobrze
          pisze - pelno potem kobiet zfrustrowanych, niezadowolonych. czy uwazacie, ze
          dzieci beda szczesliwsze w taki wlasnie sposob jaki wybralyscie? na prawde tak
          uwazacie?
          • olimpia01 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 13:55
            Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia a z miejsca oceniającego jest łatwo
            znajdować rozwiązanie. Czarne albo białe. Dla mnie ultimatum to ostateczność.
            Najpierw podejmę próby rozwiązania problemu. Są rzeczy wzniejsze niż para
            portek w szafie (spróbuj się domyśleć jakie -liczę na twoją inteligencję) i
            pomimo wad partnera (które dostrzegałaś przed ślubem) decydujesz się na
            związek, bo jako dojrzała osoba wiesz, że nie ma ludzi idealnych. Zresztą kto
            jest bez wad?
            • conejito13 Re: Ja tez nie lubie swojego 09.11.05, 16:58
              No, chyba o to chodzilo, prawda? Podac jakies rozwiazanie? A moze przyklasnac?
              Oczywiscie, ze mi jest latwiej, nie mam tego problemu! On jest na cale
              szczescie twoj! Ja nie wyszlabym za maz za kogos kogo nie kocham i pisze o
              nim 'nienawidze' (nie ma to nic wspolnego z wadami). Czy chcialabys, zeby twoj
              maz o tobie tak napisal na jakims forum? Chcialabys kiedykolwiek dowiedziec
              sie, ze ozenil sie z toba tylko dlatego, ze nosilas jego dzieciaka a on ciebie
              tak na prawde nie kocha, nigdy cie nie kochal, on ciebie nienawidzi? Jesli sa
              rzeczy wazniejsze niz para portek w szafie to powiedz mi, co dla ciebie jest
              wazne? Bo na pewno nie milosc, nie przyjazn, nie spokoj, nie szczerosc i nie
              odwaga! Nie zaslaniaj sie tez dobrem dziecka w tym wszystkim, jest wiele
              samotnych mam, ktore sa szczesliwe i nie pisza, ze dla dziecka wyjda za maz za
              byle portki! Ty siebie nazywasz dojrzala osoba podejmujaca dojrzale decyzje?
              Prosze...
              • olimpia01 Re: Ja tez nie lubie swojego 10.11.05, 11:44
                Dziekuję conejito13 że poświęciłaś trochę czasu na wpis swego zdania ale
                pomyliłaś trzy wypowiedzi 3-różnych osób: bellis.perennis, martiki.martiki i
                moją. Wszystko ci się pomieszało :))))
                • conejito13 Re: Ja tez nie lubie swojego 10.11.05, 17:50
                  spoko. chodzi o to samo. ale dobrze, ze zrozumialas, zanalizowalas. moze sie
                  zastanowisz, jak juz wczesniej pisalam. spokojnie sie odnosi do wszystkich
                  tych, ktore podobny problem maja i chca go rozwiazac na forum publicznie
                  obrazajac wlasnych mezow i udajac pokrzywdzone.
      • martitka.martitka SPROSTOWANIE to wszystko nieprawda 10.11.05, 18:32
        Nieprawda, ze go nienawidze, mam dosc itd. Bylam wczoraj tak rozzalona, pol
        dnia plakalam i stad te wszystkie glupoty ;)) a do tego dochodza jeszcze te
        humorki ciazowe, wiec zapomnijcie ze w ogole cos tak glupiego napisalam ;) Dzis
        sama sie zastanawiam jak ja w ogole tak moglam!!!
        • cytrusowa Re: SPROSTOWANIE to wszystko nieprawda 10.11.05, 18:56
          to po prostu było świetne!
          • martitka.martitka Re: SPROSTOWANIE to wszystko nieprawda 10.11.05, 19:03
            cytrusowa napisała:

            > to po prostu było świetne!

