Dodaj do ulubionych

chwilowy kryzys czy koniec miłości....

27.11.05, 21:01
mężatki pomózcie macie już troche doswiadczenia wiec pomozcie:własnie mija
12 miesiecy gdy jestesmy razem,bardzo go kochalam tak bardzo ze
to znim chcialam miec dzieci i rodzine, nasz zwiazek do latwych nie
nalezal,czesto byly klotnie,oboje jestesmy wybuchowi,ja zazdrosna,on
egoistyczny ,jednak mimo to caly czas go mocno kochalam on mowil ze tez kocha
ale nie zawsze to czulam,a teraz juz drugi tydzien mysle ze chyba przestalam
go kochac???ale czy mozna kogos przestac kochac ot tak sobie???zwlaszcza ze
wczesniej swiata sie poza nim nie widzialo??
niewiem czy to moze byc chwilowy kryzys,czy po prostu rozowe okulary mi
spadly i okazalo sie ze to jednak nie to...



------------------------------------------------------------------------------
--




Obserwuj wątek
    • justyneczka21 Re: chwilowy kryzys czy koniec miłości.... 28.11.05, 11:19
      Cóź.U mnie jest podobnie.Bardzo sie kochamy ale strasznie czesto sie klocimy, z
      reguly o glupoty.Ale mimo wszystko nie wyobrazam sobie zycia bez niego.Kocham
      go najmocniej na swiecie i wiem ze on mnie tez.Wczoraj tez sie poklocilismy,
      ale od razu pogodzilismy.W kazdym zwiazku sa wzloty i upadki, ale jesli sie
      naprawde kocha to nie powinno sie tego niszczyc.Pod warunkiem, ze czujesz ze to
      milosc.Sama powinnas to wiedziec.
    • liley11 Re: chwilowy kryzys czy koniec miłości.... 28.11.05, 14:18
      poczekaj az Ci zlosc przejdzie. Emocje przyslaniaja uczucia.
    • dziewojka Re: chwilowy kryzys czy koniec miłości.... 28.11.05, 15:58
      Tak sie zastanawiam... Milosc sie zmienia, ewoluuje z roku na rok. Przestaje byc ciepelkiem, rozowymi okularanmi, ciaglymi "mrowkami" w podbrzuszu. Z czasem, zdaje mi sie, staje sie bardziej postawa niz uczuciem. Uczucia to takie chwilki. Wkurzysz sie, poklocisz - i masz ochote nie widziec go przez tydzien. Ale caly czas go kochasz! Jesli minal pierwszy czas zakochania, zauroczenia, oczarowania - i to co zostalo jest puste i nieprzyjemne, to nie wiem co to moze byc. Ale na pewno motyle w brzuchu mijaja i potem tylko wracaja od czsu do czasu :) A zostac powinno coraz mocniejsze, solidniej podbudowane oddanie. I przynajmniej w moim, w naszym przypadku, to, co zostalo po motylach w brzuchu jest o wiele, wiele piekniejsze :) To takie bezpieczenstwo, bardzo mily stan, radosc z bycia blisko, zrozumienie, swoboda.
      A tymczasem moze warto poczekac.
      Moze po prostu ostatnio Ci podpadl i nie przegadaliscie tego tematu, albo co... A moze masz ataki zazdrosci? ;) Na mnie nic gorzej nie dziala, niz moje "zazdrosne" mysli. Tylko po takich zastanawialam sie, czy jeszcze chce byc w zwiazku. Uporanie sie z myslami zwiazanymi jakos z tym zniecheceniem to tez moze jakas metoda?
      Mam nadzieje, ze ulozy Ci sie. Bo kryzysy mozna zwalczac :)
    • 18_lipcowa chwilowe... 28.11.05, 16:54

      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka