bartoszowa
17.11.05, 13:51
Znowu ida swieta i jak co roku bardzo mi smutno i czuje sie jakas taka
podrazniona. Problem w tym ze nie lubie jezdzic na swieta do tesciow (nie mam
wyjscia). Punkt krytyczny w tym wszystkim to kupno prezentow. Kiedys nie
moglam sie doczekac swiat i zakupow i radosci z nimi zwiazanych. Teraz
dostaje goraczki i nie chce myslec o swietach. Problemem jest tesciowa i
prezent dla niej. Ja od niej niec nie dostaje ale jestem zmuszana przez meza
do wybierania i kupowania jej najladniejszego sweterka (bo to zawsze musi byc
sweterek!) jaki jest w sklepach dostepny. Powiedzialam mezowi, ze skoro ja
nic nie dostaje to nich on sam cos dla niej kupi, ale to nic nie daje i
prowadzi tylko do klutni i terroru psychicznego w domu.
Nie wiem jak mam sobie poradzic z taka sytuacja, do swiat jeszcze tak daleko
a ja juz popadam w depresje.
Poradzcie prosze jak mam sie nastawic pozytywnie na tegoroczne zakupy
swiateczne.
Pozdrowienia
bartoszowa