            Hmmmm, a co w tym takiego swietnego???? ;)))
            • cytrusowa Re: SPROSTOWANIE to wszystko nieprawda 10.11.05, 20:02
              to, ze najpierw napisalas dramatyczny post, duzo osob sie wczulo w twoją
              sytuację i radzilo, a teraz piszesz, ze to wszystko nieprawda.
              tak chyba nie powinno sie robić, jesli oczekuje sie powaznego potraktownaia
              sprawy, prawda?

              ale moze sie myle.

              pozdrawiam
              mimo wszystko ciesze sie, ze jednka jest dobrze - bo o to w tym wszystkim chodzi:-)
      • monika25lbn Re: Ja tez nie lubie swojego 10.11.05, 22:34
        Ja tez czasami nie lubie (chyba nawet malo powiedziane) swojego meza,czasami
        mysle,ze to przyzwyczajenie a czasami,ze go kocham i niby wszystko jest ok,ile
        dni w zyciu,tyle zmiennych mysli i humorow.
    • olimpia01 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 12:02
      bellis
      może cię to pocieszy ja jestem 3 miesiące po ślubie i mam podobny dylemat. Mój
      związek jest patologiczny. Mieszkamy na dwa domy 3 dni u niego 4 dni u mnie bo
      mąż nie lubi mojej dzielnicy. Mąż jest maxiarskim mamisynkiem - takim z
      najgorszych horrorów. Wczoraj po wielu rozmowach dał mi wreszcie pieniądze na
      utrzymanie...250 zł na miesiąc!!!! Zaznaczam że mąż bardzo dobrze zarabia!

      Do ślubu żył jak w kokonie; żywił się u matki, zakupy finansowała i przynosiła
      mu matka, matka również ze swej emerytury (!) płaci za niego rachunki. Mąż ma
      już 40 lat! Teściowa zrobiła z niego kalekę życiową, człowieka niezdolnego
      podjąć samodzielnie decyzji nawet na poziomie co zje na kolacje -trzeba mu
      zaproponować.Wyrządziła mu starszną krzywdę i tak naprawdę to mi go
      żal...współczuję mu. Ale smutna prawda jest taka,że kto ma serce miękkie musi
      miec du..ę twardą .

      Wciąż poszukuję metody aby mój związek stał się normalny. Narazie ograniczam
      kontakty z toxyczną teściową co jest prawie niewykonalne bo codzienie nachodzi
      nas w domu i obserwuje co robimy! Namawiam męża na wspólną wizytę u psychologa
      rodzinnego. To ostatnia moja nadzieja.
      • aw271 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 13:30
        Ja bym postawila ultimatum, albo ja albo mamusia.Jesli naprawde Cie kocha
        wybierze Ciebie.W zyciu nie mieszkalabym 3 dni u tesciowej, 4 dni u
        siebie.Mieszkaj u siebie, nie zgadzaj sie na wyprowadzki!Jesli nie daje pensji,
        a ty pracujesz, dzielcie rachunki na polowe.Podziel polki w lodowce na swoja i
        jego i niech sam kupuje.Jemu nie ma co wspolczuc, on czuje sie swietnie to Tobie
        nalezy wspolczuc. Naucz sie mowic 'nie' i pomysl wylacznie o sobie, wiecej
        egoizmu!!!
        • olimpia01 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 13:48
          Ale co ja mam mu powiedzieć żeby zmienił zamki w domu i odebrał matce klucze?
          Tak na marginesie to ja nie mam kluczy do jego mieszkania a jego matka ma
          (!!!) czyż nie jest to patologia?
          Czy mam do tego prawo? W końcu to jego matka, nie moge jej zabronić
          przychodznia (raczej nachodzenia) do jego domu-dlatego częściowo mieszkamy u
          mnie. Niestety mąż mi powiedział, że żle czuje się w moim mieszkaniu, nie może
          w nim pracować. A ja mam depresję w jego o tę nachalną kobietę i kółko się
          zamyka. Z człowiekiem o tak słabej konstrukcji psychicznej i tak zależnym, od
          matki jest bardzo ryzykowne podejmowwnaie decyzji o sprzedaniu mego lokum i
          kupienie z nim wspólnie nowego mieszkania.

          Na moje uwagi o natręctwie jego matki on twierdzi że mu to nie przeszkadza-
          czyli nie wspiera mnie. On nie zajmuje stanowiska. Nie mam w nim oparcia.
          Również finasowego. Poza tym że to sknera i maminsynek mąż ma same zalety.
          Kwestia czasu czy jego 2 wady sa na tyle potężne i staną się na tyle dla mnie
          uciążliwe że nasz związek tego nie wytrzyma.
          • nemezis26 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 14:27
            "Poza tym że to sknera i maminsynek mąż ma same zalety. "
            Jakie ma zalety? Jesli oczywiscie chcesz sie nimi podzielic. Bo spodziewam sie, ze musi ich byc
            nieskonczenie wiele, skoro rekompensuja Ci jego koszmarny 'tumiwisizm' opisany w postach powyzej...
            • triss_merigold6 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 15:49
              Jakie zalety? Też jestem ciekawa...
          • moboj Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 19:37
            mnie zastanawia jak można się wpakowac w taki związek. jak można związać się z
            facetem, który ma cię w dupie, w którym nie masz oparcia... przed ślubem tego
            nie widać, czy jak?
    • morphea1 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 15:51
      normalnie nie wierze w to co czytam...Kobitki, po co wam był wieć ślub ?!?!?!
      Dla obrączki? Po co wiązać się z facetem , ktorego nie szanujecie, który nie
      sznuje waszej pracy?!
      Gdzie miałyście oczy sadzac ze po slubie coś sie zmieni?- i nagle on zacznie
      rano wam sniadanka robic?
      Martika- nie wiem po co Ci taki maż... Twoje dziecko czy tak czy tak będzie
      mialo ojca! Po co sie wiążesz z gosciem ktorego tak nie cenisz?! Dla rodziny (
      bo- "co ludzie powiedzą?")
      Nie rozumiem was....
    • alterpars To po co sie chcialas z nim ochajtac 09.11.05, 19:12
      Moja zona gledzila ze to juz pora ze powinnismy i tak dalej. Chciala to ma. Nie
      widze powodu dla ktorego mialbym i ja rezygnowac ze swich kawalerskich
      przyzwyczajen albo za swoje ciezko zarobione pieniadze fundowac zonie kiecki i
      buciki. Co za kretynizm.
      Mam znajoma ktorej udalo sie mezczyzne wmanewrowac w "partnerski" zwiazek. I
      wiecie co zostawila go z kolesiem ktory zrobil jej dziecko i zostawil hahahaha.
      Do kitu z partnerskimi zwiazkami. Kobieta powinna byc albo sama albo zgodzic sie
      na role zeony ktora robi mezusiowi sniadanka rowniez i w dni wolne ..a jak nie
      chce to DROGA WOLNA!!!!! Spadowa
      • smutna_ja Re: To po co sie chcialas z nim ochajtac 09.11.05, 19:23
        Jezu.......
        Żeby ci kiedyś ona nie powiedziała "spadówa, droga wolna". A powinna to zrobić
        jak najszybciej...
        • alterpars Re: To po co sie chcialas z nim ochajtac 09.11.05, 19:30
          Ja tez jej to mowie! Z przyjemnoscia to zaakceptuje.
        • cytrusowa Matko Święta 09.11.05, 19:33
          nie ukrywam rozgoryczenia - nie wierze w to, co przeczytalam do tej pory.

          to mozna sie tak poświecac i od początku pakowac w zwiazek bez szans? -
          dziewczyny, wy preciez jestescie wartosciowe, a wychodzicie za mąż za jakies
          wypadki przy pracy, zyciowe kaleki.

          przepraszam, jesli ktorąs urazilam, nie jest to moim zamiarrem - po prostu tak
          ich widze.

          jedno pytanie - czy miedzy wami jest MIŁOŚĆ???
      • s.wioletta Re: To po co sie chcialas z nim ochajtac 16.11.05, 20:29
        Tak sie tylko wtrace...
        To po co sie z nia ochajtales?
        Tylko dlatego, ze ci gledzila? Chciales to masz.
        Daleka jestem od krytykowania ludzi za brak checi do
        zawarcia slubu, ale robienie tego wbrew sobie to juz przesada.
    • maadzik3 Do Martiki 09.11.05, 19:34
      Podobnie jak przedmowczynie nie wiem po co Ci ten slub. Jak juz nie chcesz
      goscia splawic i chcesz "sprobowac" - (a nie naprobowalas sie juz dosc?) to z
      nim zamieszkaj. Ale slub? Rozwody sa drogie. Zastanow sie jeszcze raz, napisz
      sobie na kartce i jesli to nie baby blues a Twoj prawdziwy punkt widzenia to...
      przemysl ten slub raz jeszcze.
      Magda
    • kaisy7 Re: Nie lubię swojego męża 09.11.05, 19:36
      Masz rację. Ale jeśli masz się wydzierać, że go nienawidzisz to się lepiej
      rozwiedź. Albo nie - zastanów się zanim wytoczysz taką armatę. Bo mocne słowa
      padły. Trochę przegięłaś.
      • alterpars To bedzie moje ulubione forum 09.11.05, 19:53
        Matko swieta kobiety. Jak jestescie takie wartosciowe to po jaka cholere chcecie
        sie wiazac z facetami??? Nam jest dobrze samym pod skrzydlami mamusi. Mamy
        obiadki i jestesmy niedojrzalymi emocjonalnie maminsynkami. Nie chcemy tego
        zmienac.
        Potrzebujemy was do wrazen lozkowych i to wszystko.
      • bellis.perennis Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 08:55
        Hej, witam ponownie. Piszę bo widzę światełko w tunelu. Wczoraj mój mężuś
        skruszony wrócił z pracy, zrobił obiadek, podał kolację do łóżka. Od tej pory
        mamy być zgodnym i szczęśliwym małżeństwem. Osoba, która piszę że faceci to
        wieczne mamisynki jest w dużym błądzie. Ich poprostu trzeba sobie wychować.
        Jedni są bardziej pojętni i ten proces przebiega szybko i w miarę bezboleśnie,
        drudzy jak mój mąż uczą się nieco wolniej.
        Pozdrawiam
        • triss_merigold6 I tu się mylisz... 10.11.05, 09:20
          IMO uwłaczające jest podejście do dorosłego mężczyzny jak do dziecka/psa, które
          należy "wychować". Można negocjować, dyskutować, stawiać warunki, kłócić się,
          szantażować ale nie "wychowywać".
          Traktujące faceta jak duże dziecko dajesz przyzwolenie na dziecięce zachowania:
          fochy, brak odpowiedzialności, kaprysy, wymaganie opieki.
          Zresztą zrobisz jak zechcesz.;)
          • beata132 triss_merigold6 10.11.05, 10:28
            Mądrego i dobrze posłuchać:-)
          • maadzik3 Re: I tu się mylisz... 10.11.05, 14:33
            Nic dodac nic ujac Triss
            m.
    • aw271 Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 10:56
      Jestem mezatka od 8 lat. Zawsze wychodzilam z zalozenia, ze zwiaze sie z kims
      kto bedzie moim przyjacielem.Nie moglabym traktowac mojego meza jak dziecko i go
      wychowywac.Zawsze staram sie go zrozumiec, nie tylko opieprzac i wyskakiwac z
      pretensjami. Maz to tez czlowiek z problemami.On ciezko pracuje po 12 godzin, a
      ja zajmuje sie 2 dzieci. To ja do nich wstaje w nocy, a jak zle sie czuje to on
      ze zrozumieniem posiedzi 2 dni z dziecmi w domu, a ja troche poszaleje.W domu
      kazdy ma obowiazki, ja gotuje, bo umiem, on prasuje, bo lubi...Kazdy ma chwile
      gorsze i lepsze.Zawsze rozmawiamy, ale nikt nie zaczyna rozmowy on wymieniania
      zadan! Po prostu mowimy co nas denerwuje.Mysle ze to jest wlasnie
      milosc!Oczywiscie takze sie klocimy.
    • andzia252 Głowa boli... 10.11.05, 11:49
      Czytając wszystkie wasze posty (oprócz tego ostatniego) dziękuję Bogu za
      swojego męża :-))) Jest niewyobrażalnie wspaniały :-))) To on powinien tu na
      mnie wypisywać jaka to ze mnie zołza.To on robi śniadania,wstaje w nocy
      przewinąć dziecko,czasem nawet zrobi obiad....A ja mam wrażenie,że tylko się
      dąsam i mam pretensje o to czy tamto.Zlinczować mnie trzeba!KOCHAM CIĘ ZŁOTKO
      MOJE!!!! (o ile to przeczyta...choć wątpię,w każdym razie niech wie,że nie ma
      nikogo tak ważnego,kochanego i wspaniałego(oprócz córci oczywiście) w moim
      życiu jak ON)
    • pati_23 Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 12:11
      doskonale Cie rozumiem i współczuje.. mam bardzo podobnie ale nie z moim
      facetem tylko z jego mamuśka.. zostaliśmy zmuszeni na jakiś czas zamieszkać z
      mama mojego chłopaka i wtedy zaczął się koszmar :( dla mnie ważniejsze jest to
      jaka jest kobieta np: wykształcona, zaradna, uczciwa, pracowita, inteligentna
      itp.. natomiast moja niedoszła teściowa postawiła sobie za cel upodobnienie
      mnie do siebie!! no i się zaczęło.. dlaczego nie robie jemu śniadania jak
      wstaje o świcie, dlaczego nosze dekoldy, dlaczego nosze spódnice, dlaczego nei
      skacze wokół niego tak jak ona.. pierwszy raz podjełam złą decyzję i ciężko
      teraz to zmienić.. mama mojego faceta to kobieta którą zostawił mąż więc całą
      miłość przelała na synów maxymalnie ich rozpoeszczając a z siebie robiąc
      służącą!! Ja sobie takiego życia nie wyobrażam i postawiłam sprawe jasno że
      żyjemy w związku partnerskim a nie pan- służąca!! i dogadaliśmy sie między
      sobą.. Jesli chcemy robimy razem kolacje, śniadania ale nikt nikomu nie
      usługuje!! No ale wiecznie słysze komentarze czemu nie zrobiłam tego tamtego!!
      Wiecie co jestem o krok od wyprowadzki ale wiem jakie beda tego efekty, moj
      facet pojdzie ze mna a mamusia uda depresje, stany przed zawałowe itp.. i
      oczywiscie my bedziemy winni.. nawet wrogowi nie życze bycia w takiej
      sytuacji.. z jednej strony mamy własne pietro ale zawsze to nie osobne
      mieszkanie i mimo iż do nas nie chce przychodzic i nie przychodzi na góre
      wystarczy jedno spotkanie w kuchni i już jest komentarz - który niestety
      prowadzi do niemiłych odczuć.. dziewczyny najgorsza decyzja to zamieszkać z
      rodzicami - nawet jesli na poczatku wydaja sie aniołami!!! lepiej zamieszkać
      choćby w akademiku ale nigdy z chorą frustratką mamusia swojego faceta!!
      • olimpia01 Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 12:34
        Uwierz mieszkając kilka bloków od teściowej też można zwariować! W sobotę
        odwiedziła nas o 9.30 rano że niby to przypadkiem przechodziła obok. My jeszcze
        w piżamach z kołtunem na głowach a kobita się pcha do środka i strzela oczami
        na boki co my tam robimy o 9.30 w domu...!

        Też ma ciągłe uwagi w kwestii mojej kuchni, że a to po moim rosole się sika a
        to że kapusta kwaszona kwaśna (a jaka niby do cholery ma być? waniliowa?)
        Że niby to moje obiady be a jej OK. Dodatkowo robi z siebie męczenicę że zupę 3
        h gotowała! Pytam jakim sposobem -bo zupa to się raczej sama gotuje? a ona że
        szumowała!!!!! 3h szumowała zupę!
        • pati_23 Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 13:00
          a tak o gotowaniu to już nic nie wspomne!! ona zawsze robi wszytsko naj!!
          najgorsze że jakbym się teraz wyprowadziła to już do końca życia jestem skazana
          na bycie "tą co się sprzeciwiła" i wiem że nie bedzie nam ułatwiała życia..
          poza tym mimo iż jestem z moim facetem już długo nie wiem jak zareagowałby
          jakbym mu kazała wybrać miedzy mna a mama :( z jednej strony nie chce
          doprowadzac do takiej sytuacji ale powoli mam serdecznie dosyć tej kobiety..
          naprawde potrafi jednym swoim komentarzem zepsuć cały dzień.. a dlaczego mam
          się tak męczyć?? ostatnio przez dwa tygodnie się nie odzywała jak
          powiedzielismy jak chcemy nazwać w przyszłości nasze dziecko!! powiedziała ze
          nie chce tego dziecka znać jak tak mu damy na imie!! pomocy!! jak się uwolnić
          od tej kobiety.. :(
        • aw271 Re: Nie lubię swojego męża 10.11.05, 13:28
          Kurna ta twoja tesciowa to sie nudzi!!! Znajdz jej jakas wyczerpujaca robote.
          Wyraznie brak jej zajecia!
          • olimpia01 Re: Nie lubię swej teściowej 10.11.05, 14:02
            Myślałam żeby jej kupić psa to musiałaby na spacery z nim chodzić, no i pies
            zobowiązuje do regularnego powrotu do domu bo trzeba psa wysadzić :)

            Prubuję się bronić przed jej wścibstwem nie mówiąc jej o naszych planach, broń
            Boże pomysłach, zawsze coś tam mgliście mówię ale nie do końca jasno żby nie
            miała orientacji. Ale przebiegły babsztyl męża wypytuje a ten lojalny syn
            wygada wszystko - no i zaczyna się torpedowanie pomysłów i tzw. rady zresztą
            absurdalne i tak niedorzeczne ukierunkowane wyłącznie na jej egocentryczną
            osobę.


            • pati_23 Re: Nie lubię swej teściowej 10.11.05, 14:38
              no to widzę że u Ciebie też wesoło.. tak tak z tym że wszytsko chce wiedzieć a
              i tak zawsze krytykuje nasze pomysły to mam tak samo.. wolałaby żebyśmy tylko w
              domu siedzieli.. Kobiecie brak zajęcia więc sie wpi** w nasze życie.. nie
              pracuje bo ma sklep więc cały dzień siedzi przed TV i codziennie twierdzi że
              pada z nóg :) najgorsze jest to że ja nawet nie mam chęci wracać już do domu,
              oddałabym wszystko za kawalerkę ale moj facet twierdzi że to marnowanie kasy..
              dodam oczywiście że ja płace normalnie jakbym wynajmowała mieszkanie :) a miało
              być tylko na rachunki :( a mojego chłopczyka nic to nie kosztuje bo przecież
              mamusia nie weźmie od syneczka.. ja za to co płace to z palcem w nosie mam
              kawalerke albo osobny pokoj :( wpadłam "jak śliwka w kompot".. to się nazywa
              życiowy błąd :(:(:(
    • gwardziel Do wszystkich marudzących 10.11.05, 14:22
      Kobity normalnie ręce opadają i nie powiem co jeszcze .... po kiego grzyba
      jesteście z tymi chłopami skoro ich nie lubicie albo was pogniotło albo im coś
      na łeb spadło ... Ja bym was tam już dawno pogonił :D
      • mati29 Re: Do wszystkich marudzących 10.11.05, 14:24
        kup mu playstation!!!!!
    • asia_asica Re: Nie lubię swojego męża 13.11.05, 18:51
      Może i teściowa zrobiła z syna kalekę ale to Ty wybrałas sobie go na męża.
      Przecież znaliście się przed ślubem. Ustalcie jasne zasady - na co wydajecie
      kasę i jak dzielicie domowe obowiązki. Jesli nie chcesz robić mu śniadan do
      pracy powiedz o tym głośno - nie musisz tego robić. Jesteś jego żoną nie
      służącą.

      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
    • maxiu_m Re: Nie lubię swojego męża 17.11.05, 14:35
      sory dziewczyno ale sama jesteś sobie winna, jest takie staropolskie
      przysłowie: "widziału gały co brały"... Nie wierze ze przed ślubem był super
      samodzielny, a nagle po ślubie... Trza było się pierwsze dobrze poznać a
      póżniej iść do ołtarza.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka